ben333
28.06.06, 16:33
Kilka lat temu, razem z żoną skusiliśmy się i kupiliśmy mieszkanie na Starym
Mokotowie. Za żadne skarby nie polecam tego miejsca do mieszkania!!!
Od tego czasu mamy same problemy – i nie wiem już co robić!!!!
Po pierwsze zawsze spóźniam się do pracy. Wstaję rano i po prostu nie wiem
czym mam do tej cholernej roboty dojechać czy metrem, czy autobusem a może
tramwajem?? Zrestą cały czas wydaje mi się, że mam tak blisko i że na pewno
zdąże więc wychodzę z domu za dzesięć dziewiąta i zawsze jestem pięć po!!!!
Kadry mi żyć nie dają. Ale psycholog mi powiedział że tak to jest i że
powiniem się cieszyć że nie miszkam w centrum bo wtedy to bym w ogóle do
pracy mógł nie przyjść – że tak bym miał blisko. Okazuje się że im dale
masz do pracy tym łątwiej być na czas. Gośka z minśka przyjeżdża zawsze
punktualnie bo ma pociąg o 6;20.
Po drugie żona też pracuje w centrum i chodzi do pracy na piechotę. Mówi, że
to tak zamiast areobiku – żeby stracić z tyłka trochę kilo. Pół godziny w
jedną stonę i pół godziny w drugą!!! Mówię jej – przestań bo ty już tyłka po
prostu nie masz !!!! – ale ona swoje 3 kilosy do roboty i abarot do domu.
Kobita tak wychudła, przez te ciągłe chody, że szok. A ja lubie jak jest za
co złapać ! Tak już mam. Problemy w łóżku gwarantowane. Myslałem nawet
żeby się przenieść do agromana na białołękę to by babsko już nie mogło
zapylać do roboty te 15 km w jedną strono bo by w końcu padło.
Po trzecie muszę robić specjalne przejżdżki samochodem żeby nabić mu trochę
kilometrów.., no i dla dobra silnika i innych części. Nie mogę zaszpanować
barwną paletą kart stacji benzynowych BiPI, szelów czy innych orlenów. Rok
temu otworzyli niedaleko stację Statoil gdzie sobie jeżdzę relularnie
tankować i nikt jeszcze nie zaproponował mi takiej karty. Kupiłem sobie
specjalnie volvo t5 silnik 2500 żeby częściej na stacje sobie móc podjeżdżać
tak dla fanu i rozmaitości - zdziwiłem się jak zobaczyłem ile fajnych rzeczy
można kupić na stacji. Okazuje się że robie to raz w miesiącu .. no ale
zawsze. Mam kupla z piaseczna i on ma kilka kart takich – poderwał na nie
już kilka babek ze stacji obsługi. Mówi że zawsze się może zapytać o punkta
np. Czy może mi pani powiedzieć ile mam orlenpunktów bo za pani uśmiech to
mogę je wszystkie przepisać na Pajacyka! Takie tam bzdety ale podobno
działa. A u mnie posucha - zero nowych zanjomości – nie ma co.
Jak już jestem przy zerze to nadmienię że mieszkanie na starym mokotowie
wiąże się z zerem widoków panoramicznych na stolicę tylko ta ochydna
wszędobylska zieleń wszędzie. Jest tak cich,o że człowiek mysli że mieszka na
wsi i sam się siebie wstydzi. Nie zapraszamy żadnych krewnych z tego względu
że by nam tylko obrobili tyłek że mieszkamy w jakiejsik dziurze a nie w
prawdziwym bloku. Człowiek jak by sobie kupił coś na tarchominie to i widok
by miał gites i poważanie wśród rodziny a tak ….. żal d.. ściska.
Basen jest tak blisko, że aż grzech żeby się kilka razy w tygodniu nie
pokąpać lub pójść do odnowy bilogicznej gdzie wszyscy chodzą na golasa.
Szok!!! Można przy okazj złapać jakiegoś grzyba czy amebę. Zresztą wygladam
potem jak idiota w tych odciśniętych okularkach na twarzy i ludzie tak się na
mnie dziwnie patrzą jak przychodzę do roboty.
Chamy jedne z run warsaw postawili znak na polach żeby z nimi biegać czy
coś. No to myślę – no fakt – te wszyskie parki i ogrody aż tylko kuszą że by
sobie zrobić małą przebieżkę. Więc biegam sobie popołudniami. Czasami mi
się wydaje że ci gostowie co stoją w korku przy rostafińskich w swoich
brykach z klimą mają lepiej poukładane ode mnie. Czilują sobie w
samochodziku, słuchają radyjka i nie mają czasu na takie pierdoły jak
bieganie. Zanim dojadą do Wesołej to już się dawno zciemni a ja??? Ja
popylam jak ten głupi – bezsens total!
Te pola to w ogóle jest zmora mokotowa bo to tylko tam trzeba zawsze
chodzić. Na piwo na pola, na wódkę na na ławcę też na pola , z psem też na
pola, na rolki to też na pola na koncercik to też na pola