paweldid
05.01.04, 08:37
Atrakcyjna cena za mieszkanie, o którym natychmiast zamarzyłem. Niestety
brakowało mi 20 tys. zł. Miła pani w eleganckim biurze aardomu vel era
development powiedziała, że to żaden problem i ostatnią ratę mogę wpłacić w
dogodnym dla mnie terminie.
Prace posuwały się błyskawicznie. Po budowie krzątali się szczęśliwi
robotnicy, śpiewając piosenki o terminowych wypłatach godziwych pensji. Gdy
pewnej nocy na budowie pojawili się złoczyńcy chcący ukraść okna, personel
rzucił się do ochrony mienia. Następnego ranka prezes Butyńska mówiła
dziennikarzom: "Tak się cieszymy - dzięki naszej czujności zakończenie budowy
nie opóźni się nawet o jeden dzień".
I rzeczywiście, dokładnie w dniu wskazanym w umowie, zadzwonił rano mój
telefon. "Z radością informujemy, że pańskie mieszkanie jest gotowe do
odbioru. Nasz pracownik czeka z kwiatami i kluczami pod klatką. Jednocześnie
przepraszamy za opóźnienie". "Jakie opóźnienie?" - spytałem lekko jeszcze
zaspany. "No, zgodnie z umową mieszkanie należy się panu od dziś, czyli już
od 9 godzin. Za to opóźnienie, choć wynikło z przyczyn niezależnych od firmy
aardom vel era develoment, wypłacimy panu przewidziane umową odszkodowanie w
wysokości 1% wartości mieszkania. Nasz pracownik już ma czek."