greffen
22.03.08, 09:48
Z zasady mało wypowiadam sie na temat lokalnej polityki i lokalnych polityków,
bo uważam to za mało ciekawe. Jednak są chwile, kiedy milczeć nie można.
Chodzi o dwie sprawy, które pokazują "jakość" naszej polityki. Pierwsza z nich
to sprawa biblioteki i kar nałożonych na nierzetelnych czytelników. Nagle
biblioteka miejska i jej władze stają się wrogiem publicznym nr. 1 za to że
słusznie egzekwuje swoje prawa. Rozumiem czytelników że nie są szczęśliwi z
powodu kar, ale czy nie jest to jedyna droga do nauczenia ludzi do szanowania
tzw. dobra publicznego. Nie rozumiem jednak etyki naszych polityków którzy na
sprawie tej chcą zbić kapitał polityczny. To jest mentalność pt. "domagamy
sie porządku, ale pod warunkiem że nie będzie on dotyczył nas" Politycy którzy
robią z biblioteki wroga publicznego wroga nr 1 za nic mają, moim zdaniem
dobro społeczne a interesują ich głosy wyborcze. Sprawa ta boli mnie tym
bardziej że wiem jakim to "szacunkiem" cieszy sie kultura. Ode mnie rząda się
abym wszystko robił najlepiej za darmo a mojej pracy nie szanuje się i nikt
nie liczy sie z moim zdaniem. Tak samo traktuje sie bibliotekę tj. jako źródło
darmowych książek. Życzę bibliotece zwycięstwa w tej batalii i oczekuję że za
nałożone kary wzbogaci sie ubogi księgozbiór publiczny miasta.