Gość: Warszawiak
IP: *.jelonki.robbo.pl
01.11.07, 22:08
Cześć. Od niedawna zastanawiam się dlaczego nagle ceny przestały
rosnąć, ustabilizowały się, a w niektórych miejscach (lub segmentach
rynku) lekko spadają. Domyślam się, że większość z obecnych tu
grupowiczów podobnie jak ja ulokowała swoje nadwyżki finansowe w
drugie mieszkanie albo przynajmniej o tym myślała. Wszystko szło
dobrze. Ja na przykład zarobiłem (przynajmniej w teorii) ponad 40%
na mieszkaniu, które kupiłem na Mokotowie. Tymczasem okazuje się, że
mimo, że serwisy nieruchomościowe podają pewne średnie ceny dla
danego obszaru Warszawy, to moje ogłoszenie (cena 5% niższa od tej
średniej) wisi od jakiegoś czasu i trudno mi znaleźć nabywcę. Trochę
jestem tym faktem zaskoczony. Skoro mówi się o takim dużym popycie i
podaje się ceny średnie, to czemu ludzie jakoś przestali tu kupować.
Faktem jest, że trudno będzie mi się pogodzić, że nie zarobię 40% a
powiedzmy 30, lub 25, ale skoro tylko tak można odzyskać co się
włożyło to trudno - przecież i tak zarobiłem. I tu dochodzimy do
sedna sprawy - moim zdaniem przyczyną nagłego zmniejszenia popytu i
zwiększenia presji na obniżki cen jest to, że ludzie najzwyczajniej
w świecie przestali wierzyć w podwyżki - stąd przestali się spinać,
żeby zrobć wszystko, aby zdobyć swoje mieszkanie. Skoro liczą, że
ceny nie wzrosną, albo trochę spadną to przestali się spieszyć z
kupnem. I tu włąśnie pojawia się problem. Co z tego, że zarabiają 5%-
10% więcej niż rok temu? Przestali wierzyć we wzrosty. Ja oczywście
wierzę, że nie sprzedam ze stratą ... ale chciałbym zarobić choć
trochę na tym co ciężko pracowałem i władowałem w drugie mieszkanie.
I w tym momencie pojawia się pytanie - czy ceny nieruchomości mają
jakieś swoje fundamenty... a może to tylko kwestia wiary w ich
wzrost lub spadek? Moim zdaniem wiara we wzrosty (która miała
miejsce przez parę ostatnich lat) oraz przewidywana stabilizacja i
spadki (czyli również WIARA) to główne czynniki decydujące o cenach
średnich. Co Wy na to?