bu.ba69
26.11.13, 21:35
bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/48/03/08/01ad5d38b0.jpg
Od wielu lat słyszę dość często na temat swojej tarczycy od różnych ludzi, w tym lekarzy. Badałam ją kilka razy i za każdym razem wszystkie wyniki były idealnie.
Temat powraca.
Czytając sobie listę objawów nieprawidłowo działającej tarczycy, większość się pięknie zgadza.
Zdrowotnie swoje robi u mnie Uran w VI domu w koniunkcji z Księżycem, rozregulowuje co tylko może.
Wieczna gorączkowość, roztrzęsienie, mam wrażenie że nic u mnie nie działa regularnie.
Śmieję się, że mój organizm łamie prawa fizyki/biologii, bo moja waga jest odwrotnie proporcjonalna do tego, ile jem. A ważę mało, podobno to już lekka niedowaga.
Jest mi zimno gdy wszystkim jest gorąco, i gorąco gdy wszystkim zimno. Ogólnie mała tolerancja dla temperatur.
Do tego: NIGDY nie jestem wyspana, bez względu na czas snu. Ziewam. Nie potrafię się skoncentrować. Usypiam.
Ogólnie jestem raczej słaba i szybko się męczę (Saturn opozycja Słońce).
Wyliczać można długo.
Co w moim radixie może wskazywać właśnie na tarczycę? Jeśli już, to do czego jest jej tu bliżej: do nadczynności czy niedoczynności? (Uran będzie sugerować to pierwsze, ale może problem tkwi gdzieś indziej)
Znak Byka pusty, ale podobno współwładcą tarczycy jest, ważny u mnie, Merkury (i hormonów w ogóle), w opozycji do Saturna.
Do tego Wenus w upadku, z Jowiszem (władcą VI domu) jeszcze gorzej, kwadratura z Marsem.
Tyle jestem w stanie wyczytać. Musi być coś z nią na rzeczy (zwłaszcza, że moja matka też ma z nią problem) i tym bardziej mnie to irytuje, bo niewiele mogę tu zdziałać skoro według badań nie ma czego leczyć.