warspite
05.05.05, 13:51
Artykul z "Siemiatyckiego Kuriera Samorzadowego", nr 9 z 25.4.2005.
Szkoła Kiepskich
Siemiatyckie LO niemal od zawsze miało opinię renomowanej, dobrej szkoły.
Kształciło corocznie kilkudziesięciu abiturientów, z których ogromna
większość dostawała się na studia. W liceum działały nawet w latach
stalinizmu tajne organizacje niepodległościowe. Dzisiaj LO im Komisji
Edukacji Narodowej porównywane jest do fabryki produkującej bublowaty towar.
Każdego roku kończy je prawie dwustu maturzystów. Niestety tylko co piąty z
nich ma szansę dostać się na dobre kierunki studiów dziennych.
Rankingi, rankingi, rankingi
Tą nienajlepszą sytuację potwierdza wiele ogólnopolskich i wojewódzkich,
rankingów. W każdym z nich siemiatyckie LO zajmuje inną pozycję, niestety
zawsze słabą. Dzieje się tak, ponieważ stosowano w nich inne kryteria. W
zestawieniach, w których brano pod uwagę tylko wyniki nauczania, LO im. KEN
wypadało najgorzej. Sytuacja wygląda lepiej w tych rankingach, w których
uwzględniano również aspekty pozanaukowe. Tutaj szczególną rolę odgrywa
szkolny sport.
Newsweek leje najmocniej
Najbardziej niekorzystne zestawienie dla siemiatyckiego LO przygotowane
zostało przez redakcję polskiego wydania Newsweeka. Oceniała ona licea pod
kątem przygotowania swoich uczniów do zdania egzaminów na studia. Zwrócono
się więc do 130 najlepszych, według rankingu "Newsweeka" z 2003 r., szkół
wyższych. Zapytano jakie licea ukończyli studenci I roku studiów dziennych.
Zebrano dane, których wcześniej nikt nie zestawił. Ten ranking jest dla
siemiatyckiego LO wręcz katastroficzny. W roku szkolnym 2002/2003 zajęło 31
lokatę w województwie! Odsetek osób przyjętych na studia dzienne w ww.
uczelniach wyniósł zaledwie 20,72%. Nieco tylko gorzej w tym zestawieniu
wypadło LO im. J. I. Kraszewskiego w Drohiczynie. Z odsetkiem 16,36 % zajmuje
ono 38 lokatę.
„Rzepa” poprawia
Co roku, wspólnie z czasopismem „Perspektywy”, podobny ranking publikuje
dziennik „Rzeczpospolita”. Przyjęto tu inne kryteria oceny. Za jej podstawę
przyjęto wyniki poszczególnych szkół w olimpiadach przedmiotowych. Komitety
główne 28 olimpiad przedmiotowych dostarczyły organizatorom rankingu wyniki
etapów centralnych. Wszystkie te informacje zostały zweryfikowane w szkołach.
Zobowiązano je także do podania liczby uczniów w roku szkolnym 2003/2004.
Wprowadzenie zasady proporcjonalności uczestników olimpiad na szczeblu
centralnym do ogólnej liczby uczniów zapewnia równość szans i daje możliwość
godnego zaprezentowania się również małym szkołom. LO im. KEN zajęło w tym
rankingu 321 miejsce w kraju (sic!) oraz 18 w woj. Podlaskim (na 22
sklasyfikowane szkoły średnie!!!). Lepsze od naszego są aż dwa licea z
Bielska Podlaskiego oraz po jednym z egzotycznego Marianowa, malutkiej Rudki,
czy Sokółki. Powód? W roku szkolnym 2003/2004, z naszego liceum, do
eliminacji centralnych olimpiady przedmiotowej dotarła tylko jedna osoba.
Uzyskała tam tytuł finalisty (niższy od laureata). W tym czasie w LO naukę
pobierało 581 uczniów. Wynik i tak, jak na LO, całkiem niezły. Zazwyczaj nikt
nie dochodzi tak wysoko.
Dotarcie do szczebla centralnego olimpiad przedmiotowych zapewnia indeks
wyższych uczelni bez zdawania egzaminów. Jest więc o co walczyć, a i chętnych
nie powinno brakować. Jednak jeśli ktoś już wystartuje, to i tak nie dociera
za wysoko. Powodem jest oczywiście brak dostatecznej wiedzy.
Oponenci wygłoszą oczywiście uwagi krytyczne typu: „uczniowie siemiatyckiego
liceum corocznie przechodzą do eliminacji centralnych różnych konkursów i
zajmują w nich bardzo dobre miejsca”. Owszem, lecz są to konkursy II-go i III-
cio ligowe: Ogólnopolski Konkurs Wiedzy Biblijnej, Olimpiada Prawosławnej
Wiedzy Religijnej oraz Losy Polaków na Wschodzie po 17 września. Tych
konkursów niestety nie ma wśród 28 olimpiad przedmiotowych zatwierdzonych
przez MENiS. I w żaden sposób nie wpływają one na pozycję rankingową naszego
LO. Jedyną pociechą może być zatwierdzenie przez MENiS Olimpiady Teologii
Katolickiej do grona olimpiad przedmiotowych. Jednak, z niewiadomych powodów,
i w niej nasi uczniowie nie odnoszą sukcesów. Tam też jest chyba za wysoki
poziom.
Od Wyborczej
Kolejne ciosy pochodzą od Gazety Wyborczej. W rankingu podlaskich liceów za
rok szkolny 2000/2001 Siemiatyczom przypadło 19 miejsce. Rok wcześniej było
lepiej, bo LO zajęło 14 miejsce. Zanotowało tym samym największy spadek na
liście. Pozycja siemiatyckiego LO byłaby tu jeszcze gorsza. Jednak
uwzględnieniono tu zajęcia pozalekcyjne. A tutaj niemiłosiernie ciągnie je w
górę sport szkolny. Chłopcy od lat dzielą i rządzą w podlaskiej piłce ręcznej
rozbijając w pył wszystkie konkurencyjne drużyny. Nie ustępują im także
dziewczyny. Sukcesy odnosi także lekkoatletyka. Sport nie jest jednak oczkiem
w głowie dyrekcji. To dziecko grupy nauczycieli – pasjonatów poświęcających
na to swój czas wolny. Paradoksem jest, że sport szkolny, tak nielubiany
przez dyrektora, spychany przez niego na margines życia szkoły, jest jedyną
rzeczą (poza nowym budynkiem i historią), którą ta szkoła może się tak
naprawdę pochwalić.
Jak twierdzi dyrektor
W Chinach od kilku miesięcy mamy właśnie rok koguta. W ZS era „Koguta” trwa
już 10 lat. Jakie są jego osiągnięcia? Czy sławny ze stosowania pruskiego
drylu dyrektor kieruje siemiatyckie LO w dobrą stronę? Zdania są podzielone.
Owszem jest sprawnym administratorem, dba o ładny wygląd budynku szkoły (choć
o placu przed szkołą oraz boiskach już chyba zapomniał). Jednak nie widać,
aby poprawiał się poziom kształcenia. Nie zauważa także, że poziom leci na
łeb na szyję w dół.
- Kondycja liceum jest, jak zawsze, bardzo dobra – twierdzi. Poparciem jego
słów jest wywieszona w szkolnej gablocie informacja, że LO im. KEN jest wśród
najlepszych. Jednak 321 miejsce w Polsce i 18 w województwie nie jest chyba
powodem do dumy? Przynajmniej nie dla mnie. Postawę dyrektora bardzo trafnie
oddaje tytuł ściennej szkolnej gazety: „Cenzor”. Coś w tym jest.
Faktycznie, może z nowego, przestronnego gabinetu, wszystko wydaje
się być lepsze. Z perspektywy maturzysty chcącego pójść na dobre studia ta
sama kwestia nie wygląda już tak różowo.
Diagnoza
Co spowodowało, że pozycja Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji
Narodowej, szkoły z wielką historią wpisaną w życie naszego miasta i okolic,
jest tak niska, nawet jak na Województwo Podlaskie?
Jednym z poważniejszych błędów, który doprowadził do dzisiejszego stanu
rzeczy, było podjęcie decyzji o rozbudowie starego liceum, zamiast budowie
nowego. Decyzja ta została podjęta przez kuratorium, a władze lokalne nie
miały na nią praktycznie żadnego wpływu. Starostwo Powiatowe otrzymało w
marcu 1999 roku, zaawansowaną w 30% budowę.
- Nie mieliśmy innego wyjścia, musieliśmy ją kontynuować. Kosztowała nas ona
wiele wysiłku. Od momentu przejęcia budowy starostwo, łącznie z dotacjami z
budżetu państwa, wydało na inwestycję prawie 5 milionów złotych. – mówi
starosta Jan Zalewski.
Brak konkurencji ze strony drugiej szkoły średniej sprawia, że w istniejącym
Zespole Szkół narastają patologie. Nie widać pędu do podnoszenia jakości
kształcenia. LO nie ma tak naprawdę czym zachęcić gimnazjalistów, aby
kontynuowali edukację w jego murach. Bo i nie trzeba. Nowi uczniowie
napływają, ponieważ nie mają innego wyboru. Aby uczyć się w innej szkole
średniej, lepszej od siemiatyckiej, musieliby pokonać minimum 50 km. Taki
wybór jest jednoznaczny ze spędzeniem dwóch godzin jazdy autobusem. Można
oczywiście zamieszkać na stancji, lub, co gorsza, w internacie. Wiąże się to
jednak z kosztami i rozłąką z rodziną i grupą znajomych. A takiego ryzyka nie
wszyscy są w stanie podjąć.
Będę uczyć do śmierci
Każdą instytucję tworzą ludzie. Jeżeli dziej