Dodaj do ulubionych

Pretensje po wielu latach

16.05.16, 16:38
Byłam w 7-letnim związku z mężczyzną. Uważam, że całkiem udanym. Były wielkie plany założenia rodziny, budowy domu, wspólnej przyszłości. Nic z tego nie wyszło. Wiadomo: zdarza się. Rozstaliśmy się kulturalnie, chociaż emocjonalnie kosztowało mnie to bardzo dużo. Po prostu któregoś dnia powiedział, że musimy porozmawiać, porozmawialiśmy, powiedział, że jego uczucia się zmieniły, chce być szczery wobec mnie i nie chce kontynuować tego związku. Grom z jasnego nieba, bo nic w jego zachowaniu nie wskazywało na cokolwiek złego. Ale jak napisałam - po pierwszym szoku zaakceptowałam to i pogodziłam się z tym. Właściwie to godziłam się cały rok, byłam emocjonalnym wrakiem, ale to już mój problem. Samo rozstanie przebiegło bez problemów, bez złośliwości, mogłabym nawet napisać z klasą. 2 lata później zostałam nawet zaproszona na jego ślub, poszłam tam i nawet udało mi się dobrze bawić. Od tej sytuacji minęło już w sumie prawie kolejne 7 lat. Mieszkamy w tym samym mieście, mamy stosunki koleżeńskie, od czasu do czasu widujemy się na ulicy, porozmawiamy chwilę, wyślemy sobie życzenia na święta i tyle. Z jego żoną zresztą podobnie. Moi znajomi i przyjaciółki mówią, że to było wzorcowe rozstanie. Ja nie uważam, żeby było tak różowo, ale po tylu latach zdaję sobie sprawę, że stało się dobrze, jak się stało. Mimo, że czasami oczywiście mam nieprzyjemne "ukłucia" moich uczuć, gdy pomyślę, że on ma dwójkę dzieci a ja jestem nadal sama, to jednak pogodziłam się z całą sytuacją. Zresztą nie o to chodzi.
Niedawno dowiedziałam się, całkiem przypadkiem (nie chcę opisywać jak, to dłuższa historia i w sumie nie ma żadnego znaczenia), że gdy on był ze mną przez ostatnie dwa lata, to już wtedy po kryjomu szukał sobie innej kobiety i zdradzał mnie. Chodził na randki, umawiał się przez internet, przyprowadzał nawet kobiety do mieszkania, które wynajmowaliśmy. Nic wcześniej nie zauważyłam i nie podejrzewałam. Wiadomość dla mnie bardzo nieprzyjemna, ale oczywiście skoro minęło tyle lat, to wzruszyłam ramionami. Tylko nie wiem jak się zachować. Nie chcę mieć z nim już nic wspólnego, po tym, czego się dowiedziałam. Z drugiej strony głupio mi zrywać te dobre, luźne stosunki, jakie mamy z powodu czegoś co miało miejsce tak dawno temu, zwłaszcza gdy on ma już swoją rodzinę.
Nie wiem jak postąpić. Mam do niego pretensje po tych wielu latach, ale czy w mojej sytuacji nie jest to absurdalne? Najchętniej przestałabym go zauważać i zaczęła traktować, jak nieznajomego, ale tak nagle przestać np. kłaniać się na ulicy czy porozmawiać chwilę w centrum handlowym przy przypadkowym spotkaniu...? Jak uważacie?
Obserwuj wątek
    • bertosol Re: Pretensje po wielu latach 16.05.16, 16:48
      Moim zdaniem nie masz prawa do pretensji i zmiany zachowania. Będzie to niekulturalne. Nie wyobrażam sobie, żebym miał się obrażać na kolegę z klasy dlatego, że w podstawówce mnie pobił, czy na koleżankę, bo w liceum odrzuciła moje zaloty. Rozliczanie kogoś po 7 latach, gdy oboje od dawna nie jesteście w związku, grzecznie się rozstaliście a Mężczyzna ma nową rodzinę, jest małostkowe i jak najgorzej świadczyłoby o Tobie. Drobne grzeszki z przeszłości należy wielkodusznie wybaczyć i po prostu skupić się na swoim życiu.
      • koronka2012 Re: Pretensje po wielu latach 16.05.16, 18:56
        Podajesz przykłady kompletnie nieadekwatne do sytuacji. Nie mówimy o rozpamiętywaniu incydentu z dzieciństwa, ale o dawnej potężnej nieuczciwości, o której dowiedziała się dopiero teraz. To kompletnie zmienia obraz człowieka i jak najbardziej daje prawo do ochłodzenia relacji, bo mało kto ma ochotę przyjaźnić się z szują.

        Zdrady i prowadzenie podwójnego życia to nie jest kategoria "drobnych grzeszków". Można i należy zapomnieć i żyć dalej - ale niekoniecznie utrzymując kontakty z załganym "kolegą".
      • vi_san Re: Pretensje po wielu latach 16.05.16, 20:10
        Bertosol - dwa lata oszukiwania, zdradzania, przyprowadzania kochanek do wynajmowanego wspólnie mieszkania - to NIE SĄ drobne grzeszki!!! To jest świństwo nieziemskie! Zapewne gdyby pan był uczciwy wówczas - rozstanie przebiegłoby może mniej kulturalnie, ale za to szybciej. Pomijając już to, że dziewczyna zmarnowałaby z puszczalskim łajzą pięć lat a nie siedem! I jeśliby przy rozstaniu pan wykazał śladową uczciwość - być może nie zmarnowałaby kolejnych lat na rozpamiętywanie nieudanego związku! I kobieta ma pełne prawo do pretensji i kompletnej zmiany zachowania wobec łajdaka, który ją zwodził i oszukiwał. Z tym, że raczej nie powinna tego robić demonstracyjnie, a po prostu rozluźnić i tak nader wątłe nici kontaktów, nie wysyłać życzeń świątecznych, nie zauważać powitania itp. W razie gdyby osioł się dopytywał o co chodzi - powiedzieć mu PRAWDĘ. I trzymać się swojej linii postępowania - czyli ignorować pana.
      • salsa.lover Re: Pretensje po wielu latach 16.05.16, 23:25
        bertosol napisał(a):

        > dlatego, że w podstawówce mnie pobił, czy na koleżankę, bo w liceum odrzuciła moje zaloty.
        > Drobne grzeszki z przeszłości


        Dwa lata zdradzania będąc w stałym związku to nie drobny grzeszek porównywalny do ciągania za warkocze w podstawówce. Zdradzanie kogoś z kim jest się 7 lat, planuje rodzinę itp to dość spore świństwo.

        Oczywiście, mineło wiele lat i nie ma co teraz robić panu jakiś scen. Ale też nie ma obowiązku w takich okolicznościach kontynuować uprzejmości.

        Ja na miejscu autorki z pewnością poczułabym się jak totalna idiotka słysząc takie rewelacje po latach wysyłania panu kartek świątecznych tongue_out
        Podejrzewam, że o ile pan nie dostał zaćmienia pamięci i wie jak brzydko się zachował, to sam się domyśli skąd nagłe ochłodzenie kontaktu.
      • quelquechose Re: Pretensje po wielu latach 17.05.16, 16:02
        hę? ty tak serio?
      • nie-mama Re: Pretensje po wielu latach 17.05.16, 16:32
        Bertosol, Ty tak serio?

        "Drobne grzeszki z przeszłości"! "Małostkowe"! Proszę jaki piękny przykład obwiniania ofiary.

        Oczywiście, osoba kulturalna nie ma prawa do publicznego okazywania pretensji komukolwiek, ale do zmiany zachowania już tak.

        Zresztą, Siostra Festera może przestać wysyłać kartki na święta eksowi, bo po prostu nie ma na to ochoty. To też byłby wystarczający powód. A tutaj powody są dużo poważniejsze.
    • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 16.05.16, 16:57
      Zakładam, ze jesteś pewna, iż uzyskana informacja jest prawdziwa?
      Nawet jeśli tak, to z uwagi na to, że Wasze obecne relacje są koleżeńskie, ale luźne (nie przyjaźnicie się, nie spotykacie często), nie zmieniałabym tego i nie sygnalizowała znajomemu - byłemu, że wiesz o tych jego zachowaniach sprzed lat. To naprawdę już teraz jest bez znaczenia.
      • minniemouse Re: Pretensje po wielu latach 19.05.16, 03:55
        nawet jesli jest prawdziwa, to jesli masz zamiar zachowac sie z klasa
        zadecyduj, czy wobec uslyszanych informacji chcesz czy nie pozostawac w kontakcie.
        I niezaleznie co zadecydujesz, slowem nie wspominaj czego sie dowiedzialas tylko stosownie zachowaj badz utnij kontakty.

        Minnie
    • majaa Re: Pretensje po wielu latach 16.05.16, 17:28
      Rozumiem, że Cię ta wiadomość "ruszyła", nikomu nie byłoby przyjemnie w takiej sytuacji. Niemniej jednak minęło już trochę czasu, dawno nie jesteście razem i chyba nie ma sensu pielęgnować w sobie urazy. Nie mówię, że masz silić się na sympatię, jakieś miłe pogawędki ze sztucznym uśmiechem, ale nie ma co też uskuteczniać szczególnej ostentacji, przywitać się wypada. Cóż, było, minęło... staraj się do tego nie wracać, nie rozpamiętywać, nakieruj się raczej na to, co przed Tobą, zamiast psuć sobie humor jakimś dawno przebrzmiałym związkiem.
    • ola766 Re: Pretensje po wielu latach 16.05.16, 18:36
      Ja tam akurat nie dziwię się, że nie masz ochoty na kontynuowanie znajomości.
      Po kilku latach dowiedziałas się, że pan Cię oszukiwał i zdradzał - no przecież człowiek czuje się w takiej sytuacji jak idiota. Z jednej strony wspólne mieszkanie, plany założenia rodziny itp. a z drugiej ewidentne, świadome nadużywanie Twojego zaufania latami.
      Przecież wiadomo, że w związkach angażujemy się emocjonalnie, więc zdrada - nawet odkryta po czasie - boli, i tyle. Dlatego nie ma nic dziwnego ani niestosownego w tym, że nie chcesz mieć z nim nic wspólnego.
      Moim zdanie masz do tego całkowite prawo. W kwestii SV - chodzi tylko o formę, w jakiej go o tym poinformujesz. Sprawiasz wrażenie osoby na poziomie, więc z pewnością potrafisz kulturalnie wyjaśnić panu z jakiego powodu kończysz znajomość.
    • koronka2012 Re: Pretensje po wielu latach 16.05.16, 18:50
      No cóż - nic dziwnego, że nie masz ochoty na spotkania, i jest to całkowicie zrozumiałe. To, że upłynęło x lat nie ma nic do rzeczy. To trochę tak, jakby się dowiedzieć, że znajomy x lat temu był złodziejem. Niby teraz nie ma to wpływu, ale świadomość, że w gruncie rzeczy ten jest nieuczciwy rzutuje na obecne relacje.

      Nie trzeba robić ostentacyjnych gestów, wystarczy po prostu ograniczać się do krótkiego "cześć" przy przypadkowym spotkaniu - i nic ponadto - nie musisz wysyłać życzeń ani silić się na small talki.
    • annthonka Re: Pretensje po wielu latach 17.05.16, 10:04
      Sytuacja bardzo nieprzyjemna, wcale Ci się nie dziwię, że jesteś poruszona.
      Czy dowiedziałaś się z wiarygodnego źródła, czy to są po prostu plotki?

      Moim zdaniem nie trzeba zachowywać się ostentacyjnie, ale na pewno nie kontynuowałabym miłych pogawędek podczas przypadkowego spotkania. Wystarczy, że odpowiesz na powitanie, nie musisz nawet zwalniać kroku. Jak facet mądry to się sam domyśli.
    • lady-z-gaga Re: Pretensje po wielu latach 17.05.16, 10:33
      >Nie chcę mieć z nim już nic wspólnego, po tym, czego się dowiedziałam.

      Masz prawo do takich uczuć. Ciężko byłoby prowadzić miłe rozmówki przy spotkaniu, albo wysyłac kartki z życzeniami osobie, ktora Cię oszukiwała z premedytacją wiele lat. Natomiast chłodne "dzień dobry" przy spotkaniu na ulicy wypada jednak mówić smile
    • poczta.kwiatowa Re: Pretensje po wielu latach 17.05.16, 13:16
      Dziwię się, że w ogóle kontynuowałaś znajomość łącznie z uczestniczeniem w weselu (sic!). Tak samo dziwię się nowej wybrance, że zaprosiła Cie na ślub i zabawę. Zachowuj się, jak gdyby nigdy nic, ale z dystansem. On już dawno o Waszym związku zapomniał, tym bardziej o swoim zachowaniu. Ty nadal się katujesz i roztrząsasz. Po co? Szkoda życia.
      • kora3 Poczto - pytanie mam 22.05.16, 16:12
        poczta.kwiatowa napisała:

        > Dziwię się, że w ogóle kontynuowałaś znajomość łącznie z uczestniczeniem w wes
        > elu (sic!). Tak samo dziwię się nowej wybrance, że zaprosiła Cie na ślub i zaba
        > wę.


        Dlaczego?

        Oczywiście - teraz kiedy wyszły na jaw sprawki pana sprzed rozstania sytuacja nabiera innego wymiaru. I jasna sprawa, że po takich sprawkach, gdyby wątkodawczyni o nich wiedziała od razu, to byłoby zaskakujące, że chce utrzymywać z panem kontakt i wybrałą się na jego wesele.
        Ale nie wiedziała wtedy. Byli sobie razem, rozstali się kulturalnie a o pan pewnie nie zenił się meisiac, czy dwa po rozstaniu z watkodawczynią, wiec sprawa swieza nie była.
        Jasne, teraz, gdy my i ona wiemy, jak pan postępował, to zaproszenie na wesele wygląda na koncertowy cynizm (no chyba, ze pan nim się ożenił zmienił się po prostu), ale mam wrazenie, że Ty dziwisz się samemu faktowi zaproszenia byłej na wesele i przyjęcia przez nią zaproszenia. Pytam: dlaczego?
        Jasne, ludzie, którzy się rozstali nie muszą się przyujaźnić, czy nawet utrzymywać kontaktów (chyba, że mają wspólne dzieci), ale przecież MOGĄ i nic w tym nadzwyczajnego.
        • poczta.kwiatowa Re: Poczto - pytanie mam 26.05.16, 15:22
          mam wrazenie, że Ty dziwisz się samemu faktowi zaproszenia byłej na wesele i przyjęcia przez nią zaproszenia. Pytam: dlaczego?
          Dobre masz wrażeniesmile
          Odpowiedź moja brzmi: bo jest to zachowanie nienaturalne, sprzeczne z instynktem samozachowawczym. Człowiek intuicyjnie unika sytuacji, którym może nie podołać i która może sprawić dyskomfort. Osobiście nie miałabym bym chęci uczestniczyć w weselu faceta, który mnie rzucił i który sprawił mi ból. Tak samo nie życzyłabym sobie na weselu obecności poprzedniej wybranki serca małżonka. Savoir vivre - savoir'em vivre, z uczuciami nie wygrasz, ani ze ukłuciem w serce.
          • kora3 Re: Poczto - pytanie mam 26.05.16, 15:32
            Hmmm - dziękuję za odpowiedź, rozumiem Twoje odczucia, ale mam wrazenie, że za bardzo transponujesz je na innych. Jasne, należy unikać sytuacji dyskomfortowych, ale samo założenie, ze taka sytuacja MUSI być dyskomfortowa jest błędne. To zależy bowiem od stosunku do tej sprawy, a ten na ogół silnie zależy od upływu czasu i aktualnej sytuacji własnej.

            No, ale ok - to jeśli pozwolisz jeszcze jedno pytanie: wesele weselem, ale co jeśli para, która się rozstała ma dzieci? Załóżmy, ze zostały przy matce, ale przecież ojciec może i powinien je odwiedzać, spędzać z nimi czas itd. To nierzadko wiąże się ze spotykaniem się na bieżąco z dawna wybranka serca - siłą rzeczy. No i to wymusza też niejako uczestniczenie w oficjalnych imprezach dziecka (np. I komunia, czy slub), na których ta była wybranka na pewno będzie obecna. Jaki byłby Twój stosunek do takich sytuacji?
            • poczta.kwiatowa Re: Poczto - pytanie mam 27.05.16, 09:14
              rozumiem Twoje odczucia, ale mam wrazenie, że za bardzo transponujesz je na innych.
              Wrażenie błędne. Staram się wczuć w odczucia osób trzecich. Ale dobrze, spójrzmy na punkt widzenia autorki wątku. Od 7 lat żyje emocjami związanymi z człowiekiem, który ją porzucił i nadal dzieli włos na czworo, o czym świadczy długi założycielski post, zamiast nabrać dystansu i machnąć ręką na niemiłe rewelacje. To wiele mówi o autorce i świadczy, że nadal darzy uczuciem byłego lubego, a także że niepotrzebne jej było jego wesele i stały z nim kontakt, jako niepotrzebnie nierozdrapywane rany.

              założenie, ze taka sytuacja MUSI być dyskomfortowa jest błędne.
              Jak widać nie, skoro laska przez tak długi okres nie nabyła dysonansu do byłego.

              Co do zapytania nr 2. Dzieci łączą ludzi na całe życie. Tak więc to całkiem inna para kaloszy. Tu nie powinno być miejsca na dywagacje żadnej ze stron. Dla dobra dziecka utrzymywać stałe kontakty, uczestniczyć w uroczystościach, choćby z zaciśniętymi zębami, poza rzecz jasna sytuacjami ekstremalnymi. Nie zmienia to faktu, że tego typu sytuacje, poza małymi wyjątkami uważam za mało komfortowe.
              • kora3 Re: Poczto - pytanie mam 27.05.16, 09:31
                Wiesz, sadziłam, ze teraz rozmawiamy na poziomie ogólnym, abstrahując od tej konkretnej sytuacji i wątkodawczyni.
                Bo w jej przypadku akurat literalnie się z Tobą zgadzam. Moim zdaniem relacja jej i eksa, tak ze przed dowiedzeniem się tych rewelacji nie była zdrowa i to z jej strony. po prostu nie odcięła się mentalnie od tamtego związku, choć minęło kupe czasu i facet już dawno się odciął. I tu pełna z Tobą zgoda, że w takiej sytuacji lepiej i rozsądniej byłoby ze strony watkodawczyni jeszcze przed rewelacjami całkowicie zerwac kontakty z eksem ograniczając się do "dzień dobry".

                Natomiast moje pytania dotyczyły OGÓŁU. Sama nie tyle mam fobre relacje z moim ostatnim eksem, co się z nim przyjaźnię. Nie widz.e w tym nic złego, toksycznego, ani nadzwyczajnego. Mój partner - także nie. Ale tak jest właśnie dlatego, że mój eks nie jest już dla mnie eksem, tylko zwyczajnie czlowiekeim, którego znam 20 lat. To, ze mieliśmy związkowy epizod jest już bez znaczenia. Gdyby zamierzali się ze swą partnerką pobrać, pewnikiem by nas zaprosili i vice versa. A tak to się spotykamy razem poimprezować, odwiedzamy na kawkach w różnych konfiguracjach itd.

                Co do spotykania byłej - w moim przypadku byłej żony mojego partnera - no normalna kobitka, miła, fajna - tyle mogę powiedzieć, bo mało ja znam (odległość). Kompletnie nie było dla mnie dyskomfortowe spotkanie jej - serio. Bo dlaczego miałoby być?
                Kiedy ja partnera poznałam oni już dobrych kilka lat byli po rozwodzie, a jeszcze dłużej z sobą nie mieszkali. Żadnych spraw finansowych, czy innych organizacyjnych już z sobą nie mieli, bo dzieci dorosłe i samodzielne. Przyjechała kobieta tutaj, to zadzwoniła normalnie do eksmęża- co słychać. Spotkaliśmy się w 4 - ona przyjechała ze swoim partnerem. I tak byśmy się poznały przecież, bo potem był chrzest wnuka, slub drugiego syna itd.
                Jasne, zdaję sobie sprawę, ze gdyby małżeństwo mego partnera rozpadło się przeze mnie (wykluczam taką sytuacje, nie interesują mnie zajęci faceci, ale hipotetycznie), to pewnie dla mnie jak i jego byłej zony sytuacja byłaby dyskomfortowa. Podobnie być może ich dzieci - dorosłe nie zakablowałyby się ze mną ochoczo. Ale w takiej sytuacji na serio nie znajduję nic dyskomfortowego ...
                • poczta.kwiatowa Re: Poczto - pytanie mam 27.05.16, 09:44
                  W takim razie doszłyśmy do konsensusu, jeśli chodzi o osoby zaangażowane emocjonalnie, ale również nieangażowane, jako że Twoje osobiste doświadczenia wydają się rozumne.
                  smile


                  • kora3 Re: Poczto - pytanie mam 27.05.16, 10:08
                    Wiesz, relacje ludzkie bywaja bardziej skomplikowane, ale generalnie - można się przyjaźnić z eksem czy eksa, ale tylko wówczas, gdy z obu stron nie ma już żalu, uczucia i "podchodów" żadnych. Jeśli z dowolnej strony ma to miejsce, to nie ma mowy o przyjaźni, czy koleżeństwie.
                    Człowiek, który nie umie się wyzwolić mentalnie z dawnego, zakończonego związku - sam sobie czyni krzywdę i to bez względu na to, czy z eksem ma kontakt, czy nie. Jeśli ma i ten kontakt go "nakręca", to winno się kontakt zminimalizować i czesc.

                    Natomiast co do relacji z eks partnera/rki - tu wiele zależy od własnego poczucia wartości i od swej że tak powiem pozycji w związku.
                    Znam kobietę, która jest zazdrosna o swego męża taj patologicznie, ze zrobiła mu awanturę znalazłszy w jego rzeczach - nie aktualnie bynajmniej używanych, tylko tzw. starociach zdjęcie jego dziewczyny z LICEUM. Nadmieniam, ze ów pan ma lat 40 smile więc jak się domyślasz liceum dawno skończył smile Padały pytania czy owa dziewczyne kochał bardziej niż ją smile pani jest zoną pana od latek coś 10 smile No paranoja
                    • poczta.kwiatowa Re: Poczto - pytanie mam 27.05.16, 10:46
                      można się przyjaźnić z eksem czy eksa, ale tylko wówczas, gdy z obu stron nie ma już żalu, uczucia i "podchodów" żadnych.
                      Amen
                      smile
              • poczta.kwiatowa Re: Poczto - pytanie mam 27.05.16, 09:33
                cd. dot. cytatu: samo założenie, ze taka sytuacja MUSI być dyskomfortowa jest błędne. To zależy bowiem od stosunku do tej sprawy, a ten na ogół silnie zależy od upływu czasu i aktualnej sytuacji własnej.
                Dziewczyna przez cały długi rok po rozstaniu jest wrakiem człowieka. Po czym po roku biegnie ochoczo na wesele (licząc od rozstania po 2 latach) i nawiązuje kontakty koleżeńskie. Trochę to nielogiczne, nie sądzisz? Po 7 latach od rozstania nadal żyje tą sprawą, przy czym wysyła na forum sprzeczne komunikaty. W jednym akapicie zapewnia, że rewelacje sprzed lat pozostawiły ją obojętną. W następnym, że poruszyły. Tak więc jest dystans do sprawy? Jest komfort? Znać upływ czasu? Moim zdaniem - nie.
                • kora3 Re: Poczto - pytanie mam 27.05.16, 09:37
                  Ależ Poczto, jak wspomniałam już powyżej - w TYM konkretnym przypadku zgadzam się z TOBĄ na 100 proc. smile
                  • poczta.kwiatowa Re: Poczto - pytanie mam 27.05.16, 09:44
                    Ok. nie doczytałam, bo w tym czasie pisałam.
                    • kora3 Re: Poczto - pytanie mam 27.05.16, 09:53
                      Spoko smile
    • anomalia_pogodowa81 Re: Pretensje po wielu latach 17.05.16, 13:37
      Zdecydowanie nie musisz mieć z nim w tej sytuacji uprzejmych i miłych relacji. Twoja niechęć jest całkowicie zrozumiała. Jednak jeśli nagle przestaniesz się do niego nagle odzywać, to facet nagle zgłupieje i będzie próbował wyjaśnić sytuację, co również będzie zrozumiałe. Na Twoim miejscu napisałabym do niego maila. Opisałabym dokładnie, co się stało i jakie są Twoje emocje i uczucia z tym związane. Zaraz po wysłaniu tego maila poczułabym się zwolniona z udawania, że go lubię i ciesze się na jego widok. A on nie będzie się dziwił, kiedy na jego widok przejdziesz na drugą stronę ulicy.
      Trzymaj się.
      • salsa.lover Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 18:37
        anomalia_pogodowa81 napisała:

        >przestaniesz się do niego nagle odzywać, to facet nagle zgłupieje i będzie próbował wyjaśnić sytuację, co również będzie zrozumiałe.


        Jeśli facet nie jest totalnym bezmózgiem to mając coś takiego na sumieniu z pewnością się domyśli, że autorka w końcu dowiedziała się o jego popisach.

        > Na Twoim miejscu napisałabym do niego maila
        > Opisałabym dokładnie, co się stało i jakie są Twoje emocje i uczucia z tym zw
        > iązane.

        No, bo facet który ją zdradzał i który teraz od lat jest w związku z inną kobietą z pewnością marzy o rozstrząsaniu emocji i uczuć swojej byłej sprzed 7 lat, którą w dodatku przez dwa lata puszczał kantem.
        Pisanie do niego długich maili o emocjach i uczuciach usprawiedliwiając się dlaczego już nie będzie dla niego milutka?? Błagam..... Miejcie kobity choć trochę dumy i godności.
        • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 23.05.16, 08:48
          No pomysł z mailem faktycznie kosmicznysmile
          Tu nie potrzeba niczego wyjaśniać - autorka pisze, że ich kontakty sa luźne, sporadyczne, przypadkowe. Nie jest wiec tak, że teraz autorka, aby pozostać w zgodzie z sobą po dowiedzeniu się tych rewelacji będzie musiała jakoś szczególnie zmienić relację z ekpartnerem. Gdyby się spotykali regularnie, przyjaźnili - to tak - musiałaby to zmienić i wówczas nie uszłoby to pewnie uwagi pana i jego zony. Ale w opisanej sytuacji - diabli wiedzą, czy pan i jego małżonka zauwazą brak kartki na święta od autorki, czy też pana "tuszy" jej niechęć do pogawędki podczas przypadkowe spotkania.
          isac jakichś maili, czy roztrząsać z panem sprawy sprzed lat nie ma sensu. I nie dlatego bynajmniej, by on się nie poczuł dyskomfortowo, tylko wlasnie po to, by już do tego nie wracać. Pan wówczas postępował bardzo źle - fakt. Może tego załuje dziś, może nie, ale przede wszystkim od dawna nie jest obecny w zyciu autorki realnie. Jeśli jest obecny w jej emocjach, to na jej życzenie, a nie z racji swego zachowania. Najlepiej pozostawić go w przeszłości i tyle.
    • nie-mama Re: Pretensje po wielu latach 17.05.16, 16:28
      Oczywiście, że w tej sytuacji masz prawo do emocji i do zupełnego zerwania kontaktów! Masz prawo też zrobić to sama dla siebie, bez informowania kogokolwiek o tej decyzji.

      Nie musisz, a nawet nie powinnaś w żaden sposób tłumaczyć decyzji byłemu partnerowi. To może zostać odebrane jak małostkowe rozgrzebywanie starych spraw. Nie musisz też tłumaczyć się otoczeniu
      • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 17.05.16, 19:30
        Tak, tak, tak.
        Autorka wątku ma prawo do tego, co czuje i nie powinna 'powstrzymywać się' czy jak tu to niektórzy radzą, odmawiać sobie tych uczuć, czy też zaprzeczać sama przed sobą, że je ma. W imię czego niby?

        W subtelny, ale czytelny sposób rozluźnić relację - facet jest śliski i tyle; w świetle nowych informacji ta znajomość jest jej zupełnie niepotrzebna. Niepożądane - bo patogenne - byłoby przeżuwanie tego i fantazjowanie o zemście. Przeżyć odrazę i poczucie oszukania i puścić to, kończąc znajomość.

        (I głowa do góry, dziewczyno).
        • bertosol Re: Pretensje po wielu latach 17.05.16, 22:21
          bene_gesserit napisała:

          > w świetle nowych informacji ta znajomość jest jej zupełnie niepotrzebna

          Informacji, że coś tam miało miejsce ponad 7 lat temu??? Przecież to prehistoria. Gdybym się dowiedział, że moje byłe dziewczyny, w czasie gdy byłem z nimi w związku, mnie zdradzały wzruszyłbym tylko ramionami. Tylko kogoś niezrównoważonego emocjonalnie mogą ruszać takie rzeczy z zamierzchłej przeszłości.
          • koronka2012 Re: Pretensje po wielu latach 17.05.16, 23:16
            Gruboskórność istotnie w niektórych sytuacjach ułatwia życie, ale nie jest na szczęście wyznacznikiem normalności.

            Jeśli okazuje się, że kogoś, komu się ufało jest podłym kłamcą i dwulicową świnią to poruszenie jest najnormalniejszą w świecie reakcją. I nie ma znaczenia, czy chodzi o byłego faceta czy długoletnią przyjaciółkę.
            • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 18.05.16, 20:37
              Oczywiście, zwłaszcza, że stawia dwa lata z siedmioletniego związku pod znakiem zapytania - miłe w sumie wspomnienia zaczynają śmierdzieć, poza tym co wrażliwsi i wrażliwsze mogą to brać do siebie (w sensie że 'zdradzał, może to coś ze mną nie tak').

              Najważniejsze, to wykorzystać tę emocjonalną trampolinę do odbicia się i pójścia dalej. Jakieś drzwi się zamykają, jakieś otwierają. I nie budować wokół poczucia oszukania i być może obniżonego nagle poczucia własnej wartości kapliczki i nie modlić się do tego, tylko to zostawić na drodze i minąć.
            • kora3 Koronko 19.05.16, 07:25
              Ogólnie tak, masz rację, ale z opisu wynika, że kontakty wykonawczyni sa dość luźne, a nie bliskie i systematyczne. W związku z tym łatwo je rozluźnić jeszcze bardziej (zakładam, że wątkodawczyni ma pewność, iż uzyskane przez nią teraz informacje są prawdziwe) i gitara.
              Moim zdaniem rozkminianie tego po tylu latach jest niepotrzebne i nie chodzi tu wcale o komfort eksa wątkodawczyni, tylko jej samej.

              Rzadko zgadzam się z naszym przedmówcą, ale w tym przypadku się zgadzam. W tym sensie, że nie jest całkiem normalne (w sensie emocjonalnym) rozdrapywanie tej sprawy po tylu latach. Wątkodawczyni wspomniała, ze jest sama. Być może wynika to właśnie z mentalnego przywiązania do rej sytuacji z eksem. Nie o to chodzi, że jeszcze coś doń czuje, tylko o to, że związek z nim i rozstanie sa dla niej punktem odniesienia w relacjach z mężczyznami. To nie jest sytuacja zdrowa ani korzystna dla niej.
              • koronka2012 Re: Koronko 19.05.16, 21:32
                Koro, ta znajomość jak sama zauważyłaś - miała dla autorki konkretny ładunek emocjonalny.
                I nadal mimo upływu czasu ma - a raczej miała - do tych wiadomości. To co się wydarzyło podważa wiarę nie tylko w uczciwość, ale i własną zdolność oceny sytuacji czy innych ludzi. I to może być traumą o podobnym natężeniu co samo rozstanie.

                Nie nam oceniać, co autorka powinna zrobić ze swoimi uczuciami - bo one po prostu SĄ. Nie ma tu z czym polemizować, ocena że "nie jest to całkiem normalne" jest obcesowa, nieuprawniona - i niezgodna z SV.

                I jak najbardziej uważam, że rozdrapywanie tych ran po tylu latach jest normalne i dość oczywiste w takiej sytuacji. Paradoksalnie, odarcie z autorki ułudy utraconego szczęścia może ją wyzwolić ze wspomnień i zamknąć za sobą te drzwi - czego jej serdecznie życzę. Owszem, fajnie byłoby gdyby po prostu wyrzuciła gościa z pamięci - ale musi to zrobić w swoim własnym tempie, a nie takim, jakie forumowicze uważają za stosowne. Z całą pewnością nie tobie oceniać jak daleko "niekomfortowo" może się w tej sytuacji poczuć autorka.

                P.S w Mądry psycholog nie odnosi się do żadnej NORMY, bo wie, że w uczuciach ona nie istnieje. Nie mówi przykładowo, że żałobę należy zakończyć po roku, bo to kwestia indywidualna. To dotyczy również żałoby po związku. Psycholog NIE OCENIA, stara się skłonić do poczynań i myślenia poprawiającego życie pacjenta. Zwraca uwagę na to, co dla danego człowieka jest dobre, a co destrukcyjne, a nie stosuje szablon.
                • kora3 Re: Koronko 20.05.16, 07:32
                  Koronko - nie zrozumiałyśmy się. Owszem, psycholog nie uważa, ze załobę trzeba zakończyć po roku, ale normy jak najbardziej istnieją. Wszelkie nasze gwałtowne uczucia - zarówno negatywne, jak pozytywne ulegają z czasem gradacji. Tak musi być, bo inaczej nie wytrzymałby nasz system nerwowy Koronko. I tak poczucie wielkiego szczęścia przeradza się w stan zadowolenia, gwałtowna nienawiść z czasem przechodzi w chłonną niechęć itd. Dzieje się to zupełnie naturalnie. Jeśli się nie dzieje, to coś jest nie tak.
          • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 18.05.16, 20:33
            Po pierwsze, nie dyskutujemy o tobie.
            Po drugie - uczuć się nie osądza, one są i mają do tego prawo. Osądzanie uczuć jest idiotyczne i szkodliwe.
            Po trzecie - obcesowe określenia jak twoje powyżej są niegrzeczne i nie na miejscu.
            • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 19.05.16, 07:38
              bene_gesserit napisała:
              > Po drugie - uczuć się nie osądza, one są i mają do tego prawo. Osądzanie uczuć
              > jest idiotyczne i szkodliwe.


              Bene, już kiedyś o tym rozmawiałyśmy zdaje się. Uczucia jak najbardziej się nie tyle osadza, co ocenia. Gdyby tak nie było nie byłoby psychiatrii i psychologii.
              Te dwie dziedziny nauki zajmują się właśnie ocena uczuć i odczuć w odniesieniu do NORMY. Bo NORMY w tym zakresie istnieją. I przecietny człowie, także spoza kręgu ww. zawodów także ma mniej czy bardziej uświadomione wpojone pojecie tych norm. Dlatego niespecjalnie się dziwimy, gdy osoba, która dowiaduje się, że ukochany ja zdradza jest w szoku: nie dowierza, płacze, rozpamiętuje najlepsze chwile, czuje gniew, żal, nawet chęc zemsty. To jest zupełnie normalna reakcja. Ale większość z nas jest zaskoczona, gdy ktoś takie zachowania przejawia po 10 latach od sprawy.
              Mowa teraz nie o watkodawczyni, to był przykład.
              W przypadku wątkodawczyni - tak, o ile informacje w temacie, które teraz posiadła są prawdziwe, to ma prawo czuć się bardzo niekomfortowo. Ale - właśnie TYLKO niekomfortowo. Bo tak na serio nie ma to już znaczenia - było, minęło.
              Jej relacje z eksem sa luźne i nie będzie trudności w rozluźnieniu ich jeszcze bardziej. I to może zrobić. Ale niepokojące jest ogólnie tak wielkie przywiązanie wątkodawczyni do tematu dawnego związku. Owszem, ja rozumiem, że to by poważny związek, a nie przelotny romans. Ale właśnie BYŁ i DAWNO< bardzo dawno temu się zakończył, a eks jest tylko jakims tam luźnym znajomkiem.
              Naprawdę niepokojące jest DLACZEGO wątkodawczynię tak "rusza" jego ze tak powiem osoba. I tu kolega B. ma rację - to nie jest w normie.
              • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 19.05.16, 19:57
                Czytaj kontekst, dzięki z góry. Poza tym przeraźliwie się mylisz.
                • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 20.05.16, 07:37
                  Z czym się mylę? Para była z sobą 7 lat, rozstala się jakieś 7 temu. Byli maja z sobą luźny, sporadyczny kontakt. Teraz była dowiaduje się, że były zdradzał ja jakieś 2 lata przed oficjalnym rozstaniem. No - przykre pewnie, ale na Baala, to było 9-7 lat temu - kawał życia! Jakie to teraz ma znaczenie, żeby rozpamietywac. Sytuacja byłaby problematyczna, gdyby państwo się PRZYJAŹILI - spotykali często, zwierzali sobie. Wówczas owszem - byłoby jej pewnie trudno udawac, ze wszystko jest ok, zresztą po co. Ale w sytuacji przypadkowych spotkań na ulicy i zamieniania paru słow? - No hej, sorry nie mam czasu - i gitara.
                  • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 20.05.16, 21:09
                    Z tym, co piszesz, się mylisz.
                    Ale się nie przejmuj, to się zdarza.
                    • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 21.05.16, 07:34
                      Bene, z mojego doświadczenia a także obserwacji wynika, że rozdrapywanie starych ran to najgorsze z możliwych rozwiązanie. Masz prawo uważać inaczej
                      • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 13:44
                        Dzięki za prawo.
                        O rozdrapywaniu sobie, tradycyjnie, dośpiewałaś. Rozmowy z sobą samą lepiej przeprowadzać po cichu - publicznie to nie wygląda najlepiej.
                        • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 13:59
                          Skoro tak uważasz, to tak róbsmile
                          Ja tu naprawdę nie dostrzegam problemu ze strony SV. Para byłych - wątkodawczyni i jej ekspartner znaja się LUŹNO, spotykają przypadkowo wymianiając zdawkowe info. W tej sytuacji bardzo łatwo jest takie kontakty ukrócić całkowicie i bez wyjasnień. Spotka go przypadkiem, to nie musi rozwijać tematu i udawać czegokolwiek "Hej, no nie mam czasu, nara" i tyle.
                          Wg mojej oceny nie ma sensu po TYLU latach rozkminiac tematu zdrad pana i postępowania jego. Nie dla jego komfortu, a dla własnego. Po co do tego wracać? Przecież nie ma to już żadnego znaczenia. Zakładając, że to czego się wątkodawczyni teraz dowiedziała jest prawdą, tak, pan postępował nagannie. Ale co TERAZ z tego wynika? No nic smile 9-7 lat to kawał życia, może się zmienić wszystko postawą życiową pana - włącznie. Ze pani może teraz przeanalizować dlaczego tak było i dlaczego niczego nie zauważyła? No może, ale jaki to sens po tylu latach. Ona też jest już teraz inną osobą. Wielokrotnie w życiu tak bywa, ze człowiek sam się zastanawia jak mogł 10 czy 5 lat temu podjąc taką decyzję, tak się zachować itd. Po prostu inne były okoliczności, inne miał doświadczenia, inne uczucia. Przeanalizować można, ale skupiać się nie warto. Tak samo wg mnie nie warto poruszać tego tematu z panem
                          • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 14:14
                            Znowu: dzięki za pozwolenia, oba, chociaż nie prosiłam, bo nie potrzebuję.
                            I znowu: publicznie zarówno mówić jak i pisać do siebie samej lepiej jest cichutko. Pamiętniczek, blogasek, coś w ten deseń. Forum jest od dialogu, dialog z samą sobą to monolog. Zły adres.
                            • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 14:38
                              Polemizuję z Twoim Bene zdaniem, że uczuc się nie ocenia. Ocenia się - to czynią m.in. psychologia i psychiatria wstępnie określając, czy uczucia ludzi sa w normie, czy też nie.
                              • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 15:01
                                Co do 'uczuć się nie ocenia' napisałam już, ze nie kumasz tematu, po prostu.
                                Co do reszty twoich wywodów - polemizujesz z tym, czego nie napisałam.
                                • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 15:13
                                  Bene, a możesz zwyczajnie wyłożyć w czym , jak to określiłaś - nie kumam tematu?
                                  Pytam, bo stale to powtarzasz, ale nie potrafisz ukazać na czym to polegasmile
                                  Nie wiadomo zatem co masz na myśli. Owszem "kumam", że ludzie mają różny próg wrażliwości, ale właśnie wspomniane dziedziny nauki oceniają ludzkie uczucia biorąc TAKZE to pod uwagę.
                                  Abstrahując zupełnie teraz od tematu wątku i sytuacji watkodawczyni, obrazowo: psychiatra może uznac, że szczególnie wrażliwa osoba jest nadal w normie, gdy np. po roku od rostania się z kimś nie umie się pozbierać i żyć bez osoby z którą się rozstała. Ale nawet szczególna wrażliwość nie jest przesłanka do uznania za norme takiego stanu po latach np. 10.
                                  • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 15:57
                                    Mogę, ale mi się nie chce. Trudno jest mi rozmawiać z laikiem, jest niedzielne popoludnie i mam doprawdy lepsze zajęcia, wybacz.
                                    • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 16:00
                                      Czyli standard - nie masz argumentów smile
                                      • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 16:10
                                        Jeśli o to ci chodziło w tym monlogowaniu, to tak, nie mam - ja się nie znam na psychologii i dziedzinach pokrewnych, a ty za to bardzo ale to bardzo. Twoje owce mogą teraz spać spokojnie. Ale pliz przemyśl założenie blogaska, ulew miałby ujście.
                                        • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 16:18
                                          taaaa smile jak zwykle smile
                                          • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 22.05.16, 16:24
                                            Zauważyłam już parę lat temu, że nie możesz ścierpieć, kiedy - choćby wbrew faktom - nie odtrąbisz zwycięstwa i jeśli ostatni post w wątku nie należy do ciebie. Moim zdaniem to oznaki słabości, ale niniejszym ci na nie zezwalam. Dawaj, kora, śmiało, zrób trutututu.
                                    • nie-mama Re: Pretensje po wielu latach 23.05.16, 13:00
                                      Czy mogę się wtrącić?

                                      Koro, zgadzam się tutaj z Bene. Trudno się rozmawia z kimś, kto używa argumentów pokazujących, że naprawdę nie zna się na temacie. Twój komentarz o normach w psychologii jest właśnie takim argumentem.

                                      Ja trochę się na tym znam i miałam podobną reakcję po przeczytaniu tego Twojego posta. Tłumaczenia byłyby jednak tak długie, że naprawdę nie ma sensu tego rozpoczynać, bo normy w psychiatrii i psychologii oczywiście istnieją, ale naprawdę nie wyglądają tak jak sobie to wyobrażasz.

                                      Poza tym komentarz o normach nie do końca pomaga autorce, a o to chyba tutaj chodzi.

                                      To tylko moje trzy grosze, naprawdę bez zamiaru urażenia kogokolwiek.
                                      • kora3 Re: Pretensje po wielu latach 23.05.16, 13:21
                                        Alez Nie-mamo w niczym mnie nie uraziłaś i przez myśl by mi to nie przeszło. Nijak tez nie miałam zamiaru urazić autorki wątku, odniosłam się tylko do słów Bene, ze uczuć się nie ocenia. Moim zdaniem wlasnie się OCENIA. Nie w jakiś sposób zaraz negatywny, ale właśnie w odniesieniu do pewnych norm - psychicznych, ale i społecznych.
                                        Autorce wątku odpowiedziałam na jej pytanie: wg mnie obecna jej relacja z panem jest taka, że nie musi niczego wyjaśniać z nim zrywając i tak bardzo luźne i przypadkowe kontakty. Moim zdaniem dla własnego komfortu nie warto już uświadamiać panu, ze się dowiedziało o jego sprawkach sprzed kupy lat. Po prostu kartki swiateczne przestać wysyłać, a w razie przypadkowego spotkania wymówić się brakiem czasu. Nie chcę, żeby to jakoś żle zabrzmiało, ale całkiem być może wink pan ów nawet nie zauważy braku tej świątecznej kartki od autorki i nie zdziwi go jej brak czasu przy przypadkowym spotkaniu. Inaczej sprawa by się przedstawiała, gdyby państwo spotykali się często, regularnie, a ich kontakty były zażyłe. Wówczas z pewnoscią uwagi pana i jego żony nie uszłoby, że kontakty ustały.
          • shmu Re: Pretensje po wielu latach 19.05.16, 01:43
            To zalezy jak traktujesz zwiazki i jak dojrzale sa to zwiazki. Ja nie mialabym zadnych pretensji do moich ,,chlopakow'' z czasow liceum, z ktorymi nie utrzymuje zadnego kontaktu. Natomiast byloby mi bardzo niemilo, jesli dowiedzialabym sie, ze ktos z ktorym mialam budowac rodzine przez dwa lata mnie oszukiwal i nigdy nawet nie zdobyl sie na przyznanie do tego, choc nasze relacje sa podtrzymywane (slub pana, kartki itp).

            I nie obrazaj autorki, bo akurat w tej historii to ona wykazala sie klasa, w przeciwienstwie do pana.
        • nie-mama Re: Pretensje po wielu latach 18.05.16, 10:36
          Zgadzam się w 100%!
    • vilez Re: Pretensje po wielu latach 18.05.16, 12:10
      1. Ochłodzić relację. Ale bez robienia gwałtownych scen. Jeśli natomiast Pan się zorientuje i zapyta, skąd to ochłodzenie, powiedzieć spokojnie, że się dowiedziałaś o tym, jak z Tobą postępował (oszustwa), i że to zmienia ostatecznie Waszą relację.

      2. Dla siebie zastanowić się nad tym:
      - czemu nadal są tak silne emocje w Tobie.
      - dlaczego wówczas nie zorientowałaś się, że coś nie gra. Dwa lata to szmat czasu, a z tego,c o piszesz wynika, że żyliście w dwu światach lub dwu wyobrażeniach związku. To musi coś znaczyć.
    • mocno.zdziwiona Re: Pretensje po wielu latach 18.05.16, 13:33
      W moim odczuciu masz prawo do całkowitego zerwania stosunków. Podoba mi się wspomniana przez kogoś opcja wysłania e-maila, drugim pomysłem jest wyjaśnienie w krótkich słowach przy przypadkowym spotkaniu na ulicy. Bez awantur i wyzwisk, ale poinformowanie, że w świetle najnowszych doniesień nie zamierzasz kontynuować znajomości ani odpowiadać na pozdrowienia i sobie ich nie życzysz. Kulturalnie, asertywnie, nieagresywnie.
      I może to już prehistoria, ale też wiele zmarnowanych lat życia u boku kogoś, kto Cię nie szanował i oszukiwał. Moim zdaniem ma prawo boleć i nie ma co udawać, że nic się nie stało i poszło w zapomnienie.
    • triismegistos Re: Pretensje po wielu latach 18.05.16, 14:29
      Ale to już było. Tylko okoliczności nieznacznie się zmieniły, poprzednio była kobieta zostawiona po zajściu w ciążę. Nawet komentarz nicka bertosol niemal identyczny był.
      Bertosolu, przecież widać, że to ty zakładasz te wątki. Nie lepiej byłoby ci pójśc z nimi na ematkę, albo coś? Będzie lepsza jatka.
    • ptolemeusz28 Re: Pretensje po wielu latach 19.05.16, 14:00
      W zadnym wypadku nie wysilaj sie na grzecznosc dla tego typa, ignoruj go jak powietrze, on dobrze sie domysli dlaczego i wierz mi, zrobi mu sie glupio.
      Wlasnie takie kobiety, co to zawsze musza byc takie grzeczne, mile i kulturalne, nawet gdy ktos je krzywdzi, powoduje nadprodukcje takich typow, ktorzy zle traktuja kobiety, bo wiedza, ze i tak im sie upiecze.
      Znam taka sytuacje, ze facet notorycznie zdradza kazda kolejna partnerke, a one wszystkie potem i tak sie chca z nim przyjaznic (po rozstaniu), no i po co ten facet ma sie zmieniac? Korzysta z zycia i i tak jest "tym fajnym"..
      • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 19.05.16, 19:56
        A ja myślę, ze zemsta to nie jest rozwiązanie tutaj, nawet taka o jakiej piszesz, pasywno-agresywna.
        Nie chodzi tu o to, żeby się kolo 'domyślał o co chodzi', chodzi o to, żeby autorka wątku zadbała o siebie w tej sytuacji. Zemsta sprawi, że będzie jeszcze długo nosić ze sobą te emocje, a to ją będzie wyjadać od środka, zupełnie niepotrzebnie.
        • salsa.lover Re: Pretensje po wielu latach 19.05.16, 22:35
          bene_gesserit napisała:

          > A ja myślę, ze zemsta to nie jest rozwiązanie tutaj, Zemsta sprawi, że będzie jeszcze dł
          > ugo nosić ze sobą te emocje
          >


          Ale jaka zemsta? Litości... to, że dziewczyna przestanie mu wysyłać świąteczne kartki czy rozluźni i tak dość luźną znajomość? Bez przesady.

          Zemstą było by na przykład takie coś jak poniżej ;o)
          www.thesun.co.uk/sol/homepage/news/7127236/Hope-she-was-worth-it-Spurned-lover-daubs-graffiti-over-cheating-partners-car-outside-Harrods.html
          Tymczasem autorka zachowuje się moim zdaniem jak najbardziej w porządku i kulturalnie.
          Facet zrobił jej świństwo, pech chciał, że dowiedziała się o tym dopiero teraz po latach. Co nie zmienia zupełnie faktu, że facet zrobił jej świństwo. I nie ma żadnego obowiązku kontynuowania uprzejmości z kimś, kto zrobił nam świństwo.
          Ba, dalsze wysyłanie tych nieszczęsnych kartek i miłe pogaduszki po takiej wiadomości byłyby co najmniej nienormalne moim zdaniem.
          Dokładnie tak jak ktoś wyżej napisał, takie kobiety, co to zawsze muszą być takie milutkie i grzeczniutkie, choćby im w twarz ktoś napluł.

          Z drugiej strony, skoro autorka aż tak bardzo się przejmuje czy przypadkiem pana nie urazi ochłodzeniem kontaktów, skoro wciąż liczy się z tym co on sobie o niej pomyśli, to może rzeczywiście tamten związek nie jest dla niej zamkniętą kartą.
          • bene_gesserit Re: Pretensje po wielu latach 20.05.16, 21:13
            Bejbe, piszę w odpowiedzi na sugestie ptolemeusza, wyraźnie sugerujące konieczność utarcia nosa bohaterowi wątku przy pomocy 'ignorowania go jak powietrze'. Co imo jest głęboko niesłuszne, bo - jak już raz napisałam - tego typu postępowanie skupia uwagę autorki wątku na tym niewartym tejże uwagi gości, zamiast na niej samej.
        • nie-mama Re: Pretensje po wielu latach 23.05.16, 13:01
          Bene, zgadzam się w stu procentach!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka