• chiara76 kuchenne statystyki 12.11.05, 11:08
      Dziś w Radiowej Jedynce usłyszałam, że według jakichś tam badań, to podobno
      Japonki spędzają najwięcej czasu w kuchni przy gotowaniu.
      Na drugim miejscu podobno Rosjanki i Malezyjki (o ile dobrze pamiętam), a na
      trzecim Węgierki i Włoszki.
      Kto by pomyślał , że te Japonki takie rozkucharzone...
      --
      Japonia
      Kabaty
    • chiara76 Ślub Księżniczki Sayako 15.11.05, 10:32
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34220,3015049.html
      Japonia: Księżniczka Sayako poślubiła urzędnika







      PAP 15-11-2005, ostatnia aktualizacja 15-11-2005 07:54

      36-letnia księżniczka Sayako, jedyna córka cesarza Japonii Akihito i cesarzowej
      Michiko, poślubiła we wtorek 40-letniego urzędnika rady miejskiej Tokio,
      Yoshiki Kurodę.

      czytaj dalej »

      Małżeństwo z osobą nie związaną z dworem oznacza odejście Sayako z rodziny
      cesarskiej. Jej dzieci nie będą mieć także prawa do tronu. Sayako utraciła
      tytuł, stając się zwykłą "panią Kuroda". Od miesięcy zresztą przygotowywała się
      do tej roli, pobierając lekcje jazdy samochodem a także robiąc samodzielnie
      zakupy w supermarketach.

      Ceremonia zaślubin odbyła się zgodnie z rytuałem sintoistycznym. W uroczystości
      w luksusowym hotelu Imperial w centrum Tokio, uczestniczyła najbliższa rodzina;
      w tym rodzice księżniczki - para cesarska. Później rozpoczęło się wielkie
      przyjęcie. Na trasie przejazdu Sayako z pałacu cesarskiego do hotelu witały ją
      tysiące ludzi, krzyczących "Banzai" - "Dziesięć tysięcy lat pomyślności!".

      Panna młoda ubrana była w białą suknię w zachodnim stylu - na szyi miała
      naszyjnik z pereł.

      Sayako odmówiła założenia tradycyjnego ubioru na tę okazję: mającego dwanaście
      warstw cesarskiego kimono "juni hitoe". Wybór prostej białej sukni - pisze
      japońska agencja Kyodo - miał odzwierciedlać życzenie młodej pary by ceremonia
      była jak najprostsza. Sayako i Kuroda z tych samych względów zrezygnowali też z
      symbolicznego zaangażowania swatów czy ceremoniału krajania ślubnego tortu.

      Państwo Kuroda zamieszkają w luksusowym osiedlu apartamentów, gdzie wynajęli
      mieszkanie. Prawdopodobnie wiosną przeprowadzą się do innego podobnego osiedla,
      gdzie zamierzają kupić mieszkanie.

      Na nową drogę życia księżniczka dostanie z kasy cesarskiej - a faktycznie z
      kasy państwowej - 152,5 mln jenów (1,34 mln dolarów), co jest najwyższą sumą,
      przewidywaną w takiej sytuacji przez japońskie prawo. Jej wysokość wywołała już
      zresztą głosy, że posag lubianej bardzo w Japonii księżniczki Nori jest za
      mały, gdyż nie wystarczy jej nawet na kupno porządnego domu w Tokio.

      Zarówno Sayako, jak i Kuroda, są absolwentami tej samej uczelni - prywatnego
      tokijskiego Uniwersytetu Gakushuin. Oprócz pełnienia oficjalnych funkcji,
      Sayako pracuje w Instytucie Ornitologicznym Yamashina w Abiko w prefekturze
      Chiba, gdzie zajmuje się m.in. badaniami nad zimorodkami. Angażuje się też w
      wiele akcji charytatywnych, w tym w szkolenie psów dla ociemniałych.

      Narzeczony księżniczki, Kuroda, w latach studiów przyjaźnił się z bratem
      Sayako, drugim synem pary cesarskiej - księciem Akishino. Właśnie poprzez
      przyjaciela poznał Sayako. Pracuje jako urbanista -

      jego hobby to fotografia i sportowe samochody.

      Księżniczka Sayako-Nori - obecnie już zwykła pani Kuroda - jest najmłodszym z
      trojga dzieci pary cesarskiej i jedyną córką.
      --
      Japonia
      Kabaty
    • chiara76 o porwaniach do Korei Północnej 17.11.05, 13:16
      Swoją drogą nie wiedziałam, że część porwanych Japończyków wróciła do
      Japonii...czy w ogóle da się żyć po czymś takim?? I w jakim stanie psychicznym??

      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34228,3017648.html
      Kolejne rewelacje o porwaniach cudzoziemców do Korei Północnej







      mak 17-11-2005, ostatnia aktualizacja 16-11-2005 17:13

      Na przemyconym z Korei Płn. zdjęciu mieszkaniec Tajlandii rozpoznał swą
      zaginioną 27 lat temu siostrę

      Sierżant Robert Jenkins zniknął pewnej mroźnej nocy w 1965 r. z amerykańskiego
      posterunku na granicy między Koreami. Po wielu latach życia w Korei Północnej
      dezerter wrócił w ub. roku do USA. Jego opublikowane właśnie wspomnienia są
      niezwykle ciekawą lekturą, ale jedyne przywiezione przez niego zdjęcie
      rozpętało prawdziwą burzę.

      Gdy Jenkins w lipcu dostał zgodę na wyjazd z Korei Płn., agenci bezpieki
      przeszukali na lotnisku jego bagaż i zabrali mu każdy przedmiot, który mógł
      stać się źródłem wiedzy o Korei Północnej. Zabrali mu też wszystkie zdjęcia.
      Jenkins zdołał przemycić tylko jedną fotkę z 1984 r., na której bawi się na
      plaży z poznaną w Korei żoną i córką.

      Z boku widoczna jest jeszcze jedna postać w kostiumie kąpielowym. Jenkins
      rozpoznał w niej swą sąsiadkę Anochę Panjoy, Tajkę porwaną w 1978 r.
      Natychmiast po publikacji artykułu o zdjęciu w tajlandzkim dzienniku "The
      Nation" kobietę na zdjęciu rozpoznał brat Panjoy. Według niego Anocha zniknęła
      w niewyjaśnionych okolicznościach i policja nigdy nie natrafiła na jej ślad.

      Jeśli informacje Jenkinsa się potwierdzą, będzie to pierwszy dowód na to, że
      północnokoreański reżim przez wiele lat porywał nie tylko obywateli Korei Płd.
      i Japonii, ale także innych krajów.

      Porwanych może być bowiem o wiele więcej. Panjoy mówiła Jenkinsowi o dwóch
      innych Azjatkach przetrzymywanych w Korei Płn. Gazeta "Sunday Morning Post" z
      Hongkongu zidentyfikowała je jako mieszkanki Hongkongu i Makau. Sama Panjoy
      zniknęła właśnie podczas pobytu w Makau.

      Według Jenkinsa wsadzono ją na statek, zabrano do Phenianu, a tam wydano za mąż
      za Larry'ego Allena Abshiera, jednego z amerykańskich dezerterów zbiegłych do
      Korei Północnej. Jenkinsowie byli ich sąsiadami na przedmieściu Phenianu i tam
      się poznali. Amerykański dezerter nie wie jednak, czy Panjoy żyje, bo w 1989
      r., kilka lat po po śmierci Abshiera, Panjoy została zabrana z domu przez
      bezpiekę i zaginęła.

      Korea Płn. niedawno po raz pierwszy przyznała, że w ciągu ostatnich kilku dekad
      jej agenci porwali w Korei Płd. i Japonii kilkanaście, przeważnie przypadkowych
      osób. Kobiety służyły najczęściej za żony dla dezerterów i uciekinierów do
      Korei Płn., mężczyźni byli zmuszani do nauczania w szkole dla szpiegów
      szykowanych do misji w krajach pochodzenia porwanych.

      Z uprowadzonych 13 Japończyków, o których wiadomo na pewno, że zostali porwani,
      Phenian pozwolił wrócić do domu pięciu. Według Korei Płn. pozostali nie żyją.
      Zdjęcie Jenkinsa otwiera nową możliwość - że Korea Płn. porywała ludzi także w
      wielu innych krajach.
      --
      Japonia
      Kabaty
    • chiara76 Nie wyląduje na planetoidzie. 21.11.05, 10:26
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34220,3022949.html
      Próbnik Hayabusa nie zdołał wylądować na planetoidzie


      PAP 20-11-2005, ostatnia aktualizacja 20-11-2005 14:46

      Japoński automatyczny pojazd kosmiczny Hayabusa nie zdołał osiąść na
      powierzchni planetoidy, odległej w tej chwili od Ziemi o niemal 300 mln
      kilometrów - poinformowała Japońska Agencja Eksploracji Aerokosmicznej

      - Nie sądzimy, by wylądował - powiedział na konferencji prasowej Junichiro
      Kawaguchi, kierownik projektu Hayabusa.

      Śmiały eksperyment miał zaowocować dostarczeniem na Ziemię pierwszej w ogóle
      próbki gruntu planetoidy - jak nazywa się niewielkie ciała niebieskie, krążące
      wokół Słońca zasadniczo w pasie między orbitami Marsa i Jowisza.

      Hayabusa wystartował ku planetoidzie 25143 Itokawa (noszącej nazwisko
      japońskiego pioniera techniki rakietowej Hideo Itokawy) dwa i pół roku temu.
      Zakładano, że półtonowy aparat zaledwie na sekundę zetknie się z powierzchnią
      planetki, która liczy 548 metrów długości, co wystarczy na odpalenie
      penetratora gruntu i pobranie próbki.

      Lądowanie musi się odbywać w trybie automatycznym, bowiem fale radiowe
      potrzebują kilkunastu minut na przebycie drogi z Ziemi do planetoidy.

      Jak się przypuszcza, próbnik przerwał schodzenie ku powierzchni 25143 Itokawa w
      rezultacie włączenia się alarmu, ostrzegającego przed niebezpieczeństwem
      awarii. W tym momencie od planetoidy dzieliło go zaledwie 17 metrów.

      Eksperci z JAXA zapowiadają ponowienie próby. - Z inżynierskiego punktu
      widzenia uważamy to za sukces. Zdecydowanie chcemy spróbować znów - powiedział
      Kawaguchi. W ubiegłym tygodniu od Hayabusy oddzielił się automatyczny robot
      Minerva, który miał osiąść na powierzchni planetoidy i przesyłać stamtąd dane,
      ale pojazd ten zaginął.

      Plan całego eksperymentu przewiduje, że zasobnik z próbką gruntu planetoidy
      wyląduje w Australii w czerwcu 2007 roku.
      --
      Japonia
      Kabaty
        • mefs Re: hamburger:-)) 21.11.05, 15:31
          Jesli obronil, to oznacza, ze to ten sam, co obronil poprzednio... i jesli to
          ten sam, ktory od kilku lat zawsze zwycieza w jedzeniu hot-dogow, to... mam
          pytanie. wink Widzieliscie go kiedykolwiek w TV? Chlopaczek jest malutki,
          drobniutki, szczuplutki, ale jedzenie pochlania w niesamowitych ilosciach. Nie
          wiem, jak on to robi, moze ma szerszy przelyk? wink
          • aree Re: hamburger:-)) 21.11.05, 21:23
            Kiedyś widziałam film, pewnie właśnie był o nim, niepokaźny chłopczyna, nie to
            co burgery jamerykańskie. To tylko trening rozciągłości żołądka. Szczerze
            mówiąc nie wiem jak można to wytrenować i nie rz..gać A po takich zawodach,
            sekundę po zwycięstwie następuje właśnie wycofanie drogą ustną (staram się
            ubrać to w kulturalne słowa smile całej zawartości worka żołądkowego. Obrzydliwie
            to wygląda.
    • chiara76 premier Japonii spotkał się z Putinem 22.11.05, 10:32
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34220,3024510.html
      Japonia: Prezydent Rosji spotkał się z premierem Koizumim


      PAP 21-11-2005, ostatnia aktualizacja 21-11-2005 11:17

      Składający wizytę w Japonii prezydent Rosji, Władimir Putin i japoński premier
      Junichiro Koizumi przyznali w poniedziałek, że różnice stanowisk w kwestiach
      terytorialnych blokują rozwój dwustronnych stosunków - zastrzegli jednak, że
      Tokio i Moskwa uczynią wszystko, by rozwiązać ten problem.

      Putin i Koizumi podpisali dwanaście dwustronnych porozumień - w tym o wspólnej
      walce z terroryzmem, nierozprzestrzenianiu broni jądrowej i ważne szczególnie
      dla Japonii porozumienie o współpracy w dziedzinie energetyki. Japonia
      zadeklarowała też poparcie dla kandydatury Rosji w Światowej Organizacji Handlu
      (WTO). Zapowiedziano, że oba kraje nawiążą na szczeblu ministrów dialog w
      sprawach bezpieczeństwa.

      Tylko w poniedziałek przedstawiciele rosyjskich kół gospodarczych i
      finansowych, towarzyszący Putinowi, sfinalizowali sześć innych porozumień
      gospodarczych. Koizumi i Putin informowali też na konferencji prasowej po
      spotkaniu, iż docelowo wartość wymiany handlowej między dwoma krajami winna w
      ciągu trzech lat wzrosnąć trzykrotnie.

      Putinowi w czasie jego wizyty w Tokio towarzyszy ponad stu czołowych rosyjskich
      biznesmenów. Pierwsza od czterech lat wizyta Putina w Japonii wiąże się ze 150.
      rocznicą podpisania pierwszego rosyjsko-japońskiego traktatu handlowego.

      Na porannym spotkaniu w poniedziałek z 500 japońskimi przedsiębiorcami, Putin
      wezwał do zacieśnienia współpracy gospodarczej między Rosją i Japonią.

      Poruszył też kwestię budowy rurociągu naftowego ze wschodniej Syberii do
      wybrzeża Pacyfiku, z którego korzystać mogłaby również Japonia. Wbrew
      oczekiwaniom japońskich kół gospodarczych, nie zadeklarował jednak, że ta
      właśnie nitka ropociągu zyska dla Rosji priorytetowe znaczenie. Rosja ma
      zbudować ropociąg z Angarska w dwu kierunkach - do Daqingu w Chinach i do
      Nachodki nad Morzem Japońskim, skąd rosyjska ropa mogłaby docierać do Japonii.
      Pekin i Tokio zabiegają o uznanie za priorytetowe "ich" nitki ropociągu.
      Komentując poniedziałkowe wypowiedzi Putina, japońska agencja Kyodo zaznacza,
      że rosyjski prezydent "zlekceważył" japońskie stanowisko w sprawie
      przyspieszenia budowy linii do Nachodki, kosztem tempa budowy chińskiej części
      magistrali. Koizumi akcentował, że ropociąg ma duże strategiczne znaczenie dla
      obu państw.

      Żadne z podpisanych w poniedziałek porozumień japońsko-rosyjskich nie dotyczy
      sporu terytorialnego o cztery niewielkie wyspy, opanowane przez wojska
      radzieckie w ostatnich dniach II wojny światowej i nazywane w Japonii
      Terytoriami Północnymi a w Rosji Południowymi Kurylami. Problem skwitowano
      deklaracją, iż strony "potwierdzają wolę polityczną prowadzenia poważnych
      rokowań" w tej sprawie. Koizumi dodał, że oba kraje dążyć będą do "wzajemnie
      korzystnego rozwiązania"; Putin z kolei zastrzegł, iż rozwiązanie sporu "nie
      będzie łatwą sprawą".
      --
      Japonia
      Kabaty
    • chiara76 Japonia chce pozostać w Iraku 02.12.05, 11:14
      Japonia chce pozostać w Iraku






      lwa 30-11-2005, ostatnia aktualizacja 30-11-2005 17:07



      Japonia chce przedłużyć pobyt swoich żołnierzy w Iraku o kolejny rok - doniosły
      w środę media japońskie. Oficjalna decyzja ma zapaść w przyszłym tygodniu. Inne
      źródła twierdzą, że składająca się z 600 żołnierzy misja, której mandat wygasa
      14 grudnia, zostanie przedłużona jedynie do maja. Japończycy nie biorą udziału
      w akcjach bojowych w Iraku, ale pomagają w odbudowie tego kraju.
      --
      Japonia
      Kabaty
    • chiara76 Pingwiny w japońskim ZOO się odchudzają;)) 16.12.05, 10:08
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3068845.html

      Pingwiny się odchudzają






      A na zdjęciu rdzenni mieszkańcy Antarktydy





      PAP 15-12-2005, ostatnia aktualizacja 15-12-2005 13:27

      Zimą pingwiny królewskie mieszkające w japońskim zoo w Asahiyamie na wyspie
      Hokkaido, tyją i dlatego muszą dwa razy dziennie ćwiczyć. Pierwsze tegoroczne
      ćwiczenia odchudzające rozpoczęły się we czwartek

      Władze ogrodu zoologicznego nakazały wyprowadzanie pingwinów na zaśnieżony
      półkilometrowy wybieg dwa razy dziennie - powiedział w czwartek rzecznik zoo
      Tetsuo Yamazaki.

      Tak jak i u ludzi, w miesiącach zimowych u pingwinów rozrasta się tkanka
      tłuszczowa i wzrasta poziom cukru we krwi - wyjaśnia Yamazaki.

      To zupełnie naturalne: w warunkach naturalnych zimą, w niskich temperaturach,
      pingwiny starają się stać nieruchomo, aby nie tracić kalorii, a za to latem
      maszerują i pływają do woli - tłumaczy Yamazaki.

      Zimowy program ćwiczeń dla pingwinów, żeby nie dopuścić u nich do nadwagi,
      władze zoo w Asahiyamie wprowadziły już w 2003 roku. Sezon marszowy trwa od
      grudnia do kwietnia - pingwiny mają bardzo delikatne błoniaste stopy i większe
      spacery mogą odbywać tylko po śniegu. Dlatego marsze mają miejsce tylko zimą.
      --
      Japonia
      Kabaty
    • arie Zima w Japonii 19.12.05, 13:12
      Japonia: Największe od 58 lat opady śniegu


      PAP, pi 19-12-2005, ostatnia aktualizacja 19-12-2005 11:23

      Trwające od tygodnia śnieżyce w północnej i centralnej części Japonii
      spowodowały śmierć co najmniej 15 ludzi; doprowadziły też do olbrzymich kłopotów
      komunikacyjnych. Zdaniem synoptyków, tak obfitych opadów śniegu w centrum kraju
      nie notowano od 58 lat.

      Na północnej wyspie Hokkaido i centralnej Honsiu spadło ostatniej doby ponad dwa
      metry śniegu. W Nagoi, gdzie śnieg pada rzadko, grubość pokrywy śnieżnej
      wynosiła niemal 30 centymetrów.

      Trwająca od 11 grudnia śnieżna pogoda i spadek temperatury spowodowały w pięciu
      japońskich prefekturach śmierć 15 osób. W sobotę m.in. pod półtorametrową
      warstwą śniegu w prefekturze Niigata znaleziono ciało zamarzniętego 89-letniego
      mężczyzny. W Fukui 67-letni mężczyzna zginął w czasie usuwania śniegu z dachu domu.

      Śnieg padał nadal w poniedziałek; także na wtorek japońscy synoptycy przewidują
      dalsze opady.

      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3074459.html
    • chiara76 Japonia będzie budować tarczę antyrakietową 24.12.05, 11:01
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3083601.html
      Gazeta.pl > Wiadomości > Wiadomości dnia Sobota, 24 grudnia 2005


      Japonia będzie budować tarczę antyrakietową


      PAP, pi 24-12-2005, ostatnia aktualizacja 24-12-2005 08:16

      Japonia rozpocznie współpracę ze Stanami Zjednoczonymi nad budową tarczy
      antyrakietowej nowej generacji - zadecydował w sobotę japoński rząd.

      Wspólnie z USA Japonia zamierza opracować nowszą wersję rakiety przechwytującej
      Standard Missile-3, przeznaczonej do niszczenia rakiet średniego i długiego
      zasięgu. Weszłaby ona do produkcji w 2016 roku.

      O zamiarze budowy tarczy antyrakietowej informował już w październiku japoński
      minister obrony Yoshinori Ohno. Zapowiadała je również przyjęta przed dwoma
      tygodniami przez rząd w Tokio strategia obronności kraju.

      Plany te wiążą się z potencjalnym zagrożeniem militarnym ze strony Korei
      Północnej, jakiego obawia się Japonia.


      --
      Japonia
      Kabaty

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka