Dodaj do ulubionych

trudne życie...proszę o interpretację

26.01.11, 15:02
Mam naprawdę wciąż pod górkę. W horoskopie prawie same kwadratury.
I tak się zastanawiam - czy całe życie już tak będę się męczyć?...
W porównaniu z innymi los wyjątkowo mocno obdarowuje mnie przeciwnościami...

Moja data to 1 kwietnia 1971 Sochaczew, godzina 17.05.

Będę bardzo wdzięczna za jakąś interpretację. Nawet tą mało optymistyczną, bo wolę wiedzieć...
Mam za sobą połowę życia... I mało co dobrego do wspominania.
Obserwuj wątek
    • acrux_79 Re: trudne życie...proszę o interpretację 26.01.11, 16:21
      Życie zawodowe znacznie lepiej wygląda tu niż życie uczuciowe. Bardzo informacyjny umysł ze skłonnością do przesady w wyrażaniu swojego zdania. Tu może być objaw "nieszczęśliwości". Życie uczuciowe wygląda jak zażywanie Prozacu.

      Znana jesteś ?? Na świeczniku ?? Ktoś ważny ? smile Media, dziennikarstwo, trzecia opcja - handel. Tak to widzę.

      Pozdrawiam

      P.S. W nagłówku jest napisane "nie robimy horoskopów", ja to wykorzystuję do swoich obserwacji i sprawdzania zdolności zwięzłego określenia horoskopu w 10 minut.
      • spiacawdzien Re: trudne życie...proszę o interpretację 26.01.11, 19:04
        Nie chodzi mi o "robienie horoskopu"! Lecz o określenie, napisanie, poinformowanie mnie czy ciężko będzie wciąż... Bo po prostu strasznie się męczę sad

        Nie jestem znana!
        Owszem robię coś, co nadaje mi jakieś znaczenie, ale to większość tak może powiedzieć.
        Co do wyrażania swojego zdania - mam taką pracę, że muszę być tak zwanym "autorytetem", muszę mieć swoje zdanie w sprawach, którymi się zajmuję. Ale to też pewnie większość tak może o sobie powiedzieć?
        "Życie uczuciowe wygląda jak zażywanie Prozacu." - co to znaczy???
        Właśnie z życiem uczuciowym mam największe kłopoty.

        Ogólnie = kłopoty to moja specjalność sad I to nie "robione" przeze mnie lecz przez los, coś na co nie mam wpływu.
        Czasem mam wrażenie, że urodziłam się z jakimś uszkodzonym życiorysem...
        Czy tak będzie do końca?...

        Czy ja za kogoś odrabiam jakieś grzechy?! Bo sama tak nie narozrabiałam.
        • acrux_79 Re: trudne życie...proszę o interpretację 26.01.11, 21:18
          Bardzo enigmatycznie brzmi ten "autorytet". Ale zdradź, jaka to dziedzina, czy edukacja, czy handel czy zdolności językowe, bo interesuje mnie.

          Prozac użyłem jako słowo - klucz, w tym sensie, że miłość traktujesz jako lekarstwo na... niepowodzenia ogólno-życiowe uncertain . Stąd użyłem terminu "zażywanie" miłości. W horoskopie "miłość" jest wybitnie idealizowana, "nieprawdziwa", a w tym momencie Uran przejeżdża Ci przez DESC ( wskazując na nagłe zauroczenie pod wpływem impulsu i nagłe odczarowanie, albo dwa naraz ). Problem związku jest wierzchołkiem góry lodowej. Związek jest Prozac-iem, on "odczarowuje" rutynę życia, ale ogólnie "leczenie życia" za pomocą niego jest mało konstruktywne, tym bardziej, iż "związki" łatwo przychodzą i odchodzą, zwłaszcza teraz ( wł horo Wenus w Rybach, kwadrat Neptun i Jowisz - związki niejasne; dominująca kwadratura Barana z obszaru siódmodomowego Słońca w kwadracie do Marsa - związki jako chęć zaznaczenia swojej dominacji albo odkrycia swojej "oryginalności"; plus w tym momencie Uran bardzo ważnie oddziaływujący i przekształcający relacje formalne i "karierę" )

          Diagnoz jest przynajmniej kilka, a "recept", hmm...

          a) Pluton ASC, Słońce VII Baran/do Marsa, Mars w IV - nie traktować relacji z innymi jako rywalizacji, których efektem ma być wzmacnianie swojego bezpieczeństwa. Zwiększać poczucie dystansu do swoich "dzieł" ( myśli ), które nie muszą spotykać się z aprobatą, dobrą recepcją współpracowników
          b) zastanowić się, co ojciec "złego" dał w życiu, jakie to są cechy. Może w ogóle "go nie było" ?
          c) sprawdzić, czy relacja z matką nie jest uzależniająca, czy matka nie miała wpływu na kształtowanie kariery, zbyt mocnego
          d) "nie kontrolować" wszystkiego wokół, w sensie "psychicznego napięcia", to powoduje mocne komplikacje somatyczne + układu trawiennego, zmiękczyć od czasu do czasu masażem, kwiatami, muzyką, albo alkoholem. Tu się odczuwa "leczniczy" sens związku, on po prostu zastępuje pracę z tematami "napięcia"

          Mnóstwo tego, mnóstwo, niestety, nie dysponuję wielką chęcią psychiczną, ani też przestrzenią czasową, by się temu dokładniej przyjrzeć. Ale jak ktoś mi tłumaczy, albo próbuje "znaleźć" pewne symptomy rzeczy nieodnalezionych, acz zapisanych w horoskopie, to chętnie mogę pociągnąć temat.
          Ale diagnoza jest inna - sypiący się związek, albo jakieś rozczarowania w relacjach są wierzchołkiem zupełnie innej góry lodowej. I to się da zmienić, da się !
          • spiacawdzien Re: trudne życie...proszę o interpretację 26.01.11, 22:34
            Bardzo, bardzo Ci dziękuję za tyle cennych uwag!
            Zwłaszcza to o "leczeniu się związkami" i tym, że związek "odczarowuje rutynę życia"...

            Ojca nie było w ogóle. Zresztą całej rodziny.
            Potem była inna rodzina smile Tak, jestem uzależniona emocjonalnie od drugiej mamy.
            Bo ona jest jedyną ostoją i dobrem w moim życiu.
            ( a jest kobietą szalenie dominującą! więc ja niejako to po niej przejęłam).
            Tak - rywalizacja w związku była...
            Tak - chcę kontrolować sad Właściwie nie ludzi! Bardziej... życie.
            Bo boję się co jeszcze ma dla mnie okropnego. Bardzo się boję.

            Co za autorytet? Coś blisko z prawem związanego. Edukacja - tak, można to tak nazwać - uczę jak inni mogą sobie z czymś poradzić smile
            Sama sobie nie umiem pokazać.

            Warto było zacząć ten wątek aby przeczytać to co napisałaś/ napisałeś - że związki mają mnie uleczyć, moje życie.
            Ok, ale w końcu spotkam kogoś rozsądnego, kto ze mną wytrzyma???
            A raczej - kogo ja nie zostawię...bo to ja odchodziłam od ważnych mężczyzn w moim życiu.
            (Zresztą z poważnych powodów.)
            Za to już dawno nauczyłam się i nie wchodzę w związki pod wpływem impulsu - to już przerobiłamsmile

            "jakieś rozczarowania w relacjach są wierzchołkiem zupełnie innej góry lodowej. I to się da zmienić, da się "
            JAK???
            Postaram się nie traktować relacji z innymi jak rywalizacji...
            Postaram się o dystans do "własnych myśli"...

            "Tu się odczuwa "leczniczy" sens związku, on po prostu zastępuje pracę z tematami "napięcia"
            Tak, i tylko to mi pomaga sad
    • jasmina.0 Re: trudne życie...proszę o interpretację 26.01.11, 22:32
      spiacawdzien napisała:

      > Mam naprawdę wciąż pod górkę. W horoskopie prawie same kwadratury.
      > I tak się zastanawiam - czy całe życie już tak będę się męczyć?...
      > W porównaniu z innymi los wyjątkowo mocno obdarowuje mnie przeciwnościami...
      >
      > Moja data to 1 kwietnia 1971 Sochaczew, godzina 17.05.
      >
      > Będę bardzo wdzięczna za jakąś interpretację. Nawet tą mało optymistyczną, bo w
      > olę wiedzieć...
      > Mam za sobą połowę życia... I mało co dobrego do wspominania.
      --------------------------------------------------------
      Pech to jedynie sposób widzenia świata. Napewno w Twoim zyciu sa i szczęśliwe momenty, których nie dostrzegasz bo uczucia zdominowane sa przez Plutona a ten zazwyczaj pozwala dostrzegac z dziką satysfakcją te gorsze. To jest tak jakby człowiek czerpał przyjemnośc z depresyjnych stanów i jest szczęśliwy kiedy jest nieszczęśliwy.
      W horoskopie nie masz samych kwadratur bo sa i trygony ( trygon Jowisz/Słońce i ładny trygon Księzyc/Wenus) i sekstyle i koniunkcje ( ładna ta koniunkcja Plutona z ASC - trudna ale dająca wiele mozliwości a przede wszystkim siłe.
      Spójrz na to z tej strony - kiedy inni pogrążają się w niebyt Ty potrafisz się podnieść i iść dalej. Czerp z tej koniunkcji ile się da i nie pozwól aby jakis "głupi" tranzyt Cie dołował - dasz radę. Wiec z tej strony nie jest tak czarno jak to widzisz. Poza tym czerp też ze swojej intuicji ( może trochę medytacji by Ci się przydało? - przemyśl to - takie troche pogrążenie się w sobie, odkrycie swoich mocnych stron, przemyslenia ( a nie tylko czarne mysli - wiem, ze tak jest wygodniej ale napewno nie lepiej).
      Owszem kwadratur jest duzo więc nalezy sobie powiedziec: tak juz jest, tego nie zmienię, musze z tym życ - a najważniejsze to rozładowanie napięć. Przemyśl to co sprawia Ci największą trudność.
      Sprawy uczuciowe jakkolwiek ważne tak naprawde nie powinny zdominowac naszego życia. Miłośc przychodzi niezapowiedziana i nieproszona. Lepiej byc samemu niż z byle kim.
      Jak napisał acrux_79 może należałoby przemyslec sprawy związane z ojcem czy tez matką, zastanowić się nad dzieciństwem i próbowac uwolnić od napięć zepchnietych do podswiadomości.
      Pluton na ASC w kwadracie do księzyca i MC zawsze ( z osobistego doświadczenia) będzie dawał napięcia związane ze skrajnymi emocjami. I mysle, że dopóki tego nie "przerobisz" nie zrozumiesz i nie nauczysz się nad tym panowac to będzie ciężko. W momencie kiedy nauczysz się rozpoznawac te emocje nauczysz się nad nimi panowac.

      Fakt - jak zauważył acrux_79 masz teraz tranzyt Urana na DSC - tam równiez masz Vx więc zrobiło się gorąco. Uran wprawdzie jest teraz dośc daleko od Twojego urodzeniowego Słoneczka ale i to i to gorace jak diabli, więc chyba nadchodzi ten moment kiedy coś zaczynasz może już odczuwać - więc sobie uzmysłow, że to tylko tranzyt i to przejdzie. Kiedyś przejdzie i będzie oki.Moze z powodu Plutona na ASC jakos "los" przygotowuje Cie do tych tranzytów po to abyś wczesniej mogła się mentalnie przygotowac - i wtedy nie będzie tak źle. Bo xle to jest wtedy jak nie wiemy co się z nami dzieje i miotamy się sami ze soba. Wtedy najłatwiej popełnic błedy.
      W takiej samej odległości jak Uran od Słońca jest teraz tranzytujacy Pluton od Twojego Marsa i to w Koziorożcu - ale to tez dopiero za jakiś czas.
      Niedawno miałas przejście Plutona przez IC ( rodzina, dom) jednocześnie był w opozycji do Księzyca ( uczucia) na MC ( kariera, praca) - coś niefajnego mogło się zbiecw czasie więc może to czarnowidztwo Cię ogarnęło z tego powodu. Ale to juz poza Tobą.

      Tak, że głowa do góry i idziemy dalej.


      • spiacawdzien Re: trudne życie...proszę o interpretację 26.01.11, 22:46
        Tak, są szczęśliwe momenty, ale najbardziej mnie wkurza i załamuje gdy słyszę
        "no tobie to życie przys..., ja bym już wymiękł".
        I moje krótkie momenty szczęśliwości szlag trafia...bo czuję się jak dziecko, które cieszy się, bo dostało cukierka. Co z tego, że oplutego, zmiętego i do wywalenia?


        "kiedy inni pogrążają się w niebyt Ty potrafisz się podnieść i iść dalej. "
        No tak, ale ja bym chciała "niemusieć" wciąż się podnosić i brać za bary z przeciwnościami, które szykuje mi los czy co tam jest!
        Sama sobie psuję - owszem, ale małą część. A ktoś tam na górze większą robotę robi,
        ciągle mi wali po głowie i chyba ma radochę nieziemską.

        dziękuję serdecznie za odpowiedź smile
        • jasmina.0 Re: trudne życie...proszę o interpretację 26.01.11, 22:59
          spiacawdzien napisała:

          > Tak, są szczęśliwe momenty, ale najbardziej mnie wkurza i załamuje gdy słyszę
          > "no tobie to życie przys..., ja bym już wymiękł".
          > I moje krótkie momenty szczęśliwości szlag trafia...bo czuję się jak dziecko, k
          > tóre cieszy się, bo dostało cukierka. Co z tego, że oplutego, zmiętego i do wy
          > walenia?
          --------------------------------
          Ale to zawsze cukierek ( szklanka jest albo do połowy pełna albo do połowy pusta) - a co by było gdyby w ogole nie było tego cukierka?
          >
          >
          > "kiedy inni pogrążają się w niebyt Ty potrafisz się podnieść i iść dalej. "
          > No tak, ale ja bym chciała "niemusieć" wciąż się podnosić i brać za bary z prze
          > ciwnościami, które szykuje mi los czy co tam jest!
          > Sama sobie psuję - owszem, ale małą część. A ktoś tam na górze większą robotę r
          > obi, > ciągle mi wali po głowie i chyba ma radochę nieziemską.
          ----------------------------------------------------
          Nie ma radochy daje słowo.
          Wszyscy by chcieli "nie musiec" ale tylko nieliczni mają ten przywilej. Czegos prawdopodobnie musisz się w zyciu nauczyc i nie będzie to łatwe z pewnością. Ale widac musisz sama do tego dojśc wtedy się polepszy i juz nie "popieprzy"
          >
          Nie ma złych horoskopów - dla pocieszenia:
          Planety masz w takich stopniach, że:
          ASC - feniks powstający z popiołow
          Jowisz - szczęśliwy traf w miłosci i partnerstwie ( może ten wymarzony wreszcie się trafi i nawet nie będziesz wiedziała kiedy)
          Wenus - w stopniu w koniunkcji z gwiazdą stała Fomalhaut daje nagłe pokonanie wszystkich przeszkód
          Merkury - w stopniu dla urodzonych "w czepku'
          Księzyc w stopniu szczęśliwego małżenstwa,

          No co mało??? Ja nie mam takiego szczęścia do stopni ( np. mam Księżyc w stopniu "przeklętym" najgorszym w zodiaku i tam gwiazda Serpentis , na Saturnie Alpha Serpentis itd wiec Ty jesteś uprzywilejowana).
          Oczywiście każda moneta ma dwie strony i te stopnie tez ale więcej w nich pozytywów niż negatywów.
          No cóz może Czarny Księzyc blisko ASC w stopniu który daje Ci to wrażenie, że cos się nie udało pomimo, że wcale tak źle nie jest? Walcz z tym.

          Czy pracujesz w branzy mającej cos do czynienia z chemią lub truciznami?

          > dziękuję serdecznie za odpowiedź smile
          -------------------
          Prosze bardzo.
          pozdrawiam
          • spiacawdzien Re: trudne życie...proszę o interpretację 27.01.11, 07:19
            Bardzo mnie budują wypisane przez Ciebie pozytywne strony mojego horoskopu.
            Wielkie dzięki!

            Z małżeństwem to może to szczęście przyjdzie, bo pierwsze było bardzo nieudane.
            Ale już mi kiedyś mówiono - że drugie ma być super.
            Tylko kiedy? Jak będę babcią? wink

            To o tym, że chciałabym "niemusieć" to nie moja fanaberia.

            Nie, nie pracuje przy truciznach, a o co chodzi?
            • lwi2 Re: trudne życie...proszę o interpretację 27.01.11, 10:46
              Jak masz problemowy horoskop i sama mówisz, że trudne życie, to praca zawodowa powinna być na tą miarę - czyli też problemowa i trudna, wtedy jakby tak tę trudność, problematyczność i podatność na kłopoty realizujesz. A Ty piszesz, aczkolwiek mało konkretnie, że zajmujesz się edukacją, a horoskop "na działanie na froncie" raczej masz. Jak to jest zatem z tą pracą? Nic edukacji nie ujmując, to może być dla Ciebie za łatwe w pewien sposób, chyba, że coś źle z tą edukacją zrozumiałam. Edukacja może rozwiązywać problemy innych ludzi, ale powinnaś je także rozwiązywać bezpośrednio, w działaniu, itd.

              Lwi
              • spiacawdzien Re: trudne życie...proszę o interpretację 27.01.11, 12:45
                Właśnie praca jest "bezpośrednim działaniem" smile
                Zajmuję się absolutnie bezpośrednio cudzymi problemami. Zupełnie wprost.
                I pewnie dlatego ze swoimi sobie nie całkiem radzę.

                Tak czy inaczej piszecie tu bardzo cenne uwagi - jestem bardzo wdzięczna.
                Ogromnie trudno spojrzeć na siebie "z boku". I z dystansem.




                • acrux_79 Re: trudne życie...proszę o interpretację 27.01.11, 18:50
                  Księżyc na MC. Obserwowanie czyjegoś "wzrostu". Radość. Zajmowanie się cudzymi problemami. Jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu. Szewc bez butów chodzi - pamiętaj ! smile
                  • spiacawdzien szewc bez butów chodzi... 28.01.11, 13:08
                    ...ale czy może mi ktoś napisać czy moja druga połowa życia będzie choć trochę lżejsza?
                    Czy coś zacznie się układać po mojej myśli?
                    Czy wciąż będę niemiło zaskakiwana przez los?

    • spiacawdzien 4 planety w retrogradacji 05.02.11, 18:06
      Wciąż tak próbuję dociec co odpowiada za mojego pecha...
      4 planety w retrogradacji czy mają duże znaczenie?
      To jest Jowisz, Uran, Pluton i Neptun.
      Coś czytałam, że to nie jest pomyślne i że to jednak sporo.



      • black_halo Re: 4 planety w retrogradacji 05.02.11, 20:04
        Nie wiem czy cie to pocieszy ale nie mam zadnej planety w retogradacji i do szczesciarzy zyciowych tez siebie nie zaliczam. Mysle, ze nie mozna miec szczescia we wszystkim.
        • acrux_79 Re: 4 planety w retrogradacji 05.02.11, 20:25
          Sześć planet w retro mieli Michał Anioł, Rafael, Janis Joplin, Muhamed Ali, ja mam w progresjach pięć, więc ... nie wiem czy Rx to jest "wyznacznik szczęścia". Śmiem kategorycznie twierdzić, że to drugorzędny czynnik w podejściu, choć podobno Rx odejmuje siły planecie ( coś na wzór Węzła Płd, albo jakiejś maleficznej gwiazdy stałej / nie królewskiej ).

          Za to bez żadnego "R" radixy m.in. mają Benito Musollini, albo szalony van Gogh, więc muszę zmartwić - najpierw "podstawy", później retrogradacje, Lilithy, Ceresy i inne takie sprawy. Straszenie to świetna "demotywacja rozwoju" dla wielu osób pseudo-uduchowionych, a takich jest spora liczba - vide łańcuszki, legendy miejskie, przebiegunowanie 2012, "świńska grypa która zabije miliony istnień ludzkich", itp. Nie można się poddawać legendom i nie wolno generalizować. Znam już dość sporo lustrzanych życiorysów ( różnica dnia, kilku godzin ), losy tych osób toczą się w zupełnie innym rytmie, choć energie "te same".

          Zatem - nie generalizować i nie uprawiać "demotywatorów duchowych" bardzo szanownie proszę !
          • black_halo Re: 4 planety w retrogradacji 05.02.11, 23:29
            Podbno jest bardzo nikly procent osob bez zadnej planety w retrogradacji i tak samo malo osob z wieksza iloscia takich planet. Tez uwazam, ze to nie ma wielkiego znaczenia, po prostu napisalam, ze ilosc w retro czy planet w ruchu prostym wcale nie przesadza o zyciowym powodzeniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka