Gość: jojownica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 23:48 Bardzo, bardzo dobry wywiad. Chyba się bym kwalifikowała do wizyty u pani psycholog, bo jestem z takiej właśnie pięcioposiłkowej rodziny, która praktykowała zimny chów. Ale myślę, że wszystkie notoryczne jojowniczki mają podobne historie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: szczupła Gdy problem leży w głowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 12:06 A ja całe życie mam niedowagę, dobry apetyt,sięgam po różne produkty ,nie przepadam za dużą ilością słodyczy,zjadam 5 posiłków dziennie,lubię ruch.Ciągle szukałam porad co zrobić żeby przytyć i doszłam do wniosku że najważniejsza jest samoakceptacja i dobre samopoczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
pan_surma Re: Gdy problem leży w głowie 02.04.09, 19:20 jestes zlosliwa i do tego widac ze masz nadwage. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ulla Re: Gdy problem leży w głowie IP: *.acn.waw.pl 03.04.09, 11:29 jaka nadwagę, przecież napisała, że waży za mało. to też jest problem, być szkieletorem to taka sama "przyjemność" jak być grubasem, na dodatek gruba kobieta po czterdziestce wygląda młodziej niż zasuszona, a faceci też za kościotrupami nie przepadają. wiem, co piszę, bo dopiero po ciąży nabrałam trochę ciałka i czuję się prawdziwą kobietą. przedtem rozmar 34 - koszmarek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Gdy problem leży w głowie IP: 91.193.160.* 05.03.09, 14:23 Bardzo mądry artykul,ukazuje całą prawde o nas w kontekście nadwagi.Waro,by kazdy zreflektoweał sie nad sobą po przeczytaniu go Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Gdy problem leży w głowie IP: *.xdsl.centertel.pl 05.03.09, 15:34 Mam słabośc do słodyczy i to powoduje, z ciągle walczę z kilkukilogramową nadwagą.W tym artykule jest bardzo cenna informacja DLA MNIE,żeby myślec o skutkach jedzenia słodyczy przed ich zjedzeniem a nie po zjedzeniu. Ja myślałam, ale dopiero po słodyczowej uczcie. Od dzisiaj spróbuję to zmienic. Najpierw myślę,potem.....REZYGNUJĘ (ze zjedzenia np. pudełka ptasiego mleczka). Odpowiedz Link Zgłoś
sweetago Re: Gdy problem leży w głowie 06.03.09, 14:03 bardzo fajny artykuł, daje do myślenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zastawa stolowa Re: Gdy problem leży w głowie IP: *.chello.pl 08.03.09, 09:04 sporo ludzi znalazlo pomoc tu: www.anonimowizarlocy.org/index.php www.anonimowizarlocy.org/forum/index.php Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agaab Gdy problem leży w głowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.09, 23:31 naprawde świetny wywiad, dużo można z niego wyciągnąć dla siebie. Szczerze mówiąc dało mi to tak duzo do myślenia, że zarazem mnie zmotywowało i dodało otuchy Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: Gdy problem leży w głowie 09.03.09, 00:03 ""Ale myślę, że wszystkie notoryczne jojowniczki mają podobne historie"" nawet jesli maja, to problem lezy w nieodpowiedniej diecie (sposobie zywienia), (i stylu zycia) nalezy zmienic diete na mniej kaloryczna, mniejsze porcje ale NA CALE ZYCIE (i dobrze jak sie dolozy wiecej ruchu) to skonczy sie jojowanie. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
dzedlajga Gdy problem leży w głowie 09.03.09, 00:31 o psychicznym pancerzu slyszalam kiedys, pewnie cos w tym jest. Ale jesli nic nie dziala to trzeba znalezc wszystkie nadwyzki lub braki roznych hormonow, przeciwcial i innych witamin w organizmie, wyregulowac ta fabryke chemicznie. Ja przynajmniej mam nadzieje, ze to mi pomoze. Bo zostaje mi tylko calkowita rezygnacja z jedzenia, a do tego sie nie posune Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bunshee Gdy problem leży w głowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.09, 10:48 "gry sie czegoś wyrzekamy, to przywiązyjemy się do tego na zawsze" Anothony de Mello Odpowiedz Link Zgłoś
jaroslawjerzy Gdy problem leży w głowie 26.03.09, 10:25 "Osoby otyłe to najczęściej te, które nie mają czasu dla siebie." Święta prawda, niestety. I często nie do przeskoczenia - bo przecież z pracy się nie zrezygnuje... Sam jestem tego najlepszym przykładem. Wychodzę z domu o 7:30, praca, potem od razu na próbę z zespołem (mam 4 - 5 prób w tygodniu), wracam po 23... A brzuch sterczy, niestety. Z pracy nie zrezygnuję z przyczyn oczywistych (no chyba, że wreszcie zacznę się utrzymywać tylko z muzyki, ale nie gram disco polo, więc szanse są średnie, mimo, że koncerty są w miarę regularnie, a i kilka płyt się też nagrało), a z grania... Serio, wolałbym umrzeć niż nie grac. I jak to obejść?... Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: Gdy problem leży w głowie 26.03.09, 20:48 ""Święta prawda, niestety. I często nie do przeskoczenia - bo przecież z pracy się nie zrezygnuje... "" a wcale nieprawda. tyje sie od jedzenia nie od braku czasu! otyli juz maja to do siebie ze wszystko i wszystkich winia za swoja tusze tylko nie siebie. brzuch ci sterczy bo pewnie jesz byle jak, byle co i kalorycznie. moze rzadko, nieregularnie ale kalorycznie duzo. na poczatek zamien soczki, drinki, itp na wode - zwykla wode niegazowana, herbata kawa tylko nieslodzona i jesli juz to tylko 2 procentowe mleko. i kompletnie zrezygnuj z cukru, smazonego, i polewanego sosem itd. np. zamiast pizzy - ze zbozowej maki cienki placek kukurydziany (tortila) z salata, papryka i kurczakiem z grilla i przyprawami - taka zawijanka). czy wszyscy w twoim zespole maja sterczace brzuchy? Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
jaroslawjerzy Re: Gdy problem leży w głowie 27.03.09, 10:29 minniemouse napisała: > a wcale nieprawda. tyje sie od jedzenia nie od braku czasu! No właśnie jem raczej niewiele i wcale nie to, na co miałbym ochotę... > brzuch ci sterczy bo pewnie jesz byle jak, byle co i kalorycznie. > moze rzadko, nieregularnie ale kalorycznie duzo. Niestety, rzadko i nieregularnie - właśnie dlatego, że nie mam kiedy. I w biegu. A kalorycznie - raczej nie. > na poczatek zamien soczki, drinki, itp na wode - zwykla wode > niegazowana, herbata kawa tylko nieslodzona i jesli juz to tylko > 2 procentowe mleko. Woda - jak najbardziej, już to zrobiłem. Herbatę ograniczyłem do minimum, gdyż zupełnie nieposłodzonej (nigdy nie słodziłem dużo - 1 płaska łyżeczka max, doskonale pasuje do mojego ukochanego earl greya) nie jestem w stanie przełknąc. Kawę piję bardzo okazjonalnie. Mleka nigdy nie używałem tłustszego niż 2%. > i kompletnie zrezygnuj z cukru, smazonego, i polewanego sosem itd. > np. zamiast pizzy - ze zbozowej maki cienki placek kukurydziany > (tortila) z salata, papryka i kurczakiem z grilla i przyprawami - > taka zawijanka). Ech... Bez cukru to jeszcze bardziej depresyjny się robię... Błagałem moją najpiękniejszą, żeby nie kupowała nic słodkiego do domu, żeby mnie nie kusiło za każdym razem - skutkuje połowicznie tylko, niestety. Ostatnio generalnie żywię się głównie jogurtem naturalnym, owocami, wodą i kanapkami z ciemnego pieczywa (gł. grahamki) z chudą wędliną. > czy wszyscy w twoim zespole maja sterczace brzuchy? Nie wszyscy i nie we wszystkich (gram w 4), ale w jednym, mówiąc prawdę, 3/5 (wokalista jest pracującym praktycznie na okrągło handlowcem - też ma zauważalnego brzuchola, z którym walczy od dawna i efekty są różne, z reguły znikome). U mnie problem wywodzi się z dzieciństwa - gdy inne chłopaki szalały po podwórku, ja siedziałem w domu, gdyż kilka kroków kończyło się u mnie wściekłym atakiem astmy, a lekarstw, takie, jak są teraz (b. skuteczne - wreszcie normalnie funkcjonuję!), nie było... Dlatego nigdy, niestety, nie udało mi się osiągnąć satysfakcjonującej sprawności. Co ciekawe, tyć zacząłem dopiero jakieś 5 lat temu i na szczęście nigdy nie osiągnąłem jakiegoś przerażającego poziomu - jestem w stanie skutecznie maskować się ubraniem - ale latem jednak widać... Tak czy inaczej - dzięki za rady, staram się jakoś to wszystko wcielać, choć w 100% to się nie za bardzo udaje. Zobaczymy, co z tego przyjdzie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniakin Re: Gdy problem leży w głowie IP: *.pp.htv.fi 02.04.09, 22:20 > każdym razem - skutkuje połowicznie tylko, niestety. Ostatnio generalnie żywię > się głównie jogurtem naturalnym, owocami, wodą i kanapkami z ciemnego pieczywa > (gł. grahamki) z chudą wędliną. Czlowieku, przy takiej diecie, nawet jak schudniesz, to szybko waga Ci wroci z nawiazka. Gdzie w Twojej diecie dobre tluszcze, bialko, weglowodany zlozone?? 6-7 malych posilkow dziennie to podstawa - wiesz dlaczego? Zeby utrzymywac metabolizm na wysokich obrotach non stop. Jesli bedziesz jesc nieregularnie, organizm zacznie sobie odkladac tluszcz na pozniej. W kazdym posilku musi byc pelnowartosciowe bialko, np. jajko, kurczak. I warzywa tez do kazdego posilku. Nalezy pamietac o weglowodanach zlozonych i tluszczach pochodzacych z ryb i orzechow. Nie przesadzaj z owocami, bo zawieraja weglowodany proste. Jesli juz, jedz je rano. Sniadanie to PODSTAWA, to powinien byc najbardziej kaloryczny posilek w ciagu dnia. Trening silowy jest BARDZO istotny dla diety. Budujesz miesnie, ktore aby rosnac, pobieraja energie z tluszczu. Taki trening jest o niebo skuteczniejszy niz monotonny wysilek np. rowerek stacjonarny, czy bieganie, do ktorego organizm szybko sie przyzwyczaja. Zamiast rownomiernego wysilku lepiej wykonac trening interwalowy (np. pare minut normalnego biegu, pare minut sprintu). Wejdz sobie na www.sfd.pl, tam sa ludzie, ktorzy schudli ZDROWO i z trwalymi efektami. Zawsze polecam to forum, bo mozna przeczytac tam konkretne porady, ktorych w kolorowych pisemkach (a taki poziom jest gazetowych artykulow) nie znajdziesz. Szczegolnie polecam na poczatek 10 wskazowek zywieniowych: www.sfd.pl/10_wskaz%C3%B3wek_%C5%BCywieniowych-t315293.html Jesli wprowadzisz tylko te wskazowki w zycie, zareczam Ci, ze wykonasz wielki krok naprzod. I na koniec - nalezy zmiany wprowadzac STOPNIOWO, zeby sie nie zniechecic. Dieta wymaga poswiecenia. Jesli nie znajdziesz czasu na wartosciowe posilki, nie osiagniesz Twojego celu. Dziekuje za uwage. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniakin Re: Gdy problem leży w głowie IP: *.pp.htv.fi 02.04.09, 22:22 "Trening silowy jest BARDZO istotny dla diety." - oczywiscie mialam na mysli to, ze trening silowy to bardzo istotne uzupelnienie dla diety. Odpowiedz Link Zgłoś
jaroslawjerzy Re: Gdy problem leży w głowie 23.04.09, 11:20 Gość portalu: aniakin napisał(a): > Jesli bedziesz jesc nieregularnie, organizm zacznie sobie odkladac tluszcz na pozniej. W kazdym posilku musi byc pelnowartosciowe bialko, np. jajko, kurczak. I warzywa tez do kazdego posilku. Nalezy > pamietac o weglowodanach zlozonych i tluszczach pochodzacych z ryb i orzechow. > Nie przesadzaj z owocami, bo zawieraja weglowodany proste. Jesli juz, jedz je rano. Sniadanie to PODSTAWA, to powinien byc najbardziej kaloryczny posilek w ciagu dnia. OK, staram się jeśc w miarę regularnie - zabieram sobie coś tam do pracy, ostatnio jest to gł. marchewka i dobrze działający na mnie jogurt Activia. Naturalny, rzecz jasna. Niestety, gdy jest się w domu tylko na noc, na obiad nie ma szans... Dobrze, że mogę zamówić sobie zupę czy sałatkę z firmy cateringowej niedaleko mojej pracy. Co do śniadania - zgadzam się w 100%. Bez śniadania nie ruszam. Od ok. miesiąca na śniadanie wcinam musli - praktycznie odstawiłem pieczywo, nie jem kanapek. Działa chyba nieźle, w każdym razie takie odnoszę wrażenie. O jajkach będę pamiętał - bardzo je lubię, są sycące, i ostatnio polecał je mi mój brat, który kończy właśnie kurs trenerski, na którym sporo było o odżywianiu. > Trening silowy jest BARDZO istotny dla diety. Budujesz miesnie, ktore aby rosnac, pobieraja energie z tluszczu. Taki trening jest o >niebo skuteczniejszy niz monotonny wysilek np. rowerek stacjonarny, czy bieganie, do ktorego organizm szybko sie przyzwyczaja. Zamiast rownomiernego wysilku lepiej wykonac trening interwalowy (np. pare >minut normalnego biegu, pare minut sprintu). Toteż chodzę regularnie do brata katować się ćwiczeniami... Ma całe potrzebne wyposażenie w domu, korzystam z niego, a on mi mówi co mam robić i nadzoruje, czy robię to prawidłowo. Mam nadzieję, że ta mordęga coś da. Co do biegania - w moim przypadku i tak jest wykluczone, od razu łapie mnie astma. > I na koniec - nalezy zmiany wprowadzac STOPNIOWO, zeby sie nie zniechecic. Dieta wymaga poswiecenia. Jesli nie znajdziesz czasu na wartosciowe posilki, nie osiagniesz Twojego celu. Dziekuje za uwage. No właśnie z tym czasem jest najsłabiej - jak już pisałem, praktycznie nie bywam w domu... Ale staram się jakoś sobie radzić. Póki co zrzuciłem 4 kg. Ja tego nie widzę, ale mój klawiszowiec na ostatniej próbie spojrzał na mnie badawczo i spytał: "o, schudłeś?" Odpowiedz Link Zgłoś
majself Re: Gdy problem leży w głowie 02.04.09, 23:51 > np. zamiast pizzy - ze zbozowej maki cienki placek kukurydziany > (tortila) W Polsce są tylko pszenne tortille, po kukurydziane za granicę. Odpowiedz Link Zgłoś
majself Re: Gdy problem leży w głowie 02.04.09, 23:54 Choć to oczywiście nie zmienia faktu, że lepsza jest tortilla zamiast pizzy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lucrecia Gdy problem leży w głowie IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.03.09, 20:13 Całkowicie się z tym zgadzam. Dokąd nie rozprawimy się z problemami, nie skonfrontujemy się z nimi twarzą w twarz, to cokolwiek byśmy nie robiły to nie bedzie skutku. Waga będzie powracała jak bumerang.Wiem, bo sama mam ten problem. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: Gdy problem leży w głowie 27.03.09, 21:29 ""Niestety, rzadko i nieregularnie - właśnie dlatego, że nie mam kiedy. I w biegu. A kalorycznie - raczej nie. "" tak mowi kazdy grubas. wiesz co jest podstawa aby schudnac? UCZCIWOSC w stosunku do samego siebie. Wez tak krytycznie i otwarcie przeczytaj swoj wlasny post. Herbata bez lyzeczki cukru ci nie przejdzie przez gardlo, co? a widzisz. ciekawe z czego jeszcze nie mozesz zrezygnowac.... A ze zle nawyki zaczynaja sie w dziecinstwie- to prawda. I bez zmiany tych zlych nawykow na lepsze nic sie nie zmieni. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lucrecia Re: Gdy problem leży w głowie IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.03.09, 20:42 Dzięki, ciesz się, może należysz do szczupłych. Siejesz jadem do każdego, kto ma inne zdanie od twojego. Widać akademickie podejście do tematu. Nie znasz ludzi, aby ich krytykować. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: Gdy problem leży w głowie 28.03.09, 22:17 Ludzie pisza, ja czytam i widze ich sposob myslenia. tak sie sklada ze chyba przez wiosne watki o odchudzaniu posypaly sie jak z rogu obfitosci. i w kazdym prawie gdzie podane sa metody jak schudnac pewna grupa goraco protestuje: "nie mam psa, nien mam czasu, nie bede latal po schodach, nie zrezygnuje z cukru, nie cierpie warzyw, kocham czipsy, glupota o orzeszkach bo orzeszki sa zdrowe, dieta kosztuje mnie drozej, dieta zabiera mi wiecej czasu, nie moge bo mam astme, a dostaje kolki jak biegam, nie mam na rower ...." itd itp. Przemysl to sobie. Nie ma nic przeciwko komus kto szczerze powie- lubie jesc, nie lubie sie ruszac, trudno mi sobie odmowic slodyczy, czipsow, tlustego jedzenia itd.." ale irytuja mnie osoby ktore maja na wszystko wykrety, usprawiedliwienia i winia wszystko i wszystkich za swoja tusze tylko nie siebie. dlatego napisalam - trzeba byc samemu uczciwym. KAZDY kto sie odchudzal jednak schudl, co? dopoki nie wrocil do dawnej diety. chyba jednak wiec cos w tym jest. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lucrecia Re: Gdy problem leży w głowie IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.03.09, 10:08 Tym razem zgadzam sie z tobą całkowicie. Doszłam już do takiego etapu w życiu, że jak piszesz szukam winy już tylko u siebie, co we mnie jest nie tak, co ja robię żle i dlatego tak odebrałam twoje wypowiedzi. Ale sama przyznasz, ze większe gro ludzi jest takich jak to opisałaś "wszyscy winni tylko nie ja - ja to ideał" to tak w skrócie. Wiem co robię żle, wiem co powinnam robić inaczej, ale to już ja podejmuję decyzję o tym i nie mam do nikogo o to pretensji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jaroslawjerzy Re: Gdy problem leży w głowie 31.03.09, 10:28 minniemouse napisała: > Nie ma nic przeciwko komus kto szczerze powie- lubie jesc, nie lubie > sie ruszac, trudno mi sobie odmowic slodyczy, czipsow, tlustego > jedzenia itd.." Lubię jeść choć nie przesadnie, co do ruszania się - nie lubię bólu, który sprawiają mi ćwiczenia, chipsów nie jem, ale rzeczywiście trudno mi zupełnie odstawić słodycze... Tak lepiej? > > ale irytuja mnie osoby ktore maja na wszystko wykrety, > usprawiedliwienia i winia wszystko i wszystkich za swoja tusze tylko > nie siebie. Nie winię nikogo. Szukanie wszędzie winnych zostawmy PiSowi. > dlatego napisalam - trzeba byc samemu uczciwym. > KAZDY kto sie odchudzal jednak schudl, co? dopoki nie wrocil do > dawnej diety. chyba jednak wiec cos w tym jest. Nie każdy. Odchudzałem się - a w zasadzie wzmacniałem, gdyż kiedyś byłem szczuplejszy (teraz szczególnie gruby też nie jestem, po prostu nieco ponad normę - 178cm/85kg - ale i to mi przeszkadza, gdyż to "nieco" zgromadziło się w okolicach brzusznych...) - już kilka razy, pod okiem wykształconego trenera, jakim jest mój ojciec (teraz brat poszedł jego śladem i to do niego przyjeżdżam się katować). Effectus był nullus. Mili Państwo, raczcie zrozumieć, że nie każdy organizm reaguje identycznie, i nie mierzcie każdego własną miarą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasik Re: Gdy problem leży w głowie IP: *.kpwig.gov.pl 05.08.09, 12:36 minniemouse napisała: > > Wez tak krytycznie i otwarcie przeczytaj swoj wlasny post. > Herbata bez lyzeczki cukru ci nie przejdzie przez gardlo, co? > a widzisz. ciekawe z czego jeszcze nie mozesz zrezygnowac.... > nienawidze herbaty bez cukru. jest niepijalna. kawy nie pije w ogole więc czymś muszę sie obudzić a rano odrobina cukrów zeby miec energie do pracy to nie grzech z niektorych rzecz po prostu sie nie przeskoczy. lepiej wypić herbatę z cukrem i mając tego świadomośc nie jeść batonika albo owoców (które zawierają cukry i np takie winogrona oprocz tego ze sa kaloryczne to sa "poslodzone" takim zwiazkiem cukrow, ktory szybko w organizmie opada i czlowiek potrzbuje kolejnej dawki) niz nie poslodzic i chodzic snietym albo rzucac sie na cukier ps owoce trzeba jesc oczywiscie ale z duuuuzym umiarem i wyczuciem Odpowiedz Link Zgłoś
poraga Re: Gdy problem leży w głowie 31.03.09, 15:02 jakiś czas temu już czytałam, że osoby, które mają problemy z nadwagą, nie mają zdolności samoobserwacji i samokontroli, nie są w stanie po prostu określić, kiedy są już najedzone, rzeczywiście większość problemów leży w głowie Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: Gdy problem leży w głowie 01.04.09, 02:48 ""jakiś czas temu już czytałam, że osoby, które mają problemy z nadwagą, nie mają zdolności samoobserwacji i samokontroli, """ AMEN !!!!! predzej czy pozniej w Oswiecimiu wszyscy wygladali TAK SAMO. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
pan_surma Re: Gdy problem leży w głowie 02.04.09, 19:28 kadra menazerska zre i chleje do pierwszej w nocy, potem meczy ludzi przez pare godzin a potem znowu do knajpy o 6-tej opijac interesy. Uwielbaim czytac nekrologi to takich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: głupia pinda Gdy problem leży w głowie IP: *.toya.net.pl 02.04.09, 17:58 otyłosc sie bierze z braku seksu i z nieczystego sumienia Odpowiedz Link Zgłoś
pan_surma artykul jest pod publiczke i dlatego lud sobie 02.04.09, 19:25 ten artykul chwali. Artykul jest denny bo nie mowi o prawdziwych przyczynach nadwagi. Pani psycholog albo nie wie jakie te prawdziwe przyczyny sa albo wie bardzo dobrze ale nie moze dzioba otworzyc bo straci licencje/prace. To bylo po pierwswze a teraz bedzie po drugie: Zatluszczona publika to grupa niedouczonych ludzi ktorzy maja o sobie wielkie mniemanie ze pozjadali (sic!) wszystkie rozumy. Prawda jest gdzie indziej a gdzie ona jest to za darmo nie mam zamiaru pisac. W koncu pani psycholog beirze za to pieniadze i tez guzik to pacjentom (!) pomaga. Tak jestescie pacjentami i do tego z nadwaga. Stare powiedzenie mowi: dlaczegos beidny bos glupi dlaczegos glupi bos biedny. Biedny umyslowo, a tego za zadne pieniadze nie da sie naprawic. Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jhdhjd Re: artykul jest pod publiczke i dlatego lud sobi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 20:07 powiem ci tylko jedno zajrzyj do słownika i naucz się kiedy używa się - sic! bo narazie to na idiotę wychodzisz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: artykul jest pod publiczke i dlatego lud sobi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.09, 12:43 Nie rozumie Pan przesłania tego artykułu. Otyłość to problem ukryty głęboko. Otyłość, nadwaga wiąże się nie tylko ze zwykłym głodem ale z głodem psychicznym. Osoba otyła to osoba, której czegoś w życiu brakuje, np. miłości, niezależności. To problem z którym nie jest w stanie sobie sama poradzić. Są 2 grupy ludzi: Ci którzy po prostu lubią jeść, np te frytki w nocy i Ci którzy jedzeniem rekompensują sobie coś. Bardzo dobrze rozumiem ten artykuł bo sama mam nadwagę i wiem, że jej przyczyną jest rekompensowanie sobie tego czego nie mam a czego bardzo potzrebuje. Co do prawdziwych przyczyn nadwagi każdego człowieka wystarczy się zastanowić co robimy zle: zle dobrane posiłki? brak aktywności fizycznej? Po przeanalizowaniu tych pytań nasunie nam się odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ambersss Problem w glowie tych , ktorzy pisza takie bzdury! IP: *.dyn.optonline.net 02.04.09, 20:49 Takie wlasnie glupie artykuly powoduja ze ludzie maja problemy z waga, bo mysla ze utrzymanie wagi to ciagly kierat i udreka , co jest totalna bzdura. Na wiele mozna sobie pozwolic bedac na diecie , wazne aby nie robic tego kazdego dnia i zminimalizowac skutki np wieksza ilosci cwiczen danego dnia . Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Problem w glowie tych , ktorzy pisza takie bz 23.04.09, 12:05 Ja jeszcze dodam, że z tym zwiększaniem aktywności fizycznej na początku nie jest łatwo. Na początku traktujemy to jak karę i idziemy tak naprawdę bo musimy ale wystarczy jeden mały powód i rsygnujemy, a i organizm też się buntuje. Rada na to jest jedna trzeba zacisnąć zęby i codziennie, systematycznie ten sport uprawiać, dopiero później przkeraczamy granicę i zaczynamy najpierw sport lubić, a późnie to już żyć bez tego nie można ale poczatki to tortura i trzeba mieć świadomość, że za jakiś czas będzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
jaroslawjerzy Re: Problem w glowie tych , ktorzy pisza takie bz 23.04.09, 18:01 Nie zawsze jest tak, jak mówisz, niestety. Niektórzy to lubią od samego początku, inni nie polubią nigdy. Obawiam się, że jestem w tej drugiej grupie - kiedyś przez ponad rok ćwiczyłem wspólnie z ojcem i od początku do końca były to dla mnie tortury - no ale, tak, jak piszesz, zaciskam zęby i katuję się... Mój brat, kulturysta-amator, przyznał mi, że żeby czerpać satysfakcję z samego treningu (nie tylko z jego efektów), trzeba lubić ten specyficzny rodzaj bólu. Ja nie znoszę żadnego. Ale mimo to działam, dobry wizerunek w nowoczesnym społeczeństwie tego wymaga... Odpowiedz Link Zgłoś
alento35 Re: Problem w glowie tych , ktorzy pisza takie bz 04.08.09, 21:59 Zgadzam się z tym, co pisze jaroslawjerzy. Nie każdy organizm reaguje tak samo na to samo. Sama ważę 44 kg przy wzroście 156, więc mam lekką niedowagę - której jakoś żadną dietą wysokokaloryczną czy wysokowęglowodanową nie mogę wyrównać. Przy tym moja matka i w ogóle rodzina to istoty raczej puszyste (choć szczupłe też się zdarzają). W ciąży przytyłam ponad dwadzieścia kg, co przyjęłam z gigantycznym zdziwieniem, bo przez ostatnie 3 miesiące nie byłam w stanie patrzeć na jedzenie (ani tym bardziej go wąchać), i żywiłam się dwoma jabłkami dziennie (nie czułam się głodna i nie miałam apetytu), więc ustalanie widełek dla tego, ile można przytyć, brzmi dla mnie śmiesznie. Być może ciąża zmieniła mi metabolizm, tyle że po trzech miesiącach po porodzie znów ważyłam tyle, ile wyjściowo. Nigdy nie głodziłam się ani nie odchudzałam, za to mieszkałam z ludźmi, którym NAPRAWDĘ przybywało od listka sałaty, więc jestem w stanie to zrozumieć. Ale też myślę, że czasem problem może naprawdę leżeć gdzie indziej, niz w sferze psychiki. Mój mąż przez ponad dziesięć lat bezskutecznie usiłował schudnąć, głodówkami, dietami niskokalorycznymi i ćwiczeniami, przy pomocy lekarzy (często aroganckich i agresywnych, przekonanych o własnej nieomylności), aż kilka miesięcy temu zrobił sobie test na nietolerancję pokarmową, diagnozujący przeciwciała IgG. Jest opracowany przez Cambridge, a w Polsce można go kupić pod nazwą Food Detective, bodajże w Krakowie i w Warszawie. Wyszło mu, że ma nietolerancję pokarmową na jajka i drożdże. Byłam sceptyczna, ale zmieniliśmy dietę, wykluczając to całkowicie, a nie tylko ograniczając. W ciągu 3 miesięcy zrzucił ponad dziesięć kg, tyle że restrykcyjnie jadł tylko i wyłącznie jedzenie przygotowywane w domu. Więc na rewelacje odchudzaczy o psychicznych powodach otyłości patrzę nieufnie, czasem są zbyt akademiccy, a wiara w podręcznik zastępuje im zdrowy rozsądek.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JAtoJA Re: Problem w glowie tych , ktorzy pisza takie bz IP: *.internet.radom.pl 08.09.09, 16:45 Gość portalu: ambersss napisał(a): > Na wiele mozna sobie pozwolic bedac na diecie , wazne aby nie robic tego > kazdego dnia i zminimalizowac skutki np wieksza ilosci cwiczen danego dnia . No wlasnie. I tu problem powstaje. Juz kilka dni pod rzad odstapienia od diety plus brak minimalizacji tego wieksza iloscia cwiczen - i jest problem. Ja uwazam ze nie mozna na wiele sobie pozwolic. Mozna sobie pozwolic na "male co nieco". Jesli ja jade na dluzszy weekend - to moge sobie pozwolic albo na procenty, albo na cos niezdrowego do jedzenia. Bo jesli zastosuje odstepstwo od jedzenia i "picia" to kilka tygodni musze wracac do stanu "wyjsciowego" czyli sprzed takiej "wycieczki". Ale tutaj to juz kwestia osobistego podejscia do slowa - bo dla jednych "co nieco" moze byc dla innych "wiele". Odpowiedz Link Zgłoś
malarzata Gdy problem leży w głowie 07.10.09, 18:44 Bardzo dokładnie przeczytałam ten artykuł. Wróciłam do czytania następnego dnia, czytałam i analizowałam ......dziś dziękuje bardzo autorce ... od czterech dni już się nie objadam wieczorami....zmieniam myślenie... Bardzooooo dziękuję ...Zaczęłam "odtłuszczanie" siebie.. Odpowiedz Link Zgłoś