ice-tea
29.07.04, 13:35
Jestem w 18 tygodniu ciazy(wiem od niecalych 2 mies.), ale caly czas tak
naprawde mnie to nie cieszy, ale czesto zalamuje, a nawet przeraza. Jak mi
ktos mowi, zebym sie "cieszyla" ze swojego stanu, to mnie to tylko denerwuje
(latwo powiedziec).Na pewno jest to zwiazane z tym, ze nie byla to planowana
ciaza, choc ni do konca(nie dopuszczalam do siebie tej myli, ze moglabym
zajsc, a pigulek jak na razie nie moglam brac), ale rowniez to, ze jeszcze
studiuje(w przyszlym roku magisterka), zaocznie, a i tak przez kilka lat nie
moglam znalezc pracy(wiadomo, ciagle ta niedyspozycyjnosc, brak
doswiadczenia, wielka konkurencja, a do tego b. duze bezrobocie w Sz-nie i
moj brak przebojowosci i malo "konkretny" kierunek-socjologia). Takze w sumie
to jestem jeszcze sama niedojrzala spolecznie, problemy finansowe na kazdym
kroku, co mnie cholernie stresuje, a tu czeka mnie taka
odpowiedzialnosc.Dlatego czesto nie wiem co bedzie, mimo, ze nie jestem sama
(przynajmniej teoretycznie),ale optymizm mojego chlopaka nie na wiele mi sie
zdaje:( Co zrobic, zeby bardziej optymistycznie spojrzec w swiat i nie bac
sie tak bardzo?! Wychowywalam sie w sumie bez ojca(dluga emigracja) i moze
przez to jestem taka "slaba" psychicznie? Moj nr GG:5244126