17.09.03, 11:44
Właśnie dotarła do nas do firmy wiadomość o śmierci naszej koleżanki.
Agnieszka, co prawda już od dawna pracowała w innej firmie, ale tu ciągle
wszyscy pamiętają jej serdeczny usmiech, posyłany spod grzywki rudych włosów
i ten charakterystyczny ruch głowy, jakim zarzucała warkocz na ramię. I to
serdeczne ciepło, które roztaczała wokół siebie. Od kilku lat walczyła z
paskudną odmianą nowotworu. Nie dała rady...
Obserwuj wątek
    • chatka_ Re: Agnieszka 17.09.03, 11:49
      Boze jaki ten czlowiek kruchy...
      Rals, trzymaj sie!
      • ralston Re: Agnieszka 17.09.03, 11:50
        Ja się trzymam, ale żeńskiej części personelu oczy znalazły się nagle w mokrym
        miejscu...
        • chatka_ Re: Agnieszka 17.09.03, 12:01
          Tfu co za dzien dzisiaj, wszyscy placza, tylko ze niektorzy naprawde maja
          powod...
          • ralston Re: Agnieszka 17.09.03, 12:09
            Ojej - a co się dzieje?
            • chatka_ Re: Agnieszka 17.09.03, 16:53
              ralston napisał:

              > Ojej - a co się dzieje?

              Przepraszam, nie chcialam niepokoic :)
              • ralston Re: Agnieszka 17.09.03, 16:54
                chatka_ napisała:

                >
                > Przepraszam, nie chcialam niepokoic :)

                Niepokoić możesz zawsze. Smutki lepiej dzielić... :)
    • luego Re: Agnieszka 17.09.03, 12:27
      Kiedy wreszcie ktos wymysli skuteczne lekarstwo na te chorobe!?? :(
      Mysle ze nie ma takiej rodziny, ktora by sie z nowotworem nie zetknela.
      • saunne Re: Agnieszka 17.09.03, 12:35
        Wyrazy współczucia Rals.

        Luego masz rację, niestety.
        • ralston Re: Agnieszka 17.09.03, 13:07
          Współczucie nie mnie jest potrzebne a najbliższym. Agnieszki nie widziałem od
          kilku lat. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że była ciężko chora. Jedyną
          szansą byłby przeszczep szpiku, ale w jej przypadku prawie niemożliwe było
          znalezienie dawcy. Szczegółów nie znam, ale urodę miała trochę azjatycką -
          pewnie o jakieś genetyczne sprawy chodziło...
          • habitus Re: Agnieszka 17.09.03, 13:42
            Szkoda dziewczyny... Robilam klinikę onkologii dziecięcej CZD (odbiór był
            tydzień temu) to się napatrzyłam. Ludzie powinni umierać staro...
            • ralston Re: Agnieszka 17.09.03, 13:47
              habitus napisała:

              Ludzie powinni umierać staro...

              A w każdym razie później niż ich rodzice...
              • anka1 Re: Agnieszka 17.09.03, 15:04
                kazda smierc boli. czy ktos umiera staro czy mlodo ... u Tolkiena czytalam ze
                jest to dar dany czlowiekowi. ale z takim darem trudno sie pogodzic.
                • ralston Re: Agnieszka 17.09.03, 15:14
                  anka1 napisała:

                  > kazda smierc boli. czy ktos umiera staro czy mlodo ... u Tolkiena czytalam ze
                  > jest to dar dany czlowiekowi. ale z takim darem trudno sie pogodzic.

                  Bo może nam trudno zrozumieć, że to jest dar... Nie znając nieśmiertelności,
                  nie wiemy czy wtedy nie pragnęlibyśmy czegoś innego...
                  • anka1 Re: Agnieszka 17.09.03, 15:17
                    trudno zrozumiec, trudno przyjac. a w dzisiejszych czasach wypieramy ze
                    swiadomosci to ze kazde zycie ma kres.
                    • ralston O przemijaniu... 17.09.03, 15:24
                      I nie wiem, czy właśnie nie dotknęłaś sedna. Wypieramy ze świadomości to, że
                      życie ma kres i przez to żyjemy nie raz byle jak... Świadomość kresu pozwala
                      lepiej gospodarować tym czasem, który jest nam dany...
                      • saunne Re: O przemijaniu... 17.09.03, 15:40
                        "Gospodarować czasem, który jest nam dany"... to bardzo mądre, tylko... jak to
                        dobrze zrobić? Patrzę na swojego tatę - pracuje od rana do wieczora. Po
                        powrocie do domu nie ma siły nawet obejrzeć telewizora. Kładzie się spać a
                        następnego dnia znowu to samo. Z przerażeniem myślę, że za kilka lat skończy
                        się to zawałem. Może nawet śmiercią. Czasami aż na niego krzyczę, ale skutek
                        jest żaden. Czy tak ma wyglądać życie?
                        • ralston Re: O przemijaniu... 17.09.03, 15:54
                          saunne napisała:

                          > "Gospodarować czasem, który jest nam dany"... to bardzo mądre, tylko... jak
                          to
                          > dobrze zrobić? Patrzę na swojego tatę - pracuje od rana do wieczora. Po
                          > powrocie do domu nie ma siły nawet obejrzeć telewizora. Kładzie się spać a
                          > następnego dnia znowu to samo. Z przerażeniem myślę, że za kilka lat skończy
                          > się to zawałem. Może nawet śmiercią. Czasami aż na niego krzyczę, ale skutek
                          > jest żaden. Czy tak ma wyglądać życie?

                          Ano to z całą pewnością nie jest łatwa sztuka. Tu nie ma prostych recept. Z
                          jednej strony, żeby przeżyć trzeba czasem tak cięzko pracować, że sił nie
                          starcza na nic innego...
                      • anahella Re: O przemijaniu... 17.09.03, 15:40
                        ralston napisał:

                        > Świadomość kresu pozwala
                        > lepiej gospodarować tym czasem, który jest nam dany...

                        Podoba mi sie to, co napisales powyzej.
                      • awee Nie zawsze... 17.09.03, 15:45
                        ralston napisał:

                        > Świadomość kresu pozwala lepiej gospodarować tym czasem, który jest nam
                        > dany...

                        ...bo czasem człowiek zadaje sobie pytanie po co to wszystko, skoro wie że
                        skończy marnie....



                        • ralston Re: Nie zawsze... 17.09.03, 15:51
                          No tak - wszystko zależy od konstrukcji psychicznej człowieka. Jeden bedzie
                          chciał jak najlepiej wykorzystać czas jaki mu pozostał, inny załamie się tym,
                          że wszystko nie ma sensu w obliczu śmierci.
                          Dawniej chyba było łatwiej nie popaść w takie załamanie. Śmierć nie była czymś
                          skrzętnie ukrywanym. W wielopokoleniowych rodzinach dzieci widziały
                          umierających dziadków, bo mieszkały z nimi pod jednym dachem. I chyba dzięki
                          temu później traktowały śmierć, jako coś naturalnego. Dziś to jest jednak
                          zawsze duży wstrząs...
                          • habitus Re: Nie zawsze... 17.09.03, 17:45
                            ralston napisał:


                            > Dziś to jest jednak
                            > zawsze duży wstrząs...

                            Wydaje mi się, że sednem sprawy jest uświadomienie sobie co w tym naszym życiu
                            jest najważniejsze, czemu poświęcić bezcenny czas, którego jest tak mało. W
                            dodatku nie wiemy - ile. Nad tym wyborem zastanawiają się wszyscy
                            filozofowie. "Przeżywaj każdy dzień tak, jakby był twoim ostatnim", "Dobrze
                            przeżyte życie nie jest za krótkie"... To wszystko prawda, tylko co jest ważne -
                            rodzina, praca, samodoskonalenie, wiara, życie duchowe, poświęcenie? Dla Taty
                            Saunne - praca, dla Ralstona - Rodzina i włóczęgi w nieznane rejony, dla Chatki
                            podróże, ale i miejsce pełne miłości do którego może wracać, dla mnie - nie
                            wiem, chyba pomyślność dzieci, może relacje z mężem, samodoskonaleni ale w
                            sensie zgody na porządek świata. Dla każdego jest inna recepta i każdy ma
                            termin "oddania obiektu" nieodwołalny i w swoim czasie.



                            • chatka_ Re: Wszytko co najważniejsze... 17.09.03, 19:46
                              Najlepiej oddają to slowa Adama Nowaka:

                              Zapyta Bóg
                              W swym niebie
                              Jak spłacę dług
                              Ja nie wiem
                              Wierzyłem i
                              Kochałem i
                              Byłem tym kim chciał bym był

                              Mam jednak wlasna interpretacje ostatnich slow:
                              "I bylam tym kim chcialam byc"
                              Moc tak sobie powiedziec, to jest chyba szczescie...i Jemu chyba tez oto chodzi
                              • saunne Re: Wszytko co najważniejsze... 17.09.03, 20:35
                                chatka_ napisała:

                                > Mam jednak wlasna interpretacje ostatnich slow:
                                > "I bylam tym kim chcialam byc"

                                Wydaje mi się, że chyba niewiele ludzi jest w stanie to powiedzieć o sobie...
                                Byłam tym kim chciałam być... Na dzisiaj to dla mnie niewyobrażalne. Widzę
                                zdecydowanie więcej przeciwieństw niż szans, ale nie wolno się poddawać (w to
                                jeszcze wierzę). Nie wiem ja Wy, ale ja takie refleksje wręcz automatycznie
                                (podświadomie) wiążę z Polską, z miejscem, w którym się urodziłam i żyję.

                                • chatka_ Re: Wszytko co najważniejsze... 17.09.03, 21:56
                                  saunne napisała:

                                  > Wydaje mi się, że chyba niewiele ludzi jest w stanie to powiedzieć o sobie...
                                  > Byłam tym kim chciałam być... Na dzisiaj to dla mnie niewyobrażalne. Widzę
                                  > zdecydowanie więcej przeciwieństw niż szans, ale nie wolno się poddawać (w to
                                  > jeszcze wierzę).

                                  Sauneczko nie wiem czy nie mowisz o pracy, przyszlym zawodzie i przeciwnosciach
                                  z tym zwiaznych. Nie da sie z pewnoscia poczucia zadowolenia z siebie odlaczyc
                                  od pracy, ale chodzi oto by niezaleznie od swojej sytuacji moc na co dzien
                                  powiedziec sobie, ze sie jest takim czlowiekm jakim chce sie byc. Bo to jaki
                                  zawod wykonuje, czym sie interesuje jest dzieki Bogu plynne (i przez to w zyciu
                                  najfajniejsze :) Najwazniejszym jest by byc w zgodzie ze soba, dochowywac
                                  wiernosci samemu sobie.


                                  Nie wiem ja Wy, ale ja takie refleksje wręcz automatycznie
                                  > (podświadomie) wiążę z Polską, z miejscem, w którym się urodziłam i żyję.

                                  Swiadomie wiaze je z Polska. Chyba nie bylo kraju, ktory odwiedzilam, o ktorym
                                  bym nie pomysla ze chcialabym tu mieszakac! Za praca w Nepalu juz sie
                                  rozgladalam, na kursy do Londynu uprawniajce do nauki ang. za granica
                                  wybieralam a ciagle wracam tu, bo nikt tak nie kocha (wiem, chociaz o tym nie
                                  mowia) jak rodzice i siostra. Wiezi jaka jest w rodzinie, pomimo braku czasem
                                  jakiejs zazylosci, wielkiej przyjazni, zwierzen nie da sie z niczym porownac...
                        • chatka_ Re: Nie zawsze... 17.09.03, 19:53
                          awee napisała:

                          > ...bo czasem człowiek zadaje sobie pytanie po co to wszystko, skoro wie że
                          > skończy marnie....

                          Wie i nie wie, wiedza dotyczy tylko ciala, reszta jest wiarą...
                          • ogabignac Re: Nie zawsze... 17.09.03, 21:01
                            Trudno pogodzić się ze śmiercią zwłaszcza jeśli dotyka naszych bliskich.
                            Latwiej gdy wielokrotnie i dogłębnie przemyślimy, że śmierć należy
                            do naszego życia. Wcześniej zajrzałem na wątek piłkarski a tu takie sprawy...
                            • oka4 Re: Nie zawsze... 19.09.03, 06:34
                              Nie mowilam Wam o tym wczesniej, ale mnie tez niedawno taka tragedia
                              dotknela. Kiedy bylam w koncu 7 miesiaca ciazy zmarl moj ukochany tesc.
                              Z racji na swoj stan nie moglam nawet przyleciec do Polski na Jego pogrzeb.
                              Tak bardzo mi zal, ze nie doczekal swojego pierwszego wnuka...Zabraklo Mu
                              zaledwie dwoch miesiecy...Mial do nas przyleciec i opiekowac sie malym po moim
                              powrocie do pracy. Wciaz lapie sie na tym, ze ciagle czekam na Jego przyjazd...
                              • anka1 Re: Nie zawsze... 19.09.03, 08:53
                                Oka w takich wypadkach slow brakuje... napisac, ze jest mi przykro, ze
                                wspolczuje Tobie, twojemu Mezowii Forumiankowi to takie banalne. po prostu
                                sciskam Cie mocno i mozemy razem pobeczec. Ty tam. ja tu.
                                • habitus Re: Nie zawsze... 19.09.03, 15:19
                                  "Śmierć jest to nieobecność we wszystkich miejscach naraz..."
                                  • ralston Re: Nie zawsze... 19.09.03, 15:30
                                    habitus napisała:

                                    > "Śmierć jest to nieobecność we wszystkich miejscach naraz..."

                                    A we własnym sercu to co?
                                    • aand Re: Nie zawsze... 19.09.03, 15:31



                                      "Sen jest krotka smiercia, smierc dlugim snem..."
                                      • oka4 Re: Nie zawsze... 19.09.03, 18:17
                                        Dziekuje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka