all2 05.11.03, 21:04 Nad rzeczką, opodal krzaczka Mieszkała kaczka-dziwaczka... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
awee Brzechwa dzieciom.... 05.11.03, 23:51 Klej Idzie klej i po kolei Napotkane rzeczy klei: Stołki, szklanki, filiżanki, Salaterki, wazy, dzbanki, Talerzyki, flaszki, miski, Garnki, wiadra i półmiski, Nawet ławki, nawet szafki, Nawet książki i zabawki. Już posklejał kuchnię całą, A tu ciągle mu za mało, Wysmarował w pół godziny Wszystkie kołdry i pierzyny, Cały dom się klei, lepi, A on chciałby jeszcze lepiej. Naraz wzięła go ochota, Co się rzadko komu zdarza, Że przykleił psa do kota, Kota zaś do kominiarza, Zlepił z sobą dwie kumoszki, Które miały jakieś sprawki, Szyld przykleił do dorożki, A burmistrza do sikawki. W mieście straszne widowisko. Z każdą chwilą coraz gorzej, Już się wszystkim lepi wszystko I odlepić się nie może. Już nie idzie nikt aleją, Posklejane lampy gasną I powieki tak się kleją, Że za chwilę wszyscy zasną. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Brzechwa dzieciom.... 06.11.03, 00:17 A ja Ulaszkowi codziennie muszę bajkę "O Złotowłosej i trzech niedźwiedziach" zapodać. Inaczej spania nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: Bajki na dobranoc 06.11.03, 08:39 Na moscie stal Japoniec I bajki koniec Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Bajki na dobranoc 06.11.03, 08:41 poziomk napisał: > Na moscie stal Japoniec > I bajki koniec > To najkrótsza bajka jaką słyszałem :) Ciekawe czy Ulka da się namówić na podmiankę? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: Bajki na dobranoc 06.11.03, 11:38 Najkrotsza to : Przyjechal goniec i bajki koniec Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Bajki na dobranoc 06.11.03, 13:19 poziomk napisał: > Najkrotsza to : > > Przyjechal goniec > i bajki koniec > Dobre. Znasz jeszcze jakieś z tej serii? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: Bajki na dobranoc 06.11.03, 14:15 ralston napisa3: > Dobre. Znasz jeszcze jakieś z tej serii? :))) nie znam, ale znam inne bajki Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Bajki na dobranoc 06.11.03, 14:18 poziomk napisał: > ralston napisa3: > > > Dobre. Znasz jeszcze jakieś z tej serii? :))) > > nie znam, ale znam inne bajki > Też takie krótkie? Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Bajki na dobranoc 06.11.03, 14:35 Raz niesforny Tadeuszek, Nałapał do butelki muszek. Po czym wpuścił tacie w spodnie, By mu było niewygodnie. I cieszy się mały zdrajca, Że śię tata drapie... Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: Bajki na dobranoc 06.11.03, 14:41 Poszedl Ksiezyc Ajci I narobil w majci. Dzieci to widzily, Z Ksiezyca sie smialy. Ksiezyc zawstydzony, Sciagnal kalesony, I zgadnijcie dzieci Czym on teraz swieci? Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: Bajki na dobranoc 06.11.03, 14:44 Mam 3 latka, 3 i pol broda siegam ponad stol, mam fartuszek z Myszka Miki , i zarzywam narkotyki. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: Bajki na dobranoc 06.11.03, 14:37 troche nie cenzuralne i nie ta te forum: np bajka o wezu....... i t p ale nie pros abym tu opowiadal Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Ze Skarbczyka malucha... 06.11.03, 14:47 Ja wychodzę po ciasteczka- Rzekła Mama do Juleczka, Sprawiajże się tu przykładnie, Nie ssij palców, bo nieładnie, Bo kto palec w buzie tłoczy, Zaraz krawiec doń wyskoczy Z nożycami zły okrutnie I paluszki niemi utnie. Julek przyrzekł słuchać Mamy, Lecz nie wyszła jeszcze z bramy, A już nieposłuszny malec Myk do buzi duży palec! Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera, Wpada krawiec jak pantera I do Julka skoczy żywo. Nożycami w lewo, w prawo Uciął palec jeden drugi, Aż krew trysła we dwie strugi. Julek w krzyk, a krawiec rzecze: Tak z nieposłuszeństwa leczę! Wraca Mama, aj! Wstyd! Bieda! Juleczkowi ciastek nie da, Bo kto Mamy nie usłucha, Temu dosyć bułka sucha. Płacze Julek, żal niebodze, A paluszki na podłodze. Odpowiedz Link Zgłoś
habitus Re: Ze Skarbczyka malucha... 06.11.03, 23:22 Ala i Jurek płakali jak przeezytałam im tę bajeczkę.... Ze śmiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Ze Skarbczyka malucha... 07.11.03, 08:52 habitus napisała: > Ala i Jurek płakali jak przeezytałam im tę bajeczkę.... Ze śmiechu. Bo to już duże dzieci. Mój dziewięciolatek też się z niej śmieje. Młodszej części przychówku raczej nie opowiadam. Ona się jeszcze nie zna na żartach ;) Odpowiedz Link Zgłoś
habitus Re: Ze Skarbczyka malucha... 07.11.03, 08:57 Nie, ja ją przeczytałam dzieciom jak miały po kilka latek. Do dziś, jak coś nabroją wypowiadają z grobową miną formułkę: "...a paluszki na podłodze...". Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Ze Skarbczyka malucha... 07.11.03, 09:05 Znaczy inteligentne bestie :) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Ze Skarbczyka malucha II 06.11.03, 14:52 Michaś był tłusty, zdrów najzupełniej, Z buzią okrągłą jak księżyc w pełni, Jędrną jak orzech, śliczną, rumianą, Jadł i pił wszystko, co na stół dano. Raz,gdy mu zupę stawia służąca, On stąd ni zowąd talerz odtrąca. Mama go łaje, a Michaś w sprzeczki: "Nie chcę jeść zupy ani łyżeczki!" Nazajutrz Michaś tak schudł nieboże, Że nikt go w domu poznać nie może. Dają do stołu, a Michaś w sprzeczki, Nie chce jeść zupy ani łyżeczki. Na trzeci dzionek bieda nie żarty, I schudł i osłabł Michaś uparty. Lecz znów przy stole w krzyki i sprzeczki, Nie chce jeść zupy ani łyżeczki. Nie słuchać starszych, rzecz bardzo brzydka, W czwartym dniu Michaś wychudł jak nitka, W piątym coś w piersiach i w gardle dusi, Kto nie je zupy, ten umrzeć musi. Tak też z Michasiem - był zdrów i tłusty, Pięć dni grymasił, umarł na szósty. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Ze Skarbczyka malucha III 06.11.03, 14:57 Utonięty Zyzio Kiedy lekki był wiaterek, poszedł Zyzio na spacerek, koło drwala na polanie, co pracuje niesłychanie. Drwal ostrzega go z daleka: -oj uważaj, bo tam rzeka! niepotrzebne tu wywody, bo jak wpadniesz tam do wody to utoniesz w niej bez śladu i zostaniesz bez obiadu. Zyzio jednak dalej bieży i nie spyta, co należy. Brzeg jest stromy, późna pora, obok w ziemi lisia nora. W wodzie ryby przepływają, co wesołe minki mają. Patrzy Zyzio i myśl snuje: -złapać ktorąś popróbuję! Się nachyla tuż nad wodę, chce obejrzeć rybki młode... Lisek z strachu pisnął w gruncie - to już pewnie po Zygmuncie! Nagle plusk! - oj będą szkody, Bowiem Zyzio wpadł do wody! Zaraz fala go porywa, główkę, nosek też zakrywa, Zyzio krzyczeć nie jest w stanie: kto usłyszy na polanie? może lisek sie zlituje i po drwala pocwałuje? Ale lisek w miejscu stoi iść po drwala on się boi... Zanim zdołałby coś wrzasnąć, drwal siekierą mógł go trzasnąć... Zniknął w wodzie Zyzio mały, ryby po nim zapłakały, drwal zapłakał też na brzegu i rodzina z nim w szeregu. Zanim cała przeszła nocka, Zyzio spłynął był do Płocka, Albo jeszcze dalej w morze, gdzie tłuściutkie są węgorze - Może kiedy co powiedzą, ale oni cicho siedzą... Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Ze Skarbczyka malucha IV 06.11.03, 14:59 O nieposłusznej Lili co cioci nie słuchała Chociaż ciocia przestrzegała, poszła w góry Lili mała. myśli; - pójdę, jedna chwilka, w siatkę złowię dziś motylka! wbije szpilkę i zasuszę, bowiem mieć motylka muszę! Szczeka Burek, wierne psisko: - hau! nie odchodź! hau! bądź blisko! bo kto kiedy po kryjomu na motylki pójdzie z domu, ten nie wróci na tym świecie jak to pewnie wszyscy wiecie! Ale Lili na nic głucha, słów rozsądku nie posłucha... jeszcze chwilka, jeszcze chwilka, i już złapie się motylka! Jakże trzeba się zasapać, by motylka cichcem złapać, bo po górach za nim bieży, żeby złapać jak należy. Nagle patrzy - bez przestanku krąży motyl w krąg rumianku, więc się siatką zamachuje i... w powietrze ulatuje! Bowiem wiedz to, dziatwo miła, za rumiankiem przepaść była ze skałami ogromnemi, co prowadzą w środek ziemi! Wpadła Lili aż do środka - nikt jej więcej tu nie spotka, tylko motyl gdzieś tak krąży, bo on zawsze krążyć zdąży... Tak to bywa moi złoci, gdy się rad nie słucha cioci. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Ze Skarbczyka malucha V 06.11.03, 15:01 Spoko - tym razem Józio przeżył :))) Przygoda złego Józia Józio był to zły ladaco. Wszystkim płatał psot tysiące: bił lokaja, bił służące, koty, psy, choć nie miał za co. Łowił muchy do pudełka i obrywał im skrzydełka, i zabijał śliczne ptaszki, łamał meble dla igraszki, Darł książeczki w kawałeczki nawet bił, choć go pieściła, niańkę, co go wykarmiła! Raz gdy na podwórku był, piesek z miski wodę pił, Hajże! psotnik do biczyka, i po cichu się przemyka i zbił pieska, co miał sił. Bez przyczyny dręczyć grzech; piesek zawył - Józio w śmiech, lecz po śmiechu często łzy - piesek mądry myśli sobie: kiedy Józio taki zły, to i ja mu na zlość zrobię. I nim ruszył w swoją drogę, piesek Józia łap za nogę, masz za moje, teraz skacz! krew prysnęła, Józio w płacz. Gwałtu! boli! - spuchła nóżka, położono go do lóżka, nie mogł ruszyć się jak kloc, ani zasnąć całą noc. Przyszedł doktor i z apteki przyniesiono gorzkie leki. Biedny psotnik, aby żyć, choć niedobre, musiał pić; Dano obiad - piesek siadł i za Józia wszystko zjadł. Oj! od złości strzeżcie się, bo złym zawsze bywa źle! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Ze Skarbczyka malucha VI 06.11.03, 15:03 Okropna historia z zapałkami Była to wieczorna pora, wyjechali wszyscy z dwora w domu tylko pozostała z śliczną lalką Kazia mała. Więc jak koza pląsa, bryka od kącika do kącika, to zaśpiewa, to podskoczy wtem... pudełko małe zoczy. Pochwyciła, otworzyła w niem zapałek pełno było!!! Myśli sobie - wiem co zrobię! będę mieć zabawę miłą nikt nie patrzy, jestem sama pozapalam je jak mama. Miauczek z Mruczkiem, mądre koty, wyciągnowszy łapki w górę proszą: Kaziu, nie czyń psoty, miau!, miau! - bo usłyszysz burę! Mama ruszać zabroniła, bo się spalisz Kaziu miła! Ale rada nic nie nada, Kazia kotków ani słucha, wtem na suknię iskra pada, z iskry płomień wnet wybucha i podskoczy do warkoczy, pali buzię, nosek, oczy! Kotki wrzeszczą wniebogłosy: - miau!, miau! gwałtu, Kazia gore! miau! ratunku, aby w porę! z sikawkami spiesznie, żywo gasić Kazię nieszczęśliwą! miau!, miau! miejcież zmiłowanie, bo i śladu nie zostanie! I zgorzała Kazia cała, garść popiołu pozostała i trzewiczki jeszcze stoją, smucą się nad panią swoją... Miauczek z Mruczkiem już nie skaczą, oni także Kazi płaczą: - gdzie panienka nasza, miau! gdzie jej biedna mama, miau? I tak płaczą nad dzieciną, że strumieniem łzy im plyną... Odpowiedz Link Zgłoś
dzikaa Re: Ze Skarbczyka malucha VI 06.11.03, 22:33 a może jakaś bajeczka o Ani? :) Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re.... 06.11.03, 23:32 dzikaa napisała: > a może jakaś bajeczka o Ani? :) O Ani-a! Nowa osoba do bandy "A" ? Fajnie. Im więcej tym lepiej.... Odpowiedz Link Zgłoś
habitus Re: Ze Skarbczyka malucha VI 07.11.03, 09:07 dzikaa napisała: > a może jakaś bajeczka o Ani? :) O Ani jest stosunkowo bezkrwawy :)) ) Aniu, nie rusz tego kwiatka!- upomina córkę matka. Ania matki nie słuchała, ukłuła się i płakała! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Ze Skarbczyka malucha VI 07.11.03, 09:11 habitus napisała: > dzikaa napisała: > > > a może jakaś bajeczka o Ani? :) > > O Ani jest stosunkowo bezkrwawy :)) > ) > Aniu, nie rusz tego kwiatka!- > upomina córkę matka. > Ania matki nie słuchała, > ukłuła się i płakała! Ale można go nieco "podrasować": Aniu, nie rusz tego kwiatka!- upomina córkę matka. Ania matki nie słuchała, i rosiczka ją wszamała! I teraz już trzyma klimat ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Ze Skarbczyka malucha VII 07.11.03, 09:53 habitus napisała: > dzikaa napisała: > > > a może jakaś bajeczka o Ani? :) > > O Ani jest stosunkowo bezkrwawy :)) > ) > Aniu, nie rusz tego kwiatka!- > upomina córkę matka. > Ania matki nie słuchała, > ukłuła się i płakała! No to jeszcze raz. Wersja hardcore, a la' Jachowicz: Aniu, nie rusz tego kwiatka! upomina córkę matka. Ania mamy nie posłucha. Ania jest na prośby głucha. Ania mamie nie uwierzy - już przy krzaczku ząbki szczerzy. Za gałązkę - cap łapkami! nic nie bacząc, że z kolcami. Wrzasła Anuś w niebogłosy, podskoczyła pod niebiosy. Krew się z obu rączek leje, buzia już się jej nie śmieje. Zakrwawione obie ręce - plamy będą na sukience. A sukienka przecież nowa - lepiej się przed mamą schowam... jak zobaczy, że zbrukana - nie wywinę się od lania. Skryła Ania się w ogródku, siadła w trawie po cichutku, ale z rączek, między mlecze krew jej we dwie strugi ciecze. Buzia jej się robi blada, tętno w żyłach szybko spada... Tak spadało do wieczora - już za późno po doktora... Już u Ani po chorobie - leży Ania w zimnym grobie. Trzeba zawsze mamy słuchać i na zimne czasem dmuchać. Jeśli myślisz - ja wiem lepiej! Grabarz szpadlem cię przyklepie. Odpowiedz Link Zgłoś
dzikaa Re: Ze Skarbczyka malucha VII 07.11.03, 19:20 hmm.. chyba nie zasne po takiej bajeczce.. a po krzaczkach nigdy nie chodziłam :) a może jakaś bajka z księciem w roli głownej.. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Ze Skarbczyka malucha VII 08.11.03, 10:57 dzikaa napisała: > hmm.. chyba nie zasne po takiej bajeczce.. a po krzaczkach nigdy nie > chodziłam :) a może jakaś bajka z księciem w roli głownej.. Zobaczymy co da się zrobić... Odpowiedz Link Zgłoś
habitus Re: Ze Skarbczyka malucha VI 06.11.03, 23:26 Prześliczne doprawdy. :))) Ciężko było dzieckiem być w czasach Jachowicza. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Ze Skarbczyka malucha VI 06.11.03, 23:34 habitus napisała: > Prześliczne doprawdy. :))) Ciężko było dzieckiem być w czasach Jachowicza. Prawda, że przecudne? Niektóre na pamięć znam :) Odpowiedz Link Zgłoś
asiia Re: Ze Skarbczyka malucha VI 07.11.03, 03:15 Radzę Ci jednak, Ralston, żebyś dzieciom ich nie czytał. Mam książeczkę z tymi wierszydłami, ale one absolutnie nie dla dzieci. Ja musiałam nawet w bajkach Andersena zmieniać zakończenia,żeby nie było płaczu. A moja córka po latach wypomniała mi, że zabrałam ją do kina na "Pana Kleksa" . Całkiem miła bajka, czy tam było coś strasznego? Okazuje się, że dla wrażliwego dziecka tak, jakieś wilki-wilkołaki, których obraz potem ja prześladował. Wierszyki dla starszych dzieci: Cióś to, cióś to za placiusiek? -pyta mały Tadeuszek. Ci to plamka jeśt cierwona, ci pomidol rozciapciany? Nie! To tatuś naś kochany psieś tlamwajek rozjechany! (dwa ostatnie wersy radośnie-chyba z powodu rozszyfrowania co to za plamka) Na podwórzu jest kałuża, z tej kałuży się wynurza... Hipopotam? - zapytacie. Nie, to tata po wypłacie Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: Bajki na dobranoc 07.11.03, 10:22 Wyszedl zuczek przed chalupke. zdjal majteczki zrobilk kupke. Zuczku, zuczku cos ty zrobil? Czyms chalupke przyozdobil? Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: Bajki na dobranoc 07.11.03, 10:34 all2 napisa3a: > > Nad rzeczką, opodal krzaczka > Mieszka3a kaczka-dziwaczka... > Ja znam inaczej... Nad rzeczka opodal krzaczka Mieszkala kaczka pijaczka Lecz zamiast trzymac sie rzeczki Pedzila bimber z porzeczki Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Slynna makabreska z Marianem... ;) 09.11.03, 23:47 Leży Marian, leży sobie koło szyny Przyszła już policja gapią się dziewczyny Tramwaj mu przejechał poprzez obie nogi Ach, cóż cię spotkało mój Marianie drogi Leży Marian, leży i wije się w bólach Od jutra na spacer no to już o kulach Twardy bruk, a jeszcze ludzi coraz więcej Marian się ogania, wszak ma jeszcze ręce Idą dwie sąsiadki, mają pełne siatki Patrzcie jaki młody, przecudnej urody! Pani, droga pani, czyja to jest wina? Takiemu młodemu nogi się ucina. Nogi jak to nogi bez nich też żyć może Ale wie sąsiadka, jutro ma coś zdrożeć. W płaszczu z ortalionu stoi Karol z POM-u Patrzy na tę jatkę i wcina kanapkę. Tramwaj ruszył dalej, nie zbrudzony prawie Krwi trochę zostało, ale bardzo mało Marian jeszcze leży, rozgląda się w tłumie Nogi leżą obok, on nic nie rozumie Coraz więcej ludzi i nikt się nie nudzi Widokiem przybici stoją emeryci Panie, jak okropnie patrzeć na te rany Ale dobrze mu tak, pewnie był pijany Przyszły także dzieci, patrzą bez obawy Mały Kazio chciałby nóżkę do zabawy Próżno rzecz tłumaczy babcia Kazia biedna Widzisz, Kaziu, nóżka może być potrzebna Obok idzie Heniek, teczkę trzyma w dłoni Spieszy się do biura, nikt go nie dogoni Nareszcie ekipa na biało ubrana Dwóch poniosło nogi, jeden niósł Mariana Wszyscy się rozchodzą, każdy w swoją stronę. Znów nic się nie dzieje, znów miny znudzone. Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Bajka o sowie 16.12.03, 13:59 A wise old owl sat in an oak, The more he heard, the less he spoke; The less he spoke, the more he heard; Why aren't we all like that wise old bird? Odpowiedz Link Zgłoś
awee Bajka na dobranoc 17.12.03, 23:15 Żył, o Efendi, w pięknym kraju Kędy gorący, korzenny ląd Władca - co oprócz innych zwyczajów Miał tysiąc dwieście czterdzieści żon (Może się mylę o jedną żonę Bo wszystkie były zaokrąglone) Władca nie lubił bałaganu Intryg, w przedsionku przepychania Żony więc ponumerowano Uczciwą drogą losowania By w usprawnieniach swych nie spocząć I wszystko mieć w każdej porze Kazał zbudować kryty taśmociąg Między haremem a własnym łożem (Sadzono w taśmę kolejne żony Włączył - i był zadowolony) Aż - jak kroniki stare podają - Taśmociąg zawył, zachrzęścił Stanął! - A w całym Seraju Nie było zamiennych części Wnet po pałacu rozniosło się Że plan się chyba wali W łożu jest żona 508 A części nie dostarczyli (Zawsze są takie kłopoty Kiedy w rozruchu prototyp) Władca w sypialni kąt wtulony Przeżywa nudy dramat Na taśmie więdną nowe, nie użyte żony A w łożu wciąż ta sama Nawet niebrzydki biust ma Ta moja żona pięćset ósma Dalej nie można przy dzieciach - Patrz: van de Velde plansza trzecia Coraz to nowych doznań Zapragnął władca jak byle łasuch We dwoje przecież wiele można Gdy ma się chwilę czasu Pierzchło zmęczenie i znudzenie Haremu masą przerobową; Cieszył się z tego niestrudzenie Choć nie był wcale Casanovą (Rzeczy w szczegółach streścić nie potrafię Nie popadając w pornografię) Noc była parna i duszna Jak zwykle przy miłosnej grypie Rzekł władca - Wiesz co, pięćset ósma? Ty chyba jesteś w moim typie Kiedy poranek okien dosięgnął Słowik rozśpiewał się w gęstwinie Szepnął do żony pięćset osiem: Kochanie, jak ty masz na imię? Więc został z jedną tylko żoną To było już dla niego jasne Jak zachować efektywność wzmożoną Zmniejszając jednocześnie koszta własne Bo świat nasz toczy się jednako A bajki treść nie kłamie Wciąż ilość nam przechodzi w jakość A poligamia w monogamię / J.K / Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Bajka o kaluzy i druga o panu ....... 18.12.03, 03:43 Na podworku jest kaluza a z kaluzy sie wynurza hipopotam - zapytacie? NIe! to tata po wyplacie ***************************** Pan Pierdolka spadl ze stolka na podloge, zlamal noge przyszedl lew, wypil krew Pan Pierdolka zdechl. Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: Bajka o kaluzy i druga o panu ....... 06.01.04, 11:22 anahella napisa3a: > Pan Pierdolka spadl ze stolka ola boga, boli noga przyszedl tygrys, (hm).... wygryzl > przyszedl lew, wypil krew > Pan Pierdolka zdechl. Odpowiedz Link Zgłoś
loczek62 Re: Bajka o kaluzy i druga o panu ....... 19.03.04, 14:17 anahella napisała: > Na podworku jest kaluza > a z kaluzy sie wynurza > hipopotam - zapytacie? > NIe! to tata po wyplacie > > ***************************** > > Na podwórku jest kałuża w tej kałuży cos sie nuża czy to koń ? czy to słoń? nie to tata dzis była wypłata Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Bajka o królewnie 21.12.03, 20:09 The Queen And The Soldier The soldier came knocking upon the queen's door He said, "I am not fighting for you any more" The queen knew she'd seen his face someplace before And slowly she let him inside. He said, "I've watched your palace up here on the hill And I've wondered who's the woman for whom we all kill But I am leaving tomorrow and you can do what you will Only first I am asking you why." Down in the long narrow hall he was led Into her rooms with her tapestries red And she never once took the crown from her head She asked him there to sit down. He said, "I see you now, and you are so very young But I've seen more battles lost than I have battles won And I've got this intuition, says it's all for your fun And now will you tell me why?" The young queen, she fixed him with an arrogant eye She said, "You won't understand, and you may as well not try" But her face was a child's, and he thought she would cry But she closed herself up like a fan. And she said, "I've swallowed a secret burning thread It cuts me inside, and often I've bled" He laid his hand then on top of her head And he bowed her down to the ground. "Tell me how hungry are you? How weak you must feel As you are living here alone, and you are never revealed But I won't march again on your battlefield" And he took her to the window to see. And the sun, it was gold, though the sky, it was gray And she wanted more than she ever could say But she knew how it frightened her, and she turned away And would not look at his face again. And he said, "I want to live as an honest man To get all I deserve and to give all I can And to love a young woman who I don't understand Your highness, your ways are very strange." But the crown, it had fallen, and she thought she would break And she stood there, ashamed of the way her heart ached She took him to the doorstep and she asked him to wait She would only be a moment inside. Out in the distance her order was heard And the soldier was killed, still waiting for her word And while the queen went on strangeling in the solitude she preferred The battle continued on Odpowiedz Link Zgłoś
awee Bajka o sześciu tłumaczkach ;) 05.01.04, 23:12 Sześć tłumaczek w ramach nieuzgodnienia tłumaczyło tę samą powieść w oparach natchnienia: pierwszej wyszedł poemat oktawą, drugiej coś ze sportu: "Kiszka, brawo!", trzecia przywiozła powieść historycznaą pt. "Zamierzchłe czasy", czwarta rewelację w trzech tomach (nieomal klasyk!), piąta reportaż "Tam, gdzie był dół", szósta - "O hodowli pszczół". Pytanie Skąd ta historia dzika? Odpowiedź Żadna nie znała języka. Morał, czyli pouczenie: Więc po co sięgać do oryginału? Zamiast jednego, sześć dzieł powstało Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: Bajki na dobranoc 06.01.04, 11:19 all2 napisa3a: > > Nad rzeczką, opodal krzaczka > Mieszka3a kaczka-dziwaczka... > Nad rzeczka opodal krzaczka, Mieszkala kaczka pijczka. Lecz zamiast trzymac sie rzeczki, Pedzila bimber z porzeczki. Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Bajeczki... 06.01.04, 12:02 www.embl-hamburg.de/~Wojtek/nowa-grupa-faq.html#18.%20Bajeczki Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Re: Bajeczki... 07.01.04, 15:31 a propos bajek... czy Forumki - rodzice czytają swoim dzieciom bajki? Jeśli nie, to błagam - zacznijcie!!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Bajeczki... 07.01.04, 15:36 Czytają, ale częściej opowiadają z pamięci. Takie jest zapotrzebowanie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Bajka na pociechę :) 19.01.04, 22:11 Bajarz jajarz Komu bozia poskąpiła I rozumu dała pół, Kogo niania upuściła W niemowlęctwie główką w dół, Kto się uczyć nie chciał w szkole I pan mówił "ty matole", Komu aż trzeszczała pupka, Bo tak wszyscy lali głupka - Niech się wstydem nie rumieni, Łzami doli swej nie zrasza, Do tłuczenia niech kamieni Ochotniczo się nie zgłasza, Może bowiem żyć jak książę I kwitnąć jak kwiatek Z układania durnych książek Dla nieszczęsnych małych dziatek : - o Muchomorku - bandziorku, - o Karaluszku - świntuszku, - o Kotce - kompletnej idiotce, - o Krokodylku - imbecylku, - o Bażancie - malwersancie, - o Wilku - debilku, - o Kosie co dłubał w nosie, - o Mrówkojadzie co lubił w przysiadzie, - o Szopie Praczu - rozpruwaczu, - o Tasiemcu w jednym Niemcu, - o Pasożycie w jednym Izraelicie, - o Owsiku w jakimś Chińczyku, - o Myszce w kiszce, - o Gliździe, - o Smierdzielu - gwałcicielu, - o Lilijce - lesbijce, - o Lisku - syfilisku, - o Gorylu - pedrylu, - o Niedźwiadku - pierdziadku, - o Mewce - kurewce, - o Matołku na wysokim stołku, - o Krecie w komitecie, - o Tajniaczku - bydlaczku, - I o Mendzie w urzędzie! A ja też zapalę fajkę I gdzieś koło wtorku Machnę lewą nogą bajkę O autorku - upiorku!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Bajka na pociechę :) 19.01.04, 22:14 all2 napisała: (...) > - o Pasożycie w jednym Izraelicie, (...) Toż to antysemityzm!!! Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Bajka na pociechę :) 19.01.04, 22:22 Cśśśś... bo tam jest i o innych :) jak się wszyscy zorientują, to się nie pozbieram... nie będę podawać autora, bo jeszcze grób zbezczeszczą... Dostanę bana? :) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Bajka na pociechę :) 19.01.04, 22:24 all2 napisała: > Cśśśś... bo tam jest i o innych :) jak się wszyscy zorientują, to się nie > pozbieram... nie będę podawać autora, bo jeszcze grób zbezczeszczą... No tak - bajka jest jeszcze antychińczycka ;) > Dostanę bana? :) > O widzisz? Możesz dostać bana w nagrodę ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Bajka na pociechę :) 19.01.04, 22:30 Ale pod warunkiem, że będzie z certyfikatem :)) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Bajka na pociechę :) 19.01.04, 22:34 To jest ban spełniający wszelkie europejskie normy jakości. Nierdzewny, nieprzemakalny, o właściwej krzywiźnie... no słowem ma wszystko co euroban mieć powinien :))) Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Bajka na pociechę :) 19.01.04, 22:40 A naklejkę z hologramem, i wytłoczoną próbę? Byle czego nie biorę... Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Bajka na pociechę :) 19.01.04, 22:43 Naturalne. Do tego pokrowiec gratis :) Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Bajka na pociechę :) 19.01.04, 22:47 ok - czuję się usatysfakcjonowana :) Odpowiedz Link Zgłoś
awee Bajka wektorowa ;) 24.01.04, 00:06 Za siedmioma maksimami funkcji "sinus", za jedenastoma minimami funkcji "cosinus" dane były trzy wektory: Alfa Jeden, Alfa Dwa i Alfa Trzy. Żaden z nich nie był ortogonalny do swoich braci i żaden nie wydłużał się ponad miarę. Żyli pracowicie, cicho i skromnie, służąc wiernie panu swemu -Wyznacznikowi. Od świtu do nocy przesuwali bracia linie proste, obliczali iloczyny skalarne i kąty nachylenia, podpierali okręgi w ich punktach styczności i wystawiali swoje grzbiety prostopadle do różnych krzywych, które zadawał im ekonom, bezlitosny Minor. Pomimo to byli szczęśliwi. W wolnych chwilach uprawiali swoje własne, styczne do chatki, pole wektorowe - a choć skromne to było poletko (trochę snopów koherentnych, nieco liści Kartezjusza, dwa czy trzy ślimaki Pascala), przecie nie narzekali na swój wektorowy los. Ale niedługo trwało szczęście braci. "Obrócę płaszczyznę o kąt Fi i przyrównam każdemu jedną współrzędną do zera" - zagroził Minor. A jakże to żyć wektorowi na płaszczyźnie z jedną tylko współrzędną ? Zmartwili się bracia i postanowili uciec od Wyznacznika i jego Minora tam, gdzie znajdą dogodny i prawy układ współrzędnych. Pokłonili się starej Macierzy, podjęli ją za kolumny, po raz ostatni obejrzeli się na swoje, teraz już zdegenerowane pole wektorowe, zaczerpnęli potencjału ze studni i poszli po trajektorii przed siebie. Idą, idą, idą - rodzinna chatynka widnieje na horyzoncie już pod katem mniejszym niż epsilon (a trzeba ci wiedzieć, że dawniej nie takie epsilony bywały, jak dziś) - aż tu nagle strumyk paraboliczny przed nimi się modrzy i akurat zmienia znak pochodnej. "Ech, połowić by rybki-skalary" westchnął Alfa Jeden. "A czemu nie?" - zgodzili się bracia. Z punktu brzegowego zarzucili do wody sieć, skonstruowaną uprzednio w misterny sposób za pomocą cyrkla i linijki. Ciągną, patrzą, oczom nie wierzą: w sieci pi-ryba trzepocze, ludzkim głosem przemawia: "Wypuście mnie, mileńcy moi, a ja się wam odwdzięczę". Wypuścili bracia pi-rybe na wolność i idą dalej. Patrzą, a przy drodze mały Argument leży. Próbuje się podnieć do kwadratu, ale że schudł już bardzo i jest mniejszy od 1, więc co pomnoży się przez siebie, to staje się jeszcze mniejszy. Ulitowali się nad nim bracia, dodali do niego 1 i dopiero potem podnieśli do kwadratu, potem jeszcze raz i jeszcze raz. Wzrósł Argument i powiada "Dziękuję wam pięknie. Idźcie swoja drogą, a ja jeszcze się wam przydam. Nie zdążyli bracia ani 2^(-n) mili przejść, patrzą, stoi przy drodze chatka na kurzej łapce. "Hej chatko, chatko, odwróć się do nas plusem, do lasu minusem"- wołają. Zakołysała się chatka, odwróciła. Otwarły się drzwi. Weszli bracia i dusza im się raduje. Stoi pod piecem stół, wszelkim jadłem zastawiony. Podjedli bracia, odpoczęli, potem znów pojedli i znów odpoczęli, następnie trzeci, czwarty, ... n-ty raz pojedli i odpoczęli. Już, już mieli przejść z n do granicy, a tu nagle zza pieca wychodzi stwór kosmaty, jakby kwantyfikator, ale czy on ogólny, czy szczególny - nie odróżnisz. "Bracia, bracia, ratujcie mnie. Już pół życia siedzę tu pod władzą czarownika de Morgana za to, że odmawiałem zaprzeczenia implikacji. Wzruszyli się bracia losem Kwantyfikatora i zabrali go ze sobą. Idą wesoło przed siebie. Obejrzeli się. Leci po niebie strzała. Uderzyła o ziemie, schowała ostrze, wygięła się złowrogo i zmieniła się w śliski, ohydny znak negacji. "Uciekajmy co sił w nogach - wykrzyknął Kwantyfikator - bo nas tu wszystkich zaneguje". Puścili się bracia pędem, uciekli de Morganowi. Bajka przędzie się kołem, rzecz się toczy z mozołem. Długo trwało, zanim ujrzeli bracia przed sobą mury prastarego grodu Trygonoma, który jeszcze car Heron wybudował. I rosły przed braćmi mury Trygonoma tak, jak rośnie wykres funkcji y = 1/x przy x dążącym do zera z prawej strony. I rozbiegały się z trzech wież Trygonomu promienie złociste tak, jak są rozbieżne sumy częściowe szeregu harmonicznego 1+1/2+1/3+1/4+1/5+... Zaszli bracia do gospody "Pod Pierwiastkiem", pogadali z karczmarka, gruba Sigma. Opowiedziała ona o wielkim nieszczęściu, jakie przed laty nawiedziło prastary Trygonom. Panował był w Trygonomie teraz już stary i siwiuteńki Książe Tangens wraz ze swą piękną niegdyś małżonką Tangensoida. Mieli przed laty śliczną córeczkę Asymptotę, ukochana obojga księstwa i ludu. Miała być podpora dla rodziców na stare lata, gdy już blisko im będzie do nieskończoności. Aliści zdarzyła się rzecz straszna. Na uroczyste nadanie kierunku Asymptocie nie zaproszono starej wróżki Transpozycji. Była to zła wróżka i prawdę powiedziawszy, nikt jej w księstwie nie lubił, a i ona stroniła od ludzi. Jednak, gdy dowiedziała się, że nie została elementem zbioru gości, z zemsty wyrzekła przepowiednie, że gdy księżniczka dojdzie do lat siedemnastu, porwie ją de Morgan. Nie bali się tej wróżby Tangens i Tangensoida. Wyznawali bowiem logikę wielowarstwowa i nie przypisywali przepowiedni Transpozycji żadnej dodatniej wartości. Na dowód tego w dniu 17-tych urodzin Asymptoty wyprawiono wielki bal. Nie było równego mu balu ani przedtem, ani potem w całym obszarze ciągłości Tangensa. Młody lokaj Gauss, świeżo ukończywszy dowód konstrukcji, pięknie przystroił sale balowe siedemnastokątami foremnymi. Przybyły na bal wszystkie pokrewne funkcje trygonometryczne i hiperboliczne, książęta dx i dy, a nawet stary dziwak Area-Cosinus Hiperboliczny, którego nikt nigdy bez krzywej łańcuchowej nie widział. Kto chciał, tańczył, kto nie chciał, to robił co innego, bo kraj był demokratyczny. Starsi wspominali czasy, gdy jeszcze wzrastali i mieli dodatnią pochodna, średni wiekiem robili analizę harmoniczna swoim towarzyszkom, nieprzeliczalna służba na każde skinienie różniczkowała gościom jadło i napitki. W zacisznych kącikach młodzi całkowali się ukradkiem po dt, ale zanadto się z tym nie kryli. Książe bowiem rozumiał młodzież i niejedna młoda wypukła funkcja znalazła na jego dworze styczność drugiego rzędu z jakim przystojnym i silnie zbieżnym funkcjonałem. Nagły podmuch zgasił wszystkie świece, wśród gości pojawiły się zbiory rozmyte, a gdy fagasi wnieśli nowe punktowe źródła światła, okazało się, że wśród uczestników balu nie ma już Asymptoty-krasawicy. Wykazano wnet (indukcyjnie, ze względu na liczbę obecnych na sali gości), że porwał ja de Morgan, zaprzeczając rozkazom księcia i warunkom wejścia na bal. Tak oto spełniła się przepowiednia wróżki Transpozycji. Od tej pory smutek zapanował w całym grodzie. Nikt nie rozwija się w szereg, nie całkuje i nie mnoży. Młode Różniczki dawno już zmieniły się w stare Różnice, mało które zmieniły znak z - na +. Po bokach trójkątów grasują zdziczale kąty i nie zawsze staremu wiernemu hajdukowi Euklidesowi uda się je zsumować do 180 stopni. Głęboko zapadła braciom w dusze opowieść Sigmy i postanowili wyzwolić z rąk de Morgana nadobna Asymptotę. Udali się najpierw do wróża Bezouta. Siedzi Bezout za stołem, pierwiastki liczy kołem, gdy nie masz "u", kolego, nie przychodź do niego. Przynieśli bracia cztery nie trywialne pierwiastki, wręczają Bezoutowi i pytają, jak im pokonać de Morgana. "Trudna to sprawa - odrzecze Bezout. - Więzi on wiele kwantyfikatorów i pokonać go tylko możecie śmiało omijając prawo wyłączonego środka. Ale oto ciemnieje moja kryształowa pseudosfera: znak, że uda się wasze przedsięwzięcie. " Podziękowali bracia Bezoutowi, dodali jeszcze trzy pierwiastki (niezwyczajne, kwadratowe) i stoczyli się po linii najmniejszego spadku z murów Trygonoma. Kwantyfikator został barmanem pod pierwiastkiem, a Alfa Jeden, Alfa Dwa i Alfa Trzy poszli po gradiencie w kierunku widniejącego lasu, tak gęstego, jak liczby wymierne po prostej. Jak tu przejść? Ale oto machnął jeden brat przekrojem Dedekinda, machnął drugi, potem trzeci: skonstruowali bracia liczbę niewymierna 2^sqr(2) i przeszli przez las. Wnet zagrodził im drog Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: Bajka wektorowa - cdn: 24.01.04, 00:11 hmm....nie wkleiło wszystkiego. Zatem końcówka: Wnet zagrodził im drogę potok wypełniony cieczą nieściśliwą i nielekka. Niezwyczajny to potok - pełen turbulentnych wirów i punktów osobliwych. "Co robić? - dumają bracia. -Gdybyż mieć chociaż spirale logarytmiczna!". Ale któż to pyszczek z wody wystawia? Pi-ryba. Przewiozła braci, jednego po drugim, na druga stronę. Pokłonili się jej bracia w pas i poszli dalej, bo już było widać ogromna górę Moduł a na niej zamek de Morgana. Doszli bracia pod sama gore i zmartwili się. Bo, wprawdzie do zamku droga prosta, stopnie zapraszają do wejścia, ale co to za stopnie? - śliskie jak lód, gładkie tak, że co postawisz nogę na jednym to spadasz na drugi, próbują bracia i próbują, ale nawet na pierwszy stopień nie weszli. Nagle jak spod ziemi wyrasta Argument - ten, którego kiedy od zniknięcia uratowali. Podstawił się Argument do zmiennej niezależnej, zaburzył współczynniki przy równaniach schodów, zmniejszył gładkość i weszli bracia na gore. Ale do samego zamku jeszcze długa droga. Wejścia pilnuje pies Boole-dog, sierść na nim jeży się jak wykres funkcji y = sin 1/x, szczerzy zęby i warczy. Za Zapisem Peauceliera stoi: kto psa pokona, wnet go Inwersor w środek inwersji postawi i za płaszczyznę wyrzuci. Nie stracili głowy bracia. Sinus 1/x przez x pomnożyli i go w zerze uciągnęli. Potem owinęli się wstęgą Mobiusa i czekają. Zabrał się Inwersor do odwracania wstęgi Mobiusa, ale że jest to powierzchnia jednostronna, nic się braciom nie stało. Wychodzi na to sam de Morgan z Negacją, operatorem Minusem i starym czarownikiem Tercjanem. Wektorom znaki pozamieniać chce, od poprzednich wartości odjąć i tak to przyrównać braci do zera. Pobledli bracia, "Już po nas - myślą. - Już nie ujrzymy starej Macierzy". I stałoby się tak, gdyby nie Kwantyfikator "Istnieje Iks", który w sama porę przybiegł z Trygonomu, jeszcze w fartuchu barmana. Zagryzł Negacje, stal się kwantyfikatorem "Istnieje Iks taki, Że Nieprawda Że Igrek" i zaczął przekształcać de Morgana, a bracia pomagają mu z drugiej strony. Rachunki logiczne przeprowadzają, a z prawa wyłączonego środka nie korzystają. "Tertium non datur" - woła de Morgan, ale Tercjan nie słyszy. Upadł de Morgan. Już po nim. Otworzyli bracia de Morganowe nawiasy i zaraz ukazała im się długa linia prosta, w której natychmiast rozpoznali księżniczkę Asymptotę. Wkrótce nadjechał i sam Tangens. Wziął córkę w ramiona i rzekł braciom: "Mam ją tylko jedną, a was jest trzech. Niech najstarszy weźmie ją za żonę. Dam mu dogodne współrzędne: dwakroć PI/2 i grupę Translacji w dziedziczne władanie?. Nie minęło i e niedziel, a w Trygonomie odbył się huczny lub, po którym nastąpiło skromne wesele. Byli na nim obecni wszyscy bracia: Alfa Jeden, Alfa Dwa i Alfa Trzy. Przybył (uszlachcony przez Tangensa) Argument w kokilce ciągnionej przez karę bułanki Pi-ryba wystąpiła w przepięknej galarecie z jarmużem i bedłkami, a piwo gościom rozlewał sam Kwantyfikator, obecnie już właściciel zajazdu "U z daszkiem". Nie musieli długo czekać księstwo. Alfa Jeden podziałał sobą na księżniczkę Asymptotę (teraz już swoją żonę x=PI/2) tak, że na flaszczynie pojawiły się wkrótce w regularnych odstępach nowe asymptoty, a stary Tangens i Tangensoida mogli wreszcie spokojnie przejść do nieskończoności. Koniec :) Odpowiedz Link Zgłoś
awee Bajka 25.01.04, 17:36 Podpis pod bajką (na stronie internetowej) sugeruje, że to nie Lem. Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Bajka wektorowa ;) 24.01.04, 00:12 Awee dawaj dalej - cenzura ucięła koniec :)) Odpowiedz Link Zgłoś
awee To nie cenzura ;) 24.01.04, 00:17 Na forum chyba nie jest mile widziany słowotok ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
oka4 Re: Bajki na dobranoc 24.01.04, 02:51 Wiedziony podnieceniem maly Franio Zobaczyl naga siostre i rzucil sie na nia. Poczatek byl wesoly, lecz koniec zalosny: Dostal wpi...ol od ojca i syfa od siostry! Odpowiedz Link Zgłoś
awee Bajka dzisiejsza.... 25.01.04, 22:46 ...to nowa, poprawiona wersja znanej bajki "Czerwony Kapturek" Babcia nie była chora, a raczej była w pełni zdrowia fizycznego i mentalnego oraz była absolutnie zdolna zająć się sobą jako dorosła osoba. [Sugerowanie, ze babcia może być chora, jest uleganiem szowinistycznym stereotypom. Uwłacza to osobom starszym... oh, pardon, osobom z rzuconym im wyzwaniem chronologicznym] Czerwony Kapturek spotyka wilka i opowiada o celu podróży. Ponieważ wykluczenie poza nawias społeczeństwa wyzwoliło wilka z niewolniczego naśladowania myśli linearnej, wywodzącej się z tradycji Cywilizacji Zachodniej, wiedział jak dojść do Babci na skróty. Wpadł do domu i zjadł Babcie, czego nie należy krytykować, bowiem było to postępowanie absolutnie naturalne dla stworzenia mięsożernego, jakim był przecież wilk. Następnie nie skrępowany sztywnymi, tradycjonalistycznymi przekonaniami dotyczącymi istoty męskości czy kobiecości, wilk przebrał się w piżamę Babci i wpełzł do łóżka. Niedługo potem zjawił się Czerwony Kapturek. - Babciu, przyniosłam Ci przekąski z niska zawartością tłuszczu i sodu. Wilk kazał Czerwonemu Kapturkowi zbliżyć się do łóżka. Czerwony Kapturek zmitygował się: -Oj zapomniałam, ze rzucono ci wezwanie optyczne jak nietoperzowi. Potem dziewczynka... przepraszam, młoda osóbka, podziwiała rozmiar nosa Babci: -Babciu, masz duży nos - oczywiście tylko relatywnie i jest on na swój sposób atrakcyjny. Podobny komplement Czerwony Kapturek uczynił na temat zębów domniemanej Babci. Wtedy nagle wilk wyskoczył z łóżka, złapał młodą osóbkę i chciał ja pożreć. Czerwony Kapturek krzyknął, wcale nie przerażony inklinacją wilka do przebierania się w ubrania kobiece, ale dlatego, ze wilk nieumyślnie dokonał inwazji jej prywatnej przestrzeni. Jak pamiętamy, krzyk usłyszał drwal, który wpadł do domku Babci i chciał zdzielić wilka siekiera. Wtedy Czerwony Kapturek zaczął wykrzykiwać na drwala: - Co sobie wyobrażasz?... Wpadasz do środka jak neandertalczyk, używasz siekiery zamiast głowy!... Seksisto! Jak śmiesz wyobrażać sobie, ze feministki i wilki nie potrafią rozwiązać swych problemów bez udziału mężczyzn! Babcia słysząc pełne pasji przemówienie Czerwonego Kapturka wyskoczyła wilkowi z gardła, wyrwała siekierę drwalowi i obcięła mu głowę. Po tym zdarzeniu, Czerwony Kapturek, Babcia i wilk poczuli pewna wspólnotę celów życiowych. Zdecydowali założyć alternatywna rodzinę oparta na wzajemnym poszanowaniu i współpracy i żyli razem w lesie, długo i szczęśliwie... /autor nieznany - znalezione w sieci/ Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: Bajki na dobranoc 18.03.04, 00:25 Idylla maleńka taka: Wróbel połyka robaka, Wróbla kot dusi niecnota, Pies chętnie rozdziera kota. Psa wilk z lubością pożera, Wilka zadławia pantera, Panterę lew drze na ćwierci, Lwa - człowiek; a sam po śmierci Staje się łupem robaka. Idylla maleńka taka... Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Bajki na dobranoc 18.03.04, 01:14 I któż by wniósł w życie tę odrobinę optymizmu gdyby nie Awee :))) Odpowiedz Link Zgłoś
awee Na dobranoc 18.03.04, 23:39 all2 napisała: > I któż by wniósł w życie tę odrobinę optymizmu gdyby nie Awee :))) All, docinasz....? :)) /Prawidłowo. Na wiosnę zeschnięte gałęzie out/ Aby nie było monokultury - dziś w takim stylu: Ballada o słoniu Żyło raz sześciu w Hindustanie Ludzi ciekawych niesłychanie I chociaż byli ślepi, Wybrali kiedyś się na błonie, Aby zapoznać się ze słoniem I umysł swój pokrzepić. Pierwszy z nich przyspieszywszy kroku Nos rozbił na słoniowym boku O twardą jego skórę; Więc do swych towarzyszy pięciu Krzyknął: - Już wiem o tym zwierzęciu, Że jest najtwardszym murem. Gdy się do słonia zbliżył Drugi, Na kieł się natknął ostry, długi, Więc swych przyjaciół ostrzegł: - Ach uważajcie, moi mili, Żebyście się nie skaleczyli, Bo słoń to ostry oszczep! Trzeci, podchodząc do zwierzęcia, Nie więcej miał od tamtych szczęścia: Słoń trąbę swa rozprężał, A on dotknąwszy trąby dłonią, Rzekł:-Ja już wszystko wiem o słoniu, Słoń jest gatunkiem węża! Wtedy powiedział ślepiec Czwarty, Bardzo ciekawy i uparty: - Chcę wiedzieć, czego nie wiem! - I kiedy sam przy słoniu stanął, Rzekł, obejmując mu kolano: - Już wiem, że słoń jest drzewem! Gdy się do słonia Piąty zbliżył, Słoń siadł na ziemi, łeb obniżył I ruszać jął uszami; Więc Piąty, rzecz uogólniając, Rzekł:-Już poznałem prawdę całą, Słonie są wachlarzami! Nie gorszy, choć ostatni, Szósty, Najpowolniejszy, bo był tłusty I dał się innym minąć, Rzekł, gdy za ogon słonia chwycił: - Nie przypuszczałem nigdy w życiu, Że słoń jest zwykłą liną! I żaden z ślepców tych aż do dziś Nie chce się z innym ślepcem zgodzić Część prawdy tylko znając; Każdy przy swojej trwa opinii, Każdy ma rację swą, jak inni - Lecz wspólnie jej nie mają. ....a jutro będzie ugorowanie :) Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Na dobranoc 19.03.04, 11:07 awee napisała: > All, docinasz....? :)) > /Prawidłowo. Na wiosnę zeschnięte gałęzie out/ ależ, Awee. ja jestem fanką różnorodności, równowagi ekosystemu i nie- przycinania - docinanie to już inna sprawa ;) a ogrody lubię naturalne, bez monokultur :) siać należy raz od lewej raz od prawej, wtedy równiej rośnie :) Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: 19.03.04, 12:34 all2 napisała: > ależ, Awee. ja jestem fanką różnorodności, równowagi ekosystemu i nie- > przycinania - docinanie to już inna sprawa ;) A jednak nie bardzo inna ;) Bardzo często trzeba zmniejszyć jedno (nadmiar), aby uratować drugie (mało) Inaczej to w ekosystemie ani różnorodności ani równowagi. > a ogrody lubię naturalne, bez monokultur :) Chaszcze, chaszcze i busz ? :) (nie żebym się czepiała) > siać należy raz od lewej raz od prawej, wtedy równiej rośnie :) :) I za dużo nie przesadzać. PS. A co się stało z sygnaturką ? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Temat wiosenny - kultura ogrodnicza 19.03.04, 12:46 awee napisała: > A jednak nie bardzo inna ;) Bardzo często trzeba zmniejszyć jedno (nadmiar), > aby uratować drugie (mało) Inaczej to w ekosystemie ani różnorodności ani > równowagi. Bo ja mówię o naturze a Ty o kulturze :))) > Chaszcze, chaszcze i busz ? :) (nie żebym się czepiała) :))))) Survival ;) > :) I za dużo nie przesadzać. :) A jak już przesadzać to w porę ;) > PS. A co się stało z sygnaturką ? ;) Jest, jest - wycięła się przypadkiem Prawda że fajna? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Temat wiosenny - kultura ogrodnicza 19.03.04, 13:13 To powiedzenie może z powodzeniem kandydować na hasło roku Tea Time. Zwłaszcza, że All zajęła się jego popularyzacją :))) Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Temat wiosenny - kultura ogrodnicza 19.03.04, 13:40 ralston napisał: > To powiedzenie może z powodzeniem kandydować na hasło roku Tea Time. > Zwłaszcza, że All zajęła się jego popularyzacją :))) Cesarzowi co cesarskie :)) Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: Temat wiosenny - kultura ogrodnicza 19.03.04, 13:18 all2 napisała: > Bo ja mówię o naturze a Ty o kulturze :))) Żadne takie. Ja o tym samym co Ty. Można powiedzieć, że kulturalnie przeszłam na temat natury :) (hmmm.... sytuacja jak w balladzie o słoniu :) > Prawda że fajna? :))) Bombowa. Może poczytam jakieś stare wpisy i też coś znajdę... Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Temat wiosenny - kultura ogrodnicza 19.03.04, 13:26 A może by tak zamiast w starych grzebać, to coś nowego wymyśleć? Hę? Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Temat wiosenny - kultura ogrodnicza 19.03.04, 13:48 awee napisała: > Żadne takie. Ja o tym samym co Ty. Można powiedzieć, że kulturalnie > przeszłam na temat natury :) (hmmm.... sytuacja jak w balladzie o słoniu :) Natura kontrolowana staje się kulturą, gdy się raz zaingeruje to już potem trzeba przez cały czas pilnować. Wniosek taki, natura jest tylko tam gdzie nas nie ma - ergo, gdziekolwiek jesteśmy, razem z nami pojawia się kultura he he :))) > Bombowa. Może poczytam jakieś stare wpisy i też coś znajdę... Zdaj się na naturalny instynkt ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Temat wiosenny - kultura ogrodnicza 19.03.04, 13:51 No więć skoro kobiety są zdecydowanie bardziej mniej monotematyczne, to może by Panie jakoś tak politematycznie zadziałały? Odpowiedz Link Zgłoś
awee Wyjątek ? 19.03.04, 14:14 ralston napisał: > No więć skoro kobiety są zdecydowanie bardziej mniej monotematyczne, to może > by Panie jakoś tak politematycznie zadziałały? Skoro mężczyźni są bardziej więcej monotematyczni to dlaczego chcesz odskakiwać od tematu...? :) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Wyjątek ? 19.03.04, 14:42 Żaden wyjątek. Po prostu nie jesteśmy na właściwym monotemacie ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Wyjątek ? 19.03.04, 22:29 Rals jakoś nie mam siły wymyślać nowych wątków. Zmęczenie wiosenne :) Odpowiedz Link Zgłoś
awee Przypowieść 09.04.04, 00:38 Rybacy wyłowili z głębiny butelkę. Był w niej papier, a na nim Takie były słowa: "Ludzie, ratujcie! Jestem tu, ocean mnie wyrzucił na bezludna wyspę. Stoję na brzegu i czekam pomocy. Śpieszcie się, jestem tu!" - brakuje daty. Pewnie już za późno. Butelka mogła długo pływać w morzu- powiedział rybak pierwszy. - i miejsce nie zostało oznaczone. Nawet ocean niewiadomo który - powiedział rybak drugi. - ani za późno, ani za daleko. Wszędzie jest wyspa Tu- - powiedział rybak trzeci. Zrobiło się nieswojo, zapadło milczenie. Prawdy ogólne mają to do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś