Dodaj do ulubionych

o służbie zdrowia

20.10.03, 08:51
Jeszcze raz sąd w Bielsku Podlaskim rozpatrzy, czy 14-letniej dziewczynie z
Siemiatycz należy się odszkodowanie za poparzenie z winy pielęgniarki.

Dwa i pół roku temu 14-latka zaczęła chorować na zatoki. Leczenie
antybiotykami nie dawało żadnych rezultatów. Wtedy lekarze zalecili jej
naświetlanie specjalną lampą - soluksem. Zaplanowano dziesięć seansów, po
dziesięć minut każdy. Przy ostatnim zabiegu pielęgniarka zamiast soluksem
naświetlała nastolatkę lmpą kwarcową. Trwało to aż 14 minut.

Już chwilę po zabiegu na twarzy dziewczyny pojawiły się zaczerwienienia i
pęcherze. Potem stwierdzono u niej poparzenia I i II stopnia, a także
uszkodzenia rogówki.

Gojenie ran trwało trzy miesiące. Poparzeniami musieli zająć się lekarze ze
szpitala dziecięcego w Białymstoku. Dziewczyna unikała kontaktów z
rówieśnikami, wstydziła się ich.

Rodzice dziewczyny oddali sprawę do sądu. Domagali się 25 tys. zł.
odszkodowania. Pielęgniarka przyznała się do błędu. Została skazana na karę
grzywny. Sąd w Bielsku Podlaskim przyznał dziewczynce jedynie 5 tys. zł., i
to jako zwrot kosztów leczenia. Wniosek o zadośćuczynienie odrzucił.

Od takiego wyroku odwołali się rodzice 14-latki. W piątek (18.10) Sąd
Okręgowy w Białymstoku nakazał bardziej szczegółowo rozpoznać sprawę sądowi w
Bielsku Podlaskim.

www1.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1731229.html
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka