Dodaj do ulubionych

Warszawiacy w Warszawie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 19:21
To nie prowokacja, lecz najnormalniejsze w życiu pytanie (choć zakrawa na
pranoję) - gdzie warszawiacy kupują mieszkania w Warszawie? Jest to dla mnie
ważne przy wyborze miejsca zamieszkania w coraz mniej moim mieście... Nie
chcę wyludniającego się bloku przy okazji każdzych świąt i dłuższych
weekendów, śmierdzących butów na wycieraczkach i parkingu zastawionego
samochodami z rejestracjami ze wszytskich możliwych pipidów. Chcę za to z
sąsiadem cieszyć się ze zwycięstwa Legii i bez obaw opowiadać kawały o tych z
Wąchocka. Czy jest takie miejsce?
Obserwuj wątek
    • magister11 Pod Warszawą 03.02.07, 19:40
      Wielu domy podmiejskie, a inni mieszkania w miejscowościach podwarszawskich np.
      można obserwować ostatnio spory napływ Pruszkowie.
      • magister11 Re: Pod Warszawą 03.02.07, 19:42
        To się nazywa suburbizacja, czyli ucieczka z niebezpiecznych i brzydkich
        blokowisk z wielkiej płyty na obrzeża miasta. W tej chwili jest ona bardzo
        silna w aglomeracji warszawskiej, ale ocenia się że za jakieś 10-15 lat zacznie
        się z kolei re- (czy de-) urbanizacja: czyli wszyscy spowrotem do miast.
        • zarembski Re: Pod Warszawą 06.02.07, 14:29
          Oj tak, zdecydowanie ludzie uciekają pod Warszawę. Choć sam jestem byłym
          mieszkańcem podwarszawskiego miasta i mieszkam na warszawskim osiedlu od dwóch
          lat, to z chęcią już bym uciekł gdzieś do malutkiego, przytulnego domku z dużym,
          zielonym ogrodem gdzieś pod Warszawę.
    • Gość: s. Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 212.75.100.* 03.02.07, 19:42
      proponowałbym zlekceważyć niniejszy post, którego autor nie reprezentuje
      minimum kultury. Niezależnie czy jesteście z Warszawy czy z poza niej.

      Zlekcewżmy pajaca.
      • szczurwa Re: Warszawiacy w Warszawie 03.02.07, 19:45
        Dlaczego ? Na czym polega brak kultury jego wypowiedzi ? Przyjezdni nie chcą
        mieszkać z wawiakami i się grodzą, na tej samej zasadzie wawiacy nie
        chcą "przeszczepów" w swoim towarzystwie. Wolny kraj.
      • Gość: qwer Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.acn.waw.pl 03.02.07, 19:48
        :-)
        abstrahując od tematu i faktu, czy sie z czlowiekiem nie zgadzam czy zgadzam,
        wskaż mi prosze : w _ktorym_ momencie wykazal sie brakiem kultury?
        :-)
        i na ile kulturalym jest stwierdzenie : "> Zlekcewżmy pajaca"
        he?
    • szczurwa Re: Warszawiacy w Warszawie 03.02.07, 19:43
      Obawiam się, ze takich miejsc już w Wawie nie ma. Sam mam podobny problem i
      chyba rozwiązę go w ten sposób, że kupię jakąś działeczkę...
      • magister11 Re: Warszawiacy w Warszawie 03.02.07, 19:45
        szczurwa napisała:

        > Obawiam się, ze takich miejsc już w Wawie nie ma. Sam mam podobny problem i
        > chyba rozwiązę go w ten sposób, że kupię jakąś działeczkę...

        No właśnie o tym napisałem. :-)
        • czesiu71 Re: Warszawiacy w Warszawie 03.02.07, 20:08
          Ja przeniosłem się z Mokotowa do Łomianek i spotykam tu wielu ludzi, którzy
          wynieśli się z Warszawy. Ale to chyba element ogólnego trendu przenoszenia się
          z miasta na przedmieścia.
          • Gość: grako73 Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.07, 21:06
            Warszawiak to osoba, która ma dziadków i pradziadków
            na Powązkach i napewno nie wynosi się na obrzeża.
            Mieszka na Żoliborzu Mokotowie,Śródmieściu, Ochocie,Starej Pradze.
            W niedziele bieże dzieciaka za rękę i spacerkiem idzie
            pod Pomnik Nieznanego Żołnieża a później na ciastko
            do Europejskiego.
            • Gość: RO Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 21:49
              Gość portalu: grako73 napisał(a):

              > Warszawiak to osoba, która ma dziadków i pradziadków
              > na Powązkach i napewno nie wynosi się na obrzeża.

              Ci , których na to nie stać, na pewno nie

              > Mieszka na Żoliborzu Mokotowie,Śródmieściu, Ochocie,Starej Pradze.

              najwięcej rdzennych warszawiaków paradoksalnie znajdziesz tam, gdzie najwięcej
              kwaterunków i oszczanych klatek chodowych

              > W niedziele bieże dzieciaka za rękę i spacerkiem idzie

              dzieciaka bierze na rękę - bieży się do stajenki ;)

              > pod Pomnik Nieznanego Żołnieża a później na ciastko
              > do Europejskiego.

              strasznie nudne weekendy - tak co niedziela ?

              ;D
              • Gość: amigo Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 22:14
                Ulżyłeś sobie RO? Ot przyjezdny prymityw w całej krasie....
                • Gość: RO Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 22:27
                  primo- nie jestem przyjezdnym, lecz warszawiakiem

                  secundo - nawet odrobina ironii w stosunku do pompatycznych wypowiedzi zwykle
                  powoduje własnie takie ubliżki kompleksiarzy jak Twoja

                  tertio - to , co napisałem o kwaterunkach, to akurat fakt - skoro Cię boli,
                  trudno, mnie nie , to nie ja szczam w tych klatkach
                  • Gość: szczurwa Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.aster.pl 03.02.07, 22:49
                    "Kompleksy" to ulubiony zarzut wykształciucha w sytuacji, kiedy brakuje mu
                    argiumentów.
                    • Gość: RO Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 23:02
                      heh....

                      kompleksy, to główne źródło agresji słownej cierpiącego na nie człowieka

                      wracając do mojej jakże ,,kontrowersyjnej,, wypowiedzi, tym razem łopatologicznie:

                      rzeczywiście jest tak, że statystycznie najwięcej rdzennych warszawiaków
                      zamieszkuje w dzielnicach, w których przetrwało wojnę najwięcej budynków, lub w
                      których najszybciej zostały one odbudowane: siłą rzeczy są to też dzielnice o
                      największym odsetku mieskzań komunalnych, których ilość, co róznież jest
                      powszcznie znanym faktem jest niemal wprost proporcjonalna do natęzenia fetoru
                      moczy na klatkcah schodowych budynków , w których sie znajdują , głównie sa to
                      zaś Praga Płn., Wola, Śródmieście, część Żoliborza i Ochoty.

                      co do nieco zabawnego posta , do którego się odniosłem bezpośrednio - nie wiem ,
                      jak jego autor i inni forumowicze , lecz jakoś nie widze dziesiątek tysięcy
                      ,,rdzennych warszwawiaków,, odbywających niedzielne spacery z dzieckiem na Pl.
                      Piłsudskiego, ani też tym bardziej kilkudzisięciotysięcznych kolejek do cukierni
                      hotellu Europejski - jesli ktoś uderza w pompatyczne tony, to niech na litośc
                      boską nie popada w śmieszność

                      co do domków w peryferyjnych dzilnicach i miejscowościach podwarszawskich - znam
                      dzisiętki rodzin ,,rdzennych warszwawiaków,, w nich zamieszkującyh - więc ocb ?

                      co do samych przyjezdnych - niestety , ale uważam osobiście, że wrogi stosunek
                      do nich wsród wielu ,,rdzennych warszawiaków,, jest cokolwiek śmieszny - uważam,
                      że Warszawa będąca czymś w rodzaju tygla, tak , jhak np Londyn czy Nowy Jork
                      przyciągała i przyciągać będzie ludzi z prowincji - czy to źle ?

                      bardzo dobrze - oni nadają jej pędu i kolorytu - ściągają tu głównie jednostki
                      najbardziej przedsiębiorcze , dzięki nim to misto się rozwija

                      nie bardzo rozumiem czemu ktoś ma niby być lepszy od przyjezdnego , tylko
                      dlatego ,, że jego dzidek walczył w Powstaniu ,, - no fajnie , chwała dziadkowi
                      i cześć - ale Ty stary może tak zrób coś sam , a nie woź się całe życie ze swoim
                      dziadkiem, bo to obciach, że tak sobie jego przelaną krwią jeden z drugim przy
                      byle okazji gadki o śmierdzących butach wystawionych na klatke mordę wycierasz




                      i na koniec - dziecko za rękę naprawde się bierze , a bieży się do stajenki



                      ;)



                      • Gość: m Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.chello.pl 04.02.07, 09:37
                        no z tymi butami to sie zgadzam. na goclawiu w kazdym bloku 70 % korytarzy
                        obstawionych jest buciorami i nie wiele mniej obwieszonych firankami.
                        tragedia...
                        • Gość: gosc Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.chomiczowka.net.pl 04.02.07, 10:36
                          ja jako Warszawiak przeprowadzam sie z bloku z wielkiej plyty z Bielan, do
                          nowego na Tarchomin, jupi:)
                          • Gość: Grodek Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.chello.pl 04.02.07, 11:15
                            A ja kiedyś przeprowadziłem się z bloku na Chomiczówce do bloku na Sadach
                            Żoliborskich i teraz wracam również do bloku na Chomiczówce. W okolicy mam
                            Rodziców i resztę Rodziny.
                            • Gość: d Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 212.75.100.* 04.02.07, 11:32
                              a ja równiez od maja mieszkać będę na Chomiczówce.............

                              ( bardzo urocza i atrakcyjna lokalizacja - doczekać się nie mogę )
    • Gość: kixx Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.acn.waw.pl 04.02.07, 16:10
      99% nowowarszawiakow chcacych w jakis sposob zasymilowac sie w naszym miescie
      kibicuje wlasnie Legii-znam paru takich i wszyscy sa zaprzysieglymi kibicami
      Legii.Co oczywiscie nie znaczy,ze Legii kibicuja tylko przyjezdni
      Choc na pewno znaczy ,ze ich odsetek wsrod kibicow tego klubu jest istotny.
      Zeby mieszkac wsrod rdzennych musisz kupic mieszkanie w starym ,najlepiej
      komunalnym budownictwie po prawej stronie Wisly.Statystycznie bedziesz mial
      wtedy najwieksza szanse na spelnienie swoich marzen
    • lavinka Re: Warszawiacy w Warszawie 04.02.07, 22:38
      Z tego co wiem to głównie w gminach ościennych,bo taniej ;-)
      • Gość: grako73 Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.07, 08:30
        Ro !!!
        Napewno nie jesteś Warszawiakiem.
        Napewno przyjechałeś w tobołku do
        stolicy.
        A jak nie masz szacunku do takich miejsc
        w Warszawie jak Grób Nieznanego Żołnierza,
        to jaką wartość społeczną
        przedstawia twoja osoba.
        Wynocha z miasta !
        Odnośnie zaszczanych klatek !
        Pisałeś napewno o miejscach patologicznych (występują
        również na wsi!)
        • Gość: serw Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.aster.pl 05.02.07, 08:48

          Ja jako rodowity miejscowy, przenoszę się aktualnie z Bródna na Nowy Wilanów. W
          obu miejscach zauważa się napływ przyjezdnych, ale znacznie wiecej aut z
          niewarszawskimi tablicami można zobaczyć na Wilanowie. Przy okazji: jedna i
          druga dzielnica zostały włączone do stolicy dopiero w 1951 r. więc nie wiem czy
          można mnie uznać za 100łecznego "prawdziwka".
          • Gość: Z Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 62.140.211.* 05.02.07, 10:12
            Jestem z W-wy, mam dziadków i pradziadków na powązkach

            Nie mam nic przeciwko przyjezdnym, wielu z nich to moi dobrzy znajomi, ze
            studiów chociażby.
            Nie ukrywam jednak, że wolę mieszkać w miejscu, które nie wyludnia się w każde
            święta albo i każdy weekend. Taką tendencję można zobaczyć np. na
            Tarchominie/Nowodworach - w sobote i niedziele dzielnica jest wymarła. Ja na
            przykład lubię spotkać swojego sąsiada podczas niedzielnego spaceru, zacieśniać
            lokalne więzi. Dzielnice które przez ich mieszkańców traktowane są wyłącznie
            jako sypialnie są dla mnie zdecydowanie nieatrakcyjne.
            Ale żeby W-wa nie była wiochą a metropolią potrzebny jest stały zastrzyk nowej
            krwi, musi być tygiel, musi się mieszać, musi przyciągać zdolne jednostki.
        • Gość: RO Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.crowley.pl 05.02.07, 13:33
          > Ro !!!
          > Napewno nie jesteś Warszawiakiem.
          > Napewno przyjechałeś w tobołku do
          > stolicy.

          :DDD

          tak, bocian mnie przyniósł w tobołku do szpitala położniczego przy
          Madalińskiego

          > A jak nie masz szacunku do takich miejsc
          > w Warszawie jak Grób Nieznanego Żołnierza,
          > to jaką wartość społeczną
          > przedstawia twoja osoba.

          A gdzie wyczytałeś, ze nie mam szacunku do takich miejsc ???


          > Wynocha z miasta !

          weź nerwosol :D

          > Odnośnie zaszczanych klatek !
          > Pisałeś napewno o miejscach patologicznych (występują
          > również na wsi!)

          i tutaj zaczynaja sie wątpliwości co do tego, od kiedy Ty mieszkasz w tym
          mieście :DDD

          zresztą to dla mnie bez znaczenia - tłumoki i netowi krzykacze rodzą się także
          w stolicy
          • Gość: gosc Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.acn.waw.pl 05.02.07, 18:13
            niema jak usadzić "Warszawiaków w koszyku przywiezionych" przy jednym stole i
            zadać im pytanie, który jest bardziej warszawiakiem niż wieśniakiem :D

            Jak czyjś tatuś czy mamusia po wojnie w koszyczku został przywieziony to ma
            prawo mówić że jest lepszym warszawiakiem od tego co przyjechał rok temu??
            Jeżeli tak twierdzi to jest zwiększymy "burakiem" niż zapity żul stojący pod
            sklepem typu SPOŁEM w Pcimiu Dolny. Więcej pokory....
            • Gość: RO Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.crowley.pl 05.02.07, 18:30
              Gość portalu: gosc napisał(a):

              > niema jak usadzić "Warszawiaków w koszyku przywiezionych" przy jednym stole i
              > zadać im pytanie, który jest bardziej warszawiakiem niż wieśniakiem :D
              >
              > Jak czyjś tatuś czy mamusia po wojnie w koszyczku został przywieziony to ma
              > prawo mówić że jest lepszym warszawiakiem od tego co przyjechał rok temu??
              > Jeżeli tak twierdzi to jest zwiększymy "burakiem" niż zapity żul stojący pod
              > sklepem typu SPOŁEM w Pcimiu Dolny. Więcej pokory....


              100 % racji
              • Gość: PS Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.crowley.pl 05.02.07, 18:38
                w ogóle z tego , co zauważyłem, najchętniej podejmują temat swojej wielce
                warszawskości i w związku z tym wyższości, głównie delikatnie mówiąc niezbyt
                wybijające sie ponad przeciętność jednostki, przerazone tym, ze muszą
                konkurować z przewyższającymi je pod wieloma względami jak np wykształcenie,
                czy ,,wola walki,, .

                i w gruncie rzeczy osoby te same swoimi wywodami dają dowód tego, że w ich
                własnym mniemaniu jeynym , co je ,,wywyższa,, jest adres

                choć ,,nigdy nie mówię szeptem, gdy mówię skąd jestem,, , to z takich
                klientów , którym warszawski adres bije w czerep mam zawsze nieustajaca bekę -
                niezaleznie od tego, czy bije im w czrep od miesiąca, kilku lat, czy kilku
                pokoleń zamieszkiwania w Warszawie
        • Gość: RO jeszcze jedno - ,,warszawiaku pełną gębą ,, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 20:13
          > Ro !!!
          > Napewno nie jesteś Warszawiakiem.
          > Napewno przyjechałeś w tobołku do
          > stolicy.
          > A jak nie masz szacunku do takich miejsc
          > w Warszawie jak Grób Nieznanego Żołnierza,
          > to jaką wartość społeczną
          > przedstawia twoja osoba.
          > Wynocha z miasta !


          tak na marginesie:

          Warszawski Grób Nieznanego Żołnierza, którym Ty i jeden z Twoich przedmówców tak
          sobie wycieracie buźki, zeby tak ,,pięknie ,, podkreślić swoją
          ,,przewarszawskość,, powstał z inicjatywy Władysława Sikorskiego, który
          pochodził z wsi pod Mielcem ( dla Ciebie i Tobie podobnych zatem
          ,,przeflancowany wieśniak,, w najlepszym wypadku ), pierwsze złozone w nim
          prochy nieznanego żołnierza to prochy jednego z obrońców Lwowa ( dla takiego
          ,,warszawiaka,, jak Ty - byle prowincjusza )

          nie wiem, czy ktos tak zionący pogardą dla ludzi o tak ,,prowincjonalnej
          proweniencji,, , jest godzien zbliżać się na odległość kilku kilometrów do tego
          miejsca - przecież gdyby ci ludzie żyli i chcieli zamieszkać w Warszawie, to
          dla Tobie podobnych byliby kims godnym pogardy ze względu na ich pochodzenie


          może warto tu też wspomnieć o Stefanie Starzyńskim - w sumie urodził się niby w
          Warszawie, ale przecież jego przodkowie, to zubożała szlachta , pochodząca ze
          wsi - taki ,,przeflancowany warszawiak,, - jego przodkowie, to zgodnie z Twoją
          ,,logiką,, zwykłe ,,wsiury,, - też przecież nie byłby godzien zamieszkiwać w
          sąsiedztwie takiego JAŚNIE WELKą GęBą WARSZAWIAKA jak Ty mistrzu

          takie przykłady można mnożyć



          a kim dla tego miasta jesteś Ty przy nich ?

          przez litość nie napiszę
          • Gość: tubylec rodowity Re: jeszcze jedno - ,,warszawiaku pełną gębą ,, IP: *.crowley.pl 06.02.07, 12:43
            czytam sobie tą waszą wymianę zdań i..
            ... BRAWO RO, ostatnim mail'em cudnie mu doje*ałeś...

            Będzie sobie jeden z drugim dodawał centymetrów osiągnięciami przodków. Weź się
            chłopie za siebie, bo poprzednim pokoleniom należy się szacunek, a nie robienie
            z nich trampoliny i leczenie ich osiągnięciami swoich kompleksów..

            podpisano
            urodzony tubylec
            • Gość: ja brown nose IP: *.eranet.pl 06.02.07, 13:18
              nie "pracowitsi" i "sumienniejsi" tylko o brązowych nosach to BARDZO DUŻA
              RÓŻNICA dla nas Miejscowych

              (niemiejscowi jej nie dostrzegają i często mylą te pojęcia uzywając ich
              wymiennie) :-)
    • Gość: Gucio Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 18:45
      Jedyna prawidłowość jaką znam to taka ze im świeższy przeszczep i im mniej zna
      miasto tym bardziej trzyma się sterotypów, mód i snobizmów. Czyli im
      bardziej "modna" dzielnica tym przeszczepów więcej. Ceną bym się nie kierował
      bo relatywnie więcej przeszczepów dużo zarabia niż autochtonów - bo bardziej im
      zależy. Ale reguły żadnej niestety nie ma.
      • Gość: szczurwa Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.aster.pl 05.02.07, 21:29
        O to, to..!
        • Gość: Gucio Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 22:24
          Jeszcze jedno jest, przeszczepy jak ognia boją się biedniejszych od siebie,
          pewnie za bardzo im przypominają skąd wyrośli, także jeśli w bliskim
          sąsiedztwie są jakieś stare kwaterunkowe kamienice z biednymi ludźmi (zwanymi
          przez przeszczepa menelami) to przeszczep się tam nie osiedli bo czuje zbyt
          duży dyskomfort. Przeszczep woli Kabaty.
      • Gość: ja Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.ptim.net.pl 05.02.07, 23:48
        Ceną bym się nie kierował
        > bo relatywnie więcej przeszczepów dużo zarabia niż autochtonów - bo bardziej
        im
        >
        > zależy.


        Nie tyle zależy, co dobrze w d. włazić umieją i szczurzyć się i donosić...
        Po prostu lepiej są "wytrenowani" na tych swoich esgiehach...chociaż prawdę
        mówiąc nie jestem pewien, czy to bardziej te esgiehy, czy już może z domu
        wynieśli przeszkolenie.


        > Jedyna prawidłowość jaką znam to taka ze im świeższy przeszczep i im mniej
        zna
        > miasto tym bardziej trzyma się sterotypów, mód i snobizmów.

        DOKŁADNIE TAK!!!! Też to lubię obserwować! U mnie np. szczurek ze wsi przy
        każdej okazji stara się mnie instuować i "oprowadzać" po Warszawie pokazując
        gdzie co jest. Na początku to mnie wkurzało, ale teraz nabrałem dystansu i mam
        na prawdę niezły ubaw (niestety nie ma za bardzo z kim go podzielić, bo u mnie
        w biurze same takie szczury ze wsi).
        • Gość: Esgieh Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 17:29
          Ale z ciebie prostak.
    • Gość: Radomianka Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.chello.pl 05.02.07, 21:45
      Masz przerąbane Wawiak!! Jesteśmy wszędzie!!Cała Warszawa jest nasza!!! Ja
      przyjechałam tu na studia z wiochy - Radomia i juz zostałam ( wcale mi się tu
      nie podoba, ale nie mam innego wyjścia, tylko tu mogę znaleźć pracę)mieszkam na
      Ursynowie (z moim mężem rodowitym Warszawiakiem). Wszyscy moi znajomi ( ze
      studiów) to przyjezdni i mieszkają we wszystkich chyba możliwych dzielnicach
      Warszawy, starych i nowych. Niestety większość z nich ma już pokupowane działki
      pod Warszawą, więc i obrzeża są " zanieczyszczone". Mam pomysł, może stwórzcie
      sobie "getto prawdziwych Warszawiaków"? Ogródźcie się drutem kolczastym i
      wpuszczajcie do siebie tylko udokumentowanych Warszawiaków z dziada pradziada??
      Jak przeszkadza Ci chamstwo, przeprowadź się do jakiejś pipidówy, np Radomia,
      tam nikogo nie interesuje skąd jesteś, tylko jaki jesteś
      • Gość: xxx32 Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 21:53
        Naćpałaś sie kobieto? Skąd tyle agresji? Złapała warszawiaka, pewnie jaką
        niezgułę totalną albo ślepego czy głuchego i odtrąbiła swój życiowy sukces na
        forum! I co miesiąc pewnie wozi safandułe na wieś niech rodzina zobaczy, że ją
        na warszawiaka i mieszkanie stać! Zanam takich : wpiepszają smalec, kąpią się
        raz w tygodniu ale mieszkanie musi mieć kanape ze skóry, niech rodzina ze wsi
        zobaczy!

        PS Mój post ma sie tak do twojej wypowiedzi, jak twój do wypowiedzi
        warszawiaka. Fajnie ci?
      • Gość: Tomo Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.chello.pl 05.02.07, 22:21
        Masz wyjście: możesz wrócić na wioskę kury szcz.. prowadzać.
        Odpowiedź na Twoim poziomie. Podoba Ci się?
    • Gość: Bożek Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 02:02
      He, he ale dyskusja...
      Z jednej strony Warszawiaki - ksenofoby, co to boją się, że pracowitsi i
      sumienniejsi od nich zajmą ich miejsca - a z drugiej zakompleksieni przyjezdni,
      co to nienawidzą Warszawy, ale się z niej już nie wyniosą, więc klną dookoła...
      Ludziska opanujcie się! Wieś to dzisiaj cała Polska z naszym kaczym prezydentem
      i wieśniackim w-ce premierem Lepperem. Więc nie ma znaczenia czy mieszkacie w
      stolicy czy nie! Skoro przyjezdny Marcinkiewicz mógł startowaćna prezydenta...
      eheheehhhhhhhhhhh
      • Gość: Z Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 62.140.211.* 06.02.07, 09:59
        Z jednej strony Warszawiaki - ksenofoby, co to boją się, że pracowitsi i
        > sumienniejsi od nich zajmą ich miejsca - a z drugiej zakompleksieni
        przyjezdni,
        > co to nienawidzą Warszawy, ale się z niej już nie wyniosą, więc klną
        dookoła...

        w pełni się zgadzam.

        zamiast ciekawej dyskusji o problemie mamy do czynienia ze stekiem wyzwisk z
        rzucanych z okopanych pozycji. czy ci ludzie nie mają żadnej innej możliwości
        wyładowania emocji. tak się już dzieje na każdym wątku tego forum. chba
        przestanę je odwiedzać...
      • shirley74 Re: Warszawiacy w Warszawie 06.02.07, 14:14
        Dyskusja rzeczywiście super, z gatunku "kto się wcześniej wyniósł ze wsi?" :-0.
        Wtrącę się więc jako tzw, "element napływowy" do stolicy. Przyjechałam tu na
        studia i zostałam. ALe na mojej wsi (raczej w niedużym mieście, gdzie wrony
        zawracają:-) jakoś nie spotkałam się z taką wiochą jak w W-wie własnie tj. z
        wystawianiem butów na klatkach, firankami na klatkach i zdechłymi pelargoniami
        na parapetach, rzucaniem petów na korytarzu, tudzież z robieniem drugiejgo
        przedpokoju na odcinku winda -drzwi wejściowe i magazynowaniem tam różnych
        gratów, niepotrzebnych szaf, półek itp. Zastanawiam sie więc czy to
        domena "przeszczepów" czy może jednak autochtonów też?
        Rzeczywiśćie kiepsko można poczuć sie w blokach na Ursynowie, które wyludniają
        się na weekendy i święta, bo 90% mieskzańców wyjeżdza do rodziny. Ale z drugiej
        strony trzeba też wziąć pod uwagę tendencję polegającą na tym, że 30% mieszkań
        w bloku wykupują obcokrajowcy i mieszkania w nich też stoją puste, nie tylko od
        święta.
        • Gość: Krop Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 17:02
          Bo dzisiejsza Warszawa to jeden wielki przeszczep. Ci którzy przeprowadzają się
          teraz to jest pełna kultura w porównaniu do wielkiego zaciągu ze wsi
          mazowieckiej w latach 70-tych. Moi rodzice do dziś wspominają jakim szokiem
          kulturowym była dla nich przeprowadzka z Saskiej Kepy do nowego bloku na
          Jelonki w 78 roku, obraz jaki przedstawiają wygląda mniej więcej tak jakby się
          przeprowadzili z Paryża do Omska albo innego Nowosybirska. Z cywilizacji pod
          oborę. Na saskiej kępie mieszkali w 90% przedwojenni mieszkańcy plus ich dzieci
          a na Jelonkach właśnie głównie świeży zaciąg. No ale że w tamtych czasach nie
          było wyboru i się brało co dawali a na kępie było nam bardzo ciasno to
          przemęczyli się ile musieli i czym prędzej stamtąd uciekli z powrotem do
          cywilizacji na początku lat 90tych. Także teraz to w ogóle nie ma porównania.
          Dzisiaj do Warszawy przyjeżdżają ludzie stosunkowo kulturalni i wykształceni,
          wtedy zjechało się z pół miliona prostych ludzi ze wsi, przeważnie po
          podstawówkach ew. zawodówkach, do prostej pracy w przemyśle ciężkim. I to oni
          zrobili głównie z tego miasta mega wiochę.

