Dodaj do ulubionych

prawosławni-katolicy

20.06.03, 10:21
jestem katoliczką, ale mój dziadek i jego cała rodzina była prawosławna.
Myślę, że wpłynęło to na wychowanie mnie w duchu tolarencji.
Denerwuje mnie, kiedy religię utażsamią się z narodowścią (Polak-Rusak).
Jestem dumna, że pochodzę z tak zróznicowanych kulturowo terenów. Dla
Warszawiaków jest to swego rodzaju egzotyka, kiedy wspominam o prawosławnych
świętach, dlatego lubię o tym rozprawiać.
Mam mnóstwo przyjaciół prawosławnych. Odwiedzamy się wzajemnie na nasze
święta.
Niestety zauważyłam pewną prawidłowość. Kiedy bylismy dzieći, nikt nie wnikał
w religę. Kiedy zaczeliśmy dorastać, wiązać się w pary - coraz częściej
mówiło się o religii. W pokoleniu mojej mamy, tym bardziej - mojej babci
widzę więcej wzajemnej niechęci prawosławnych do katolików i vice versa.
Moi rodzice nie mieli by nic przeciwko temu, żebym wyszła za Zyda,
Muzułamanina. Za prawosławnego tym bardziej.
Obserwuj wątek
    • ralston Re: prawosławni-katolicy 20.06.03, 11:27
      Ja pamiętam, że ani w podstawówce, ani w liceum (jedno i drugie kończyłem w
      Białymstoku) nie miało to najmniejszego znaczenia. Razem się bawiliśmy, nikt
      nikogo nie szykanował - nie pamiętam, żeby kiedykolwiek zdarzały się sytuacje o
      których mówi Holender i Maciek - jakichś przezwisk, czy czegoś takiego. Jedyna
      różnica była w tym, że nie chodziliśmy razem na lekcje religii, no i święta
      obchodziliśmy w różnych terminach. Chociaż z lekcjami religii to też nawet nie
      do końca. Pamiętam, że w liceum, przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą,
      zapraszaliśmy te kilka osób prawosławnych z naszej klasy do salki
      katechetycznej przy kościele Rocha. I przychodzili wszyscy. Łamaliśmy się
      opłatkiem wspólnie. I było to dla mnie i chyba dla wszystkich moich znajomych
      bardzo naturalne...
      • ashanti5 Re: prawosławni-katolicy 20.06.03, 13:44
        Jak już wspomniałam wcześniej, dzieci raczej się nie szykanuja z tego powodu.
        Problem zazwyczaj tkwi w rodzicach. Kiedy dzieci dorastają często przejmują
        pałeczkę po rodzicach.
        Moje prawosławne przyjaciółki wychodzą za mąż za katolickich chłopaków i jest
        to problem jedynie dla ich rodziców. Obawiam się, że wraz z wiekiem
        każdy "dewocieje" i nawet Ci tolerancyjni dzisiaj moga stac się mniej
        tolerancyjni za kilkanaście lat.
        • ralston Re: prawosławni-katolicy 20.06.03, 13:53
          Szczerze mówiąc, to wśród dorosłych też nie napotkałem tego typu problemów.
          Może mało widziałem, ale wydaje mi się, że nietolerancja jest raczej
          marginesem. Natomiast jej przypadki są często bardzo widoczne, bo często
          nagłaśniane.
          Tymczasem jest wiele mieszanych małżeństw. Mam nawet takie w rodzinie. Przyjął
          się historycznie nawet pewnien zwyczaj, teraz już chyba coraz rzadziej
          stosowany, że w małżeństwach mieszanych jak matka jest prawosławna, to syn
          będzie chrzczony w cerkwi a córka - po ojcu w kościele. Albo na odwrót,
          dokładnie nie wiem... Ludzie przez wieki współistnienia na danym terenie
          nauczyli się tego współżycia, wypracowali sobie pewne zasady. To raczej
          długofalowo uczy tolerancji niż antagonizuje...
          • ashanti5 Re: prawosławni-katolicy 20.06.03, 13:56
            Moja mama pracuje w miejscu, gdzie jest bardzo dużo starszych ludzi. Bardzo
            często opowiada mi o przejawach nietolerancji zarówno wśród pensjonariuszy, jak
            i opiekunów. Np. prawosławna pielęgniarka nie nakarmi katolickiej staruszki, a
            katoliczka oka że jeszcze w inny sposób niechęć do prawosławnego duchownego,
            który przychodzi z ostatnim namaszczeniem.
                  • holender2 Re: prawosławni-katolicy 20.06.03, 18:37
                    Generalnie to w powiecie siemiatyckim panuje taka sielanka i tolerancja
                    religijna, że doszło tam nawet kilka lat temu do podpalenia zabytkowego
                    sanktuarium w Grabarce - prawosławnej Częstochowie.
                    Sprawcę wykryto i przykładnie ukarano. W sądzie tłumaczył swój postępek
                    motywami ideologicznymi. Że do tego "bohaterskiego" czynu popchnęła go głęboka
                    nienawiść do religii prawosławnej i jej wyznawców.
                    To oczywiście skrajny przypadek, ale takich oszołomów jest tam dużo więcej.
                    Odczułem to zresztą dotkliwie na własnej skórze, więc nikt mnie nie przekona,
                    że jest inaczej.
                    • ralston Re: prawosławni-katolicy 21.06.03, 00:38
                      Holender - nie usiłuję Cię przekonywać. Tylko po prostu piszę, że sam się nie
                      spotkałem z podobnymi przejawami. Może w Białymstoku wyglądało to inaczej...
                      Nie wiem... A o spaleniu cerkwi na Grabarce słyszałem. Nie potrafię zrozumieć
                      takich zachowań....
                      • holender2 Re: prawosławni-katolicy 21.06.03, 15:31
                        Może to nawet jakiś postęp, bo kiedyś (zwłaszcza tuż po wojnie) prawosławnych
                        tam po prostu terroryzowano, grabiono, "zachęcano" do wyjazdu za wschodnią
                        granicę, a nierzadko także okrutnie mordowano. Ludzi, których jedyną "zbrodnią"
                        było to, że byli wyznania prawosławnego.
                        Teraz podpala się już tylko świątynie.
                        Ale jestem całkowicie przekonany, że ten "nawiedzony" osobnik i inni jemu
                        podobni w warunkach ekstremalnych i przy poczuciu pełnej bezkarności byliby
                        zdolni do popełniania "w imię religii" najcięższych zbrodni na swoich
                        prawosławnych sąsiadach. Tak jak to było w przeszłości.
        • holender2 Re: prawosławni-katolicy 20.06.03, 18:56
          ashanti5 napisała:

          > Jak już wspomniałam wcześniej, dzieci raczej się nie szykanuja z tego powodu.

          Moje doświadczenia mówią o czymś wręcz odwrotnym. To właśnie dzieci są
          najbardziej okrutne i nietolerancyjne (choć to pewnie wina wychowania w domu
          rodzinnym, a więc de facto ich rodziców). Wszelkich przykrości na tle
          religijnym doznałem niemal wyłącznie ze strony rówieśników ze szkoły
          podstawowej, a nie dorosłych.
          • m.aciek Re: prawosławni-katolicy 20.06.03, 21:18
            Holender, mysle, ze wszystko zalezy od osobisych doswiadczen.
            Cytujac "powiedzonka" z dziecinstwa naprawde nie pamietalem jakichs przykrych
            konsekwencji. Z drugiej strony - diabli wiedza jak odbierali je niektorzy z
            nas?
            Masz chyba racje piszac, ze dzieci w swojej szczerosci potrafia byc wyjatkowo
            okrutne.

            Jak niewielka role grala dla mnie wyznawana religia, pokazuje fakt, ze nie
            pamietam jakiego wyznania byl Janusz - moj najwiekszy siemiatycki przyjaciel.

            Zreszta, ja mialem chyba latwo pod tym wzgledem. Moj ojciec byl (wowczas)
            ateista, a matka niepraktykujaca katoliczka. Posylali mnie na religie, ale
            chodzenie do kosciola to byla juz moja osobista sprawa (zaczalem chyba dopiero
            w II-giej klasie).
            • holender2 Re: prawosławni-katolicy 23.06.03, 08:00
              m.aciek napisał:

              > Holender, mysle, ze wszystko zalezy od osobisych doswiadczen.
              >

              Poza doświadczeniami o charakterze osobistym są też szokujące fakty historyczne
              dotyczące całej społeczności prawosławnej na tych terenach. Wystarczy wspomnieć
              o przypadku zbiorowego ludobójstwa na 30 prawosławnych furmanach, dokonanym w
              końcu stycznia 1946 roku z rozkazu kapitana "Burego", dowódcy okręgowego
              Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Związku Wojskowego. Wcześniej dokonał
              on "selekcji" w iście hitlerowskim stylu, puszczając wolno wozaków katolickich.
              Zbrojne antykomunistyczne podziemie, aktywne na tych terenach jeszcze przez
              kilka lat po zakończeniu II wojny światowej, tak widocznie pojmowało "walkę o
              niepodległe państwo polskie". Mimo tej bestialskiej zbrodni "Bury" został w
              1995 r. zrehabilitowany i uznany za "bohatera". Agnieszka Arnold nakręciła o
              nim film. Dla mniej wtajemiczonych to ta sama reżyser, która nakręciła także
              film o Jedwabnem. Bo też można w tych wydarzeniach znaleźć wiele wspólnego.
      • m.aciek Re: prawosławni-katolicy 20.06.03, 21:48
        ralston napisał:

        > Razem się bawiliśmy, nikt
        > nikogo nie szykanował - nie pamiętam, żeby kiedykolwiek zdarzały się sytuacje
        > o których mówi Holender i Maciek

        Ralston, to co opisalem tez w sumie nie mialo zadnych "powaznych" konsekwencji.
        Dralowalismy razem na ta religie 2 km (ostatnie 200 m nie byly wspolne).
        Wymyslalismy glupoty, a potem i tak byl wspolny powrot.

        > Pamiętam, że w liceum zapraszaliśmy te kilka osób prawosławnych z naszej
        > klasy do salki katechetycznej przy kościele Rocha

        Ralston, to Ty z Augusta jestes ? Jakos mi sie wydawalo, ze Cie na watku
        o "Baczynskim" (kiedys Fornalskiej) widzialem. Ale glowy bym nie dal.

        Pozdrawiam
    • tgaw Re: prawosławni-katolicy 04.07.03, 12:12
      Uwazam (z perspektywy osoby, ktoraz od 6 lat jest w Warszawie na emigracji
      zarobkowo-edukacyjnej), ze takie animozje istnieja w glowach ludzi starszych.
      Mlodziez i ludzie mlodzi nie przykladaja takiej wagi do wyznania, a juz na
      pewno nie ma ona zadnego wplywu na nasze zachowanie w zwyklych codziennych
      kontaktach sasiedzkich. I nawet na wsi, czyli w miejscach gdzie poziom
      wyksztalcenia i tolerancji byl najmniejszy zauwazam, ze zmienia sie to na
      lepsze.

      Jednoczesnie mysle, ze kwestia wiary nie ma znaczenia dotad, dopoki nie
      zachodzi interakcja pomiedzy nimi: np problem zawarcia malzenstwa - kiedy
      trzeba zdecydowac sie na jedna swiatynie, jedna ceremonie etc... wtedy
      rzeczywiscie tudno zrezygnowac z wlasnych tradycji. Na szczescie prowadzony
      jest intensywny dialog pomiedy Kosciolami, i od niedawna mamy instytucje slubu
      ekumenicznego.

      pozdrawiam
        • tgaw Re: prawosławni-katolicy 04.07.03, 14:48
          wrr, zebys mnie zle nie zrozumiala. Nie jest to fizyczna instytucja! Jest to
          poprostu (jak sadze) slub z zachowaniem wlasnej wiary. Wczesniej tego nie bylo,
          trzeba bylo przejsc na religie jednego ze wspolmalzonkow. Teraz sakrament
          udzielany jest przez obydwu duchownych i malzonkowie zostaja we wlasnej wierze.
          co prawda nadal istnieje problem wyboru swiatyni i chrztu dzieciakoof, ale
          zawsze to cos. Miejmy nadzieje, ze niebawem Papiez i nasz Arcybiskup dojda do
          porozumienia i naprawia historyczne nieporozumienia :-)
          pozdr
          • ashanti5 Re: prawosławni-katolicy 04.07.03, 14:52
            Nie przyszło mi do głowy, że mogłaby to byc jakaś fizyczna instytucja :)
            Wielu moich znajomych brało ślub w jednej światyni, a potem pozostawali każde
            przy swoim wyznaniu, ale to chyba nie było to o czym mówisz, chociażby ze
            względu na to, że ślubu udzielał jeden kapłan.
            • holender2 Re: prawosławni-katolicy 04.07.03, 15:08
              ashanti5 napisała:


              > Wielu moich znajomych brało ślub w jednej światyni, a potem pozostawali każde
              > przy swoim wyznaniu.

              Chyba właśnie na tym polega instytucja ślubu ekumenicznego, że małżonkowie
              pozostają przy swojej wierze. A ślubu udziela tylko jeden kapłan. Sam miałem
              już dwa takie śluby ekumeniczne, najpierw w kościele katolickim, a potem w
              prawosławnym. Różnica jest tylko taka, że w kościele katolickim wymagano ode
              mnie zgody na piśmie, że dzieci będą wychowywane w religii katolickiej. Poza
              tym żona musiała mieć zgodę biskupa. A w cerkwii nie ma takiej biurokracji. I
              do niczego się pary młodej nie zmusza (w sensie składania jakichś deklaracji
              czy zobowiązań).
    • m.aciek Slub ekumeniczny 04.07.03, 21:31
      Ze slubami ekumenicznymi nie wszedzie jest taki problem jak w Polsce.
      Pamietam juz dobrze ponad dwadziescia lat temu bylo to na porzadku dziennym w
      niektorych krajach. Podobnie jak ekumeniczne msze.
      Mysle, ze wazne bylo przy tym, ze strona katolicka rezygnowala z obowiazku
      chrztu i wychowania dzieci w wierze katolickiej.
      Okazuje sie, ze nawet w kosciele katolickim jest sporo roznic w zaleznosci od
      kraju.
      Mam bardzo wiele znajomych mieszanych malzenstw, ale oni wszyscy to "mieszanki"
      katolicko-ewangeliskie.

      Pozdrawiam

      PS. Jestem znowu po przerwie spowodowanej obowiazkami zawodowymi.
    • holender2 wywiad z Tarasewiczem 15.07.03, 16:19
      Ciekawy wywiad na ten temat (właściwie bardziej na temat stosunku do podlaskich
      Białorusinów, ale poniekąd to tematy zbieżne, gdyż większość z nich jest
      oczywiście wyznania prawosławnego) z wybitnym artystą-malarzem Leonem
      Tarasewiczem zamieściła niedawno "Gazeta Wyborcza" (9.7) Tytuł wywiadu: "W
      Waliłach, w Europie". Kilka cytatów:

      Bereś (GW): "Przyszedł rok 1989 i w przemiany zaangażowali się również
      Białorusini. I pisarz Sokrat Janowicz, i Pan ... Wydawało się, że mamy Polskę,
      w której nikt nikogo nie będzie pouczał, a jednak już wtedy białostocki KIK
      zablokował białoruskiego kandydata na listę "Solidarności". Potem nadeszła
      epoka AWS. Kiedy na Białostocczyźnie odsunięto prawosławnych od kierowniczych
      stanowisk, poseł Józef Mozolewski komentował: "Należałoby życzyć Polakom za
      granicą, by od tamtejszych rządów dostawali tyle, ile polski rząd daje
      społeczności białoruskiej". Jak w starym kawale, a u was biją Murzynów.

      Tarasewicz: Nie przyjąłem trzy lata temu (nagrody prezydenta Białegostoku) i
      teraz też bym jej nie przyjął. Miejscowa gazeta, "Kurier Poranny", przez
      dziesięć lat nie uważała za stosowne wydrukować choćby mojego symbolicznego
      sprostowania po tekście, w którym obrażono Festiwal Kultury Młodej
      Białorusi "Basowiszcza". Ale nie tylko o to chodzi. Po prostu nie mam zamiaru
      pełnić funkcji listka figowego dla budowanej przez władze na tych ziemiach
      atmosfery nieufności wobec Białorusinów i prawosławnych. A odkąd pamiętam,
      lokalne władze robiły wszystko, aby restytuować endecką atmosferę. (...) W
      publicznym radiu białostockim piosenki białoruskie usłyszeć można tylko w
      programie etnicznym, ale nie pomiędzy piosenką angielską i włoską. Dochodzi do
      paranoi - prowadzący audycję folkową któregoś dnia puścił białoruską muzykę
      ludową i został wezwany na dywanik, bo na muzykę białoruską jest osobna
      audycja ! (...) My, Białorusini, chcielibyśmy mieć prawo choćby do normalnej
      obecności naszych piosenek w publicznym radiu,a nie w czasie przeznaczonym na
      białoruskie getto kulturalne.

      Bereś: Może trzeba tłumaczyć państwu polskiemu, że wielokulturowość leży w jego
      interesie ?

      Tarasewicz: Za późno. Państwo polskie już zmarnowało tę szansę. Władze nadal
      wiele spraw blokują - wystarczy wspomnieć o filmie Agnieszki Arnold o "Burym",
      dowódcy oddziału NSZ, który tuż po wojnie wymordował Białorusinów i spalił wsie
      na Białostocczyźnie. (...) Nie mogę się opędzić od jednej wątpliwości. Kraj,
      który jest wolny, potrafiłby wydać zgodę na pomnik ku czci niewinnych
      białoruskich furmanów zamordowanych przez nacjonalistycznych partyzantów w 1946
      roku. Kraj, który jest wolny, nie myśli ciągle o organizowaniu festiwali muzyki
      patriotycznej i poezji kresowej na ziemiach, gdzie mieszkają też inne narody.
      Kraj, który jest wolny, nie denerwuje się, gdy ktoś używa słowa "Heimat", i
      rozumie, że określenie "kresowy" może wielu jego obywateli innych narodowości
      ranić, że dla Białorusinów, dla Ukraińców czy Litwinów może oznaczać
      traktowanie ich ziem jako swoistej kolonii. Więc jak jest z tą wolnością
      Polski ?

      Całość wywiadu pod adresem:
      www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1564386.html
    • holender2 wojna religijna w Białymstoku ? 26.08.03, 09:12
      Pod absurdalnymi pretekstami i bez prób jakiejkolwiek dyskusji radni PiS, LPR
      oraz Lech Rutkowski nie dopuścili do przyjęcia uchwały, pozwalającej w
      przyszłości ulokować na Białostoczku cerkiew.

      Na wczorajszej sesji radni mieli zająć się dziewięcioma uchwałami intencyjnymi.
      Taka uchwała to wstęp do procedury uchwalenia planu zagospodarowania. Wszystko
      szło gładko, do czasu, kiedy Jerzy Tokajuk, szef miejskiej pracowni
      urbanistycznej, zreferował uchwałę dotyczącą osiedla Białostoczek. Miał on
      m.in. pozwolić na zbudowanie tu cerkwi. Dyskusji nie było, ale po głosowaniu
      okazało się, że radni LPR i PiS byli przeciw. Dołączył do nich lech Rutkowski z
      proprezydenckiego klubu BPP. Wynik - 12 przeciw, 11 za. Uchwała padła, a radni
      prawosławni opuścili salę.

      Dlaczego głosowali przeciw ?

      Bogusław Dębski, szef klubu LPR: - Ten teren jest za wąski, aby tam lokować
      cerkiew. Z jednej strony ogranicza go rzeka Biała, a jak wiemy, nie można
      budować obiektów kubaturowych w odległości mniejszej niż 100 metrów od rzeki.

      Lech Rutkowski: - Jestem za cerkwią. Uważam jednak, że to atrakcyjny teren i
      potrzebna jest jeszcze debata o jego zagospodarowaniu.

      Dariusz Piontkowski z klubu PiS: - Nie mam pojęcia, dlaczego tak wyszło.
      Głosowałem przeciw, bo zarządzona była dyscyplina klubowa.

      Oburzenie radnych prawosławnych podzieliła lewica. Klub SLD-UP wydał
      oświadczenie, w którym przypomina, że ci sami radni przeforsowali niedawno
      uchwały intencyjne, pozwalające na budowę 11 kościołów. "Chcemy wierzyć, że to
      tylko brak rozsądku. Trwanie w uporze może grozić rozpętaniem w mieście wojny
      religijnej" - czytamy w nim.

      - Właśnie napluto w twarz mniejszości prawosławnej - stwierdził Mirosław Hanusz
      (SLD-UP).

      www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1635024.html
      • holender2 napluto w twarz mniejszości prawosławnej 27.08.03, 08:39
        Zdawało się, że minęły już czasy, kiedy to w Białymstoku sąsiad na sąsiada
        patrzył spode łba. Co więcej, momentami można wręcz odczuć przesyt, kiedy to
        każde wystąpienie każdego oficjela zaczyna się od wyznań typu "bogactwo
        kultur", "wielość religii", "dziedzictwo" itp.

        Jak się okazuje, niektórzy tęsknią za dawnymi czasami. Doskonały dowód to
        głosowanie nad terenem pod cerkiew. Bo szczerze mówiąc, nie trafiają do mnie
        argumenty typu "za wąski teren". A jeśli nawet mają one jakiekolwiek pokrycie w
        rzeczywistości, to dlaczego zabrakło dyskusji ? Akurat nasi radni mają w
        zwyczaju debatować nad każdym przecinkiem długie godziny. Tu problem był,
        zdawało się, niebagatelny, nikomu jednak nie chciało się otworzyć ust. Problem
        nader delikatny, jakim jest współżycie w naszym mieście ludzi różnych wyznań,
        potraktowano kłonicą.

        Nieco później radni zajmowali się statutami szkół. Jest to akurat sprawa, jaką
        zwykliśmy określać słowem "drobiazg". Tymczasem i tu radni LPR urządzili show.
        Zażądali wykreślenia słów "wolności, demokracji, tolerancji" ze spisu wartości,
        w jakich uczeń ma być wychowywany. Bo jak to - argumentowali - wolności, że
        wszystkim wszystko wolno ? Albo demokracji, że rację ma większość ? Toć
        niedopuszczalne ! Głupoty te znalazły posłuch i "odrażające" słowa zostały
        wykreślone.

        My nie jesteśmy Polską B, bulwersują się niekiedy białostoczanie. Jasne, że nie
        jesteśmy. Należałoby nas szukać raczej gdzieś pod koniec alfabetu - Z ? Ż ? Na
        B też trzeba zasłużyć.

        (komentarz Tomasza Ćwikowskiego z "Gazety Wyborczej")

        www1.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1635056.html
        • holender2 Białystok - pośmiewiskiem w Europie 02.09.03, 08:48
          Dla Gazety Jarosław Matwiejuk, radny Forum Mniejszości Podlasia

          - Jestem zaskoczony i zdegustowany postawą radnych PiS i LPR. Źle świadczy ona
          o ich znajomości konstytucyjnej zasady równouprawnienia Kościołów, o ich
          zrozumieniu tolerancji i poszanowania praw mniejszości. Niestety, wydaje się,
          że ksenofobia, ciemnota i prymitywne pojmowanie demokracji ma się w niektórych
          obozach politycznych doskonale. Zastanawia mnie, że nasilenie tego typu zjawisk
          następuje właśnie w okresie senackiej kampanii wyborczej... Najwyższy czas
          podjąć walkę z tymi zjawiskami. Mam nadzieję, że zwycięży zdrowy rozsądek i
          słuszny wniosek Kurii Prawosławnej znajdzie zrozumienie u władz. Inaczej nasze
          miasto stanie się pośmiewiskiem w kraju i jednoczącej się Europie.

          www1.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1636771.html
      • holender2 zła lekcja na początek szkoły 29.08.03, 09:30
        Dla Gazety ks. Grzegorz Misijuk, rzecznik prawosławnej kurii diecezji
        białostocko-gdańskiej:

        Jesteśmy bardzo zdziwieni. Czasami się słyszy, że prawosławni domagają się zbyt
        wiele. Na Nowym Mieście, przy ul. Kawaleryjskiej była kiedyś cerkiew, teraz
        jest kościół. Podobnie było na ul. Traugutta i w Starosielcach. Nie domagaliśmy
        się ich zwrotu. Tam gdzie stoi teraz Komenda Wojewódzka Policji była kiedyś
        cerkiew. Cegły z jej rozbiórki posłużyły do budowy murów kościoła św. Rocha. My
        staramy się teraz odtwarzać swój stan posiadania. Dostosowujemy się do potrzeb
        mieszkańców. Chcemy to zrobić spokojnie i bez zadrażnień. Tym bardziej, że
        mieliśmy uczciwe zapewnienia, że ten plac budowy zostanie nam przyznany. To
        taka niedźwiedzia przysługa. Nie wiem, kto chciał zadrażnić katolików i
        prawosławnych. To taka zła lekcja na początek szkoły.

        www1.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1635055.html
        • jagh Re: zła lekcja na początek szkoły 30.09.03, 01:29
          Tak patrze czy nie pomylilem tematu forum "Siemiatycze" - proponuje nowy
          tytul: - "Ustawiczne i ciezkie przesladowania Bialorusinow w Polsce w czasach
          minionych i wspolczesnych, ze szczegolnym uzwglednieniem białostocczyzny".
          • holender2 Do Pana jagh 30.09.03, 08:32
            A obiecywał Pan, że nie będzie się już Pan wdawał "w jakiekolwiek dyskusje ze
            mną". Bardzo mnie ta śmiała deklaracja ucieszyła, bo dyskusja z Panem nie
            stanowi żadnej przyjemności.

            Odpowiadam na Pańskie wątpliwości i wyzłośliwienia. Na Forum Siemiatycze jest
            Pan rzeczywiście mocno pomylony. Tematem tego wątku nie są w ogóle Siemiatycze,
            lecz stosunki pomiędzy prawosławnymi i katolikami. A jest to temat wykraczający
            poza siemiatyckie opłotki, chociaż Siemiatycz też jak najbardziej dotyczący.

            Słowo Białorusini pojawiło się na tym wątku tylko w jednej wypowiedzi (z 36),
            zawierającej cytaty z wywiadu Leona Tarasewicza dla "Gazety Wyborczej". Ma Pan
            więc chyba jakąś obsesję na punkcie Białorusinów. Czyżby było to dla Pana słowo
            zakazane ? Niech Pan łaskawie ograniczy swoje zapędy do cenzurowania tematyki
            tego forum. Nie te czasy !

            • jagh Re: Do Pana jagh 30.09.03, 10:39
              Rozumiem - nie wszytsko na wszystkie tematy mozna sie na tym forum wypowiadac.
              To jakas prawoslawna cenzura? Panie Holender - w Polsce skonczyla sie w 90
              roku.
              • holender2 Re: Do Pana jagh 30.09.03, 13:23
                Obawiam się, że wręcz przeciwnie - niczego Pan nie zrozumiał. Chodzi dokładnie
                o to, że każdy uczestnik tego forum może się wypowiedzieć na każdy temat. I Pan
                jagh czy jakiś inny "cenzor" nie będzie ograniczał tematyki dyskusji. Choć
                jestem w stanie zrozumieć, że pewne tematy mogą się Panu nie podobać, np. temat
                Białorusinów. Niech Pan zakłada inne wątki na tematy, które są bliższe
                Pańskiemu sercu. Wolałbym też, aby na tym forum nie było żadnych
                tematów "tabu".
                • jagh Re: Do Pana jagh 30.09.03, 19:52
                  holender2 napisała:

                  > Obawiam się, że wręcz przeciwnie - niczego Pan nie zrozumiał. Chodzi
                  dokładnie
                  > o to, że każdy uczestnik tego forum może się wypowiedzieć na każdy temat. I
                  Pan
                  >
                  > jagh czy jakiś inny "cenzor" nie będzie ograniczał tematyki dyskusji. Choć
                  > jestem w stanie zrozumieć, że pewne tematy mogą się Panu nie podobać, np.
                  temat
                  >
                  > Białorusinów. Niech Pan zakłada inne wątki na tematy, które są bliższe
                  > Pańskiemu sercu. Wolałbym też, aby na tym forum nie było żadnych
                  > tematów "tabu".

                  AMEN
                    • holender2 lekcja poglądowa 03.10.03, 14:57
                      Myślę, że nasza dyskusja z Panem jagh, a raczej swoista wymiana "uprzejmości"
                      na różnych wątkach tego forum może stanowić dla postronnych obserwatorów
                      znakomitą lekcję poglądową, jak "świetne" mogą być relacje pomiędzy katolikami
                      i prawosławnymi, nawet jeśli te osoby znają się tylko z Internetu.
    • holender2 bardziej optymistycznie 22.10.03, 17:01
      Awantura, jaka pod koniec sierpnia miała miejsce na sesji Rady Miejskiej
      Białegostoku, pokazała, że nie wszyscy mieszkańcy stolicy Podlasia mają równe
      prawa. Bowiem zachowanie katolickich radnych z LPR i PiS, blokujących
      lokalizację terenu pod nową cerkiew w dzielnicy Białostoczek, było wyraźnym
      przejawem dyskryminacji wobec prawosławnych.

      Białystok liczy prawie 300 tys. mieszkańców. Socjolog Krzysztof Goss, opierając
      się na zebranych przez siebie danych ze wszystkich parafii, twierdzi że
      prawosławnych jest tu jakieś 40 tys. Połowa z nich podczas ostatniego spisu
      zadeklarowała narodowość białoruską.

      W grodzie nad Białą jesteśmy zatem wyraźnie w mniejszości. Mimo to część
      tutejszych elit politycznych Białemustokowi stara się nadać superkatolickie
      oblicze bastionu polskości. Temu ma też służyć planowany gąszcz nowych
      kościołów w mieście, pod budowę których zatwierdzono już kilkanaście
      lokalizacji. Ale, gdy o jedną - jedyną poprosiła Cerkiew - radni wniosek
      przegłosowali na nie. I pewnie zgodziliby się, gdyby nie chodziło o teren tuż
      przy kościele, obok którego ustawiono historyczny ołtarz, przewieziony z
      lotniska w Krywlanach, gdzie podczas jednej z pielgrzymek do Polski modlił się
      papież Jan Paweł II.

      Tak w praktyce wygląda miłość chrześcijańska, jedność i ekumenizm w
      wydaniu "superkatolickich" radnych. Ale na szczęście nie są oni reprezentatywni
      dla społeczeństwa, które je wybrało. Wśród zwykłych mieszkańców nie dochodzi do
      waśni i nieporozumień ani na tle religijnym, ani narodowościowym. Ja
      przynajmniej takich przypadków nie znam, chociaż kilkanaście lat mieszkam w
      Białymstoku, mając za sąsiadów niemal samych szczerze praktykujących katolików.
      Nasze stosunki oceniam jako więcej niż poprawne.

      Atmosferę spokoju burzą zatem w mieście decydenci - "jaśniepanowie", którzy
      chcą pokazać, kto tu rządzi. Ale to już jest zwyczajny folklor polityczny, z
      którego młodsze pokolenie białostoczan - wszystkich proweniencji - śmieje się
      do rozpuku. Można się o tym przekonać, zaglądając np. na internetowe
      forum "Gazety Wyborczej".

      (Jerzy Chmielewski, redaktor naczelny pisma młodzieży białoruskiej "Czasopis")

      www.slonko.com.pl/czasopis/in.php?id=arch2/2003_10_c00
        • h.olender o statystykach 20.11.03, 08:14
          Brytyjski pisarz i polityk z XIX wieku Disraeli mówił, że są trzy rodzaje
          kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa i statystyki. Przeceniasz chyba pobożność
          milicjantów i SB-ków. 95% wierzących ??? Z takim poziomem pobożności to można
          się spotkać chyba tylko wśród stałych słuchaczy Radia Maryja. Na moje "oko" to
          co najmniej 50% pracowników MO i SB stanowiły osoby niewierzące. A wierzących i
          praktykujących to już można było wręcz policzyć na palcach. Pobożni i głęboko
          religijni po prostu się do tych służb nie garnęli. Nie ma też powodu do
          kompleksów. Mordercy księdza Popiełuszki wywodzili się z rodzin katolickich.
        • szczerbiec1 Tolerancja? 26.01.04, 21:06
          Jestem z natury tolerancyjny. Ale nie lubię jak ktoś obraża wiarę katolicką.
          Mogę żyć obok prawosławnego czy też kogoś z innej wiary chrześcijańskiej.
          Niech zajmuje się swoimi sprawami.
          Dziwi mnie tylko wielki krzyk na ekspansję Kościoła na wschód.I znowu ujawniła
          się nasza polska natura:u nas różni innowiercy są mile witani, gorzej z
          naszymi na wschodzie.Bez komentarza.
          Porównanie kisiela33 mówi wszystko. Więc bracia prawosławni najpierw
          powiedźcie co wy uczyniliście dla Ojczyzny a potem pytajcie co ona wam dała.
          Dziwi mnie również wasze podejście.Niby czyjecie jako Bialorusini a trzymacie
          z Rosjanami którzy was ciemiężyli również.
          • h.olender Re: Tolerancja? 06.02.04, 07:49
            szczerbiec1 napisał:

            > Jestem z natury tolerancyjny.

            Powtarzasz to na każdym wątku. Czyżbyś miał co do tego wątpliwości?
            Przecież i tak nikt ci nie uwierzy ;-)

    • h.olender odznaczenia dla prawosławnych Podlasian 20.11.03, 08:33
      Siedem osób wyznania prawosławnego zasłużonych w działalności ekumenicznej i
      społecznej otrzymało 16.11. w Pałacu Prezydenckim ordery i odznaczenia. Medale
      wręczył Marek Ungier, szef gabinetu prezydenta RP.

      Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski odznaczony został ks. płk Michał
      Dudicz - wywodzący się z Podlasia dziekan wojsk lądowych RP, zastępca
      ordynariusza polowego Wojska Polskiego w Warszawie.

      Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski otrzymali:
      Aleksander Naumow - profesor filologii słowiańskiej na Uniwersytecie
      Jagiellońskim, urodzony na Podlasiu;
      ks. Grzegorz Sosna - proboszcz parafii w Rybołach, historyk, odznaczony za
      działalność naukowo-wydawniczą w zakresie przedstawiania historii prawosławnych
      parafii i sanktuariów na Podlasiu;
      ks. Leoncjusz Tofiluk - proboszcz parafii Michała Archanioła w Bielsku
      Podlaskim, dyrektor Policealnego Studium Ikonograficznego, w którym pisania
      ikon uczą się wyznawcy i prawosławia, i katolicyzmu.

      Złotymi Krzyżami Zasługi zostali odznaczeni:
      Mirosław Matreńczyk - białostoczanin, pracownik Światowej Rady Kościołów na
      Europę Wschodnią, inicjator wielu projektów pomocowych dla dzieci z Białorusi i
      Rosji, promotor działalności charytatywnej w wielu międzynarodowych
      organizacjach, wydawca czasopisma "Samarytanin";
      ks. Michał Niegerewicz - proboszcz parafii Świętej Trójcy w Hajnówce, dyrektor
      Studium Psalmistów i Dyrygentów, dyrektor Domu Opieki "Samarytanin" w tym
      mieście, jeden z organizatorów Hajnowskich Dni Muzyki Cerkiewnej;
      Antonina Troc-Sosna - odznaczona wspólnie z mężem za działalność naukowo-
      wydawniczą w zakresie przedstawiania historii prawosławnych parafii i
      sanktuariów na Podlasiu.

      Komentuje ks. Grzegorz Misijuk, proboszcz parafii Św. Jerzego w Białymstoku:
      - To bardzo miła wiadomość. Wszystkie nazwiska kojarzą się z Podlasiem, więc
      jeśli te osoby zostały nagrodzone tak wysokimi odznaczeniami, to świadczy to
      tylko o tym, że ludzie żyjący na Podlasiu są cenni i wartościowi. Podlasie
      zresztą zawsze słynęło z tolerancji i szacunku dla innych wyznań, wiąc chyba te
      nagrody nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. Tym bardziej, że osoby, które
      je otrzymały, swoją działalnością na rzecz pomocy najuboższym i szerzeniem
      ekumenizmu w pełni na nie zasłużyły.

      www1.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1780150.html

      Z zachwytami nad stanem tolerancji na Podlasiu to ks. Misijuk zdecydowanie
      przesadził. Tym niemniej serdeczne gratulacje dla odznaczonych, zwłaszcza dla
      ks. Sosny - wieloletniego proboszcza parafii w Siemiatyczach, i jego małżonki.
      Uczyłem się w klasie licealnej z ich synem Aleksandrem.
      • aldon Re: małżeństwa mieszane 10.02.04, 14:23
        A jak wygląda u was sprawa małżeństw mieszanych prawosławno-katolickich? Dużo
        jest takich małżeństw? Jakiego wyznania są dzieci z takich związków? Co z
        obchodzeniem świąt kościelnych?
        • h.olender Re: małżeństwa mieszane 10.02.04, 17:00
          aldon napisał:

          > A jak wygląda u was sprawa małżeństw mieszanych prawosławno-katolickich? Dużo
          > jest takich małżeństw?

          W mojej rodzinie jestem chyba pierwszy.

          Jakiego wyznania są dzieci z takich związków?

          Bywa różnie. Czasami decyduje rzut monetą :-)

          > Co z obchodzeniem świąt kościelnych?

          A to akurat jest jedną z zalet takich związków. Święta Bożego Narodzenia czy
          Wielkanoc można obchodzić dwa razy :-)
        • h.olender Re: małżeństwa mieszane 14.05.04, 09:12
          Niedawno z niemałym zdumieniem dowiedziałem się, iż parafie rzymskokatolickie
          na Białostocczyźnie w skrupulatnie prowadzonych przez proboszczów rejestrach
          wiernych mają wydzielone księgi "nowo nawróconych". Wpisuje się do nich tych,
          którzy przeszli na katolicyzm z innego wyznania. Z innego, czyli prawosławnego,
          gdyż pozostałe związki religijne przecież tu prawie się nie liczą.
          Nie wiem ilu dokładnie może być tychże "nowo nawróconych", ale za minione
          półwiecze z pewnością uzbierało się ich w Polsce tysiące, bardzo wiele tysięcy.
          To głównie ci, którzy zmienili wyznanie biorąc ślub w kościele. A także dzieci
          z tzw. małżeństw mieszanych, zawartych w cerkwi, przywrócone później za sprawą
          ojca lub matki katolików - nieraz ukradkiem - na łono Kościoła. Najczęściej
          wraz z pierwszą komunią, czyli w drugiej klasie szkoły podstawowej.

          O tych kościelnych księgach "nowo nawróconych" opowiedział mi pewien nasz
          czytelnik z Białegostoku, który osobiście zetknął się z czymś takim, gdy na
          wniosek żony katoliczki wpisano tam jego ochrzczonego w cerkwi 9-letniego syna.
          Cała ta historia nadaje się na scenariusz filmowy z popularnego ostatnio w
          telewizji cyklu. poświęconego rodzicom walczącym o prawa do swych dzieci. Gdyby
          go nakręcono, byłby chyba jedynym w swoim rodzaju, bo nie chodziłoby w nim o
          skomplikowane adopcje, tylko o spór w rodzinie na tle religijnym.

          Cały problem powstał, gdy syn naszego czytelnika - nazwijmy go Maciek - poszedł
          do pierwszej klasy. Ojciec zapisał go oczywiście na lekcje religii
          prawosławnej. W klasie, jak to w Białymstoku, prawosławnych uczniów uzbierało
          się tylko troje. Dołączono więc ich do grupy międzyklasowej. Maciek nie dość,
          że miał "okienko" podczas religii katolickiej, to musiał jeszcze po lekcjach
          godzinę czekać na religię prawosławną. Już po kilku tygodniach rodzice
          zauważyli, że ich syn na te zajęcia zaczął uczęszczać nieregularnie, a potem
          zaprzestał w ogóle. Jak się okazało, nie on jeden i nie z powodu rozkładu
          lekcyjnego. Przyczyną był despotyczny nauczyciel katecheta, który zadawał
          dzieciom prace domowe ponad ich wiek i możliwości (maluchom kazał np. nauczyć
          się dziesięciu przykazań w języku rosyjskim!)
          Tata Maćka, gdy się zorientował, jak wyglądają lekcje religii u jego syna,
          natychmiast złożył u proboszcza skargę z żądaniem zmiany katechety. Tak się
          jednak nie stało.

          W drugiej klasie Maciek zaczął już chodzić na lekcje religii katolickiej.
          Ojciec specjalnie nawet się temu nie sprzeciwiał. Był zdania, że nie zaszkodzi
          jak syn, zamiast dwie godziny bezczynnie czekać w świetlicy na następne lekcje,
          osłucha się w tym czasie z katechizmem w wydaniu kościelnym. Cały czas czynił
          jednak starania o zmianę nauczyciela religii prawosławnej.
          Jakież jednak było jego zdziwienie, gdy na wiosnę żona jakby nigdy nic
          zaprowadziła syna do pierwszej komunii w kościele.
          - Co ty robisz, przecież on był ochrzczony w cerkwi!? - sprzeciwił się mąż.
          Wtedy żona pokazała mu zaświadczenie z parafii katolickiej, iż Maciek został
          wpisany do "Księgi nowo nawróconych".

          Nasz czytelnik postanowił całą sprawę dokładnie wyjaśnić. Udał się do
          katolickiego proboszcza, by dowiedzieć się, na jakiej podstawie wpisano Maćka
          do kościelnych rejestrów. Okazało się, że zrobiono to na wniosek matki, poparty
          oświadczeniami dwóch świadków (sąsiadek z bloku).
          - Zrobiliście tak bez zgody ojca!? - zaprotestował nasz czytelnik. - Przecież
          złamaliście własne prawo kanoniczne!
          Ksiądz proboszcz próbował polemizować, ale na swoją obronę nie znalazł żadnych
          argumentów. Wtedy ojciec Maćka zażądał pisemnego zaświadczenia, iż syna wpisano
          do rejestrów kościelnych z naruszeniem przepisów. W przeciwnym razie
          zapowiedział, że będzie domagać się tego na drodze sądowej.
          W końcu ksiądz ustąpił i napisał odręcznie krótkie zdanie, stwierdzające iż
          Maciek został wykreślony z rejestru jego parafian.

          Nasz czytelnik o całej tej historii opowiedział swemu prawosławnemu
          proboszczowi, który jego opowieści wysłuchał ze zrozumieniem. Na koniec wyjawił
          mu, iż wedle własnych informacji oraz szacunków duchownych z innych parafii aż
          połowa spośród młodszego i średniego pokolenia prawosławnych (ochrzczonych w
          cerkwiach) jest już katolikami.
          Przyznaję, iż tych ostatnich słów wysłuchałem z niedowierzaniem. Aby to jakoś
          sprawdzić, postanowiłem przeanalizować, jak jest z tym w mojej rodzinie, wśród
          sąsiadów, znajomych i znanych mi osób. Zgadzało się - w sumie blisko połowa
          prawosławnych przeszła na katolicyzm biorąc ślub w kościele lub podczas
          pierwszej komunii (dzieci). W środowisku żony było podobnie, przypomniała nawet
          niedawny przypadek, gdy pewna katoliczka, wydając córkę za mąż za
          prawosławnego, nie tylko wymusiła ślub w kościele, ale skłoniła zięcia do
          przyjęcia ich nazwiska. "Bo jego było do niczego, jakieś takie na -uk" - mówiła
          kobieta, całkiem nieświadoma, że i jej nazwisko ma ruski rodowód (Kiryłowicz)

          (Jerzy Chmielewski, redaktor naczelny, Czasopis nr 4 z kwietnia 2004 r.)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka