Dodaj do ulubionych

zdolne dziecko

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.08, 14:47
Dużo można teraz usłyszeć o dzieciach, które bardzo wcześnie poznają
literki czy zaczynają czytać (nawet 1,5 roczne dzieci!). W
większości przypadków zainteresowania/umiejętności nie wychodzą od
dzieci lecz wynikają z inicjatywy rodziców. Moje pytanie w związku z
tym: czy dziecko zdolne to dziecko wyuczone przez rodziców, czy
dziecko, które samo przez swoją dociekliwość uczy się liczyć,
poznaje literki i cyferki? Mam wrażenie, że rodzice nie pozwalają
swoim dzieciom na naturalny rozwój zainteresowań i intelektu. Czy
dziecko mające rodziców z przerośniętą ambicją jest zdolniejsze od
tego, które samo do wszystkiego doszło, a rodzice je tylko w tym
rozwoju wspierali? Czy to, że rodzice wyuczą wszystkiego swoje
pociechy sprawi, że ich dzieci będą zdolne i inteligentne?
Tu też pytanie do Pani Anny, czy uważa Pani, że poprzez wczesną
naukę (nawet czasami bardzo wczesną) można „sprawić”, żeby dziecko
było zdolne? Czy potrzebne są tym dzieciom takie umiejętności i czy
nie spowoduje to tego, że jeśli wszystkiego nauczą się w tak
wczesnym wieku, będą się nudzić w szkole? Czy nie lepiej podążać za
dziećmi niż wymyślać im coraz to nowsze zadania?
Obserwuj wątek
    • fogito Re: zdolne dziecko 19.01.08, 21:10
      to sie nazywa wyscig szczurow od kolyski smile)) Trzeba duzo
      samozaparcia, zeby nie brac w nim udzialu, bo dziecko sasiadki
      zawsze jest w czyms lepsze smile)) Ja nauczylam sie sama czytac jak
      mialam 5 lat. Nie pamietam, zeby ktokolwiek mnie uczyl albo zmuszal.
      Ale wedlug dzisiejszych standardow to pewnie bylam opozniona w
      rozwoju smile)) Co nie przeszkodzilo mi skonczyc uniwersytetu z
      najwyzsza nota. Pozdrawiam
    • anna.kosk Re: zdolne dziecko 20.01.08, 19:53
      Witam Panią, to ciekawe pytanie.
      Ja jestem przeciwniczką przestymulowywania dzieci i maltretowania ich nauką
      angielskiego, matematyki itd od momentu niemal narodzin.
      Zdolne dziecko to dziecko które rozwija się szybko, wchłania wiedzę z otoczenia
      jak gąbka - bez specjalnego wysiłku własnego i rodziców. Nie trzebA GO
      "POPYCHAC". Wystarczy za nim podążać, czasem mu podsunąć coś ciekawego,
      towarzyszyć w tej ciekawej przygodzie, jaką jest odkrywanie świata. Słuchać
      jakie stawia pytania i pomagać mu znaleźć na nie odpowiedzi - ale nie
      odpowiadać! Wspierać samodzielne myślenie...obawiam się ,że czasem uczenie
      małych dzieci niebezpiecznie zbliża się do tresury - "jaka to literka?" uczenie
      maluchów literek i cyferek - po co? Najczęściej przyswoją je nie wiadomo kiedy -
      w swoim czasie. Nagle pięciolatki i zaczynają czytać napisy na wszystkich
      sklepach, reklamach, numery tramwajów. Ciężką pracą i męczeniem możemy uzyskać
      to wcześniej -ale po co? A na dodatek możemy zniechęcić dziecko do nauki na długo.
      Zdolności oczywiście warto pielęgnować, stwarzać im warunki, aby kwitły, ale nie
      da się ich wymusić. Inna sprawa to dzieci zaniedbane - jeśli nie mają
      stworzonych warunków sprzyjających rozwojowi ich rozwój poznawczy zwalnia, można
      to wyrównać odpowiednią stymulacją.
      Pozdrawiam.ak
      Pozdrawiam.ak
    • marta406 Re: zdolne dziecko 26.01.08, 10:43
      Ja jednak uważam, że warto uczyć dziecko w domu... I nie chodzi o to
      żeby czytało w wieku 2,5 roku i żebym mogła się tym chwalić na forum
      czy wśród sąsiadeksmile Zresztą ja uważam ze jeśli dziecko za dużo
      siedzi w książkach to powinno się mu tą książkę zabrać i wygonić na
      podwórko. Dlaczego? Bo książki nie są w stanie przekazać tyle
      dziecku co własne doświadczenia. Podam taki przykład. Czytałam kilka
      razy mojej córce, co się dzieje z wodą gdy jest zimno, gdy jest
      gorąco i nie była w stanie tego zrozumieć... Temat wody bardzo ja
      interesował, więc pewnego dnia poprostu jej pokazałam co się dzieje
      w wodą gdy się gotuje, gdy jest bardzo zimno. Od tego momentu minęło
      kilka miesięcy, a ona ciągle mówi o topieniu, parowaniu itp. Widzę,
      że udało mi się ją zainteresować tematem jeszcze bardziej. Mamy z
      tego obydwie świetną zabawę choć faktycznie przy okazji też uczy się
      podstaw fizykismile Jeśli chodzi o naukę, czytania to sądzę, że warto
      zainteresować dziecko czytaniem i uczyć je gdy się tego domaga.
      Jednak myślę, że wiele rodziców przecenia to. Mamy duży wpływ na
      dzieci, potrafimy nimi manipulować, dlatego wielu rodzicom udaje się
      nauczyć dziecko "chcieć czytać" nawet w wieku bardzo wczesnym.
      Myślę, że i tak jest to lepsze niż olanie dziecka i przerzucenie
      obowiązku nauki na szkołę czy zerówkę (tylko że tam większość dzieci
      już potrafi czytać, a te które nie potrafią są uczone przestarzałym
      programem i mogą tylko znienawidzić czytanie). Poza tym, watro
      pamiętać że czytanie, czy liczenie to umiejętności odtwórcze, nie
      świadczą o geniuszu. Geniusz sam tworzy, nie odtwarzawink
      • verdana Re: zdolne dziecko 26.01.08, 14:57
        Hm, to do czego słuzy szkoła? Obowiązek nauki mają mieć rodzice? A
        co dziecko ma robić w szkole? Co mają robić tam nauczyciele?
        Większość rodziców nie ma ani wiedzy fachowej, ani wystarczających
        umiejętnosci pedagogicznych by uczyć własne dziecko - oczekują
        szybkich wyników, denerwują się, gdy dziecko jest nieuwazne czy nie
        rozumie. Pomoc w nauce o ile to konieczne - tak. Uczenie dziecka w
        domu, równolegle do szkoły - zdecydowanie nie.
        • Gość: Marta406 Re: zdolne dziecko IP: *.netpol.net.pl 26.01.08, 15:40
          > Hm, to do czego słuzy szkoła? Obowiązek nauki mają mieć rodzice?

          Dziecko w szkole pozna reakcje zmydlania, na sucho,
          najprawdopodobniej z zapisu reakcji i teorii. W domu może tą
          reakcje zobaczyć. Tak samo z fizyką, doświadczenia w szkole jeśli
          nawet są pokazywane to bierze w nich udział tylko nauczycie, ew. 1
          wybrane dziecko. Dzieci muszą same dotknąć, czasami zadać "głupie"
          pytanie ("jak smakuje woda deuterowa"). Nie chodzi tu o zastępowanie
          nauki ze szkoły, czego jestem zdecydowaną przeciwniczką. Szczególnie
          jeśli ktoś nie ma cierpliwości i pomysłów jak ją prowadzić...
          Pamiętam, z jakim zapałem uczyłam się "nudnej" fizyki, gdy przed
          oczami miałam wykonywane w domu doświadczeniesmile Poza tym rodzice
          często zbywają dzieci idiotycznymi odpowiedziami na pytania (co to
          jest prąd? Prąd jest w gniazdku...) Dzieci w wieku przedszkolnym są
          bardzo ciekawe świata, często zadają pytania, dlaczego miałabym
          kłamać córkę kłamać że "chmura to wata cukrowa", lub zbywać "chmura
          jest na niebie" ja wolałam powiedzieć jej prawdę, a nawet ją
          pokazać...
          • verdana Re: zdolne dziecko 26.01.08, 20:31
            Tak, ale to jest ew. rozszerzanie zainteresowań - rodzice mowia
            dziecku to, czym sami się pasjonuja, albo odpowiadają na pytania.
            Jesli zaczną, nawet na najciekawszych przykladach pokazywać wszystko
            to, czego dziecko uczy się w szkole na 11 różnych przedmiotach (a
            nawet tylko na pięciu), to dziecko po prostu przestanie pytania
            zadawać, aby nie usłyszeć kolejnego wykladu.
            • Gość: niunia Re: zdolne dziecko IP: 216.40.70.* 27.01.08, 05:52
              Tak, ale to jest ew. rozszerzanie zainteresowań - rodzice mowia
              dziecku to, czym sami się pasjonuja, albo odpowiadają na pytania.
              Jesli zaczną, nawet na najciekawszych przykladach pokazywać wszystko
              to, czego dziecko uczy się w szkole na 11 różnych przedmiotach (a
              nawet tylko na pięciu), to dziecko po prostu przestanie pytania
              zadawać, aby nie usłyszeć kolejnego wykladu.

              ok, po przeczytaniu tego musze cie zapytac czy ty masz dzieci? Z
              tego co piszesz nie wydaje mi sie...

              Moje dziecko uwielbia moje "wyklady". I nie tylko moje, wierz mi,
              moi znajomi maja to samo smile Dla malych dzieci matka i ojciec sa
              najlpeszymi nauczycielami. Szkola to tylko etap w zyciu. Ja
              osobiscie przez caly moj etap edukacji (mam magistra i studia
              podyplomowe) spotkalam tylko 3 nauczycieli ktorych uczenie bylo
              pasja. I ta pasje na nas przelali... Tak samo matka i ojciec maja
              taka pasje do swoich dzieci, jesli je kochasz to "wyklady" beda
              pasjonujace i maluchy beda cie sluchac z rozdziawiona buzia.
              Przelejesz swoja milosc do nauki i poznawania na swoje dzieci.
              Srodowisko w ktorym dzeci dorastaja musi stymululowac ich rozwoj
              fizyczny, intelektualny, emocjonalny. Szkola tego nie zastapi.
              Szkola da im "papier" ukonczenia czegos tam...Ale to nie jest zbyt
              ciekawe...

              Np. historie slawnych politykow, muzykow, artystow - za kazdym razem
              jak czytam o nich to albo rodzic/rodzice rozwijali ich pasje do tej
              dziedziny albo mieli tyle szczescia ze spotkali na swojej drodze
              prawdziwego nauczyciela i mentora co rozwinal w nich pasje do danej
              dziedziny nauki, sztuki, itp... Co daleko szukac, Mozart albo Nigel
              Kennedy - pierwszy mial ojca ktory pielegnowal i rozwijal jego
              talent, drugi trafil na mistrza ktory go rozwinal.

              Verdana - i co ty na to? lol
              • verdana Re: zdolne dziecko 27.01.08, 10:53
                Mam - troje.
                Z żadnym nie odrabialam lekcji. Owszem, córka na skutek
                naszych 'wykladów" studiuje dwa kierunki - jeden mój, jeden męża.
                Ale my opowiadalismy wcale nie o rzeczach szkolnych, ale o tym, co
                nas interesowało. O książkach, o polityce, o socjologii - a nie
                rozszerzalismy po prostu program szkolny. P
                Natomiast zastepowanie "wykładami"' i "przykladami z zycia"
                wszystkich przedmiotow szkolnych, w zalozeniu, że szkola niczego
                dziecka nie nauczy, to zanudzenie dziecka na smierć. A zdaje się, ze
                o tym własnie pisalam - co innego rozmowy z dzieckiem na rózne
                tematy, a co innego "przerabianie" w domu 11 przedmiotów szkonych,
                aby dziecko miało dobre stopnie.
                Mnie stopnie nie interesują. Program szkolny tez nieszczególnie.
                • oolcik Re: zdolne dziecko 29.01.08, 13:52
                  samodzielne myślenie
                  i sztuka komunikacji
                  ja stawiam na to !

                  ...i oczywiście wzajemny szacunek.

                  /chyba/Prawda odkryta dużo bardziej cieszy niż podana na tacy smile
    • kasiaja6 Re: zdolne dziecko 14.05.09, 15:34
      Nie mozna zmuszac dzieci do nauki w wieku kilku lat! jeśli uczyć -
      to w zabawie, a tu jest masa mozliwości. Np nauka języków - w formie
      układanek, piosenek, wierszyków - to "zlapie" kazdy maluch, i
      bezboleśnie pozna podstawy trudnej sztuki władania obcym językiem.
      Podumowując - z maluchem trzeba się bawić, a nie robić mu wykłady -
      a efekty moga być świetne! Polecam tekst akurat o nauce
      języków
      obcych przez maluchy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka