Gość: gość
IP: 195.42.249.*
27.04.07, 09:57
Znowu to samo. Przy podpisywaniu umowy (z terminem zakończenia),
opowiedizlalam historie koleżanki ktorej skonczyla sie umowa rezerwacyjna, i
uslyszałam gorące zapewnienie: "U NAS TAK SIE NIE ROBI". Potem prawie pół
roku, brak pozwolenia na budowę (choć w to akurat wierzę). Tuż przed
zakończeniem umowy rezerwacyjnej pytałam kiedy będa podpisywane umowy, bo
mialam zarezerwowane inne mieszkanie ZA TĄ SAMĄ CENĘ, ale zostałam
uspokojona, ze: "pod koniec miesiąca". Po miesiącu, dup, mail z biura o
spotkaniu w sprawie cen. Nie musze chyba dodawać ze podnieśli ceny o 1500zł
na metrze.
Pytam się czy nie można po ludzku udzielać informacji o tym co się dzieje,
zeby klient wiedzial na czym stoi. Gdybym usłyszała wtedy o podwyżce i
możliwych problemach, znabezpieczylabym sie inną reerwacją.
Na rozmowie z prezesem usłyszałam, hehe znalazła coś pani w tej cenie?? To
trzeba było brać. (Podkreślam ze bylam związana umową z nimi i otrzymywalam
zapewnienia zeby sie o nic nie martwić)
Czy do cholery ja mam zawierać pięć rezerwacji i może któraś dojdzie do
skutku. A jeśli dojdą do skutku wszystkie to stracę kaucję tak????
Co można z tym zrobić? Prawnie wiem że nic, ale co może im dać do myślenia,
wreszcie żeby zaczęli traktować klienta z szacunkiem a nie jak popychadło?