IP: 195.42.249.* 11.06.07, 10:31
Wszyscy co nie kupili, zamierzaja kupic, wyczekuja na upragniona Korekte. Ale
przeciez, skoro wszyscy jej chca, to jej nie bedzie, bo zniszcza dopiero co
rodzaca sie korekte, kupowaniem obtanionych o 5-10% mieszkan. Korekta
nadejdzie kidy nikt nie bedzie sie jej spodziewal; malo tego, nadejdzie
wtedy, kiedy niewielu bedzie myslalo o kupnie m2; bo bedzie drogi kredyt, bo
w pracy nie bedzie podwyzek pensji, a i prace tak latwo na lepsza zmienic nie
bedzie mozna, a moze i kogos trzeba bedzie zwolnic. Wtedy bedzie taniej; ale
czy naprawde relatywnie taniej?
Obserwuj wątek
    • Gość: raf Re: Korekta IP: 193.24.24.* 11.06.07, 11:24
      Dużo w tym racji. Na pewno mamy obecnie stagnacje co też jest jakimś plusem dla
      kupujących :). Stagnacja wynika z podstawowej przyczyny - ludzie nie mają tyle
      kasy i dopóki się to nie zmieni ceny nie wzrosnął. Inna sprawą jest korekta -
      hmm. Ta możliwa jest przy jednoczesnym spadku popytu i wypuszczaniu an rynek
      dużej liczby "nowych" mieszkań. 100 tyś mieszkań spółdzielczych też powoduje
      zjazd cenowy. Wiadomo, że w większości to mało atrakcyjne mieszkania ale jednka
      100 tyś to nie mały bloczek. W moim przedziale poszukiwań obserwuje następująca
      obecnie sytuacje - ogłoszenia wiszą od 4 miesiecy a sprzedający z dużą dozą
      nieśmiałości spuszczają z tonu (1-5%) choć idzie im to opornie. Ja spokojnie
      czekam bo moja kasa w tym czasie zarobiła 30 % w funduszach :). Jeśli nawet nie
      będzie krachu (w który osobiście wątpie) to jednak minimalna obniżka bądz
      stagnacja jest nie unikniona. Z prostej przyczyny - NIKOGO nie stać na tak
      drogie mieszkania i materialy mogą sobie droże, możemy mieć i 10 euro2012.
      Dopiero jak ja podwyżkę dostanę 50 % to mogę o czymś myśleć :) choć też bałbym
      sie wchodzic w tak wysokie nominalnie kredyty.
      • czesiu71 A propos - z dzisiejszej Rzepy... 11.06.07, 11:36
        NOWE MIESZKANIA

        Co się dzieje na rynku pierwotnym


        Już dziś większość absolwentów szkół wyższych nie ma zdolności kredytowej, aby
        otrzymać kredyt hipoteczny choćby na 30metrową kawalerkę. Sytuację pogarszają
        setki pustych, niedostępnych mieszkań, trzymanych od 2 - 3 lat przez
        zagranicznych spekulantów.


        Szaleńcza spekulacja objęła grunty podmiejskie, a składy budowlane są puste.
        Drożejące z dnia na dzień cegły, pustaki, cement (jeśli w ogóle są dostępne)
        wywracają robione ledwo kilka miesięcy temu kosztorysy. Nie ma komu budować, a
        pracownicy z łapanki żądają półtora - dwóch średnich krajowych - to dodatkowo
        podwyższa ceny domów.

        Wśród pospiesznie oddawanych lokali budowanych z gorszej jakości materiałów
        zaczyna się roić od bubli. Ostatnio szaleństwo zaszło na tyle daleko, że
        handluje się już wirtualnymi mieszkaniami w postaci gruntów, na których dopiero
        wydano pozwolenie na budowę. Dziury w ziemi, mające dopiero za rok - dwa zostać
        lokalami mieszkalnymi, już zostały sprzedane. (...)

        Czy normalne jest, żeby w Warszawie, Trójmieście, Krakowie czy Wrocławiu metr
        kwadratowy był droższy niż w Berlinie, nie mówiąc o ofertach sprzedaży 40-
        metrowych mieszkań w Sopocie za okrągły milion złotych? I wreszcie, czy
        racjonalne jest oczekiwanie kilkudziesięcioprocentowych zwrotów w najbliższych
        latach, gdy prawie nikogo z wchodzącego na rynek pracy wyżu demograficznego lat
        1981 - 1984 nie stać na 30-, a nawet 40-letni kredyt hipoteczny na dwupokojowe
        mieszkanie? Jeśli Twoja odpowiedź na trzy powyższe pytania brzmi "nie", to nie
        kupuj mieszkania w największych polskich miastach. Drożej już nie będzie.

        Bartosz Stawiarski, Expander, gb
    • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 11:45
      > Wszyscy co nie kupili, zamierzaja kupic, wyczekuja na upragniona Korekte.

      my siędząc na forum myślimy, że takich jak my są setki tysięcy, którzy myślą o
      korekcie, czekają...ich wcale tak wielu nie ma. Tzn. chętnych na mieszkania czy
      domki nie brakuje (1,5 mln) ale większości z nich nie będzie na to stać nigdy.
      Chętnie kupiliby ale gdyby cena była na poziomie 2-3 tys bo zarabiaja średnie
      krajowe. Pomyśl tylko o planowanej podaży na koniec 2007 roku i 2008 - jeżeli
      szacuje się że zostanie oddanych najwięcej mieszkań od 1989 roku i ich liczba
      przekroczy 150 tys a do tego spekulanci będą chcieli realizować zyski to czy na
      prawdę będzie aż tylu chętnych których stać bedzię na kupno?

      > bedzie mozna, a moze i kogos trzeba bedzie zwolnic. Wtedy bedzie taniej; ale
      > czy naprawde relatywnie taniej?

      wystarczy oszacować koszty developera: dzialka + koszt budowy stanu
      developerskiego + koszty działalności. Już nie raz omawiane to było, że koszt
      developera to jakieś 3-4 tyś za m2 z działką (oczywiście są miejsca za 2 tyś na
      wsi jak i za 8 tyś w centrum). Jeżeli developer nie znajdzie chetnych za cenę 8
      tys to bez problemu bedzie mogl sprzedac za 6 tys bo to caly czas zysk 50% a
      trzymac tych mieszkan nie moze bo traci plynnosc finansowa i koszt kapitalu go
      ciagnie w dol.

      Nie wierz w bzdury ze ceny materialow i robocizny rosna o kilkaset % co
      powoduje ze mieszkania musza byc 2-3 razy drozsze. Jezeli ten sam budynek w
      Wesolej m2 kosztuje 4 tys (ze sporym zyskiem developera) to jedyna roznica dla
      warszawy to cena gruntu ktory moze spowodowac wyzsza cene m2 mieszkania np. o 1
      tys czyli do jakies 5 tys za m2

      Nie pamietam, ale chyba Rzepa drukuje informacje o kosztach budowy domku, chyba
      150 m2 i monitoruje ceny materialow rzeczywisty wzrost kosztow budowy wzrosl
      ale nie wiecej niz 20% bodajze.

      Ktos dal dobry przyklad: ze jak cukier drozeje o 60% a papier o 40% to cukierek
      w papierku powinien zdrozec o 100%?

      ps. jak stopy % rusza w gore to zdolnosc kredytowa spadnie o kilkanascie %

      ps2. podobne bańki pojawiaja sie na swiecie od dawna a polska wcale nie rozni
      sie tak bardzo w tym wzgledzie. Tyle ze jak to ladnie okresil Poszi: u nas
      wszystko się dzieje jakoś "bardziej"....
      • Gość: raf Re: Korekta IP: 193.24.24.* 11.06.07, 13:04
        o jak miło , że ktoś cytuje moje przykłady - chyba zostanę ekspertem ;) i
        zaczne przeiwdywać na pustych targach mieszkaniowych wzrost cen o 30% :) - może
        i Red property albo expanderze mnie zatrudnią a tak na temat to o spekuilacji
        wzrostach polecam wiele ksiązek o gieldzie. jest wiele analogii -
        psychlogiczncyh, społeczny etc. oczywiście trzeba spojrzeć na to po przez
        pryzmat odmiennej ppłynności i przejrzystości rynku ale warto poczytać (to dla
        tych co temat interesuj albo zawodowo się tym trudnią się)
        • Gość: thesopranos do Raf IP: 192.193.245.* 11.06.07, 13:34
          > o jak miło , że ktoś cytuje moje przykłady - chyba zostanę ekspertem ;) i

          ktory to Twoj? :) ten z cukierkami?
          • Gość: raf Re: do Raf IP: 193.24.24.* 11.06.07, 14:53
            nio
      • Gość: Dyzio Re: Korekta IP: 195.42.249.* 11.06.07, 13:05
        Chetnych na kupno jest jeszcze sporo, ,,dzieki'' wzrostowi cen i stop% ta grupa
        sie zmniejsza i bedzie sie nadal zmniejszac. Niestety, ludzie pakuja sie pod
        korek biorac kredyty, zadluzaja sie na ile da im bank. Nie slyszalem, albo
        slyszalem w pojedynczym przypadku, ze ktos nie wezmie kredytu, bo relacja
        splacanej raty do jego dochodow wydaje sie byc za duza. Wiekszosc osob
        odpowiada, a co tam, poradzimy sobie.

        Oby.

        Niedawno moj znajomy skwitowal obecna sytuacje dosc celnym stwierdzeniem, ze
        skonczylismy studia i weszlismy w dorosle zycie z -500 tys na koncie.

        Cos w tym jest.

        A z tym, ze moze bedzie taniej, to mialem na mysli taka sytuacje, gdy ceny
        wprawdzie spadna; ale koszt kredytu na tyle wzrosnie, ze pomimo spadku cen,
        nadal kupno wlasnego M bedzie zarezerwowane dla (naj)lepiej zarabiajacych.

        Tak jak teraz; w 2006 zakonczyl sie cykl obnizek stop% w PLN, CHF nadal
        pozostal w miare tani; nagle okazalo sie, ze prawie kazdego jest stac na
        mieszkanie; rok pozniej co sie okazalo? Ze skoro kazdy chce kupic, to nie kazdy
        juz moze, bo rynek sie przesunal. Szkoda tylko ze malo kto pamieta, ze te dwie
        smieszne kreski o ktorych ucza na poczatku zajec z ekonomii, moga sie przesuwac
        nie tylko w jedna strone.
        • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 13:29
          > A z tym, ze moze bedzie taniej, to mialem na mysli taka sytuacje, gdy ceny
          > wprawdzie spadna; ale koszt kredytu na tyle wzrosnie, ze pomimo spadku cen,

          wydaje mi sie ze w najgorszym wypadku wzrost kosztu kredytu zostanie
          zrekompensowany spadkiem cen mieszkan. Przykladowo, ktos kto dzis ma zdolnosc
          na 500 tys i moze sobie kupic za to 50 m2 a jego zdolnosc spadnie do 400 tys to
          developer bedzie musial zjechac z cena zeby sprzedac. Rata kredytu bedzie taka
          sama, tylko ze wiecej w tym bedzie odsetek wzgledem kapitalu niz w przypadku
          nizszych stop %.

          > nadal kupno wlasnego M bedzie zarezerwowane dla (naj)lepiej zarabiajacych.

          w normalnym swiecie mieszkanie nie jest zarezerwowane dla najlepiej
          zarabiajacych - o cenach decyduja te dwie smieszne kreski i jezeli chetni beda
          to i budowac sie bedzie coraz wiecej - przyklad z ostatnich 2 lat. Mieszkan nie
          mozna importowac ale mozna importowac pracownikow i materialy. Jezeli
          niemiec/szwajcar/hiszpan wybuduje blok za 2 tys euro za m2 u siebie to moze to
          zrobic tez w polsce i do tego sporo taniej (dzialki juz maja szczegolnie
          hiszpanie)

          Jezeli kredyty beda duzo drozsze to cena mieszkan beda nizsze - to samo co
          ciagnelo ceny w ostatnich latach, tylko w druga strone. Nie wydaje mi sie
          abysmy wrocili do czasow gdy o kredyt trzeba bedzie sie prosic - banki zrobia
          duza zeby dawac kredyty (oczywiscie przy odpowiednim ryzkyku) bo na tym
          zarabiaja...

          W Hiszpanii pekla banka (lub wlasnie peka) i budownictwo nie wyglada najlepiej
          w pespektywie kilku lat - gdyby byla taka potrzeba to by przyjechali do
          warszawy i budowali u nas, jezeli mogliby oczekiwac wciaz tak wysokiej marzy
          jak obecnie maja warszawscy developerzy. Czytalem ze sporo zagranicznych
          developerow chce budowac wlasnie w warszawie czy wroclawiu bo takich marz u
          siebie nie maja. A wieksza podaz oznacza konkurencje i tym samym nizsza cene -
          przynajmniej wg. teorii mikroekonomi :)
          • Gość: ghw Re: Korekta IP: *.189.72.18.e-plan.pl 11.06.07, 13:44
            Misie kolorowe zapominacie o kilu sprawach

            a) skonczyly sie czasy pracownikow budowlanych po 1200 za miesiac
            b) popatrzcie sobie na ostanie transakcje dzialek pod osiedla kto je wygral
            i ile placił , a dobryhc dzialek w wawie to raczej juz nie ma a napewno
            z dobtych i tanich to15-30 km :) od cywilizacji.

            wiec ja zamiast konkludowac nadchodzacym kryzysem ujal bym to tak
            ceny byly nadmiernie wysrubowane ale teraz juz nie sa -sa uzasadnione






            • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 13:57
              >>a) skonczyly sie czasy pracownikow budowlanych po 1200 za miesiac

              a jak wzrost pensji z 1200 na np. 3000 przeklada sie na wzrost cen mieszkan?
              tzn o jaki % Twoim zdaniem?

              > b) popatrzcie sobie na ostanie transakcje dzialek pod osiedla kto je wygral

              a kto je kupowal i ile placil?

              > i ile placił , a dobryhc dzialek w wawie to raczej juz nie ma a napewno
              > z dobtych i tanich to15-30 km :) od cywilizacji.

              dzialek jest w opor albo i wiecej - brakuje planow zagospodarowania
              przestrzennego a to inna sprawa. Spojrz na Wawer, Wilanow - 5 km od centrum
              warszawy sa pola rolne, lasy z 15 drzewami, i tereny PKP na ktorych jedynym
              prawcownikiem jest dozorca pilnujacy zardzewialych torow

              > ceny byly nadmiernie wysrubowane ale teraz juz nie sa -sa uzasadnione

              sa uzasadnione istnieniem bańki spekulacyjnej ale nie fundamentami.

              Ostatnio jeden z gieldowych developerow informowal o nowej inwestycji i z
              prospektu wynikalo ze dzielac koszt inwestycji przez liczbe m2 cena za m2 nie
              przekraczala 2,5 tys brutto - natomiast cena sprzedazy byla o kilkaset %
              wyzsza. Nie chce Cie wprowadzac w blad ktory do byl developer, chyba Pirelli
              (obok huty) albo JWC gdzies na bemowie.

              Ceny dzialek sa wysokie bo marze za mieszkania rowniez olbrzymie. nizsze marze
              = mniejsze ceny dzialek, rowniez tych w dobrych miejscach.
              • Gość: ghr Re: Korekta IP: *.189.72.18.e-plan.pl 11.06.07, 14:12
                a jak wzrost pensji z 1200 na np. 3000 przeklada sie na wzrost cen mieszkan?
                > tzn o jaki % Twoim zdaniem?
                na pewno nie o 5% :)

                > a kto je kupowal i ile placil?

                no tu niesety to trzeba sledzic ale polecam gw tam byly opiswane licytacje

                > dzialek jest w opor albo i wiecej - brakuje planow zagospodarowania
                > przestrzennego a to inna sprawa. Spojrz na Wawer, Wilanow - 5 km od centrum

                g.. prawda wawer i owszem tam sa problemy ale nie liczylbym na
                budownictowo iwloerodiznne w tej dzielnicy z wielu przyczyn a wilanow ,
                przeciez tam niczego nie brkuje od sotrny formalnnej jest tez mnsotow
                inwestycji ale ehehhe 10.000pln za metr

                co do tego przykladu to oweszem jest ta nieruchmosc byla chomikowana
                przez dev. i ksozty byly stare



                • abborygenka Wawer 11.06.07, 14:26
                  Gość portalu: ghr napisał(a):

                  > wawer
                  > nie liczylbym na budownictowo wielorodiznne w tej dzielnicy z wielu przyczyn

                  To fakt - gmina Wawer bardzo niechętnie sprzedaje działki developerom.
                  • Gość: ghr Re: Wawer IP: *.189.72.18.e-plan.pl 11.06.07, 14:30
                    to raz , sa również jeszcze inne powody :)
                • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 14:46
                  > no tu niesety to trzeba sledzic ale polecam gw tam byly opiswane licytacj

                  gw sie nadaje na plaster :) a tak na powaznie. To groznie wyglada jak podaja ze
                  cena m2 dzialki siegnela 10 tys za m2 tylko nikt nie pisze ile pieter ma
                  budynek ktory tam powstaje i na ile mieszkan ten m2 dzialki sie rozklada. Za
                  sam garaz sie placi do 20 do 40 tys za stanowisko wiec same garaze splacaja
                  spora czesc ceny gruntu :)

                  > g.. prawda wawer i owszem tam sa problemy ale nie liczylbym na
                  > budownictowo iwloerodiznne w tej dzielnicy z wielu przyczyn

                  ale tymi przyczynami sie jest brak gruntow tylko brak planow zagospodaraowania
                  i nieudolnosc gmin i urzednikow. w granicach obecnej warszawy mozna by
                  wybudowac 2x wiecej mieszkan i domkow gdyby tylko "gospodarz" mial w glowie cos
                  wiecej niz kilogram gwozdzi.... no i infrastruktura przypominajaca stolice
                  bangladeszu ablo uzbekistanu a nie UE...


                  > przeciez tam niczego nie brkuje od sotrny formalnnej jest tez mnsotow
                  > inwestycji ale ehehhe 10.000pln za metr

                  policz tylko ile np. prokom zaplacil za m2 dzialki :) Wilanow jest przykladem
                  gospodarnosci i przedsiebiorczosci, tak jak pruszkow gdzie zacheca sie
                  inwestorow. Podobnie do Wawra zachowuje sie Otwock ktory "sponsorowany" jest
                  przez 2 lokalnych developerow i dzialek nie sprzedaja :)

                  Brak dzialek to mit - problemem jest "gospodarz" i powszechnie panujaca
                  korupcja i glupota
                  • Gość: ghr Re: Korekta IP: *.189.72.18.e-plan.pl 11.06.07, 14:51
                    nie o jakosci gw tu dyskujs a sie toczy, nawet gw msi trzymac sie
                    faktow podajac cene m2 dzialek kupionych przez develp. a to ze oni bede
                    ciaganc do gory jest jasne ale poszukaj sobie tez info kalkukacjach
                    pumu z tych inwestycji i progu oplacalnosci
                    • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 15:01
                      > ale poszukaj sobie tez info kalkukacjach pumu z tych inwestycji
                      > i progu oplacalnosci

                      pls podaj cos konkretnego - jakis link chociaz... bo jakos mi sie wierzyc nie
                      chce ze developerom jest teraz az tak ciezko :)
                      • Gość: ghr Re: Korekta IP: *.189.72.18.e-plan.pl 11.06.07, 15:32
                        kto umi szukac ten duzo wi :)

                  • Gość: thelima Re: Korekta IP: *.inetaccess.pl 11.06.07, 15:26
                    > no i infrastruktura przypominajaca stolice bangladeszu ablo uzbekistanu a nie
                    UE...

                    Nie obrażaj stolicy Uzbekistanu.

                    a) Taszkient ma jedno z najnowocześniejszych metro w regionie. Ma trzy linie i
                    36 stacji. Metro zbudowano w 1977. Oto mapa:

                    www.advantour.com/uzbekistan/tashkent/metro.htm
                    b) Do Taszkientu dochodzi Autostrada, mająca bodajże 1600 km długości.

                    c) Taszkient ma obwodnicę:
                    (www.airport-borispol.kiev.ua/airports/search/TASHKENT.html)

                    d) Taszkient ma lotnisko wcale nie mniejsze od Okęcia - ale za to można
                    na nie dojechać obwodnicą...

                    lima
            • Gość: majkel Re: Korekta IP: *.unknown.be.uu.net 11.06.07, 14:00
              > Misie kolorowe zapominacie o kilu sprawach
              >
              > a) skonczyly sie czasy pracownikow budowlanych po 1200 za miesiac

              no i co z tego wynika ????
              austria, szwajcarja, hiszpania myslisz ze robotnicy tam zarabiaja 300 euro ??
              a mieszkania jakos tansze

              > b) popatrzcie sobie na ostanie transakcje dzialek pod osiedla kto je wygral
              > i ile placił , a dobryhc dzialek w wawie to raczej juz nie ma a napewno
              > z dobtych i tanich to15-30 km :) od cywilizacji.

              z gadka o braku dzialek to sie nie osmieszaj
              wejdz sobie na jakikolwiek serwis ze zdjeciami satelitarnymi
              porownaj miasto zachodnie (gestosc zabudowy) , z zapyziala wawa
              zreszta co to jest 15 km przy jakims rozsadnym transporcie (metro, szybki
              tramwaj czy autostrada) dzialki sa nie ma infrastruktury
              • Gość: ghr Re: Korekta IP: *.189.72.18.e-plan.pl 11.06.07, 14:14
                niesety to ty sie osmieszasz,mowie o dzialkach wwawie a nieo tym ze w
                legionwie brak infrastruktury !!!!!!!!
                • Gość: majkel Re: Korekta IP: *.unknown.be.uu.net 11.06.07, 14:31
                  Gość portalu: ghr napisał(a):

                  > niesety to ty sie osmieszasz,mowie o dzialkach wwawie a nieo tym ze w
                  > legionwie brak infrastruktury !!!!!!!!

                  nie slyszales o czyms takim ze jesli misto sie rozwija to sie powieksza
                  zreszta pajacu gdzie chcciales te wolne dzialki na marszalkowskiej , jeszcze
                  pewnie pod zabudowe domkow jednorodzinnych????
                  siedzisz w udzialach na mieszkanie wplac 10% reszta przy odbiorze ktorego
                  termin sie zbliza i ci zwieracze nie trzymaja????
                  • marketingpraca Re: Korekta 11.06.07, 14:46
                    Pajacem jestes sam cwoku koncentruj sie na argumentach ad rem wyjdzie ci to
                    na zdrowie
                  • Gość: ghr Re: Korekta IP: *.189.72.18.e-plan.pl 11.06.07, 14:52
                    bez komentarza
                    • Gość: majkel Re: Korekta IP: *.unknown.be.uu.net 11.06.07, 17:15
                      ale co bez komentarza ?

                      byles kiedys w jakims miescie ?? nie sadze bo bys nie pisal takich pie..ze
                      nie ma gruntow
                      albo nie ma gruntow bo w wawrze gmina nie sprzedaje,wiec grunt jest tylko nie
                      ma checi zeby cos z tym zrobic

                      gdyby pierwszy lepszy amerykaniec zobaczyl wawe te super apartamenty i CENE za
                      to to byw was zabil smiechem
                      • abborygenka Re: Korekta 12.06.07, 10:57
                        Hi, hi, znam jedną nową inwestycję na Pradze Południe, budowa ma się zacząć lada
                        dzień - finansują ją właśnie Amerykanie :-))))
          • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 11.06.07, 13:55
            > mozna importowac pracownikow i materialy. Jezeli
            > niemiec/szwajcar/hiszpan wybuduje blok za 2 tys euro za m2 u siebie to moze to
            > zrobic tez w polsce i do tego sporo taniej (dzialki juz maja szczegolnie
            > hiszpanie)

            no i pewnie dostali te dzialki za darmo... :)a wybuduja za 500 EUR !!! - wroc do
            rzeczywistosci....

            >jezeli mogliby oczekiwac wciaz tak wysokiej marzy
            > jak obecnie maja warszawscy developerzy.

            czyli jakich - czasy wysokich marz sie skonczyly juz jakies 6 miesiecy temu
            teraz deweloperzy dzialaja juz na 15-20% co przy takim ryzyku nie jest wartoscia
            wygorowana...


            • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 14:02
              > no i pewnie dostali te dzialki za darmo... :)a wybuduja za 500 EUR !!!

              nie, niech wybuduja za tyle za ile buduja u siebie, wciaz bedzie taniej niz w
              warszawie :)

              > czyli jakich - czasy wysokich marz sie skonczyly juz jakies 6 miesiecy temu

              6 miesiecy temu to mieli marze po 200-300% bo budowali na gruntach ktore
              developerzy kupili kilka lat temu za grosze. teraz wciaz maja marze ponad 100% -
              stad wlasnie tylu chetnych, nowych developerow

              > teraz deweloperzy dzialaja juz na 15-20% co przy takim ryzyku nie jest

              spojrz na GPW - skad takie zainteresowanie mastersami, 7bulsami czy gantami
              jezeli maja takie "male" marze 15-20%???
            • Gość: Ekaunt Re: Korekta IP: 62.29.166.* 11.06.07, 15:24
              Skądżeś Ty wytrzasnął te 15-20%??? Któryż to ach któryż taki altruista jest? Bo ja nie znam ani jednego.
              Ceny na Wilanowie to ok. 9-10K za m2, Hines ma kilka ostatnich mieszkań i opyla je po 7 tysi, ale powierzchnie mają ok. 120 m2, ekspozycję pn-wsch i bez balkonu/tarasu.
              Dom Development - Ursynów przy Pileckiego - ok. 9 tys./m2.
              Jak nic lecą na 20% marży - co do jednego :)
              • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 11.06.07, 16:10
                Ludzie, co wy liczyc nie umiecie ?
                Co z tego ze sprzedaja po 9 tys. jak za dzialke zaplacili pewnie kolo 2500 pln
                za mkw PUM (powierzchnia uzytkowa mieszkan). Do tego koszty budowy twarde 4000
                pln za mkw PUM i koszty tzw. miekkie okolo 25% twardych czyli około 1000 PLN za
                mkw PUM to i tak ostrozne kalkulacje czyli budowa za 7500 a sprzedaz za 9000 to
                co ile to procent marzy ? 100% ? sprobujcie zakontraktowac jakiegos wykonawce
                ponizej 4000 PLN - zycze powodzenia... ja rozumiem ze interesuje was tylko jedna
                strona calego procesu - jako uzytkownicy koncowi chcielibyscie jak najlepiej w
                super lokalizacji za nic... ale przykro mi nie ma juz takich "okazji".

                jak ktorys jest rzeczoznawca niech sobie sprawdzi ceny dzialek - jak wspomniales
                dom development na Pileckiego - poza tym nie bardzo rozumiem co ma piernik do
                wiatraka - uwazasz ze 7000 pln z mkw to duzo ? to czekaj dalej
                • Gość: Ekaunt Re: Korekta IP: 62.29.166.* 11.06.07, 16:22
                  Na Wilanowie w momencie szału ziemia szła po 1000 zł/m2. Może powiedz skąd bierzesz te "ostrożne kalkulacje", bo ja z kontaktów z developerami i nie na poziomie biura sprzedaży.
                  Uważam,że 9tys/m2 na Pileckiego to przegięcie pały - skoro uważasz inaczej to OK. Podałem 7 tys/m2 w Hinesie na Wilanowie żeby uświadomić przy okazji, że skoro tam dali taką cenę, a Ursynów jest o ok. 2 tys droższy to o czyms to świadczy prawda? Może właśnie o tym, że marzę są na poziomie 150% i jest z czego schodzić?
                  • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 11.06.07, 17:28
                    >bo ja z kontaktów z developerami i nie na poziomie biura sprzedaży

                    wyobraz sobie ze równiez w bezpośrenich kontaktach z developerami jako, że
                    szukam im działek pod nowe inwestycje - stad mam takie rewelacje... 1000 PLN
                    może "szła" ale jakieś 12 miesięcy temu. Jak mi dasz teraz namiary na taką
                    działkę w Wilanowie za 1000/m2 to chętnie się prowizją podzielę...

                    >Podałem 7 tys/m2 w Hinesie na Wilanowie żeby uświadomić przy okazji, że skoro
                    >tam dali taką cenę, a Ursynów jest o ok. 2 tys droższy to o czyms to świadczy
                    >prawda? Może właśnie o tym, że marzę są na poziomie 150% i jest z czego
                    >schodzić ?

                    Tak świadczy - tylko o tym, że developerzy zabezpieczyli działki na Wilanowie 12
                    miesięcy temu - płacąc po jak już wspomniałeś 1000 PLN/m2 i te mieszkania im po
                    prostu zostały jako te najgorsze z całej inwestycji... dlatego sprzedają po
                    7.000 PLN - zeby po prostu wyjść z inwestycji... zarobią po prostu mniej. Ale
                    weż pod uwagę, że jak to budowali to nie płacili 4.000 wykonawcy i nie płacili
                    2500 pln z PUM... To tyle - na Pileckiego prawdopodobnie było już po nowych cenach.
                • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 16:24
                  > Co z tego ze sprzedaja po 9 tys. jak za dzialke zaplacili pewnie kolo 2500 pln

                  a gdzie kupowali takie drogie dzialki? na wsi w wilanowie? czy moze w wawrze?
                  ten PUM dla wilanowa albo wawra to raczej 1 tys a nie 2,5

                  > ponizej 4000 PLN - zycze powodzenia... ja rozumiem ze interesuje

                  teraz to rzeczywiscie nie zbyt proste prawdopodobnie, bo buduja wszyscy i
                  wszedzie

                  > strona calego procesu - jako uzytkownicy koncowi chcielibyscie jak najlepiej w
                  > super lokalizacji za nic... ale przykro mi nie ma juz takich "okazji".

                  to chyba oczywiste, ze nikt nie chce wydac np. 500 tys za mieszkanie ktore mu
                  nie odpowiada? Jezeli takich okazji nie ma to trzeba czekac az beda - innego
                  wyjscia nie ma. Chyba nie wydaje Ci sie ze jak ktos nie moze znalezc mieszkania
                  albo dzialki ktora mu sie podoba w dobrym miejscu to powie sobie - "nie ma
                  czasu - musze kupic, byle szybko bo bedzie drozej" i kupi mieszkanie na wsi??
                  albo dzialke w szczerym polu?


                  > dom development na Pileckiego - poza tym nie bardzo rozumiem co ma piernik do
                  > wiatraka - uwazasz ze 7000 pln z mkw to duzo ? to czekaj dalej

                  nie wiem jaki wiatrak i jaki piernik masz na mysli :) Dzieki Bogu kazdy ma swoj
                  rozum - jeden kupi, drugi poczeka. Kto bedzie mial racje - zobaczymy za rok czy
                  dwa...

                  ps. nie wydaje mi sie po prostu zeby taka zapyziala wiocha jaka jest nasza
                  warszawa mogla miec najdrozsze mieszkania na swiecie wg. sily nabywczej
                  mieszkancow... nie na dluzsza mete...
                  • Gość: ghr Re: Korekta IP: *.189.72.18.e-plan.pl 11.06.07, 16:54
                    s. nie wydaje mi sie po prostu zeby taka zapyziala wiocha jaka jest nasza
                    > warszawa mogla miec najdrozsze mieszkania na swiecie wg. sily nabywczej
                    > mieszkancow... nie na dluzsza mete...

                    co do oceny wawy to kwestia subiekatywna rozumiem ze konkluzja Twoja bylo
                    ze wiele miast bardziej atracyjnych zamieszkanych przez bogatsze spoleczenstwa
                    ma cene nizsza ale pamietaj cene reguluje rynek!!!!!!!!!!!!!!oni juz
                    kupili mieszkania dom u nas niesety nie i stad te inne relacje cenowe.
                    • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 17:03
                      > ma cene nizsza ale pamietaj cene reguluje rynek!!!!!!!!!!!!!!

                      no wlasnie

                      > kupili mieszkania dom u nas niesety nie i stad te inne relacje cenowe.

                      tu masz duzo racji - ale nie wydaje Ci sie ze to wlasnie Ci najbogatsi kupowali
                      przez ostatnie 2-3 lata a teraz czas na biedniejszych? czy moze Polacy sa takim
                      bogatym narodem ze jeszcze przez kilka lat stac ich bedzie na mieszkania po 0,5
                      mln i domy po 1 mln? ile takich ludzi moze byc w kraju skoro srednia krajowa to
                      2,5 tys a warszawa to jakies 4 tys?

                      Rynek zawsze dazy do stabilizacji a ta stabilizacja na pewno nie znajduje sie w
                      relacji pensji do m2 na poziomie 0,3-0,4 ale raczej na blizszym 1

                      spekulanci i fundusze tez troche tego kupili "falszujac" obraz rynku - a kiedy
                      bedzie czas na realizacje zysku skoro ceny stanely w miejscu?
                    • Gość: Ekaunt Re: Korekta IP: 62.29.166.* 11.06.07, 17:41
                      Ocena Warszawy to nie sprawa subiektywna tylko ocena pewnych czynników - komunikacji miejskiej, ekologii, czystości, planów zagospodarowania etc. Wypadamy w tym żenująco słabo w porównaniu do miast zachodniej Europy gdzie mieszkania są tańsze niż w naszym mieście.
                      Chyba ze 4 numery The Economist temu jest ranking miast razem z linkiem - poszukam. W każdym razie Wawa nie jest w pierwszej dziesiątce :)
                      • Gość: ghr Re: Korekta IP: *.189.72.18.e-plan.pl 11.06.07, 17:47
                        alez ja nie twierdze ze w arszawa jest fajna ani super - podnisolem tylko
                        ze subiektywne oceny psozczegolnych osob moga sie roznic natioamst fakt
                        ze u nas jest glod mieszkan doprowdzil do takiej sytyuacji jaka mamy -
                        popyt-podaz rzadzi rynkiem czyz nie a moze ktos twierdzi ze to jest
                        sterowane albo nawet regulowane
                        • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 18:07
                          > ze subiektywne oceny psozczegolnych osob moga sie roznic natioamst fakt

                          tylko dla kogos z malego miasta albo wsi warszawa moze byc "fajna" do zycia...
                          albo dla kogos kto nigdy nie byl za granica w bardziej cywilizowanym kraju
                          (jeszcze dzisiaj myslalem ze Uzbekistan ma gorsza infrastrukture ale
                          przekonalem sie ze bylem w bledzie). Mowiac o tym mam na mysli atrakcyjnosc
                          naszego kraju dla inwestorow czy emigrantow ktorzy chcieliby pracowac w
                          warszawie. Jedyne na co mozemy liczyc to wlasnie ludzie ze wsi ktorzy
                          namawiaja "ojcow" zeby sprzedali gospodarstwo i kupili im mieszkanie albo
                          zgadzaja sie oddawac polowe pensji na 50 metrowe klitki i jedyne co widac to
                          korki, ktore oni powoduja (bo w ich miescie nie bylo ronda ani skrzyzowania -
                          to taka dygresja...)

                          > popyt-podaz rzadzi rynkiem

                          to prawda - tylko ze to czesto to jest popyt funkcjonalny ale spekulacyjny

                          > sterowane albo nawet regulowane

                          sterowane troche moze byc - duzy kapital (fundusz) moze skutecznie podbic ceny
                          np. w jakims miescie wykupujac miszkania, ktorych jest malo i siac panike
                          sponsorujac art. w gazetach (dobry marketing itp) ze gonimy londyn. Ludzie
                          czytajac gazety wierza ze "expert" ma racje bo nie sami nie mysla - efekt jest
                          taki ze mieszkania sa sztucznie podbijane bo popyt jest olbrzymi, masz racje.
                          • Gość: ghr Re: Korekta IP: *.189.72.18.e-plan.pl 11.06.07, 18:15
                            troche akademicki ten wywod

                            mozemy liczyc
                            troche moze byc

                            litr chilisjekigo wina stawiam na to ze zadnej korekty odczuwlanej nie bedzie
                            i po wkacjach ceny nie rusza do gory byc ale na dol tez nie

                            • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 18:21
                              > troche akademicki ten wywod

                              bo mniej wiecej taki mial byc - dobrze czasem troche teorii i empirii :)

                              > litr chilisjekigo wina stawiam na to ze zadnej korekty odczuwlanej
                              > nie bedzie i po wkacjach ceny nie rusza do gory byc ale na dol tez nie

                              umowa stoi - jakis czas temu proponowalem taki zaklad o browar. Problem jest
                              jednak taki ze nikt nam nie powie ze ceny spadly - developerzy takich art. nie
                              sponsoruja a nie ma zadnego obiektywnego zrodla czy benchmarku. co najwyzej
                              pojawia sie komentarze ze "ceny sie w koncu ustabilizowaly" i tak moga mowic
                              latami...
                  • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 11.06.07, 17:37
                    >nie wydaje mi sie po prostu zeby taka zapyziala wiocha jaka jest nasza
                    > warszawa mogla miec najdrozsze mieszkania na swiecie wg. sily nabywczej
                    > mieszkancow... nie na dluzsza mete..

                    teoretycznie masz racje - ale z drugiej strony zwykle równa się w górę
                    niezależnie od tego czy mówimy o stronie kosztowej czy przychodowej - skoro tak
                    jest, że w PL płace są wciąż za niskie - aby ludzi stać było na mieszkania -
                    podczas gdy dla inwestorów zagranicznych ceny mieszkań są wciąż atrakcyjne aby
                    kupować w PL - to chcąc nie chcąc doczekamy się wzrostu płac - inna sprawa
                    kiedy... najwyżej rozwinie się u nas rynek wynajmu mieszkan - tak jak w innych
                    stolicach europejskich gdzie niewielu stac na kupno mieszkania w dobrej
                    lokalizacji... i ja raczej widze przyszłosc w tym kierunku niz w :korekcie: -
                    rynek wynajmu w PL praktycznie nie istnieje - to ze Pan Kowalski wynajmie
                    mieszkanie Panu Nowakowi - to nie jest rynek - nie ma jeszcze wyspecjalizowanych
                    firm zajmujacych sie wynajmem mieszkan i dbajacych o nie... to dopiero przyszlosc.

                    > a gdzie kupowali takie drogie dzialki? na wsi w wilanowie? czy moze w wawrze?
                    > ten PUM dla wilanowa albo wawra to raczej 1 tys a nie 2,5

                    Fakt, podałem jeden z przykładów - autentycznej ceny transakcyjnej - podejrzewam
                    ze można jeszcze kupic za 1.500 - 2.000 ale koszt dzialki to tylko jeden z
                    elementow calosci ... poza tym wierzcie lub nie ale konkurencja rosnie - i
                    bedzie coraz wiecej chetnych na dzialki a co za tym idzie ich cena wzrosnie...
                    • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: 192.193.245.* 11.06.07, 17:55
                      > podczas gdy dla inwestorów zagranicznych ceny mieszkań są wciąż atrakcyjne aby
                      > kupować w PL - to chcąc nie chcąc doczekamy się wzrostu płac - inna sprawa

                      wzrost plac jest niemozliwy bez wiekszej wydajnosci pracy - w przeciwnym razie
                      grozi nam inflacja. Mieszkania zdrozaly o jakies 200-300% na przestrzeni
                      ostatnich 3 lat a wynagrodzenia o jakies 30%. Jezeli pensje maja gonic ceny
                      mieszkan to te drugie uciekly nam na jakies 10 lat do przodu albo i dalej...

                      > lokalizacji... i ja raczej widze przyszłosc w tym kierunku niz w :korekcie: -
                      > rynek wynajmu w PL praktycznie nie istnieje - to ze Pan Kowalski wynajmie

                      tylko ze wynajem musi sie oplacac. Przy takich cenach mieszkan nie oplaca sie
                      kupowac na wynajem. Rata kredytu, amortyzacja mieszkania, i pozostale kosztu sa
                      juz tak wysokie ze za 2 pokojowe mieszkanie w warszawie trzeba by placic jakies
                      2,5-3 tys - czyli 1 srednia warszawska pensje netto + oplaty licznikowe.
                      Liczenie na wzrost cen nieruchomosci w warszawie w perspektywie 10 lat chyba
                      nikt nie liczy biorac pod uwage emigracje, ujemny przyrost naturalny, niz
                      demograficzny i starzejace sie spoleczenstwo.


                      > ze można jeszcze kupic za 1.500 - 2.000 ale koszt dzialki to tylko jeden z
                      > elementow calosci ... poza tym wierzcie lub nie ale konkurencja rosnie - i
                      > bedzie coraz wiecej chetnych na dzialki a co za tym idzie ich cena wzrosnie...

                      jezeli prawda jest co mowisz to developerzy/inwestorzy beda bankrutowac -
                      wyzsza konkurencja wymusi spadek cen mieszkan na ktore chetnych jest coraz
                      mniej - przeciez warszawa potrzebuje wiecej tanich mieszkan a nie wiecej
                      drogich... ktos to przeciez musi kupic a nie wydaje mi sie zeby na rynku
                      czekalo 150 tys rodzin ktorych stac na 50 metrowe mieszkanka za 0,5 miliona
                      • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 11.06.07, 18:00
                        • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 11.06.07, 18:11
                          >wzrost plac jest niemozliwy bez wiekszej wydajnosci pracy - w przeciwnym razie
                          >grozi nam inflacja. Mieszkania zdrozaly o jakies 200-300% na przestrzeni
                          >ostatnich 3 lat a wynagrodzenia o jakies 30%. Jezeli pensje maja gonic ceny
                          >mieszkan to te drugie uciekly nam na jakies 10 lat do przodu albo i dalej...

                          z tego co sie orientuje wydajnosc mamy jedna z wiekszych w europie - to panstwo
                          zjada "efekty" wydajnosci ... mimo wszystko porownujac wynagrodzenia w PL i
                          gdziekolwiek indziej (poza ekstremami) nasze pensje naleza do najnizszych w Europie

                          >tylko ze wynajem musi sie oplacac. Przy takich cenach mieszkan nie oplaca sie
                          >kupowac na wynajem. Rata kredytu, amortyzacja mieszkania, i pozostale kosztu sa
                          >juz tak wysokie ze za 2 pokojowe mieszkanie w warszawie trzeba by placic jakies
                          >2,5-3 tys - czyli 1 srednia warszawska pensje netto + oplaty licznikowe.
                          >Liczenie na wzrost cen nieruchomosci w warszawie w perspektywie 10 lat chyba
                          >nikt nie liczy biorac pod uwage emigracje, ujemny przyrost naturalny, niz
                          >demograficzny i starzejace sie spoleczenstwo.

                          Jasne ze tak tylko ze ten kto kupil mieszkanie 2 lata temu rok temu i 6 miesiecy
                          temu - nie placi 2,5-3 tys. bo mieszkanie kupowal po 5 a nie po 12 tys. i jego
                          obciazenie kredytowe jest mniejsze... - poza tym srenia warszawsja pensja
                          dochodzi blizej 3.500 tak mi sie wydaje... to raz a dwa ze mieszkanie 2 pokojowe
                          - 3 pokojowe wynajmuje zwykle rodzina - czyli razem jest to 7.000 a wiec juz nie
                          tak strasznie - ja sie tylko odnioslem do tego ze jak ludzi nie bedzie stac na
                          mieszkania beda je wynajmowac... i jeszcze kategoria oplacalnosci - dla jednego
                          oplacalne bedzie np. pokryc rate kredytu z czynszu wynajmu a dla drugiego 50%
                          tej raty... kwestia podejscia....

                          >jezeli prawda jest co mowisz to developerzy/inwestorzy beda bankrutowac -
                          >wyzsza konkurencja wymusi spadek cen mieszkan na ktore chetnych jest coraz
                          >mniej - przeciez warszawa potrzebuje wiecej tanich mieszkan a nie wiecej
                          >drogich... ktos to przeciez musi kupic a nie wydaje mi sie zeby na rynku
                          >czekalo 150 tys rodzin ktorych stac na 50 metrowe mieszkanka za 0,5 miliona

                          wieksza konkurencja oznacza wyzsze ceny dzialek - bo o takiej konkurencji mowie
                          - wiecej deweloperow, ktorzy chca kupic dzialke aby zrealizowac swoj 20% zysk
                          bedzie z niego schodzilo do 15% ale czesc po prostu podniesie ceny mieszkan...
                          Wszyscy piszecie ze na rynku jest mnostwo mieszkan - a ja szukam i nie moge
                          znalezc.... patrz moje inne posty - szukam na mokotowie lub ochocie i co i
                          nic... poza tym kiedys rozmawialem z biurem sprzedazy jakiejs inwestycji -
                          mowili mi ze zaledwie 40% zalatwia wpierw kredyt a potem kupuje - wiekszosc
                          bierze za "gotowke" !!! a potem ewentualnie refinansuje...
                          Jeszcze jedno - nie ma czegos takiego ze Warszawa potrzebuje wiecej tanich
                          mieszkan - w sytuacji ograniczonej podazy nie bedzie wiecej tanich mieszkan - a
                          ludzie musza gdzies mieszkac jezeli chca tu pracowac... jest tylko kwestia
                          wyboru jak daleko do centrum....
                          • poszi Re: Korekta 11.06.07, 18:40
                            > z tego co sie orientuje wydajnosc mamy jedna z wiekszych w europie

                            A mógłbyś podać źródło tej "rewelacji". Chcę się pośmiać.

                            Radzę zaglądać do bardziej poważnych źródeł:
                            titania.sourceoecd.org/vl=4071905/cl=55/nw=1/rpsv/ij/oecdjournals/03766438/v2004n8/s1/p1l
                            Wykres 1.9. Z krajów OECD, tylko Meksyk miał niższą wydajność. Wydajność pracy
                            to troszkę ponad 1/3 niemieckiej i ok. 1/4 amerykańskiej. Ba, to tylko 2/3
                            węgierskiej. Wydajność się oczywiście poprawia, ale w tempie kilku procent
                            rocznie. W takim tempie gonienie Niemiec zajmie dziesięciolecia, o ile zresztą
                            łaskawie będą wolno "uciekać".

                            > poza tym srenia warszawsja pensja
                            > dochodzi blizej 3.500 tak mi sie wydaje...

                            Nic Ci się nie musi wydawać. Średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw w
                            Warszawie, to 3828 zł brutto
                            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_komunikat_04_waw_2007p.pdf
                            czyli ok. 2600 zł na rękę po odjęciu ZUSu i podatku dochodowego.
                            • Gość: olek Re: Korekta IP: *.aster.pl 11.06.07, 19:04
                              Podziwiam Cię poszi, że wynajdujesz takie trafne i rzeczowe argumenty.
                              Mam nadzieję, że przemawiają do większości na forum ale też nie mam złudzeń, że
                              ricki nadal będzie dowodził owalności kwadratu.
                              • Gość: mg Re: Korekta IP: *.189.72.19.e-plan.pl 11.06.07, 20:48
                                argumenty posziego są trafne już od półtora roku
                                • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.acn.waw.pl 11.06.07, 21:22
                                  > argumenty posziego są trafne już od półtora roku

                                  normalnie jakas klika... poltora roku (jezeli poszi poltora roku temu wieszczyl
                                  spadek cen to niezle dal w komin) w 2006 (styczen - styczen) roku ceny mieszkan
                                  wzrosly o 84% zdaje mi sie (w warszawie) w innych miastach o 100% (wroclaw,
                                  krakow) - ten kto nie posluchal wtedy posziego tylko kupil mieszkanie dzis
                                  zarobilby tyle kasy... normalnie sluchajcie posziego - to do konca zycia bedzie
                                  na etacie jechac... albo wyjedziecie.. kupic mieszkanie w anglii... (hehhehee)
                                  to ostatnie to zart byl...
                              • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.acn.waw.pl 11.06.07, 21:19
                                > Podziwiam Cię poszi, że wynajdujesz takie trafne i rzeczowe argumenty.

                                czy wy razem pracujecie i to twoj szef ? jakie argumenty ? zaden nie został
                                przytoczony - poszi odniosl sie tylko do skrawka wypowiedzi... 90% pozostawiajac
                                bez komentarza... swoja droga zastanawiam sie co by bylo gdyby poszi zaczal
                                wieszczyc wzrosty cen mieszkan - czy zadzialaby syndrom owczego pedu wsrod
                                uzytkownikow tego forum ?

                                • Gość: olek Re: Korekta IP: *.aster.pl 11.06.07, 23:30
                                  Na pewno ktoś ma rację. Temat, na który dyskutujemy ma tę specyfikę, że o tym
                                  jakie będa ostatecznie ceny, przekonamy się za jakieś 5 - 6 lat. Teraz możemy
                                  sobie co najwyżej przytaczać różne argumenty. Nie zazdroszczę tylko i kupujacym
                                  i sprzedającym, bo oni muszą się nieźle stresować. W końcą od momentu dokonania
                                  transakcji zależy mieć albo nie mieć kilkaset tysięcy złotych. Dla wielu jest
                                  to kilka lat pracy.
                                  • Gość: Dyzio Re: Korekta IP: 195.42.249.* 12.06.07, 15:42
                                    Dla wielu jest to splacanie przez cale zycie i czasem wpieprzanie parowek na
                                    obiad, bo rata wzrosla.
                            • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.acn.waw.pl 11.06.07, 21:16
                              > > z tego co sie orientuje wydajnosc mamy jedna z wiekszych w europie

                              rzeczywiscie moze za duzy skrot myslowy - chodzilo oczywiscie o przyrosty
                              wydajnosci - co ma miec przynajmniej w teorii wplyw na wzrost plac...

                              > Radzę zaglądać do bardziej poważnych źródeł
                              titania.sourceoecd.org/vl=4071905/cl=55/nw=1/rpsv/ij/oecdjournals/03766438/v2004n8/s1/p1l
                              powazne - jak dla kogo - na nic podawac zrodla na darmowym portalu forum gazety
                              - gdy trzeba za nie zaplacic aby obejrzec zawartosc - poza tym tam sa dane z
                              2004 roku to troszke czasu juz minelo...(blisko 3)

                              tak jak wielu mowilo - nie kazdy musi kupic mieszkanie ... jezeli dla posziego
                              jedynym wyznacznikiem wartosci mieszkan (w sensie prognozowania ile ma
                              kosztowac) jest srednia placa logicznie myslac powinnismy zarabiac jeszcze mniej
                              - wtedy mieszkania bylyby tansze... (ale to juz daleko idacy skrot myslowy).

                              Poza tym Panie poszi - trzeba sobie jasno powiedziec - srednia pensja nie jest
                              dobrym wyznacznikiem - mieszkania kupuja osoby z pewnym stazem etatowym,
                              specjalisci, eksperci etc... polecam lekture co prawda juz troche nieaktualna bo
                              ze stycznia 2006 roku ale to i tak lepiej niz dane z 2004...
                              bpcc.org.pl/article.php?id=794
                              Panie poszi - bardzo mnie cieszy ze na forum jest osoba tak skrupulatnie
                              przeszukujaca internet - tylko chwalic - ale zauwazylem ze odnosi sie Pan do
                              fragmentów czyichs wypowiedzi zrecznie manipulujac faktami... przynajmniej w
                              postach ktore zdazylo mi sie czytac....

                              • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.acn.waw.pl 11.06.07, 21:24
                                uzupelnienie zrodel do wypowiedzi o wynagrodzeniach

                                wynagrodzenia.pl/index.php?page=article&id=443
                                warszawa 4.719 pln
                                • Gość: Karolina Re: Korekta IP: *.chello.pl 11.06.07, 21:27
                                  4719, srednia płaca w wawie? bardzo ciekawe.
                                  • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.acn.waw.pl 11.06.07, 21:32
                                    follow the link.... czyli po prostu prosze kliknac w link - to nie ja wymyslilem
                                    tylko tak jak poszi podaje zrodla - aby moze i ludziom uzmyslowic jak latwo jest
                                    znalezc w internecie artykuly potrzebne do poparcia gloszonych tez...

                                    nie oceniam czy zrodlo jest wiarygodne czy nie - sa miliony "ekspertow" i innych
                                    szarlatanow, ktorzy zdobyli niezrozumialy posłuch i są publikowani w prasie i TV
                                    - tylko wskazuje - jak chcesz znajdziesz argumenty na poparcie swoich tez
                                    • poszi Re: Korekta 11.06.07, 22:21
                                      > nie oceniam czy zrodlo jest wiarygodne czy nie

                                      A powinieneś. Tytuł linku "ILE ZARABIAMY? -> Wynagrodzenia Polaków 2003
                                      Podsumowanie badania i n t e r n e t o w e g o" [podkr. moje]. Tutaj jest
                                      ankieta do tego badania? Każdy ją może wypełnić:
                                      wynagrodzenia.pl/index.php?PHPSESSID=d9e00d4da84d56f93c979cf03b32ef6d&page=ibw
                                      > - tylko wskazuje - jak chcesz znajdziesz argumenty na poparcie swoich tez

                                      Krytyczny czytelnik zaś niektóre argumenty odrzuci, a bezkrytyczny przyjmie
                                      wszystko, co przeczyta.
                                      • Gość: thesopranos Re: Korekta IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.07, 22:27
                                        > Podsumowanie badania i n t e r n e t o w e g o" [podkr. moje]. Tutaj jest
                                        > ankieta do tego badania? Każdy ją może wypełnić:

                                        dodam tylko, że osoby z dostępem do internetu to bardzo reprezentatywna
                                        próbka... kasjerka, kierowca autobusu, tramwaju, urzędniczka w US, pielęgniarka,
                                        piekarz, murarz, hydraulik... siedzą w internecie i klikają...
                                      • Gość: gm Re: Korekta IP: *.189.72.19.e-plan.pl 12.06.07, 00:03

                                        'dobry ekonomista to taki , który umie przekonująco uzasadnić dlaczego sie
                                        mylił w prognozach'

                                        Poszi, z tego co czytałem wcześniej (całości tych wywodów już nie śledzę),
                                        Twoim uzasadnieniem jest że 'rynek zachowuje sie nieracjonalnie'. Tak?


                                        ricki - dostrzegaj sarkazm
                                        • poszi Re: Korekta 12.06.07, 00:27
                                          > Poszi, z tego co czytałem wcześniej (całości tych wywodów już nie śledzę),
                                          > Twoim uzasadnieniem jest że 'rynek zachowuje sie nieracjonalnie'. Tak?

                                          Rzeczywiście śledzisz je na tyle wybiórczo, że powtarzasz się wielokrotnie i nie
                                          czytasz moich odpowiedzi na to niby-pytanie:

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=62049621&a=62094894
                                  • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.acn.waw.pl 11.06.07, 21:35
                                    ha i to w 2003 roku :)

                                    czyli co teraz jeszcze wiecej ?
                                    • Gość: ricki Re: Korekta IP: *.acn.waw.pl 11.06.07, 21:37
                                      to oczywiscie zart i prowokacja... z tym 2003 i ze teraz wiecej ... na stronach
                                      sa fragmenty danych (wynagrodzenia.pl)
                                      • Gość: thesopranos Do Ricki IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.07, 22:20
                                        Przez chwile myślałem, że trafił się ktoś kto wróży wzrost cen i do tego jeszcze
                                        jest na poziomie... ma swoje zdanie, argumenty, potrafi dyskutować itp. ale Ty
                                        Ricky albo sie czegoś naćpałeś albo oddałeś klawiaturę młodszej siostrze...

                                        Palnąłeś wielką głupotę z tą wydajnością, i nawet nie chcesz przyznać racji
                                        faktom i dalej brniesz, że miałeś na myśli "tempo" co jest jeszcze bardziej
                                        zabawne... gdyby Ci zależało na rzetelnej informacji to byś poprosił Posziego o
                                        ten artykuł jeżeli ten portal jest płatny, a jeżeli nie znasz angielskiego to
                                        mógłbyś się od Posziego dowiedzieć czegoś a dopiero później zadawać pytania albo
                                        podważać argumenty.

                                        A Twoje teksty, że Poszi mówi o spadkach od 2006 roku a ceny nie spadły to już w
                                        ogóle żenada - nie masz bladego pojęcia o ile rosły ceny w poszczególnych
                                        latach, od kiedy ceny stoją w miejscu i nawet jak spadną to się nie
                                        zorientujesz, bo CEE property, RedNet, GW czy inny badziewiasty pośrednik Ci o
                                        tym nie powie...

                                        Trochę pokory. Spróbuj przegrupować szare komórki, przewietrz się, zastanów,
                                        pomyśl, pisz....
                              • poszi Re: Korekta 11.06.07, 22:12
                                > rzeczywiscie moze za duzy skrot myslowy - chodzilo oczywiscie o przyrosty
                                > wydajnosci - co ma miec przynajmniej w teorii wplyw na wzrost plac...

                                Tak? Raport 2006 (str. 23):
                                lysander.sourceoecd.org/vl=2642678/cl=20/nw=1/rpsv/~3805/v2006n11/s1/p1l
                                Wzrost wydajności w 2005 0,9%, 2006- 2,0%, 2007-2,1% (prognoza).

                                > - gdy trzeba za nie zaplacic aby obejrzec zawartosc - poza tym tam sa dane z
                                > 2004 roku to troszke czasu juz minelo...(blisko 3)

                                No tak, od tego czasu wydajność wzrosła o parę procent. Nie podałem raportu z
                                2006 (ale masz go teraz powyżej), bo wykres z nowszego raportu jest porównaniem
                                do USA, ale nie bezwzględną wielkością.

                                > powazne - jak dla kogo - na nic podawac zrodla na darmowym portalu forum gazety

                                Jest mnóstwo stron z takimi danymi. Nie chciałem, żebyś potem narzekał, że to
                                niewiarygodne źródła. Np. tutaj jest porównanie do USA (gap in GDP per hour worked):
                                www.forfas.ie/ncc/reports/ncc_annual_05/images/fig035.jpg
                                Poza tym wszystko musisz mieć na tacy? Ten raport OECD jest dostępny w BUWie. Tu
                                masz przeszukiwarkę:
                                opac.buw.uw.edu.pl/cgi-bin/gw_43_3/chameleon?skin=buw&lng=pl
                                Wpisz "OECD Economic Surveys. Poland". Dostaniesz "Lokalizacja BUW Wolny Dostęp".

                                > kosztowac) jest srednia placa logicznie myslac powinnismy zarabiac jeszcze mnie
                                > j
                                > - wtedy mieszkania bylyby tansze... (ale to juz daleko idacy skrot myslowy).

                                Nie, ale porównanie do średniej płacy to najważniejsze kryterium. Bo mieszkania
                                na dłuższa metę mają tylko taką wartość, jaką w stanie są zapłacić miejscowi
                                (albo bezpośrednio albo przez wynajem).

                                > Poza tym Panie poszi - trzeba sobie jasno powiedziec - srednia pensja nie jest
                                > dobrym wyznacznikiem - mieszkania kupuja osoby z pewnym stazem etatowym,
                                > specjalisci, eksperci etc... polecam lekture co prawda juz troche nieaktualna

                                Może i w Warszawie teraz tak, bo teraz ceny są niedostępne dla przeciętnych, ale
                                tak nie było na Zachodzie, do którego tak wszyscy lubią się porównywać. W całym
                                cywilizowanym świecie mieszkania posiadają przeciętni ludzie. Ok. 2/3 mieszkań
                                (w zależności od kraju) jest zamieszkiwanych przez właścicieli. Nie tylko
                                przeciętni są właścicielami, ale nawet biedniejsi od przeciętnej.

                                > ze stycznia 2006 roku ale to i tak lepiej niz dane z 2004...
                                > bpcc.org.pl/article.php?id=794

                                Och. Ach. Wiesz, ile zarabiają CEOs w USA? Dlatego jakieś ultraluksusowe
                                posiadłości kosztują wyjątkowo wiele, ale nie ma to wpływu na ceny przeciętnych
                                mieszkań.


                                > przeszukujaca internet - tylko chwalic - ale zauwazylem ze odnosi sie Pan do
                                > fragmentów czyichs wypowiedzi zrecznie manipulujac faktami... przynajmniej w
                                > postach ktore zdazylo mi sie czytac....

                                Jakże mam niby manipulować faktami, skoro to, co podałeś to nie były fakty tylko
                                "radosną twórczość". Polska ma najwyższą wydajność (czy nawet największy wzrost)
                                w Europie i średnia płaca to 3500 zł netto? Ja to tylko poprawiłem.
                                • Gość: ricki do thesopranos i posziego IP: *.acn.waw.pl 12.06.07, 00:07
                                  panowie pozwola ze ustosunkuje sie do postow rano... do thesoprnos dwuetapowo do posziego od razu
                                  • Gość: ricki Re: do thesopranos IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 12.06.07, 09:23
                                    >dodam tylko, że osoby z dostępem do internetu to bardzo reprezentatywna
                                    >próbka... kasjerka, kierowca autobusu, tramwaju, urzędniczka w US, pielęgniarka,
                                    >piekarz, murarz, hydraulik... siedzą w internecie i klikają...

                                    i tu kolego sam sobie gola strzelasz... czy uwazasz, że te zawody nie sa
                                    miarodajne ? poza tym sam sie do nich zaliczasz ... czy uwazasz siebie za
                                    niereprezentatywna grupe ? przeciez sam siedzisz w innternecie i klikasz...

                                    >Ricky albo sie czegoś naćpałeś albo oddałeś klawiaturę młodszej siostrze...

                                    zabrakło argumentów i robimy teraz osobiste wycieczki tak ?

                                    >Palnąłeś wielką głupotę z tą wydajnością, i nawet nie chcesz przyznać racji
                                    >faktom i dalej brniesz, że miałeś na myśli "tempo" co jest jeszcze bardziej
                                    >zabawne...

                                    OK, może z tą wydajnością nie sprawdziłem dokładnie ale ja mam co robić i nie
                                    szukam wszystkich danych - opieram sie tez na tym co "zasłyszałem" - ok mój bład
                                    moze powinienem się temu tematowi lepiej przyjrzec....

                                    >gdyby Ci zależało na rzetelnej informacji to byś poprosił Posziego o
                                    >ten artykuł jeżeli ten portal jest płatny, a jeżeli nie znasz angielskiego to
                                    >mógłbyś się od Posziego dowiedzieć czegoś a dopiero później zadawać pytania
                                    >albo podważać argumenty.

                                    jasne... czy ty negocjujac umowe np. kredytowa - pytasz sie tego ktory z toba
                                    negocjuje co powinienes zrobic ? interesujace... szkoda ze nie spotkamy sie
                                    kiedys w jakiejs sytuacji biznesowej - wszystko lykasz jak pelikan... z drugiej
                                    strony to zastanawiajace - nie wierzysz statystykom "posrednikow" "redch.." jak
                                    sam ich okreslasz - a posziemu wierzysz jakby byl co najmniej twoim szefem
                                    "fanatyzm to najwieksza choroba ludzkosci"

                                    >A Twoje teksty, że Poszi mówi o spadkach od 2006 roku a ceny nie spadły to już
                                    >w ogóle żenada - nie masz bladego pojęcia o ile rosły ceny w poszczególnych
                                    >latach, od kiedy ceny stoją w miejscu i nawet jak spadną to się nie
                                    >zorientujesz, bo CEE property, RedNet, GW czy inny badziewiasty pośrednik Ci o
                                    >tym nie powie...

                                    no i tu kolego grubo sie mylisz - czytalem kilka postow posziego, zreszta jak
                                    przeczytasz czyjas wypowiedz kilka watkow wyzej to zobaczysz ze ktos mowil ze
                                    poszi od póltora roku wieszczy spadki cen... bede z nim polemizowal w innym
                                    watku - zapraszam -
                                    teraz kwestia plucia na RedNet - i innych badziewiastych posrednikow - wejdz
                                    prosze na strone tabelaofert.pl/ i zobacz czyje logo jest w jej lewym
                                    gornym rogu... stad wniosek wybierasz fakty ktora sa dla ciebie wygodne - nie
                                    patrzac na druga strone medalu ... albo jestes bardzo mlody albo ... tak cie
                                    nauczono
                                    Kwestia pojecia czy mam czy nie - wiadomo jako bierny obserwator rynku musze sie
                                    opierac na cudzych danych - tak samo jak poszi opiera sie na rednecie ...
                                    (tabelaofert.pl) tak samo ja czytam rozne dostepne raporty polecam strone
                                    www.knightfrank.com.pl/raporty.html - sa tam raporty z kilku ostatnich
                                    lat pokazujace ceny mieszkan w poszczegolnych latach... takze mam pojecie -
                                    dodatkowo mozesz przejrzec strony CB Richard Ellis, Colliers, Jones Lang LaSalle
                                    etc... to sa firmy z wieloletnim doswiadczeniem - i dzialalnosc "posrenika" jest
                                    dla nich dzialalnoscia uboczna - wiec nie widze sensu z punktu widzenia
                                    biznesowego dlaczego mialyby narazac swoja reputacje publikujac niesprawdzone
                                    dane... zeby sprzedac kilka mieszkan wiecej - nie wydaje mi sie...

                                    a teraz twoj wniosek do ciebie

                                    Trochę pokory. Spróbuj przegrupować szare komórki, przewietrz się, zastanów,
                                    pomyśl, pisz....
                                    • Gość: thesopranos Re: do thesopranos IP: 192.193.245.* 12.06.07, 11:06
                                      > i tu kolego sam sobie gola strzelasz... czy uwazasz, że te zawody nie sa
                                      > miarodajne ? poza tym sam sie do nich zaliczasz ... czy uwazasz siebie za
                                      > niereprezentatywna grupe ? przeciez sam siedzisz w innternecie i klikasz...

                                      albo ja nie zrozumialem albo Ty. Wlasnie o to chodzi, ze takie zawody nie byly
                                      brane pod uwage a w Warszawie ich nie brakuje. Zarowno sami kierowcy jak i sami
                                      internauci nie sa reprezentatywna probka, na ktora sie powolales.

                                      > zabrakło argumentów i robimy teraz osobiste wycieczki tak ?

                                      nie bierz tego do siebie - ale jak zaczales wklejac swoje watki, jeden pod
                                      drugim to myslalem ze cos Ci sie stalo.

                                      > OK, może z tą wydajnością nie sprawdziłem dokładnie ale ja mam co robić i nie
                                      > szukam wszystkich danych - opieram sie tez na tym co "zasłyszałem" - ok mój
                                      bła

                                      Problem w tym ze jezeli ktos mowi cos takiego jak Tobie sie zdazylo to oznacza
                                      ze nie ma bladego pojecia o makroekonomii, PKB czy naszej pozycji na swiecie.
                                      Zrozum, ze ktos kto twierdzi, ze chociaz troche zna sie na ekonomii nie powie
                                      takiej glupoty jak Tobie sie zdazylo. Nie kazdy musi sie znac na takich
                                      sprawach ale twierdzenie ze gdzies "zaslyszales" swiadczy raczej o tym ze
                                      probujesz uzywac argumentow ktorych nie do konca rozumiesz. I zamiast posypac
                                      glowe popiolem to sie bronisz jak czestochowy...

                                      > moze powinienem się temu tematowi lepiej przyjrzec....

                                      zdecydowanie tak....

                                      > jasne... czy ty negocjujac umowe np. kredytowa - pytasz sie tego ktory z toba
                                      > negocjuje co powinienes zrobic ? interesujace... szkoda ze nie spotkamy sie

                                      ??? na prawde tak do tego podchodzisz? ze ktos chce Cie zrobic w przyslowiowego
                                      durnia? Na forum wymienia sie informacje a nie negocjuje? tutaj nic nie wygrasz
                                      ani nic nie zarobisz. Masz okazje dowiedziec sie czegos i podjac decyzje
                                      bazujac na wlasnym rozumie. To nie sa zadne negocjacje tylko wymiana pogladow.
                                      Skoro tak do tego podchodzisz tutaj to rzeczywiscie nie chcialbym prowadzic z
                                      Toba negocjacji biznesowych, bo pewnie zostaly by zerwane po pierwszych 15 min.

                                      > kiedys w jakiejs sytuacji biznesowej - wszystko lykasz jak pelikan...
                                      > a posziemu wierzysz jakby byl co najmniej twoim szefem
                                      > "fanatyzm to najwieksza choroba ludzkosci"

                                      pochopny wniosek. Jestem typem czlowieka ktory mimo wlasnego rozumu uznaje
                                      autorytety, szanuje madrzejszych od siebie, doswiadczonych itp. Poszi ma w tym
                                      zakresie wielka wiedze i z tego korzystam. Ale nigdy nie biore niczego za
                                      pewnik jezeli czegos nie rozumiem. Fakt, ze argumenty Posziego trafiaja do mnie
                                      bardzo latwo bo opieraja sie na fundamentach, prawach ekonomii (poparte
                                      wiarygodnymi zrodlami informacji) i sa logiczne, a takie wlasnie do mnie
                                      trafiaja najlatwiej. Ten pelikan lepiej charakteryzuje bardziej Ciebie bo cos
                                      mi sie wydaje ze lyknales jakies mieszkanie troche pochopnie, albo sporo zalezy
                                      od tej branzy, i nie chcialbys wyjsc na kogos "kto sie zna a umoczyl..."

                                      > teraz kwestia plucia na RedNet - i innych badziewiastych posrednikow - wejdz
                                      > prosze na strone tabelaofert.pl/ i zobacz czyje logo jest w jej lewym

                                      a widziales zeby ktos opieral sie na cenach podawanych przez ten serwis? jedyne
                                      co na tej stronie ma wartosc to liczba oferowanych mieszkan ktora z cenami ma
                                      niewiele wspolnego. Innymi slowy, sledzimy liczbe mieszkan oferowanych na rynku
                                      bo to moze miec wplyw na spadek cen, ktorych nikt, nawet Poszi, nie zdecydowal
                                      sie monitorowac bo jest to praktycznie w Polsce niemozliwe. Powtarzam, czytajac
                                      art. sponsorowane przez rednet, cee property i paru innych posrednikow uwazam
                                      ze sa spekulantami, naganiaczami i zwyklymi handlarzami ktorzy o rynku
                                      nieruchomosci jako takim wiedza tyle samo co Ty czy ja a ich obiektywizm czy
                                      fachowosc pozostawia wiele do zyczenia - zarabiaja na tym wiec nikt nie
                                      powinien brac ich belkotu pod uwage.

                                      > www.knightfrank.com.pl/raporty.html - sa tam raporty z kilku
                                      > ostatnich lat pokazujace ceny mieszkan w poszczegolnych latach...
                                      > takze mam pojecie - dodatkowo mozesz przejrzec strony CB Richard Ellis,
                                      > Colliers, Jones Lang LaSalle
                                      > etc... to sa firmy z wieloletnim doswiadczeniem - i dzialalnosc
                                      > "posrenika" jest dla nich dzialalnoscia uboczna - wiec nie widze
                                      > sensu z punktu widzenia

                                      jeszcze nigdy nie widzialem zeby "posrednik uboczny" powiedzial, zeby nie
                                      kupowac. A propos - skoro to jest ich dzialalnosc uboczna to na czym
                                      zarabiaja "glownie"? nie na posrednictwie na tym rynku?

                                      Nie wierze nikomu kto ma w tym jakis interes - nigdy nie bedzie obiektywny. A
                                      jezeli ktos im slepo wierzy to jest wlasnie pelikanem. Na tej samej zasadzie
                                      dzialaja fundusze inwestycyjne, biura maklerskie, fundusze hedgingowe

                                      Jak wszyscy wiedzieli, ze dot.com'y to jedna wielka banka, ktora niedlugo
                                      walnie to myslisz ze maklerzy mowili "leszczom" ze to banka? nie - bo zarabiaja
                                      na posrednictwie - jak ktos chcial kupic to mowili "niech Pan nie kupuje?" jak
                                      pojdziesz do agencji i zapytasz czy ceny spadna to Ci powie "Panie, bierz Pan
                                      pokim dobry, bo jest 15 chetnych, wlasciciel zara wyjezdza, to jest super
                                      okazja bo 15 tys za m2 w tej okolicy to taniocha a za rok tyle trzeba bedzie
                                      placic w wielkiej plycie w Ursusie... i to nic ze dach przecieka, bo prawie nie
                                      pada..."

                                      > biznesowego dlaczego mialyby narazac swoja reputacje publikujac niesprawdzone
                                      > dane... zeby sprzedac kilka mieszkan wiecej - nie wydaje mi sie...

                                      j.w.

                                      Pomysl tylko, czy jak zaczna pisac ze ceny spadaja to spekulanci/inwestorzy
                                      beda chetnie kupowac?? Jak banka peka to razem z nia problemy maja posrednicy -
                                      przestaja zarabiac.

                                      Jak taki duzy posrednik zacznie mowic ze ceny spadaja to oznacza ze swoim duzym
                                      klientom juz dawno doradzili zeby wszystko sprzedali, nic nie kupowali i jak
                                      juz "wyczyscili" swoje portfele to mowia leszczom ze ceny spadaja/stoja w
                                      miejscu a ich reputacja jest bardzo dobra w oczach "grubasow"....

                                      > a teraz twoj wniosek do ciebie
                                      >
                                      > Trochę pokory. Spróbuj przegrupować szare komórki, przewietrz się, zastanów,
                                      > pomyśl, pisz....

                                      to jest wniosek zarowno do Ciebie, do mnie i do wszystkich ktorzy zabieraja
                                      glos. Tak wlasnie powinien wygladac mniej wiecej proces myslowy inteligentnego
                                      czlowieka...

                                      pzdr
                                      • Gość: ricki Re: do thesopranos IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 12.06.07, 12:35
                                        >??? na prawde tak do tego podchodzisz? ze ktos chce Cie zrobic w
                                        >przyslowiowego durnia? Na forum wymienia sie informacje a nie negocjuje? tutaj
                                        >nic nie wygrasz ani nic nie zarobisz. Masz okazje dowiedziec sie czegos i
                                        >podjac decyzje bazujac na wlasnym rozumie. To nie sa zadne negocjacje tylko
                                        >wymiana pogladow. Skoro tak do tego podchodzisz tutaj to rzeczywiscie nie
                                        >chcialbym prowadzic z Toba negocjacji biznesowych, bo pewnie zostaly by
                                        >zerwane po pierwszych 15 min.

                                        otoz nie - w wymianie pogladow rowniez nie musze opierac sie na zrodlach osoby z
                                        ktora rozmawiam - ty masz swoje zrodla ja mam inne - i uwazam ze moje sa np.
                                        lepsze... jak juz wspomnialem latwo jest znalezc w internecie rozne
                                        pseudonaukowe publikacje na kazdy niemalze temat - jezeli dam ci tekst zrodlowy
                                        , ktory uwazam za idealny na poparcie mojej tezy - to nie bedziesz mial
                                        argumentow zeby sie z nim spierac - wiec widze tu olbrzymie podobienstwo do
                                        negocjacji gdzie kazda ze stron bazuje na swoich danych....

                                        > pochopny wniosek. Jestem typem czlowieka ktory mimo wlasnego rozumu uznaje
                                        > autorytety, szanuje madrzejszych od siebie, doswiadczonych itp. Poszi ma w tym
                                        > zakresie wielka wiedze i z tego korzystam. Ale nigdy nie biore niczego za
                                        > pewnik jezeli czegos nie rozumiem. Fakt, ze argumenty Posziego trafiaja do
                                        > mnie bardzo latwo bo opieraja sie na fundamentach, prawach ekonomii (poparte
                                        > wiarygodnymi zrodlami informacji) i sa logiczne, a takie wlasnie do mnie
                                        > trafiaja najlatwiej.

                                        o gustach sie podobno nie rozmawia - tak samo jak o zrodlach - patrz wyzej -
                                        zrodla moge ci podac rozne - to czy zrodlo OECD jest bardziej wiarygodne od
                                        raportu REDNET mozemy dyskutowac w nieskonczonosc... z jednej strony OECD - kto
                                        te badania dla nich robil ? przeciez sami nie przyjechali tu i nie sprawdzili -
                                        wzieli dane z rocznika statystycznego ? i odwrotnie REDNET jest na miejscu -
                                        imoze ma lepsze rozeznanie niz JOHN ABRAHAM MOJZESZ z OECD - ale nie przecze -
                                        male firmy maja to do siebie ze sa "naganiaczami" bo z tego zyja - jak
                                        wspomniales kazdy ma swoj rozum i taka poprawke nalezy wziac.....
                                        prawa ekonomii... w rozumieniu teorii ekonomii ?

                                        patrz wikipedia..
                                        "Teoria ekonomii to dział ekonomii, który zajmuje sie badaniem ekonomicznych
                                        aspektów zjawisk zachodzących w gospodarce. Do teorii ekonomii zalicza się
                                        mikroekonomię, makroekonomię, prawa rządzące rynkiem kapitałowym. Teoria
                                        ekonomii zajmuje się całością zagadnień ekonomicznych, bada relacje i powiązania
                                        w takich obszarach jak: polityka gospodarcza i ekonomiczna, przepływy finansowe,
                                        bankowość, zasady kształtowania polityki monetarnej państwa, istota i przyczyny
                                        bezrobocia czy też inflacji.

                                        Teoria ekonomii wyjaśnia funkcjonowanie gospodarki, bada zjawiska i procesy
                                        zachodzące we współczesnej ekonomii. Na podstawie teorii ekonomicznych bada się
                                        i przeprowadza analizy ekonomiczne oraz sporządzania na ich podstawie raporty
                                        czy też eksperty ekonomiczne.

                                        Teoria ekonomii jest nauką dynamiczną, ulegającą ciągłym zmianom niezbędnym do
                                        oddania zmiennych trendów gospodarczych i społecznych."

                                        zwroc uwage szczegolnie na ostatnie zdanie...

                                        > Ten pelikan lepiej charakteryzuje bardziej Ciebie bo cos
                                        > mi sie wydaje ze lyknales jakies mieszkanie troche pochopnie, albo sporo
                                        > zalezy od tej branzy, i nie chcialbys wyjsc na kogos "kto sie zna a
                                        > umoczyl..."

                                        tak sie sklada ze nie umoczylem - kupilem mieszkanie (2) na poczatku 2006 roku -
                                        miesiac temu je sprzedalem - bo kupuje dzialke pod dom... zarobilem lekko mowiac
                                        100% - stad wniosek ze poszi za wczesnie zaczal wrozyc spadki cen (poltora roku
                                        temu jak ktos powiedzial na tym watku).

                                        > jeszcze nigdy nie widzialem zeby "posrednik uboczny" powiedzial, zeby nie
                                        > kupowac. A propos - skoro to jest ich dzialalnosc uboczna to na czym
                                        > zarabiaja "glownie"? nie na posrednictwie na tym rynku?

                                        Uwierz mi na slowo, ze sprzedaz mieszkan to jakies 5% max ich przychodow -
                                        reszta to wspolpraca z deweloperami i inwestorami instytucjonalnymi - takze
                                        podejrzewam ze badania rynku mieszkan traktuja jako hobby ....

                                        > Nie wierze nikomu kto ma w tym jakis interes - nigdy nie bedzie obiektywny. A
                                        > jezeli ktos im slepo wierzy to jest wlasnie pelikanem. Na tej samej zasadzie
                                        > dzialaja fundusze inwestycyjne, biura maklerskie, fundusze hedgingowe

                                        wynika z tego ze nie wierzysz nikomu - bo ty jako odbiorca koncowy masz interes
                                        w tym aby mieszkania byly jak najtansze... wiec generalnie bedziesz popieral
                                        teze ze niedlugo zacznie sie korekta... wiec rowniez nigdy nie bedziesz
                                        obiektywny... bo masz w tym interes...

                                        > Pomysl tylko, czy jak zaczna pisac ze ceny spadaja to spekulanci/inwestorzy
                                        > beda chetnie kupowac?? Jak banka peka to razem z nia problemy maja posrednicy
                                        > przestaja zarabiac.
                                        > Jak taki duzy posrednik zacznie mowic ze ceny spadaja to oznacza ze swoim > >
                                        > duzym klientom juz dawno doradzili zeby wszystko sprzedali, nic nie kupowali i
                                        > jak juz "wyczyscili" swoje portfele to mowia leszczom ze ceny spadaja/stoja w
                                        > miejscu a ich reputacja jest bardzo dobra w oczach "grubasow"....

                                        jak banka peka to traca wszyscy - bo ekonomia rowniez siada... jak myslisz co
                                        stymuluje teraz wzrost gospodarczy - oprocz oczywiscie inwestycji roznego
                                        rodzaju - otoz budownictwo... i nie jest to zadna niespodzianka...
                                        jak wspomniales duzy posrednik - mowi swoim duzym klientom zeby sprzedawali - a
                                        kto jest takim duzym klientem ? wiekszosc mieszkan sprzedawana jest nabywcom
                                        koncowym - szacuje sie ze okolo 20% mieszkan nabywanych jest przez cudzoziemcow
                                        w pakietach - nie podam zrodla bo nikt nie robil badan na tym polu poza
                                        znienawidzonymi "posrednikami"
                                        uwierz mi jak peknie banka - duzo ludzi straci prace - zmniejszy sie sila
                                        nabywcza i co dalej... ? kryzys ? pomysl do czego to doprowadzi... spadek podazy
                                        - mniej mieszkan - te co zostaly wybudowane moze masz i racje stanieja - ktos je
                                        kupi bedzie brakowac mieszkan - i co dalej - ceny znowu wzrosna - podaz podgoni
                                        itd. itd... i kolko sie zamknie

                                        Mam dla ciebie lepsza teorie spiskowa - a moze deweloperzy juz teraz stosuja
                                        techniki socjologiczne - sztucznie zawyzajac ceny - do granic absurdu - potem
                                        kazda obnizka nawet niewielka bedzie sygnalem dla takich wlasnie jak ty - do
                                        zakupu mieszkania w promocyjnej cenie zamiast 20.000 za 15.000 :)to dziala jak
                                        promocja w supermarkecie...

                                        • Gość: thesopranos Re: do thesopranos IP: 192.193.245.* 12.06.07, 13:02
                                          > tak sie sklada ze nie umoczylem - kupilem mieszkanie (2) na
                                          > poczatku 2006 roku miesiac temu je sprzedalem - bo kupuje
                                          > dzialke pod dom... zarobilem lekko mowia

                                          To witam w klubie. Ja rowniez mam 2 mieszkania, tyle ze nie musialem ich
                                          kupowac. O sprzedazy tez nie mysle mimo, ze moge dostac za nie 2-3 x wiecej niz
                                          moim zdaniem maja wartosc. Mam tez dzialke i chce kupic druga celem wybudowania
                                          domu.

                                          > w tym aby mieszkania byly jak najtansze... wiec generalnie bedziesz popieral
                                          > teze ze niedlugo zacznie sie korekta... wiec rowniez nigdy nie bedziesz
                                          > obiektywny... bo masz w tym interes...

                                          Interes mam dosc specyfinczy. Z jednej strony chcialbym zeby mieszkania byly
                                          jak najdrozsze bo bylbym "teoretycznie" milionerem. To samo sie tyczy dzialki
                                          ktora mam. Z drugiej strony nie chce kupic zadnego mieszkania bo chce miec dom
                                          z ogrodkiem. Nie handluje tez mieszkaniami wiec ich cena nie ma dla mnie
                                          znaczenia.

                                          Co do bańki to uwazam ze wyrzadza juz teraz wiele szkod bo mimo, ze budownictwo
                                          ciagnie PKB w gore, spada bezrobocie itp. to powoduje tez ze mnostwo ludzi woli
                                          emigracje niz kredyt na 50 lat na 50 metrowa klitke, rodziny nie decyduja sie
                                          na dzieci z obawy utraty pracy i kredytem, obciazenia kredytowe na granicy
                                          przetrwania powoduja spadek konsumpcji i jakosci zycia kredytobiorcow, wzrost
                                          stop % spowodowac moze kryzys gospodarczy, masowe upadlosci konsumentow itp.


                                          > Mam dla ciebie lepsza teorie spiskowa - a moze deweloperzy juz teraz stosuja
                                          > techniki socjologiczne - sztucznie zawyzajac ceny - do granic absurdu - potem
                                          > kazda obnizka nawet niewielka bedzie sygnalem dla takich wlasnie jak ty - do
                                          > zakupu mieszkania w promocyjnej cenie zamiast 20.000 za 15.000 :)to dziala jak
                                          > promocja w supermarkecie...

                                          to nie spiskowa teoria tylko fakt. To sie nazywa marketing. To dziala w dwie
                                          strony. Developerzy zawyzajac ceny powoduja ze producenci cegiel robia im to
                                          samo, tak samo gminy i osoby fizyczne sprzedajac dzialki.

                                          Psychologia ma to wielkie znaczenie - znam osoby ktore chca sprzdac dzialke ale
                                          nie wiedza za ile. Jak chca 500 tys i ktos im tyle proponuje to boja sie
                                          sprzedac zeby nie wyszlo ze oddali pol darmo, wiec zmieniaja cene na 600 tys i
                                          znow czekaja np. rok... wydaje mi sie ze tak samo jest z mieszkaniami -
                                          testowanie progow skonczy sie prawdopodobnie tym ze w pewnym momencie jak banka
                                          peknie to beda sprzedawac po cenach sprzed 2 lat... chytry zawsze 2 razy
                                          traci...
                                          • Gość: Dyzio Re: do thesopranos IP: 195.42.249.* 12.06.07, 15:31
                                            Greed is good ; ktos gdzies kiedys powiedzial :)
                                        • Gość: kawu Re: do ricki IP: 192.193.245.* 12.06.07, 18:49
                                          napisales:
                                          > jak banka peka to traca wszyscy - bo ekonomia rowniez siada... jak myslisz co
                                          > stymuluje teraz wzrost gospodarczy - oprocz oczywiscie inwestycji roznego
                                          > rodzaju - otoz budownictwo... i nie jest to zadna niespodzianka...

                                          czy zatem idac dalej tym tropem uwazasz, ze czym banka wieksza, czyli ceny
                                          wyzsze i gorszy wskaznik (ilosci metrow 2 / srednia pensja) stymuluje szybszy
                                          rozwoj ekonomiczny??
                                          bardzo prosze o odpowiedz.
                                          • Gość: ricki Re: do ricki IP: *.acn.waw.pl 12.06.07, 22:50
                                            > czy zatem idac dalej tym tropem uwazasz, ze czym banka wieksza, czyli ceny
                                            > wyzsze i gorszy wskaznik (ilosci metrow 2 / srednia pensja) stymuluje szybszy
                                            > rozwoj ekonomiczny??
                                            > bardzo prosze o odpowiedz.

                                            to juz daleko idacy wniosek, zreszta wyrwany z kontekstu poczytaj do czego odnosil sie watek dotyczacy pekania pseudobaniek... potem zadawaj pytania - chodzilo o to kto traci w momencie "pekania" wedlug thesopranos tylko badziewni pseudoagenci naganiacze co nie jest zupelnie prawda... a ty prosze nie staraj sie naciagac wnioskow bo jak sie uprzesz to udowodnisz ze elninio ma wplyw na ceny mieszkan w plocku...
                                            • Gość: thesopranos Re: do ricki IP: *.adsl.inetia.pl 12.06.07, 23:39
                                              > lo o to kto traci w momencie "pekania" wedlug thesopranos tylko badziewni pseud
                                              > oagenci naganiacze co nie jest zupelnie prawda... a ty prosze nie staraj sie na

                                              ??? to sie dopiero nazywa wyrywanie z kontekstu :) możesz pls powiedzieć gdzie
                                              takie stwierdzenie padło? niech uwierzę że śnię...
                                  • Gość: ricki Re: do posziego IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 12.06.07, 09:50
                                    >Krytyczny czytelnik zaś niektóre argumenty odrzuci, a bezkrytyczny przyjmie
                                    >wszystko, co przeczyta.

                                    podpisuje sie obiema rekami - thesopranos powinien to przeczytac

                                    >Jest mnóstwo stron z takimi danymi. Nie chciałem, żebyś potem narzekał, że to
                                    >niewiarygodne źródła. Np. tutaj jest porównanie do USA (gap in GDP per hour
                                    >worked):www.forfas.ie/ncc/reports/ncc_annual_05/images/fig035.jpg
                                    >Poza tym wszystko musisz mieć na tacy? Ten raport OECD jest dostępny w BUWie.
                                    >Tu masz przeszukiwarkę:
                                    >opac.buw.uw.edu.pl/cgi-bin/gw_43_3/chameleon?skin=buw&lng=pl
                                    >Wpisz "OECD Economic Surveys. Poland". Dostaniesz "Lokalizacja BUW Wolny >Dostęp".

                                    Bardzo dziekuje za pozyteczne zrodla - teraz kilka slow ode mnie - porownywanie
                                    krajow europejskich - choc tak bardzo popularne z USA to jedno wielkie
                                    nieporozumienie... jak mozna porownywac gospodarke (badz co badz jedna z
                                    najwiekszych na swiecie) z rumunia, polska etc.. Bardziej wiarygodne dla mnie
                                    jest juz zestawienie z OECD z 2003 roku niz 2006 i USA - tu sie juz przyznalem -
                                    rzeczywiscie nie sprawdzilem dokladnie jaka jest wydajnosc pracy - bije sie w
                                    piersi - jednak to byl watek poboczny - zwiazany ze wzrostem plac... ale ok -
                                    masz racje polska goni reszte europy pod tym wzgledem.

                                    >Może i w Warszawie teraz tak, bo teraz ceny są niedostępne dla przeciętnych,
                                    >ale tak nie było na Zachodzie, do którego tak wszyscy lubią się porównywać. W
                                    >całym cywilizowanym świecie mieszkania posiadają przeciętni ludzie. Ok. 2/3
                                    >mieszkań (w zależności od kraju) jest zamieszkiwanych przez właścicieli. Nie
                                    >tylko przeciętni są właścicielami, ale nawet biedniejsi od przeciętnej.

                                    Po pierwsze - definicja przecietnych jest tak szeroka ze szkoda nawet poruszac
                                    ten temat - przecietny mieszkaniec wiellkiej brytanii - zarabia zdecydowanie
                                    wiecej od przecietnego mieszkanca rumuni czy polski - poza tym tam przecietnosc
                                    zmienia sie w czasie... wiec za ilestam lat masz racje mieszkania beda
                                    zamieszkiwali przecietni obywatele RP - tylko ze jak w kazdym rozwijajacym sie
                                    panstwie na poczatku dobra kupowane sa przez tych posiadajacych - potem
                                    ewentualnie to sie zmienia - poza oczywiscie rolnikami, ktorzy odziedziczyli
                                    ziemie w centrum wielkich miast jako ojcowizne - ale zgadnij komu oni sprzedaja
                                    ta ziemie - na pewno nie "przecietnym". W warszawie tez sie to zmieni - za kilka
                                    lat bedziesz mogl powiedziec ze to przecietni zamieszkuja najlepsze lokalizacje
                                    - tylko ta przecietnosc nie bedzie znaczyla to samo co dzis - zreszta dobry
                                    przyklad - blokowiska w centrum warszawy - masz swoja statystyke - to przecietni
                                    zamieszkuja 2/3 najlepszych lokalizacji w miescie...
                                    Zeby byc odrobine zlosliwym - zapytam - skad masz te dane ?

                                    >Och. Ach. Wiesz, ile zarabiają CEOs w USA? Dlatego jakieś ultraluksusowe
                                    >posiadłości kosztują wyjątkowo wiele, ale nie ma to wpływu na ceny przeciętnych
                                    >mieszkań.

                                    zdecydowanie ma ... w okolicy gdzie taki CEO sobie kupi mieszkanie - zrobi to
                                    inny CEO i tak dalej i tak dalej - zrobi sie z tego bardzo przyjemna
                                    lokalizacjia i w rezultacie ceny okolicznych nieruchomosci wzrosna... jak jest
                                    popyt to ja nie widze przeszkod we wzroscie cen....


                                    >Jakże mam niby manipulować faktami, skoro to, co podałeś to nie były fakty >tylko
                                    >"radosną twórczość". Polska ma najwyższą wydajność (czy nawet największy >wzrost)
                                    >w Europie i średnia płaca to 3500 zł netto? Ja to tylko poprawiłem.

                                    Nie wydaje mi sie zebym napisal "netto" - to jest wlasnie manipulacja faktami -
                                    a co do radosnej tworczosci... teraz bedzie kilka slow krytyki ad. twoich
                                    zestawien.

                                    po pierwsze:
                                    tu argument dla thesopranos - przeciez to firmuje REDNET !!!
                                    a teraz powaznie

                                    po pierwsze:
                                    twoje zestawienia w ogole nie biora pod uwage terminu oddawania mieszkan -
                                    liczysz wszystko jak popadnie (chyba ze sie myle - nie mam czasu zeby sprawdzic
                                    - wiec jesli sie myle popraw mnie) - w twoim zestawieniu sa zarowno mieszkania
                                    oddawane w 2007 roku jak i w 2009 roku - co juz nie jest miarodajne ... sam
                                    napisales ze popyt i podaz nie reaguja natychmiast - ale ja z doswiadczenia wiem
                                    - bo z kilkoma deweloperami wspolpracowalem - ze tak sie po prostu zachowuja
                                    ludzie - jedni kupia dziure w ziemi, inni poczekaja na fundamenty a jeszcze
                                    innni na gotowe mieszkania - z twoim podejsciem mozemy sobie wziac dowolna
                                    liczbe mieszkan - bo za 10 lat jak ktos jest w stanie policzyc i przeiwdziec
                                    bedzie 10.000 ofert - jezeli zalozymy ze w 2012 roku ma byc oddane 4.000 np.
                                    to pierwsza wada zestawienia - zobacz moze jak to sie ma z podzialem na terminy
                                    - bo chyba masz czas skoro non stop siedzisz na tym forum

                                    po drugie:
                                    twoje zestawienie nie pokazuje wielkosci oferowanych mieszkan - nie jest
                                    tajemnica ze najszybciej schodza mieszkania 60 metrow i mniejsze - te duze
                                    potrafia wisiec i kilka miesiecy... i tu mamy narastanie - mieskzania z 2006
                                    roku duze jeszcze wisza - z 2007 roku wchodza do twojego zestawienia i tak dalej
                                    i tak dalej...

                                    REASUMUJAC:
                                    twoje zestawienie - to jak wrozenie z kuli - moze rzeczywiscie jest tak ze popyt
                                    sie zalamuje - a moze po prostu jeszcze nie "dobiegl" - wartosc poznawcza - no
                                    jakas jest ale zdecydowanie wieksza bylaby gdybys pokazywal dynamike sprzedazy z
                                    podzialem na lata... a nie ilosc ofert na rynku...(z powodow wymienionych
                                    powyzej). Wydawanie tak "ostrych" sadow ze mieszkania tanieja na podstawie tak
                                    niepewnych danych - to lekko powiedziawszy nieostroznosc....

                                    pozdrawiam
                                    • Gość: ghr ad rem IP: *.189.72.18.e-plan.pl 12.06.07, 10:34
                                      opaki nie przerzujacie sie wskaznikami i porownaniami nie ma sensu cos wam
                                      opowiem

                                      chcialem kupic mieszkanie u dev xyz w niezlym miejscu na moktowie ale poniewaz
                                      lokalizacja byla prestizowa stand. ciut lepszy niz zwyczajny warisawski
                                      cena byla umowmysie 8200 (2006 ) co bylo znaczaca ponad srednia dla
                                      regionu wiec wzielm go an przeczekanie , aktualnie zostaly ostanie
                                      mieszkania cena jest 9300 a developer zaproponwoal mi rowniez jego nwoa
                                      inwestycje (dzielnica tragiczna, stand. nizszy niz srednia genrelanie
                                      blokowisko ) za 9100

                                      wasz rating -czekac ? poszi :)
                                      • Gość: mg Re: ad rem IP: *.189.72.19.e-plan.pl 12.06.07, 11:01
                                        a co panie kolego ,nie podoba sie juz nasze elitarne blokowisko na natolinie?;)
                                        • Gość: ghr Re: ad rem IP: *.189.72.18.e-plan.pl 12.06.07, 11:06
                                          oj panie kolego podoba sie bardzo z tem ze mala klitke tylko w nim mam :)
                                          o tym ze sie podoba nie tylko nam swidcza ceny w tym elitarnym hehe
                                          • Gość: gm Re: ad rem IP: *.189.72.19.e-plan.pl 12.06.07, 13:40
                                            ja tez sie wynosze;)

                                            moja klitka wisi na portalach po cenie równej dwukrotnosci tego co bym za nią
                                            może dał;) ale zainteresowanie jest niemałe
                                      • Gość: Dyzio Re: ad rem IP: 195.42.249.* 12.06.07, 11:06
                                        moim zdaniem trzeba bylo brac, jesli uwazales ze Cie stac na to i w ogole
                                        pasuje akurat to mieszkanie. Dla mnie akceptowalna granica skonczyla sie gdzies
                                        w okolicach 6 tys/m2, wiec uwazam ze pomimo wystarczajacej zdolnosci
                                        kredytowej, nie stac mnie na to i/lub nie jest to dla mnie tyle warte.

                                        Poza tym, po tym, jak dowiedzialem sie ,,od kuchni'' o ile deweloper zwiekszyl
                                        sobie zysk tylko dzieki temu ze poczekal kilka miesiecy ze sprzedaza (koszty za
                                        bardzo mu nie wzrosly, budowa byla mocno zaawansowana), to jakos wzdrygnelo
                                        mnie przed zaciaganiem dodatkowych 100 tys zl kredytu, tylko dlatego ze firma
                                        chce zarobic zamiast 35% to 120%. Na te jego ekstra zysk trzeba pracowal kawal
                                        zycia, wiec niech spier... Nie spieszy mi sie, poczekam, nie licze na to ze
                                        bedzie taniej, ale biorac pod uwage plany firm budowlanych, za 2-3 lata bedzie
                                        w czym wybierac. Oczekuje, ze w tym czasie moje dochody beda wyzsze niz teraz,
                                        wiec moze inaczej bede na to patrzyl niz teraz.
                                    • Gość: Ekaunt Re: Rikki Tikki IP: 62.29.166.* 12.06.07, 11:35
                                      Czyli jest nadzieja, że zanim coś napiszesz to sprawdzisz źródła. tak? Cudownie.

                                      Nie wiem jak wy, ja siedzę w tym biznesie ;) i swoją wiedzę czerpię z rozmów nieformalnych, stałych kontaktów z developerami, raportów sporządzanych pod konkretne inwestycje, a nie pod kątem zamieszczenia w GW czy innym onecie.
                                      Fakty są takie, że w ciągu 3 lat (niecałych) cena w Miasteczku Wilanów poszła z ok. 4 do 10K - mówię o budynkach w podobnym standarcie. Cena ziemi to ok. 1000 zł/m2 jak już wspominałem - może ci, którzy kupili ostatnio płacą więcej, ale tak naprawdę gros terenów jest juz tam wykupionych przez m.in. PROKOM. Także co jak co, ale ich marża to nie jest 20% :)
                                      Jeszcze w zeszłym roku na targach nieruchomości zbierały się tłumy - teraz kolejki są, ale do targów biżuterii. I nie jest to li tylko spowodowane ilością imprez - w zeszłym roku było ich prawie tyle samo, a ludzie walili drzwiami i oknami.
                                      Kolejnym efektem histerii cenowej jest obnżanie standardu przez dev po cichu. Nie informując klientów dają tańsze materiały - i tak się sprzeda przecież.
                                      Zarzuty pod adresem RedNet czy Property są spowodowane tym że firmy te mają swój interes w nakręcaniu rynku. Jak ci sprzedawca zegarków powie, że ceny ich będą szły w góry o 90% to to łykniesz? Albo dealer zegarków :) Tak jak wspominałem, w raportach robionych dla poszczególnych dev, za które oni płacą ciężkie pieniądze dane są diametralnie różne.
                                      Co do porównywania gospodarek to z racji tego, że w Polsce jest dużo zagranicznych inwestorów każda zmiana w USA ma przełożenie na to co dzieje się u nas. Poczekaj na czwartek i piątek - zobaczymy jak zachowa się złotówka po informacjach ze Stanów. Poza tym pewne mechanizmy gospodarcze są jednakowe dla gospodarek.
                                      No w każdym razie - ceny są utrzymywane siłą rozpędu - a ja tylko czekam na kolejne dane, które do mnie spływają leniwie :) Uważam, że korekta będzie na ok. 25% do końca tego roku. Ale to tylko oczywiście moja opinia i można ją wręcz wyśmiać :)
                                      • Gość: ghr Re: Rikki Tikki IP: *.189.72.18.e-plan.pl 12.06.07, 12:01
                                        brak tlumow na targach swidczy o

                                        drogi biletach na te targi wszystko jest w necie i spedzanie niedzieli i
                                        placeni 10-15 ze wejsce ehhe ta formual sie przezyla

                                        co dor

                                        Prokomu to robia kokosy ale na spekualcji gruntami a nie na devloperce
                                        ehhe specjaliscsi od wizjionerstwa buu ale ludzi ponabijali

                                        co do korekty to proponowalem zaklad z realizacja na wrzesien :)ponawiam
                                        • Gość: Ekaunt Re: Rikki Tikki IP: 62.29.166.* 12.06.07, 12:16
                                          10-15 zł to drogi bilet? No proszę Cię... I nie forma się przeżyła, ale ludzie nie mają już pieniędzy.
                                          Prokom zaczyna budować - Krauze chce zrobić z niego większą spółke od JW i DD.
                                          Co do zakładu to i owszem, tylko ciężko powiedzieć od czego ma spaść te 25% :)
                                          od 10-12K na Miasteczku czy 10K na Ochocie vis a vis Prokomu? Czy 8K w zapuszczonym mieszkanku na Okęciu?
                                          • Gość: ghr Re: Rikki Tikki IP: *.189.72.18.e-plan.pl 12.06.07, 12:27
                                            >10-15 zł to drogi bilet? No proszę Cię... I nie forma się przeżyła,

                                            drogi w sensie "pobieranie oplaty za wstep na targi takie jest bandydtyzmem "

                                            Prokom zaczyna budować - Krauze chce zrobić z niego większą spółke od JW i DD.
                                            to milo ze zaczyna i chce ale na razie to zamowali sie hehe promocja
                                            wizjonerskich pomysłow ;) , co oczywiscie przysporzyło im realnych pieniedzy

                                            co do benchmarkow mam pomsyl- wybierzemy jednego developera ktory ma co
                                            najmniej 3 inwestycje jedna zreazliwoan i sprzedana jedna w sprzedazy an
                                            dzis i jedna planowana na wrzesien /pazdziernik 3ba tylko znalezc takiego
                                            co ma w proorwnyalnych dzielnicach i moge sie zakaldac po uzgodnieniu pow.
                                            war. ze ceny trzeciej do pierwszej nie beda nizsze


                                            • Gość: thesopranos Re: Rikki Tikki IP: 192.193.245.* 12.06.07, 12:32
                                              Zapraszam do tego watku... kilku chetnych na taka zabawe juz jest...

                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=63071230&a=63071230
                                        • Gość: jarek Re: Rikki Tikki IP: *.wro.vectranet.pl 12.06.07, 12:58

                                          > brak tlumow na targach swidczy o
                                          >
                                          > drogi biletach na te targi wszystko jest w necie i spedzanie niedzieli i
                                          > placeni 10-15 ze wejsce ehhe ta formual sie przezyla
                                          >

                                          buheheehe.ale sie usmialem ,to mają byc potencjali klijenci rynku
                                          nieruchomosci ????:) 15 zeta im szkoda .heheheheh
                                    • poszi Re: do posziego 12.06.07, 15:49
                                      > krajow europejskich - choc tak bardzo popularne z USA to jedno wielkie
                                      > nieporozumienie... jak mozna porownywac gospodarke (badz co badz jedna z
                                      > najwiekszych na swiecie) z rumunia, polska etc.. Bardziej wiarygodne dla mnie
                                      > jest juz zestawienie z OECD z 2003 roku niz 2006 i USA - tu sie juz przyznalem

                                      Ja uważam, że porównywać można do wszystkiego. Najwyżej z wyciąganiem wniosków
                                      należy uważać.

                                      Jednak niepotrzebnie w ogóle to poruszasz. Porównanie do USA wielu krajów, to to
                                      samo, co porównanie krajów do siebie. Na takim wykresie widząc, że dany kraj ma
                                      dajmy na to o 40% niższa wydajność niż USA, a inny 55%, łatwo policzyć, że ten
                                      pierwszy ma (0.6/0.45=1.33) o 33% większa wydajność niż ten drugi. Więc jeśli
                                      się nie podoba porównywanie do USA, to śmiało możesz porównywać do Niemiec czy
                                      Irlandii. I porównanie Polski zawsze wychodzi nie najlepiej, niestety.

                                      > rzeczywiscie nie sprawdzilem dokladnie jaka jest wydajnosc pracy - bije sie w
                                      > piersi - jednak to byl watek poboczny - zwiazany ze wzrostem plac... ale ok -
                                      > masz racje polska goni reszte europy pod tym wzgledem.

                                      To wbrew pozorom ważny wątek, bo niektórym ludziom w Polsce rok czy 2 dobrej
                                      koniunktury zupełnie chyba uderzył do głowy i wydaje im się, ze za 5, góra 10
                                      lat, będzie jak "enrfiu". W dłuższym terminie płace realne rosną ze wzrostem
                                      wydajności, więc poziom tego zapóźnienia i tempo jego nadrabiania ma znaczenie
                                      na to, jak szybko Polska "dogoni" Zachód. Niestety nawet 5% rocznego wzrostu
                                      wydajności (czego od lat już w Polsce nie było) oznacza ok. 15 lat do obecnego
                                      poziomu Hiszpanii. Przy ledwie 2% wzroście, jak to ma miejsce obecnie, to lat 35.

                                      > zamieszkiwali przecietni obywatele RP - tylko ze jak w kazdym rozwijajacym sie
                                      > panstwie na poczatku dobra kupowane sa przez tych posiadajacych - potem

                                      Czy aby ci posiadający to już nie kupili ich wcześniej, skoro sa posiadającymi? :)

                                      Nie przekonuje mnie ten argument, bo nawet w Polsce 2/3 mieszkań zamieszkują
                                      właściciele (jeśli wliczać spółdzielcze własnościowe). Oczywiście część to
                                      spadek po poprzednim systemie, ale w III RP sporo niezamożnych kupiło
                                      mieszkania. Nie widzę powodu, dla którego nagle Polaków miałoby stać na o połowe
                                      mniej (w stosunku do zarobków) niż parę lat temu.

                                      > zdecydowanie ma ... w okolicy gdzie taki CEO sobie kupi mieszkanie - zrobi to
                                      > inny CEO i tak dalej i tak dalej - zrobi sie z tego bardzo przyjemna
                                      > lokalizacjia i w rezultacie ceny okolicznych nieruchomosci wzrosna... jak jest
                                      > popyt to ja nie widze przeszkod we wzroscie cen....

                                      Wiesz, ilu jest CEOs? To (strzelam) 0.01% ogółu ludności. Dla takiej właśnie
                                      części rynku mają oni znaczenie. Jest pewnie w Warszawie kilka lokalizacji, na
                                      które wpływ mają zarobki bardzo dobrze zarabiających. Ale to znikoma część rynku.

                                      > Nie wydaje mi sie zebym napisal "netto" - to jest wlasnie manipulacja faktami

                                      Nie napisałeś samemu netto, ale polemizowałeś z netto. Thesopranos napisał

                                      "2,5-3 tys - czyli 1 srednia warszawska pensje netto "

                                      to Ty odpisałeś:

                                      "- poza tym srenia warszawsja pensja dochodzi blizej 3.500 tak mi sie wydaje...
                                      to raz "

                                      Jeśli miałeś na myśli brutto, to dziwna to praktyka zmieniać nagle punkt
                                      odniesienia i tłumaczyć, że 3 funty to więcej niż 2 kilo, bo 3 jest większe od
                                      dwóch, a taką to wartość logiczną miała ta wypowiedż, jeśli miałeś na myśli
                                      brutto (3500 brutto to nawet mniej niż 2500 zł netto). Czy netto, czy brutto
                                      byłeś w błędzie, albo merytorycznym, albo logicznym.

                                      > a co do radosnej tworczosci...
                                      > teraz bedzie kilka slow krytyki ad. twoich
                                      > zestawien.

                                      Mam nadzieję, że zauważasz, że Ty podawałeś fałszywe fakty, ja najwyzej--złe
                                      wnioski. A i tych nie podaje za wiele, bo jestem daleki od nadinterpretacji
                                      "licznika".

                                      > po pierwsze:
                                      > twoje zestawienia w ogole nie biora pod uwage terminu oddawania mieszkan -
                                      > liczysz wszystko jak popadnie (chyba ze sie myle - nie mam czasu zeby sprawdzic
                                      > - wiec jesli sie myle popraw mnie) - w twoim zestawieniu sa zarowno mieszkania

                                      Nie biorą.

                                      > - bo z kilkoma deweloperami wspolpracowalem - ze tak sie po prostu zachowuja
                                      > ludzie - jedni kupia dziure w ziemi, inni poczekaja na fundamenty a jeszcze
                                      > innni na gotowe mieszkania - z twoim podejsciem mozemy sobie wziac dowolna

                                      Ale można wyciagnąć wniosek, że dziur w ziemi juz tak nie rozchwytują, jak w
                                      zeszłym roku. Moim zdaniem, to całkiem interesujący wniosek.

                                      > innni na gotowe mieszkania - z twoim podejsciem mozemy sobie wziac dowolna
                                      > liczbe mieszkan - bo za 10 lat jak ktos jest w stanie policzyc i przeiwdziec

                                      Już bez przesady. Te ogłoszenia, to prawdziwe realizacje, a nie plan
                                      dziesięcioletni.

                                      > to pierwsza wada zestawienia - zobacz moze jak to sie ma z podzialem na terminy
                                      > - bo chyba masz czas skoro non stop siedzisz na tym forum

                                      Dobry pomysł, ale ja nie ma dostępu do ich bazy danych, a wyłuskiwanie tego ze
                                      strony WWW do łatwych nie należy. Trzeba by przejrzeć każde ogłoszenie z osobna.

                                      > po drugie:
                                      > twoje zestawienie nie pokazuje wielkosci oferowanych mieszkan - nie jest
                                      > tajemnica ze najszybciej schodza mieszkania 60 metrow i mniejsze - te duze
                                      > potrafia wisiec i kilka miesiecy... i tu mamy narastanie - mieskzania z 2006
                                      > roku duze jeszcze wisza - z 2007 roku wchodza do twojego zestawienia i tak dale
                                      > j

                                      No to tu trafiasz chyba jak kula w płot. Jeśli powiększałaby się średnia
                                      wielkość mieszkania w zestawieniu (nie wiem, czy tak jest, ale jesli by było,
                                      jak piszesz powyzej, to tak), to tym bardziej świadczyłoby to o jeszcze większej
                                      podaży. Nie wiem, jak Ty, ale ja uważam, że 2 duże mieszkania, to "więcej
                                      podaży" niż dwa małe.

                                      > i tak dalej...

                                      Czyli?

                                      > REASUMUJAC:
                                      > twoje zestawienie - to jak wrozenie z kuli -

                                      Na to, co będzie trochę tak, ale na to, co jest, to jednak nie jest to do końca
                                      zupełnie bezużyteczne zestawienie.

                                      > moze rzeczywiscie jest tak ze popy
                                      > t
                                      > sie zalamuje - a moze po prostu jeszcze nie "dobiegl" - wartosc poznawcza - no

                                      Z tego, co widze po pobieżnej obserwacji ogłoszeń, "popyt" się jeszcze nie
                                      załamuje, ale już nie rośnie, a za to rośnie podaż. (w cudzysłowiu, bo na
                                      znikanie ogłoszeń ma wpływ popyt, ale to nie do końca pewna miara popytu).

                                      > jakas jest ale zdecydowanie wieksza bylaby gdybys pokazywal dynamike sprzedazy
                                      > podzialem na lata... a nie ilosc ofert na rynku...(z powodow wymienionych
                                      > powyzej).

                                      Ja nie mam takich danych. Jedyne na co moge patrzeć to ogłoszenia. Na podstawie
                                      ich ubywania można pośrednio wnioskować o dynamice sprzedaży, ale to wszystko.
                                      Może zrobię kiedyś takie zestawienie, bo zbieram takie dane, ale i to nie jest
                                      łatwe, bo tam znikaja często ogłoszenia z powodu ich wygasania. I odfiltrowanie
                                      takich zdarzeń od ubywania ogłoszeń, z którymi wiąże się sprzedaż nie jest łatwe
                                      i też nie jest w pełni pewne.

                                      > a nie ilosc ofert na rynku...(z powodow wymienionych
                                      > powyzej)

                                      Zgadzam się, że licznik podaje tylko to. Ale to całkiem ważna wielkość. W USA
                                      liczba ofert (a jeszcze lepiej liczba ofert w stosunku do sprzedaży) to bardzo
                                      uważnie obserwowany wskaźnik.

                                      > Wydawanie tak "ostrych" sadow ze mieszkania tanieja na podstawie tak
                                      > niepewnych danych - to lekko powiedziawszy nieostroznosc....

                                      A gdzież to ja niby wyciągam takie wnioski na podstawie tych danych? Nic takiego
                                      nie twierdzę ani na stronie (na której zreszta jakakolwiek interpretację
                                      zostawiam w zupełności czytelnikom), ani na Forum.
                                      • Gość: ricki Re: do posziego IP: *.acn.waw.pl 12.06.07, 23:32
                                        > Czy aby ci posiadający to już nie kupili ich wcześniej, skoro sa posiadającymi?
                                        > :)

                                        posiadajacymi wolne srodki pieniezne :) lepiej ?

                                        > Nie przekonuje mnie ten argument, bo nawet w Polsce 2/3 mieszkań zamieszkują
                                        > właściciele (jeśli wliczać spółdzielcze własnościowe). Oczywiście część to
                                        > spadek po poprzednim systemie, ale w III RP sporo niezamożnych kupiło
                                        > mieszkania. Nie widzę powodu, dla którego nagle Polaków miałoby stać na o połow
                                        > e
                                        > mniej (w stosunku do zarobków) niż parę lat temu.

                                        c'est la vie - to jest fakt - benzyna kiedys kosztowala 1,49 ...tez nie widzisz
                                        powodow dla ktorych nagle Polakow mialoby stac na mniej ?

                                        > Wiesz, ilu jest CEOs? To (strzelam) 0.01% ogółu ludności. Dla takiej właśnie
                                        > części rynku mają oni znaczenie. Jest pewnie w Warszawie kilka lokalizacji, na
                                        > które wpływ mają zarobki bardzo dobrze zarabiających. Ale to znikoma część rynk
                                        > u.

                                        no nie kaz mi watpic w twoja inteligencje... zachowujesz sie jak prawnik dla
                                        ktorego slowo znaczy slowo - chodzi mi o przyklad - obok CEO moga byc
                                        dyrektorzy, kierownicy, etc...

                                        Niestety nawet 5% rocznego wzrostu
                                        > wydajności (czego od lat już w Polsce nie było) oznacza ok. 15 lat do obecnego
                                        > poziomu Hiszpanii. Przy ledwie 2% wzroście, jak to ma miejsce obecnie, to lat 3
                                        > 5.

                                        a tu tylko link
                                        praca.money.pl/wiadomosci/artykul/rosnie;wydajnosc;pracy;w;polsce,64,0,134720.html
                                        www.egospodarka.pl/12916,Wydajnosc-pracy-w-Polsce,1,39,1.html
                                        > No to tu trafiasz chyba jak kula w płot. Jeśli powiększałaby się średnia
                                        > wielkość mieszkania w zestawieniu (nie wiem, czy tak jest, ale jesli by było,
                                        > jak piszesz powyzej, to tak), to tym bardziej świadczyłoby to o jeszcze większe
                                        > j
                                        > podaży. Nie wiem, jak Ty, ale ja uważam, że 2 duże mieszkania, to "więcej
                                        > podaży" niż dwa małe.

                                        no to tu sie nie zrozumielismy - intencja bylo wskazanie ze wieksze mieszkania
                                        zdecydowanie dluzej sie sprzedaja - i mamy sytuacje taka ze rosnie nam przyszla
                                        podaz (fizycznie nieistniejaca) - niehamowana ze wzgledu na niechec do zakupu
                                        jak to okresliles dziury w ziemi i fizycznie obecna podaz duzych mieszkan -
                                        dlatego liczba ofert rosnie...

                                        > Ale można wyciagnąć wniosek, że dziur w ziemi juz tak nie rozchwytują, jak w
                                        > zeszłym roku. Moim zdaniem, to całkiem interesujący wniosek.

                                        owszem nie rozchwytuja - ale wplyw na to ma cena... i nic wiecej - jak ktos ma
                                        wydac 12-15 tys za mkw to woli poczekac az cos z tej ziemi wyjdzie - tym
                                        bardziej ze nie bedzie juz tak wielu kupujacych.

                                        > Nie przekonuje mnie ten argument, bo nawet w Polsce 2/3 mieszkań zamieszkują
                                        > właściciele (jeśli wliczać spółdzielcze własnościowe). Oczywiście część to
                                        > spadek po poprzednim systemie, ale w III RP sporo niezamożnych kupiło
                                        > mieszkania.

                                        ale wtedy deweloper nie placil krocia za dzialke i budowe... poza tym nie bardzo
                                        rozumiem jak to ze 2/3 mieszkan etc. ma wpywac na cene mieszkan....
                                        • poszi Jak z kotka zrobiono tygrysa 13.06.07, 05:27
                                          > a tu tylko link
                                          >
                                          praca.money.pl/wiadomosci/artykul/rosnie;wydajnosc;pracy;w;polsce,64,0,134720.html
                                          www.egospodarka.pl/12916,Wydajnosc-pracy-w-Polsce,1,39,1.html
                                          Nie wiem, czy zauważyłeś, że to są linki do tej samej wiadomości. Ponieważ
                                          jednak informacja w nich zawarta jest absurdalna, więc podrążyłem trochę, skąd
                                          się wzięła.

                                          Wzięła się z tego "raportu":
                                          www.sharedservicesbpo.com/file/3139/productivity-and-global-competitiveness-report.html
                                          (pełny PDF na końcu strony)
                                          I cóż tam można wyczytać. No faktycznie, Polska "tygrysem" z 7,7% wzrostem
                                          wydajności w 2005 roku (wcześniej 4,1% w 2004 i 4,8% w 2003).

                                          Łaskawcy jednak podają, skąd wzięli te rewelacje i podają, że dane liczbowe są
                                          zebrane na stronie:
                                          www.ggdc.net/dseries/totecon.html
                                          Cóż tam mamy? Ano mamy arkusz z danymi:
                                          www.ggdc.net/dseries/data/ted/ted07I.xls
                                          Wydajność można liczyć na 2 sposoby: albo na pracownika, albo na przepracowaną
                                          godzinę. Z kontekstu raportu powyżej wynika, że brali wydajność na godzinę. Z
                                          arkusza "LP-Hour EKS" mamy wzrosty:

                                          2003 4,8%
                                          2004 4,0% (jak na razie się zgadza, drobna różnica w danych za 2004 mogła się
                                          wziąć z rewizji)
                                          2005 0,4% (!)
                                          2006 2,2%

                                          Hę? Czyżby to Rok 1984? pl.wikipedia.org/wiki/Rok_1984 :) To może na
                                          pracownika?

                                          2003 5,1%
                                          2004 4,0%
                                          2005 1,0%
                                          2006 2,2%

                                          To drążmy dalej.

                                          W raporcie jest takie stwierdzenie:

                                          "As in previous years, the estimates of the most recent year
                                          are preliminary as they are largely derived from figures from
                                          the latest OECD Economic Outlook of December 2005.
                                          Hence the estimates for 2005 in this publication are based"

                                          I dalej:

                                          "For 2005, the figures are based on preliminary estimates for GDP and employment
                                          from the OECD Economic Outlook of December 2005, keeping hours per employee
                                          constant compared to 2004."

                                          Czyli wzięto szacunki z "OECD Economic Outlook of December 2005. No proszę. To
                                          Tobie OECD się nie podobał, a to do tego samego się to sprowadza. Wiemy zatem,
                                          czego szukać. "GDP" oraz "Employment".

                                          Raport (za płatną zaporą) jest tutaj:
                                          www.ingentaconnect.com/content/oecd/04745574/2005/00002005/00000002/1205021e
                                          Ale dane z tabeli są dostepne (chyba) bezpłatnie przez nastepujące linki:

                                          Real GDP:
                                          dx.doi.org/10.1787/853143344682
                                          Employment:
                                          dx.doi.org/10.1787/125101883286
                                          Wzrost PKB za 2005 (szacunek): 3,2%
                                          Wzrost zatrudnienia 2005: 1,4%

                                          Wzrost wydajności = wzrost PKB/ wzrost zatrudnienia = 1,032/1,014 = 1.0177=
                                          +1,77% (przy założeniu stałej liczby przepracowanych godzin, patrz założenia z
                                          raportu wyżej)

                                          I tu leży pies pogrzebany. Komuś z 1,77% zrobiło się w wklepywaniu 7,7% i tak
                                          Polska stała się tygrysem gospodarczym.

                                          Dlaczego zatem teraz podają 1,0% lub 0,4%? Te dane OECD to były szacunki. Raport
                                          z 2006
                                          www.ingentaconnect.com/content/oecd/04745574/2006/00002006/00000002/1206031e?crawler=true
                                          podaje:
                                          Real GDP
                                          dx.doi.org/10.1787/111526286755Employment
                                          dx.doi.org/10.1787/334402234614
                                          PKB: 3,5%
                                          Zatrudnienie: 2,3%

                                          1,035/1.023 = 1,2%

                                          Dla sprawdzenie rachunków OECD podaje też wykonane to samo obliczenie:

                                          Labor productivity for the total economy
                                          dx.doi.org/10.1787/103476247356
                                          2005: 1,2%

                                          Nota bene szacunki za 2006 rok dawały: 2,2%
                                          i prognoza na 2007 rok: 3,0%

                                          Wielkości te można wyciagnąć też z danych GUS (zreszta OECD bierze je pewnie
                                          albo z GUSu, albo pośrednio z Eurostatu).

                                          Jak widać nie wszystko, co pismaki podają, to prawda. Dalej twierdzisz, że
                                          Polska ma wysoki wzrost wydajności?
                                          • Gość: ricki Re: Jak z kotka zrobiono tygrysa IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 13.06.07, 10:13
                                            gratuluje wytrwalosci - jak to mawiaja i rest my case...

                                            tu miales 100% racje

                                        • poszi Re: do posziego 13.06.07, 05:49
                                          > c'est la vie - to jest fakt - benzyna kiedys kosztowala 1,49 ...tez nie widzisz
                                          > powodow dla ktorych nagle Polakow mialoby stac na mniej ?

                                          Ech. Ten "argument" się pojawia z niezwykłą regularnością. Tu moja sztandarowa
                                          odpowiedź:
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=62636708&a=63282714
                                          > no nie kaz mi watpic w twoja inteligencje... zachowujesz sie jak prawnik dla
                                          > ktorego slowo znaczy slowo - chodzi mi o przyklad - obok CEO moga byc
                                          > dyrektorzy, kierownicy, etc...

                                          Razem circa 2% rynku. Jak zaczniesz to rozszerzać i rozszerzać, to okaże się, że
                                          już to są przeciętne osoby.

                                          > no to tu sie nie zrozumielismy - intencja bylo wskazanie ze wieksze mieszkania
                                          > zdecydowanie dluzej sie sprzedaja - i mamy sytuacje taka ze rosnie nam przyszla
                                          > podaz (fizycznie nieistniejaca) - niehamowana ze wzgledu na niechec do zakupu
                                          > jak to okresliles dziury w ziemi i fizycznie obecna podaz duzych mieszkan -
                                          > dlatego liczba ofert rosnie...

                                          Cały czas nie rozumiem, dlaczego niby to by miałoby coś obalać, nawet jeśli to
                                          zjawisko wystepuje. Oferta, to oferta. Im większe mieszkanie, tym nawet to
                                          większy zaangażowany (przez deweloperów) kapitał, ergo większa podaż.

                                          > owszem nie rozchwytuja - ale wplyw na to ma cena... i nic wiecej - jak ktos ma
                                          > wydac 12-15 tys za mkw to woli poczekac az cos z tej ziemi wyjdzie - tym
                                          > bardziej ze nie bedzie juz tak wielu kupujacych.

                                          No to teraz już nie rozumiem. Ma nie być kupujących, ale jak oferty rosną na
                                          "liczniku", to coś podejrzanego, z czym trzeba polemizować?

                                          > ale wtedy deweloper nie placil krocia za dzialke i budowe...

                                          Och, biedny deweloper, och biedny. Takie to nieszczęscia na niego spadają. Same
                                          nieszcześcia. :)

                                          Tak poważniej, to mam nadzieje, że rozumiesz, że sprzeżenie jest nastepujące:
                                          popyt na mieszkania => popyt na materiały + popyt na budowę => wyższe ceny
                                          budowy. A nie na odwrót.

                                          > rozumiem jak to ze 2/3 mieszkan etc. ma wpywac na cene mieszkan....

                                          A gdzie ja coś mówiłem o wpływie na cenę? To tylko pokazuje, że "pierwej tak nie
                                          bywało", patrz też rozważania na temat "non-tradable goods" w linku powyżej.
                                          Aczkolwiek pośredni wpływ jest. Duży udział właścicieli nieruchomości oznacza
                                          ograniczoną pulę potencjalnych nabywców. W USA ten wskaźnik osiagnał rekordowy
                                          poziom i już widać, że nowych naiwnych ta piramida (a każda bańka to swego
                                          rodzaju piramida finansowa) za wielu nie znajdzie.
                                          • Gość: ricki Re: do posziego IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 13.06.07, 10:07
                                            > Ech. Ten "argument" się pojawia z niezwykłą regularnością. Tu moja sztandarowa
                                            > odpowiedź:

                                            ale to nie ma znaczenia sztuka jest sztuka - i nie ma co dzielic na twoj podzial
                                            tradable i nie tradable... masz okreslona pule do wydania - np. twoja pensje - i
                                            to tyle z pustego nie nalejesz - nie stac cie na benzyne nie kupujesz samochodu
                                            - nie stac cie na mieszknie - mieszkasz z rodzicami albo wynajmujesz...

                                            > Razem circa 2% rynku. Jak zaczniesz to rozszerzać i rozszerzać, to okaże się, ż
                                            > e
                                            > już to są przeciętne osoby.

                                            to w takim razie kto kupuje mieszkania w warszawie w chwili obecnej ?
                                            "przecietni" ? jezeli tak to skad maja na to pieniadze i dlaczego kupuja skoro
                                            ich nie stac... (na wszelki wypadek gdybys chcial poruszyc kredyty - i pls. bez
                                            agrumentu ze rynek zachowuje sie nieracjonalnie). Wydaje mi sie ze wiekszosc
                                            mieszkan w warszawie kupowana jest przez lepiej od "przecietnych" zarabiajacych
                                            - czyli wg twoich szacunkow przez okolo 2% - i to mi sie niestety kupy nie
                                            trzyma...

                                            > Cały czas nie rozumiem, dlaczego niby to by miałoby coś obalać, nawet jeśli to
                                            > zjawisko wystepuje. Oferta, to oferta. Im większe mieszkanie, tym nawet to
                                            > większy zaangażowany (przez deweloperów) kapitał, ergo większa podaż.

                                            ok - racja po twojej stronie - na dany moment to nie ma znaczenia - ma znaczenie
                                            dla ewentualnego szacowania liczby mieszkan w przyszlosci - i powiazane jest z
                                            terminami pojawiania sie ofert na rynku

                                            > Tak poważniej, to mam nadzieje, że rozumiesz, że sprzeżenie jest nastepujące:
                                            > popyt na mieszkania => popyt na materiały + popyt na budowę => wyższe c
                                            > eny
                                            > budowy. A nie na odwrót.

                                            tak ale niestety tej implikacji nie da sie odwrocic... i nie bedzie wygladala tak:
                                            niższe ceny => podaż budowy + podaż materiałów + podaż działek => podaz mieszkan
                                            czy przewidujesz spadek płacy w sektorze budownictwa ? - wątpię
                                            czy przeiwdujesz drastyczny spadek cen materiałów budowlanych ? - jakiś może tak
                                            ale czy drastyczny
                                            czy przewidujesz spadek cen działek ? - ???????????
                                            • poszi Re: do posziego 14.06.07, 07:47
                                              > ale to nie ma znaczenia sztuka jest sztuka - i nie ma co dzielic na twoj

                                              O, nie. To ma wielkie znaczenie. Gdyby gospodarka była zupełnie zamknięta, to
                                              ceny byłyby w 100% wyznaczone przez czynniki krajowe. Jeśli ludzie w takiej
                                              zamkniętej gospodarce zarabialiby równowartość 10 dolarów na miesiąc, to
                                              mieszkania nie kosztowałyby bynajmniej 3000. W otwartej gospodarce towary, które
                                              mają wolny obrót osiagają jednak ceny zbliżone do cen rynkowych na świecie,
                                              bowiem towary, które są tańsze wędrują zagranicę, co podbija cenę krajową, a
                                              droższe napotykaja konkurencję towarów z zagranicy, co obniża cenę krajową. W
                                              przypadku dobr non-tradable takiego mechanizmu wyrównania nie ma. Najbardziej to
                                              jest widoczne w usługach, gdzie ceny w Polsce są kilkukrotnie niższe niż na
                                              Zachodzie. Mieszkania są właśnie non-tradable. Ich wartość zależy od miejscowych
                                              warunków. Nawet jeśli mieszkanie kupi zagraniczny inwestor, to jego dochody z
                                              najmu (a wartość mieszkania, to zdyskontowana w przyszłość wartość najmu) zależą
                                              od zarobków miejscowych. Ponadto znakomita większość kosztów odtworzeniowych dla
                                              mieszkań (co decyduje o poziomie podaży) jest non-tradable. Działki są
                                              całkowicie non-tradable, robotnicy również (chociaż oczywiście wyjazdy czy
                                              przyjazdy robotników maja tu pewien wpływ, jednak i tak w Polsce płace
                                              robotników są niższe niż na Zachodzie, aczkolwiek należało by ich koszt jeszcze
                                              znormalizowac na ich wydajność), część pozostałych kosztów też jest non-tradable
                                              (np. płace obsługi administracyjnej czy koszty wynajmu biur).

                                              Tak jak już w tych innych wątkach pisałem oczywiście, że ze wzgledu na niższa
                                              wydajność i tego, że część kosztów jest "tradable" Polak nie mógłby kupić sobie
                                              tak samo dużego mieszkania za średnia płacę, co np. Niemiec. Nie bez powodu
                                              mieszkania w Polsce są mniejsze. Tym niemniej przez długie lata w Warszawie za
                                              średnia płacę kupowało się niecały 1 m2 i ten wskaźnik się poprawiał ze wzrostem
                                              zamożności, a teraz nagle wynosi on ok 0,5 m2. Twierdzę, że ten wskaźnik wróci
                                              do poprzedniego poziomu, bo taki był stan równowagi.

                                              > agrumentu ze rynek zachowuje sie nieracjonalnie). Wydaje mi sie ze wiekszosc
                                              > mieszkan w warszawie kupowana jest przez lepiej od "przecietnych" zarabiajacych

                                              Obecnie sporo zamożniejszych kupuje kilka, a przeciętni też kupuja, tylko nie
                                              zdają sprawy sobie z tego, że ich nie stać, bo banki teraz dają kredyty komu
                                              popadnie.

                                              > tak ale niestety tej implikacji nie da sie odwrocic... i nie bedzie wygladala t
                                              > ak:
                                              > niższe ceny => podaż budowy + podaż materiałów + podaż działek => podaz
                                              > mieszkan

                                              Nie, implikacja odwrotna jest następująca:

                                              Niższy popyt => niższa sprzedaż (a w dalszym etapie niższe ceny mieszkań)
                                              =>spadek opłacalności budowy => niższy popyt na materiały, działki i pracę =>
                                              niższe koszty budowy.

                                              Jednak podaż to jest jak supertankowiec. Od sygnału "cała naprzód" do tego aż
                                              się rozpędzi mija ogromnie wiele czasu. Podobnie z zatrzymaniem po "cała
                                              wstecz". Dlatego koszty budowy spadną pózniej, kiedy zwolni machina budowlana, a
                                              to zajmie kilka(naście) miesiecy po tym, jak deweloperzy zaczną ograniczać
                                              projekty. W tym czasie jednak będa mieli mnóstwo niesprzedanych mieszkań, które
                                              będa ciążyć na ich bilansie i angażowac kapitał i koszty obsługi kredytowej
                                              zaczną ich wykańczać (deweloperzy budują najczęściej w Polsce za pieniądze
                                              klientów, ale tylko jeśli je sprzedadzą, niesprzedane trzeba pokryć ze srodków
                                              własnych lub z kredytu). Dlatego w czasie odwrotu dramatycznie spadnie
                                              rentowność deweloperów. W USA w ciągu zaledwie roku deweloperzy z rekordowych
                                              zysków (ale w USA deweloperka nie była tak rentowna jak w Polsce) przeszli w
                                              słabiutkie zyski lub straty.

                                              > czy przeiwdujesz drastyczny spadek cen materiałów budowlanych ? - jakiś może ta
                                              > k
                                              > ale czy drastyczny

                                              Oczywiście. Już był precedens. W panice przedunijnej, kiedy Polacy wykupywali
                                              nie tylko cukier, ale wręcz cegły, ogromnie poszły do góry ceny materiałów
                                              budowlanych. Po czym spadły z hukiem (grube dziesiątki procent), kiedy popyt się
                                              skończył. Podejrzewam, że ceny materiałów do tego poziomu nie wróca, bo przed
                                              boomem one były nienaturalnie niskie, ale spadek o połowę tego, co wzrosły jest
                                              jak najbardziej w zasięgu.

                                              > czy przewidujesz spadek cen działek ? - ???????????

                                              Działki to w przypadku krachu mieszkaniowego spadają najbardziej. Oczywiście nie
                                              wszystkie i nie jednakowo. Najbardziej działki drogie w dobrych miejscach, bo
                                              rosnące początkowo koszty budowy (supertankowiec) + malejący popyt zupełnie
                                              zabiją opłacalność takich inwestycji. Działki na peryferiach mogą się utrzymać,
                                              jeśli budowy się skoncentruja na tym segmencie, bo prawdopodobnie w tym
                                              segmencie najdłużej budowy będą opłacalne (Dom Dewelopment zapowiedział jakiś
                                              czas koncentrację na rynku "popularnym").

                                              > czy przewidujesz spadek płacy w sektorze budownictwa ? - wątpię

                                              Z tym będzie najtrudniej, bo płace niechętnie się zmniejszają. Ale koszty
                                              płacowe mogą się w pewnym stopniu też obniżyć. Nadgodziny czy premie łatwiej
                                              obciąć niż płace, a poza tym w czasach słabej koniunktury poprawia sie
                                              efektywność. W czasie boomu jest mnóstwo marnotrastwa i nieliczenia się z
                                              kosztami. W czasie kryzysu wyrzuca się najmniej wydajnych pracowników, a
                                              pozostałych goni do roboty. Poza tym dekoniunktura na Zachodzie powinna pomóc.
                                              Nawet jeśli robotnicy nie będą masowo wracać, to obniży się pozycja przetargowa
                                              tych, co zostali. W Irlandii już powoli zaczyna spadać zatrudnienie w budownictwie:
                                              www.independent.ie/business/irish/building-activity-unchanged-in-may-695595.html
                                              • Gość: Ekaunt Re: do posziego IP: 62.29.166.* 14.06.07, 10:09
                                                Do podaży mieszkań, poza tym, rzeba dołożyć mieszkania wpuszczane obecnie na rynek przez fundusze, które kupiły je hurtowo rok-2 lata temu i teraz chcą zdyskontować zyski.
                                                Ciekawa sprawa jest z mieszkaniami z drugiej ręki - wciąż agenci staraja sie wypchnąć największe shity z oferty. Natomiast mieszkania o lepszym standardzie kosztują niewiele więcej, poza tym jest ich niewiele. Odnoszę wrażenie, że w panującej na rynku histerii i niepewności ludzie nie wiedzą za ile mają wystawiać do sprzedaży.
                                                W ogóle jest smiesznie :)
                                                • sahibus Re: 14.06.07, 16:02
                                                  > Ciekawa sprawa jest z mieszkaniami z drugiej ręki - wciąż agenci staraja sie wy
                                                  > pchnąć największe shity z oferty. Natomiast mieszkania o lepszym standardzie ko
                                                  > sztują niewiele więcej, poza tym jest ich niewiele. Odnoszę wrażenie, że w panu
                                                  > jącej na rynku histerii i niepewności ludzie nie wiedzą za ile mają wystawiać d
                                                  > o sprzedaży.

                                                  To jest dobra uwaga. Od jakiegoś czasu próbuję zamienić 50m2 mieszkanie na
                                                  Mokotowie na mniejsze (w tej samej okolicy i najlepiej w granicach 30m2). I
                                                  okazuje się że największa trudność jest z wyceną. Generalnie jako osoba, która
                                                  oczekuje dopłaty skłaniam się do wyceny "drożej", ale gdy niektórzy wyceniali
                                                  swoje mieszkanka 18m2 na 5 pietrze bez windy na poziomie 14.000 to trochę mnie
                                                  to dziwiło;-)
                                                  Oczywiście jednocześnie moje mieszkanie wyceniali na 10.000, co z grubsza
                                                  odpowiada realiom w tej okolicy.
                                                  Później są tacy co szukają jeszcze okazji (bo taka zamiana większego na mniejsze
                                                  to wygląda na "wymuszoną") i proponują wycenę dopłaty na poziomie 4.500 PLN.
                                                  Ale mistrzostwo świata to osobnicy proponujacy zamiane swoich 30m2
                                                  kwaterunkowych w zapuszczonych kamiennicach (moje mieszkanie jest własnościowe,
                                                  w zadbanym bloku i w ładnej, dobrze skomunikowanej okolicy) o proponujący
                                                  dopłatę jak dla równorzednej zamiany "kwaterunków" ale na poziomie mieszkania
                                                  własnościowego czyli np 9.000 ;-)))
                                              • 220wolt Re: do posziego 15.06.07, 22:44
                                                >Tym niemniej przez długie lata w Warszawie za
                                                >średnia płacę kupowało się niecały 1 m2 i ten wskaźnik się poprawiał ze wzrostem
                                                >zamożności, a teraz nagle wynosi on ok 0,5 m2. Twierdzę, że ten wskaźnik wróci
                                                >do poprzedniego poziomu, bo taki był stan równowagi.

                                                W dlugim okresie tak, ale w krotkim mozna chyba spodziewac sie "efektu wahadla".
                                                Poniewaz obecne odchylenie od dlugoterminowej sredniej jest bardzo duze, zanim
                                                sytuacja wroci do punktu wyjscia, najpierw nalezaloby sie spodziewac wzrostu
                                                tego wskaznika do poziomu 1,5-2m2, tak jak to obecnie ma miejsce np. w Berlinie.
                                                W ekonomii juz tak jest, ze im silniejsze odchylenie, tym dotkliwsza korekta.
                                                • Gość: jarek Re: do posziego IP: 88.156.80.* 16.06.07, 09:52
                                                  w np berlinie tak ale u nas nie ,moze troszke .
                                                  pamietaj ile w berlinie ludzie zarabiają i tam przy tym współczynniku "2"
                                                  mieszkanie kosztuje ok1750m2 czyli 6650zlm2 czyli jeszcze devlop. na tym
                                                  zarabiają .
                                                  u nas przy tym współczynniku by to juz bylo znacznie ponizej kosztów budowy.
                            • bukowski27 Re: Korekta 12.06.07, 12:44
                              > Radzę zaglądać do bardziej poważnych źródeł:
                              >
                              titania.sourceoecd.org/vl=4071905/cl=55/nw=1/rpsv/ij/oecdjournals/03766438/v2004
                              n8/s1/p1l
                              > Wykres 1.9. Z krajów OECD, tylko Meksyk miał niższą wydajność. Wydajność pracy


                              poszi, ten link prowadzi do danych za 2004 rok?
                              • poszi Re: Korekta 12.06.07, 14:40
                                > poszi, ten link prowadzi do danych za 2004 rok?

                                Tu jest raport z 2006 roku.

                                lysander.sourceoecd.org/vl=2642678/cl=20/nw=1/rpsv/~3805/v2006n11/s1/p1l
    • ben333 Re: Korekta 14.06.07, 13:17
      Posiadam kilka skromnych nieduchomości w naszej stolicy i tak własciwie to
      nawet czekam na małą korektę. Czemu? Bo każdy debil wie że po korekcie zwykle
      mamy ostrą jazdę w górę. Nieruchomości się kupuje na lata i każdy kto robi to
      rozsądnie uwzględnia 1 dołek. Co więcej, im większy dołek tym większe wybicie.
      smacznego :)
      • thesopranos Re: Korekta 14.06.07, 13:58
        :))) ciekawa teoria... bardzo ciekawa. Ja też kupie mieszkanie na górce i będę
        się modlił o korektę bo później to już tylko up up up :)

        Obyś się tylko nie przeliczył. Ja chyba jestem debilem, bo nie wierzę, że po
        korekcie mamy zwykle ostrą jazdę w górę... Żebyś tylko się nie przeliczył i nie
        skończył jak japończyk w 1990
        en.wikipedia.org/wiki/Image:EconomistHomePrices20050615.jpg - seledynowa
        linia

        > Co więcej, im większy dołek tym większe wybicie.
        > smacznego :)

        :) wilekie dzieki - dawno się tak nie uśmiałem. Ja tak właśnie inwestuję na
        giełdzie - jak wydaję mi się, że jakaś branża źle rokuje to wtedy szubko kupuję
        różne spółki, każdej po trochu i czekam na ogloszenia upadłości - im bardziej
        upadają tym więcej później zarobiam na odbiciu :)

        > smacznego :)

        wzajemnie :)

        pzdr

        en.wikipedia.org/wiki/Japanese_asset_price_bubble
        ec.europa.eu/economy_finance/events/2005/bxlworkshop2111/contributions/girouard_en.pdf.pdf
        • Gość: Ekaunt Re: Korekta IP: 62.29.166.* 14.06.07, 14:13
          www.bankier.pl/wiadomosc/Ceny-nieruchomosci-beda-rosly-w-nieskonczonosc-1597257.html
          • Gość: majkel Re: Korekta IP: *.unknown.be.uu.net 14.06.07, 14:32
            eeeeee
            autor artykuli zupelnie pominol to ze do zakupow apartamentow w wawie szykuja
            sie szejowie, gwiazdy hollywood,miliarderzy z listy forbs'a
            moze tylko rosnac tak pol miliona dolarow m2 to minimum potem do gory

        • ben333 Re: Korekta 14.06.07, 15:59
          faktycznie masz rację nie wsponiałem o tym, że raczej nie powinno się kupować
          niczego na górce bo po co potem czekać na ewentualny zysk dłużej lepiej
          wykorzystać ten czas na lepsze rozpoznanie rynku. Jednak w mojej opinii należy
          rozróżnić dołek na rynku od chwilowej korekty, która to wcale nie musi
          nastapić. Dane markro dla naszego wspaniałego kraju wskazują jednak, że dołek
          na rynku n i co za tym idzie niższe ceny mieszkań i ziemi w dłuższym okresie (5-
          10 lat) jest bardzo mało prawdopodobny.

          Kończąc ten wątek, bo nie uważam się za zbyt dobrego teoretyka jak wiekszość z
          szanownych i obecnych tu osób a raczej za praktyka, przy obecnej stabilizacji
          lub możliwej korekcie kupiłbym raczej coś małego w centrum lub innych
          najdroższych dzielnicach bo one swoje maxy miały pół roku temu,najmniej
          ewentualnie stracą i są najlepszą inwestycją do wynajęcia jesli zajdzie taka
          konieczność. smacznego
          • thesopranos Re: Korekta 14.06.07, 16:16
            > lub możliwej korekcie kupiłbym raczej coś małego w centrum lub innych
            > najdroższych dzielnicach bo one swoje maxy miały pół roku temu,najmniej

            Pamietaj tylko, ze przez dlugi okres czasu wiele moze sie zmienic. To co teraz
            jest dobra dzielnica za kilka lat moze byc złą i odwrotnie. Jeszcze 20 lat temu
            Ursynów to było obleśne zadupie na którym nikt nie chciał mieszkać (np.
            Balcerek z Alternatywy 4) a teraz troche inaczej to wyglada.

            www.paris.notaires.fr/art.php?cID=277&nID=649
            Zobacz co się wydażyło w Paryżu jeszcze niedawno - ceny w najlepszych
            lokalizacjach spadły najmocniej i w ciągu kilku lat dość mocno zmienił się
            rozkład cen w samym Paryżu w różnych dzielnicach.

            pzdr
      • Gość: Ekaunt Re: Korekta IP: 62.29.166.* 14.06.07, 14:31
        > Posiadam kilka skromnych nieduchomości w naszej stolicy i tak własciwie to
        > nawet czekam na małą korektę. Czemu? Bo każdy debil wie że po korekcie zwykle
        > mamy ostrą jazdę w górę. Nieruchomości się kupuje na lata i każdy kto robi to
        > rozsądnie uwzględnia 1 dołek. Co więcej, im większy dołek tym większe wybicie.
        > smacznego :)

        chybaś te nieruchomości odziedziczył, bo z taką kiepełą do interesów to nie widzę inaczej :) 1 dołek przez lata? ja tam w żadne dołki nie wierzę, zarobisz z 1000% jak nic!
        • ben333 Re: Korekta 14.06.07, 15:19
          dzięki. W końcu jakaś pozytywna odmiana. Lubie nieruchomości to je kupuje.
          Uzbierało się tego przez lata troche. wiekszość kosztów się zwróciła a to co
          jeszcze nie to się zwóci niebawem. Korekty są częścia każdego rynku a jak ktoś
          tego nie wlicza to potem jest ból. Ja raczej będę sprzedawał dopiero na
          emeryturce bo przecież nikt z was chyba nie liczy na nasz Wspaniały Zakład
          Ubezpieczeń Społecznych prawda? Fajnie, że tak dużo osób interesuje się
          nieruchomościami ale jak to w życiu niektórzy to czują lepiej a niektórzy tylko
          udadają. smacznego :)
          • pytalski12 Re: Korekta 14.06.07, 16:05
            hej ben333,
            Czy Ty jesteś autorem tego opowiadania jak to się męczysz dojeżdzając do pracy
            ze Starego Mokotowa i codziennie spóźniasz sie 3 minuty?
            Smiało się z tego pół biura kiedyś u mnie, więc może założyłbyć jakiś nowy wątek?
            • ben333 Re: Korekta 14.06.07, 17:13
              he he dzieki za pamięc . sam się wtedy usmiałem jak to pisałem. Może coś wrzuce
              na ruszt kiedys ... czuwaj
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka