nadwornyinformatykdisneylandu
24.01.15, 01:32
już nie wiem co robić. byłem u lekarzy 2 razy ale problemy z którymi się borykam wydają się mi aż tak głupie że po prostu nie mogę o nich wprost mówić drugiej osobie. otóż od około 3 lat wydaje mi się ze rodzina urządziła mi pewien terapii behawioralnej czy wprost zgłosiła do przymusowego leczenie psychiatrycznego. ostatnie miesiące są nie do wytrzymania bo zacząłem o tych problemach w dość agresywny sposób mówić ale że nie mogę wprost to wychodzę na paranoika. choć prawdopodobnie już nim jestem jeśli to się nie kwalifikuje na coś gorszego. otóż przechodząc do konkretów od około 3 lat prawie wszystko w okół siebie odnoszę do siebie. zaczęło się od niewinnego analizowania tego co ludzie do mnie mówią i po co. zacząłem szukać jakiś powiązań nowo poznanymi osobami a starymi znajomymi. gdyż wydawało mi się że ich wypowiedzi są jakoś konkretnie powiązane z moim życiem z moimi błędami. dopiero co skończyłem trzydziestkę a moje dotychczasowe życie jest generalnie porażką więc zacząłem zastanawiać się nad tym wszystkim dość mocno. tak na prawdę moje życie od ogólniaka jest w większości okresem bierności z przejściowymi zrywami i w większości niezrealizowanymi planami. 1,5 roku temu zacząłem zwracać uwagę na to co oglądam w internecie. początkowo myślałem że ktoś robi mi dowcip z sugerowanymi filmami na youtube. teorie ktore wymyślałem były lekko absurdalne ale racjonalne. mając zdalny dostęp do komputera można modyfikować ciasteczka youtuba. teoria szybko upadła gdy okazało się ze na innych komputerach z moim kontem jest to samo. mam znajomych informatyków ze 'znajomościami' więc uznałem to za dowcip i uznałem że tak jest bez żadnego jednoznacznego potwierdzenia co dzisiaj wydaje mi się cholernym błędem. myśl że to prawda pączkowała mi w głowie ja wymyślałem jakieś "testy" na jej potwierdzenie ale nigdy o tym z nikim wprost nie porozmawiałem. znajomi mają również kontakty w mediach więc przypadkiem powiązałem pewne wypowiedzi w radiu ze swoją osobą co szybko przeskoczyło na kilka dopiero co wydanych teledysków. wszystko wydało mi się dość racjonalne wiedziałem jak wygląda moje życie i że powinienem się nim zając lecz tak naprawdę nigdy nie byłem konsekwentny w swych celach i wszystko zostawiałem w teorii. "przesłania" które wydawało mi się że przekazują mi koledzy były proste - rusz du.ę lecz ja niestety wiedziałem że mam to zrobić już od bardzo dawna. świadomość że jestem w jakimś odrealnionym świecie tylko pogłębiła bierność. prawie od zawsze obawiałem się że jestem trochę zbyt sprytny w wykorzystywaniu dróg na skróty. mówiąc wprost trochę świadomie a trochę nie manipulowałem ludźmi i okazjami które mi się nadarzały jednak nawet w tym nie byłem konsekwentny. więc uznałem że tak jest tzn. że otrzymuję jakiś "przekaz" lecz zacząłem zbyt dużo o tym myśleć i zastanawiać się do czego do których okresów w moim życiu się odnosi. zawsze byłem nieśmiały i unikałem zbiorowisk ludzkich ale uważałem też że stopniowo mogę poprawić ten stan. ostatnie 3 lata wywróciły mi życie na tyle że już mogę mówić prawie o wszystkim. niestety o tych wszystkich urojeniach nie mogę. trochę czytałem o urojeniach ksobnych i wydaje mi się że to czego doświadczam przez ostatnie parę lat właśnie tym jest choć wiem że prawdopodobnie jest to wymieszane z faktycznymi zdarzeniami i próbami powiedzenia mi czegoś. największa tragedia tego wszystkiego jest w tym że ja nie znalazłem w tym "przekazie" nic co by mi pomogło odbierałem go wręcz jako dręczenie. w ogóle to nabawiłem się jakiegoś dysonansu ludzie w okół mnie mówili że jest dobrze że jest dobrze, rzeczywistość że powinienem wreszcie zmienić a internet mnie dręczył rewidowaniem mojego całego życia. tak naprawdę moja historia o wiele bardziej absurdalna i mimo mojej nowo nabytej otwartości po prostu nie mogę pisać o reszcie. wracając do tematu co mam zrobić by zabić ten cholerny egocentryzm abstrahując od tego czy to urojenia czy nie to ja przez większość czasu myślę o sobie