Gość: spec
IP: *.aster.pl
09.11.07, 21:21
Ponieważ z komentarzy w kilku wątkach ewidentnie wynika, że
większość tzw. zwykłych nabywców nie rozumie problemu i myśli, że
spadek cen ich nie dotyczy, zakładam nowy wątek edukacyjny.
Spadek wartości nieruchomości jest fatalny również dla tych, którzy
kupują na kredyt mieszkanie na własne potrzeby, ponieważ w
przypadku:
1. pogorszenia własnej sytuacji materialnej,
2. konieczności przeprowadzki w inne miejsce,
3. lub każdej innej przyczyny wymagającej pozbycia się
skredytowanej nieruchomości,
ludzie tracą możliwość szybkiego upłynnienia nieruchomości (na
którą ich faktycznie nie stać) i kupienia np. mniejszego mieszkania
lub wynajęcia, aby przeczekać trudniejsze czasy lub przeprowadzić
się w inne miejsce (za granicę) w poszukiwaniu lepszej pracy.
Ponadto, część banków zawarła klauzule o dodatkowym zabezpieczeniu
w przypadku obniżenia wartości nieruchomości. Na razie spadki są
niewielkie, dlatego banki wstrzymują się z egzekwowaniem swoich
praw, ale zapewniam Cię, że jak ceny spadną 30-40% to będzie
niewesoło.
W trosce o własny interes banki po prostu będą musiały wyegzekwować
to dodatkowe zabezpieczenie.
Oprócz aspektów czysto ekonomicznych dochodzi jeszcze ta przykra
świadomość, że tak łatwo dałem się wkręcić i tak strasznie
przepłaciłem...
Z moich obserwacji wynika, że wielu młodych ludzi, kupiło za swoją
maksymalną zdolność kredytową mieszkania, zupełnie nie
doszacowując, ile faktycznie kosztuje wykończenie i utrzymanie
mieszkania, a już zupełnie nie wiedzą, ile wynoszą koszty związane
z pojawieniem się dziecka w rodzinie. A przecież pojawienie się
dziecka oznacza (oczywiście poza wielką radością i szczęściem, bo
to najważniejsze), że albo jedno z rodziców rezygnuje z pracy na 3-
4 lata (znika połowa dochodu) albo konieczność zatrudnienia
opiekunki, czyli ok 1500zl/mies w W-wie (ekwiwalent dochodu brutto
ok 2300brutto) plus oczywiście standardowe koszty obsługi:)
Niestety proza życie potrafi dać w kość.
Znam też ciekawy przykład osoby z Polski, która kilka lat temu
wyjechała do pracy do USA i tam na fali optymizmu i hossy w
nieruchomościach, kupiła dom w 100% na kredyt. Problem teraz jest
taki, że ta osoba nie chce już dłużej pracować w USA (bo pogorszyła
się koniunktura w branży, wynagrodzenie w usd przeliczone na pln
już nie takie atrakcyjne, a przede wszystkich względy rodzinne),
ale nie może sprzedać domu, bo jego wartość rynkowa jest poniżej
wartości kredytu.
Dopóki nie uzbiera na tę różnicę, która stale się powiększa w miarę
jak ceny lecą na łeb, jest normalnie niewolnikiem swojego domu!!
Zamiast zysków na nieruchomościach, jest strata i niemalże dramat
rodzinny.
Dlatego tak ważne jest, aby nie kupować, zwłaszcza na kredyt,
przewartościowanych nieruchomości. Trzeba zachować zdrowy rozsądek
i nie dać sobie wmówić, że to normalne, że za małe mieszkanie w W-
wie, albo działkę w okolicy można kupić wypasione mieszkanie w
bogatszym kraju... Bo rynek zawsze, wcześniej czy później, koryguje
takie dewiacje i niestety jest to zawsze bardzo bolesne dla
nieroztropnych nabywców.
Moje prognozy cen nieruchomości w Warszawie za 6-12miesiecy:
mieszkania w wielkiej płycie – 4k za m2 (to i tak ponad 1k EUR,
więc baaardzo dużo za taki syf)
mieszkania nowe standardowe – 4-5k za m2
dom z działką 1000m2 w odległości do 20km od centrum – 500k
działki do 20km od centrum ok 150zł za m2
Dla tych co uważają, że w/w ceny są niskie załączam link do cen
domów w UK:
www.hbosplc.com/economy/latestregionalsummary.asp?region=london
I od razu wyjaśniam, że Greater London to miasto Londyn wraz z
najbliższymi przedmieściami (łącznie ok.8m ludzi), czyli taka
Warszawa plus okolice typu Piaseczno/Pruszków/Stare
Babice/Izabelin/etc. Poniżej link:
en.wikipedia.org/wiki/Greater_London
A więc w jednym z najdroższych i najbardziej prestiżowych miast
świata, w momencie szczytu hossy nieruchomościowej , średnia cena
domu wynosi obecnie ok. 320k GBP, czyli 1.7m pln.
Tymczasem u nas, gdzie średnia płaca w stolicy jest 4-5 razy
mniejsza niż w Londynie, ceny domów osiągnęły zbliżone NOMINALNIE
poziomy jak w Londynie!!!
„Gratuluję” kupującym domy i działaczki w Polsce po londyńskich
cenach, daliście się kosmicznie wkręcić kupując kilkukrotnie
przewartościowane aktywa. Za rok-dwa wasze domy/działki będą warte
połowę tego co zapłaciliście...