Dodaj do ulubionych

To jedzenie mnie wykończy :)))))

13.08.03, 11:57
Właśnie pożarłam olbrzymi marynowany i nieznośnie kwaśny płat śledziowy,
który zagryzam "misiaczkami", wczoraj jadłam lasagne zagryzając winogronem,
jeszcze trochę to mnie rozerwie :))))
No własnie a Wy jakie dziwne i nie pasujące do siebie potrawki podjadacie?
Kasia i jej 10 tygodni :)))
Obserwuj wątek
    • ann99 Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 13.08.03, 12:07
      Smacznego!!!!!"Prawdy ludowe" glosza,ze jak sie ma takie "zachcianki" to musi
      urodzic sie dziewczynka...
      • lastka Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 13.08.03, 12:09

        Dziękuję, właśnie mam takie wrażenie :)))
        Normalnie to po takim jedzeniu z łazienki bym pewnie nie wyszła a tu proszę
        smakuje i to jeszcze jak!
        Koniec świata...:)))))))))
        • aga305 Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 13.08.03, 13:51
          dziewczyno!

          zastanów się następnym razem. Tak żreć jak świnia. Wąpie że twoje dziecko jest
          szczęśliwe z powodu tych mieszanek wybuchowych. Nie wierz że takie obżarstowo
          wywróży ci dziwczynkę, bo to nie ma nic wspólnego. Co najwyżej możesz się
          nabawić jakiejś choroby. A dotego potem będziesz płakała że jesteś gruba.
          • monique251 Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 13.08.03, 14:22
            No, nie było to ładne: "tak źreć jak świnia". Mam wrażenie, że to również coś
            dla mnie. Jem strasznie dużo i co się da. Czasami wieczorem jest mi już bardzo
            źle, jestem wzdęta, zemdlona, zestresowana, nieszczęśliwa, mąż mówi: po prostu
            ociążała. A tak naprawdę to czuję, że mam problem. W pierwszej ciąży tyle nie
            jadłam, uważałam na to co jem i kiedy a teraz to mam wrażenie, że jem non stop.
            Ostatnio nawet pomyślałam, że muszę lekarza zapytać czy jest coś na
            ograniczenie apetytu ( a raczej łakomstwa) dla ciężarnych bo moja silna wola
            zrobiła sobie chyba urlop. Ale stwierdziłam, że chyba mnie wyśmieje. To co mam
            robić? Jak sobie z tym radzicie? W ogóle jakoś?
            • lastka Re: Monique 13.08.03, 14:48
              monique251 napisała:

              > No, nie było to ładne: "tak źreć jak świnia". Mam wrażenie, że to również coś
              > dla mnie. Jem strasznie dużo i co się da. Czasami wieczorem jest mi już
              bardzo
              > źle, jestem wzdęta, zemdlona, zestresowana, nieszczęśliwa, mąż mówi: po
              prostu
              > ociążała. A tak naprawdę to czuję, że mam problem. W pierwszej ciąży tyle nie
              > jadłam, uważałam na to co jem i kiedy a teraz to mam wrażenie, że jem non
              stop.
              >
              > Ostatnio nawet pomyślałam, że muszę lekarza zapytać czy jest coś na
              > ograniczenie apetytu ( a raczej łakomstwa) dla ciężarnych bo moja silna wola
              > zrobiła sobie chyba urlop. Ale stwierdziłam, że chyba mnie wyśmieje. To co
              mam
              > robić? Jak sobie z tym radzicie? W ogóle jakoś?



              Staraj się jeść więcej owoców, Ja w ciągu dnia zjadam jakieś dwie może trzy
              kanapki, potem obiad, dużych porcji nie mogę jeść bo kiedy zaczynam jeść to
              zaraz czuję jak to jedzenie mi rośnbie w buzi. Jem normalny obiadek, jakiś
              jogurcik, i duuuuużo owoców. Lekarz mi zalecił jeść małe porcje i często.
          • aha12 Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 13.08.03, 14:23
            Och przestań. Różne mieszanki nie spowodowały jeszcze otyłośći. Ja lubię na
            codzień chlebek z szynką i dżemikiem (koniecznie morelowym) i wcale nie
            cierpię z powodu nadwagi. Powodzenia i przyjemności.
            • aha12 Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 13.08.03, 14:27
              Ups nie zdążyłam to było do Agi.
          • lastka Re: Do AGI 305 - nie świni 13.08.03, 14:45
            aga305 napisała:

            > dziewczyno!
            >
            > zastanów się następnym razem. Tak żreć jak świnia. Wąpie że twoje dziecko
            jest
            > szczęśliwe z powodu tych mieszanek wybuchowych. Nie wierz że takie obżarstowo
            > wywróży ci dziwczynkę, bo to nie ma nic wspólnego. Co najwyżej możesz się
            > nabawić jakiejś choroby. A dotego potem będziesz płakała że jesteś gruba.



            Dla twojej wiadomości " nie żrę jak świnia" Nie jem dużo a staram się jeść
            więcej owoców, jednak mam takie napady kiedy mam ochotę na dość dziwne
            mieszanki. A tą świnię to wypraszam sobie widać chyba nie byłaś w ciąży i nie
            wiesz jak to jest.
    • taaga Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 13.08.03, 15:21
      Solidaryzuje się z Lastką. Wcale nie jem dużo, nie mam specjalnych zachcianek i
      lekarz kazał nawet trochę więcej tyć, ale zdaża się, że jednocześnie zjadłabym
      coś słodkiego i kwaśnego i nie mogę się zdecydować. Może rozwiązaniem jest
      zjeść równocześnie ??? Póki co zdaża mi się po niezmiernie kwaśnym jabłku
      (takie mi teraz smakuje najbadziej !) zjeść krówkę. Smacznego!
    • kj74 Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 13.08.03, 17:30
      A ja mam ochotkę ogromną na kwasotki, ale jak zaczynam jesc nie rajcują mnie
      już. Raczej na jedzenie nie mogę patrzeć a eksperymenty - wykluczone. Moja
      serdeczna koleżanka jak była w ciży to chałwę zajadała ogórkami korniszonami.
      Chyba nic mnie już nie zdziwi :))))))
      Buziaki Kasia i brzuszek (11.03.04)
      p.s. a ta "świnia" to rzeczywiście nie na miejscu
    • natunia1 Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 14.08.03, 11:41
      Mhm... ja wczoraj zjadłam pół gara fasolki po bretońsku i popiłam to pół litra
      maślanki truskawkowej. Poczułam się błogo i szczęśliwie... świnka ze mnie co ???
      ;-)))
      • kj74 Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 14.08.03, 12:27
        i nie było rewolucji żołądkowych ? :)))
        • lastka Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 14.08.03, 13:07
          kj74 napisała:

          > i nie było rewolucji żołądkowych ? :)))


          Własnie to jest dziwne, że tych rewolucji nie ma a normalnie żebym nie była w
          ciąży to bym z klopika prędko nie wyszła, widać tego dziecko potrzebuje, trzeba
          jeszcze spróbowac marynowane śledzie popić chłodnikiem ;)))))))
      • lastka Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 14.08.03, 13:05
        natunia1 napisała:

        > Mhm... ja wczoraj zjadłam pół gara fasolki po bretońsku i popiłam to pół
        litra
        > maślanki truskawkowej. Poczułam się błogo i szczęśliwie... świnka ze mnie
        co ??
        > ?
        > ;-)))


        Straszeczna :))))))))))Ale pomyśl,jakie twoje dziecko było nieszczęśliwe!!!!
        A swoją drogą myślę, że dzieciom to nie przeszkadza, bo jeżeli mojemu dzidziowi
        nie smakuje kawa to na jej zapach i widok, reaguję bardzo żle albo np, takie
        tam różne zapachy kiełbachy z lodówki dzisiaj rano otwierałam lodówkę zatykając
        nochala a mój mąż miał z tego całkiem niezły ubaw :)))))
    • matiza Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 14.08.03, 14:22
      hmmmm - a potem sie dziwicie, że przytyłyście 30 kg i piszecie posty "jak
      schudnąć, co na rozstepy, itp".
      Dziewczyny !!!!!!! Bycie w ciazy nie jest usprwiedliwieniem dla idiotycznego
      obżarstwa.
      Takie moje zdanie
      pozdrawiam
      • lastka Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 14.08.03, 14:31

        Zadam tylko jedno pytanie: Byłaś w ciąży?
    • aniaop Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 14.08.03, 17:09
      Dziewczyny, nie przejmujcie sie glupimi komentarzami. Ja w ciazy wyjadalam
      musztarde ze sloika a innego dnia objezdzalam cale miasto w poszukiwaniu rurek
      z bita smietana. I przytylam tylko 12 kg, ktore zrzucilam w ciagu 2 tygodni.
      Dziecko urodzilo sie super zdrowe i takie jest juz przez 1,5 roku zycia. Takze
      zajadajcie te wymyslne smakolyki, na zdrowie. Pozdrawiam
      • ewetka Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 15.08.03, 11:37
        Jak ktoś ma dobrą przemianę materii to w ciąży tym bardziej może się opychać,
        bo przytyje tyle ile potrzeba. A poza tym dziewczyny czym się przejmować -
        figurą. Przez najbliższe miesiące brzuszek z przodu będzie dodawał nam uroku.
        A później wystarczy odrobina samozaparcia i błyskawicznie schudniemy. Poza tym
        trzeba korzystać bo za parę miesięcy kiedy bąble się urodzą a my będziemy
        karmić je piersią to niestety ale z jedzenia wielu rzeczy będziemy musiały
        zrezygnować. Korzystajmy póki można.
        Pozdrawiam Ewa
    • asik_w Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 11.09.03, 17:49
      Kochane Dziewczyny!!! ja jestem w 8 tygodniu:))) a od 2 tygodni mam ciagle na
      cos ochote, po prostu, mecze sie okrutnie, np. wczoraj rano chodzola z amna
      swiezutka bulka z pasztetem drobiowym, a z enie mialam pasztetu zrobilam
      normalne kanapki z szynka i musialam sie zmusic ze by to zjesc, ale bylo mi
      zle, a wieczorem okolo godziny 11 pieklam sobie ala nalesniki( wyszly grube bo
      nie chciala mi sie z tym bawic)z dzemem malinowym, ktoregos dnia tez poznym
      wieczorem pieklam sobie schabowe i gotowalam zimniaki:))), nie moge patrzec na
      chleb tostowy i nie moge nic slodkiego oj jak mi niedobrze a jeszcze na
      poczatki lipca moglam jesc slodycze na kilogramy:))) ale co tam jak moja
      kruszynka ma na cos ochote to jem, a ze moge wiecej przytyc no coz, pozniej
      troche samozaparcia, gimnastyki i bedzie oki pozdrawiam
      • agaa5 Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 11.09.03, 19:43
        A ja na jedzenie nie mogę patrzeć, no może poza wyjątkami. Smakują mi jeszcze
        ostre sosy, kiszone ogórki i grzyby. Tak mi się porobiło, że na większość
        ulubionych wcześniej potraw nie mogę patrzeć. Liczę tylko że może tak jak na
        którymś forum wyczytałam to przejściowy okres.
        Pozdraawiam
    • olabs Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 13.09.03, 14:59
      A ja generalnie na nic nie mam ochoty, szczególnie rano. Mam wrażenie, że
      jestem ciągle najedzona. Głodnieję dopiero tak w godzinach typowo obiadowych i
      wtedy mogę trochę zjeść, na początku nawet mi smakuje ale po kilku kęsach znowu
      jestem najedzona.Tylko owoce jakoś mi wchodzą.
      • znak_yrden Re: To jedzenie mnie wykończy :))))) 18.09.03, 09:01
        ja lubiłam przed ciążą ryby - teraz nie jestem w stanie wytrzymac ich zapachu;
        najchetniej jadam winogrona i jabłka po których mam okropne wzdęcia, takie że
        mnie wszystko boli.....
        Szczęsliwie teraz, w 21 tygodniu, powoli zaczynam jeśc normalnie, czasem mam
        tytlko ataki głodu - spalam chyba szybciej (pzremiana materii u cieżarnych
        skacze o 25 %)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka