03.07.07, 23:44
Różne są nałogi lub inaczej nazywając uzależnienia: alkoholizm, narkomania,
palenie tytoniu, hazard, komputer i.t.d.
Który jest najgorszy? Z którego najłatwiej się wyleczyć? Myślę, ze każdy
miałby inne zdanie na ten temat.Zależy od tego pod jakim kątem na ten problem
się patrzy, czy zdrowia, czy psychiki czy też pod względem finansowym.Taki np.
hazard w/g mnie jest najdroższym nałogiem, ponieważ można jednego dnia stracić
wszystko.Prawie każdy z nas ma wśród bliskich i znajomych kogoś dotkniętego
taką chorobą (nałogiem, uzależnieniem).Jak sobie z tym radzić? Zapraszam do
dyskusji.
Obserwuj wątek
    • siemiatycze Re: Nałogi 04.07.07, 06:53
      Każdy nałóg pozostawia blizny w świadomości człowieka. Nie ma to ogromnego
      znaczenia czy przyczyną tych blizn był tlący się papieros, szkło z rozbitego
      kieliszka, igła strzykawki, czy też czarujący uśmiech krupierki. Każda z tych
      przyczyn może utrudnic lub wręcz uniemożliwic normalne życie. Myśle, że ważne
      jest to, aby owe blizny nie odnawiały się tworząc ropiejące rany. Każdy
      powinien sam wybrac metodę jaką chciałby tego dokonac. Mogą to byc spotkania
      grupowe, medytacja, wizyty u terapeuty, plasterki naklejane w różnych częściach
      ciała itp. Dla mnie zawsze sposobem na nałogi było zrozumienie przyczyn ich
      zaistnienia i silne postanowienie zaniechania...
    • penicylina81 Re: Nałogi 04.07.07, 07:55
      Przyłączam sie do siemiatycz, że aby zerwać z nałogiem, najlepiej twardo
      postanowić,zerwać i trwać w tym postanowieniu ze wzmożoną siła. Wiem sama po
      sobie , że tak jest najlepiej, ale do tego trzeba mieć,jak głosi zdanie z
      polskiej komedii- zajebiście silną psychikę.
      Ten kto jej nie ma pewnie skorzysta z wyżej wymienionych opcji, ale sama myśl i
      cheć zerwania z danym nałogiem i niestety jakieś działania w tym kierunku
      świadczą o pewnej sile "nałogowca".
      Jednak najsukteczniejsze są działania resytrykcyjne.
      • margeritka61 Re: Nałogi 04.07.07, 09:52
        A "obżarstwo"? Na to nawet plasterki nie pomogą, dlatego też nie wierzę, że
        pomagają rzucić palenie czy też działają jako środek antykoncepcyjny. Zgadzam
        się, ze najważniejsza jest tu silna psychika (chociaż napewno nie w przypadku
        wymienionego wczesniej anty). Jednak jak tą psychikę wyćwiczyć? Czy jednak
        obżarstwo jest nałogiem, czy jest to uwarunkowane genetycznie?
        • penicylina81 Re: Nałogi 04.07.07, 09:55
          Obzarstwo to nałóg i koniec. Każdy może z tym skończyć, ale jak sobie pomyśli,
          że z tylu rzeczy trzeba zrezygnować to ma to gdzieś...
          Wielokrotnie powtarzana i najsukteczniejsza ze wszystkich dieta to MŻ- MNIEJ
          ŻREĆ! Działa na 1000% na każdego bez względu na skłonności genetyczne:-)
          • siemiatycze Re: Nałogi 04.07.07, 11:15
            margeritka61 napisała:

            > Czy jednak
            > obżarstwo jest nałogiem, czy jest to uwarunkowane genetycznie?

            - Sądząc po sobie to genetyka z tym zjawiskiem nie ma nic wspólnego.Tu prędzej
            chodzi o rozmiłowanie się w smaku najpierw a w ilości póżniej.

            penicylina81 napisała:
            > Wielokrotnie powtarzana i najsukteczniejsza ze wszystkich dieta to MŻ- MNIEJ
            > ŻREĆ! Działa na 1000% na każdego bez względu na skłonności genetyczne:-)

            - Całkowita zgoda.

            • hansgrubber Re: Nałogi 04.07.07, 11:36
              Niebezpieczny i ekshibicjonistyczny temat. :)
              • penicylina81 Re: Nałogi 04.07.07, 11:40
                każdy w pewnym sensie jest ekshibicjonistą
            • margeritka61 Re: Nałogi 04.07.07, 18:12
              siemiatycze napisał:

              > - Sądząc po sobie to genetyka z tym zjawiskiem nie ma nic wspólnego.Tu prędzej
              > chodzi o rozmiłowanie się w smaku najpierw a w ilości póżniej.

              Nie wiem czy uda mi się prawidłowo wkleić link (jeśli nie to niech ktoś mi go
              poprawi) ale udało mi się znaleźć artykuł, który mówi, że geny miało wiele
              wspólnego z obżarstwem i otyłością

              www.polskieradio.pl/nauka/archiwum/TematTygodnia/art.aspx?aid=19&s=TematTygodnia
              • margeritka61 Re: Nałogi 13.07.07, 23:24
                "Tanoreksja(z ang. 'to tan' = 'opalać się') – uzależnienie, polegające na
                ciągłej chęci bycia opalonym. Tanorektycy odczuwają potrzebę częstego
                przebywania na słońcu lub w solarium. Osoby uzależnione od opalania mają ciągłe
                uczucie, że są blade czyli - w ich rozumieniu - mało atrakcyjne, podczas, gdy
                ich skóra może być wyróżniająco opalona.
                Tanoreksja zaczyna się niewinnie, najczęściej od kilku wizyt w solarium.
                Niepokój budzą już takie objawy jak potrzeba chodzenia do solarium przynajmniej
                raz w tygodniu i systematyczne zwiększanie czasu opalania.
                Tanorektykom nie sposób uświadomić, że są opaleni, gdyż podobnie jak nałogowi
                palacze twierdzą, że "palą, bo lubią, ale nie są uzależnieni", twierdzą, że
                robią to dla urody, tudzież poprawienia kondycji zdrowotnej skóry.
                W Stanach Zjednoczonych stwierdzono, że przyczyną powstania aż 90% wykrywanych
                nowotworów skóry było nadmierne opalanie się pacjentów.
                Leczenie uzależnienia polega na konsultacjach z psychologiem i psychoterapeutą,
                a podczas całej terapii, pacjent powinien być otoczony życzliwie nastawionymi mu
                ludźmi."

                Oj, coraz więcej tych tanorektyków jest wsród nas. Nawet nie zdawałam sobie
                sprawy, że od opalania tez można się uzależnić.
                • czesiula Re: Nałogi 14.07.07, 09:54
                  Życzliwość otoczenia potrzebna jest w każdym uzależnieniu...Ja też się lubię opalać, ale z umiarem...
                • siemiatycze Re: Nałogi 14.07.07, 10:17
                  margeritka61 napisała:
                  > Leczenie uzależnienia polega na konsultacjach z psychologiem i
                  psychoterapeutą,
                  > a podczas całej terapii, pacjent powinien być otoczony życzliwie nastawionymi
                  m
                  > u
                  > ludźmi."


                  - Bosh!!! Ten świat zwariował.Do każdego uzależnienia zaraz sztab psychologów
                  zalecają.Byłem uzależniony od tytoniu,opalania się,obżarstwa i może czegoś
                  jeszcze.Nigdy nie miałem problemu z przerwaniem nałogu.Koniec polegał na
                  uświadomieniu sobie głupoty wynikającej z tkwieniu w nim...
                  • czesiula Re: Nałogi 14.07.07, 10:50
                    Tak, to dobrze,że Ci się udało, ale cały czas musisz się pilnować, bo łatwo jest wróćić do dawnych przyzwyczajeń...Margeritce chodzi o to, że nie leczy się uzależnień lekarstwami tylko terapią-jeśli ktoś już siegnął dna i zdecydował sie na to leczenie, bo sam nie potrafi z nałogem zerwać...Terapia dla niektórych jest bardzo ważna, a wszystkim uzależnionym jest łatwiej zrozumieć siebie...Brawo dla wszystkich, którym się udało samemu i przy pomocy innych...Nawet rzucanie palenia wymaga zrozumienia i wsparcia najbliższych...Zawsze jest gdzieś ktoś, kto pomaga...To się tylko tak wydaje, że samemu się przezwyciężyło trudności...:-)))
                    • siemiatycze Re: Nałogi 14.07.07, 10:57
                      czesiula napisała:
                      >To się tylko tak wydaje, że samemu się przezwyciężyło trudności..

                      - Nawet jeśli ktoś pomaga to i tak nie przezwyciężymy nałogu.Z nim walczy się
                      przez pozostałą część życia.Można do niego nie wracać,ale on zawsze jest blisko
                      gotowy do współpracy...
                      • czesiula Re: Nałogi 14.07.07, 11:17
                        To własnie mialam na myśli:-)))
                  • 220volt Re: Nałogi 14.07.07, 14:39
                    No to tylko pogratulować silnej woli i samokontroli (ja od dwudziestu lat rzucam palenie :) ). Mam tylko jedną wątpliwość: czy w tym przypadku można mówić o uzależnieniu i nałogu? Bo imho to one zaczynają się właśnie wtedy, gdy chcesz przestać a nie możesz. Jeśli Tobie przychodzi to tak bezproblemowo, to ty raczej 'przestajesz coś robić' a nie 'rzucasz nałóg'.
                    • siemiatycze Re: Nałogi 14.07.07, 14:50
                      220volt napisał:
                      > Jeśli Tobie przychodzi to tak bezproblemowo, to ty raczej
                      > 'przestajesz coś robić' a nie 'rzucasz nałóg'.

                      - Dokładnie.Jednak skutkiem jest zaprzestanie np palenia.To - jak to nazwałeś -
                      przestanie trwa w przypadku papierosów już dziesięć lat.Mogę więc mówić o
                      sukcesie.

                      PS.Jeśli gdzieś napisałem,że ucieczka od nałogu przyszła mi bezproblemowo to
                      wnoszę poprawkę:Nie całkiem bezproblemowo...
                      • 220volt Re: Nałogi 14.07.07, 15:17
                        To zmienia postać rzeczy. Jak rzuciłeś palenie? 'Od teraz - zero!', stopniowo, 'sposobem'?
                        Przy okazji: miałem kolegę na studiach, który był cholernie - hm, powiedzmy: oszczędny ;). Ale palił. Strasznie go bolało, że na fajki idzie sporo kasiory. Kiedyś na jakiejś imprezie w akademiku poradziliśmy mu, jak rzucić. Pomysł (a widomo, jakie pomysły się ma na imprezie w akademiku koło północy ;) polegał na 'zwalczeniu jednego nałogu drugim, za pomocą wizualizacji nasilającej negatywne bodźce'. Polegało to na tym, żeby w ramach uświadamiania sobie faktu marnowania pieniędzy na papierosy Arek bezpośrednio po kupnie kolejnej paczki miał udawać się do najbliższej kratki kanalizacyjnej i wyrzucić do niej równowartość kupionych fajek. Nikomu do głowy nie przyszło, ze on to weźmie serio a tu po dwóch tygodniach... Aro nie palił! Ale szczególnie wdzięczny jakoś też nie był: widok piątaków znikających (z naszej winy) w kanalizacji odcisnął mu się trwałym piętnem na psychice do końca studiów...
                        Jeśli komuś ta metoda się przyda, to na zdrowie! :))))))
                        • siemiatycze Re: Nałogi 14.07.07, 16:34
                          Wyznaję zasadę,że jeśli ma być skuteczne to musi boleć.Żadnych metod
                          malejących,plasterków,czy innych psychoterapii.Zacząłem od rachunku
                          ekonomicznego a skończyłem na aspekcie zdrowotnym.Z analizy swojego przypadku
                          wyciągnąłem same "za" rzuceniem palenia.Silne postanowienie więc już
                          było.Czekałem okazji i gdy pewnego dnia mój poziom "napalenia" sięgnął maksimum
                          niesmaku w ustach zaatakowałem.Wywaliłem do kosza do połowy opróżnioną paczkę z
                          zapalniczką...

                          Pierwsze dwa tygodnie byłem mylony z wariatem.Denerwowało mnie wszystko.Dopiero
                          po tym czasie wolniutko wszystko zaczęło się normować.Długo jeszcze budząc się
                          nad ranem miałem wrażenie,że paliłem nie wiedząc,że to tylko mi się
                          śniło.Winiłem się wtedy i byłem załamany,aż zupełne rozbudzenie uwalniało mnie
                          od tego uczucia.Odkryłem też,że z rzuconego nałogu najbardziej brakowało mi
                          gestu strzepywania popiołu z papierosa do popielniczki.Myślałem,że
                          farmakologiczne uzależnienie jest największe,a tu proszę strzepywanie popiołu...

                          PS.Arek przeszedł bardzo skuteczną terapię.Zapewne do dzisiaj jest wdzięczny
                          jej wynalazcom... :)
                          • 220volt Re: Nałogi 14.07.07, 19:06
                            W tym właśnie cały ból, ze (przynajmniej w odniesieniu do palenia) są różne typy uzależnień - rozmawiałem na ten temat z facetką zajmującą się wyciąganiem nałogowców na prostą. Z tego, co mi powiedziała wynika, że właśnie najgorszy typ palacza to tzw. palacz odruchowy. Tu podawanie nikotyny w innych postaciach nic nie daje, bo brakuje właśnie całej otoczki: przypalania, trzymania czegoś w ręce, strzepywania popiołu itd. I ja to kurde właśnie mam :(. Co do zdenerwowania podczas rzucania, to też to znam, bo jak kiedyś udało mi się trzy dni nie palić, to otoczenie się mnie autentycznie bało - makabra... Jeszcze żebym miał jakiś niesmak w ustach, żeby mnie po tych papierosach suszyło - a tu, jak na złość, nic - jak mam dużo roboty i kończę w nocy, to wypalę przez dobę 40 sztuk i następnego dnia jestem 'jak nowy' po następną działkę. W sumie dałem już chyba za wygraną :<

                            Co do 'wdzięczności' Arka to nie wiem, jak jest :) Chłopak zaraz po studiach urwał się do Niemiec - na trochę. To 'trochę' zamieniło się na stałe, a Niemcy na Australię, więc kontakt mamy raczej symboliczny.
                            • siemiatycze Re: Nałogi 15.07.07, 11:10
                              Doskonale Ciebie rozumiem. Nałóg palenia dla takich jak my staje się rytuałem,
                              bez którego nie sposób wyobrażić sobie dalszego życia. Zapewniam cię jednak, że
                              wszystko to zupełnie mija po pewnym czasie. Ubóstwiane dawniej gesty przestają
                              odgrywać jakąkolwiek rolę. Dzisiaj sam się sobie dziwię że przywiązywałem do
                              nich tak wielką wagę. Nie poddawaj się, znajdż silną motywację,a dalej wiesz.
                              Naprawdę warto...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka