pszemcio 12.03.04, 00:05 Beda polskie klasy w Uccle. Nie wiecie jak wyglada nabor? Ktos mi powiedzial ze nauczyciele sa delegowani przez ministerstwa edukacji. Mam paru znajomych ktorzy byliby zainteresowani. Any ideas? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
paw_dady owszem 12.03.04, 13:11 1) albo sa posrod przyjacil i znajomych. To sie nazywa na Zachodzie 'social affinity group' lub network po naszemu: sitwa ;P 2) albo potrafia spelnic wszystkie absurdalne wymagania w 0-wym czasie 3) maja prawdziwe szczescie bizutki PD Odpowiedz Link
grzegorz_gajowniczek Re: owszem 12.03.04, 14:05 No wiec Pszemciu, jesli chodzi o wymagania ministerstwa wobec nauczycieli na 'placowce', to moze Ka_En moze ci udzielic jakichs informacji(tak mi sie wydaje)... ale to tylko a propos wymagan formalnych. Co do roznych dodatkowych wymagan nieformalnych... to musisz juz pytac gdzie indziej pewnie - najlepiej przez wysoko postawionych znajomych (Paw juz troche nakreslil sytuacje, chociaz nie wiem, czy nie podkoloryzowal - jak to Paw ;). A wiesz cos wiecej a propos tych klas? Na przyklada kiedy maja powstac etc etc etc? g. Odpowiedz Link
ka_en Re: owszem 12.03.04, 17:33 No wiec Pszemciu, jesli chodzi o wymagania ministerstwa wobec nauczycieli > na 'placowce', to moze Ka_En moze ci udzielic jakichs informacji(tak mi sie > wydaje)... ale to tylko a propos wymagan formalnych moge Ci udzielic stosownych informacji jedynie, jesli chodzi o studia doktoranckie w Belgii. GG przecenia moja wiedze na ten temat. o nauczycielach wysylanych przez ministerstwo do Belgii na placowke nie mam wiekszego pojecia ani jesli chodzi o wymagania formalne, ani nieformalne (i cale szczescie). przypuszczam, ze wymagania bylyby jednak nieco inne niz dla doktorantow, poniewaz inny bylby tez cel pobytu w Belgii. kn Odpowiedz Link
piemeltje a swoja droga... 12.03.04, 15:51 Przypomniala mi sie pewna moja bardzo bardzo dobra znajoma z dawnych lat. Jej tatus wyjechal byl (jeszcze za glebokiej komuny) "na placowke", jak to sie wtedy mowilo, do Rotterdamu. Zapisal swoje corki (wtedy juz w wieku szkolnym) do zwyklej tamtejszej szkoly. Efekt: dziewczyny spreekaly jak tam urodzone, i to w krotkim czasie, nie mowiac juz o korzysci socjalnej. No wiec nie wiem czy gdybym np. zostal, uchowaj Boze, polskim eurokrata, to wolalbym, zeby moje dzieci chodzily do polskiej klasy, czy zeby zacisnely zeby i daly sobie rade w zwyklej belgijskiej szkole. Odpowiedz Link