gienek5
04.10.02, 16:57
Ciągle napotykam na tym forum na teksty, że nie ma uczciwych deweloperów.
Wniosek stąd, że wszyscy klienci deweloperów to szaleńcy.
Jednocześnie napotykam na wątki w których potencjalni nabywcy mieszkań mają
zamiar wpłacać swoje pieniądze do spółdzielni, o których wiadomo, że nie
zrealizują swoich zadań w terminie (jeżeli wogóle je zrealizują), albo wręcz
nie mają jeszcze tytułu do gruntu, o pozwoleniu na budowę nie wspominając.
I tu pytanie na które nie potrafię znaleźć odpowiedzi.
Skąd bierze się takie zaufanie do spółdzielni, przy jednoczesnym braku
zaufania do deweloperów. Przecież to jest pozbawione logiki.
Kilka argumentów:
1. Deweloper sprzedaje mieszkania za taką cenę jak spółdzielnia (cenę
reguluje rynek, więc nie mogą od siebie odbiegać) mając wkalkulowany w tą
cenę swój prawdopodobnie niemały zysk. Gdzie w takim razie podziewa się ta
część wartości mieszkania (zysk) w spółdzielniach? To pachnie z założenia
jakimś oszustwem, tym bardziej, że jeszcze kilka lat temu spółdzielnie
dostawały grunty w trybie bezprzetargowym (czytaj bezkosztowym), a
deweloperzy musieli płacić za grunty wyśrubowane ceny rynkowe.
2. Od dewelopera kupuje się mieszkanie w pełnym tego słowa znaczeniu (staje
się człek właścicielem). Przy pokrętnym prawie spółdzielczym można
właścicielem nie stać się nigdy, albo nim się stać w ograniczonym zakresie.
3. Deweloper to zwykle spółka prawa handlowego, gdzie władze spółki
odpowiadają całością swojego prywatnego majątku za zobowiązania spółki. W
spółdzielni zarząd odpowiada do wysokości swoich trzykrotnych wynagrodzeń.
4. U dewelopera kupujesz mieszkanie za ustaloną cenę i na ustalonych
warunkach. W spółdzielni trzeba pokryć rzeczywiste koszty budowy, więc tak
naprawdę może na końcu spotkać niemiła finansowa niespodzianka.
5 I tak dalej ..............
Może znajdzie się ktoś, kto rozjaśni mi w głowie. Może jest w tych
spółdzielniach coś, o czym ja nie mam pojęcia???