uwaga!

16.05.04, 10:25
Cześć,

chciałam Was przestrzec przez stronami dla au-pair, gdzie można sobie "za
darmo" znaleźć rodzinę. Funkcjonują one w dwojaki sposób:
1) agencja, która prowadzi taką stronę pobiera opłatę tylko od zagranicznej
rodziny poszukującej opiekunki. Z nimi podpisują też umowy. Natomiast au-
pairka jest tak naprawde sama. W razie problemów w rodziną otrzymuje
odpowiedz: masz to za co zapłaciłaś (czyt. nic,), nie jest też chroniona
umową zgodnie z którą ma prawo np. do 2 tygodniowego wypowiedzenia i rodzina
może jej podziękować z dnia na dzień.
Oczywiście nie wszystkie rodziny są złe, można natrafić na całkiem normalną.
2) są też portale gdzie obie strony (au-pair i rodziny) mogą rejestrować się
za darmo. Jeśli chodzi o rodziny, które korzystają z takich serwisów, to
przeważnie są to rodziny, które nie spełniają warunków aby mieć legalnie au-
pair: złe warunki, wyzysk itd itp. Z takimi rodzinami żadna agencja nie chce
mieć nic współnego, toteż szukają opiekunek przez te właśnie strony, gdzie
ich nikt nie sprawdzi. Tłumaczą się (te rodziny), że agencje są za drogie.
Być może opłaty są wysokie, ale jeśli kogoś stać na au-pairkę, utrzymanie
jej, wypłacanie jej kieszonkowego, to jednorazowa opłata agencyjna nie
naruszy poważnie ich budżetu. Dla au-pairki, wyjazd do rodziny poznanej
dzięki takiemu portalowi, może być dużo droższy niż zapłacenie polskiej
agencji, która za wszystko bierze odpowiedzialność.

Pamiętajcie o tym, zamim skorzystacie z "darmowych" stron dla rodzin i au-
pair.

T.
    • kaja_ Re: uwaga! 16.05.04, 11:23
      a skąd o tym wiesz? na jakiej podstawie tak sądzisz?
      • taksoofka Re: uwaga! 16.05.04, 12:08
        Kiedyś sama próbowałam tym sposobem. Efekt? Kilkanaście ofert
        od "niepełnosprawnych studentów", rodzin wielodzietnych ofertujących "super"
        warunki itp. itd. Poza tym znajdz mi na takiej stronie choćby zdanie mówiace o
        umowach między au-pair i firmą - właścicielem takiej strony? Uuuuu, nie ma?
        Zdziwiona? Jedziesz do takiej rodziny i co? Na miejscu okazuje się że warukni
        jakie Ci proponują dalece odbiegają od tego co najpierw proponowali. Przecież
        nie masz niczego na piśmie, a ewentualny wydruk z korespondencji nic Ci nie da.
        To tylko korespondencja, nie umowa. Mówisz o tym rodzinie i otrzymujesz
        ultimatum: akceptujesz albo wracaj do domu. Ponieważ nie masz gdzie mieszkać,
        nie masz kasy zgadzasz się i zostajesz. W tym czasie dzwonisz do agencji,
        która "pomogła" Ci wspaniałomyślnie znależć rodzinę a oni Ci mówią: my
        pracujemy dla rodzin, to one są naszymi klientami, zapłaciły nam za to, aby
        znaleźć im au-pair. Po czym agencja kontaktuje się za Twoimi plecami z rodziną
        i na drugi dzień nie masz gdzie się podziać, bo i czemu nie? Jesteś
        niezadowolona z warunków = będziesz szukać innej pracy, lub bedą z Toba same
        klopoty. Po co mają żyć w świadomości że kiedyś wywiniesz im jakiś numer? Skoro
        i tak niczego z Toba nie podpisywali? Z resztą i tak zaraz dostaną nową
        dziewczynę i może w końcu trafi im się ktoś, kto zostanie na dłużej.

        Jeśli zamierzasz skorzystać w takich serwisów, poproś rodzinę o numer do ich
        poprzedniej au-pairki. Albo powiedza, że Ty będziesz pierwszą, albo powiedzą,
        że stracili już kontakt, ale Marysia (Kasia, Asia...) byłby bardzo zadowolone z
        pobytu. Żadna z rodzin, z którymi się kontaktowałam, nie dała mi numeru, abym
        mogła dowiedzieć sie czegoś z "pierwszej ręki".


        T.
        • nesla Re: uwaga! 16.05.04, 20:11
          taksoofka,
          Mysle, ze przesadzasz. Tak samo jak przez strone internetowa mozesz trafic na
          beznadziejna rodzine przez posrednictwo agencji au-pair. Zadnej ze stron
          agencja nie gwarantuje udanej wspolpracy i wiekszosc biur nie kiwnie palcem aby
          twoja sytuacje poprawic jesli ci sie ona nie podoba.
          Pisze z pozycji ex-au-pair oraz z pozycji potencjalnej rodziny goszczacej au-
          pair. Sama sie zarejestrowalam na takiej stronie i obserwuje zglaszajace sie
          oferty. Posrednictwo agencji kosztowaloby mnie rocznie tyle, ze nie oplaca mi
          sie taki wybor w porownaniu do zlobka (co innego jesli ma sie wiecej dzieci niz
          jedno). Z reszta tu nie chodzi tylko o to co sie oplaca a co nie, ale o
          wzajemne zaufanie, ktorego zadna agencja, zaden posrednik nie zapewni. Jako
          byla au-pair spotkalam sie z wieloma przypadkami beznadziejnymi, pomimo ze
          zalatwiane byly przez posrednikow, wierz mi, to zadna gwarancja!! tak samo jak
          nie sprawdzaja au-pair tak nie sprawdzaja rodzin, wiele moglabym opowiedziec na
          ten temat, ale to za dluga historia. Jednoczesnie wiem ze coraz wiecej rodzin
          woli obejsc sie bez posrednika i korzysta z takich portali, niektore z takich
          rodzin znam osobiscie i wiem ze to sa normalni ludzie. Nie uogolniaj wiec
          sadzac jedynie po swoim przypadku, bo on jeszcze o niczym nie swiadczy. Wg
          twojej teorii ja nie mamy szans na au-pair, a uwazam nas za uczciwa, normalna i
          tolerancyjna potencjalna rodzina, przy ktorej au-pair z pewnoscia spedzilaby
          ciekawy i budujacy rok.

          Od siebie dodam tyle, ze chociaz wiem, ze sie tak zdarza, to wydaje mi sie, ze
          jezeli matka zostawia swoje dziecko pod opieka obcej osoby to naturalna i
          oczywista rzecza jest to, ze zdaje sobie sprawe z tego, ze traktowanie au-pair
          odbija sie na traktowaniu dziecka przez au-pair.

          Podsumowujac, przy decyzjach nalezy byc uwaznym i mozliwie ubezpieczyc sie od
          wszelkich niespodzianek, zawsze miec drugie wyjscie w zanadrzu (chocby tyle
          kasy aby miec na bilet powrotny), ale nie rezygnujcie z internetu, bo to
          przesada, to tak potezne medium w dzisiejszych czasach, ze naprawde coraz
          wiecej ludzi korzysta z tego wlasnie po to aby uniknac zbednych kosztow, marz,
          formalnosci itd.. to globalna tendencja nie tylko w swiecie au-pair ale
          wszelkiego rodzaju dzialalnosci.

          Pozdrawiam
          Nesla
          • taksoofka Re: uwaga! 16.05.04, 21:24
            Powiedz mi tylko, z ręką na sercu, czy podpisywałaś Ty lub Twoi znajomi jakąś
            umowę, kontrakt z au-pair? Wątpię. A czemu? Przecież to normalne, żeby
            ustalenia spisywać na papierze. Na jakiej podstawie au-pairki mają jakieś prawa
            np. prawo do wypowiedzenia czy urlopu?

            Wyobraz sobie ja też byłam au-pairką, więc niektóre rzeczy o których tu pisze
            znam z pierwszej ręki.

            Zamierzasz być rodzina goszczącą? A jak przez telefon sprawdzisz np.
            referencje? I Ty chcesz oddać swoje dzieci w ręce kogoś, kogo znasz tylko przez
            telefon? Brawo.

            T.
            • nesla Re: uwaga! 17.05.04, 08:20
              Nie podpisalam z nikim zadnej umowy, bo jeszcze nigdy zadnej au-pair u siebie
              nie goscilam. Sama au-pair bylam i to przez posrednictwo duzej i znanej firmy i
              rowniez nikt ze mna zadnej umowy nie podpisywal. Malo ktora au-pair (a znalam
              ich bardzo wiele) miala umowe. Korzystanie z posrednika niczego tu wiec nie
              gwarantuje!!! Powtarzam to, bo przeciez to bylo sednem twojego listu (a nie
              sens zatrudniania au-pair jako taki)
              Sprawdzac au-pair bede nie tylko przez telefon, bo mam zamiar sie z nia spotkac
              albo w Polsce albo w Holandii, z reszta to nie twoj problem.. Poza tym to nie
              zmienia faktu, ze przez posrednika moge trafic na rownie duze szanse trafic na
              beznadziejna au-pair jak i bez posrednika. Taka jest prawda.

              I nie oburzaj sie tak bo nie ma o co!

              Nesla
              • slotna Re: uwaga! 18.05.04, 15:01
                Ooo, ciekawostka (nie piszę tego złośliwie!). Ja będę operką (mam nadzieję;))
                pierwszy raz, ale było dla mnie oczywiste, ze umowę podpisać muszę. Mam w niej
                zagwarantowaną opiekę biura, mozliwośc zmiany rodziny, opiekę na czas zmiany
                (zebym miała gdzie mieszkac i co jeść , jeśli rodzina mnie wywali a nie znajdę
                od razu drugiej), telefon do opiekunki w Anglii, wykaz operek w 'najbliższym
                otoczeniu' itp. Jak dla mnie to bardzo dużo.
                Oczywiście nie wiadomo jak to wygląda w praktyce, ale agencja jest prężna (po
                tygodniu od złożenia dokumentów dostałam pierwszą ofertę!), działa juz długo, a
                jej klientki wydają się zadowolone (podczas wizyt w biurze widziałam kilka
                dziewczyn jadacych któryś raz). W każdym razie, jeśli coś będzie nie tak, będe
                miała podstawę do pretensji, prawda?

                Co do niewiadomej w sprawie rodzin i au-pair, nie zgadzam się zupełnie. Ja
                akurat miałam 'prawdziwe' referencje, ale skąd angielska rodzina ma o tym
                wiedzieć? na referencjach jest rubryka 'checked & comments', agencja dzwoni do
                osoby, która referencję wystawiła. Tylko co z tego, skoro mogę podać nr
                przyjaciółki, albo choćby mamy? Gdyby był sposób, żeby to wszystko sprawdzić...
                ale ile by to musialo kosztowac.

                Podsumowujac - na rodzinę kiepską mozna natrafic i szukajac samemu, i przez
                internet, na bardzo fajną tez. Ale agencja (dobra) tym sie wyroznia, ze oferuje
                jeszcze opieke. (no i oczywiscie załatwia formalnosci itp)

                pozdrawiam
        • c_ann Re: uwaga! 20.05.04, 15:58
          Nie moge się z Tobą zgodzić. Ja właśnie zarejestrowałam się na takiej
          pół-darmowej stronie. Pół-darmowej bo płaciło się tylko za membership, czyli
          m.in. za to że mogło się odpowiadać na zamieszczone ofery. Samo zamieszczenie
          swojej ofery bylo darmowe i tak też właśnie zrobiłam. Skantaktowało się ze mną
          kilka rodzin i z jedną z nich podpisałam kontrakt, w której są m.in. punkty o
          ilości godzin pracy w tygodniu, obowiązkach, dniach wolnych, z jakiego powodu
          rodzina może zerwać ze mną umowę i ile da mi czasu na znalezienie nowej rodziny
          itp. Także to że nie płaci za posrednictwo nie znaczy, ze nie można podpisać
          umowy!!

          Ania
    • kjustynab Re: uwaga! 20.05.04, 21:41
      Swiete slowa- mowie z autopsji.
    • mary_an Re: uwaga! 21.05.04, 12:15
      Ja znalazlam rodzine przez Internet, wlasnie na takiej darmowej stronie i
      swietnie trafilam! TO byly najlepsze miesiace mojego zycia (serio)!! Przed
      wyjazdem moja host-rodzina przyslala mi odpowiednie dokumenty (wszystko bylo
      robione prywatnie, ale przeciez istnieje tez cos takiego, jak prywatna umowa
      miedzy dwoma osobami) umowe, gdzie wszystko bylo bardzo dokladnie
      wyszczegolnione, ksero paszportu, zaswiadczenie o niekaralnosci. Ja wyslalam
      taki sam zestaw dokumentow, na miejscu nie mialam najmniejszych problemow.
      A nawet gdybym jakies miala, to pieniadze zaoszczedzone na prowizji dla agencji
      przeznaczylabym na powrot do domu (nawet jadac przez agence operka placi sama a
      przejazd) i szukanie nowej rodziny.
      Agencja normalna dziala dokladnie tak samo jak internetowa, ale ma swoje
      siedziby i pracownikow i dlatego kasuje o wiele wiecej - przyklad - agencja
      Bona, ktora ma baze internetowa bierze mniejsza prowizje (ale i tak bierze -
      wysylam referencje do nich, oni do agencji partnerskiej za granica, a ona do
      rodziny - po co za to placic, jak moge to zrobic sama, bezposrednio??).
      A jesli chodzi o umowe to tylko poszytaj o operkach ktore z placzem wracaly ze
      stanow, gdzie wyjechaly zupelnie legalnie, z podpisana umowa!! Slyszalam, ze
      statystyki jesli chodzi o przedterminowy powrot do kraju wskazuja na to, ze
      malo komu udaje sie wytrzymac do konca (i co im da posrednictwo?? jak masz
      trafic na wariatow to agencja nic nie pomoze).
      • mijaczek Re: uwaga! 22.05.04, 22:39
        mary_an napisała:
        > przeznaczylabym na powrot do domu (nawet jadac przez agence operka placi sama
        za przejazd) i szukanie nowej rodziny.

        Um... przepraszam, od kiedy operka płaci za przejazd???? Bo ja nie spotkałam
        jeszcze żadnej operki, która jadąc z agencji płaciła za przejazd... proszę o
        sprostowanie :o)

        > Agencja normalna dziala dokladnie tak samo jak internetowa, ale ma swoje
        > siedziby i pracownikow i dlatego kasuje o wiele wiecej - przyklad - agencja
        > Bona, ktora ma baze internetowa bierze mniejsza prowizje (ale i tak bierze -
        > wysylam referencje do nich, oni do agencji partnerskiej za granica, a ona do
        > rodziny - po co za to placic, jak moge to zrobic sama, bezposrednio??).

        No chodziażby po to, żeby pojechać do rodzina, która jest sprawdzona przez
        agencje. Zgadzam się, że na różne rodziny można trafić, ale zawsze możesz
        liczyć na pomoc albo swojej counsellorki/LCC albo Twoje biuro w Polsce może ci
        pomóc (mi np. Mikroserwis pomógł kiedy miałam problem z moją rodziną).

        > A jesli chodzi o umowe to tylko poszytaj o operkach ktore z placzem wracaly
        ze
        > stanow, gdzie wyjechaly zupelnie legalnie, z podpisana umowa!! Slyszalam, ze
        > statystyki jesli chodzi o przedterminowy powrot do kraju wskazuja na to, ze
        > malo komu udaje sie wytrzymac do konca (i co im da posrednictwo?? jak masz
        > trafic na wariatow to agencja nic nie pomoze).

        Hmm... ja wytrzymałam do końca i tak naprawdę przez rok pobytu poznałam tylko
        jedną operkę, która nie wytrzymała i wróciła do domu, ale jej się akurat
        należało. Mnie samej ona trochę krwi napsuła i kompletnie się nie nadawała do
        bycia operką (zresztą ona była Szwedką i zaznaczam, że do Szwedów nie mam
        absolutnie nic :o) można nawet powiedzieć, że ich kocham :o)))) )

        Mam pytanie - skąd ty masz te swoje informacje?
        Pozdrafiam
        Mia
        • mary_an Re: uwaga! 22.05.04, 23:15
          Informacje mam z wlasnych doswiadczen i od znajomych, ktore tez pracowaly jako
          au-pair. Z forum au-pair mam sporo kolezanek, ktore wyjechaly jako operki,
          utrzymujemy kontakt przez gadu-gadu i wiem, jak wyglada ich sytuacja - wlasnie
          jedna kolezanka chce juz po miesiacu pobytu zmienic rodzine.

          Ok, fakt, mozna trafic naprawde swietnie, ale uwazam, ze nie ma to wiele
          wspolnego z wyjazdem przez agencje. Rozmawialam z dziewczynami, ktorych host
          rodziny zapisaly sie do agencji przez internet, wypelnily formularz, przelaly
          kase na konto i potem dostaly oferty au-pair - nikt nie byl u nich w domu, nikt
          ich nie sprawdzal.

          Ja nie mowie tu bron boze o wyjazdach do USA - tam sytuacja jest zupelnie inna,
          caly program au pair jest pod kontrola panstwa. Au pair w Europie sama placi za
          przejazd, czy jedzie przez agencje, ktorej zaplaci za posrednictwo 800zl, czy
          tez sama wszystko zalatwiala, tak jak ja. Przynajmniej wszystkie moje
          kolezanki, ktore jechaly przez biuro musialy placic, wlasnie zajrzalam na kilka
          stron biur i 100% wz nich wymaga oplaty za przejazd/przelot od au-pair!

          Ze strony Mikroserwisu:

          Kraje europejskie:

          *opłata dla Biura Au Pair Mikroserwis - 800 zł
          *opłata wizowa ustalana przez konsulat danego kraju
          *koszt dojazdu do rodziny au pair
          *w przypadku wyjazdu do Anglii i Hiszpanii - koszt ubezpieczenia

          I zobacz sobie, taka dziewczyna, co jedzie do Irlandii, zaplaci 800 zl +
          kolejne 800zl za bilet wydaje 1600 zl, do tego ubezpieczenie i dodatkowe koszty
          wyjazdu, co daje ok. 2000 zl.


          Tak sie sklada, ze mieszkam w Niemczech i ostatnio spotkalam sie z seria
          artykulow mowiacych o niemieckich biurach au-pair. I sprawa wyglada tak, ze
          wystarczy isc do urzedu, zglosic podanie o tzw. Gewerbeschein, ktore kosztuje
          15 euro i juz mozna legalnei prowadzic "agencje". Taka "agencja" wspolpracuje
          z "agencjami" polskimi, ktorym placi sie grube pieniadze za to, ze nie robia
          nic. Moze jest kilka porzadnych agencji, ale tak naprawde wiekszosci zalezy
          tylko i wylacznie na kasie, nigdy nie mozesz byc pewna, jak i gdzie trafisz. I
          dokladnie tak samo jest w calej Europie (powtarzam, nie mowie o USA!). W
          Europie nie ma tez czegos takiego jak amerykanski counsellor, prosisz agencje
          polska o pomoc, oni zwykle kieruja cie do lokalnej, ktora ma wszystko gdzies -
          oczywiscie, nie jest to tez zasada, ale bardzo czesto tak sie zdarza - poczytaj
          sobie na forach au-pair.

          A teraz o powrotach wczesniej - ja bylam tylko na 2 miesiace, wiec wczesniej
          nie wracalam, ale: znam 2 dziewczyny, ktore byly w Holandii, wytrzylamy po 2
          miesiace i wrocily (czekaly az im sie pieniadze za podroz zwroca), jedna byla w
          USA i po 7 miesiacach wrocila, mowila, ze wiekszosc jej znajomych tam
          przynajmniej raz zmienialo rodzine a wiele wracalo wlasnie jakos tak po pol
          roku.

          Mam jedna przyjaciolke, ktora byla jako au-pair w Australii, pracowala od rana
          (6.30) na budzieniu dzieci, ubieraniu, robieniu sniadania, potem wiozla starsze
          do szkoly, z mlodszym siedziala, jak w dzien spal sprzatala, opiekowala sie tez
          sparalizowanym host-ojcem, jak host-mama wracala au-pair gotowala obiad,
          prasowala, prala sprzatala, prace konczyla o 22.30, kiedy juz bylo pozmywane po
          kolacji i wszystkie dzieci poszly spac. I nie zrezygnowala - co powiesz na cos
          takiego? :)
          • dagmara27 Re: uwaga! 23.05.04, 08:27
            To ja moze przylacze sie do dyskusji na temat agencji internetowych... Duza z
            nich czesc funkcjonuje na takiej samej zasadzie jak agencje normalne - tylko z
            ta roznica, ze kontakt z nimi jest wylacznie telefoniczny lub mailowy... tak
            samo proponuja Ci podpisanie umowy i opieke - wiec nalezy wybrac agencje,ktora
            gwarantuje takie rozwiazanie... Jezeli chodzi o wyjazd samemu bez opieki
            agencji (ja tak zrobilam) to szukajac i rozmawiajac z moimi potencjalnymi
            rodzinami pytalam na wstepie czy jest to pobyt legalny, czy podpiszemy
            kontrakt - w kazdym badz razie kwestia legalnego pobytu byla dla mnie
            najwazniejsza... Po drugie trzeba bardzo starannie wybierac rodziny - i to nie
            jest tak, ze wiekszosc rodzin z internetu jest odzucana przez agencje (rodziny
            musza zaplacic duze pieniadze za posrednictwo agencji - i czesto aby ominac te
            koszty korzystaja z agencji internetowych)... Akurat w moja rodzina skorzystala
            po raz pierwszy z posrednictwa w moim przypadku (wczesniej miala operki z
            agencji) i do zlych nie nalezy... Ale moje przyjaciolki korzystaly z agencji
            (jedna wyjechala do Belgii druga do Holandii) i obydwie po jakis 2-3 miesiacach
            zmienialy rodziny (zerwaly umowe z agencja - bo ona nie wywiazala sie z tej
            umowy), ale nowe rodziny poszukaly sobie same (bez posrednictwa agencji)....
            Wiec nie mozna generalizowac i przestrzegac przed czyms co jest forma loterii -
            albo trafisz dobrze albo nie... NIESTETY....
            Pozdrowienia
Pełna wersja