Nawet do kuriera dzwoniłam upewnić się czy w karolka nie poleci.

Właśnie wózek odpakowałam, poskładałam do kupy i tki pachnacy nowością i błyszczący blaskiem nieużywalności stoi i cieszy moje oko.
Dla mnie to w sumie o tyle podniosła chwila, że pierwszy raz mam nowiutki e sklepu wózek, raz tylko miałam powystawowy, też wyglądał jak nóweczka, ale to nie to samo.
Na początek zgrzyty - mój mąż pomacał, zrobił "wężyka" na dywanie i stwierdził, ze on woli swoją brykę maclarena, ale nie zna się.Druga sprawa - jak jęczałam jaki kolor to mówił nie wiem, a jak zdecydowałam, ze do wkładki będzie mi pomarańcz pasował, to ten mi wyjeżdża, ze on wolał zielony. Swinia z niego i tyle. I tak mi nie zepsuje radości.
Guma na rączce faktycznie nieprzyjemna, po wizycie w sklepie zupełnie o tym zapomniałam.
Mój mąz uznał, ze latem będzie lipa, wiec chyba da isę namówić na obszycie skórką (dla niego głupie 30zł to strata pieniędzy, więc ja się cieszę

)
Póki co podoba mi isę w tym wózku wszystko.Nie wiem tylko do czego rzepami podpiąć tą pomarańczową osłonkę, która wisi z tyłu.
A oto on. Jak syn wstanie to sięgnę z jego pokoju tą wkładkę maclaren i też cyknę zdjęcie.