          Problem jest taki że prawdziwych warszawiaków po wojnie przeżyło 10%. I ich
          potomków nie może być dużo. I giną w powodzi chamstwa i gumiaków na wycieraczce.
        • Gość: Teofil Bosman Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 217.116.110.* 06.02.07, 17:35
          Re: Warszawiacy w Warszawie
          Autor: shirley74
          Data: 06.02.07, 14:14

          + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz
          Dyskusja rzeczywiście super, z gatunku "kto się wcześniej wyniósł ze wsi?" :-0.
          Wtrącę się więc jako tzw, "element napływowy" do stolicy. Przyjechałam tu na
          studia i zostałam. ALe na mojej wsi (raczej w niedużym mieście, gdzie wrony
          zawracają:-) jakoś nie spotkałam się z taką wiochą jak w W-wie własnie tj. z
          wystawianiem butów na klatkach, firankami na klatkach i zdechłymi pelargoniami
          na parapetach, rzucaniem petów na korytarzu, tudzież z robieniem drugiejgo
          przedpokoju na odcinku winda -drzwi wejściowe i magazynowaniem tam różnych
          gratów, niepotrzebnych szaf, półek itp. Zastanawiam sie więc czy to
          domena "przeszczepów" czy może jednak autochtonów też?

          Wiochę robi głównie wiocha i nic w tej kwestii się nie zmieniło od lat.
          Warszawianie to gatunek ginący. W 1944 w Powstaniu Warszawskim miasto straciło
          najlepszych, potem zostało zrównane z ziemią i spalone przez Niemców.
          Warszawiacy, tak jak np moja rodzina, zostali przez Niemców wysiedleni lub
          rozstrzelani, ewentualnie wysłani do obozów. Część wyjechała za granicę, częśc
          osiedliła się w gdzieś w Polsce bo nie było do czego wracać. Niektórzy potem
          wracali tak jak moi dziadkowie. Nigdy nie chełpiłem się tym, że jestem
          warszawiakiem z dziada pradziada. Normalnym bowiem jest proces migracji do
          miast, ale czasami krew mnie zalewa, bowiem im kto ma mniej wspólnego z
          Warszawą, im krócej w niej mieszka tym bardziej jest zarozumiały i przemądrzały.
          Dlatego czasami krew mnie zalewa jak burki robią antyreklamę mojemu miastu i
          wtedy bliskie sercu staje mi się stwierdzenie "chama trzeba lać w mordę bo lubi"
          Pozdrawiam wszystkich warszawiaków, tych starych i nowych, wszystkich, którym na
          sercu leży dobro tego miasta i którzy nie przynoszą mu wstydu. Może dzięki nim
          wróci Warszawy dawny czar....kiedyś. Kończę nudzenie.
      • Gość: Teofil Bosmann Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.07, 17:18
        He, he ale dyskusja...
        Z jednej strony Warszawiaki - ksenofoby, co to boją się, że pracowitsi i
        sumienniejsi od nich zajmą ich miejsca - a z drugiej zakompleksieni przyjezdni,
        co to nienawidzą Warszawy, ale się z niej już nie wyniosą, więc klną dookoła...
        Ludziska opanujcie się! Wieś to dzisiaj cała Polska z naszym kaczym prezydentem
        i wieśniackim w-ce premierem Lepperem. Więc nie ma znaczenia czy mieszkacie w
        stolicy czy nie! Skoro przyjezdny Marcinkiewicz mógł startowaćna prezydenta...
        eheheehhhhhhhhhhh

        Akurat Kaczory to warszawianie wieśniaku
        • Gość: jarek Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.07, 10:04
          Jak zwykle prawda leży po środku i jak zwykle ludzi można podzielić na mądrych
          i głupich, kulturalnych i chamów, pięknych i brzydkich niezależnie od tego skąd
          pochodzą.
          Jestem właśnie takim "napływowym" który przyjechał do Warszawy w latach 90-tych
          z "głębokiego zadupia" ale nie wydaje mi się abym kiedykolwiek przyniósł wstyd
          temu miastu. Będąc poza stolicą nigdy nie podkreślam tego skąd jestem, jeśli
          ktoś pyta mówię że jestem z Warszawy a nie że jestem "warszawiakiem", bo
          rzeczywiscie aby tak mówić trzeba mieć tu kilka pokoleń przed sobą. Jeśli ktoś
          z moich znajomych mówi o mnie "warszawiak" czuję się tym nawet lekko
          skrępowany. Ale mieszkam tu, zapuściłem korzenie i nigdy nie narzekam że to
          miasto jest takie czy inne. Może rzeczywiście nie jestem mocno zwiazany z jego
          tradycją i historią ale jestem człowiekiem który raczej patrzy do przodu niż
          wstecz (tego zresztą życzyłbym wszystkim rodakom ). Jest takie jakie jest ale
          chcę być z niego dumny, chcę aby się rozwijało, bo jest miejscem w którym chcę
          spędzić resztę życia. Mam do tego prawo bo każdy ma prawo do wyboru miejsca w
          którym chce mieszkać tak samo jak wielu z Was ma prawo przenieść się do
          Londynu, Paryża czy jakiegokolwiek innego miejsca na świecie. Pewnie nie
          chcielibyście aby mieszkańcy tych miast mówili o Was "buraki ze wschodu".
          Do wszystkiego w tym mieście doszedłem sam, ciężką i uczciwą pracą a nie jak
          czasami czytam na tym forum "rodzice sprzedali hektary".
          Mam świadomość tego że wiele napływowych osób przynosi nieciekawe nawyki.
          Przysłowiowe buty na klatce moja ciotka mieszkająca w Warszawie od lat 50-tych
          skwitowała niedawno krótko: "jesteśmy ze wsi ale nie ukrywajmy - to robią
          ludzie ze wsi". Może tak ale czy tylko oni ? Na moim poprzednim osiedlu
          sąsiadka, rodowita warszawianka od wielu pokoleń, zaproponowała mi zamknięcie
          korytarza dodatkowymi drzwiami "bo moglibyśmy postawiać na korytarzu szafki na
          buty", jej mama urządziła sobie na klatce schodowej palarnię a śmieci
          zostawiała obok windy "bo sprzątaczka rano wyrzuci". To działo się na nowym
          osiedlu a nie w obsikanej, rozpadajacej się ruderze. Czy tacy są wszyscy
          warszawiacy ? Na pewno nie. Więc proszę - nie wrzucajmy wszystkich do jednego
          worka.
          • Gość: szczurwa Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.aster.pl 07.02.07, 18:08
            Gdyby tylko tacy ludzie o szerszym, jak Ty, spojrzeniu, przyjeżdżali do Wawy,
            nie byłoby problemu. Problemem natomiast jest napływowe "polactwo", które swą
            mentalnością i narowami nadaje ton współczesnemu życiu Warszawy.
            • Gość: w-wiak Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.07, 20:17
              Ciężko teraz z rozwiązaniem tego problemu, chyba że coś w centrum, jakaś
              kamienica. Od 3 lat mieszkam w nowym bloku - właśnie się wyludnia przy każdym
              wolnym dniu + cały alfabet na tablicach rejestracyjnych. Teraz się
              przeprowadzam do większego nowego lokum - tu z kolei już coraz mniej mówi się
              po polsku i wiele mieszkań stoi pustych. Tego chyba nie da się zmienić i
              zatrzymać.
              • mateusz9934 Re: Warszawiacy w Warszawie 08.02.07, 15:33
                jak byś był warszawiakiem to na pewno Legii byś nie kibicował, jest takie
                powiedzonko w Wawie "tylko wiocha Legię kocha " nie znasz tego ?
                • Gość: RO Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.crowley.pl 08.02.07, 17:17
                  mateusz9934 napisał:

                  > jak byś był warszawiakiem to na pewno Legii byś nie kibicował, jest takie
                  > powiedzonko w Wawie "tylko wiocha Legię kocha " nie znasz tego ?


