pogromcamitow
15.06.08, 13:08
Czas to pieniądz!
Czy nie macie wrażenia, że od wielu miesięcy, znacznie głośniej niż
zwykle, liczne głosy skandują właśnie to stare oklepane przysłowie?
Czas to pieniądz! W wielu odmianach:
Nie trać czasu! Wykorzystaj swój czas! Wydaj pieniądze, zainwestuj,
jeśli nie masz - pożycz, zaryzykuj i zarób! Kup teraz swoje
marzenia, bo inaczej odejdą na zawsze! Kup swoje szczęście! Taniej
już nie będzie! Uwierz właśnie NAM !!!
I wielu uwierzyło, w dobrej wierze i bez złych intencji… Była
chwila, że ja również – ot tak… Czas to pieniądz! Jakież to proste,
prawie banalne…
Tylko, że jak to zwykle bywa czasy się zmieniają i w kontekście
obecnej sytuacji na rynku nieruchomości ta stara prawda, wciąż
aktualna po obydwu stronach barykady, stopniowo nabiera nowego,
nieubłagalnego znaczenia – bieguny się odwracają. Zarówno dla tych,
którzy wstrzymują się z zakupem mieszkania, jak i tych, którzy
czekają na kupujących. Z każdym kolejnym miesiącem ci pierwsi
zyskują, drudzy tracą, a może trafniej byłoby ująć – zyskują coraz
mniej.
Ale przecież „zawodowi gracze” tak łatwo się nie poddają. Nadciągają
wciąż nowe siły, żałosne wirtualne byty, które w kolejnych aktach
rozpaczy podnoszą larum, przekrzykują każdy głos rozsądku,
zniechęcają do polemiki, sprowadzając poziom dyskusji na zatęchłe
niziny swojej desperacji. Rujnują swoje zdarte gardła, zwołując
kolejną krucjatę przeciw maluczkim, którzy ostatnim wysiłkiem winni
żywić każdą potrzebę i fantazję ich chlebodawców. Kupujcie, albo
gińcie!
Spokój to siła.
Szkopuł w tym „kochani gracze”, że nie ma już z kim wojować. Poziom
waszej chciwości poszybował zbyt wysoko, niewyobrażalnie wysoko… I
na nic się zdadzą zaklęcia, groźby, kuszenie i wróżby - źródło
wyschło już dawno temu. Jedynym ratunkiem jest powrót do
normalności, do poziomu realnych cen, który wy tak naprawdę
doskonale znacie, ale ciągle walczycie pazurami o to co nie wasze.
Dopóki to się nie zmieni, coraz grubsze i coraz bardziej kolorowe
dodatki „Nieruchomości” będą zwyczajnie lądowały w pojemnikach na
śmieci. I to wcale nie jest przenośnia. Kilkukrotnie byłem
świadkiem, gdy spracowani mieszkańcy Warszawy po przejrzeniu kilku
pierwszych stron, ze spokojną rezygnacją i lekceważącym uśmiechem
umieszczali 93 strony papieru z szyldem GW w najbliższym kuble na
odpadki. Nie szkoda wam drzew? Nie szkoda ludzi, którzy w dobrej
wierze połknęli haczyk z trującą przynętą? Oczywiście było to
pytanie retoryczne - odpowiedź chyba znam…
Ale to już nie ma większego znaczenia. Lawina ruszyła i powoli
przyspiesza, niestety ludzie nie oszaleli, co gorsza przestali się
bać, nie wierzą tak łatwo w kolorowe banialuki i spokojnie czekają
na to co nieuniknione - spadki. Bo niewątpliwie najlepszą bronią w
walce z zalewającą nas zewsząd falą szaleństwa i kłamstw jest siła
spokoju.