Dodaj do ulubionych

Synastria Mars-Słońce

04.03.06, 22:26
Piszcie o doświadczeniach. Jak takie układy odczuwa Słońce? Motywujące czy męczące?
Ze swojego doświadczenia znam koniunkcję, gdzie ja jestem Marsem i wrażenie takie, że jeśli nie dostarczę temu Marsowi kopa do działania, to sam się nie ruszy. Słońce z kolei sprawia wrażenie, jakby w każdej sytuacji liczyło na ten bodziec i czekało na sygnał, żeby się uruchomić. Dla mnie to męczące. Ale tu i inne czynniki synastryczne wpływają, więc trudno mi wyodrębnić czysty aspekt.
Od strony Słońca znam z kolei sekstyl, i ten aspekt uważam za przyjemny - te Marsy które mi robiły sekstyle, same w sobie nie były specjalnie aktywne, ale mnie motywowały w ładny, nienarzucający sposób.
A inne?
Obserwuj wątek
    • undyna Re: Synastria Mars-Słońce 04.03.06, 22:53
      znam dwóch facetów, których Mars jest w koniunkcji z moim Słońcem, jeden to mój
      były mąż, obydwaj jakby są uzależnieni od mojego towarzystwa, ja też lubię ich
      towarzystwo, ale układ jest taki jak pisałaś: Oni czekają aż jakby przyzwolę na
      kontakt (tu werbalny) i od razu są gotowi do tego kontaktu, a ja się przy tak
      jednym jak i drugim bardzo dobrze czuję i świetnie bawię, rozkwitam czy jakośsmile
      Mam też koleżankę, gdzie ja jestem Marsem, tutaj niewiele wiem, bo słabo się
      znamy, ale znajomość zawiązała się zadziwiająco szybko i spontanicznie, bez
      zbędnych ceregieli, tak jakbyśmy znały się od dawna, własciwie zaplanowałam po
      4 tygodniach jej pobytu w Polsce z czego widziałyśmy się kilkanaście razy, że
      pojadę do niej na urlop, rzadko kiedy jestem do tego stopnia spontaniczna,
      lubię słuchać jak opowiada o sobie i swoich sprawach, wydaje mi się znajoma,
      zrozumiała, oczywista w tym co przeżywa
      • undyna Re: Synastria Mars-Słońce 04.03.06, 23:04
        jeszcze jest mój obecny facet: moje Słońce w opozycji z jego Marsem, jego
        Słońce jest w kwadracie z moim Marsem, jest ciężko, ale Merkury z Merkurym w
        kwadracie, w ogóle zatrzęsienie kwadratów, no więc ten mężczyzna mnie jakby
        patologizuje, wzbudza u mnie chęć, silną chęć agresji, bywa, że mam ochotę go
        uderzyć, bywa, że mam ochotę go zabić, kocham Go i niestety niecierpię, czuję
        do Niego silny pociąg psychofizyczny i taki sam odrzut w przeciwną stronę, ani
        z Nim być ani odejść nie mogę, chyba się zamęczę, albo mi tranzyt Plutona po AC
        pomoże
      • undyna Re: Synastria Mars-Słońce 04.03.06, 23:09
        Jeszcze jedno Ci z koniunkcją Marsów z moim Słońcem robią chętnie, to o co ich
        poproszę, nie mam najmniejszego problemu w namawianiu ich do działania
    • makaryna Re: Synastria Mars-Słońce 04.03.06, 23:07
      To moze ja o kwadraturach, bo to chyba u mnie specjalnosc jako, ze moj natalny jest "kwadratowy"
      sad

      Ostatnia i aktualna kwadratura (moje Slonce "cudzy" Mars) jest moim zdaniem materialem
      freudowskim, jako ze wiaze sie z moja pierwsza kwadratura: czyli Marsem mojego ojca.
      Moim zdaniem nie bez znaczenia sa tu znaki: moje Slonce w Wodniku, a te 2 Marsy w Skorpionie,
      czyli znaki stale !!!
      Jest to wyjatkowo stresujacy przypadek, tzw. strzyzone/golone.... to taka dygresja z literatury smile
      czyli, zabij mnie, a ja i tak nie ustapie !!! Poniewaz moje Slonce jest w VIII, a wiec troche
      skorpioniaste, to wzajemnie wyczuwamy gdzie lezy niebezpieczenstwo i probujemy te gre, czyli
      "kto kogo" nie doprowadzac do konca... zawsze zatrzymujemy sie na ten maly milimetr przed pelna
      eskalacja smile Tylko jak dlugo....???
      Jest to z jednej strony ekscytujaca zabawa, pomimo swiadomosci, ze sie zle moze skonczyc...
      Cos w rodzaju "zimnej wojny", ale to chyba za bardzo zabarwione plutonem....
      Poza tym ja jako Slonce mam wrazenie, ze Mars chce mnie w jakis sposob "zlamac", ale to moze byc
      spowodowane tym, ze taki Mars w Skorpionie jest rownoczesnie w kwadracie do mojego Urana w
      Lwie... a ten jest wyjatkowo wyczulony na takie zakusy...

      Przedostatni przypadek byl w opozycji... smile tzn. moj Mars w Byku w kwadracie do Slonca w
      Wodniku.
      I tu wydaje mi sie, ze to ja bylam ta agresywna strona, ale w swojej byczej naturze... tu rzeczywiscie
      widzialam jakies takie "mazgajstwo" takiego wodniczego slonca, co mnie podwojnie irytowalo
      jako, ze sama mam Slonce w Wodniku ( ale to nie byla koniunkcja). Zauwazalam tez, ze Slonce
      zaczynalo sie "nerwowo" krecic na sam moje spojrzenie.... ale to tez nie jest jakis czysty przypadek,
      bo traf chcial, ze moj Mars, tej osoby Slonce, moj Jowisz i oba Plutony tworzyly Grand Cross...sad
      Jednak jakis czas to ciagnelismy... ( podwojny nelson sekstyl/trygon Mars-Wenus) pomimo, ze
      "wiatrak" od czasu do czasu az furczal z nadmiaru energii... Fakt jest, ze to ja glownie
      prowokowalam te eksplozje, bo nie moglam zdzierzyc tego "romemlania" slonecznego...
      az przyszedl Saturn w opozycje do mojego Merkurego i przestalam cokolwiek z tego rozumiec.... i
      na tym sie skonczylo. Wydaje mi sie, ze druga strona przyjela to z ulga, bo sama nie byla w stanie
      skonczyc, a psychicznie byla wykonczona.
      Taka mala dygresja: ja tak zawsze narzekam na te moje Grand Cross'y, ale one maja tez i swoja
      dobra strone: psychicznie jestem nie do zdarcia smile
      • makaryna Re: Synastria Mars-Słońce 04.03.06, 23:56
        Szukam i szukam innych przypadkow niz kwadratury i ..... nic nie znajduje !!!
        Widac, albo wybieram zaden aspekt miedzy Sloncem a Marsem, albo tylko wariant "pod gorke" sad

        Z tych moich poszukiwan wynalazlam jeszcze jeden kwadrat rowniez Skorpion !
        Jest to moj dlugoletni wielbiciel platoniczny smile
        Ale tutaj zadnego napiecia nie ma. Zaczelam szukac dlaczego i chyba znalazlam !!!!
        Czy mozliwe, ze to spiecie jest niwelowane poprzez podwojny nelson (koniunkcja/ trygon) Jowisz/
        Wenus ?
        • andgie Re: Synastria Mars-Słońce 05.03.06, 00:02
          Ja mialam kwadrature w swoim poprzednim zwiazku: jego Mars(natalnie w Raku , w
          kwadraturze z Uranem w Wadze i Wenus w Baranie)kwadraturzyl moje Slonce w Wadze
          ( synastryczna koniunkcja z Uranem). Walka, walka i jescze raz walka. I to ja
          musialam wszystko lagodzic ,a w zamian sie dowiadywalam jaka jestem trudna.
        • all2 Re: Synastria Mars-Słońce 05.03.06, 00:02
          Zapomniałam. Mój syn ma Marsa w kwadraturze do mojego Słońca. Kwadratura luźna, ale przyznaję, że jego aktywność czasem mnie denerwuje big_grin
          • undyna mam pytanie 05.03.06, 00:21
            częściowo jedynie nie związane z tematem
            związałam się po koleżeńsku, szybko i na ścisło z pewną parą, czuję się u nich
            jak w domu, z trudem stamtąd wychodzę i rozstaję się z Nimi, jestem tam również
            bardzo serdecznie zapraszana i mile widziana z pewnością się im nie narzucam.
            Moje Słońce jest w 0* koniunkcji z ich najważniejszą 0* koniunkcją Mars
            mężczyzny i Wenus kobiety, ich Lilith są we wzajemnej koniunkcji 2*, a pośrodku
            tejże leży moja Wenus. Związek przechodzi dość poważny kryzys, obydwoje lepiej
            się aktualnie odnajdują w relacji ze mną niż we wzajemnej, zastanawiam się czy
            ja w jakiś sposób zagrażam ich byciu razem biorąc pod uwagę te aspekty, z tego
            co wiem kryzys między Nimi zaczął się zanim weszłam w Ich życie...
            • all2 Re: mam pytanie 05.03.06, 00:52

              działasz jako stabilizator, trzeci element odprowadzający napięcie, jeśli napięcie jest ciągle między nimi to pewnie Twoja obecność daje im wytchnienie. no ale przecież nie będziesz stabilizować ich związku całe życie, oni się muszą dogadać we dwoje. Ty im pewnie nie szkodzisz, tylko działasz jako czasowy rozpuszczalnik napięcia, problem jest poza Tobą. oczywiście jeśli nie ma innych ważnych czynników oprącz tych, które opisałaś.
    • aarvedui Re: Synastria Mars-Słońce 05.03.06, 03:18
      ciezko to odniesc jednoznacznie smile
      ja kojarzę tylko relacje opozycyjne.4 przypadki, opozycji kobiecego marsa
      do..mojego slonca,ale nie tylko slonca.w takim wypadku jestem doenergetyzowany
      bo mars wypada mi w I wink
      na te przypadki 2 razy wpadałem w palec bozy(tworzac "kurza stopke" "palec
      diabla" czy jak to sie zwie wink ),dodatkowo byly tam podwojne nelsony (koniunkcja
      opozycja) ksiezyc-mars i wenus-mars.

      dzialanie przyciaganie-odpychanie bylo wyraźne,wyraźne pobudzenie energetyczne
      (prowadzace wiadomo do czego tongue_out ), niemniej - nie byly to uklady trwale na
      dluzsza mete,chociaz takze nie wrogie.

      co do odwrotnych - czyli moj mars i kobiece slonce - silne naergetyzowanie ktore
      konczylo sie rownie szybko,wychodzilem jako strona zbyt agresywna.
      czyli analiza klasyczna,najprostsza - sie sprawdza

      relacje w pracy,wspolpracy - duzy zapal,ale czesto przegadanie,i niemoznosc
      podjecia decyzji dzialan,bo,o dziwo - obie strony zdaja sie byc zbyt
      kompromisowe! (a moze to tylko kompromisowosc wypadajaca ze zwyklego szacunku
      dla "przeciwnika"...?)
    • dori7 Re: Synastria Mars-Słońce 05.03.06, 12:22
      Uuuu, to teraz ja sie produkuje, bo temat mi bliski. Mam czesto rozne Marsowo-
      Sloneczne uklady w synastriach i co mnie zadziwia, to fakt, ze dzialaja one
      bardzo, bardzo doslownie - tzn. objawiaja sie nie tylko na plaszczyznie
      psychoenergetycznej, tylko po prostu konkretnie az do bolu realizuja sie w
      dziedzinie domow, na jakie wypadaja.

      Przypadek 1. Sekstyle i trygony Marsow do mojego Slonca odbieram raczej slabo,
      tzn. jakos nie zwracam na nie uwagi, raz - nic mnie nie kluje w tym ukladzie
      (zwlaszcza w trygonie), dwa - mam go raczej ze znajomymi, niz najblizszymi.
      Wyjatek to sekstyl ze strony Wagi, ktory robi mi jednoczesnie kwadrat do mojego
      Marsa, co nie jest zbyt pozadane w przpypadku mojego horoskopu. Taki uklad
      mialam z panem eks, ktorego wagusiowego Marsa w seksytlu do mojego lwiego
      Slonca podziwialam za elegancje i wyjatkowe talenty towarzysko-salonowe ze
      szczegolnym uwzglednieniem oblaskawiania lwic, tym niemniej sama relacja
      powodowala bardzo niekomfortowe uczucie przymusu: Marsik rozsiadl sie na moim
      Plutonie i probowal przejac wladze nad Sloncem, kierujac na to cala swoja
      energie. Brrrr. A z drugiej strony sam sie nie chcial nigdzie ruszyc bez
      solidnego kopa, co bylo jeszcze bardziej meczace. Uklad rozgrywal sie u mnie na
      plaszczyznie domow 7-8, chyba nie trzeba wiecej komentarza?

      Przypadek 2. Kwadratura. Mam ten uklad w synastrii z mater - a poniewaz planety
      w moim horoskopie jada jak tramwaj: koncowka Raka, Lwa, Panny, Wagi, Skorpiona
      i Strzelca, to kazda planeta wlazaca w aspekt ze sloncem aspektuje tez wszytsko
      inne, wiec ten kwadrat zlagodzony jest trygonem do mojego Marsa i sekstylem do
      Wenus, wskutego ktorych bardzo dobrze czujemy sie w swoim towarzystwie, robiac
      cos razem. Niestety tu znowu problem jest bardzo konkretny: Mars jest w scislym
      kwadracie do siodmodomowego Slonca. Mama stanowczo za duzo energii poswieca na
      proby wydania mnie za maz, niczym w dziewietnastowiecznej powiesci obyczajowej,
      wedle ktorej panna w moim wieku zasluguje juz na hanbiace miano starej, a jej
      przerazona i zdesperowana matka czuje sie w obowiazku zabezpieczyc los corki
      przez stosowny dla panny takiego a takiego urodzenia i posagu mariaz tongue_out

      Przypadek 3. Koniunkcja. Wystepuja: moj Mars - Slonce mojego partnera. Miejsce
      akcji: dom 6. I tu znowu, oprocz klasycznych interpretacji aspektu (facet
      zbliza sie do meskiego idealu kobiety+lozkowo rewelacja), maja miejsce bardzo
      konkretne sprawy, zrodlo roznych domowych sporow. Slonce czesto wscieka sie na
      Marsa, ze znowu sie przepracowuje i rozmienia na drobne, zamiast zajac sie
      realizacja swoich waznych i dlugofalowych planow, co odbija sie na Marsowym
      zdrowiu. Z kolei Mars probuje kopnac w rzyc, pardon, roznorakimi metodami
      zachecic leniwe Sloneczko, co by wreszcie zajelo sie dzialanoscia na
      plaszczyznie czystosci i porzadku, a ze wlascicielka Marsa ma mocna obsade
      Panny, to mozna sobie wyobrazic te Bitwe o Nieumyta Patelnie, Walke o Kurz na
      Podlodze, Potyczke o Nierozwieszone Pranie, Wojne o Rozrzucone Skarpetki czy
      Kampanie przeciw Nieposlanemu Lozu smile)))

      Dodam jeszcze, ze w pierwszym i drugim ukladzie posiadacze swoich Marsow byli
      calkowicie (lub prawie) nieswiadomi, ze ich dzialanie tak jest przeze mnie
      odbierane, bo od strony ich radiksow sprawa wygladala zupelnie inaczej.
    • irysek1 Re: Synastria Mars-Słońce 07.03.06, 12:59
      Dzien dobry )

      Dwa zdania od siebie:

      Pokusilam się o przypomnienie sobie roznych relacji, w których czyjs mars
      oddziaływal na moje slonce. Poniewaz -stety niestey-jestem dumna posiadaczka
      radixowej koniunkcji slonce mars , to oddzialywanie czyjegos marsa na moje
      slonce było tez oddzialywaniem na mojego marsa, tak wiec nie do konca jest to
      czysty aspekt mars slonce slonce mars, ale :
      1/ trygon marsa do slonca gawedziarstwo obustronne, wielogodzinne ,
      zagrzewanie do dzialania , czeste iskrzenie na laczach , wlacznie z rzucaniem
      sluchawka telefoniczna z obu stron...ale kochamy się ogolnie rzecz ujmujac
      2/ opozycja marsa do slonca podskorne poddenerwowanie z mojej strony , az do
      momentu totalnego spiecia, bardzo szybki sparing i ... papa ...choc w glowie
      gdzies tam mi to siedzi ( ten sparing) i mam poczucie winy
      3/ sekstyl marsa do slonca ... mniam mniam, fajnie laskocze i
      podnieca...stymuluje i wszystko, co mile, oraz nie doprowadza do spiec
      4/ polsekstyl marsa do slonca... bardzo fajna stymulacja do dyskusji
      wszelakich, które koncza się roznie, ale zazwyczaj dobrze dla obu stron
      5/ kwadratury chyba podswiadomie mnie unikaja , bo nie kojarze zadnej smile

      pzdr

      irys



      • limetka77 Re: Synastria Mars-Słońce 07.03.06, 13:07
        Znam jedną osobę, która ma Marsa w Wadze w kwadraturze do mojego Słońca w Raku.
        Efekt? Nieustanne zarzuty, że jestem leniwa i bierna, że nic nie robię ze swoim
        życiem: "Ty czekasz tylko, aż ci coś z nieba spadnie, rusz się, rób coś, idź do
        przodu, a nie siedź tylko w tej przeszłości i nie rozpamiętuj! Jak cię napędzić
        do działania?!"
    • anahella Re: Synastria Mars-Słońce 07.03.06, 18:46
      1. Koniunkcja: moj Mars, Slonce pana, ktory opiekuje sie moim komputerem. Od
      ponad roku wszystkie sprawy hardware'owe zalatwiam u tego samego czlowieka i
      efekt jest taki, ze cokolwiek by sie z kompem nie dzialo to wszelkie naprawy czy
      upgrade'y dzieja sie blyskawicznie!

      2. Koniunkjca: moje Slonce - jego Mars, Wenus, Slonce. Hm... damy takich
      szczegolow nie opowiadajawink

      3. Opozycja: moje Mars - Slonce kolezanki. Uklad jest taki, ze widujemy sie
      rzadko, bo mieszka teraz w innym miescie, ale jak sie widzimy to potrafimy
      zagadac sie do bladego switu (w uklad wchodzi tez moj Merkury w kwadracie do Marsa.

      4. Kwadratura: moje Slonce - Mars kolezanki. Jednym krotkim slowem potrafi
      sprowadzic mnie na ziemiesmile
    • uranity Re: Synastria Mars-Słońce 08.03.06, 13:00
      Moje dwie najwieksze milosci mialy marsa na moim sloncu (w skorpionie).
      Oddzialywanie ich marsa odczuwalem baaaardzo silnie. Czulem ciagle podniecenie,
      energie, ktora mnie rozpiera! Bywaly tez wojny. Generalnie bylo to cos
      niesamowitego pod wzegledem seksualnego pociagu, jakbym ciagle byl zakochany jak
      nastolatek (wewnetrzna burza hormonalna, ogien).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka