Dodaj do ulubionych

Spadki, spadki, spadki - Bankier.pl

IP: 82.177.11.* 29.02.08, 14:24
"Obecnie problemy na rynku nieruchomości dotykają nie tylko USA, ale
także Wielką Brytanię, Hiszpanię, Portugalię i wiele innych.
Wszystkie te kraje były poddane w ostatnim czasie pozytywnym
tendencjom wzrostowym, przy czym uczestnicy rynku poddawali się
iluzji, że w końcu uda się przechytrzyć cykl koniunkturalny.

Pewne mechanizmy, które nakręcały bańki na rynkach nieruchomości za
granicą, a później doprowadzały do zahamowania, można zaobserwować
na rynku polskim. Czy Polska jest o krok od załamania na rynku
mieszkaniowym?
Spadki, spadki, spadki…

Warto przyjrzeć się trendom, jakie przez kilka ostatnich lat
pojawiły się na rynku deweloperów notowanych na giełdach w Madrycie,
Londynie i Nowym Jorku oraz poszukać wskazówki odnośnie do sytuacji
tej branży w poszczególnych krajach. Utarło się przekonanie, że
giełda wyprzedza procesy zachodzące w sferze realnej.

W Hiszpanii boom na rynku mieszkaniowym trwał długi czas, ale coś
niepokojącego zaczęło się dziać w przypadku najmniejszych graczy
takich jak Inmobiliaria Colonial już w II połowie 2006 roku.
Maksimum z tego roku stało się pretekstem do wyprzedaży papierów tej
spółki i jak do tej pora akcje nie odrobiły strat. Kolejny gracz w
tej branży SACYR VALLEHERMOSO zaczął tracić na giełdzie w
listopadzie 2006 r.
Polskie spółki deweloperskie podążyły śladem zagranicy. Spadki
kursów akcji większości deweloperów okazały się większe od zniżek
głównych indeksów zarówno w Londynie, Madrycie, Nowym Jorku jak i w
Warszawie w najgorętszych okresach na giełdach. Najciekawsze jest
to, że w wielu przypadkach spadki cen papierów spółek deweloperskich
rozpoczęły się wcześniej niż światowa dekoniunktura na rynkach
finansowych. Spółki deweloperskie wyprzedziły burzę, jaka miała się
rozpętać w II połowie 2007 r.
Prawie wszędzie mówi się o trwającej hossie na polskim rynku
nieruchomości. Do nielicznych głosów należą sceptyczne opinie o tym,
że boom mieszkaniowy się kończy. Słyszymy za to, że ceny
nieruchomości jeszcze długo będą szły w górę, a na budowane domy,
mieszkania czy biurowce zawsze się znajdą się chętni.
Hiszpański torreador dał się pokonać bykowi - ludzie zaczęli więcej
zarabiać i wydawać na konsumpcję oraz na kupno mieszkania. Rynek
kredytów otworzył się na wszystkich, stąd brał się dodatkowy popyt
na mieszkania i domy. Wzrost cen na rynku nieruchomości zaczął
przyciągać inwestorów i spekulantów z kraju oraz z zagranicy.
Budownictwo i nieruchomości nakręcały koniunkturę, przy czym nie
było i nie ma do tej pory branży, która mogłaby zastąpić ten sektor
i popchnąć gospodarkę Hiszpanii do przodu.

Szybko podaż przewyższyła popyt, przy czym dużo gospodarstw domowych
zadłużyło się ponad stan. W takiej sytuacji restrykcyjna polityka
monetarna w Strefie Euro i ograniczenia kredytowe uderzyły w
nadmuchany popyt i spowolniły budownictwo. Wielu zagranicznych
inwestorów zaczęło sprzedawać nieruchomości w Hiszpanii, by szybko
zrealizować zyski. Ceny musiały spadać, bo udział kapitału
zagranicznego w hiszpańskim rynku nieruchomości był wysoki.
Symptomy osłabienia polskiej koniunktury na rynku nieruchomości -
Polska wydaje się być w początkowym stadium bański spekulacyjnej,
ponieważ stosunek kredytów hipotecznych do PKB wynosi mniej niż 10%,
podczas gdy w USA lub UK przekracza on 50% PKB.
Ale pewne zjawiska rzucają nieprzychylne światło na macierzysty
rynek nieruchomości. Spadki deweloperów na GPW nie wzięły się z
księżyca i nie są tylko pochodną globalnej koniunktury. Cykl na
rynkach nieruchomości jest przesunięty w czasie w porównaniu do
cyklu koniunkturalnego w gospodarkach. To, co obserwujemy może być
początkiem ciężkiego okresu dla sektora nieruchomości, który jest
wrażliwy na wahnięcia w gospodarce.
W przeciągu pierwszego półrocza w 2007 r. ponad trzykrotnie
zwiększyła się liczba nowych mieszkań i apartamentów w większych
miastach Na rynek polski wchodzi coraz więcej egzotycznych firm
deweloperskich. Polscy deweloperzy mają stosunkowo dużą konkurencję.
Powoli będzie się kończyć impuls demograficzny, rodzi się coraz
mniej dzieci, a społeczeństwo się starzeje. Poza tym w związku z
rządową niekompetencją w latach 2005-2007 zaprzepaszczono świetny
czas na trudne reformy, a deficyt w handlu zagranicznym znacznie się
pogłębił, szczególnie poprzez wzrost importu.

Innym bardziej niepokojącym czynnikiem, mogącym ograniczyć nasze
zyski z inwestycji w sektor nieruchomości, może być fakt, że
zakładana rekompensata dla deweloperów przez sprzedaż nieruchomości
komercyjnych może się nie zmaterializować. Stopy kapitalizacji
(określająca stosunek oczekiwanych rocznych przychodów netto z
wynajmu do wartości rynkowej nieruchomości) w tym segmencie zaczęły
spadać."""
I tak dalej i tak dalej - w końcu rzetelna analiza tego co się
dzieje, ku przestrodze.



Obserwuj wątek
    • Gość: Cylon Re: Spadki, spadki, spadki - Bankier.pl IP: *.jelonki.robbo.pl 29.02.08, 17:26
      A jak Business Center Club przewidywał 2-3 letnie spadki cen na
      rynku nieruchomości w Polsce, a potem stagnację to nikt nie wierzył.
      Nawet Expander, który do niedawna przewidywał wzrosty nagle się
      zreflektowac i bąka coś o korekcie...ehhh...
    • Gość: Kensio What da fak? IP: *.wat.edu.pl 29.02.08, 18:01
      "Rzetelna analiza" ale robiona czyba przez przedszkolaka.
      Wole czytać innych niż pisać, więc krótko sptytam: co do k..wy nędzy
      maja plamy na słońcu do ceny Bp 95?. Autor zakłada koleracje, a
      wrecz utożsamia cene akcji firmy developerskiej z cenami jej
      produktów. To trywialne ale:
      a) akcje - ceną rządzi gra popytu i podaży na fynku finansowym.
      b) mieszkanie/dom - na cenę ma wpływ popyt i podaż na rynku lokalnym.
      Te wartości mogą być skorelowane ale nie muszą.

      Przy okazji pragne pozdrowic zyski, poszjego, i sopranosa, a nie
      pozdrawiam onanisty muffy który obniża loty tego szacownego forum.
      • poszi Re: What da fak? 29.02.08, 18:22
        > maja plamy na słońcu do ceny Bp 95?. Autor zakłada koleracje, a
        > wrecz utożsamia cene akcji firmy developerskiej z cenami jej
        > produktów.

        Ponieważ nie ma kontraktów terminowych na mieszkania, nie wiadomo, bezpośrednio
        jak rynek wycenia przyszłe ich ceny. Ale rozumowanie w przypadku akcji
        deweloperów jest następujące:

        Wycena akcji to pochodna przewidywanej zdyskontowanej na dziś przyszłej
        zyskowności + rynek jest racjonalny i potrafi to oszacować + spadek akcji
        deweloperów => rynek przewiduje spadek zysku deweloperów => kłopoty ze
        sprzedażą, pogarszające się marże => spadek cen mieszkań.

        To rozumowanie ma kilka słabych punktów (np. że rynek jest racjonalny :) ), ale
        to ma większa korelacje niż z plamami na słońcu.

        W Stanach akcje deweloperów zaczęły spadać długo zanim zaczęły spadać ceny domów
        (nawet długo zanim zaczęły pogarszać się wyniki finansowe deweloperów).
        Oczywiście były też psikusy. Jesienią 2006 nastąpiła mocna korekta wzrostowa, co
        pozwoliło kilku komentatorom na postawie takiego samego rozumowania obwieścić,
        że "najgorsze już minęło". Po czym jeden i drugi rynek z hukiem rozbił te
        przypuszczenia,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka