Dodaj do ulubionych

Budowa Zamku Gargamela w Poznaniu - cd.

02.04.06, 01:26
Budowa Zamku Gargamela na Górze Przemysła(wa) w Poznaniu za (także) nasze
pieniądze ("Góra Przemysła na razie bez zamku"):

miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3248901.html
Obserwuj wątek
    • geograf2006 Re: Budowa Zamku Gargamela w Poznaniu - cd. 02.04.06, 09:41
      > Budowa Zamku Gargamela na Górze Przemysła(wa) w Poznaniu za (także) nasze
      > pieniądze ("Góra Przemysła na razie bez zamku"):

      Poznań odprowadza rocznie do budżetu w formie podatków 12 mld złotych. Budżet
      Poznania wynosi około 1,5 mld złotych. Myślę, że ma spore nadwyżki :)) i to
      raczej Środkowopolskie byłoby utrzymywane z pieniędzy m.in. poznańskich (choć
      nie tylko).
      • kaliszanin2 No, nie posiadamy się z wdzięczności dla Poznania! 02.04.06, 12:15
        geograf2006 napisał:

        > (...)
        > Poznań odprowadza rocznie do budżetu w formie podatków 12 mld złotych. Budżet
        > Poznania wynosi około 1,5 mld złotych. Myślę, że ma spore nadwyżki :)) i to
        > raczej Środkowopolskie byłoby utrzymywane z pieniędzy m.in. poznańskich (choć
        > nie tylko).

        Po doszczętnym zburzeniu Kalisza w 1914 w mieście pozostało tylko 5 tys.
        mieszkańców. Mimo to w ciągu zaledwie 21 lat zdołało się ono odbudować i w 1939
        liczba ludności zdecydowanie przekroczyła 80 tys. ludzi, plasując Kalisz w
        pierwszej dwudziestce najludniejszych miast Polski. Powtórzmy: w 21 lat od
        gruzów do bardzo szybko rozwijającego się miasta, od 5 do ponad 80 tys.
        mieszkańców.

        Nastąpiło to mimo nienaturalnego ulokowania miasta poza jego naturalnym
        regionem, Wielkopolską, a konkretnie w woj. łódzkim i to w dodatku na samej
        jego granicy. Nie pomogło to w odbudowie i rozwoju, ale też nie przeszkodziło,
        bo Łódź, jakkolwiek średnio zainteresowana Kaliszem, nie podejmowała wobec
        niego żadnych wrogich działań, nie hamowała kaliskich inicjatyw.

        Tuż przed II WŚw. nastąpiła niezwykle korzystna, wydawałoby się, zmiana
        położenia Kalisza - znalazł się na powrót nie tylko w geograficznej i
        historycznej, ale także administracyjnej Wielkopolsce, woj. poznańskim.

        Doniosłość tej zmiany mogła się objawić dopiero po wojnie, w czasie której
        Kalisz utracił prawie połowę wymordowanej albo wysiedlonej ludności (wszystkich
        Żydów i klikanaście tysięcy Polaków). Tym razem prawie wcale nie ucierpiała
        jednak zabudowa, wobec czego można się było spodziewać, że w warunkach
        forsowanej przez władze komunistyczne przyspieszonej urbanizacji, kiedy jakieś
        liche mieściny rosły w ciągu paru lat do kilkudziesięciu tys. ludzi, rozwój
        Kalisza do 150-200 tys. ludzi jest tylko kwestią czasu.

        Tymczasem pod miłościwym panowaniem Poznania miasto leczyło swoje straty
        wojenne, odzyskiwało przedwojenną liczbę 80 tys. ludzi nie przez 21, ale przez
        30 lat (do 1975), startując nie z 5 tys., ale z 45 tys. ludności, startując nie
        od ruin, ale od praktycznie nietkniętej zabudowy. W tym czasie dzięki światłym
        poznańskim porządkom Kalisz został zdystansowany przez Elbląg, Olsztyn, Gorzów,
        Zieloną Górę, Włocławek, Płock, Opole, Rzeszów, Tarnów, Tychy i Rybnik,
        natomiast niewiele od niego większe Kielce, Radom, Toruń i Bielsko-Biała stały
        się dwa razy większe!

        Te liczby krzyczą! W tamtych latach oprócz Kalisza chyba tylko jeszcze Przemyśl
        został w podobny sposób zgnojony. Straty zadane miastu w latach 1945-1975
        okazują się trudniejsze do odrobienia niż skutki pruskiego barbarzyństwa z
        1914, bo za ten okres nie ma reparacji.

        Pewnie powiesz, Szanowny Geografie, że to tylko przypadek i że Poznań nic z
        obecną pozycją mojego miasta nie ma wspólnego. Pozwól, że to między bajki
        włożę. Nie wiemy tutaj dlaczego wśród potomków powstańców wielkopolskich
        pojawił się nagle (bo nie odżył - wasi przodkowie go przecież nie żywili,
        woleli dawać Niemcom łupnia!) jakiś obrzydliwy pruski duch, przez niektórych
        nazywany duchem Provinz Posen, który poznaniakom zamiast dążenia do
        reintegracji Wielkopolski podpowiada chęć kolonialnego panowania i pustoszenia
        tej jej części, która nie należała do pruskiego zaboru.
        • geograf2006 Re: No, nie posiadamy się z wdzięczności dla Pozn 02.04.06, 14:29
          > został w podobny sposób zgnojony. Straty zadane miastu w latach 1945-1975
          > okazują się trudniejsze do odrobienia niż skutki pruskiego barbarzyństwa z
          > 1914, bo za ten okres nie ma reparacji.

          Daruj sobie takie komentarze, historię co nieco znam :)))

          > Pewnie powiesz, Szanowny Geografie, że to tylko przypadek i że Poznań nic z
          > obecną pozycją mojego miasta nie ma wspólnego. Pozwól, że to między bajki
          > włożę. Nie wiemy tutaj dlaczego wśród potomków powstańców wielkopolskich
          > pojawił się nagle (bo nie odżył - wasi przodkowie go przecież nie żywili,
          > woleli dawać Niemcom łupnia!) jakiś obrzydliwy pruski duch, przez niektórych
          > nazywany duchem Provinz Posen, który poznaniakom zamiast dążenia do
          > reintegracji Wielkopolski podpowiada chęć kolonialnego panowania i
          pustoszenia
          > tej jej części, która nie należała do pruskiego zaboru.

          Utworzenie województwa środkowopolskiego jest niczym innym, jak
          zaprzepaszczeniem szansy reintegracji Wielkopolski raz na zawsze. Sam sobie
          przeczysz. I nie ma czegoś takiego jak duch Provinz Posen.

          Elbląg, Olsztyn, Gorzów - akurat te miasta były od Kalisza przed wojna większe.
          Włocławek, Płock, Tychy i Rybnik, Radom i Bielsko-Biała - miasta, w których
          zloaklizowano duże inwestycje i poszły za tym duże nakłady na ich rozbudowę. I
          nie z powodu tego, że w Warszawie, Katowicach czy Bydgoszczy ktoś powiedział:
          rozwijamy te miasta, tylko CENTRALNEGO PLANOWANIA NA SZCZEBLU WARSZAWY !!!! A
          to że Kalisz się nie załapał, no cóż, nie miał pleców w postaci ważnych
          towarzyszy w Warszawie...
          Poznań olewał Kalisz, ale olewanie dotyczyło całej Wielkopolski przez czynniki
          centralne w Warszawie. Wtedy nie było czegoś takiego jak region, tylko
          administracja rządowa o nazwie województwa + KW PZPR oraz tzw. bużety terenowe
          (układane w Warszawie). Zresztą sobie zobacz, gdzie były robione główne
          inwestycje w PRL: wschód, wschód, Śląsk, czasem północ, wschód... Cała
          Wielkopolska dostała w dupę. Praktycznie do do lat dziewięćdziesiątych nie
          budowano (ani za bardzo nie remontowano) dróg w Wielkopolsce. To samo dotyczy
          linii kolejowych.

          >Zieloną Górę, Opole, Koszalin, Rzeszów - miasta "pseudo"wojewódzkie, których
          rozwój wspomagano centralnym kreśleniem fantastycznych planów (Zielona miała
          mieć w 2000 roku prawie 300 tys. mieszkańców).

          Zapomniałeś dodać o degradacji miast takich: Grudziądz, Słupsk (kosztem
          Koszalina), Ełk (kosztem Suwałk), w regionie podsudeckim (kosztem Wrocławia).

          Ps. Nie obwiniaj mnie o to, że nie jestem wielbłądem. A przyczyn upadku Kalisza
          nie postrzegaj tylko i wyłącznie przez kontekst Poznania. Mógłbym Ci podobnie
          powiedzieć, że w okresie "światłego" panowania Kalisza nad częścią Wielkopolski
          i Dolnego Śląska w dupę dostały Ostrów Wlkp., Krotoszyn, Kępno, Pleszew i
          niczemu nie winien dolnośląski Syców. W Krotoszynie nie znoszą wręcz Kalisza !
          • kaliszanin2 Jak coś sugerujesz, to operuj liczbami 02.04.06, 17:55
            geograf2006 napisał:

            >(...)
            > Utworzenie województwa środkowopolskiego jest niczym innym, jak
            > zaprzepaszczeniem szansy reintegracji Wielkopolski raz na zawsze.(...)

            A gdzie ja tu piszę o województwie środkowopolskim? Ale gdybym nawet napisał,
            to historyczna Wielkopolska, jeden z filarów potęgi I RP w jej złotych latach,
            składała się z co najmniej dwóch, a czasem kilku województw.

            > Zapomniałeś dodać o degradacji miast takich: Grudziądz, Słupsk (kosztem
            > Koszalina), Ełk (kosztem Suwałk), w regionie podsudeckim (kosztem Wrocławia).

            Wszystkie tu wymienione miasta, z wyjątkiem Wałbrzycha (ale nie Jeleniej Góry)
            rozwijały się w omawianym okresie dużo szybciej od Kalisza.

            >(...)w okresie "światłego" panowania Kalisza nad częścią Wielkopolski
            >
            > i Dolnego Śląska w dupę dostały Ostrów Wlkp., Krotoszyn, Kępno, Pleszew i
            > niczemu nie winien dolnośląski Syców. W Krotoszynie nie znoszą wręcz Kalisza !

            Krotoszyn nieco stracił w okresie woj. kaliskiego w porównaniu z Jarocinem, ale
            przecież pozostał jednak większym od niego miastem. Natomiast twoja teza jest
            całkowicie nieprawdziwa w przypadku Ostrowa, który pod rzekomym uciskiem
            Kalisza poprawił swoje miejsce w hierarchii największych polskich miast aż o
            pięć pozycji (do sprawdzenia w roczniku statystycznym), podczas gdy Kalisz
            spadł w tym samym czasie o jedno miejsce. W historii Ostrowa nie ma zbyt wielu
            okresów równie szybkiego wzrostu znaczenia. Działo się tak zapewne nie tylko
            dlatego, że wszyscy wojewódzcy sekretarze PZPR w Kaliszu pochodzili jak nie z
            Poznania (rzadziej) to z Ostrowa (prawie zawsze). Ty przecież nie wierzysz, że
            tacy wojewódzcy sekretarze cokolwiek mogli, bo przecież, jak piszesz, ci
            poznańscy np. to nic a nic nie mieli wspólnego z degradacją Kalisza. Skoro w
            takim razie nie sekretarze tak wypromowali Ostrów za woj. kaliskiego, to musi
            być jakieś inne wytłumaczenie. A to ci dopiero zagadka!
            • wielkopolskawschodnia De facto składała się z dwóch 02.04.06, 19:05
              kaliszanin2 napisał: "historyczna Wielkopolska (...) składała się z co najmniej
              dwóch, a czasem kilku województw".

              De facto składała się z dwóch. Pomijając czasy rozbicia dzielnicowego, kiedy
              mieliśmy do czynienia z księstwami, to od roku 1314 aż do 1919 mamy dwa
              województwa wielkopolskie: kaliskie i poznańskie (w czasie zaborów odpowiednio
              gubernia i rejencja). Co prawda do prowincji wielkopolskiej dawnej
              Rzeczpospolitej należały także inne województwa, ale i prowincja była rozumiana
              inaczej - w jej skład wchodziło na przykład województwo malborskie itp. Herb
              nadał Wielkopolsce Kazimierz Wielki i jest to herb, który do dzisiaj nosi
              Kaliskie. Warto wspomnieć, że matką Kazimierza Wielkiego była królowa Jadwiga
              Kaliska, córka Bolesława Pobożnego, żona Władysława Łokietka.
            • geograf2006 Re: Jak coś sugerujesz, to operuj liczbami 03.04.06, 23:39
              Tu nie chodzi tylko przecież o przyrost ludności. Chodzi o rozwój całej
              gospodarki regionu. Niewątpliwie Kalisz skorzystał na tym najbardziej, sami się
              przeciez przechwalacie, że jak był województwem, to rozwój był, że ho ho i jak
              to było wspaniale.
            • 63_700_krotoszyn Re: Jak coś sugerujesz, to operuj liczbami 08.04.06, 12:56
              kaliszanin2 napisał:

              > (...)w okresie "światłego" panowania Kalisza nad częścią Wielkopolski
              > i Dolnego Śląska w dupę dostały Ostrów Wlkp., Krotoszyn, Kępno, Pleszew i
              > niczemu nie winien dolnośląski Syców. W Krotoszynie nie znoszą wręcz Kalisza !
              >
              To nie jest tak, Kalisz jest postrzegany jako miasto małowielkopolskie, a to, że
              Kaliszacy mają Krotoszyn za wiochę to już inna para kaloszy.

              > Krotoszyn nieco stracił w okresie woj. kaliskiego w porównaniu z Jarocinem,
              > ale przecież pozostał jednak większym od niego miastem.

              Zwróć uwagę na "drobny" szczegół. Krotoszyn zawsze był większy od Jarocka i miał
              większy potencjał przemysłowy. Przed upadkiem większości zakładów uratowało
              "nas" to, z czego Kaliszacy szydzą - czyli sumienność i skrupulatność. Istotny
              był też fakt, że Krotoszyńcy włodarze nigdy na nikogo się nie oglądali, bo i nie
              mieli na kogo. Ostrów patrzył na Kalisz, Jarocin na Poznań.
              I chyba zbyt dużo się nie zmieniło.
              • wielkopolskawschodnia Re: 08.04.06, 18:34
                Następny chory na ostrowską chorobę.
                -----
              • kaliszanin2 Ja o statystyce, Ty o jakiejś ideologii 08.04.06, 20:00
                Mało mnie obchodzą czyjeś subiektywne odczucia. Przeczytaj jeszcze raz mój
                post, a potem zajrzyj do roczników statystycznych. To nie jest aż tak trudna
                lektura jak, sądząc po twojej wypowiedzi, może sobie wyobrażasz. Dane, które
                tam znajdziesz, nie są też sfałszowane, wbrew sugestiom niektórych ostrowian.
                Komuna narobiła kiedyś wielkiej szkody, ale nie do tego stopnia, żeby fałszować
                dane o liczbie ludności miast i jej zmianach w czasie, np. w czasie b. woj.
                kaliskiego.
            • kameralis Re: Jak coś sugerujesz, to operuj liczbami 22.09.06, 23:23
              Kłamstwa, wielkie kłamstwa, statystyka. Znacie? Obecnie wśród miast, którym
              najszybciej przybywa ludności należą Suwałki i Biała Podlaska. Czy to w
              jakikolwiek sposób świadczy o poprawie jakości życia obywateli tych miast? Nie!
              Z tego, że Ostrowowi przybywało ludności w szybkim tempie (czego NIKT nie
              kwestionuje) wyciągasz wniosek, że Ostrów się rozwijał. Wniosek mylny. W latach
              1975-1989 mieliśmy do czynienia z zastojem inwestycyjnym. Jedyną poważną budową
              (jeśli nie liczyć tego co zostało rozpoczęte jeszcze przed reformą, a po niej
              jedynie dokończone) były ukończony w 1991 oddział ZUS i osiedle przy ul.
              Śmigielskiego. Konia z rzędem temu, kto w tych 14 latach znajdzie coś więcej.
              Konia z rzędem temu, kto znajdzie argumenty inne niż liczba mieszkańców. Nie
              wnikam jak województwo kaliskie wykorzystał Kalisz. Wiem tyle, że Ostrów na nim
              nie skorzystał (bo jak korzystać gdy otrzymuje się ochłapy rzędu 3-5 % budżetu
              województwa?).

              Uważacie jęki Ostrowa na kaliskie za bezpodstawne? Poznań Wasze (i nasze!)
              pewnie również...

              Pozdrowienia
          • 63_700_krotoszyn Re: No, nie posiadamy się z wdzięczności dla Pozn 08.04.06, 13:00
            Jeśli nawet takie województwo powstanie to mam nadzieję, że nie obejmie Krotoszyna.
            • mlodykalisz Re: No, nie posiadamy się z wdzięczności dla Pozn 08.04.06, 14:03
              tylko że zauważ że Ostrow żadną konkurencją dla Kalisza nie był nie jest i nie
              będzie. Nie ta liga
    • wielkopolskawschodnia O tym, jak Warszawa Poznania nie lubi 02.04.06, 14:14
      Kolejny (zabawny) tekst red. Tomasza Cylki w "Głosie "Wielkopolskim":

      "(...) Nie mamy szczęścia do obecnego rządu. Przynajmniej jeśli chodzi o
      inwestycje w Wielkopolsce.

      W Warszawie tak bardzo nas nie lubią, że minister sportu nie chce nam dać
      obiecanych pieniędzy na baseny olimpijskie na Malcie. Prezydentowi miasta w
      ogóle nie odpowiada na listy, a posłowi serwuje urzędniczą nowomowę, z której
      nic nie wynika.

      50 milionów złotych to nic, w porównaniu z 300 milionami euro. A tyle na razie
      tracimy, bo rząd niekorzystnie naliczył nam unijną dotację na lata 2007-2013.
      Zastosowano niekorzystny przelicznik procentowy, który karze nas za
      gospodarność. To setki kilometrów dróg, nowe oczyszczalnie ścieków, rozbudowa
      ośrodków naukowych, które mogą nam przejść koło nosa. Stawka jest niebagatelna,
      bo mamy do wzięcia ponad miliard euro. Już teraz wiadomo, że samorządy są w
      stanie przerobić o wiele więcej.

      Rząd w swojej strategii tłumaczy, że trzeba pomyśleć o ścianie wschodniej
      Polski, która jest najbiedniejszym regionem w Unii Europejskiej. Jestem jak
      najbardziej za pomocą dla Podlasia czy Lubelszczyzny. Ale nie możemy w
      nieskończoność słuchać tłumaczeń, że poradzimy sobie sami. Trzeba
      powiedzieć „stop” niekorzystnym przelicznikom, obniżaniu stawek. Dopinguję
      Urząd Marszałkowski w bojach o dodatkowe pieniądze, ale jeśli posłowie nie
      nacisną na rząd, to nic z tego nie wyjdzie. Jeszcze są dwa miesiące na to, żeby
      wywalczyć większe pieniądze. Bo w to, że słynny chodziarz pomoże nam przy
      maltańskim basenie, to już nie wierzę." Tomasz Cylka

      www.glos.com/2005/index.php?id=60628
      • geograf2006 Re: O tym, jak Warszawa Poznania nie lubi 02.04.06, 14:32
        Tomasz Cylka jest zabawny.

        Faktem jest jednak, że to są problemy które dotyczą miasta Poznania i nie mają
        nic wspólnego z Kaliszem. Czy Kalisz stara się o jakieś dofinansowanie dla
        swoich inwestycji ? Nie słychać... nie widać... tylko czekamy, aby cos dostać,
        prawda? A to że nie walczymy, to trudno.
        • kalamata99 Re: O tym, jak Warszawa Poznania nie lubi 02.04.06, 16:23
          To jest pomieszanie z poplataniem. Zaczne od konca, wbrew temu co piszesz Kalisz zdobyl pomoc inwestycyjna chociazby na trasy objazdowe czy ostatio z UE na skansen na Zawodziu. Kalisz tez wiecej oddaje w podatkach niz ma w budzecie miejskim wiec ten argument sie kupy nie trzyma. Jesli chcecie szpecic miasto Gargamelem to wasza sprawa, ale dlaczego przedstawia sie to jako inicjatywe spoleczna, podczas gdy spolecznie zebrano 800 tys., miasto ma dac 12 mln, a wojewodztwo tez tyle. Wolalbym zeby te pieniadze poszly na dofinansowanie ratowania prawdziwych zabytkow w jakichs malych miasteczkach. Jesli z tego Dinseylandu bedzie jakis pozytek to faktycznie cos tam moze i powinno skapnac od marszalka, ale trzeba miec dokladny bizness-plan. Jesli sie dobrze orientuje to wojewodztwo finansuje poznanska filharmonie, gdzie ciagle sa klotnie i skandale, a rzekomo balaganiarski Kalisz utrzymuje swoich muzykow z funduszy wlasnych. Skoro Kalisz zdobyl fundusze na Zawodzie z Unii to dlaczego Poznan sie o to nie stara. Moze projekt by nie przeszedl?
    • wielkopolskawschodnia Może ty się co nieco na czymś znasz, ale... 02.04.06, 16:43
      geograf2006 napisał: "Daruj sobie takie komentarze, historię co nieco znam".

      Może ty się co nieco na czymś znasz, ale nie jest to historia.

      Według Knaurs Welt-Atlas (Th. Knaurs Nachf. Verlag, Berlin 1932): Elbląg
      (Elbing) - 71.000, Olsztyn (Allenstein) - 45.200, Gorzów Wielkopolski
      (Landsberg am Warthe) - nie ma w spisie największych miast niemieckich. W tym
      samym roku Kalisz - 57.000 (Knaurs Welt-Atlas), 15te miejsce pod względem
      liczby ludności, w 1939 osiągnie liczbę 86.000.

      O jakiej "reintegracji Wielkopolski raz na zawsze" ty piszesz? Jak można
      reintegrować coś, co integralne nigdy nie było?

      Wypisując stereotypowe banały o Pleszewie, Krotoszynie, Ostrowie itd. sam
      istnienia sprusaczonego ducha Provinz Posen dowodzisz.
      • geograf2006 Re: Może ty się co nieco na czymś znasz, ale... 03.04.06, 08:57
        > Może ty się co nieco na czymś znasz, ale nie jest to historia.

        Ty też może się na czyms co nieco znasz, ale nie wiesz, co to jest region i co
        to jest aglomeracja :))). Wybacz, ale Kalisz się nie nadaje na stolicę regionu,
        no sorry, ale to jakaś paranoja.

        Poczytaj coś na temat geografii miast, urbanistyki, no i doczytaj coś o teorii
        regionu.
    • ksiestwokaliskie Re: Budowa Zamku Gargamela w Poznaniu - cd. 05.04.06, 16:53
      Niech sobie Poznań buduje zamek, ale za kasę miasta i z unii. Łapska precz od
      budżetu wojewódzkiego. A może tak odbudujemy zamek w Kaliszu? W końcu też więcej
      kasy do budżetu odprowadzamy, niż z niego dostajemy.
      • kalamata99 Zamek kaliski 09.04.06, 00:02
        W Kaliszu nie da sie odbudowac zamku, bo w tym miejscu stoi budynek Liceum
        Asnyka. Za to bedzie nowe Zawodzie, ale za pieniadze miasta i Unii wiec moze
        Poznan by poszedl tym sladem.
        • ksiestwokaliskie Re: Zamek kaliski 09.04.06, 11:32
          wiem, że nie da się w tym miejscu odbudować, ale zawsze można postawić gdzieś
          indziej ;)
          • kaliszanin2 To może zaprojektować całkiem nowy? 09.04.06, 11:56
            ksiestwokaliskie napisał:

            > wiem, że nie da się w tym miejscu odbudować, ale zawsze można postawić gdzieś
            > indziej ;)

            Dla chcącego nic trudnego. Jakiś ludek na Pomorzu zachodnim tak się dorobił, że
            zdjął gumiaki, własnoręcznie zaplanował sobie zamek z wieżycami i kazał go
            zbudować. Nasz mógłby się nazywać Kalizja Nova. :)

            Może ktoś wymyśli adekwatną lokalizację?
            • ksiestwokaliskie Re: To może zaprojektować całkiem nowy? 09.04.06, 12:36
              dlaczego calkiem nowy? niech będzie taki jaki byl przez kilka wieków tylko nieco
              dalej. A gdzie? na pewno nie w zabytkowej części miasta, ale też nie na totalnym
              zadupiu, tak by ludzie spoza miasta przejeżdżający przez Kalisz mieli możliwość
              latwego zobaczenia go :)
              • kaliszanin2 Re: To może zaprojektować całkiem nowy? 09.04.06, 12:52
                Żartowałem nie z możliwości rekonstrukcji zabytków, tylko z tego
                nowobogackiego, co sobie zamek postawił. :)
                • ksiestwokaliskie Re: To może zaprojektować całkiem nowy? 09.04.06, 12:59
                  hehe spoko:) niestety chyba i tak dyskutujemy w kategoriach science-fiction.
                  Chociaż z drugiej strony, jak można bylo zdobyć kasę na odbudowę Zawodzia to
                  może i za naszego życia doczekamy się rekonstrukcji zamku czy gotyckiego ratusza
                  na przyklad :)
    • wielkopolskawschodnia Kupimy Poznaniowi nowego Steinwaya 09.04.06, 15:39
      "Zniszczony skarb

      Już w trakcie próby pękła sprężyna dźwigni głównej, ale awarię usunąłem –
      mówi. – Fortepian nastroiłem, uzyskując akceptację pianistki. W związku z tym
      organizator koncertu, Jerzy Laskowski (UAM), nie widział konieczności obecności
      stroiciela w czasie koncertu. Wspomniana awaria spowodowała w
      instrumencie „harmider”.

      – Pedał został naprawiony – mówi Marek Koczy. – Ale pęknięcie dna fortepianu to
      kwestia bardzo skomplikowana. Jej naprawa wymaga odpowiedniego miejsca, sporo
      czasu – ponad miesiąc, i pieniędzy; co najmniej 20.000 złotych, a może znacznie
      więcej.

      Podobne naprawy Marek Koczy już przeprowadzał, ale nigdy nie ma gwarancji, że
      fortepian odzyska w pełni swoje dotychczasowe walory.

      Jednak źródła niszczenia prawdziwego skarbu Filharmonii, miasta i Wielkopolan
      (wszak Steinway kupiony został za publiczne pieniądze, za ponad ćwierć miliona
      złotych, przekazane przez władze samorządowe Wielkopolski) były wcześniejsze.
      Już w trakcie nagrań orkiestry filharmonicznej z pianistą Dickranem Atamianem
      (czerwiec 2005) w instrumencie zaczęły się pojawiać przydźwięki i niepożądane
      wibracje.

      – Pseudoklimatyzacja w Auli UAM (zwykły nawiew ciepłego i suchego powietrza) w
      sezonie grzewczym powodowała zaledwie 28 procent wilgotności, a w lecie z
      wilgoci unosił się parkiet – mówi Koczy. – Wielokrotnie zwracałem uwagę Panom
      Dyrektorom – pisze w liście. – Jednak moje uwagi były ignorowane, wręcz
      ośmieszane. Dyrektor Nowak nawet zatwierdził kosztorys zakupu nawilżaczy
      (najważniejszy to sprawa rzędu 1100 euro), ale dyrektor Ćwikliński zbywał mnie
      brakiem pieniędzy. Obawiam się, że firma Steinway może nie uznać reklamacji w
      ramach gwarancji (jest ważna do kwietnia 2007), bo łatwo sprawdzić wilgotność
      (a właściwie jej brak), jaką pobrał instrument przez ostatnie 1,5 roku.
      Ukończyłem odpowiednie kursy organizowane przez Steinwaya.

      – Wilgotność, według danych Steinwaya, jest w normie – twierdzi tymczasem
      dyrektor Ćwikliński. – Instrument należy stroić i nic więcej. Żadne dodatkowe
      urządzenia nie są potrzebne. Konsultowaliśmy to z osobami, które zajmują się
      instrumentem Rafała Blechacza i tymi opiniami się kierujemy.

      – Wiem o tej sprawie – powiedział nam Jacek Bartkowiak, zastępca dyrektora
      gabinetu marszałka. – Przeprowadzimy postępowanie wyjaśniające i jeśli okaże
      się, że winni są pracownicy naszej instytucji, wyciągniemy konsekwencje.

      Najlepszy fortepian w Poznaniu został w znacznym stopniu zniszczony i wymaga
      skomplikowanej, kosztownej naprawy. Kto za nią zapłaci?

      Andrzej Chylewski, sdr"

      "Głos Wielkopolski" www.glos.com/2005/index.php?id=61276
      • ksiestwokaliskie Re: Kupimy Poznaniowi nowego Steinwaya 09.04.06, 16:06
        jakoś Kalisz sobie potrafi radzić z kasą dla Filharmonii, a najbardziej podobno
        gospodarne miasto w WLKP będzie musialo jak zawsze cyckać kasę z funduszy
        wojewódzkich, ehhh
        • wielkopolskawschodnia Re: Kupimy Poznaniowi nowego Steinwaya 09.04.06, 18:56
          Oni różnie to nazywają: "poznańska oszczędność", "poznańska
          gospodarność", "poznańska przedsiębiorczość"...

          Wygląda to tak: najpierw z kasy województwa płacą dyrektorowi swojej
          poznańskiej filharmonii 1,5 mln pensji (w kopercie, pod stołem, bo taka była
          umowa), za drugie tyle kupują z kasy województwa instrumenty, przy czym sami
          nie potrafią nawet grzejników wyregulować - może teraz całe województwo powinno
          zrzucić się na grzejniki w Collegium Maius (całym - bo to przecież byłby brak
          gospodarności, gdybyśmy się zrzucili tylko na grzejniki w auli)?
          • o00 Re: Kupmy Poznaniowi słonia! 22.09.06, 16:18
            "Na razie projekt budowy słoniarni został wysoko oceniony przez tzw. panel
            ekspertów. - To jednak nie oznacza, że słoniarnia na pewno dostanie unijne
            fundusze - zastrzega Wojciech Jankowiak z Urzędu Marszałkowskiego. - Wniosek
            musi jeszcze zarekomendować Regionalny Komitet Sterujący, a zatwierdzić go
            Zarząd Województwa. Ale do połowy października będzie wiadomo, czy słoniarnia
            dostanie pieniądze."

            No nie ma co - słoniarnia musi być, słonie też muszą być, bo przecież temu
            właśnie powinny służyć pieniądze z funduszu strukturalnego - na wyrównanie
            poziomu życia w nowej i starej Unii. A przecież bez słonia poziom życia w
            oberwojewództwie znacząco się obniżył.

            No i tylko ze słoniem Wielkopolska może konkurować z taką Brandenburgią. Bez
            słonia Wielkopolska nie ma szans!!!

            Więcej:
            miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3635029.html?nltxx=1077859&nltdt=2006-09-22-03-35
            • kaliszanin2 Czy jest coś pięć razy lżejszego od słonia? 22.09.06, 17:59
              o00 napisał:

              > (...)Wniosek
              > musi jeszcze zarekomendować Regionalny Komitet Sterujący, a zatwierdzić go
              > Zarząd Województwa. Ale do połowy października będzie wiadomo, czy słoniarnia
              > dostanie pieniądze."
              > (...)

              Kalisz jest pięć razy mniejszy od Poznania, więc należy nam się coś pięć razy
              mniejszego, coś co mogłoby także zmieścić się w budynku pięć razy mniejszym i
              pięć razy tańszym - taka jest przecież marszałkowska logika przydziału tych
              pieniędzy.

              Chyba żebyśmy się w końcu jednak dogadali z tym Ostrowem i zrobili na przekór
              wszystkim doświadczeniom przeszłości wspólną inwestycję. Wtedy moglibyśmy sobie
              pozwolić na nosorożca i zbudować mu oborę, która nosorożczym targiem musiałaby
              być w Skalmierzycach. Pewnie byście się wtedy krzywili, że to w ostrowskim
              powiecie budujemy. Co tu zrobić, żeby w tych Skalmierzycach można było jednak
              robić niektóre wspólne kalisko-ostrowskie inwestycje? Już wiem! Całą gminę
              wyłączyć z powiatu ostrowskiego i przekształcić w jedno miasto a jednocześnie
              powiat grodzki! I co z tego, że najmniej ludny w Polsce? I tak ruszyłby z
              kopyta.

              Od biedy można się jednak obyć bez żywego nosorożca. Zamiast tego można wstawić
              do biblioteki parę egzemplarzy "Nosorożca" Ionesco i obejdzie się bez potrzeby
              ubiegania się o unijne fundusze.
    • kameralis Re: Budowa Zamku Gargamela w Poznaniu - cd. 22.09.06, 23:27
      Może trochę odbiegnę od tematu, ale żądam pomnika dla ww za ten "Zamek
      Gargamela" :)
      • o00 Re: Budowa Zamku Gargamela w Poznaniu 23.09.06, 03:31
        No to jeśli nie słonia, to ufundujmy Poznaniowi chociaż p-o-m-n-i-k!

        Będą mieli sobie nowy pomnik, i to pod samym urzędem wojewódzkim - w końcu jest
        tu wolny placyk, sam tam wieczorem spacerowałem... No, do roboty, podnośmy
        poziom mieszkańców regionu p-o-m-n-i-k-i-e-m! :/

        miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3637273.html?nltxx=1077859&nltdt=2006-09-23-02-50
        • o00 Re: Budowa Zamku Gargamela w Poznaniu 23.09.06, 03:33
          O, pardon, d-w-a p-o-m-n-i-k-i:

          miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3637180.html?nltxx=1077859&nltdt=2006-09-23-02-50

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka