Dodaj do ulubionych

bylam au pair

03.09.06, 14:31
Tak sobie czytam wszystkie posty na forum i az skusilam sie , aby napisac cos
od siebie. Przed kilkoma laty, tak jak wy, zdecydowalam sie na wyjazd jako au
pair. Postanowilam wyjechac na rok, aby podszkolic jezyk . Nie byla to
decyzja latwa, bo jednak trzeba sie przygotowac na zycie w innym kraju, u
obcej rodziny, pokonac bariere jezykowa i do tego podolac obowiazkom. Dlugo
szukalam biura, jak najbardziej wiarygodnego, bo nature mam podejrzliwa i
wole wszystko sprawdzic zanim zdecyduje sie na cos. W koncu wybralam biuro
ANYA z Warszawy, zachecona broszura i telefoniczna rozmowa z mila pania.
Zbieralam dokumenty, list do rodziny, zdjecia z dziecmi itd. W koncu doszlo
do tzw rozmowy w jezyku francuskim, ktora doslownie wymeczylam, bo bylam na
poziomie slabym, ale i tak zostalam zakwalifikowana ( wszyscy zreszta sa). Na
rodzne czekalam krotko – 3 tygodnie, moze dlatego, ze nie bylo wtedy jeszcze
tylu chetnych , co teraz. Bylam szczesliwa. Rozmowa z rodzina rowniez
przemeczona, ale co tam, wyjazd byl zapewniony.
Trafilam pod Paryz, do malutkiej miejscowosci. Rodzina tradycyjna 2+2,
rodzice i dwie male, slodkie dziewczynki . Pierwszy bol, moja znajomosc
jezyka okazala sie jeszce bardziej tragiczna niz myslalam. Drugi bol:czulam
sie jak w pustelniczej chacie. Przez miesiac nie mialam kontaktu z telewizja,
bo rodzina miala go w swoim pokoju i nie ogladala go prawie nigdy. Nie jestem
zwolenniczka siedzenia przed ekranem, ale od czasu do czasu chcialabym
wiedziec, co dzieje sie na swiecie i uwazam, ze telewizja tez jest srodkiem
pomocnym w nauce jezyka. Radia nie nalezalo sluchac, bo dziecko spalo za
sciana, wiec moglabym je obudzic. Tydzien pracy byl tragiczny. Fakt mialam
piec godzin pracy dziennie, ale tak zaplanowane, ze faktycznie caly dzien byl
zajety ( godzina rano, pol godziny w poludnie, 40 minut po obiedzie itd,
oczywiscie kazdy dzien i tydzien byl inny). Rodzice caly dzien byli w domu,
mama nie pracowala, tato pracowal w domu, czulam sie ciagle obserwowana. Kurs
jezyka w merostwie, do ktorego jechalo sie dwoma autobusami, w grupie sami
Azjaci, sympatyczni, ale na poziomie mocno poczatkujacym, nie mialam do kogo
buzi otworzyc. Do Paryza udalo mi sie przyjechac dwa razy w niedziele, bo nie
mialam calych dwoch dni wolnych, ale pol dnia rano, drugie pol kiedy indziej
(czyli liczone jako jeden) i niedziele. Probowalam dodzwonic sie do biura
posredniczacego miedzy ANYA i mna, zero odzewu, linia ciagle zajeta. Zreszta
nawet nie wiem, czy to bylo biuro, czy tylko jakas osoba posredniczaca,
rodzina powiedziala mi, ze kobieta jest Bialorusinka, ale nie byla pewna. W
koncu oni sami zalatwili mi zmiane rodziny, oczywiscie nie rozumieli,
dlaczego wyjezdzam ( a bylam juz chyba 3 au pairka, ktora ich opuscila). Nie
odwiezli mnie nawet na dworzec, szlam z walizami na dworzec, pozniej sama
przejchalam Paryz zmieniajac metro. Ale pal licho, czulam sie tak jakby ktos
mi oddal wolnosc, serio.
Trafilam do rodziny z jednym dzieckiem. Okazalo sie, ze wszystkie formalnosci
zostaly zalatwione PRZEZ INTERNET!!!! Rozumiecie, agencja nawet nie
sprawdzila rodziny, nawet nie spotkala sie z nia!!!!! Czyli wynika z tego, ze
jedziecie w ciemno, ze rodzina moze podac falszywe dane i wziac sobie au
pairke. Nie moglam uwierzyc. Okazalo sie tez, ze poprzednia rodzina nie
ubezpieczyla mnie i nic nie zrobila, zeby uregulowac moj pobyt. Prawda jest
tez taka, ze rodziny wykorzystuja nieswiadomosc dziewczyn i placa jakies tam
ubezpieczenie i tyle. Mi wmawiano,ze skoro mam ubezpieczenie to jestem
legalnie,a to nie jest prawda po nalezy posiadac karte pobytu jako au pair.
Madra zrobilam sie dopiero po pol roku pobytu. U drugiej rodziny zostalam
ponad rok. Raz bylo rozowo raz nie. Fakt, ze podszkolilam jezyk i poznalam
wielu ciekawych ludzi, w tym mojego obecnego meza, zwiedzilam pol Europy.
Mialam kontakt z wieloma au pair i wniosek jest jeden, wiele z nich jest
wykorzystywanych. Pracuja nieraz caly dzien, nie sa placone za nadgodziny,
drobne prace domowe przemieniaja sie w super sprzatanie, male prasowanie w
smiganie zelazkiem po stosie ubran piecioosobowej rodziny. Nie powiem, ja tez
dalam sie czasami wykorzystac. Najgorsze jest to, ze czasami wpada sie w
pulapke, bo skoro rodzina traktuje nas jako jej czlonka , to ciezko odmowic
wykonania pewnych czynnosci, upominac sie o pieniadze.
Po wyjsciu za maz poczatkowo pracowalam jako niania, legalnie. Przed
podjeciem pracy dobrze dowiedzialam sie o szczegoly u osob, ktore wykonywaly
ten zawod. Pilnowalam troje dzieci, bez sprzatania i gotowania. Za caly dzien
pracy dostawalam 1500 euro netto + rodzina oplacala wszelkie skladki . Au
pairki robia to samo za 300 euro. Rodzinom bardziej oplaca sie wziac au pair
niz oplacac nianie, bo te maja wymagania. Gdyby jeszce doszlo placenie za
sprzatanie i baby sittingi…
W sumie nie zaluje wyjazdu, bo nauczylam sie wiele, ale rada jedna , badzcie
swiadome swoich praw, dobrze dowiedzcie sie o szczgoly przed wyjazdem i od
poczatku uswiadomcie rodzine, ze nie jestescie “dziewczynkami od
wszystkiego”. I trzymam kciuki za wszystkie z was!!!

Obserwuj wątek
    • anais_ Re: bylam au pair 04.09.06, 11:11
      ile dostawałaś za dzień pracy netto jako opiekunka? i ile musiałaś wydać na
      utrzymanie?
      • cachemire Re: bylam au pair 04.09.06, 21:40
        We Francji opiekunki do dzieci sa placone nastepujaco:
        Rodzina moze zadeklarowac ja na maksymalnie 40 godzin tygodniowo, godzina jest
        placona 8.30euro brutto, czyli okolo 6 netto. Kolejne osiem godzin tygodniowo
        placone jest 20 procent wiecej za kazda godzine i powyzej 48 godzin 50 procent
        wiecej za kazda godzine. Tak wiec godziny powyzej 40 godzin sa traktowane za
        godziny dodatkowe. Wiekszosc opiekunek pracuje 48 godzin tygodniowo, czyli
        dostaje ponad 1400 netto. Mozesz jesc u rodziny (obiad)lub za kazdy dzien
        bedziesz placona 4.35 euro na twoj posilek (dodatkowo do pensji). Dodam, ze
        opiekujesz sie tylko dziecmi, zadnych prac domowych. Tak jest wedlug prawa, bo
        rodziny wykorzystuja nieswiadomosc kandydatek. Jezeli chodzi o utrzymanie, to
        jest roznie, ja akurat mieszkalam ze swoim mezem. Dodam, ze Polki sa cenione
        jako opiekunki i znam dziewczyny, ktore po pobycie au pair znalazly prace u
        rodzin bez problemu w ciagu kilku dni. Jezeli interesuje cie wyjazd do Francji,
        podam ci bardzo dobra strone internetowa, z ktorej sama korzystalam (i nie
        tylko ja).
        • anais_ Re: bylam au pair 05.09.06, 16:29
          hej, podaj mi jakbyś mogła, może być na priv
          a ile zostałoby na czysto po opłaceniu jakiegoś pokoju i wydaniu na jedzenie i
          opłaty - da się z tego wyżyć, opłacić jakiś kurs francuskiego?
          pozdrawiam
          • cachemire Re: bylam au pair 05.09.06, 22:17
            Anais,Wyslalam ci maila.
            • anais_ Re: bylam au pair 07.09.06, 15:25
              dziękuję
    • dzwony1 Re: bylam au pair 05.09.06, 10:32
      Witam, Cie. Jestem Hostka i goscilam klika Aupair u siebie juz.
      W kazdej historii jest duzo pradwy , ale i duzo wynika do jakiej trafisz
      rodziny i na jaka trafisz Aupair. Nie mozna generalizowac.
      nie bede sie rozpisywac, bo nie ma sensu. Znam historie dobre i zle, czasem
      jestem dumna, ze jestem Polka a czasem wstyd mi za nasze rodaczki.
      Mam dobry kontakt z dwoma naszymi bylymi Aupair, jednej nie chce widziec ( za
      brak wyobrazni i odpowiedzialnosci w stosunku do dzieci) a trzecia dwa dni temu
      wystawila nas do wiatru ( byla u nas, poprostu przekonala mnie do wybrania jej,
      odmowilam dwom innym dziewczynom, a dwa dni temu zadzwonila, ze jednak idzie
      gdzie indziej). Musze szukac pilnie od nowa. Sa rodziny, ktore biora Aupair
      dla wygody i sa takie, ktore potrzebuja pomocy do normalnego funkcjonowania. Ja
      i moj maz nie mamy rodzin w Holandii, oboje pracujemy, moj maz czesto podrozuje
      a i mnie sie zdarza, may dwoje cudnych dzieci i chcemy zyc normalnie, a do tego
      potrzebujemy poprostu pomocy. Prosze nie stasz, nie wszystkie wyjazdy i rodziny
      sa takie starszne. Pozdrawiam.
      Dzwony
    • mary_an Re: bylam au pair 05.09.06, 21:02
      No widzisz, ja bylam au-pair 7 razy i za kazdym razem bylo super pod kazdym
      wzgledem, a teraz po raz ostatni trafilam na taka rodzinke, ze wlasnie od nich
      uciekam i juz wiecej sie w operowanie nie bawie. Zawsze mozna zle trafic, ale
      mysle, ze mozna tego uniknac - trzeba siebie i swoja prace szanowac i wymagac
      tego od innych. A Ty czemu najpierw sie nie dopytalas o wszystkie szczegoly i
      nie omowilas z nimi tematow takich jak praca, szkola, czas wolny, formalnosci,
      ubezpieczenie itp?? Ja jak wyjezdzalam to najpierw odrzucalam po kilkanascie-
      kilkadziesiat rodzin czekajac na jakas, ktora bedzie mi rzeczywiscie w pelni
      odpowiadala (bo ta za daleko od miasta, tam za male dzieci, tu trzeba sprzatac,
      tam za duzo pracy, ci jacyc dziwni, inni za malo placa etc).
    • mujer1323 Re: bylam au pair 06.09.06, 00:52
      a mnie sie wydaje ze to nie takie proste zanalezc prace jako niania bo ja
      pregladalam ogloszenia w angli i rzeczywiscie placa tyle ile mowisz ale
      wymagania maja ze musi byc native speaker albo 3 lata doswiadczenia jako niania
      i to tylko refer z angli sie licza
      no i trzeba byc na miejscu a nie kazdy ma taki komfort ze ma znajomych czy meza
      za granica
      niektorzy tez wymagaja jakichs certyfikatow od niani
    • mujer1323 Re: bylam au pair 06.09.06, 01:01
      a poza tym ja np teraz mam 480 euro mies za 25h tyg ale jak sie doliczy bilet
      miesieczny komorke(bo za to placa) no nie mowie o jedzeniu i pokoju to juz
      wyjdzie ok 530euro moj kurs francuskiego kosztuje 290euro za poziom-ktory trwa
      ok 5 tyg-to wyjdzie jakies 800euro mies wiec to wychodzi tyle co ma niania
      jakby pracowala polowe godzin
      a jak sie doliczy jedzenie utrzymanie i oplate za loty to nawet wiecej
    • cachemire Re: bylam au pair 06.09.06, 21:53
      Jedna z przeszkod w udanym pobycie jako au pair jest brak dobrej
      znajomosci jezyka. Ja akurat mialam pieknie napisany list od rodziny
      przedstawiajacy wszystko od A do Z, jakos przebrnelam przez rozmowe
      telefoniczna. Rzeczywistosc moze okazac sie inna. W moim przypadku male
      miasteczko pod Paryzem okazalo sie naprawde miejscem, gdzie diabel mowi
      dobranoc, dojazd do Paryza dziwnie zagmatwany, zapewniony kurs jezykowy
      totalnym niewypalem. Nie mialam dostepu ani do telewizji ani do prasy. Przy
      pierwszej rozmowie telefonicznej spytano sie mnie, czy telewizja jest dla mnie
      wazna, powiedzialam zgodnie z prawda, ze nie, ale takie zupelne odciecie od
      swiata przygnebialo mnie tylko. Gdybym lepiej znala francuski, moze wylozylabym
      jasno, co mi lezy na sercu, a tak zrobila sie atmosfera niezbyt przyjazna.
      Zaznaczam, ze agencja mi nic nie pomogla, z biegiem czasu mysle, ze lepiej by
      bylo, gdybym skorzystala z internetu.
      U drugiej rodziny tez poczatkowo przemeczylam sie. Drobne sprzatanie
      przemienialo sie w wielkie sprzatanie, bo wszystko zalezy, co kto rozumie przez
      slowo « drobne ». Do prasowania ubran dziecka bylo zawsze COS dorzucane , do
      kolacji dziecka zawsze COS bylo proszone dodatkowo do przygotowania. I to COS
      staje sie w koncu regula. Nawet nie wiecie, co dziecko moze zrobic … Oczywiscie
      na poczatku nic nie mowilam, zapewniajac, ze juniorek jest ok, inteligentny i w
      ogole super. Przeciez nie moglam od razu zaczac swojej edukacji. Z czasem
      wszystko nabralo postac normalna. Oswoilam sie z rodzina,obowiazkami, z
      jezykiem, odbylam rozmowe z rodzina. Teraz jestesmy w dobrych kontaktach, dalej
      utrzymuje kontakt z dzieckiem, ktore okazalo sie w koncu fajnym maluchem.
      Podczas mojego pobytu poznalam wiele au pair. Wiele z nich trafia do rodzin
      wykorzystujacych naiwnosc, ciezko im oplacac kurs ( sa bardzo drogie i naprawde
      czasami zostaje niewiele dla siebie), rodzina nic nie robi, aby uzyskaly karte
      pobytu. Mi pierwsza rodzina staral sie wmowic, ze skoro mam ubezpieczenie to
      jet ok, moj pobyt jest zalegalizowany. Spotkalam dziewczyny spiace w jednym
      pokoju z dzieckiem lub w jakims obrzydliwej kawalerce, traktowane jako
      samodzielne lokum dla au pair. Za podrzucone pare uzywanych ciuchow czujace
      zobowiazanie do darmowych baby sittingow, czy tez nieplaconych nadgodzin. Sa
      tez pobyty udane, ale ja spotkalam wiecej tych zlych. Jedynym plusem jest moze
      kontakt z jezykiem, innym krajem, ciekawymi ludzmi . Dla niektorych jest tez
      okazja do rozpoczecia studiow , kursow, co bylo w moim przypadku. I jak mowie,
      lepiej przed wyjazdem podszlifowac jezyk, bo ten jest kluczem do dobrej
      komunikacji.
      I jezeli cos wam nie odpowiada, nie kumulujcie wszystkiego w sobie, probujcie
      rozmawiac z hostami, nawet w formie Kali byc, Kali miec. W przeciwnym razie
      moze dojsc do spiec miedzy wami.
      • mujer1323 Re: bylam au pair 06.09.06, 22:22
        wiesz co w takim razie ja tez nie jestem tu legalnie tez myslalam ze jak mam
        ubezpieczenie to jestem legalnie a w koncu wyszlo na to ze mam tylko karte euro
        jak bylo daleko to mieli wszystko zalatwiac a teraz sie do tego nie zabieraja

        no ale przeciez nie zmienie z tego powodu rodziny bo poza tym sa fajni i
        spelniaja wszystkie moje wymagania wiec dlugo bym szukala takiej rodziny

        jeszcze teraz jak sie okazalo ze musze chodzic na kurs jez po poludniu i to
        koliduje z odbieraniem dzieci ze szkoly powiedzieli ze sie dostoduja i zebym
        sie nie przejmowala ze dzieci moga isc na swietlic
    • magda2685 Re: bylam au pair 07.09.06, 12:00
      Ja tez bylam au pair, z krotkim stazem,no ale.
      moja historia rozpoczela sie rok temu na wakacje jak wyjechalam do Francji w
      Alpy,bylo super i bylam bardzo zadowolona, poznalam super ludzi i chlopaka, no i
      rodzina zapytala sie czy mam ochote wrocic za rok. Powiedzialam tak, bo wszystko
      bylo super.Do czasu... przyjechalam w lipcu, prace zaczelam 4 i od samego
      poczatku klopoty i niedomowienia. Wszystko mialo byc jak rok temu, praca 5
      godzin, bez baby siting, bez porzadkow i normalny rozklad dnia.
      Po przyjezdziz wyladowalam u mamy mojego chlopaka bo nie mieli miejsca w domu a
      wszystkie domki na lato byly juz wynajete( maja agencje nieruchomosci)dobrze ze
      znalazlam schronienie,potem caly dzien pracy mialam rozpierniczony ze hej, nic
      nie moglam zrobic i zdarzalo sie ze z dziecmi bylam po 11 godzin bez przerwy,
      jak powiedzialam ze nie bede tyrac jak osiol i ze mi nie pasuje sytuacja
      poprawiala sie na kilka dni,dodam ze moi hosci klocili sie caly piorac wszystkie
      mozliwe brudy przy wszystkich w dziecmi wlacznie, a bicie dzieci bylo na
      porzadku dziennym za byle co( to co widzialam to moje)gdyby nie mama mojego
      chlopaka to po tygodniu wrocilabym do Polski.W takich warunkach pracowalam przez
      miesiac. Dostalam 300 euro tak jak bylo umowione ale jakby moi howiona i do
      hosci zapomnieli ze mam byc zywiona i kupowalamsobie tez jedzenie co tania
      rzecza nie jest( ale upomnialam sie o swoje potem)W sierpniu dowiedzialam sie ze
      prawdopodobnie moj host wyjedzie z dziecmi na wakacje na tydzien, bez ze mnie
      wiec bede miala tydzien wolnego, miedzy czasie przyjechaly corki mojego hosta z
      pierwszego malzenstwa wiec mialam duzo wolnego bo on gral role dobrego taty,
      niesamowicie klocac sie ze swoja obecna partnerka,ppotem mialam wolny dlugi
      weekend na 15 sierpnia, malo co pracowalam i nigdy nie wiedzialam o ktorej
      zaczne , rano czy wieczorem, zdazalo sie ze czekalam na telefon caly dzie i
      nagle bedac w aptece odbieram telefon ze mam natychmiast przyjsc na 15 minut
      przypilnowac dzieci.po czymm nie wytrzymalam i powiedzialam ze nie jestem
      niewolnikiem i jak bierze kogos dopracy to dwie strony powinny sie szanowac,
      itd.Jak pytalam czy moj host pojedzie na wakacje to on odpowiadal ze nie wie,
      jak pytalam hostki co mam zrobic albo gdzie isc to ona mowila zobacz z hostem, i
      tak mnie odsylali jedno do drugiego, po czym 17 sierpnia moj host wyjechal a mi
      oswiadczono ze mnie nie potrzebuja i minawet nie zaplacili gdyz stwierdzilili
      ze prawie nic nie pracowalam w sierpniu.Jednym slowem dalam sie wyrolowac.Mogli
      przeciez powiedziec ze mnie potrzebuja tylko na miesiac tak moglabym znalezc cos
      innego na sierpien a tak z mnie przyblokowali ze nic nie moglam zrobic. Fille au
      pair to dla mnie sprawa skonczona. Teraz szukam pracy nounou platnej normalnie.

      Pozdrawiam wszystkie byle i przyszle au pair

      Magda
      • cachemire Re: bylam au pair 07.09.06, 21:46
        Magda, wyslalam ci wiadomosc na adres gazetaowy, pozdrawiam
        • magda2685 Re: bylam au pair 07.09.06, 22:21
          dzieki wielkie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka