al-szamanka
08.03.22, 21:24
Orka na ugorze
·
Co by nie mówić o Ukraińcach, naprawdę pokazali, że są braćmi kozackiego rodu, jak śpiewają w swoim hymnie.
W każdym razie - Ruskich biją iście kozacko i trzymają się razem.
Jestem z nich dumny.
Ta wojna była dla Rosji przegrana, nim się zaczęła. Dlatego nie wierzyłem, że się zacznie. Jednak kacapska durnota nie zawiodła i zaatakowali.
Nie zawiódł także kolektywny zachód, który, wbrew wieszczeniom ekspertów - jak się okazuje - istnieje. I istnieje hegemonia USA.
A także solidarność między narodami dawnej Rzeczpospolitej.
I słynne od czasów ofensywy pewnego Akwarelisty ukraińskie błoto, w którym grzęzną zagony pancerne.
Rosja musi przegrać. Jeśli przyjrzeć się jej obiektywnie, to żal i zgroza.
Państwo o PKB Hiszpanii, tylko z powierzchnią 34 razy większą, a ludnością - 3,5 razy taką.
Znacznie bardziej zacofane cywilizacyjnie, technicznie, infrastrukturalnie, obłożone właśnie potężnymi sankcjami, z problemami takimi jak rekordy zachorowań na AIDS, gruźlicę, kiłę, powszechny alkoholizm i narkotyki.
Z sypiącą się infrastrukturą, miastami wielkimi, ale rozrzuconymi w gigantycznej przestrzeni.
To nie ma prawa wygrać z 40 milionami ludzi wściekle Rosji nienawidzących, wierzących w siebie, wspieranych przez cały świat.
Po prostu.
Więcej nawet - mam coraz większe wątpliwości, czy ten twór to przetrwa.
Pojawiają się pewne oznaki polepszenia relacji USA-Iran.
Co to może znaczyć? Ano, to, na co miałem nadzieję: 1: Izolacja Rosji i jej zniszczenie, 2: Reset z Iranem, 3: Chiny jako rewizjonista światowego porządku zostają na placu same. Można spróbować kontrolować ich wzrost gospodarczy, nawet bez konieczności wojny.
To by wskazywało, że Waszyngton jednak postanowił Rosję wykończyć, jak ZSRR w 1991.
Wszystko zależy od determinacji zachodu i jak dużo jesteśmy w stanie znieść, by to osiągnąć.
Bo jest dla czego się poświęcać, znosząc trudności gospodarcze, inflację, etc.
Efektem może być rozpad Federacji Rosyjskiej, wolna Ukraina, wolna Białoruś, rozszerzenie struktur NATO i UE na wschód, wyjście Ruskich z Abchazji, Osetii, Nadniestrza, zwrot Krymu, Donbasu, może demilitaryzacja Kaliningradu, może jakieś nowe państwa, jak Czeczenia, czy Tuwa, może pozbawienie Rosji broni atomowej.
Naprawdę warto.
Właśnie ta słabość Rosji skłoniła ją do ataku.
Tam się wszystko sypie. Pomyślcie tylko, jakie koszty generuje utrzymanie w tak ogromnym kraju dróg, kolei, gazociągów, całego tego układu nerwowego państwa. W fatalnych warunkach klimatycznych. Spójrzcie na mapy tych ustrojstw i ruszcie wyobraźnią. Tysiące, tysiące kilometrów wszystkiego, co trzeba konserwować, naprawiać, budować.
Jak to wygląda, pokazała katastrofa ekologiczna w Norylsku.
Zmieniający się klimat tylko utrudnia, bo co kiedyś stało na wiecznej zmarzlinie, dziś chwieje się w błocie. Gdzie dało się dojechać po lodzie - dziś jest trudno.
Złoża łatwe do eksploatacji się kończą, a nie ma kasy i technologii, by wydobywać gdzie indziej.
Ale istotnym powodem ataku była demografia.
Tak, demografia.
Rosjan w ekspresowym tempie ubywa.
W zeszłym roku zniknęło ich prawie półtora miliona.
Do 2030 ma zniknąć kolejne 3,5, a są prognozy wskazujące ubytek rzędu 12 mln do 2035.
Załamanie demograficzne zbiec ma się z wyczerpaniem złóż. Sprzęt armii też będzie już wtedy złomem.
W ciągu 3 lat Rosji ma zabraknąć 2,5 mln ludzi zdolnych do pracy.
I teraz wiecie, czemu jeńcy na filmach to wystraszone dzieciaki.
Rosja nie ma zasobów ludzkich, nie ma rekruta.
Z powodu alkoholu umiera tam co roku 500 tysięcy ludzi.
Po 40 stce proporcja kobiet w stosunku do mężczyzn znacząco wzrasta. Mężczyźni żyją krótko - nałogi, choroby. WHO określa Rosję jako Afrykę Europy. Oni tych syfów i hivów nawet nie leczą, bo to kosztuje.
Na każde 10 narodzin przypada 13 aborcji.
Na tym nie koniec - ''Na kontynencie europejskim obejmującym ok. 25% terytorium Rosji zamieszkuje 78% ogółu ludności. Ponad połowa ludności Rosji koncentruje się na obszarze zajmującym ok. 13% powierzchni kraju,'' - Wiki.
Kumacie? Te olbrzymie pustki, które wymagają zagospodarowania, przez które biegną gazo i ropociągi - są bezludne.
75% ludności mieszka w miastach! Sama Moskwa to ponad 12 mln.
Rosja to: miasto, setki kilometrów niczego, miasto. Te ośrodki potrzebują zaopatrzenia, połączeń...
Fatalna demografia to słabe PKB. Wskazuje się, że w tym tysiącleciu straciło nawet 16% z braku wykfalifikowanej siły roboczej. A będzie gorzej i gorzej.
Za Uralem mieszka ledwie 20 mln ludzi, a przecież to miażdżąca większość terytorium państwa. Tam też najszybciej ludzi ubywa.
W lukę wchodzą Chińczycy. Nikt nie wie, ilu ich jest, ale mówi się nawet o kilku milionach. Rosjanki chętnie ich przyjmują, bo Chińczyk nie pije i nie bije, pracuje.
Co więcej - najszybciej ubywa ludności słowiańskiej, rdzennych Rosjan. Prawosławnych.
Mniejszości etniczne w Rosji to 30 mln ludzi, którzy się rozmnażają i są to głównie muzułmanie.
Podsumujcie to wszystko i wyobraźcie sobie, czym dla Rosji jest Białoruś i Ukraina. Sam Krym dał jej 2,5 mln ludzi ruskich.
Białoruś to ponad 9 mln ludności rosyjskojęzycznej i prawosławnej.
Ukraina - 40 mln.
Są jeszcze Rosjanie w krajach bałtyckich.
Putin liczy, że tych ludzi da się wchłonąć, zasymilować.
A co więcej - jest top przesunięcie granic na zachód, wejście z tymi ludźmi w Europę.
To nie są ludzie z dalekich rubieży Syberii. To ludzie, którzy podróżowali i pracowali w UE, wykwalifikowani, mający wspólny kod kulturowy z Europą, swego rodzaju łącznik.
Łącze z Europą za pomocą ludności, zbliżenie granic, infrastruktura, przemysł, ośrodki naukowe, no, czujecie...
Na wschodzie dla Rosji nic nie ma, na zachodzie - jest.
I to jest istotny powód.
Orda potrzebuje jasyru. Orda potrzebuje technologii. I przesunąć się do cywilizacji.
Inaczej czeka ją kolaps.
Oczywiście, jest też wiele innych powodów, pisałem o wszystkich.
Za każdym razem próbuję powiedzieć to samo.
Możemy wygrać.
Rosja nie ma ludzi. Nie ma gospodarki. Nie ma przyszłości.
Wszyscy myśleli, że ma armię, ale dzielni Kozacy pokazali, że to wydmuszka, jak wszystko w tym Mordorze.
Ma atomówki. Podobno 5-7 tysięcy. I nimi straszy.
Ale wiecie co?
Tak, jak sankcje gospodarcze, tak atomówki to broń obosieczna.
Wiecie ile kosztuje utrzymanie tego?
Zadbanie o bezpieczeństwo, konserwacja....
Ja też nie wiem. Ale pierdyliony. Naprawdę.
W wymierającym państwie, dla którego wielkość jest przekleństwem, o PKB Hiszpanii. Z sankcjami.
Oni tych atomówek nie wystrzelą. Oni zaczną błagać, żeby ktoś je wziął, kiedy skończy się im kasa.
Musimy tylko wytrzymać.
O wyniku tej wojny zadecyduje odporność na 7 grzechów głównych.
Dla Rosji to być, albo nie być, ostatni skok wygłodniałego drapieżnika.
Jeśli chwyci zdobycz, jeśli pozwoli się jej w spokoju ją strawić, przetrwa.
Dla świata zachodu to przejściowa niedogodność.
Może być drogo. Może być chłodno, może mniej zarobić, może inne trudności.
Ale nie prawdziwe egzystencjalne zagrożenie.
Stawką jest ostateczne wykończenie państwa, które burzy globalny porządek i od zawsze zagraża pokojowi.
Stawką jest przyszłość, bo ten kłopot, cień nad Europą od 100 lat - wróci.
A na zwycięstwie można wiele, wiele zyskać, także gospodarczo.
I teraz patrzmy, co wygra.
Rozsądek i przyzwoitość, czy seriale i sojowe latte.
Wiele nam to powie o świecie.
Aha, wiecie co? My też jesteśmy Słowianami. Dlatego nigdy nie bylibyśmy bezpieczni.
(Akors - z netu)