                  tak, to znane powiedzenie w promieniu 50 metrów od Konwiktorskiej 6 - w
                  większej odległości chowają sie za pazuchę szaliczki i milkną takie ,,znane
                  powiedzenia,,
                  • Gość: z warszawy Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 13:51
                    Czytam te wypowiedzi i chcialam dodac cos od siebie. My - warszawiacy rodowici
                    nie naplywowi nie jestesmy lubiani. Zauwazylam to wiele lat temu jak jezdzilam
                    jako dziecko na kolonie i do dalekiej rodziny na wies. Warszawiacy to takie
                    lepsze ludzie, jasnie panstwo. Na koloniach w Zawoi (mialam 8 lat i do dzis
                    pamietam to upokorzenie) pani skrzyczala mnie, ze od razu widac ze jestem z W-
                    wy, bo trzeba mi uslugiwac (kiedy prosilam o dolewke kompotu). Na studiach
                    osobno trzymala sie grupa z Wwy osobno z akademikow. Ci spoza Wwy zrobiliby
                    wszystko aby wygryzc nas, nie bylo mowy po pozyczaniu notatek, wspolnym
                    kserowaniu ksiazek itp. Nie wiem skad sie brala ta niechec. Kto nie byl z
                    akademikow i stancji, byl "stad", byl warszawiakiem czyli tym, co zadziera
                    nosa. Kilka razy ktos mi zarzucil, ze jestem taka "warszawska". To znaczy jaka?
                    Lepiej ubrana? Kapie sie codziennie i nie mieszkam w smierdzacym akademiku?
                    Znam to miasto i nie poruszam sie z planem, jak inni? Moi rodzice nie mieszkaja
                    na wsi i nie kisza kapusty? To byla zazdrosc. Teraz zmienilam prace i jedno z
                    pierwszych pytan wsrod nowych wspolpracownikow bylo - skad jestem (zagajenie
                    rozmowy na poczatek). Na to, ze z Warszawy, to czy od dawna tu mieszkam. No i
                    po co takie pytanie? To juz jest roznicowanie czy jestem lepsza czy gorsza, czy
                    taka jak oni przyjezdni czy nie. Dodam ze wiekszosc znaczna jest spoza stolicy.
                    I poniewaz jest to firma handlowa z centrala w Wwie, przyjezdzajacy i czesciowo
                    mieszkajacy tu pracownicy zawsze narzekaja na wszystko - na korki,
                    infrastrukture, drozyzne, chamstwo na drogach, nieuprzejme traktowanie w
                    sklepach itp itd ale chwala sie na jakim to koncercie byli, a w jakim teatrze.
                    Ostatnio ktos sie zachwycal piekarenka na Saskiej Kepie. Od razu mnie zapytal
                    czy znam. Nie, nie znam - odpoowiedzialam. - To dziwne, jestes z Warszawy i nie
                    znasz tego miejsca ( znaczy sie kultowej piekarenki? Wyszlam na buraka?)Smiac
                    mi sie tez chcialo, jak wyszlismy po pracy na pracownicze spotkanie (drinka) i
                    kolega opowiadal, jakie to ostatnio odkryl fajne miejsca w tym miescie (ktorego
                    przeciez nie lubi) Schozofrenia... Mam wrazenie, ze ludzie naplywowi staja sie
                    wlasnie tacy "warszawscy" i zaczynaja nas roznicowac i to jest wlasnie ich
                    poziom. Jesli mieszkam w np. Londynie nie szczyce sie ze stamtad pochodze
                    (chyba ze arystokracja...), po prostu mieszkam pracuje i tu jest moje miejsce
                    do zycia. Ja sie nikogo nie pytam skad jest bo dla mnie to nie ma znaczenia.
                    Ale dla innych ma.
                    Jestem z Mokotowa i fakt, jak bywalam na Goclawiu w blokach zawsze mnie dziwily
                    te szafki i buty na korytarzu, inny swiat w stosunku do tego, ktory znalam i w
                    ktorym mieszkalam. Tak, jestem z Warszawy z dziada pradziada i odwiedzam
                    rodzinny grob na Powazkach, czy to znaczy ze jestem gorsza?
                    A tak wogole to forum mialo na celu okreslenie dokad rodowici mieszkancy
                    przenosza sie. Coz - emeryci wymieraja a kto moze wybiera Podkowe, Konstancin
                    (bogatsi) czy Pruszkow, Lomianki, Wawer, Falenice (mniej zamozni).
                    • Gość: Tie Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 193.24.24.* 09.02.07, 14:33
                      Widzisz przeczytałem Twoja post i odpowiedź na pytanie ciśnie sie na usta ..
                      Jeżeli zachwujesz się w realu i oceniasz ludzi tak samo szafując stereotypami
                      jak w tej wypowiedzi nie dziw się, że masz problemy z dogadywanie się z ludźmi.
                      Sama przeczytaj co piszesz !!

                      > My - warszawiacy rodowici nie naplywowi nie jestesmy lubiani.

                      > Moi rodzice nie mieszkaja na wsi i nie kisza kapusty?

                      > Kapie sie codziennie i nie mieszkam w smierdzacym akademiku?

                      > emeryci wymieraja a kto moze wybiera Podkowe, Konstancin
                      > (bogatsi) czy Pruszkow, Lomianki, Wawer, Falenice (mniej zamozni).

                      Cały czas robisz to co próbujesz piętnować u innych.
                      Różnicujesz ludzi, wrzucasz ich do szufladek nie mając chyba pojęcia o czym
                      mówisz. Przecież nie mieszkasz na wsi - skąd wiesz, że wszyscy tam kapuste kiszą
                      , nie mieszkałaś w akademiku - ale wszytskie są śmierdzące.
                      IHMO przebija z tego wątku jakis taki żal z dzieciństwa i doświadczenia z pracy.
                      Ale dzieciństwo to nie tylko kolonie, a pracę można zmienić.
                      Przez takie bezpardonowe wrzucanie ludzi do jednego wora pt: "śmierdzący
                      studencie, których rodzice kiszą kapustę ;-)" tak naprawdę stawisz się na tym
                      poziomie co ludzie których krytykujesz.
                      Żebyśmy mieli jasność, mieszkam w Warszawie (już dość długo), ale nie jestem
                      Warszawiakiem i tak o sobie nie mówię, ani do tego nie aspiruję. Poznałem tu
                      wiele ciekawych osób, kilkoro z Warszawy, wiekszośc przyjezdnych, i nie
                      różnicuję ich według pochodzenia. Za tekst jak powyżej dostałbym od moich
                      dziadków (pokolenie międzywojenne) porządny ochrzan, inteligentni ludzie
                      poprostu nie oceniaja innych według pochodzenia i miejsca zamieszkania (nie wypada).
                      Pamiętaj, że pochodzenie+wykształcenie nie daje Ci ogólenie pojętej inteligencji
                      (może ale nie musi). A człowieka najłatwiej ocenić po jego wypowiedzi .. Twoją
                      widać powyżej.
                      Pozdr
                      Tie
                      P.S. Mam dziwne wrażenie, że przodkowie na Powązkach się "przewrcają w grobach"
                      ze wstydu ... przymyśl to.
                      • Gość: doris Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 00:54
                        ale wiesz, coś w tym jest. konflikt na tle 'pochodzenia' jest tylko w
                        Warszawie - nie ma go w innych miastach... teraz jestem napływowa w Warszawie,
                        wcześniej byłam w Olsztynie, gdzie wyjechałam na studia z zapadłej wsi. i
                        naprawdę nigdy nawet nie pojawił się temat o czyimś lepsazym czy gorszym
                        pochodzeniu.
                        i prawdą jest, że Warszawiaków, tych prawdziwych lub mniej prawdziwych, w
                        Polsce się nie lubi....

                        PS. BRAWO RE! dawno nie czytałam czegoś z taką przyjemnościę - nie tylko opinia
                        ale i argumenty bardzo dogłęgne:)
                        • Gość: szczurwa Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.aster.pl 12.02.07, 00:00
                          Bzdura, wystarczy choćby odwiedzić fora innych miast, zwłaszcza Krakowa i
                          Poznania.
                    • Gość: w-wiak Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 19:53
                      Ślicznie napiałaś, bardzo ładny styl. Masz "miękką" kreskę. Ładnie, jak
                      felieton. Z przyjemnością przeczytałem!
      • nick777 Re: Warszawiacy w Warszawie 03.03.07, 09:56
        " Warszawiaki - ksenofoby, co to boją się, że pracowitsi i
        sumienniejsi od nich zajmą ich miejsca "

        Ja tam jestem warszawiak od pokolen i wcale mi przyjezdni nie przeszkadzaja. Fakt sa pracowitsi i
        sumienniejsi i maja wiekszy ped do sukcesu. Zatrudniam w swojej firmie ponad 50 takich. Zapierd...ja
        jak maszynki, naszczuwam jednego na drugiego to sie sami kontroluja nawzajem. :-) Sa "glodni"
        sukcesu i zewnetrznych atrybutow sukcesu, wiec dbam o to, zeby sie zadluzali na mieszkania w
        Warszawie- przez to lepiej zapier...ja, ulatwiam im kupowanie samochodow nakredyt i podpuszczam
        zeby brali drozsze i daje im na to zarobic, wiec nie pojda do innej firmy. Az milo patrzec jak sie scigaja
        :-)

        Ale mieszkam w kamienicy w Srodmiesciu, i moi sasiedzi (17 na 20) to sa rodziny, ktore pamietam z
        dziecinstwa i ludzie ze szkoly (bardzo podnosi mnie na duchu ze nowi w wawie kupuja na kabatach,
        szczesc Boze) ~Teraz kilku kumpli ze szkoly i z dawnych czasow wrocilo z emigracji i w weekendy
        "wyludniamy" kamienice bo spadamy nad Zalew na zagielki albo do Chorwacji gdzie jeden z nich ma
        duza lodz, albo wywoze rodzine na Capo Verde lub Karaiby wygrzac sie w zimie (mam bardzo
        ambitnego dyrektorka rodem z Rzeszowa, ktory jest wierny jak pies i pilnuje mi interesu - beze mnie
        nadal by siedzial w Rzeszowie i jezdzil starym passatem. I jest fajnie.

        Warszawa to tygiel, wiec przyjezdzajcie tu wasza szansa na sukces :-))) Wyscig do "apartamentu na
        kabatach" jest selekcja dla najpracowitszych, ktorych ewentualnie zatrudniam u siebie.

        Tak wiec warszawiacy was lubia :-)
    • Gość: julik Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.nykredit.pl 09.02.07, 16:36
      A ja często zmieniam miejsca zamieszkania. W-wa to 4 miasto, w którym mieszkam,
      z tego 3 w Polsce, jak w każdym spotkałam dużo sympatycznych ludzi, czy to
      przyjezdnych czy miejscowych, chyba wogóle mam szczęście do ludzi, których
      poznaję. I rzeczywiście pochodzenie w tym mieście nabiera ogromnego znaczenia,
      nie wiem dla czego, nigdzie indziej z tym się nie spotkałam. Spotkałam
      warszawiaków, którzy mieli żal, że im wiedzie się gorzej niż innym, oskarżając
      o to tych co przyjechali, i przyjezdnych, którzy za żadne skarby nie chcą się
      przyznać do własnego pochodzenia, ale również poznałam bardzo skromnych
      warszawiaków i tylko przez przypadek wiem, jak niesamowite są historie ich
      rodzin i znam ludzi przyjednych, ktorym sukces nie przewrócił w głowie.
      Wracając do wątku, trzeba mieć szczęście, żeby poprostu trafić na dobrych
      sąsiadów, a w tak dużym miescie to trudne i niestety pochodzenie tego nie
      gwarantuje. Paradoksalne to moi sąsiędzi, którzy są z Warszawy znikają na
      weekendy, co zresztą mi akurat nie przeszkadza :-) Pozdrawiam wszytkich, którym
      dobrze mieszka się w tym mieście.
      • Gość: doris Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 00:58
        włąśnie przed chwilą napisałam o tej obserwacji, o której piszesz - w ŻADNYM
        innym mieście pochodzenie nie ma takiego znaczenia
        • Gość: ??? Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 09:48
          Może całe te wywody warszawiaków są tylko podyktowane próbą obrony TOŻSAMOŚCI
          miasta. Ten napływ wszelakiej ludności pociąga za soba również przenoszenie
          lokalnych zwyczajów, słownictwa, zachowań etc.
          To jest ten tygiel, o którym wcześniej wielu pisało ale z tej gorszej strony.
          Bo nie sądzę aby rodowici mieszkańcy mieli coś przeciwko przyjezdnym jako
          ludziom. Raczej problem związany jest bardziej z tym co ci przyjezdni ze sobą
          wnoszą do nowego miejsca.
          I jest to chyba naturalne zjawisko i zrozumiałe.
          Wyobraźmy sobie, że nagle do Zakopanego przeprowadza się pół W-wy i na
          Krupówkach zamiast gaździn sprzedających oscypki ustawiają się straganiarze z
          Różyca tworząc własny (napływowy) folklor. Czy to nie wywoływałoby negatywnych
          komentarzy?
          Przykład może dałem jaskrawy ale chciałem tylko opisać pewien mechanizm
          zależności akcja-reakcja.
          Sam jako rodowity w-iak od wielu pokoleń dostrzegam w tej materii problem.
          Problem tzw. "nadawania na tych samych falach"
          • Gość: Gucio Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 14:19
            Moim zdaniem też dokładnie o to chodzi. Nie chodzi o pojedyncze osoby które
            szybko sie z warszawą integrują, chodzi o całe wsie mazowieckie i podlaskie
            które się przesiedlają razem z całym swym folklorem
          • Gość: RO Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.crowley.pl 10.02.07, 16:52
            > Może całe te wywody warszawiaków są tylko podyktowane próbą obrony TOŻSAMOŚCI

            mozliwe - symptomatyczne, że nawet w tej dyskusji niektórzy warszawiacy pisza o
            sobie ,,warszawianie,, - jeszcze kilkadziesiąt lat temu, żaden warszawiak tak
            by nie powiedział, lecz ,,warszawiak,,

            takich naleciałości jest coraz więcej

            np świeżsi imigranci i w ślad za nimi część dawnejszej społecznopści
            mówi ,,plac łilsona,, ( przez ,,ł,,) , podczas gdy warszawiacy starszej daty i
            ci, którzy podtrzymuja tę tradycję jeęzykową mówia ,,plac Wilsona,, (
            przez ,,w,, )
            • novel_xx Re: Warszawiacy w Warszawie 10.02.07, 17:07
              i mowia na Ursusie, na Wilanowie, na Bialolece.

              Przyjezdny.
              • Gość: ??? Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 23:27
                Wywołałem temat TOŻSAMOŚCI z pewnych własnych obserwacji.
                Pracuję w dziale sprzedaży jednego z większych developerów więc codziennie
                stykam się z chętnymi na zakup nowego M. Większość z dowiadujących się (90%) to
                ludzie chcący dopiero osiedlić się w W-wie. I największą złość wywołuje u mnie,
                gdy po spytaniu o metraże i ceny następnym pytaniem nie jest jakie sąsiedztwo
                (infrastruktura, parki, kultura etc) będą mieli tylko czy ich osiedle (budynek)
                będzie OGRODZONE i STRZEŻONE. Tak jakby już na starcie na nowym miejscu życia
                chcieli ODDZIELIĆ się od tubylców jak od jakiejś zarazy. Przesadą byłoby
                oczywiście twierdzić, że tylko napływowym zależy na grodzonych osiedlach ale
                proporcje są jak 1:10. Dlatego też W-wa (myślę że inne duże miasta też to już
                dotyka) zaczyna wyglądać jak okupowane przez najeźdzcę miasto z wydzielonymi
                gettami, w których nowi mieszkańcy nie tylko odseparowują się od sąsiadów (tych
                nowych budynków i tych gierkowskich) ale i od miasta.
                Po względnym okresie adptacji zaczyna się z kolei okres roszczeniowy: brak
                szkoły, przedszkola, drogi, kina, do autobusu 200m, samoloty latają, pociągi
                gwiżdżą, obwodnice chcą budować.
                I wtedy pytam jakim prawem to robią? Skoro nawet się nie przemeldowują
                (oszczędność na tańszym OC za samochód) i podatki nadal spływają do ich gminy
                rodzinnej. Skoro niewiele chcą dać temu miastu (no może poza kolorytem mowy i
                ubioru) to przynajmniej powinni przyjmować je takim jakie jest i pozwolić aby
                mogło być lepsze.
                Nie chciałbym aby moje spostrzeżenia były odebrane jako zasada dotycząca
                wszystkich. Ale widząc tę mnogość szalejących po ulicach pojazdów z tablicami
                zaczynającymi się na T, L, B itd. (większość nie wygląda na firmowe) myślę, że
                większości jednak tak.
                Jeżeli jeszcze dochodzi do tego (jak czytałem we wcześniejszych postach)
                niechęć do tego miasta oraz poczucie przymusu do przebywania w nim to siłą
                rzeczy musi być to okazywane nam warszawiakom. A to wywołuje taką potem
                reakcję, iż napływowi "dostają" za swoje pochodzenie.
                I nie przekonuje mnie też jak ktoś napływowy mówi "kocham Legię".
                Dzisiaj mieszka w W-wie to kocha Legię, jutro zamieszka w Krakowie i będzie
                krzyczał "kocham Wisłę".
                PS. apel do napływowych: nie potępiajcie wypowiedzi tubylców tylko za to, że
                przemawia przez nich PATRIOTYZM LOKALNY. Wam życzę tego samego
                • Gość: Grodek Podpisuję się pod tym... IP: *.chello.pl 11.02.07, 08:44
                  ... w 100%, nie tylko rękami, ale również innymi członkami.
                  Najlepszy przykład tego typu zachowań mam na Chomiczówce (tam się wychowałem)
                  gdzie najbardziej przeciwko planowanej trasie szybkiego ruchu protestują
                  mieszkańcy nowych osiedli postawionych tuż przy tej drodze. A trasa była tam
                  planowana już o trzydziestu lat. Ogrodzili swoje osiedle i starych mieszkańców
                  traktują jak lokatorów getta, co nie przeszkadza im do tego getta wyprowadzać
                  piesków na spacer (w wiadomym celu, teraz jest on szczególnie widoczny na
                  śniegu)
                • Gość: szczurwa Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.aster.pl 12.02.07, 00:04
                  Zgadzam się.
    • black-cat Re: Warszawiacy w Warszawie 13.02.07, 20:00
      Śmierdzące buty to nic. Moja sąsiadką namiętnie i codziennie wystawia worek ze
      śmieciami na swoją wycieraczkę:) Na chodniku przed blokiem mnóstwo samochodów z
      obcymi rejestracjami tych, którym zabrakło na wykupienie miejsca parkingowego.
      Nowe osiedle w Ursusie - a zatem omijaj Ursus z daleka:)
      Swego czasu mieszkałam na Mokotowie i muszę przyznać, że tam cholera, oprócz
      tego, że po klatce schodowej walały się pety i inne świństwa, pomimo
      zamkniętych zsypów starsze panie uwielbiały zostawiać pod nimi śmieci, buty, a
      jakże, stały dumnie na wycieraczkach a w windach dość często można było natknąć
      się na psią kupę. Zatem tu nie o pochodzenie chyba chodzi...
      • Gość: s. Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 212.75.100.* 13.02.07, 20:12
        masz wielką rację. Nie chodzi o pochodzenie a o kulturę. Nie oznacza, że
        warszawiak jest czymś lepszym. Przykład autora tego wątku........

        biedak........
      • Gość: RO Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.crowley.pl 13.02.07, 20:47
        Swego czasu mieszkałam na Mokotowie i muszę przyznać, że tam cholera, oprócz
        > tego, że po klatce schodowej walały się pety i inne świństwa, pomimo
        > zamkniętych zsypów starsze panie uwielbiały zostawiać pod nimi śmieci, buty,
        a
        > jakże, stały dumnie na wycieraczkach a w windach dość często można było
        natknąć
        >
        > się na psią kupę. Zatem tu nie o pochodzenie chyba chodzi...


        swego czasu w kilku blokach na Ochocie o straszliwie , przerazająco
        śmierdzących windach brudnych klatkach schodowych, widziałem na wyszych
        pietrach przy zsypach tabliczki z napisem ,,nie wyrzucać śmieci przez okno ,, (
        małe okienko było tuz obok zsypu)

        skoro się tam pojawiły, to widocznie była taka potrzeba

        skad się biorą tacy ludzie ?

        • Gość: jarek Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.07, 08:24
          > małe okienko było tuz obok zsypu)skoro się tam pojawiły, to widocznie była
          taka potrzeba skad się biorą tacy ludzie < - to jeszcze nic, ja mieszkałem na
          nowym osiedlu, w bloku w którym nie było zsypu i na własne oczy widziałem worek
          śmieci wepchnięty do ... szybu hydrantu.
      • novel_xx Re: Warszawiacy w Warszawie 13.02.07, 21:05
        > Śmierdzące buty to nic. Moja sąsiadką namiętnie i codziennie wystawia worek
        ze
        > śmieciami na swoją wycieraczkę:) Na chodniku przed blokiem mnóstwo samochodów
        z
        >
        > obcymi rejestracjami tych, którym zabrakło na wykupienie miejsca
        parkingowego.
        > Nowe osiedle w Ursusie - a zatem omijaj Ursus z daleka:)

        Ja czegos nie rozumiem. Co za fatum krazy nad Ursusem (a takie wrazenie odnosze
        czytajac posty na tym forum). A wyczytac mozna, ze Ursus to zadupie, ze passe,
        ze koszmarny dojazd, ze najwieksze chamstwo z fabryki traktorow, ze do SKM-ki i
        tak daleko, no i teraz te worki ze smieciami. Omijajmy Ursus z daleka ;).
        • Gość: ??? Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 21:31
          Dodam jeszcze jedną ciekawostkę.
          Jak wspomniałem mam styczność z chętnymi na nowe mieszkania.
          O pomyłce skąd jest nabywca nie ma mowy bo się przedstawiają.
          Ostatnio gwoździem do trumny dla moich patriotyczno-lokalnych uczuć było
          pytanie czy developer przy stawianiu nowego budynku (w którym naywca miał chęć
          zarezerwować mieszkanie) nie powinien pomyśleć o ZASŁONIĘCIU sąsiedniego
          budynku, którym jest kilkuklatkowy wieżowiec z lat 80-tych (wielka płyta).
          I jak my tubylcy mamy z otwartymi ramionami akceptować napływowych?
          Przecież oni już nie tylko wymuszają na developerach wygradzanie ich nowych
          budynków ale chcą też ekranów, ścian, sam już nie wiem czego aby ODSEPAROWAĆ
          się od .... ludzi. Takich samych jak oni, może trochę biedniejszych ale ludzi,
          którzy na takie mieszkanie niejednokrotnie czekali i 20 lat.
          I dlatego trzeba ich uznać za trędowatych?
          Po prostu horror.
          Nie chcę polemizować na temat definicji warszawiak, krakowianin itd.
          Dla mnie każdy kupujący w W-wie jest tylko potem mieszkańcem W-wy (jak ma
          meldunek) lub bywalcem W-wy (bez meldunku)
          PS. mam sąsiadów ze Stalowej Woli (nowi)- ostatnio zaczęli uskuteczniać
          wystawianie suszarki balkonowej z mokrym praniem na korytarz klatki schodowej...
          • Gość: Rita Sismud Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.chello.pl 13.02.07, 23:53
            Ty to Gościu to byś się do Stasi nadawał. Kapować to Ty umiesz... A to, że
            suszareczka na balkonie, a to... Może pójdziesz na casting do "Dzień Świra" 2?
            • Gość: państwo Ł. Warszawiacy w Warszawie IP: 193.24.24.* 14.02.07, 10:13
              Mój Mąż z Mokotowa, ja dziewczyna z Woli, mieszkamy na Ursynowie (ale nie
              Kabatach) wyprowadzamy się w tym roku pod miasto, do domku z dużym ogrodem. I
              my tam będziemy ci nowi, napływowi:)
            • Gość: ??? Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 18:05
              Zabolało? Pewnie tak robisz u siebie. Tylko szkoda,że mało dokładnie czytasz bo
              napisałem "suszarka balkonowa na KORYTARZU KLATKI SCHODOWEJ".
              Do suszarek na balkonach nic nie mam.
              • Gość: Miejscowy Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.07, 10:20
                Pare lat mieszkalem w Kanadzie w Toronto w wiezowcu w centrum, gdzie byly bardzo szczegolowe
                przepisy co wolno a co nie. Glownie chodzilo o rzecz swieta czyli wartosc rynkowa mieszkan.
                Wprowadzili sie moi znajomi, tez polacy i ona naciagnela na duzym balkonie (wlasnym) sznurki do
                suszenia prania wywiesila pranie zeby wyschlo (bo na sloncu lepiej schnie i ladniej pachnie niz po
                suszarce bebnowej, wg. niej). Nastepnego dnia przyszedl do niej administrator budynku i bardzo
                uprzejmie powiedzial, ze to narusza regulamin. Ona oczywiscie zapytala co to komu przeszkadza. Wiec
                on jej wyjasnil, ze to wyglada jakby tu mieszkali cyganie, a pozatym mozna pomyyslec, ze budynku nie
                ma pralek i suszarek (i jedno i drugie moze miec wplyw na cene mieszkan). Tak wiec, nawet to co nam
                sie wydaje normalne i OK, jak pranie na swoim balkonie, gdize indziej uchodzi za buractwo. Tak samo z
                butami na wycieraczce. A w Londynie, znajomy, ktory mieszkal w wysokosciowym "council flat" skarzyl
                sie ze murzyni wstawiaja worek z fajansem do windy i wysylaja na parter i worek caly dzien jezdi sobie
                winda. wiec nie jest tak zle z tym fajansem w hydrancie. Poczekajmy za lat kilka do tych zagrodzonych
                osiedli zamieszkalych przez naplywowych z rejestracjami na inne litery niz W, wprowadza sie murzyni i
                hindusi i beda nie tylko buty na wycieraczkach, smieci w windach ale i wszechogarniajacy smrod curry
                na klatkach :-) Zanim ktos mnie tu zaatakuje, ze curry fajnie pachnie - tak na talerzu, ale nie na klatce
                przemieszane z zapachem potu i brudu.
          • Gość: szczurwa Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.aster.pl 19.02.07, 05:07
            PS. mam sąsiadów ze Stalowej Woli (nowi)- ostatnio zaczęli uskuteczniać
            wystawianie suszarki balkonowej z mokrym praniem na korytarz klatki schodowej...

            Za chwilę na klatce będą trzymac psa, a potem może i świnkę uchowają...
      • polat80 Re: Warszawiacy w Warszawie 02.03.07, 14:21
        black-cat napisała:

        obcymi rejestracjami tych, którym zabrakło na wykupienie miejsca parkingowego.
        > Nowe osiedle w Ursusie - a zatem omijaj Ursus z daleka:)
        Oczywiście Ciebie było stać, ale uruchamiając kredycik na 20-30 lat.
        A dodatkowe zjawisko mające miejsce we wspomnianym Ursusie to zamykanie drzwi
        przed nosem sasiadom......
        • Gość: szczurwa Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.aster.pl 02.03.07, 23:56
          No cóż, po prostu szczury ze wsi...
    • Gość: reflektor2 Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.crowley.pl 14.02.07, 11:28
      Szanowni Forumowicze,
      może jestem zbytnim purystą językowym ale wydaje mi się, że ta dyskusja dośc
      mocno odbiegła od tematyki forum, na jakim jest prowadzona (Przypominam:forum
      dotyczy developerów, a w szerszym ujęciu - inwestycji budownictwa
      mieszkaniowego).
      Natomiast dyskusja "Warszawiacy w Warszawie" przeistoczyła się w ocenę
      zachowań przyjezdnych i tubylców. Może warto przenieść ją na inne forum, albo
      wrócić do pytania pierwotnego: "Gdzie kupją mieszkania Warszawiacy?"

      Pozdrawiam

      P.S 1. Nie jestem administratorem
      P.S.2. Jestem Warszawiakim od pokoleń ;-)
    • Gość: pipodówer Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 15:57
      A no muszę ci śmierdzący stolicą warszawiaku odpowiedzieć.
      Na prowincji mamy dość samochodów królów szos z warszawskimi numerami. Mamy dość
      chamstwa i buty warszawiaków (głównie tych tylko z drugiego pokolenia), z butów
      których wystaje mamona.
      Rzecz w tym że w Wąchocku potrafią się śmiać z siebie, w przeciwieństwie do
      takich jak ty.
    • Gość: heko Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 16:06
      > Chcę za to z
      > sąsiadem cieszyć się ze zwycięstwa Legii...
      Nie za bardzo. Przyjedzie drużyna z Sanoka i dostaniecie po dupie, hehehe
      • Gość: Brzeska Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 18:12
        Skoro tak nienawidzicie warszawiaków i Warszawy to po jaką cholerę tu się
        zjeżdżacie? W tych ukochanych wioskach żelazem przypalają czy co?
        Przynajmniej dalej będziecie mogli kibicować miejscowym klubom i chować
        wysuwającą się ciągle z butów mamonę (ze słomy)
        • Gość: heko Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 11:45
          To nie jest takie proste jak Ci się wydaje.
          Zlikwidujcie warszawiacy uczelnie, zakłady, firmy usługowe czy urzędy państwowe.
          Niech się równomiernie rozmieszczą po Polsce...
          PKP na wniosek Gosiewskiego wybudowała za 3 bańki peron na CMK i zrobiła się
          afera, ale jak wyremontowano dworzec Warszawę Smródwmieście za 8 baniek (i tak
          cieknie z sufitu) to cicho.
          Tyle, że jak Zjeżdżamy po to byście Wy wysoko postawieni Warszawiacy mogli
          jeszcze więcej zarabiać.
          A drużynom miejscowym i tak będziemy kibicować, nawet jak Legia do nas
          przyjedzie. Jak właśnie w Sanoku.
          • Gość: ach Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.elsnerow.waw.pl 15.02.07, 12:28
            też jestem warszawianką do pokoleń;-)
            mieszkam teraz na cichym fajnym osiedlu, ale........niedługo się wyprowadzam, bo
            osiedle miało być przeznaczone dla ludzi młodych (warszawiaków) z ambicjami, a
            co się stało? Pokupowali mieszkania ludzie z "zewnątrz" i robi się z tego
            osiedla wieś. Jak chcesz z Warszawiakami, to tylko domek pod Warszawą ;-)
            • Gość: heko Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 17:28
              Taka Warszawianka i nie potrafi dobrym miejscu umieścić posta na forum. Całkiem
              jak buty przed drzwiami...

              > Jak chcesz z Warszawiakami, to tylko domek pod Warszawą ;-)

              Przecież za dwa - cztery lata tam Was dopadną wieśniaki hahaha
    • Gość: agawa Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:37
      Butów na wycieraczkach pod którymi i na których tona piasku się znajduje i nie
      podniesionych ulotek... :-( Przykro się robi, kiedy sprząta się przed własnym
      mieszkaniem, a sąsiad obok ma syf. Przywiezione nawyki nie zawsze pasują w
      Warszawie!
    • tolba Re: Warszawiacy w Warszawie 15.02.07, 14:14
      heko napisał(a):
      To nie jest takie proste jak Ci się wydaje.
      Zlikwidujcie warszawiacy uczelnie, zakłady, firmy usługowe czy urzędy państwowe.
      Niech się równomiernie rozmieszczą po Polsce...
      PKP na wniosek Gosiewskiego wybudowała za 3 bańki peron na CMK i zrobiła się
      afera, ale jak wyremontowano dworzec Warszawę Smródwmieście za 8 baniek (i tak
      cieknie z sufitu) to cicho.
      Tyle, że jak Zjeżdżamy po to byście Wy wysoko postawieni Warszawiacy mogli
      jeszcze więcej zarabiać.
      A drużynom miejscowym i tak będziemy kibicować, nawet jak Legia do nas
      przyjedzie. Jak właśnie w Sanoku.

      No właśnie, klasyczny pieniacz typy 'wy dajta a ja będę patrzał'. Dlaczego niby
      w Warszawie mamy likwidować uczelnie? To samo ma się odnosić do wszystkich miast
      - ośrodków uniwersyteckich, bo u Ciebie w Parzęczewie nie ma szkoły wyższej?
      Firmy usługowe to przedsięwzięcia głównie prywatne, ty co, upaństwawiać chcesz?
      A rozumiesz podział na urzędy centralne i terenowe? No Bierut z Gomułką nie
      wymyślił żeby je zlikwidować, za to heko owszem. Zuch!. No i oczywiście WY
      zlikwidujcie, WY zróbcie, bo ja muszę obejścia doglądać. Jak widzę różnicy w
      zasadności budowy peronu dla expresów w środku pola i remontu stacji kolejowej
      też nie widzisz? Ogarnij się, zdejmij gumofilce i weź do roboty, a nie innym w
      kieszeń zaglądasz.
      • Gość: heko Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 17:36
        > Dlaczego niby w Warszawie mamy likwidować uczelnie? To samo ma się odnosić do
        wszystkich miast ośrodków uniwersyteckich.......

        No proszę, taki wykształcony człowiek, a nie rozumie.

        Zlikwidować, po to by się nie pchała cała masa tłumoków ze wsi. Tak by Warszawka
        pracowała wyłącznie dla siebie i na siebie. Kaman?
        Nie będziecie jeden z drugim mieć pretensji, że wam motłoch zjeżdża i śmierdzi
        łajnem na korytarzach w apartamentowcach na zamkniętych osiedlach.
        • Gość: ??? Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 22:08
          Zauważasz w swoich wywodach, że tylko potwierdzasz to co piszą tubylcy?
          Skoro masz dosyć butnych kierowców w samochodach na w-skich numerach w drugim
          pokoleniu to właśnie patrzysz na ziomali.
          To nadal ci sami krajanie ze swym kombajnianym style jazdy tylko blacha na
          wozie ma inne litery z przodu.
          My nie potrzebujemy pojechać do Parzęczewa palić gumy i szpanować przed
          lokalnymi misskami.
          To dzięki napływowym mamy szarganą opinię, którzy chcąc pokazać się przed
          niedawnymi kumplami lub rodzinką jakie to z nich teraz warsiawiaki dostają
          głupawki w drodze po zapasy na kolejny tydzień.
    • Gość: Rouke Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 212.75.114.* 16.02.07, 15:02
      Najwięcej napływowych jest w Tarchominie i Białołęce. Ja nie mam nic przeciwko
      nim. Ale mój kumpel powiedział, że jest w stanie rozpoznać po wyglądzie, a
      nawet po urodzie kto jest warszawiak, a kto nie. On rzeczywiście to potrafi i
      ma skuteczność 80%. Sprawdzałem
      • Gość: ??? Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 17:11
        Bo to się daje rozpoznać!!
        Nie wystarczy zamienić kufajkę na marynarkę, żeby myśleli o takim dyrektor.
    • Gość: al Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 195.245.213.* 16.02.07, 19:29
      Jestem warszawiakiem i właśnie kupiłem mieszkanie w Wilanowie. A kibicem Legii
      nie jestem ze względu na kibiców Legii.
      • Gość: -o..o- Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 19:57
        a na jakiej inwestycji kupiles???
        • Gość: al Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 195.245.213.* 18.02.07, 18:56
          Nowy Wilanów.
    • Gość: D-Man Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.unused.derbynet.waw.pl 25.02.07, 17:32
      Derbów unikaj...
    • Gość: Adi Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 17:33
      Nie jestem Warszawiakiem chociaż tu mieszkam. Nie ukrywam że nie lubię tego
      miasta ale potrafię docenić lokalny partiotyzm. Warszawiacy powini się trzymać
      razem. Ja tu popracuję chwilę i uciekam do Gdańska. Pozdrowienia dla wszystkich.
      • Gość: ??? Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 19:00
        Warszawa pozdrawia Gdańsk
    • Gość: mar Re: Warszawiacy w Warszawie IP: 193.138.110.* 01.03.07, 14:16
      Polecam Ursus
      Każda osoba, która się tam urodziła chce tam mieszkać i wychowywac swoje dzieci.
      Większość ludzi zna się ze szkoły, podwórka czy imprez i sa to warszawiacy.
      • Gość: Wawiak Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.07, 10:31
        Ludzie, po co ta rozmowa?!
        Nie podoba sie? To wynocha, wracaj do siebie, tam skad przyjechales, bedzie milo i znajomo. A jak chcesz
        tu siedziec i mieszkac bo kasiora neci to morda w kubel i dostosuj sie! I bedzie milo.
        Jak kiedys musialem tydzien popracowac w Bydgoszczy i mi sie nie podobalo to nie kupilem tam
        mieszkania , zeby narzekac jak to dziura tylko wzialem dupe w troki i czym predzej wrocilem do
        Warszawy. I wam tez tak radze.
        • Gość: ja Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.ptim.net.pl 03.03.07, 11:14
          Witam, ciszę się, że ten wątek się rozwija, bo rzeczywiście to, co wyprawiają
          te szczury ze wsi woła o pomstę do nieba.

          Jak można pozwolić sobie samemu na takie schrzanienie sobie i innym życia,
          które jest przecież i tak cholernie krótkie???
        • Gość: szczurwa Re: Warszawiacy w Warszawie IP: *.aster.pl 03.03.07, 19:19
          Popieram w stu procentach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka