Dodaj do ulubionych

milosc a seks

01.07.11, 13:13
Witam,
potrzebuje porady.
Od dwoch lat jestem w zwiazku z mezczyzna, ktorego kocham i ktory kocha mnie. Jestesmy ze soba szczesliwi, dobrze sie dogadujemy na codzien, planujemy wspolna przyszlosc. Wszystko byloby super gdyby nie to, ze moj partner nie pociaga mnie seksualnie. To nie jest tak, ze mnie od niego odrzuca, lubie sie do niego przytulac, lubie go dotykac ale nie ma to podloza stricte seksualnego. Seks towarzyszy nam od poczatku zwiazku, niestety moj partner nie jest zbyt dobry w lozku i nie licze na poprawe, moze nawet nie tyle nie licze, co nie chce mi sie go "edukowac" bo seks z nim jest mi obojetny. Wiem, ze dla niego jest wazny, nie musze sie do seksu zmuszac, bo kocham go i chce, zeby mu bylo dobrze, fakt jednak, ze ja niczego nie odczuwam, zadnego napiecia, nic. Generalnie nie jestem osoba, dla ktorej seks jest istotna czescia zycia i moglabym go nie miec, jednak kiedy jestem w zwiazku udany seks sprawia mi przyjemnosc (tak bylo w poprzednich zwiazkach, w ktorych partnerzy mnie pociagali seksualnie). Nie cierpie bardzo z tego wzgledu, ze nasze pozycie seksualne nie jest fajne (z mojej strony - moj partner jest zadowolony, bo przeciez nie powiem mu, ze uprawianie seksu z nim jest mi obojetne - nie przykre, ale obojetne). Generalnie jedyna wartoscia uprawiania seksu z moim partnerem jest kwestia posiadania potomstwa. Bardzo chcemy miec dzieci.
I pytam: co robic. Czy nasz zwiazek ma szanse na przyszlosc? Czasem zastanawiam sie, moze nie pasujemy do siebie (chodzi o seks), wiec moze nie warto byc razem. Ale kiedy wyobrazam sobie, ze mielibysmy sie rozstac, robi mi sie przykro, wiem ze bym za nim tesknila, ze brakowaloby mi go. Oczywiscie wiem, ze po czasie poznalabym kogos innego i ze ulozylabym sobie zycie na nowo... ale pytam sie: po co? Gdyby seks byl dla mnie bardzo istotny, na pewno bardzo by mi ciazylo, ze maz mnie nie pociaga, nie podnieca. Ale w obecnej sytuacji nie jest to dla mnie duzym problemem... nie mam duzych potrzeb seksualnych (czasem zaspokajam je sama i to mi wystarczy). Wiem, ze moze byc tak, ze kiedys, np za prare lat poznam kogos, kto moze mnie seksualnei pociagac. Ale tak mogloby sie stac, gdyby moj partner mi pod tym wzgledem odpowiadal, w koncu wiadomo, ze z czasem seksualnosc w zwiazku sie zmienia, czesto na na niekorzysc.
Co robic? Czy to mozliwie, ze go kocham ale nie interesuje mnie seksualnie? Nie jestem oziebla, mialam partnerow, takze stricte seksualnych. Mam 31 lat, uwazam ze to czas, zeby sie ustatkowac, zalozyc rodzine. W tej sytuacji priorytetem jest dla mnie porzadny facet, ktorego kocham i jestem pewna. Co jest z tym seksem, dlaczego on mnie nie pociaga, mimo ze go kocham?
Obserwuj wątek
    • n.wataha Re: milosc a seks 01.07.11, 13:20
      No to mam dla Ciebie lekturę w sam raz jako odpowiedź na Twoje rozterki:

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,126497793,126497793,mlode_malzenstwo_a_1_ego_razu_brak.html
      Młode małżeństwo, a brak seksu. Zaś do czego może prowadzić ten brak seksu czy choćby wspólnego dobrania się partnerów we wzajemnych oczekiwaniach, na tamtym forum znajdziesz setki wątków.

      Jednym słowem - nie ma szczęśliwego małżeństwa, bez szczęśliwego seksu, no chyba, że oboje małżonkowie są impotentami lub z góry ustalają, że sferę seksualności będą "załatwiać" poza małżeństwem (z tym, że ten drugi przykład, to skrajnie rzadki przypadek).
      • kawapoturecku Re: milosc a seks 01.07.11, 13:28
        Hej, znam ten watek.
        Mysle jednak, ze u nas jest inny problem, a raczej u mnie. My mamy seks regularnie, moj partner jest zadowolony, kwestia seksualna nie wplywa na nasze wzajemne relacje, problem siedzi wylacznie we mnie. Nie mam tez potrzeby szukania spelnienia seksualnego poza zwiazkiem, bo tej potrzeby nie czuje. Poza tym nie znam nikogo, kto by mnie seksualnie pociagal - mam na mysli obecnie.
        Wazne jest, ze spelniam oczekiwania mojego partnera w kwestii seksu, nie mam z tym problemu, nie robie tego wbrew sobie, bo robie to z milosci i z miloscia. Problem lezy wylacznie we mnie, w tym, ze ja osobiscie nie czuje pociagu do mojego meza, mimo ze go kocham. Czy te dwie rzeczy sie wykluczaja? Nie jestem przez te sytuacje nieszczesliwa, raczej zdziwiona, ze cos takiego jest mozliwe.
        • n.wataha Re: milosc a seks 01.07.11, 19:02
          kawapoturecku napisała:
          ...

          Wątek ten zapodałem Ci nie w celach porównawczych problemów czy objawów, lecz raczej byś zrozumiała, że dobry, przynoszący przyjemność obu partnerom to podstawa związku. I raczej uczucie jakim jest miłość nie zapełni luki, jaka może się wytworzyć gdy dobrego seksu brak.

          Podstawą udanego związku jest oczywiście miłość, zaufanie, partnerstwo itd., itp. Ale gdy poza tymi elementami choć jeden z partnerów czuje, że seks jest kiepski (lub w ogóle go brak), to jest to jeden z najistotniejszych elementów powstawania problemów małżeńskich.
          I nie istotne który z partnerów jest sfrustrowany seksem, czy to kobieta, która nie jest zaspokojona, czy facet, któremu brakuje seksu z partnerką, zawsze z tego lęgną się kłopoty.

          Ale również kłopoty zaczną się gdy jedno z partnerów przymusza się do seksu wbrew własnej woli, na zasadzie "nie lubię się z nim kochać, ale jeśli nie będę to robiła, to odejdzie/znajdzie sobie inną", ponieważ mądry partner prędzej czy później zauważy, że jest jedynie biorcą seksu, a druga strona wcale z tego przyjemności nie ma.
        • oxf Re: milosc a seks 01.07.11, 22:22
          piszac ze ten osobnik cie nie podnieca i nie porusza ale go kochasz, to tak jakby dokonala wyboru, przemyslala sprawe i uznala ze kochasz. To dobrze miec jakos poukladane pod sufitem, roznie ludzie to maja, wybrzydzaja szukaja nie wiadomo czego. Ale ty piszesz tak stanowczo ze on na ciebie nie dziala. Moze tkwii to tez w jego wygladzie? Zastanawia mnie czy jestes zaspokojona w tym seksie? Bo nie wiem czy fakt ze on cie nie pociaga oznacza ze nie masz satufakcji a z drugiej strony piszesz kochasz? Czyli jaka jest to materia? Wyboru?
    • kag73 Re: milosc a seks 01.07.11, 13:27
      Co to znaczy "nie jest zbyt dobry w lozku"? Moze wlasnie przydaloby sie go "edukowac", bo bylaby poprawa a to wazne skoro poza tym Ci odpowiada i chcesz z nim zostac.
      Jak najbardziej mozesz go kochac a nie odpowiada Ci w lozku. Nie wiem co konkretnie Ci nie odpowiada, ale dziwi mnie, ze nie chcesz go "nauczyc" co by Ci sie podobalo.
      Zwiazanie sie z nim jest dosc ryzykowne, bo moze sie za jakis czas okazac, ze chcesz jeszcze mniej zblizen i dla niego zacznie sie problem. Poza tym jestem zdania, ze jak ktos jest seksualnie zadowolony w zwiazku, inni przypadkowo napotkani nawet jezeli moze troche kreca, maja duzo mniejsze szanse, albo nie maja szans.
      Ja bym sie nie pakowala w taki zwiazek. Niemniej jednak jezeli dla Ciebie seks jest niewazny i jestes gotowa cale lata sie poswiecac i rozkladac nogi...Bo jak sie przestaniesz poswiecac moga zaczac sie problemy z jego strony. Co przyniesie przyszlosc, nie wie nikt, ale terazniejszosc musi byc "the best", jak dla mnie, inaczej nie biore.
      • kawapoturecku Re: milosc a seks 01.07.11, 13:31
        kag73 napisała:

        > Co to znaczy "nie jest zbyt dobry w lozku"?
        To oznacza, ze nie jest dla mnie wystarczajaco meski, jest taki delikatny ale nie meski - delikatny, tylko taki... no nie wiem jak to okreslic. No nie kreci mnie zupelnie jego sposob bycia na tej plaszczyznie. Czy to mozna zmienic "edukacja" ? Nie sadze.
        • n.wataha Re: milosc a seks 01.07.11, 19:16
          kawapoturecku napisała:

          > To oznacza, ze nie jest dla mnie wystarczajaco meski, jest taki delikatny ale n
          > ie meski - delikatny, tylko taki... no nie wiem jak to okreslic. No nie kreci m
          > nie zupelnie jego sposob bycia na tej plaszczyznie. Czy to mozna zmienic "eduka
          > cja" ? Nie sadze.

          No to powiedz mu to. Oczywiście w delikatny sposób naprowadź go na to jaki według Ciebie w łóżku być powinien. Zaproponuj, że dzisiaj chciałabyś "ostrego seksu", by zabrał się za Ciebie jakby wrócił po kilku latach z bezludnej wyspy.

          Jeśli Twoje reakcje po takim seksie będą wyraźne oraz pozytywne, to z pewnością facet zrozumie, że dla Ciebie właśnie taki seks jest "jazdą bez trzymanki" i następnym razem nie będzie miał już oporów, by być bardziej "męski", a mniej "miziowaty".

          W łóżku również powinna odbywać się pewna forma edukacji. Facet całkiem przypadkowo zrobi coś co jest dla Ciebie wyjątkowo przyjemne, to okaż mu to, powiedz mu "jeszcze" albo nawet wykrzycz). Pieści Cię w jakiś specyficzny sposób, który daje Ci rozkosz ręką cz językiem? To chwyć go za rękę czy za głowę, gdy będzie przestawał i jednoznacznie pokaż mu żeby nie przestawał.
          Naprawdę nikomu jeszcze z głowy korona nie spadła gdy powie w łóżku, "a teraz popieść mnie tak czy tak lub pokochaj się teraz ze mną w tej czy innej pozycji".

          Mało tego! Takie jednoznaczne artykułowanie swoich potrzeb przełamuje bariery porozumiewania się i gwarantuję Ci, że i Twój facet zacznie mówić Ci co Ty mogłabyś w danej chwili zrobić dla niego, by miał większą rozkosz z Waszych zabaw.
          I tak oto dojdziecie do momentu, że seks między Wami będzie tak wspaniały, że nigdy nie pomyślicie, że moglibyście robić to z kimś innym, a partner zacznie w Waszych oczach wyglądać jak kochanek z Brazylijskich tellenowel (to był oczywiście żart, ale naprawdę stwierdzisz, że sama sobie "wychowałaś" najlepszego kochanka pod słońcem).

          Tylko trzeba się przemóc i chcieć się nawzajem edukować w łóżku.
    • hanulllka Re: milosc a seks 01.07.11, 13:49
      Skąd ma wiedzieć, że Ty jesteś niezadowolona, skoro mu o tym nie mówisz (nie "edukujesz")? Jak człowiekowi wydaje się, że wszystko jest ok, to nie ma potrzeby zmiany, bo po co zmieniać, skoro jest dobrze? Dopóki mu nie powiesz, on będzie żył w przeświadczeniu, że ty jesteś seksualnie usatysfakcjonowana, a usatysfakcjonowana przecież nie jesteś. Choć wiem, że mogłabyś być, gdybyś z nim otwarcie pogadała o swoich potrzebach, fantazjach, o tym, co lubisz a czego nie. To takie proste i może przynieść tyle korzyści!
      • hanulllka Re: milosc a seks 01.07.11, 13:51
        a jeszcze jedno zdanie.
        Może on jest taki delikatny, bo uważa, że Ty tego od niego wymagasz. Może sam wolałby ostrzej, ale boi się, że Tobie to nie będzie odpowiadać?
        KOMUNIKACJA!
        • kag73 Re: milosc a seks 01.07.11, 13:57
          Otoz. On mysli, ze Ty taka delikatna, to z Toba trzeba tak delikatnie. A moglabys mu kiedys szepnac do ucha co ma zrobic i jak, albo jak lubisz. Czasem w jakies luznej rozmowie z winkiem wspomniec jak bys chciala i co Cie czasami kreci.
    • ewa.zeromska Re: milosc a seks 01.07.11, 16:07
      Znam kobiety, które powiedziałyby, że to idealny układ, bo ty nigdy nie tracisz kontroli, jesteś trzeźwa emocjonalnie, bierzesz ze związku to, co chcesz - np. dziecko.
      Nie pytaj innych, czy to wystarcza. Pytaj siebie. Jednym wystarcza innym nie.
      Myślę, że jeśli się z nim zwiążesz, to kiedyś odlecisz seksualnie, bo życie postawi na twojej drodze taką "pułapkę", no chyba, żeby to cię ominęlo.
      Ale załóżmy, że postawi. I co wytrwasz w tym układzie?

      Miłość ma różne oblicza, różne wartości, a każdy mierzy ją na swoją miarę. Nie ma czegoś takiego jak miłość w ogóle.
      Niemniej ja mam wrażenie, że ty bardzo dobrze wiesz, czego chcesz i dobrze dla siebie kalkulujesz.
      Pozdrawiam
    • izawawa Re: milosc a seks 02.07.11, 10:09
      >Generalnie jedyna wartoscia uprawiania seksu z moim partnerem jest kwestia posiadania potomstwa.
      Mam 31 lat, uwazam ze to czas, zeby sie ustatkowac, zalozyc rodzine. W tej sytuacji priorytetem
      jest dla mnie porzadny facet, ktorego kocham i jestem pewna. Co jest z tym seks
      em, dlaczego on mnie nie pociaga, mimo ze go kocham?
      A co będzie tą wartością uprawiania seksu jak już się tego potomstwa doczekasz? Prędzej czy później sprawa się rypnie, wystarczy, że zobaczy cień znudzenia na twojej twarzy ostatecznie nie można udawać orgazmów w nieskończoność. To chłodna kalkulacja (żeby nie powiedzieć "działanie z premedytacją" czy "wyrachowanie") a nie żadna miłość, po prostu czujesz się z facetem bezpiecznie i masz świadomość, że na rynku matrymonialnym towar jest już mocno przebrany a i ty masz szanse mniejsze niz parę lat temu. A za jakiś czas przeczytamy:"Droga Redakcjo, dlaczego mój mąż z porządnego faceta zamienił się w kawał drania"...
    • galasretka.pluskawkowa Re: milosc a seks 03.07.11, 11:22
      Ja byłam w takim związku wiele lat. Mogłabym napisać dokładnie to samo, co Ty piszesz. Kochałam, ale nigdy nie miałam najmniejszej potrzeby, aby znaleźć się z partnerem w jakiejkolwiek sytuacji intymnej. Oczywiście starałam się dla niego, żeby sprawić mu radość. Ale w końcu, po latach zabrakło mi sił, żeby robić coś, co kompletnie nie sprawiało mi frajdy. Zaczęłam go traktować jak brata, jak przyjaciela. Mogłam z nim żyć bez seksu i być z nim szczęśliwa. Nie chciałam rezygnować z tego układu, bo wydawało mi się, że mało jest małżeństw na świecie, w których ludzie są dla siebie tak dobrzy, uczciwi, nie kłócą się, szanują wzajemnie itp. a my to wszystko mieliśmy. Nie było jedynie pożądania - z mojej strony. On nie był w stanie zaakceptować takiej relacji na całe życie i w końcu nasz związek się rozpadł, choć oczywiście przyjaźń pozostała. Teraz jestem już z kimś innym. Może i kłócimy się w kółko, wkurza mnie momentami niemiłosiernie, czasami mam ochotę go udusić po prostu, ale go kocham i niesamowicie mnie pociąga. I bądź tu człowieku mądry i ufaj rozsądkowi....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka