Dodaj do ulubionych

Z bpd da się żyć :)

02.12.17, 19:46
Mam na imię Ewa i od kilkunastu lat choruję na bpd. Choroba potrafi skutecznie uprzykrzyć życie ale można ją przezwyciężyć z pomocą życzliwych ludzi i dobrej psychoterapii...intensywnej pracy nad sobą. Przeszłam wiele w życiu...uzależnienie od narkotyków i alkoholu, bulimia, depresja, okaleczanie się. Prawie 20 pobytów w szpitalach psychiatrycznych, leczenie elektrowstrząsami...trochę tego było. Ale najwięcej i tak zależało i zależy ode mnie. Na ile pragnę żyć...rozwijać się. ..i swoje pasje, zainteresowania. Osoby chore bardzo często mają zdolności artystyczne, dużą wrażliwość. Mają dużo do dania...ja mam dużo do dania. Nie jestem wyleczona...cały czas walczę z chorobą i wykluczeniem społecznym...ale dziś chcę żyć i cieszyć się sobą i swoim życiem 😊
Obserwuj wątek
    • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 02.12.17, 21:21
      Twoje życie jest ciekawsze i to warto brać pod uwagę;
      kiedy od tego się zacznie całkiem dobrze się rozmawia;
      warto nie mieć oczekiwań, wymagań w stosunku do innych, nikt nie żyje dla innych :)
      wszystko jest do zrozumienia jeśli nastawiamy się na poznanie drugie człowieka
      kiedy się zapędzimy, bywa trudniej - ale to zawsze nasze ryzyko i trzeba zwolnić, czy ratować się :)

      ja mam to szczęście, że osoby z BPD znam od najlepszej, najciekawszej strony, bywa smutno gdy się rozjedziemy nagle, ale to i tak zawsze fascynujace spotkania/wspomnienia;
      w sumie identycznie mogę ocenić rozmowy z osobami, które były zakochane w osobach z zaburzoną osobowością - trochę cierpliwości i jest dobrze - co tam kilka miesięcy w porównaniu z całym życiem;
      każdy związek tyle nam mówi o nas samych, ze w sumie kiedy stajemy na nogi możemy być wdzięczni za doświadczenie;
      warto próbować zrozumieć innych
      • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 03.12.17, 20:31
        Życie jest zdecydowanie ciekawym zjawiskiem ;) i przerasta chorobę. Nie można żyć tylko chorobą i w ten sposób się ograniczać. Dzięki terapii ciągle się zmieniam, pracuję nad sobą i otwieram na coraz to nowe możliwości...których jest od groma. Denerwuje mnie to, że przeważnie o bpd pisze się jaka to ciężka choroba i jak ciężko się żyje z osobami zaburzonymi. Jest ciężko...nie zaprzeczam. Ale potrafi też być pięknie. Wszystko zależy czy ktoś chce żyć w klatce czy brać od życia to, co najlepsze...i dawać innym.
          • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 07.12.17, 21:30
            Nie prosiłam się o tą chorobę, ależyję nadzieją że nawet chorując można mieć piękne życie. Wszystko zależy od mojego spojrzenia na życie i ludzi. Mogę z jednej strony tylko biadolić jak mi jest ciężko...bo jest i to cholernie ciężko... Z drugiej mogę dostrzegać te małe pozytywne rzeczy...doceniać je i nie zamykać się w sobie. Tylko odpowiadać czymś dobrym. Życie polega na dzieleniu się. Byłam w szpitalu psychiatrycznym ponad 20 razy...dużo przeszłam jak na te moje 34 lata i często nie było za fajnie. Często chciałam się poddać. Ale spotkałam na swojej drodze wielu życzliwych ludzi, którzy pomagali mi się podnieść z upadków i z powrotem zacząć żyć. Choruję od 20 lat. Przełom nastąpił jak przestałam walczyć z chorobą tylko zaakceptowałam, że może nigdy nie wyzdrowieję i zaczęłam uczyć się z nią żyć. Najpiękniej jak można. A MOŻNA. Czemu mam się ograniczać? Życie jest zbyt cenne żeby to robić...
              • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 08.12.17, 12:40
                odezwę się

                podpowiesz jak chcesz upewnić się, że nie wkręcasz się w chorą grę jednego reżysera;
                spektakl trwa więc każdy musi sprawdzać

                szkoda czasu na oszusta, póki nie przeprosi i nie wyjaśni na czym polega jego problem to forum będzie pułapką;


        • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 11.12.17, 09:35
          i tego trzeba się trzymać, ze wszystkich sił
          wtedy ludzie mogą wspomagać, wyręczyć się nie da
          czasem przychodzi nam żyć jak w kopalni - jak się co dzień nie odkopujesz to kończy się tlen
          warto szanować ludzi, którym życie nie odpuszcza
          większość nie wie, że oddycha - mają to w gratisie, ale są ludzie, którzy jak na chwilę nie myślą o tym by oddychać, równo, płynnie znikają - sami sobie znikają i wszystko toczy się już tylko obok, nieznośnie
    • the-crawl Re: Z bpd da się żyć :) 29.12.17, 09:54
      OD dawna czekałam na taki głos...głos innej osoby, która żyje z zaburzeniem borderline od lat i umie odnaleźć się w życiu. Ja jestem w podobnym wieku, też po hospitalizacjach, terapiach i pobocznych zaburzeniach ( niektóre nadal są blisko ), można powiedzieć, że jestem wymięta doświadczeniami choć nadal czuję się zupełnym dzieckiem, albo raczej nie potrafię dojrzeć, choć mam syna i męża. Rodzicielstwo mnie przerasta, małżeństwo również, zwłaszcza, że oboje mamy swoje poważne problemy sami ze sobą, taka mieszanka bardzo wybuchowa i po latach widzę, że zdecydowanie za bardzo niszcząca. Dlatego dodałaś mi dziś otuchy,dałaś mi nadzieję :) Dziękuję, że się tu zjawiłaś
      • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 01.01.18, 19:01
        To ja dziękuję Tobie 😄 bdp nie ma ostatniego słowa. I nie dopuszczę już nigdy żeby miało. Mam dużo wsparcia ze strony rodziców i rodzeństwa. Mam bliskich przyjaciół na których mogę liczyć... Cały czas chodzę na terapię, która bardzo dużo mi daje. Dziś chcę żyć i cieszyć się każdą chwilą. Każdego dnia staram się dojrzewać...pewnie dużo mnie jeszcze czeka, bo czy chcę czy nie...choruję. Ale mam swoje życie, pasje...marzenia.
        Jak chcesz to napisz do mnie na maila bricciola@interia.pl
      • roadtrip2 Re: Z bpd da się żyć :) 03.01.18, 06:19
        Crawl.... co masz na myski piszac ze nie potrafisz dojrzeć? I jak to jest z rodzicielstwem i małżeństwem? Jaka twoim zdaniem i najbliższych jesteś matką i żona? Z czym twoim zdaniem sobie w tych zagadnieniach nie radzisz?

        Bardzo się chwali że znasz swój problem i że próbujesz go przezwyciężyć hospitilizacja i na terapiach...ogromny plus dla samej siebie i sama sobie powinnaś być za to wdzięczna.....fajnje. Nie można wygrać nie stając do walki. Dla tego walcz.
        • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 03.01.18, 20:25
          Bardzo ważne w zdrowieniu jest mieć świadomość własnej choroby. Równie ważne jest nie zwalanie winy na chorobę za swoje zachowania. Ja mam 34 lata. Choruję od 20. Przeszłam piekło i sprawiłam piekło innym. Od 14 lat bardzo nad sobą pracuję. Mam przyjaciół, pracę...marzenia i cele do których dążę. Nie chcę zasłaniać się chorobą. Mam inne priorytety w życiu. A jak się chce to znajdzie się życzliwych ludzi którzy będą wspierać. Sama wiem że muszę dojrzeć jeszcze w wielu rzeczach, ale powiedzmy sobie szczerze...kto nie musi...
          • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 03.01.18, 21:56
            bardzo dobrze napisane i oby wszyscy szukali co im w duszy gra, czemu czasem nie tak jakby chcieli;
            wszyscy dojrzewamy nieustannie - nie wszystkim jest łatwo; ważne, gdy się szuka dla siebie drogi;
            :)
        • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 03.01.18, 21:51
          gdy ktoś jest chory na raka też go tak napadasz i pytasz o co chcesz?
          trochę opamiętania w swojej paranoi
          chwilami wydaje się, że bez kaftana z 'oryginalnie zdrowymi, nadnormalnymi' - nie da się uporać;
          kilka lat pretensji do obsesyjnych myśli, własnych obsesji;
          to osobna jednostka chorobowa zdaje się - zero życia poza uzależnieniem od nieistniejącego związku - od lat to samo; ok - tylko po co zatruwać innym życie nieustannym zmyślaniem;
          jedno jest pewne jeśli się wchodzi w trudne związki trzeba się liczyć z potrzebą własnej terapii - chyba, że spokojnie wyciąga się wnioski i po ochłonięciu wchodzi w nowy fascynujący związek a nie latami wałkuje swoje nieudane życie;

          zaburzenia osobowości może mieć każdy i nikt nie ma prawa piętnować czy szkodzić ludziom z problemem,
          nikt nie ma prawa zajmować się notorycznym prześladowaniem ludzi nawet zdrowych, a co mówić o takich, którzy rozmawiają o swoich problemach na forum o jasnej deklaracji po co zostało stworzone;
          lepiej się zastanowić czy się nie szkodzi świadomie ludziom - nie wypisuje o nich bzdur;

          oczywiście każdy decyduje sam za siebie, to forum daje szansę - mądrym to służy; reszta ma problem :(

          od lat żadna osoba z zaburzeniami BPD nie naruszyła tu etykiet - mimo niezliczonych prowokacji i chamskich akcji podobno ludzi zdrowych! podobno nie da się tu obronić i tego się trzymajmy!



          • roadtrip2 Re: Z bpd da się żyć :) 04.01.18, 06:36
            Brzask przede wszystkim prosze czytaj ze zrozumieniem co napisałem, to jest pierwsza kwestia.

            Co do moich pytań to zadałem je nie Tobie a innej koleżance z forum. Dlatego nie rozumiem dlaczego wypowiadasz się nie pytana w temacie a jednocześnie piszesz o moim twoim zdaniu wscipskim pytaniu. Mniejsza już z tym że napisałaś że swojego konta podpisując się swoim loginem a nie po raz kolejny jako ktoś inny...temat nam znany.

            Teraz do rzeczy. Moje pytania były kierowane do crawl by po prostu wytłumaczył jak widzi swoje życie w relacjach rodzinnych i związkowych. W sensie jaka moc ma terapia że po iluś tam latach walki jest się w stanie powiedzieć że widzi się faktycznie swoje błędy a nie się je zrzuca na kogoś innego. I to czy te błędy są faktyczne czy zaczyna się je gloryfikowac tz czy istniej możliwość zdrowego wyposrodkowania.

            Jak pisałem dla osób które starają się walczyć ze swoimi demonami jestem pełen podziwu gdzie nie jednokrotnie już o tym pisałem dlatego charakter mojego poprzedniego wpisu był w tonie pozytywnym a ty brzask szukasz znowu forumowego zamieszania. Ja rozumiem że gdyby to było forum o tematyce "samochodowej" a ja bym spytał o jak się podlewać tulipany to faktycznie byłoby to pytanie nie na miejscu a jak widzisz moje nadal się wiąże w przedziale BPD. A czy ktoś jest skłonny szczerze na zadawane zapytanie odpowiedzieć czy nie już zależy od drugiej strony i na taka odpowiedź nie wywiera się presji.

            Pozdrawiam
            • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 04.01.18, 09:30
              zostaw ludzi w spokoju
              nie manipuluj
              i nie oczerniaj
              działasz na szkodę ...
              notoryczne nękanie zwłaszcza tu ...
              w żadnym towarzystwie takie zachowanie nie jest dopuszczalne - to tak na marginesie,
              czasem apele pomagają, czasem
              • roadtrip2 Re: Z bpd da się żyć :) 04.01.18, 11:28
                Brzask ja Cię na prawdę proszę, zaznacz mi fragment gdzie prowadzę manipulację? Gdzie bezpodstawnie oczernian? Rozumiem że w tym wypadku chodzi o Ciebie, jeżeli byś nie pisała z różnych kont gdzie się do tego przyznałas .... tematu by nie było.

                Co w twoimi mniemaniu robię że działam na szkodę? To że wypowiadam swoje odmienne zdanie niż ty posiadasz? To że nie potrafisz odpowiedzieć na proste zadane Ci pytanie i robisz z siebie człowieka dobrego słowa? Ja nie umiem nazywać rzeczy nie po imieniu dla mnie dobro jest dobrem, kot jest kotem a wiewiór zwykła wiewióra.... rozumiesz?
                Dlatego nie myl pojęć bo twoje przyklejania latek jest tendencyjne.

                Kolejna kwestia działania na szkodę.... jeżeli dla kogoś szkoda jest to że pokazuje jego minusy bądź wskazuje plusy których inna osoba nie widziała to może i masz rację ale jeżeli twoja myśl poleciała w innym kierunku to uważam że szkoda jest tolerowanie zachowań desktrukcyknych I mówienie że nic nie szkodzi.
                Nie nie dowiesz się od zuli pod sklepem jak rzucić picie, oraz cpuna jak skończyć z dragami.
                Uważam że jedynym wyjściem dla poradzenia sobie z jakimś problemem jest wywrocenje go do góry nogami. I umiejętność spojrzenia na to wszystko z boku wyciągając wnioski.

                Dwie koleżanki z tego wątku są tego przykładem że jak coś się chce to można zmienić i brawo im za to.....wierze ze z czasem będą od problemu coraz dalej .....

                Pamiętaj forum jest sklepiskiem wielu ludzi, wielu opinii i wieku różnorakich przeżyć.
                Naucz się nie oceniać i akceptuj odmienność zdań i sposobu przekazu (pytań i odpowiedzi) bo to nie wyemaginowany świat w którym uzyskasz odpowiedzi jaka jest tylko dla Ciebie akceptowalne.

                • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 04.01.18, 18:14
                  Z jedną rzeczą się zgodzę...umiejętność patrzenia z boku na swoje problemy to rzecz bardzo ważna... Ja się tego uczę na terapii i staram się wyciągać wnioski z popełnionych błędów. Tylko tak czuję że dojrzewam i że mam dużo do dania innym osobom. I podzielę się moim szczęściem...znalazłam pracę którą mam nadzieję utrzymam przez co najmniej rok. Wreszcie będę się czuć jak pełnowartościowy członek społeczeństwa 😄
                  • roadtrip2 Re: Z bpd da się żyć :) 05.01.18, 16:31
                    Gratuluję Bricciola znalezienia pracy ktora daje Ci dużą satysfakcję 😀 pamiętaj...chciec to moc!😀
                    Ludziom tak naprawdę najwiecej szczęście dają te najmniejsze rzeczy ... Bo te wyczekiwane gwiazdki z nieba tak naprawdę są zazwyczaj przereklamowane....choc nie zawsze 😉

                    Tak czy inaczej powodzenia i realizacji swojej osoby w nowym miejscu pracy !☺
      • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 03.01.18, 22:00
        potrzebne są dobre wieści, wsparcie
        przydają się dobre pewne wzorce u bliskich ludzi w otoczeniu;
        to trudne życie ale nie ma wyjścia - dobrze, ze są optymistyczne doniesienia o nowych terapiach i nowych metodach leczenia - łatwo nigdy nie będzie ale może wreszcie skutecznie;
        :)

        • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 04.01.18, 04:44
          Ja chodzę do super terapeutki, która baaardzo mi pomaga. Nie zamieniłabym jej na żadną inną. Daje mi dużo do myślenia, bardzo mnie wspiera i dużo ode mnie wymaga. Pomaga mi budować lepsze życie. Bo z bpd można miec dobre życie i można nie zatruwać go innym. Zależy kto czego od siebie wymaga
    • 3bsp Re: Z bpd da się żyć :) 05.01.18, 22:11
      Nie zaglądam tu już od czasu, gdy poradziłem sobie z moim problemem na tyle, że czytając zwierzenia i komentarze, traktuję je jak teatr, w którym cała, jakże dobrze mi znana dramaturgia zdarzeń i idące za nią cierpienie, odbieram jako widz z przynależnym i adekwatnym mu dystansem.

      Sprawdzając pewna informację, natknąłem się na wątek Ewy.
      Nie ma w nim tej teatralności i egzaltacji jaka zwykle towarzyszy wpisom na tej stronie ale jest prostota i otwartość a w tym postrzegam, że idziesz drogą ku światłu.
      Napisałaś Ewo najważniejszą konstatację ze swego wpisu: „Ale najwięcej i tak zależało i zależy ode mnie. Na ile pragnę żyć...rozwijać się. ..i swoje pasje, zainteresowania”
      Widzisz, by rozwiązać jakikolwiek problem, trzeba go najpierw zdefiniować.
      Ja zdefiniowałem go kiedyś w przeszłości tak:

      Zaćpasz się, zachlasz uciekając przed prawdą o sobie, znajdziesz setki ludzi, którzy będą ci współczuć, mając tak naprawdę Ciebie głęboko w dupie, bo im wcale nie chodzi o ciebie, ale o swoje dobre samopoczucie, choć w tym przepełnionym obłudą świecie, nikt się do tego nie przyzna.
      Terapie, pomoc życzliwych ludzi, dobre słowo, zapewnienia o miłości?; Po co? by potem głębiej przeżywać osamotnienie i pustkę? by te uczucia uśmierzyć uciekając w egzaltację, która przecież jest jedną z bardziej obrzydliwych kompulsji, podobnie jak współczucie? by znaleźć ukojenie w oszukaniu samego siebie, by potem przekonany o swej racji, rościć sobie prawo do nienawiści wobec świata zewnętrznego i znajdować usprawiedliwienie swej podłości? To squash, w którym gram sam ze sobą.
      To śmiertelna gra pomiędzy rozumem a duszą jak starcie tytanów, bo BPD to ponadprzeciętna wielkość obu tych bytów, które nie zawrą pokoju dopóki jeden nie zwycięży.
      Uleczenie, to uzdrowienie duszy, która ma moc walki z anarchią umysłu, który całkowicie przejął kontrolę, tworząc wewnętrzny ołtarz lęku jakim jest EGO.
      Jeśli nie uświadomię sobie, ze moja egzystencja to wątła nić życia, rozpięta pomiędzy lękiem a miłością, której siedliskiem jest właśnie dusza, której istnienia nieświadomie się wyrzekłem, nigdy nie ruszę z miejsca. Wciąż będę przeżywać wzloty i upadki kręcąc się w kółko w karuzeli BPD.
      Musi być jakieś wyjście, bo tak nie można żyć.
      Znalazłem je w duszy, czy jak kto woli w swej istocie, swej esencji i w pełnym uświadomieniu sobie, że nie jestem swoim rozumem, że jest on tylko moim narzędziem, którym winieniem się po mistrzowsku posługiwać a gdy jest niepotrzebne, należy je odłożyć.
      Nie ukrywam, że moim kołem ratunkowym była i jest głęboka wiara, ale nie ta kościołkową, pełna obłudy, bałwochwalstwa i bigoterii, która wszak jest tylko kompulsją EGO, ale oparta na filozofii Jezusa, nauczyciela, uosobieniu świadomości duchowego przebudzenia.
      Bo tu chodzi o przebudzenie, które jest owocem misji Ducha Świętego, który zawsze odpowiada jeśli Go zapytamy w przeciwieństwie do EGO, które zawsze wykreuje lęk znajdując tysiące niepotrzebnych nikomu wersji obrony.
      Idąc drogą ku przebudzeniu, przybyło mi trochę centymetrów w biodrach. Wiesz dlaczego? Bo dawniej wszystkie te sprawy, które były moim życiowym być albo nie być łącznie z poszukiwaniem za wszelką cenę akceptacji świata zewnętrznego, teraz umieściłem w stosownym miejscu czyli w d…pie, a przecież ich ogrom musiał gdzieś się pomieścić, stąd pewnie i te centymetry.
      Musisz odnaleźć tę Ewę, która została stworzona jako doskonałość, obdarzona wolnością wewnętrzną i zakochać się w niej całą swą duszą a nie rozumem, który jest w stanie wykreować co najwyżej ersatz w postaci narcystycznej dewiacji.
      Trzeba ci tam wrócić, do twego początku, do źródła, bo tam jest rozwiązanie.
      Czy pamiętasz małą Ewunię i jej świat, który jeszcze nie był zepsuty?
      Trzeba ci znów ruszyć w drogę nie unikając pozytywnej wizualizacji i szczypty dziecięcej magii, nie zapominając wszak o Bogu.
      To działa droga Ewo. Szerokiej prostej i bez skrótów drogi.
      • 9iopack Re: Z bpd da się żyć :) 05.01.18, 23:12
        Oj, oj, ojjj...
        Dawno, baaardzo daaawno, nie czytałem tu tak wartościowego wpisu!
        Idiotki - zadufane w swoim BPD, wszelkie "wyjątkowe" borderki, te, które mają (wg siebie) "ten dar", jak i "ratownicy". nieszczęśliwie zakochani, zdewaluowani oraz ciotowaci "sami sobie winni" - -
        - czytać do znudzenia!!!
        Bo ten wpis , to perełka w tym szambie, obłudzie i samooszukiwaniu na tym forum.
        Chylę czoła Madame!
        Wszystkiego dobrego (nie tylko w Nowym Roku)!
        (P.S.: ten świat (to forum ) ma jeszcze jednak szansę! :) ;)
          • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 06.01.18, 12:31
            Dziękuję...miło wiedzieć, że moje wpisy coś dają :D
            Dzięki temu w pewnym sensie i choroba nabiera innej wartości...tak tak...choroba też może być wartością. Już dawno zaakceptowałam że choruję na bpd i od tamtej pory moje życie zaczęło nabierać kolorów... Nie znaczy to że nie cierpię...że choroba nie uprzykrza mi życia...ale staram się podzielić rzeczy, na te które mogę zmienić i na te, które po prostu muszę zaakceptować. Dużo w swoim życiu zniszczyłam i zepsułam, nie chcę żeby to się powtarzało. A większość zależy ode mnie...
      • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 06.01.18, 12:24
        Dziękuję za Twoje słowa...jestem osobą wierzącą i wiara daje mi dużo siły i światła...by nie chodzić na skróty, nie migać się od życia i nie zwalać wszystkiego na chorobę. Choroba powoduje dużo cierpienia, ale nie ma ostatniego słowa...nie dopuszczę by miała. Chcę mieć dobre życie...właściwie, co ja piszę...ja mam dobre życie...kochającą rodzinę, bliskich przyjaciół, super psychologa i psychiatrę, dobrze ustawione leki, teraz pracę... Czy to wszystko nie powoduje że życie jest naprawdę piękne?
        • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 06.01.18, 12:44
          Ewa nieustannie walczy o siebie i to chyba dobra droga

          dobrze, Ewa że piszesz SWOJE - do Ciebie dołączą inni

          kiedy się pisze o swoich sposobach, staraniach, sukcesach i niepokojach; gdy tak daje się wsparcie to wszystko nabiera sensu i sieje nadzieję

          wiara w dobro w sobie ma moc i ratuje, pozwala wstawać, gdy się zagapi :)
      • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 06.01.18, 12:37
        jeśli tylko szukamy w sobie mocy to większość dróg może być zbawienna;
        jeśli wspieramy się, a nie uwieszamy;
        jeśli nieustannie pytamy a nie zalepiamy, ogłuszamy niepokój;
        jeśli zachwyt wyzwala w nas szacunek a nie nienawiść;
        jeśli zaczynamy dopuszczać do siebie poczucie praw i obowiązków i dojrzewamy w zmaganiu się z prawem do naszych wyborów, pomyłek i sposobów naprawiania;
        jeśli orientujemy się - że żadna kasza manna na innych nie spadła, a nam ktoś puszkę Pandory kazał otworzyć - to jest szansa

        nie wszyscy mają podobnie, ale jeśli ma się siłę, by żyć, choć jeszcze jeden dzień, to można oprzeć się o każde dobre słowo i uczepić się myśli, że musi być sposób, by dało się kolejne dni wytrwać, w ratowaniu siebie; dobra wiara pokazuje, że mamy szansę w sobie;
        czy pomaga wiara w boga, czy pomaga wiedza-medycyna-terapia, czy pomaga akceptacja ludzi ... najlepiej gdy uda się z wszystkiego skleić swoje pokłady, swoją szansę i kolejny dzień;

        jak nazwiemy swój czas dojrzewania, naprawiania tego co nam wmodelowano na starcie i tego co potem dopasowaliśmy do tego mniejsza, ważne żeby skądś dostać wsparcie w tym prawie do odkrycia, że możemy być z siebie zadowoleni obiektywnie na siebie patrząc :)

        czasem trzeba sobie zdać sprawę, że pozbawiono nas 'oczu' czy że bez nich urodziliśmy się - bywa wspaniale, gdy orientujemy się jak może być i czy mamy szanse zdjąć bielmo czy trzeba ominąć problem i żyć mimo braku, mimo defektu

        czasem proszę by ktoś rozmawiał ze mną jakbym była jego dzieckiem - już wyjaśniam - może to komuś pokaże, że można i tak zorientować się, gdzie ma bigos; kto czytuje to forum zna ten przykład: jak matka wysyła sprzeczne komunikaty - trzyma papierocha w zębach i mówi - jak będziesz (czasem gnoju doda) palić to cię zatłukę; pierwszy, naczelny komunikat, mówi - musisz mnie naśladować bym cię kochała; drugi, słabszy, mówi - musisz mnie słuchać, bym cię kochała; wielu ludzi żyje w tym koszmarnym rozkroku i bez szans oczywiście na pewność i dobre relacje; miota się od wierności po grób, do zdrady - by ufff zadowolić matkę trującą z papierosem w paszczy; czasem zastąpienie matki ideałem/bogiem pomaga, ale przecież skądś trzeba zmontować odpowiedź- to jak ociec palić czy nie palić? - to bardzo ciekawe jak udaje się lub nie ludziom odnaleźć wzorzec dla siebie - bardzo ciekawe;
        równie ciekawe jest to jak ludzie sobie boga wykorzystują do karania, nagradzania czy np do stawiania pytań i poszukiwania odpowiedzi - owocne to bywa;

        jesteśmy bardzo różni, trzeba dojrzałości pielęgnowanej dzień za dniem, by znaleźć w sobie prawo do poszukiwania odpowiedzi na swoje pytania; by znaleźć wsparcie w tym poszukiwaniu, odkrywaniu SIEBIE i to po pierwsze dla siebie

        nie wierzę w patenty, ale w szanse tak :)

        jeśli ręce mi opadają to zrywam się by tylko nie pójść na łatwiznę wINNI - bo to kanał

        kiedy się szamoczę - przeglądam swoje myśli, notatki, szukam czemu się nie trzymam w kupie; co przegapiłam w podskokach, czemu z kim, na jakiej fali; łatwo nie jest przecież - ale kiedy pilnuję swoich potyczek z życiem, mam szansę innych rozumieć; z ocenianiem jest pewien problem ale to temat na bardzo ciekawą kolejną rozmowę

        szykujecie się na radość z Owsiakiem? rany ile to może dać siły :) - manna


      • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 06.01.18, 20:08
        Powrót do dzieciństwa jest bolesny gdyż już wtedy wiele rzeczy było popsutych...już od małego coś było ze mną nie tak. Do dziś nie znam tego przyczyny ale już nawet jej nie szukam. Szkoda czasu. Trzeba żyć tym co jest tu i teraz. A przynajmniej tak mi się wydaje...
      • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 17.01.18, 18:01
        Podzielę się ważnym dla mnie aspektem mojego życia...dostałam pracę :D nie jest to może praca moich marzeń, ale jakaś jest. Jest to dla mnie niezwykle ważny etap w zdrowieniu. Prawie cały 2017 rok spędziłam w szpitalu psychiatrycznym, poddawana różnego rodzaju terapiom i próbom poradzenia sobie z moimi problemami. I teraz proszę...wracam do normalności, będę mieć własne pieniądze, czas do zagospodarowania i rozdysponowania...wreszcie zacznę żyć tak, jak się żyć powinno...
        • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 17.01.18, 18:40
          No nic...podzielę się nie tylko moją radością z rozpoczęcia pracy ale też pewnego cierpienia ostatnich dni...samotność. Czytałam wpisy na innych forach dotyczących związków z ludźmi z bpd i ogarnia mnie wielki smutek. Zupełnie tak, jak by normalny związek nie był możliwy. Tak jak by ludzie z bpd byli w stanie tylko rozpętać piekło i zniszczyć drugą osobę. Ja uważam, że mam wiele do dania drugiej osobie i jestem w stanie kogoś pokochać nie niszcząc go w żaden sposób. Tylko że nie ma drugiej osoby, która chciałaby się o tym przekonać. Nie cierpię na brak przyjaciół. Mam bliskie mi osoby i jestem za to dozgonnie wdzięczna, ale brakuje mi tej jednej jedynej....która nadałaby sens moim dniom. Na szczęście jestem osobą wierzącą i wiara pomaga mi przetrwać wszelkiego rodzaju kryzysy, ale ostatnio samotność trochę bardziej mi dokucza. No nic....trzeba przetrwać i to... pozdrawiam serdecznie każdego, kto to przeczyta... :D
          • snorkeling Re: Z bpd da się żyć :) 18.01.18, 10:18
            Gratuluje I zycze powodzenia
            szczerze podziwiam poniewaz mysle ze wiem ile samozaparcia I wysilku musi Ciebie to kosztowac.

            Moja expartnerka nie byla w stanie podjac takiego wyzwania I konczy jako uzalezniona osoba bez pracy obwiniajaca caly Swiat za krzywdy I skaczaca z adoratora na adoratora.
            Powodzenia I Ciesz sie zyciem I zycze duuzo sily do dalszej pracy
            • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 18.01.18, 19:59
              Dziękuję :D
              Ja tak skończyć nie chcę. Uzależnienie mam nadzieję, że mam już na zawsze za sobą a pracę mam nadzieję, że uda mi się utrzymać dłużej niż kilka miesięcy. Masz rację...kosztuje mnie to wiele wysiłku, ale wiem, że warto go podjąć. Wiem, kim chcę się stać, co chcę osiągnąć... Będzie trochę ciężko połączyć pracę z terapią elektrowstrząsów, której cały czas jestem poddawana... Ale widzę w tym wszystkim sens...głęboki sens i wartość.
              • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 18.01.18, 21:20
                warto się trzymać każdego sukcesu, każdy postawiony krok w dobrym kierunku to jest powód do powiedzenia wszystkim udało się,
                każdy udany krok pozwala przetrwać te wszystkie, które jeszcze się nie udają

                ludzie nie zdają sobie sprawy jak wile wyzwań stawiają zaburzenia ich posiadaczom, jak długo trzeba i bez ustanku walczyć o każdy dzień
                • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 21.01.18, 17:26
                  Dlaczego wszystkie wpisy o osobach chorych na borderline są takie...agresywne... Rozumiem, że w związkach może i mogło być ciężko, ale dlaczego nikt nie pisze, że walczy z chorobą, walczy o swoje życie, o relacje z innymi, walczy o coś lepszego we własnym życiu. Choruję od 20 lat i nie zwalam winy za moje niepowodzenia na chorobę, czy ludzi mi bliskich. Jest ciężko, bo jest...jest cholernie ciężko walczyć z wykluczeniem społecznym, z uprzedzeniami, ale żyć trzeba...i to ode mnie zależy, jakie to życie będzie. Czy mogę przeżyć coś dobrego? Oczywiście że mogę!!!! Ja jestem kowalem swego losu, ale nie dałabym rady bez życzliwych ludzi, bez mojej genialnej psychoterapeutki i psychiatry, bez leków. Proszę, niech ktoś napisze, że jest chory i pomimo tego kocha życie....
                  • deterramirabili Re: Z bpd da się żyć :) 21.01.18, 18:35
                    Ja jestem chora, ale już nie na bpd, bo z biegiem czasu zmieniono mi diagnozę na zaburzenie schizotypowe (chociaż część lekarzy mówi otwarcie, że to schizofrenia). Tak mocno przeżyłam odrzucenie jednej osoby, że wpadłam w psychozę. Było bardzo ciężko się pozbierać, ale zrobiłam to. Obecnie biorę leki i tak kocham życie razem ze wszystkimi jego cieniami. Nie jest łatwo mi nawiązywać znajomości z ludźmi ale staram się jak mogę. Nie wiem czy kiedykolwiek będę w związku, ale wierzę, że każdy jest kowalem własnego losu i że mogę być szczęśliwa nawet będąc sama. Trzymam kciuki za Ciebie i pozdrawiam :)
                    • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 21.01.18, 19:51
                      Dziękuję za Twój wpis...ja miałam 3 lata diagnozę schizofrenii. Teraz mam bpd, zaburzenia depresyjne i zaburzenia psychotyczne. Jestem sama i też nie wiem czy kiedykolwiek będe w związku. Ale chciałabym bo samotność czasem daje w kość. Mimo wszystko staram się nie ograniczać i dostrzegać to, co przynosi mi życie. To dobre...ale i też to złe. Staram się żyć dniem dzisiejszym bo to ono jest budulcem mojej przyszłości. Też trzymam za Ciebie kciuki i jeszcze raz dziękuję za Twój wpis 😄
                      • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 23.01.18, 03:24
                        Świat bywa skomplikowany...nawet często, ale jak się chce to można przeżywać i piękne chwile. Moja choroba i wszystkie hospitalizacje (a było ich prawie 25) bardzo poprawiły moje relacje z rodziną a zwłaszcza z mamą. Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że jest jak moja przyjaciółka...wspiera mnie, pomaga, stara się zrozumieć. Choroba też pozwoliła mi poznać ciekawych ludzi...nie tylko chorych, jak ja, ale takich, których moja choroba nie przeraża i nie odstrasza. Mogę śmiało powiedzieć, że mam prawdziwych przyjaciół, którzy pomagają mi iść i przechodzić przez trudy życia. Tego życzę każdemu...
                        • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 23.01.18, 09:16
                          myślę, że to jest baza, która pozwala Ci sensownie budzić się rano

                          kiedy są ludzie, którzy nas rozumieją, zaczyna się oddychanie,
                          nie trzeba mieć świata złożonego z samych przyjaciół, ważne, by kilka osób zaczynało nas rozumieć, choć trochę :)
                          wtedy i my sami siebie zaczynamy rozumieć i mamy szanse, co raz więcej szans na pogodzenie się z sobą samym

                          tak sobie o tym myślę
                          • 0bleblak Re: Z bpd da się żyć :) 28.01.18, 15:54
                            Bricciola2, bardzo budujące jest to, co piszesz, bo jak czytam te wszystkie teksty w sieci.... Choć bardzo brakuje mu też wypowiedzi partnera osoby z bdp, który potwierdzi, że da się. Piszą niestety ci, którym się nie udaje i sugerują, że jeśli ktoś jest z osobą z borderline, to dlatego, że z nim samym jest coś nie tak. A może zwyczajnie kochają. Przecież nad każdą relacją mniej lub bardziej trzeba pracować. I każdy z nas jest inny.
        • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 03.05.18, 19:18
          Długo mnie tu nie było...z bardzo prostego powodu...trafiłam do szpitala. Choroba przyatakowała. Dalej jestem w szpitalu przez co straciłam pracę ale nigdy nie przestanę o siebie walczyć...choćby to miało trwać całe życie. Jedna rzecz która mnie smuci....wpisy że życie z osobą z bdp nie da się żyć. Mam problemy z emocjami ale potworem nie jestem. Jestem zdolna do miłości...przyjaźni...jestem osobą godną zaufania i pełną empatii. Stać mnie na uśmiech...dobre słowo.
            • brz_a_sk Re: Z bpd da się żyć :) 04.05.18, 09:24
              jak wiele dla siebie zrobiłaś wiesz tylko Ty, wiesz, że bywa raz trudniej raz prościej;
              zmiany najpierw dystansują, niepokoją, ale wiesz, że zmiany przed Tobą są szansą na kolejne kroki w tę lepszą stronę;
              masz pokaźną ekipę :) i potrafisz być z ludźmi - wiele osób już samo to uznałoby za cud;
              wszystko idzie w dobrym kierunku, umiesz szukać pomocy w kryzysie i to pozwala myśleć: nawet gdy jest gorzej to zamienię to w lepiej, w kolejny krok do życia; ciesz się sobą - robisz wielkie rzeczy, wielu marzy o Twoich umiejętnościach; będzie coraz lepiej - magnolie zakwitły dla Ciebie:)
              • bricciola2 Re: Z bpd da się żyć :) 04.05.18, 10:27
                Najgorsze to przyczepiona etykietka bordera. Ja przede wszystkim mam na imię Ewa. Staram się być coraz bardziej świadoma swojej choroby żeby móc normalnie żyć. Nie zwalać wszystkiego na chorobę ale też być świadoma swoich ograniczeń. To jest najtrudniejsze...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka