Dodaj do ulubionych

... mój biedny Mars

25.07.07, 12:34
Witajcie

Mars jest u mnie najsilniejszy w horoskopie, jak oceniam. Najblizej osi (MC
od IX domu), w Skorpionie, tam gdzie tez moje natalne Slonce, Uran, Merkury i
Wenus.

1 sierpnia, za dni pare, ustawi sie taka konfiguracja:
Saturn z VII domu (natalnie tez dom VII) zrobi mi tranzytem kwadrat do Marsa
oraz scislutko tez Mars ustawi sie w opozycji do mojego natalnego Marsika.
Wiec zaatakuje mnie polkrzyz:
Mars natalny Skorpion IX dom
Saturn tranzytujacy kwadrat, Lew VII dom
Mars tranzytujacy opozycja, Byk III dom (prawie IC).

Czy moge spodziewac sie czegokolwiek optymistycznego z takiego kociolka?
W ten dzien akurat mam intensywne spotkanie nad projektem ale zapowiada sie
bardzo milo, z osoba, ktora lubie, temat przyjemny, czekam na to smile O ile ta
osoba dotrze do Bristolu bo raz juz konferencja zostala odwolana z powodu
powodzi na trasie- ludzie spia na autostradach itp...

Ja sie nigdzie nie wybieram w ten dzien wiec staram sie nie myslec o
wypadkach i innych czarnosciach chociaz taka interpretacja sie pierwsza
nasuwa.
Czy jest jakis pozytywny sposob, w jaki moge zrealizowac ten tranzyt?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • neptus Re: ... mój biedny Mars 25.07.07, 15:43
      Bez przesady. To jest doskonały tranzyt, zeby zacząć bardzo konkretną robotę,
      podjąć ważne decyzje itp. Przy tym projekcie trzeba będzie się zdrowo narobić.
      Nie bierz za dużo na siebie, inni też mają prawo do pracy. wink
      • neptus Re: ... mój biedny Mars 25.07.07, 15:44
        I jeszcze jedno - zawsze patrz, co jest na wolnym ramieniu krzyża. Tam jest
        rozwiązanie napięcia.
        • potrek Re: ... mój biedny Mars 25.07.07, 18:47
          iloveharry napisał :
          O ile ta
          osoba dotrze do Bristolu bo raz juz konferencja została odwołana z powodu
          powodzi na trasie- ludzie spia na autostradach itp...

          Sądzie że ta osoba dotrze na spotkanie ale się sporo spóźni trasa którą ma
          przebyć załóżmy w 3 godziny będzie trwała 6 godzin, równie dobrze ty także
          możesz przez korki spóźnić się na to spotkanie. Innych tragedii w tym układzie
          nie widzę. Odpisz jaki był finał smile
          Pozdrawiam potrek
          • iloveharry Re: ... mój biedny Mars 25.07.07, 21:30
            Napiszę, jaki był finał o ile wyjdę z tego cało smile
            U mnie korki odpadają, spotkanie jest w budynku naszej firmy w Bristolu. Co
            najwyżej to mogę utknąć w windzie... hehe
        • iloveharry Re: ... mój biedny Mars 25.07.07, 21:25
          Dzięki, Neptus smile
          Potrafisz napoić optymizmem... branie za dużo na siebie to moje hobby więc przy
          tym tranzycie powinnam się czuć jak ryba w wodzie, chociaż postaram się nie
          przegiąć.
          Może rzeczywiście nie będzie tak źle, tym bardziej, że te Marsy będą obydwa w
          sekstylu i trygonie do ascendentu.
          Wolne ramię tego krzyża to będzie 25* Wodnika w moim I domu. Na czym może
          polegać to rozładowanie napięcia, jeśli ani natalnie ani tranzytowo nic tam nie
          ma? Poza Neptunem i Ksieżycem w szerszych orbach mniej więcej w tym czasie. To
          mnie zastanawia.
          Zatańczyć, zaśpiewać na tej konferencji?
    • dori7 Re: ... mój biedny Mars 25.07.07, 22:06
      Rzeczywiscie biedny ten Mars, takie prawdziwe malusienkie bezbronne kurczatko z
      niego big_grin Zartuje smile)
      • iloveharry Re: ... mój biedny Mars 25.07.07, 22:58
        No biedny malutki, no... to mój ulubieniec.
        W grudniu zeszłego roku Saturn zatrzymal się w 25* Lwa i stacjonarnie robił mi
        kwadrat do Marsa i rzeczywiście były takie "setbacks" zdrowotne akurat,
        zapalenie zatok, zapalenie oskrzeli, jajnika, najpierw jedno po drugim a na
        Święta wszystko na raz wróciło.
        Niezapomniane Boże Narodzenie 2006.
        Wtedy też gdzieś tam Mars przemknął do kompletu ale przeszedł koniunkcją przez
        urodzeniowego, no i poza zapaleniami "Marsowymi", przewlekłymi (od połowy
        listopada do połowy stycznia, ciągle coś), były też kłótnie w związku... no
        ogólnie poczułam bardzo ten tranzyt po biednym Marsiku.
        Bo ja na codzień najwięcej Marsem działam, w pewnym sensie, tzn. mam wielkie
        poczucie organizacji, odwagę i wszystko musi być zrobione teraz i już i lubię
        mówić ludziom co mają robić, a najchętniej robię to za nich smile)

        Dobrze, że tym razem szybko ten Saturn przemknie i nie zatrzyma się jak wtedy,
        może dzięki temu i lekcji ostatniej, żeby nie bawić się w Superwoman, uda mi
        sie uniknąć kłod pod nogami i skupić, jak Neptus napisała, na intensywnej pracy.
    • aarvedui Re: ... mój biedny Mars 25.07.07, 22:37
      a ten mars to ostatnio nie poneptuniony przypadkiem (nie wiem,danych nie ma) ? wink
      bo jakze to mars moglby o sobie napisac "biedny",chyba zeby byl pod silnym
      wplywem srodkow uneptuniających ;D
      • iloveharry Re: ... mój biedny Mars 25.07.07, 23:18
        Hahahaha, Aarvedui dobra uwaga smile)
        Nie, on dopiero będzie poneptuniony za czas jakiś.
        Mój natalny Merkury jest w 18*Skopriona, w zeszłym roku miał kwadrat
        tranzytujących Saturna i Neptuna, atakowały z dwóch stron, teraz Wenus natalna
        (21* Skorpiona) jest mniej więcej nieprzyjemnie atakowana Saturnem i Neptunem,
        a Mars jest w 25* Skorpiona, więc Neptun się zbliża w kwadracie.
        Całe to stellum jest w Skorpionie w IX domu, Saturn bombarduje z VII domu a
        Neptun z I.
        • iloveharry Re: ... mój biedny Mars 13.08.07, 23:12
          Przezylam ten tranzyt, całkiem nieźle zresztą.
          Co prawda nie obeszło się bez pewnych frustracji, dokładnie jak to
          przy Saturnie i Marsie czułam jednoczesne naciskanie na gaz i
          hamulec smile Mnóstwo spraw do załatwienia, które musiały być zrobione
          właśnie przez te kilka dni, ja niewyspana na maxa, w dodatku pewne
          okoliczności zmusiły mnie do dwugodzinnego marszu codziennie przez
          te dwa dni... (z okresem! który od niedawna znoszę dość bolenie, że
          tak się dogłębnie podzielę doświadczeniami).
          Było parę kłótni, stawianie na swoim chociaż postarałam się bardzo
          poskromić mojego 6-kronego Skorpiona i ustąpiłam (!!!!), warto było.
          W międzyczasie również okazało się, że musimy się wyprowadzić z
          obecnego mieszkania, bardzo szybko jednak znależlismy następne i
          przeprowadzamy sie za miesiąc smile

          Suma sumarum, okres tego półkrzyża był bardzo internsywny, kilka
          projektów zostało zakończonych, przy ogromnym nakładzie pracy, z
          czego jestem bardzo dumna.
          Miałam pewne poczucie przymusu, że TE RZECZY MUSZĄ BYĆ ZROBIONE! Bo
          naprawdę musiały no i potrafiłam sie zmobilizować do bardzo ciężkiej
          pracy i często ustąpienia, żeby dojść, gdzie powinnam i zakończyć
          coś, co wydawało sie prawie niemożliwe smile

          Ech! Z chęcia przyjmę na klatę więcej takich tranzytów smile))
          • zeta23 Re: ... mój biedny Mars 14.08.07, 03:10
            No moj mars tez niczego sobiesmile) Zrobił mi koniunkcje do slonca w 8
            domu i zakonczylam cos co mi spędzało sen z powiek. Dodatkowo slonce
            sie ustawiło w koniunkcji na MC moim we lwie i zrobilo opozycje do
            IC.
            Dodam tylko ze mam ASC w skoriponie a mars nie ma aspektu do slonca
            natalnie, ale zadzialał modelowo na nowiusmile))
            Ciekawa jestem tylko na jak długo sytuacja ta sie utrwali..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka