Dodaj do ulubionych

nacięcie błony dziewiczej

21.05.02, 11:45
Mam pytanie, czy któraś z Was miała przeprowadzany zabieg nacięcia błony
dziewiczej przez ginekologa? Mamy duże kłopoty z defloracją, próbowaliśmy juz
chyba z 6 razy ale za kazdym razem kończy się ogromnym bólem i krwawieniem, no
i niestety mojemu chłopakowi nie udaje się we mnie wejść. Lekarz stwierdził ze
z moja budową jest wszystko O.K, ale wcale nie jestem tego taka pewna. Może
anatomicznie jest wszystko w normie, ale mnie wydaje się że chyba moja błona
dziewicza jest zbyt gruba bo inaczej nie byłoby problemu z jej przerwaniem.
Mam pytanie? Jak wygląda zabieg usunięcia błony przez ginekologa? Czy robi się
to w szpitalu czy w gabinecie? Czy mocno boli i czy mój chłopak mógłby mi
toważyszyć czy to nie jest wskazane? Moze ktoś z Was miał podobne problemy z
defloracją i napisze cos o tym.
Pozdrawiam
Magda
Obserwuj wątek
    • aronia Re: nacięcie błony dziewiczej 21.05.02, 12:38
      Przeszłam swego czasu taki zabieg - z identycznych powodów, co Ty. Ginekolozka
      też kręciła nosem i dowodziła, że z moja budową jest wszystko w porządku i że
      to tylko kwestia psychicznych oporów, ale nie dałam za wygraną, zaparłam się
      rękami i nogami - więc w koncu nacięła mi błonę. Zabieg jest banalnie prosty -
      dostaje się miejscowe znieczulenie (to jest dość bolesny moment, ja miałam
      znieczulenie wykonane igłą, bo nie byłam świadoma, że są mniej inwazyjne
      metody, np. ciekłym azotem - i nie zawalczyłam o swoje "prawa"), a potem
      specjalnym nożykiem (nie znam się na sprzęcie chirurgicznym, więc fachowej
      nazwy Ci nie podam) nacięła mi błonę w 3 miejscach (całej nie usunęła, swoją
      drogą, nie wiem dlaczego). Wszystko razem trwało z 5 minut. Później przez kilka
      dni (w zależności od wielkości nacięcia i indywidualnych predyspozycji) jest
      drobne krwawienie - trzeba po prostu przemęczyć sie z podpaskami, poczekać na
      zagojenie ranki (wstrzemięzliwość wskazana przez najbliższe 2 tygodnie) - i
      tyle. Nie płaci się dodatkowo za zabieg, tylko tyle, co za wizytę (zakładam -
      nie wiem, czy słusznie - że chodzisz do prywatnego ginekologa). Najtrudniejsze
      z tego wszystkiego było pokonanie zażenowania, powiedzenie o swoim problemie +
      przełknięcie dość niewybrednych komentarzy lekarki. No niestety, moja
      potraktowała mnie raczej niedelikatnie - w sensie psychicznym - dlatego więcej
      już do niej nie poszłam, ostatecznie takie "lęki defloracyjne" nie są tematem
      do pokpiwań i kąśliwości, raczej potrzebne jest zrozumienie.
      Acha, i jeszcze jedno - pierwszy stosunek jednak trochę bolał, ale udał się bez
      problemów, pewnie dlatego, że ten zabieg dał mi jakieś poczucie komfortu i
      zminimalizował niemalże do zera obawy przed paraliżującym bólem. A z obecnością
      chłopaka przy zabiegu - jeśli sobie tego zażyczysz - nie powinno być problemu.
      Pozdrawiam
    • sagitarius1 Re: Pragne wtracic pare slow!!! 21.05.02, 21:30
      Nie rob tego!!! Po pierwsze fakt to moze bolec podczas stosunku ale sa na to
      inne metody:
      1. Zmien partnera albo popros tego o bardziej pewne ruchy i to w momencie
      kiedy Ty nie bedziesz sie spodziewala. Wprawa partnera ma tu duzo do tego
      chociazby dlatego ze mocne nagle posuniecie zrobi swoje. Oczywiscie bedzie
      bolalo ale raz a dobrze i po klopocie.
      2. Powoli powoli a do celu. Poprzez czesciowe za kazdym razem rozszerzznie.
      troszke dzis. Za pare dzni znowu i tak do skutku az bedzie szeroka.
      3. Twoje podejscie psychiczne tez ma duzy wplyw. Jesli przed penetracja Ty na
      sam jej mysl dostajesz szoku i boisz sie przed bolem to nic z tego nie bedzie.
      Czasami blona dziewicza to podejscie wzgledne. Duza wazniejsze jest to jak Ty
      sie czujesz. I nawet jesli natnie Ci ja lekarz a Ty ciagle bedziesz miala
      opory psychiczne przed stosunkiem to nadal nie bedzie Ci sie ukadalo w tej
      swerze. Poprostu moze nie jestes jeszcze na to gotowa. Moze Twoj chlopak Cie
      popycha do tego? A tak naprawde Ty nie chcesz tego robic. Jesli tak to bedzie
      Cie bolalo i bolalo i bolalo. Musisz czuc sie swobodnie i tego chciec a
      wszystko bedzie w porzadku.
      Pozdrawiam
      • misialski Re: Pragne wtracic pare slow!!! 22.05.02, 09:01
        sagitarius1 napisał(a):

        > Nie rob tego!!! Po pierwsze fakt to moze bolec podczas stosunku ale sa na to
        > inne metody:
        > 1. Zmien partnera albo popros tego o bardziej pewne ruchy i to w momencie
        > kiedy Ty nie bedziesz sie spodziewala. Wprawa partnera ma tu duzo do tego
        > chociazby dlatego ze mocne nagle posuniecie zrobi swoje. Oczywiscie bedzie
        > bolalo ale raz a dobrze i po klopocie.
        > 2. Powoli powoli a do celu. Poprzez czesciowe za kazdym razem rozszerzznie.
        > troszke dzis. Za pare dzni znowu i tak do skutku az bedzie szeroka.
        > 3. Twoje podejscie psychiczne tez ma duzy wplyw. Jesli przed penetracja Ty na
        > sam jej mysl dostajesz szoku i boisz sie przed bolem to nic z tego nie bedzie.
        > Czasami blona dziewicza to podejscie wzgledne. Duza wazniejsze jest to jak Ty
        > sie czujesz. I nawet jesli natnie Ci ja lekarz a Ty ciagle bedziesz miala
        > opory psychiczne przed stosunkiem to nadal nie bedzie Ci sie ukadalo w tej
        > swerze. Poprostu moze nie jestes jeszcze na to gotowa. Moze Twoj chlopak Cie
        > popycha do tego? A tak naprawde Ty nie chcesz tego robic. Jesli tak to bedzie
        > Cie bolalo i bolalo i bolalo. Musisz czuc sie swobodnie i tego chciec a
        > wszystko bedzie w porzadku.
        > Pozdrawiam


        Dziekuję za porady. Napewno nie zmienie partnera bo swojego chłopaka ogromnie
        kocham i to z wzajemnością. On do niczego mnie nie zmusza, jesteśmy ze sobą 2 i
        pół roku i sama podziwiam go za cierpliwość jaką mi okazuje pod tym względem.
        Przecież wiadomo ze kazdy mężczyzna ma swoje potrzeby i nie każdy by tyle czekał
        aż jego partnerka dojrzeje do tej decyzji. Ja osobiście bym chciała mieć to już
        za sobą bo te ciagłe nieudane próby źle wpływają na moją psychikę i ciągle o tym
        myślę - po prostu się martwie. Mój chłopak ostatnio mi powiedział że nie będzie
        się ze mną kochał następny raz jeśli to nie będzie z mojej strony decyzja "z
        miłości " ale podyktowana chęcia pozbycia się wreszcie problemu. Rozumiem jego
        zdanie, tyle ze te nasze próby współzycia dawno przestały kończyć się
        romantycznie i trudno mi rzucać się na Niego z pożądania, bo widzę jak to się
        kończy. Ostatnio On sam zaczął się martwić tym że sprawia mi ból a to nie jest
        dobre bo on się stara być delikatny a wtedy boli jeszcze bardziej bo wszystko
        niepotrzebnie się przedłuża. Dlatego właśnie zastanawiamłam się czy nadal się
        męczyć czy iść do lekarza.
      • aronia Re: Pragne wtracic pare slow!!! 22.05.02, 11:07
        sagitarius1 napisał(a):

        > Nie rob tego!!! Po pierwsze fakt to moze bolec podczas stosunku ale sa na to
        > inne metody:

        Zupełnie nie rozumiem takiego nastawienia. Dlaczego dziewczyna ma sie męczyć (a
        męczy się, jak wynika z jej postu, bo kolejne próby podjęcia współżycia kończą
        się niepowodzeniem, potwornym bólem, strachem etc.), jeśli w taki prosty sposób
        można "sprawę" ułatwić - i sobie, i partnerowi, dla obopólnej korzyści, no i
        przyjemności. Pamiętaj, że mówimy tu błonie dziewiczej jako zwykłej biologicznej
        tkance, a nie jakimś dowodzie cnotliwości, darujmy więc sobie ideologię.

        > 1. Zmien partnera

        ???? Żartujesz???? Niepowodzenia przy defloracji mają być podstawą to rzucenia
        partnera? Dość kontrowersyjny powód.

        > albo popros tego o bardziej pewne ruchy i to w momencie
        > kiedy Ty nie bedziesz sie spodziewala.

        Hmmm, śmiem twierdzić, że trudno w sytuacji łóżkowej "nie spodziewać" się ruchu
        partnera. Ma to zrobić przez spodnie? Zaatakować, gdy dziewczyna będzie zmywać
        garnki? Nachylać się nad wanną?

        > Wprawa partnera ma tu duzo do tego
        > chociazby dlatego ze mocne nagle posuniecie zrobi swoje. Oczywiscie bedzie
        > bolalo ale raz a dobrze i po klopocie.

        Tu po części przyznam Ci rację. Ale czasem trudno o zdecydowane i
        mocne "posunięcie", kiedy dziewczyna wije się z bólu. I po co ma boleć, skoro u
        ginekologa mozna to zrobić bezboleśnie i komfortowo. Czy naprawdę kobieta musi
        się poświęcać i cierpieć, bo faceci lubią czuć się zdobywacami? Tak właśnie
        odbieram Twoje rady: "nie pozwól sobie, dziewczyno, wyciąć błonki, bo pozbawisz
        swojego faceta frajdy z rozdziewiczenia".

        > 2. Powoli powoli a do celu. Poprzez czesciowe za kazdym razem rozszerzznie.
        > troszke dzis. Za pare dzni znowu i tak do skutku az bedzie szeroka.

        To jak w końcu? Zdecydowane pchnięcie czy po troszeczku? Poza tym - wybacz, ale
        pochwa szybko się obkurcza i w taki sposób na pewno się nie poszerzy.

        > 3. Twoje podejscie psychiczne tez ma duzy wplyw. Jesli przed penetracja Ty na
        > sam jej mysl dostajesz szoku i boisz sie przed bolem to nic z tego nie bedzie.

        I właśnie dlatego chirurgiczne nacięcie/usunięcie błony dziwiczej jest dobrym
        pomysłem. Zdecydowanie może obniżyć lęk przed pierwszą penetracją, a raczej przed
        towarzyszącymi jej niedogodnościami: krwią, potwornym bólem etc. Dziewczyna
        będzie się czułą pewniejsza i spokojniejsza - i dzieki temu ten pierwszy raz może
        być przyjemniejszy, i dla niej, i dla partnera.

        > Czasami blona dziewicza to podejscie wzgledne. Duza wazniejsze jest to jak Ty
        > sie czujesz. I nawet jesli natnie Ci ja lekarz a Ty ciagle bedziesz miala
        > opory psychiczne przed stosunkiem to nadal nie bedzie Ci sie ukadalo w tej
        > swerze. Poprostu moze nie jestes jeszcze na to gotowa. Moze Twoj chlopak Cie
        > popycha do tego? A tak naprawde Ty nie chcesz tego robic. Jesli tak to bedzie
        > Cie bolalo i bolalo i bolalo. Musisz czuc sie swobodnie i tego chciec a
        > wszystko bedzie w porzadku.

        Tu się zgadzam - jeśli dziewczyna nie czuje się jeszcze do tego gotowa, nie
        powinna ulegać namowom chłopaka. Zakładam jednak, że oboje tego chcą i dojrzeli
        wspólnie do decyzji o podjęciu współzycia. W takiej sytuacji nie widzę nic złego
        w usunięciu błony w gabinecie, zwłaszcza, że sama jestem żywym przykładem tego,
        że taki zabieg może zdziałać (psychicznie) cuda.

        Pozdrawiam

        • misialski Re: Pragne wtracic pare slow!!! 22.05.02, 12:16
          aronia napisał(a):


          > Tu się zgadzam - jeśli dziewczyna nie czuje się jeszcze do tego gotowa, nie
          > powinna ulegać namowom chłopaka. Zakładam jednak, że oboje tego chcą i dojrzeli
          >
          > wspólnie do decyzji o podjęciu współzycia. W takiej sytuacji nie widzę nic złeg
          > o
          > w usunięciu błony w gabinecie, zwłaszcza, że sama jestem żywym przykładem tego,
          >
          > że taki zabieg może zdziałać (psychicznie) cuda.
          >

          Widzę ze nie tylko ja mam problemy z defloracją. A w książkach piszą że to
          dotyczy niewielkiego odsetka kobiet. Jestem ciekawa czy ty Aronio zdecydowałaś
          się na ten zabieg sama czy to była decyzja ginekologa. Bo mój stwierdził ze
          jestem prawidłowo zbudowana i to niekonieczne. Jestem też ciekawa jak Ty to
          wspominasz i czy był to bardzo nieprzyjemny zabieg
          Pozdrawiam i proszę o odpowiedz.
            • misialski Re: Pragne wtracic pare slow!!! 22.05.02, 12:44
              aronia napisał(a):

              > Magdo!
              > Szczegółowo odpowiedziałam Ci w swoim pierwszym poście (drugi post w tym
              > wątku). Czyżby Ci się nie wyświetlał? Jeśli nie, to mogę skopiować, nie ma
              > problemu.
              >
              > Pozdrawiam

              Dzięki już mam
              Pozdrawiam

        • sagitarius1 Re: Pragne wtracic pare slow!!! 22.05.02, 16:42
          No moj post zostal niejako rozebrany i przeswwietlony. Nie po to pisalam.
          Mysle ze sie zgadzam z wszystkimi. Cokolwiek zadecyduje autorka watku to dla
          niej i musi byc najlepsze. Poprostu nie uwazam ze naciecie przez lekarza
          wykluczy problem. Probklem lezy w glowie nie miedzy nogami. Tak mysle
          oczywiscie jesli te jest czego ona chce nie ma problemu kazdy ginekolog toi
          wykona nie jest to chyab zbyt skomplikowane.
          Jakkolwiek by nie bylo zycze powodzenia i pozdr.
          • aronia Re: Pragne wtracic pare slow!!! 22.05.02, 23:45
            sagitarius1 napisał(a):

            > Probklem lezy w glowie nie miedzy nogami.

            Podobny komentarz wygłosiła moja ginekolożka. Tylko co z tego? Staram się właśnie
            uzmysłowić, że prosty i niekłopotliwy zabieg w gabinecie może skutecznie
            WYELIMINOWAĆ ten problem, redukuje bowiem PSYCHICZNE obawy zwiazane z defloracją.
            Kobieta czuje się po prostu pewniej i bardziej komfortowo, nie paralizuje jej
            strach przed nieznośnym bólem, krawieniem etc. O korzyściach nie musze chyba
            pisać?
            Swoja drogą to ciekawe, że ten temat wzbudził tyle kontrowersji. Kiedyś kobiety
            rodziły bez żadnych cywilizacyjnych udogodnień - i jakoś to znosiły, a jednak
            medycyna nie ustaje w wymyślaniu coraz skuteczniejszych metod "uprzejemnienia"
            tego momentu: znieczulenie okołoponowe jest już chyba normą. I nikt nie
            protestuje i nie kręci nosem. Nie widzę więc żadnych RACJONALNYCH przesłanek, by
            tak stanowczo upierać się przy tradycyjnym sposobie pozbawienia błony dziewiczej,
            skoro czasem lepsze okazać się może mniej konwencjonalne podejście. Za bardzo
            fetyszyzuje się tę błonę dziewiczą i za dużo z nią związanej ideologii (czego
            dowodem chocby setki topiców na różnych forach gazety drążących temat
            dziewictwa), co niestety czasem utrudnia zdroworozsądkowe myślenie.

            > Poprostu nie uwazam ze naciecie przez lekarza
            > wykluczy problem.

            Niestety, może się tak okazać. Być może Magda cierpi na jakąś formę pochwicy i
            nie obędzie się bez terapii pod okiem seksuologa. Ale po co zakładać najgorsze,
            jeśli jest duża szansa, że zwykłe nacięcie (5-minutowy zabieg) całkowicie
            rozwiąże problem?

            Pozdrwoeinia
      • misialski Re: nacięcie błony dziewiczej 22.05.02, 14:40
        smyk1 napisał(a):

        > Kobietko !
        >
        > Zmień samca, ten Twój to jakaś mizerota - natomiast uważam, że nacinać szkoda.
        > pozdr. smyk


        To że mężczyzna dba o komfort psychiczny partnerki świadczy raczej o jego
        odpowiedzialności, dojżałośći emocjonalnej i męskości, a nie o "mizerności".
        Takie właśnie mam zdanie o swoim chłopaku.

        Natomiast szczerze współczuję Twojej dziewczynie że ma takiego chłopaka jak Ty. O
        ile oczywiście masz dziewczynę.
        Magda

        • smyk1 Re: napięcie błony dziewiczej do Magdy ! 22.05.02, 15:00
          misialski napisał(a):

          > smyk1 napisał(a):
          >
          > > Kobietko !
          > >
          > > Zmień samca, ten Twój to jakaś mizerota - natomiast uważam, że nacinać szk
          > oda.
          > > pozdr. smyk
          >
          >
          > To że mężczyzna dba o komfort psychiczny partnerki świadczy raczej o jego
          > odpowiedzialności, dojżałośći emocjonalnej i męskości, a nie o "mizerności".
          > Takie właśnie mam zdanie o swoim chłopaku.
          >
          > Natomiast szczerze współczuję Twojej dziewczynie że ma takiego chłopaka jak Ty.
          > O
          > ile oczywiście masz dziewczynę.
          > Magda
          >


          Magdo !

          Ty chyba żartujesz Twój mężczyzna jest męski - odpowiedzialny - dojżały ?

          To dlaczego wysyła Cię do ginekologa, umywa ręce od tak pięknego i cudownego
          przeżycia To "CIAPA" jak sam sobie nie może poradzić.
          Moja partnerka miała podobną przypadłość - tu potrzeba chłopa a nie kalesony !
          pozdr.
          smyk

          • misialski Re: napięcie błony dziewiczej do Magdy ! 22.05.02, 15:36
            smyk1 napisał(a):


            > Magdo !
            >
            > Ty chyba żartujesz Twój mężczyzna jest męski - odpowiedzialny - dojżały ?
            >
            > To dlaczego wysyła Cię do ginekologa, umywa ręce od tak pięknego i cudownego
            > przeżycia To "CIAPA" jak sam sobie nie może poradzić.
            > Moja partnerka miała podobną przypadłość - tu potrzeba chłopa a nie kalesony !
            > pozdr.
            > smyk
            >


            Posłuchaj, nikt mnie nie wysyła do ginekologa. To jest mój pomysł choć jeszcze
            nie zdecydowalismy jak postąpić. Nie wiem czy wiesz, ale budowa błony dziewiczej
            może być bardzo różna i czasem niestety nie da się nawet na siłę jej przerwać.
            Znam przykry przypadek, kiedy przy przerwaniu grubej błony dziewiczej na siłę
            powstały takie komplikacje że dziewczyna skończyła szpitalu u chirurga, bo
            nastapiło tak znaczne rozdarcie błony że miała również pęknietą cewkę moczową i
            okolice łechtaczki. Potem niestety te ranki goiły jej się półtora miesiąca.
            Jak widzisz nadmierna męskość nie zawsze jest wskazana, czasem trzeba się
            zastanowić czy rzeczywiście można sobie na to pozwolić.
            Pozdrawiam Cie
            Magda
            • smyk1 Re: napięcie błony dziewiczej do Magdy ! 23.05.02, 12:05
              misialski napisał(a):

              > smyk1 napisał(a):
              >
              >
              > > Magdo !
              > >
              > > Ty chyba żartujesz Twój mężczyzna jest męski - odpowiedzialny - dojżały ?
              > >
              > > To dlaczego wysyła Cię do ginekologa, umywa ręce od tak pięknego i cudown
              > ego
              > > przeżycia To "CIAPA" jak sam sobie nie może poradzić.
              > > Moja partnerka miała podobną przypadłość - tu potrzeba chłopa a nie kaleso
              > ny !
              > > pozdr.
              > > smyk
              > >
              >
              >
              > Posłuchaj, nikt mnie nie wysyła do ginekologa. To jest mój pomysł choć jeszcze
              > nie zdecydowalismy jak postąpić. Nie wiem czy wiesz, ale budowa błony dziewicze
              > j
              > może być bardzo różna i czasem niestety nie da się nawet na siłę jej przerwać.
              > Znam przykry przypadek, kiedy przy przerwaniu grubej błony dziewiczej na siłę
              > powstały takie komplikacje że dziewczyna skończyła szpitalu u chirurga, bo
              > nastapiło tak znaczne rozdarcie błony że miała również pęknietą cewkę moczową i
              >
              > okolice łechtaczki. Potem niestety te ranki goiły jej się półtora miesiąca.
              > Jak widzisz nadmierna męskość nie zawsze jest wskazana, czasem trzeba się
              > zastanowić czy rzeczywiście można sobie na to pozwolić.
              > Pozdrawiam Cie
              > Magda

              Magdo !

              Takie przypadki jaki opisałaś (może) zdarzają się się raz na 100 lat, a Ty
              przecież byłaś u ginekologa i masz normalną a więc prawidłową budowę.
              Proponuje drinka przed na odwagę - i do dzieła.
              Szkoda błony dla skalpela - nie wiesz co tracisz.
              pozdr.
              smyk
              • misialski Re: napięcie błony dziewiczej do Magdy ! 23.05.02, 13:55
                smyk1 napisał(a):

                >
                > Takie przypadki jaki opisałaś (może) zdarzają się się raz na 100 lat, a Ty
                > przecież byłaś u ginekologa i masz normalną a więc prawidłową budowę.
                > Proponuje drinka przed na odwagę - i do dzieła.
                > Szkoda błony dla skalpela - nie wiesz co tracisz.
                > pozdr.
                > smyk

                Wiesz co Smyku chyba coraz bardziej Cię lubię.
                Pozatym przyznam Ci rację bo nie wiem co tracę.
                Ta cała bliskość z facetem jest naprawdę cudowna tylko czemu stwarza tyle
                problemów. Czasem czuję się winna że nam nie wychodzi, chociaz mój chłopak mnie
                uspokaja że mam sie nie przejmować. Może mi powiesz jak to wygląda od strony
                odczuć mężczyzny kochać się z dziewicą, szczerze jestem ciekawa.
                Pozdrawiam
                Magda

                Ps. A tak na marginesie dzięki Wam wszystkim chyba trochę spokojniej do Tego
                podchodzę. Dzięki
                • smyk1 Re: Magdo! 23.05.02, 14:20
                  misialski napisał(a):

                  > smyk1 napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > Takie przypadki jaki opisałaś (może) zdarzają się się raz na 100 lat, a Ty
                  >
                  > > przecież byłaś u ginekologa i masz normalną a więc prawidłową budowę.
                  > > Proponuje drinka przed na odwagę - i do dzieła.
                  > > Szkoda błony dla skalpela - nie wiesz co tracisz.
                  > > pozdr.
                  > > smyk
                  >
                  > Wiesz co Smyku chyba coraz bardziej Cię lubię.
                  > Pozatym przyznam Ci rację bo nie wiem co tracę.
                  > Ta cała bliskość z facetem jest naprawdę cudowna tylko czemu stwarza tyle
                  > problemów. Czasem czuję się winna że nam nie wychodzi, chociaz mój chłopak mnie
                  >
                  > uspokaja że mam sie nie przejmować. Może mi powiesz jak to wygląda od strony
                  > odczuć mężczyzny kochać się z dziewicą, szczerze jestem ciekawa.
                  > Pozdrawiam
                  > Magda
                  >
                  > Ps. A tak na marginesie dzięki Wam wszystkim chyba trochę spokojniej do Tego
                  > podchodzę. Dzięki


                  Magdo !

                  Nie chwaląc się w życiu zaliczyłem 4 (słownie cztery )dziewice z każdą było
                  troszeczkę inaczej, najwięcej problemu miałem z obecną partnerką ale nie
                  wyobrażam sobie jakiegoś tam nacinania.
                  Natomiast co do odczuć - nie da się tego opisać "sam miodzik".
                  Kobietko roszeczkę inwencji nie taki diabeł straszny.
                  pozdr.
                  smyk

                  Ps. Najśmieszniejsze z tego jest to, że pierwsza też miała imię Magda.
                  • misialski Re: Magdo! 23.05.02, 15:55
                    smyk1 napisał(a):

                    > Magdo !
                    >
                    > Nie chwaląc się w życiu zaliczyłem 4 (słownie cztery )dziewice z każdą było
                    > troszeczkę inaczej, najwięcej problemu miałem z obecną partnerką ale nie
                    > wyobrażam sobie jakiegoś tam nacinania.
                    > Natomiast co do odczuć - nie da się tego opisać "sam miodzik".
                    > Kobietko roszeczkę inwencji nie taki diabeł straszny.
                    > pozdr.
                    > smyk
                    >
                    > Ps. Najśmieszniejsze z tego jest to, że pierwsza też miała imię Magda.


                    Witaj ponownie Smyku!

                    Cóż mój chłopak miał zawsze bardziej doświadczone partnerki, żadnej dziewicy
                    nie "zaliczył" jak to ująłeś, ale pewnie jakoś sobie poradzimy. Życz nam
                    powodzenia bo jutro się spotykamy.

                    Pa
                    Magda


                    • smyk1 Re: Magdo! 24.05.02, 09:38
                      misialski napisał(a):

                      > smyk1 napisał(a):
                      >
                      > > Magdo !
                      > >
                      > > Nie chwaląc się w życiu zaliczyłem 4 (słownie cztery )dziewice z każdą był
                      > o
                      > > troszeczkę inaczej, najwięcej problemu miałem z obecną partnerką ale nie
                      > > wyobrażam sobie jakiegoś tam nacinania.
                      > > Natomiast co do odczuć - nie da się tego opisać "sam miodzik".
                      > > Kobietko roszeczkę inwencji nie taki diabeł straszny.
                      > > pozdr.
                      > > smyk
                      > >
                      > > Ps. Najśmieszniejsze z tego jest to, że pierwsza też miała imię Magda.
                      >
                      >
                      > Witaj ponownie Smyku!
                      >
                      > Cóż mój chłopak miał zawsze bardziej doświadczone partnerki, żadnej dziewicy
                      > nie "zaliczył" jak to ująłeś, ale pewnie jakoś sobie poradzimy. Życz nam
                      > powodzenia bo jutro się spotykamy.
                      >
                      > Pa
                      > Magda
                      >
                      >

                      Magdo !


                      Normalne, że życze Wam powodzenia.
                      Myśle, że napiszesz coś o przebiegu "utraty" !
                      pozdr.
                      smyk
                      • misialski Re: Magdo! 24.05.02, 12:42
                        smyk1 napisał(a):

                        > Magdo !
                        >
                        >
                        > Normalne, że życze Wam powodzenia.
                        > Myśle, że napiszesz coś o przebiegu "utraty" !
                        > pozdr.
                        > smyk

                        Chętnie jesli nam się uda, bo jesli znów zakończy sie porażką to
                        pewnie nie będzie co pisać. W każdym razie odezwę sie dopiero w poniedziałek i
                        życzę miłego weekendu wszystkim którzy wypowiedzieli się na ten temat na forum.

                        Pozdrawiam
                        Magda



                        • misialski Re: Magdo! 27.05.02, 15:13
                          Czesc Smyku

                          Obiecałam się odezwać po weekendzie ale niestety nie ma co opisywać.
                          Kolejna próba współżycia i kolejna porażka. Mimo że byłam bardzo pozytywnie
                          nastawiona.
                          2 godziny upojnych pieszczot a potem okropny ból i niestety nawet na siłę się nie
                          dało. To było straszne, tak bolało że nie mogłam złapać powietrza i zastanawiam
                          się czy jest sens przedłużać te cierpienia. Czuję się psychicznie coraz bardziej
                          przygnębiona z tego powodu, i chyba bez lekarza jednak się nie obejdzie. Cóż
                          widać nie dla wszystkich to jest taki "miodzik" jak to nazwałeś. Po prostu nie
                          mam ochoty już próbować.

                          Pozdrawiam
                          Magda

                          > Magda
                          >
                          >
                          >

                          • elena2 Re: Magdo! 27.05.02, 17:57
                            Nie przejmuj sie, daj sobie spokoj z tymi probami i przejdz sie na ten zabieg.
                            Psychicznie z Toba wszystko w porzadku i nie daj sobie wmowic jakis problemow
                            czy lekow. Twoj problem jest czysto fizyczny, masz mocna blonke i tyle, jestes
                            zbudowana "prawidlowo", bo to nie jest zadna ulomnosc - taka budowa i juz.
                            Przestan robic sobie krzywde tymi ciaglymi probami, bo stracisz w koncu ochote
                            na seks (a twoj chlopak dostanie nerwicy). Ja tez probowalam kilkanascie razy,
                            w koncu udalo sie bez zabiegu ale zaluje, ze nie zafundowalam sobie takowego od
                            razu - o ile mniej stresow i bolu. Nie przejmuj sie opowiesciami niektorych
                            panow, oni po prostu trafiali na partnerki z blona malo zarastajaca wejscie i
                            tyle. Do panow: zrozumcie, ze kobiety maja ROZNA budowe, to co jedna "poboli i
                            przestanie" dla drugiej jest problemem nie do przejscia, porownywalnym do
                            rwania zeba bez znieczulenia. Wiec jesli nie jestescie sadystami, to
                            przestancie wmawiac Magdzie problemy psychiczne, bo jej problemem jest kawal
                            mocnej tkanki zarastajacej wejscie do pochwy, ktora trzeba znieczulic, przeciac
                            i po wszystkim.
                            • elena2 Re: Magdo! 27.05.02, 18:21
                              Zapomnialam dodac jedna wazna rzecz: GLOWA DO GORY. Nie jestes zadnym
                              dziwolagiem, wybrykiem natury czy nadwrazliwa mimoza, tylko normalna kobieta.
                              Ja patrze na to wszystko z perspektywy lat, nasluchalam sie o kilku "trudnych
                              defloracjach", mialam problem z wlasna i jest to wcale nie takie rzadkie
                              zjawisko. Jedni maja piegi, a inni mocne blony. Dzis sama sie smieje ze swoich
                              kompleksow na tym tle, po pierwszych probach wyobrazalam sobie, ze jestem
                              zarosnieta na zawsze :-) albo ze moj facet ma za miekkiego czlonka (co
                              ewidentnie nie bylo prawda). Wiec glowa do gory i "wyrwij tego chwasta" :-)
                              • misialski dla eleny2 28.05.02, 08:40
                                elena2 napisał(a):

                                > Zapomnialam dodac jedna wazna rzecz: GLOWA DO GORY. Nie jestes zadnym
                                > dziwolagiem, wybrykiem natury czy nadwrazliwa mimoza, tylko normalna kobieta.
                                > Ja patrze na to wszystko z perspektywy lat, nasluchalam sie o kilku "trudnych
                                > defloracjach", mialam problem z wlasna i jest to wcale nie takie rzadkie
                                > zjawisko. Jedni maja piegi, a inni mocne blony. Dzis sama sie smieje ze swoich
                                > kompleksow na tym tle, po pierwszych probach wyobrazalam sobie, ze jestem
                                > zarosnieta na zawsze :-) albo ze moj facet ma za miekkiego czlonka (co
                                > ewidentnie nie bylo prawda). Wiec glowa do gory i "wyrwij tego chwasta" :-)


                                Serdeczne dzięki za słowa otuchy. Muszę sobie to wszystko przemyśleć, ale pewnie
                                przejdę sie do ginekologa. Jeśli ponownie usłyszę że mam normalną budowę to
                                zmienię lekarza.
                                Pozdrawam
                                Magda

                                • piasia dla Misialski 28.05.02, 08:56
                                  Dziewczyno! Zatkał mnie efekt Twojej korespondencji ze Smykiem. Wygląda na to,
                                  że postanowiłaś "spróbować jeszcze raz", bo Smyk tak chciał. I co, cieszysz
                                  się? Chyba nie, skoro ból prawie Cię sparaliżował.
                                  Lekarza amień od razu, a nie po kolejnej wizycie u ginekolożki, która uważa, że
                                  wszystko jest OK. Są takie lekarki, które wydzierają się na kobiety, jeśli
                                  chodzą one w spodniach albo golą sobie łono.
                                  Chyba nie jesteś masochistką, którą cieszą kolejne bolesne i nieskuteczne próby
                                  defloracji.
                                  Do lekarza i to szybciutko.
                                  Powodzenia
                                  Pi
                                  • misialski Re: dla Piasi 28.05.02, 09:38
                                    piasia napisał(a):

                                    > Lekarza amień od razu, a nie po kolejnej wizycie u ginekolożki, która uważa, że
                                    >
                                    > wszystko jest OK. Są takie lekarki, które wydzierają się na kobiety, jeśli
                                    > chodzą one w spodniach albo golą sobie łono.
                                    > Chyba nie jesteś masochistką, którą cieszą kolejne bolesne i nieskuteczne próby
                                    >
                                    > defloracji.
                                    > Do lekarza i to szybciutko.
                                    > Powodzenia
                                    > Pi

                                    Wiesz z tym lekarzem to ja w sumie nie wiem co zrobić. Facet przy pierwszej
                                    wizycie podczas której wspomniałam mu o kłopotach z defloracją zrobił mi
                                    wszystkie badania które robi się kobietom które współżyją, tzn. USG dopopchwowe i
                                    cytologę no i badanie dwuręczne. Pewnie dlatego stwierdził że skoro było można
                                    mnie w ten sposób zbadać to wszystko jest O.K. Jedno mnie tylko zastanawia.
                                    Zakładania wziernika nie poczułam, najgorsze było dopiero rozciąganie. To było
                                    bardzo bolesne, nogi mi się trzęsły i myślałam że za chwilę mnie rozerwie,a mimo
                                    wszystko nie doszło do defloracji. Pomyślałam że skoro wziernik nie przerwał mi
                                    błony to jest ona po prostu mocna. A facet mówi że wszystko jest O.K. W tym
                                    wypadku ja już nie wiem kto źle myśli.
                          • smyk1 Re: Magdo! to nie jest możliwe. 29.05.02, 12:04
                            misialski napisał(a):

                            > Czesc Smyku
                            >
                            > Obiecałam się odezwać po weekendzie ale niestety nie ma co opisywać.
                            > Kolejna próba współżycia i kolejna porażka. Mimo że byłam bardzo pozytywnie
                            > nastawiona.
                            > 2 godziny upojnych pieszczot a potem okropny ból i niestety nawet na siłę się n
                            > ie
                            > dało. To było straszne, tak bolało że nie mogłam złapać powietrza i zastanawiam
                            >
                            > się czy jest sens przedłużać te cierpienia. Czuję się psychicznie coraz bardzie
                            > j
                            > przygnębiona z tego powodu, i chyba bez lekarza jednak się nie obejdzie. Cóż
                            > widać nie dla wszystkich to jest taki "miodzik" jak to nazwałeś. Po prostu nie
                            > mam ochoty już próbować.
                            >
                            > Pozdrawiam
                            > Magda
                            >
                            > > Magda
                            > >
                            > >
                            > >
                            >
                            Cześć Magdo !

                            Przykre to jest, że Wam kolejny raz nie wyszło.
                            Tak sobie myśle, że nie dużo Wam brakowało, może gdyby Twój kochany wykonał
                            gwałtowniejszy ruch to byłoby po wszystkim.
                            Ja napewno bym sobie poradził.
                            Ale głowa do góry - może doradzi coś p. doktor

                            pozdrawiam
                            smyk
                            • misialski Re: Magdo! to nie jest możliwe. 29.05.02, 13:00
                              smyk1 napisał(a):

                              > > >
                              > >
                              > Cześć Magdo !
                              >
                              > Przykre to jest, że Wam kolejny raz nie wyszło.
                              > Tak sobie myśle, że nie dużo Wam brakowało, może gdyby Twój kochany wykonał
                              > gwałtowniejszy ruch to byłoby po wszystkim.
                              > Ja napewno bym sobie poradził.
                              > Ale głowa do góry - może doradzi coś p. doktor
                              >
                              > pozdrawiam
                              > smyk

                              Jak widzisz Smyku wszystko jest możliwe. Już poprosiłam dr. Depko o radę,
                              zobaczymy co on powie - jeśli oczywiście to zrobi.
                              pa
                              Magda

                              • donf Re: Magdo! to nie jest możliwe. 31.05.02, 18:14
                                Magda,
                                My tez mielismy kiedys ten problem. Najwazniejsze sa opory psychiczne, jezeli
                                sie czegos probuje bez powodzenia wiele razy.
                                Moja propozycja: wyjedzcie sobie na seks tydzien razem. Nie probujcie tego na
                                zasadzie: zadanie do wykonania, bo seks to jest zadanie, tylko przyjemnosc.
                                Umowcie sie, ze bedziecie robili wszystko, co podnieca, ale bez proby
                                penetracji.
                                Nam wyszlo chyba 2 dnia, na zasdzie niespodziewanego pchniecia i to wtedy, gdy
                                partnerka bylo na wierzchu. Nie musze chyba dodawac, ze po 2 dniach pieszczot
                                byla tak rozwarta i wilgotna, ze poszlo jak po masle. Zaraz potem wpadla w
                                szalony smiech i smiala sie chyba przez 15 minut.
                                Fakt, ze pokonalismy to razem dzieki sposobowi, bardzo nas zblizyl i wiele nam
                                pomogl w naszym zyciu seksualnym.
                                Mysle, ze operacja to jest ostatecznosc, inaczej to jest pojscie na latwizne.
                                Wspolne pokonywanie przeszkod - to jest to co dobrze rokuje na przyszlosc.

                                Radze podjac ten wysilek!
                          • matrek Re: Magdo! 29.05.02, 14:00
                            misialski napisał(a):

                            > Czesc Smyku
                            >
                            > Obiecałam się odezwać po weekendzie ale niestety nie ma co opisywać.
                            > Kolejna próba współżycia i kolejna porażka. Mimo że byłam bardzo pozytywnie
                            > nastawiona.
                            > 2 godziny upojnych pieszczot a potem okropny ból i niestety nawet na siłę się n
                            > ie
                            > dało. To było straszne, tak bolało że nie mogłam złapać powietrza i zastanawiam

                            I to był błąd - te 2 godziny pieszczot właśnie. W takim przypadku, wszystkie
                            Twoje narządy zostały bardzo silnie ukrwione i wzmocniona została ich wrażliwość,
                            co spodowało własnie ten silny ból. Niektóre kobiety nie mogą miec tego
                            piewrszego razu, po uprzednim "przygotowaniu", lecz potrzebują zrobienia tego
                            jednego razu "na zimno".
                            • misialski Matrek 29.05.02, 14:37
                              matrek napisał(a):


                              > I to był błąd - te 2 godziny pieszczot właśnie. W takim przypadku, wszystkie
                              > Twoje narządy zostały bardzo silnie ukrwione i wzmocniona została ich wrażliwoś
                              > ć, co spodowało własnie ten silny ból.

                              I tu cię zaskoczę. Moja pochwa wcale nie była mocno ukrwiona, bo przed
                              współzyciem zrobiliśmy sobie przerwę na ochłonięcie po pieszczotach. Poza tym
                              bardzo się denerwowałam więc podniecenie gdzieś uciekło. To co napisałeś
                              wiedzieliśmy prędzej. Pozatym ból i wrażliwość to jedno, a gruba błona to
                              zupełnie coś innego.
                              Magda

    • koniczynka73 Re: nacięcie błony dziewiczej 28.05.02, 09:10
      Witaj,
      kobieto po co się męczyć!!!
      Zmień ginekologa i to juz. ( a tak w ogóle, to zauwazyłyście WY KOBIETKI - bo
      faceci tych doswiadczen nie maja - że ginekolodzy-kobiety sa jakies bardziej
      sadystyczne??).
      Nie wiem o co w ogóle ten szum. Nie ważna błonka :))
      Ważne jak Wam będzie potem. A może być cuuuuuuudnie!:))
      Pozdrawiam.
      • piasia Re: nacięcie błony dziewiczej 29.05.02, 05:46
        Fakt, kobiety ginekologi to niejednokrotnie sadystki. Natomiast mężczyźni są
        ogólnie biorąc bardziej delikatni, choć to może dziwne. Mnei się zdarzyło
        trafić na lekarza, który pacjentce gramolącej się z fotela PODAWAŁ RĘKĘ!

        Misialski, rozpytaj się wśród koleżanek, rodziny, znajomych - kto zna dobrego
        ginekologa, takiego, który nie jest alfą i omegą, tylko uważnie słucha, co
        pacjentka ma do powiedzenia. Prawda jest taka, że KAŻDA kobieta ma prawo
        poprosić o nacięcie błony! Jeśli taka jest jej decyzja, to lekarz MUSI to
        wykonać, a nie wymądrzać się, że budowa, że obyczaje, że plepleple.
        Nie jest natomiast prawdą, że tracisz bezpowrotnie cudowne przeżycie defloracji
        przez mężczyznę i w ogóle ten pierwszy raz jest ze skalpelem. Nacięcie, to nie
        to samo co wniknięcie do środka. To zabieg chirurgiczny mający to wniknięcie
        ułatwić, a w Twoim przypadku po prostu umożliwić.
        Jestem pełna podziwu dla Twojego mężczyzny - między wierszami można o nim sporo
        wyczytać, i to pozytywnych rzeczy. Na pewno nie jest to "jakaś mizerota"
        czy "kalesony", bo i takie określenie tu padło.
        Martwi mnie tylko jedno - masz za sobą tyle bolesnych prób. Oby Ci się seks
        nieodwołalnie nie skojarzył z bólem. Dlatego już nie próbuj więcej "siłami
        natury" tylko idź do lekarza! Szybciutko!
        A w tym decydującym momencie już z własnym Mężczyzną - jestem pewna że Twoja
        pierwsza myśl to będzie " NARESZCIE!!!!!!!" A potem pewnie się popłaczesz z
        radości. Czego Ci szczerze życzę :)))))))

        Piasia
        • misialski Re: dla Piasi 29.05.02, 12:56
          piasia napisał(a):

          > Fakt, kobiety ginekologi to niejednokrotnie sadystki. Natomiast mężczyźni są
          > ogólnie biorąc bardziej delikatni, choć to może dziwne. Mnei się zdarzyło
          > trafić na lekarza, który pacjentce gramolącej się z fotela PODAWAŁ RĘKĘ!
          >
          > Misialski, rozpytaj się wśród koleżanek, rodziny, znajomych - kto zna dobrego
          > ginekologa, takiego, który nie jest alfą i omegą, tylko uważnie słucha, co
          > pacjentka ma do powiedzenia. Prawda jest taka, że KAŻDA kobieta ma prawo
          > poprosić o nacięcie błony! Jeśli taka jest jej decyzja, to lekarz MUSI to
          > wykonać, a nie wymądrzać się, że budowa, że obyczaje, że plepleple.
          > Nie jest natomiast prawdą, że tracisz bezpowrotnie cudowne przeżycie defloracji
          >
          > przez mężczyznę i w ogóle ten pierwszy raz jest ze skalpelem. Nacięcie, to nie
          > to samo co wniknięcie do środka. To zabieg chirurgiczny mający to wniknięcie
          > ułatwić, a w Twoim przypadku po prostu umożliwić.
          > Jestem pełna podziwu dla Twojego mężczyzny - między wierszami można o nim sporo
          >
          > wyczytać, i to pozytywnych rzeczy. Na pewno nie jest to "jakaś mizerota"
          > czy "kalesony", bo i takie określenie tu padło.
          > Martwi mnie tylko jedno - masz za sobą tyle bolesnych prób. Oby Ci się seks
          > nieodwołalnie nie skojarzył z bólem. Dlatego już nie próbuj więcej "siłami
          > natury" tylko idź do lekarza! Szybciutko!
          > A w tym decydującym momencie już z własnym Mężczyzną - jestem pewna że Twoja
          > pierwsza myśl to będzie " NARESZCIE!!!!!!!" A potem pewnie się popłaczesz z
          > radości. Czego Ci szczerze życzę :)))))))
          >
          > Piasia

          Dziękuję Ci za Twoje rady i życzenia - mam nadzieję że się spełnią choć nie wiem
          jak szybko.
          Przy czytaniu każdego postu mam zupełnie inne nastawienie. Całe szczęście znów
          lepsze. A co do mojego chłopaka to fakt - jest bardzo czuły, wyrozumiały i po
          prostu najlepszy. Życzę kazdej dziewczynie takiego.

          Pozdrawiam serdecznie
          Magda

    • tramwaj Re: nacięcie błony dziewiczej 30.05.02, 10:45
      czesc magda
      mam pytanko. jakie rodzaju jest to bol?i gdzie dokladnie go odczuwasz?
      i jesli bys mogla zerknij na moj watek numer 1455 "dziwna sprawa". bo mam
      wrazenie, ze moge miec jakies szczatki blony, przez ktore odczuwam ten straszny
      bol w podbrzuszu, ktory nie pozwala czerpac mi radosci z sexu. tylko nie wiem
      czy to jest mozliwe?!?

      dzieki i pozdrav:)
      • misialski Re: nacięcie błony dziewiczej 03.06.02, 08:46
        tramwaj napisał(a):

        > czesc magda
        > mam pytanko. jakie rodzaju jest to bol?i gdzie dokladnie go odczuwasz?
        > i jesli bys mogla zerknij na moj watek numer 1455 "dziwna sprawa". bo mam
        > wrazenie, ze moge miec jakies szczatki blony, przez ktore odczuwam ten straszny
        >
        > bol w podbrzuszu, ktory nie pozwala czerpac mi radosci z sexu. tylko nie wiem
        > czy to jest mozliwe?!?
        >
        > dzieki i pozdrav:)

        Pytasz jakiego rodzaju to jest ból, ja odczuwam po prostu bolesne rozpieranie. I
        to jest okropne

    • donf Naturalna i skuteczna metoda! 31.05.02, 18:15
      Magda,
      My tez mielismy kiedys ten problem. Najwazniejsze sa opory psychiczne, jezeli
      sie czegos probuje bez powodzenia wiele razy.
      Moja propozycja: wyjedzcie sobie na seks tydzien razem. Nie probujcie tego na
      zasadzie: zadanie do wykonania, bo seks to jest zadanie, tylko przyjemnosc.
      Umowcie sie, ze bedziecie robili wszystko, co podnieca, ale bez proby
      penetracji.
      Nam wyszlo chyba 2 dnia, na zasdzie niespodziewanego pchniecia i to wtedy, gdy
      partnerka bylo na wierzchu. Nie musze chyba dodawac, ze po 2 dniach pieszczot
      byla tak rozwarta i wilgotna, ze poszlo jak po masle. Zaraz potem wpadla w
      szalony smiech i smiala sie chyba przez 15 minut.
      Fakt, ze pokonalismy to razem dzieki sposobowi, bardzo nas zblizyl i wiele nam
      pomogl w naszym zyciu seksualnym.
      Mysle, ze operacja to jest ostatecznosc, inaczej to jest pojscie na latwizne.
      Wspolne pokonywanie przeszkod - to jest to co dobrze rokuje na przyszlosc.

      Radze podjac ten wysilek!

      • aronia Re: Naturalna i skuteczna metoda! 02.06.02, 14:48
        donf napisał(a):

        > Magda,
        > My tez mielismy kiedys ten problem. Najwazniejsze sa opory psychiczne, jezeli
        > sie czegos probuje bez powodzenia wiele razy.
        > Moja propozycja: wyjedzcie sobie na seks tydzien razem. Nie probujcie tego na
        > zasadzie: zadanie do wykonania, bo seks to jest zadanie, tylko przyjemnosc.
        > Umowcie sie, ze bedziecie robili wszystko, co podnieca, ale bez proby
        > penetracji.
        > Nam wyszlo chyba 2 dnia, na zasdzie niespodziewanego pchniecia i to wtedy, gdy
        > partnerka bylo na wierzchu. Nie musze chyba dodawac, ze po 2 dniach pieszczot
        > byla tak rozwarta i wilgotna, ze poszlo jak po masle. Zaraz potem wpadla w
        > szalony smiech i smiala sie chyba przez 15 minut.
        > Fakt, ze pokonalismy to razem dzieki sposobowi, bardzo nas zblizyl i wiele nam
        > pomogl w naszym zyciu seksualnym.
        > Mysle, ze operacja to jest ostatecznosc, inaczej to jest pojscie na latwizne.
        > Wspolne pokonywanie przeszkod - to jest to co dobrze rokuje na przyszlosc.
        >
        > Radze podjac ten wysilek!
        >

        Dlaczego uważasz, że oszczędzenie kobiecie bólu i łez jest pójściem na łatwiznę?
        Czy "ten pierwszy raz" bez samego aktu defloracji jest czymś gorszym i
        niepelnowartościowym? Właśnie taka postawa mężczyzn wzbudza w kobietach poczucie
        winy przy każdej kolejnej nieudanej próbie penetracji: "jestem do niczego, jestem
        beznadziejna, nie sprawdzam się jako kobieta, coś jest ze mną nie tak". Mężczyźni
        chcą rozdziewiczać "po bożemu" - czyli ze wszystkimi fizjologicznymi aspektami
        rozdziewiczania (dlaczego nie wystarcza wam po prostu fakt, że jesteście "tymi
        pierwszymi?) - w konsekwencji kobiety też zaczynaja fetyszyzować tę
        tradycyjną "procedurę defloracyjną" i zabieg gabinetowy postrzegają jako coś
        upokarzającego i uwłaczającego kobiecości. Przebieg tej dyskusji jest tego
        najlepszym dowodem - od konkretnego pytania Magdy "jak wygląda zabieg nacięcia
        błony dziewiczej" do ideologicznych batalii i zachęt, by pomęczyła się dłużej z
        błonką, bo tak będzie fajniej - dla faceta, a więc oczywiście i dla niej -
        romantyczniej, no i nie naruszy się jakiegoś cudownego misterium ;-). Pozostaje
        mi chyba cieszyć się, że mój mężczyzna był rozsądniejszy i wolał, byśmy wspólnie
        czerpali radość z pierwszego razu, niż katować mnie kolejnymi nieudanymi próbami
        tylko po to, by zaspokoić swoje ego.
        Pozdrawiam
        • elena2 Re: Naturalna i skuteczna metoda! 02.06.02, 15:40
          No wlasnie, ja tez tego nie pojmuje. Jest w tym chyba jakis sadyzm. Panowie,
          przyznajcie sie, czy chcecie przyjemnosci dla swojej partnerki czy wrecz
          przeciwnie??
          A kobietom radze traktowac sprawe naturalnie i zwyczajnie, taki zabieg to jak
          wyrwanie zeba madrosci - dziedzictwo natury, ktore trzeba usunac, gdy zbytnio
          przeszkadza i tyle. W ogole nie moge sie nadziwic, ze ten watek tak urosl!
          • donf Re: Naturalna i skuteczna metoda! 03.06.02, 10:36
            1. W ogole nie przeczytalas mojej wiadomosci. Moja partnerka nie cierpiala w
            ogole, wrecz przeciwnie. Uwazam, ze cierpienia kobiety to w 95% wina
            niedoswiadczonego partnera. Typowa reakcja kobiety jest wybuch radosci i ulga.
            2. Z jakiej planety spadlas, ze w milosci wolisz noz od natury????
            Czytalem wspomnienia jednej modelki, ze ten model panuje tez w Somalii, gdzie
            sie kobiety zszywa, a potem maz rozcina nozem. Widze, ze jest to rowniez
            preferowany przez Ciebie uklad.
            3. Twoje pseudofilozoficzne uwagi na temat jakie ma znaczenie dziewictwo, a
            jakiego nie ma, pomine, bo nie nadaja sie do dyskusji. Mysle, ze milosc
            polegajaca na wzajemnym poznaniu wlasnych cial i dopasowaniu swoich potrzeba
            nie potrzebuje zadnej rekomendacji, jest po prostu najlepsza. Dla zdrowych
            emocjonalnie ludzi jest to wlasciwe, dla ulomnych no coz: najpierw noz, a potem
            pewnie wibrator!
        • donf Re: Naturalna i skuteczna metoda! 03.06.02, 10:34
          1. W ogole nie przeczytalas mojej wiadomosci. Moja partnerka nie cierpiala w
          ogole, wrecz przeciwnie. Uwazam, ze cierpienia kobiety to w 95% wina
          niedoswiadczonego partnera. Typowa reakcja kobiety jest wybuch radosci i ulga.
          2. Z jakiej planety spadlas, ze w milosci wolisz noz od natury????
          Czytalem wspomnienia jednej modelki, ze ten model panuje tez w Somalii, gdzie
          sie kobiety zszywa, a potem maz rozcina nozem. Widze, ze jest to rowniez
          preferowany przez Ciebie uklad.
          3. Twoje pseudofilozoficzne uwagi na temat jakie ma znaczenie dziewictwo, a
          jakiego nie ma, pomine, bo nie nadaja sie do dyskusji. Mysle, ze milosc
          polegajaca na wzajemnym poznaniu wlasnych cial i dopasowaniu swoich potrzeba
          nie potrzebuje zadnej rekomendacji, jest po prostu najlepsza. Dla zdrowych
          emocjonalnie ludzi jest to wlasciwe, dla ulomnych no coz: najpierw noz, a potem
          pewnie wibrator!
          • piasia Re: Naturalna i skuteczna metoda! 03.06.02, 18:35
            No Donf, wyjechałes ze swoimi tekstami o obrzezaniu kobiet (nóż w Somalii), jak
            nie przymierzając filip z konopi.

            Perfidnie opiszę taką sytuację: u mężczyzn rzadko bo rzadko ale zdarza się, że
            ten najradośniejszy narząd jest przyrośnięty do podłoża jakąś fałdką -(podobnie
            jak przyrośnięty język). Nie wiem, jak się to fachowo nazywa, ale jest. Efekt -
            nie może stanąć, bo coś go trzyma. I co robi delikwent - idzie do chirurga,
            który w znieczulenie miejscowym nadcina tę fałdkę, po to, by facet mógl zacząć
            życie erotyczne.
            A może by tak po prostu kobieta w ramach poznawania ciała partnera i z wielkiej
            miłości złapała za to co trzeba i szarpnęła ostro do góry? Te trochę krwi, te
            trochę bólu... ale jaka radość z pierwszego razu bez interwencji chirurga!!!
            Czy któryś z mężczyzn odruchowo skurczył się w tym momencie? Jesli tak to
            dobrze. Zrozumcie, że defloracja może być bardzo, bardzo bolesna. A o nacinaniu
            błony dziewiczej w celu ułatwienia, czy wręcz umożliwienia stosunku piszą
            fachowcy od lat co najmniej 50-ciu. Do starszych źródeł nie dotarłam, ale wiem,
            że są.
            • fala9 dla Piasi 05.06.02, 08:29
              piasia napisał(a):

              > No Donf, wyjechałes ze swoimi tekstami o obrzezaniu kobiet (nóż w Somalii), jak
              >
              > nie przymierzając filip z konopi.
              >
              > Perfidnie opiszę taką sytuację: u mężczyzn rzadko bo rzadko ale zdarza się, że
              > ten najradośniejszy narząd jest przyrośnięty do podłoża jakąś fałdką -(podobnie
              >
              > jak przyrośnięty język). Nie wiem, jak się to fachowo nazywa, ale jest. Efekt -
              >
              > nie może stanąć, bo coś go trzyma. I co robi delikwent - idzie do chirurga,
              > który w znieczulenie miejscowym nadcina tę fałdkę, po to, by facet mógl zacząć
              > życie erotyczne.
              > A może by tak po prostu kobieta w ramach poznawania ciała partnera i z wielkiej
              >
              > miłości złapała za to co trzeba i szarpnęła ostro do góry? Te trochę krwi, te
              > trochę bólu... ale jaka radość z pierwszego razu bez interwencji chirurga!!!
              > Czy któryś z mężczyzn odruchowo skurczył się w tym momencie? Jesli tak to
              > dobrze. Zrozumcie, że defloracja może być bardzo, bardzo bolesna. A o nacinaniu
              >
              > błony dziewiczej w celu ułatwienia, czy wręcz umożliwienia stosunku piszą
              > fachowcy od lat co najmniej 50-ciu. Do starszych źródeł nie dotarłam, ale wiem,
              >
              > że są.

              Czy mozesz mi powiedzieć skad masz wiedzę na takie tematy? Sama się interesuję tą
              tematyką ale nie trafiłam na jakieś ciekawe i poważne lektury. Byłabym Ci
              wdzięczna za informacje - moze tytuły książek czy coś w tym rodzaju.
              Pozdrawiam
              Fala

          • aronia Re: Naturalna i skuteczna metoda! 04.06.02, 01:08
            donf napisał(a):

            > 1. W ogole nie przeczytalas mojej wiadomosci. Moja partnerka nie cierpiala w
            > ogole, wrecz przeciwnie.

            Słonko, przeczytałam i to całkiem uważnie. Co z tego, że Twoja partnerka nie
            cierpiała przy tradycyjnym rozdziewiczaniu? Nie rozmawiamy o Twojej partnerce,
            tylko o Magdzie, która wilekrotnie podkreślała w postach, że kolejne próby
            penetracji sprawiają jej potworny ból. Więc jeśli kategorycznie piszesz, że
            zabieg u ginekologa to pójście na łatwiznę, no to wybacz, wniosek jest jeden.
            Powtórzę: oszczedzenie kobiecie bólu i cierpienia to, Twoim zdaniem, pójście na
            łatwiznę.

            > Uwazam, ze cierpienia kobiety to w 95% wina
            > niedoswiadczonego partnera.

            No i znów - co z tego? Czy kobieta ma cierpieć tylko dlatego, ze partner nie jest
            doświadczony? Kiedyś facet nabierze doświadczenia, ale dlaczego kosztem kobiety?
            Czy może sugerujesz, że Magda powinna zmienić faceta na takiego, który ją
            bardziej "kompetentnie" rozdziewiczy? Sorry, ale nie widzę sensu w Twoim
            argumecie, w każdym razie nijak się on ma do dyskusji.
            No i te 95% to jakaś liczba wyssana z palca. Równie dobrze przyczyną problemu
            może być budowa anatomiczna kobiety, kształt błony dziewiczej etc. Nie wymyslaj
            statystyk, ok?

            > Typowa reakcja kobiety jest wybuch radosci i ulga.

            Ooooo. Specjalista się znalazł. Przeczytałeś o tej "typowej" reakcji w jakiejś
            mądrej ksiązce, czy może sam rozdziewiczyłeś na tyle dużo pań, że uprawnia Cię to
            do metodologicznie poprawnego generalizowania własnych obserwacji na całą
            populację kobiet?

            > 2. Z jakiej planety spadlas, ze w milosci wolisz noz od natury????

            Z Wenus zapewne ;). I coż to za melodramatyczne pytanie? Nie mieszaj pojęć i nie
            dorabiaj filozoficznego problemu do zwykłego medycznego zabiegu.

            > Czytalem wspomnienia jednej modelki, ze ten model panuje tez w Somalii, gdzie
            > sie kobiety zszywa, a potem maz rozcina nozem. Widze, ze jest to rowniez
            > preferowany przez Ciebie uklad.

            Co za bzdura! Co ma wspólnego barbarzyńskie okaleczanie kobiecych genitaliów
            praktykowane w niektórych kulturach z chirurgicznym nacięciem błony dziewiczej,
            mającym na celu UŁATWIENIE kobiecie rozpoczęcia współżycia?? Chyba nie masz
            pojęcia, o czym piszesz - poczytaj może najpierw jakieś antropologiczne lub
            medyczne opracowania na temat infibulacji (bo o tym zdajesz sie wspominać) - był
            nawet kiedyś na niniejszym forum wątek poświecony temu temnatowi - zanim
            sięgniesz po równie nieadekwatną i niesmaczną analogię

            > 3. Twoje pseudofilozoficzne uwagi na temat jakie ma znaczenie dziewictwo, a
            > jakiego nie ma, pomine, bo nie nadaja sie do dyskusji. Mysle, ze milosc
            > polegajaca na wzajemnym poznaniu wlasnych cial i dopasowaniu swoich potrzeba
            > nie potrzebuje zadnej rekomendacji, jest po prostu najlepsza. Dla zdrowych
            > emocjonalnie ludzi jest to wlasciwe, dla ulomnych no coz: najpierw noz, a potem
            > pewnie wibrator!

            To jest właśnie przykład chorego bajdurzenia na temat cudowności naturalnego
            rozdziewiczania. Co ma miłość polegająca na "dopasowaniu swoich potrzeb"
            wspólnego z nacięciem błony - że po raz wtóry zapytam? Dlaczego to sie Twoim
            zdaniem wyklucza? Twoje wywody pozbawione są jakiejkolwiek logicznej spójności, a
            te żałosne przeskoki - od błonki do wibratora - pozosatwię bez komentarza, bo
            raczej nie ma sensu strzępic języka.
            • fala9 Re: Naturalna i skuteczna metoda! 05.06.02, 08:43
              aronia napisał(a):

              > donf napisał(a):
              >
              > > 1. W ogole nie przeczytalas mojej wiadomosci. Moja partnerka nie cierpiala
              > w
              > > ogole, wrecz przeciwnie.
              >
              > Słonko, przeczytałam i to całkiem uważnie. Co z tego, że Twoja partnerka nie
              > cierpiała przy tradycyjnym rozdziewiczaniu? Nie rozmawiamy o Twojej partnerce,
              > tylko o Magdzie, która wilekrotnie podkreślała w postach, że kolejne próby
              > penetracji sprawiają jej potworny ból. Więc jeśli kategorycznie piszesz, że
              > zabieg u ginekologa to pójście na łatwiznę, no to wybacz, wniosek jest jeden.
              > Powtórzę: oszczedzenie kobiecie bólu i cierpienia to, Twoim zdaniem, pójście na
              >
              > łatwiznę.
              >
              > > Uwazam, ze cierpienia kobiety to w 95% wina
              > > niedoswiadczonego partnera.
              >
              > No i znów - co z tego? Czy kobieta ma cierpieć tylko dlatego, ze partner nie je
              > st
              > doświadczony? Kiedyś facet nabierze doświadczenia, ale dlaczego kosztem kobiety
              > ?
              > Czy może sugerujesz, że Magda powinna zmienić faceta na takiego, który ją
              > bardziej "kompetentnie" rozdziewiczy? Sorry, ale nie widzę sensu w Twoim
              > argumecie, w każdym razie nijak się on ma do dyskusji.
              > No i te 95% to jakaś liczba wyssana z palca. Równie dobrze przyczyną problemu
              > może być budowa anatomiczna kobiety, kształt błony dziewiczej etc. Nie wymyslaj
              >
              > statystyk, ok?
              >
              > > Typowa reakcja kobiety jest wybuch radosci i ulga.
              >
              > Ooooo. Specjalista się znalazł. Przeczytałeś o tej "typowej" reakcji w jakiejś
              > mądrej ksiązce, czy może sam rozdziewiczyłeś na tyle dużo pań, że uprawnia Cię
              > to
              > do metodologicznie poprawnego generalizowania własnych obserwacji na całą
              > populację kobiet?
              >
              > > 2. Z jakiej planety spadlas, ze w milosci wolisz noz od natury????
              >
              > Z Wenus zapewne ;). I coż to za melodramatyczne pytanie? Nie mieszaj pojęć i ni
              > e
              > dorabiaj filozoficznego problemu do zwykłego medycznego zabiegu.
              >
              > > Czytalem wspomnienia jednej modelki, ze ten model panuje tez w Somalii, gd
              > zie
              > > sie kobiety zszywa, a potem maz rozcina nozem. Widze, ze jest to rowniez
              > > preferowany przez Ciebie uklad.
              >
              > Co za bzdura! Co ma wspólnego barbarzyńskie okaleczanie kobiecych genitaliów
              > praktykowane w niektórych kulturach z chirurgicznym nacięciem błony dziewiczej,
              >
              > mającym na celu UŁATWIENIE kobiecie rozpoczęcia współżycia?? Chyba nie masz
              > pojęcia, o czym piszesz - poczytaj może najpierw jakieś antropologiczne lub
              > medyczne opracowania na temat infibulacji (bo o tym zdajesz sie wspominać) - by
              > ł
              > nawet kiedyś na niniejszym forum wątek poświecony temu temnatowi - zanim
              > sięgniesz po równie nieadekwatną i niesmaczną analogię
              >
              > > 3. Twoje pseudofilozoficzne uwagi na temat jakie ma znaczenie dziewictwo,
              > a
              > > jakiego nie ma, pomine, bo nie nadaja sie do dyskusji. Mysle, ze milosc
              > > polegajaca na wzajemnym poznaniu wlasnych cial i dopasowaniu swoich potrze
              > ba
              > > nie potrzebuje zadnej rekomendacji, jest po prostu najlepsza. Dla zdrowych
              >
              > > emocjonalnie ludzi jest to wlasciwe, dla ulomnych no coz: najpierw noz, a
              > potem
              > > pewnie wibrator!
              >
              > To jest właśnie przykład chorego bajdurzenia na temat cudowności naturalnego
              > rozdziewiczania. Co ma miłość polegająca na "dopasowaniu swoich potrzeb"
              > wspólnego z nacięciem błony - że po raz wtóry zapytam? Dlaczego to sie Twoim
              > zdaniem wyklucza? Twoje wywody pozbawione są jakiejkolwiek logicznej spójności,
              > a
              > te żałosne przeskoki - od błonki do wibratora - pozosatwię bez komentarza, bo
              > raczej nie ma sensu strzępic języka.

              Ale mu dosoliłaś - bardzo słusznie.
              Faceci czasem myślą tylko o swojej przyjemności. Całe szczęście że mój chłopak
              preferuje moje dobro zamiast "natury". Jestem mu bardzo wdzięczna za zdrowy
              rozsądek i mądre podejście do sprawy. Mnie tez czeka zabieg i facet nie czuje się
              z tego powodu upokorzony że sam nie dokonał defloracji. Według mnie to wcale nie
              jest dowód braku męskości, a raczej troski o to by nie sprawiać więcej bólu
              ukochanej osobie.
              Pozdrawiam


              • ylime Re: Naturalna i skuteczna metoda! 09.06.02, 13:45
                Witaj Magda (i wszyscy inni)
                przeczytałam wszystko z uwagą ponieważ mam podobny (ale nie wiem jeszcze czy na
                pewno)problem. Najpierw ogromny ból, nie robiliśmy nic na siłę. Ale ostatni raz
                (przy mocniejszym wejściu)zakończył się pęknieciem ścianki pochwy i
                kilkugodzinnym krwotokiem, a potem nocną jazdą do szpitala i zabiegem szycia
                pochwy i kilkudniowym pobytem w szpitalu. Nawet nie wiem czy dokonała się
                całkowita defloracja. Czeka mnie wizyta u ginekologa i jakaś diagnoza.
                Wypowiedzi panów są jakieś mocno stronnicze. Dla mojego partnera nie jest to
                jedyne doświadczenie i wcześniej nie miał podobnej sytuacji. Jest też bardzo
                cierpliwy i w tym co robimy nie ma żadnego "na siłę".
                • misialski Re: Naturalna i skuteczna metoda! 10.06.02, 09:05
                  ylime napisał(a):

                  > Witaj Magda (i wszyscy inni)
                  > przeczytałam wszystko z uwagą ponieważ mam podobny (ale nie wiem jeszcze czy na
                  >
                  > pewno)problem. Najpierw ogromny ból, nie robiliśmy nic na siłę. Ale ostatni raz
                  >
                  > (przy mocniejszym wejściu)zakończył się pęknieciem ścianki pochwy i
                  > kilkugodzinnym krwotokiem, a potem nocną jazdą do szpitala i zabiegem szycia
                  > pochwy i kilkudniowym pobytem w szpitalu. Nawet nie wiem czy dokonała się
                  > całkowita defloracja. Czeka mnie wizyta u ginekologa i jakaś diagnoza.
                  > Wypowiedzi panów są jakieś mocno stronnicze. Dla mojego partnera nie jest to
                  > jedyne doświadczenie i wcześniej nie miał podobnej sytuacji. Jest też bardzo
                  > cierpliwy i w tym co robimy nie ma żadnego "na siłę".

                  Ale mnie nastraszyłaś.
                  Teraz pewnie znów zacznę się jeszcze bardziej denerwować. Tym bardziej ze taka
                  nocna jazda do szpitala jest dosyć krępująca - szczególnie gdy mieszka się z
                  rodzicami i trzeba tłumaczyć co się stało. W każdym razie wiem że takie przypadki
                  się zdarzają nawet często i z tego względu nigdy nie podejmujemy żadnych prób
                  współżycia poza domem tzn. np na wakacjach. Po prostu nie czułabym sie
                  bezpiecznie w obcym miejscu bez lekarza pod ręką.
                  Magda

                  • ylime Re: Naturalna i skuteczna metoda! 10.06.02, 10:46
                    Dzieki Magda za odpowiedź. Przeczytałam wypowiedzi Andrzeja Depko na ten sam
                    temat: wątek 1358 oraz 1342, jest tam kilka fachowych zdań, które moze Ci sie
                    przydadzą. Ja tez ciagle sie boje, ale zobaczymy co powie lekarz, a potem
                    zobaczymy jak sobie będziemy radzić. Pozdrawiam.
                    • misialski Re: Naturalna i skuteczna metoda! 10.06.02, 11:46
                      ylime napisał(a):

                      > Dzieki Magda za odpowiedź. Przeczytałam wypowiedzi Andrzeja Depko na ten sam
                      > temat: wątek 1358 oraz 1342, jest tam kilka fachowych zdań, które moze Ci sie
                      > przydadzą. Ja tez ciagle sie boje, ale zobaczymy co powie lekarz, a potem
                      > zobaczymy jak sobie będziemy radzić. Pozdrawiam.

                      Przeczytałam wymienione przez Ciebie wątki i wiele innych porad ale czasem
                      znajduję wiele sprzeczności.
                      1. Jedni lekarze zalecają "zdecydowane i mocne pchniecie" a drudzy przestrzegają
                      przed takimi eksperymentami bo seks na siłę kończy się podobnymi przypadkami jak
                      Twój. Więc już nie wiem czy to naprawdę musi być zrobione na siłę, czy prosić
                      lekarza o nacięcie błony.
                      2. Pozatym nie wiem jak to w końcu ma być z tą grą wstępną, bo wersje są rózne.
                      Jedni polecaja długą bo partnerka musi się odprężyć i pochwa musi się przygotować
                      do stosunku przez nawilżenie i rozluźnienie ścianek. Inni twierdzą że gra wstępna
                      ma być krótka i nie podniecająca erotycznie bo wtedy defloracja bardziej boli.
                      Wydaje mi się to absurdem. Mamy się kochac bez nawilżenia - przecież to chyba
                      bardziej boli?
                      Szczerze mówiąc już nie wiem co brać za prawdę. Zresztą czuję się zniechęcona do
                      seksu.
                      Magda



                      • ylime Re: Naturalna i skuteczna metoda! 10.06.02, 21:37
                        misialski napisał(a):

                        > Przeczytałam wymienione przez Ciebie wątki i wiele innych porad ale czasem
                        > znajduję wiele sprzeczności.
                        > 1. Jedni lekarze zalecają "zdecydowane i mocne pchniecie" a drudzy przestrzegaj
                        > ą
                        > przed takimi eksperymentami bo seks na siłę kończy się podobnymi przypadkami ja
                        > k
                        > Twój. Więc już nie wiem czy to naprawdę musi być zrobione na siłę, czy prosić
                        > lekarza o nacięcie błony.
                        > 2. Pozatym nie wiem jak to w końcu ma być z tą grą wstępną, bo wersje są rózne.
                        >
                        > Jedni polecaja długą bo partnerka musi się odprężyć i pochwa musi się przygotow
                        > ać
                        > do stosunku przez nawilżenie i rozluźnienie ścianek. Inni twierdzą że gra wstęp
                        > na
                        > ma być krótka i nie podniecająca erotycznie bo wtedy defloracja bardziej boli.
                        > Wydaje mi się to absurdem. Mamy się kochac bez nawilżenia - przecież to chyba
                        > bardziej boli?
                        > Szczerze mówiąc już nie wiem co brać za prawdę. Zresztą czuję się zniechęcona d
                        > o
                        > seksu.
                        > Magda

                        Ja staram sie nie myśleć źle o seksie. Zawsze mozemy robic cos co sprawia radość
                        i przyjemność i zbliza nas nawzajem do siebie.
                        Nie widziałabym problemu w usunięciu błony.
                        Z "gra wstępną" może po prostu chodzi o to żeby nie przesadzać.
                        Miło się z Tobą gada. Pzdr.

                        • Gość: misialski Re: Naturalna i skuteczna metoda! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 10:53
                          ylime napisał(a):


                          >
                          > Ja staram sie nie myśleć źle o seksie. Zawsze mozemy robic cos co sprawia radoś
                          > ć
                          > i przyjemność i zbliza nas nawzajem do siebie.
                          > Nie widziałabym problemu w usunięciu błony.
                          > Z "gra wstępną" może po prostu chodzi o to żeby nie przesadzać.
                          > Miło się z Tobą gada. Pzdr.


                          Ja wcale nie myślę źle o seksie a wręcz przeciwnie, uważam że taka bliskość jest
                          po prostu cudowna jeśli ludzie się kochają - a my kochamy się bardzo.
                          Sęk w tym że te nasze niepowodzenia sprawiają ze czuję się źle psyhicznie, a
                          czasem nawet winna że tak to wychodzi. Bo romantyczny wieczór kończy się łzami.
                          Może jestem za bardzo wrażliwa - sama nie wiem. Czasem chciałabym o tym wszystkim
                          zapomnieć ale nie potrafię.

                          Ps. Z Tobą też sie miło gawedzi
                          pa

                          >

                      • donf Re: Naturalna i skuteczna metoda! 11.06.02, 11:15
                        Wydaje mi sie, ze ciagle proby nie maja sensu. Seks nie jest czyms co ludzie
                        robia wedlug podrecznika! To jest przyjemnosc.
                        Postarajcie sie zrobic sobie tak wiele frajdy jak tylko mozliwe wzajemnie. Czy
                        juz osiagneliscie wzaejmny orgazm bez stosunku?
                        Stopniowo zbudujecie bliskosc cielesna.
                        Mysle, ze we wlasciwym momencie bedziesz wiedzala, ze to wtedy.
                        Jezeli nie mainnego wyjscia - zabieg jest konieczny.
                        Co jest jednak rowniez wartoscia, ze ludzie przechodza wszystkie etapy razem.
                        Usuiniecie blony dziewiczej moze byc potraktowane jako cudowny wytrych, a wtedy
                        latwo o rozczarowanie.

                        Pozdrawiam i zycze szczescia

                        PS. Mysle, ze takie przypadki typu pekniecie scianki pochwy zdarzaja sie raz na
                        milion i nie trzeba ich brac jako powazna mozliwosc (chyba, ze sie faktycznie
                        zdarzy).
                        • fala9 Re: Naturalna i skuteczna metoda! 11.06.02, 13:23
                          donf napisał(a):


                          > Usuiniecie blony dziewiczej moze byc potraktowane jako cudowny wytrych, a wtedy
                          >
                          > latwo o rozczarowanie.
                          >

                          Nie bardzo rozumiem to zdanie, czy możesz mi wytłumaczyć o co chodzi.
                          dziękuję i pozdr.
                          >
                          > PS. Mysle, ze takie przypadki typu pekniecie scianki pochwy zdarzaja sie raz na
                          >
                          > milion i nie trzeba ich brac jako powazna mozliwosc (chyba, ze sie faktycznie
                          > zdarzy).

                          • donf Re: Naturalna i skuteczna metoda! 13.06.02, 14:55
                            Mysle, ze czasami ludziie traktuja seks mechanicznie, typu "Wlacz" "Wylacz".
                            Jednak, bez wzajemnego poznania cial to jest niemozliwe.

                            Jesli nie mozecie sie kochac od reki, to moze lepiej stopniowo, przez pare
                            tygodni dojsc do tego, budujac wzajemna bliskosc.
                            Zareczam, ze jest taki moment od ktorago dziewica pragnie mezczyzny tak
                            nieprzytomnie, ze nie moze sie temu oprzec...
                            ...i to jest wlasnie to...
                    • ladybird11 Re: Naturalna i skuteczna metoda! 13.06.02, 19:31
                      witam Was wszystkich,
                      przeczytalam wszystkie Wasze komentarze i troche "odetchnelam z ulga"...ze nie
                      tylko ja mam taki problem...kocham bardzo mojego chlopaka ale coraz bardziej
                      martwi mnie fakt ze czasami nawet przy pieszczotach i probie wnikniecia do
                      pochwy odczuwam bol, w zwiazku z tym faktem wlasnie obawiam sie tego
                      pierwszego zblizenia ...moj chlopak jest bardzo czuly i wyrozumialy ale
                      niestety czasem tak boli ze to ja sie odsuwam...rozmawiamy na ten temat on
                      mnie uspokaja i mowi ze wszystko bedzie dobrze ale mnie sama zaczyna ta
                      sytuacja bardzo martwic...
                      pozdrawiam bardzo
                      Ladybird
                      • misialski Re: Naturalna i skuteczna metoda! 14.06.02, 12:21
                        ladybird11 napisał(a):

                        > witam Was wszystkich,
                        > przeczytalam wszystkie Wasze komentarze i troche "odetchnelam z ulga"...ze nie
                        > tylko ja mam taki problem...kocham bardzo mojego chlopaka ale coraz bardziej
                        > martwi mnie fakt ze czasami nawet przy pieszczotach i probie wnikniecia do
                        > pochwy odczuwam bol, w zwiazku z tym faktem wlasnie obawiam sie tego
                        > pierwszego zblizenia ...moj chlopak jest bardzo czuly i wyrozumialy ale
                        > niestety czasem tak boli ze to ja sie odsuwam...rozmawiamy na ten temat on
                        > mnie uspokaja i mowi ze wszystko bedzie dobrze ale mnie sama zaczyna ta
                        > sytuacja bardzo martwic...
                        > pozdrawiam bardzo
                        > Ladybird


                        cześć
                        Wysłałam Ci list na skrzynkę
                        pozdrawiam
                        pa
              • donf Re: Naturalna i skuteczna metoda! 11.06.02, 11:18
                Tylko pod jednym warunkiem: ze ktos faktycznie ocenil Twoje cialo i powiedzial,
                ze zabieg jest konieczny z medycznych wzgledow.
                Jesli tak nie bylo, istnieje ogromne prawdopodobienstwo, ze mozna rownie dobrze
                naturalna metoda, tylko trzeba wlozyc w to troche wiecej wysilku.
                Ale jaka satysfakcja, gdy kochajacy sie ludzie do czegos dochodza wspolnym
                wysilkiem...
                • mela1 Re: Naturalna i skuteczna metoda! 11.06.02, 17:13
                  Powiedz mi jaka satysfakcje ma dziewczyna z ogromnego bolu? Moim zdaniem
                  wystarczajaco sie nacierpiala.
                  Magdo,
                  powinnas szybko zmienic lekarza, a nie dluzej sie meczyc, bo naprawde zrazisz
                  sie do seksu. Nie wiem skad jestes, ale jesli z Warszawy, moge Ci polecic moja
                  lekarke (kobieta, a delikatna - wyjatek?). Co prawda nie mialam takiego
                  zabiegu, ale bardzo balam sie pierwszej wizytu u ginekologa, a pani okazala sie
                  tak mila i swobodna, ze od razu ja polubilam. Dobrala mi dobrze pigulki
                  antykoncepcyjne.
                  Co do Twoich problemow, to mialam troszke inne. Za pierwszym razem zadnego
                  bolu, krwawienia, nic. Uznalam, ze blona jest roziagliwa i wiecej sie nie
                  przejmowalam. Po jakis 3 miesiacach przy probie stosunku poczulam niesamowity
                  bol, moj chlopak sie wystraszyl, bo odskoczylam od niego jak oparzona i
                  zbladlam. Potem bylo troche lepiej, ale mialam krwawienie - blona jednak pekla.
                  Najgorsze, ze zdarzylo mi sie to juz 3 razy, bo beka kawaleczek, nie do konca,
                  a nawet jesli tego dnai nie peka, to jednak bardzo boli przy wprowadzaniu
                  czlonka. Probowalam pytac roznych internetowych lekarzy i wszystcy mowia mi ze
                  to niemozliwe, a ja chyba lepiej wiem co mnie boli, gdzie mam blone dziewicza i
                  jestem w stanie rozpoznac skad pochodzi krwawienie i zauwazyc pekniecie. Chyba
                  tez wybiore sie do mojej pani doktor, ale troche sie zrazilam tymi
                  komentarzami - NIEMOZLIWE. Wiec dlaczego 3 miesiace NIC nie bolalo, a teraz,
                  pomimo ze nic sie nie zmienilo - boli.
                  Pozdrawiwam i zycze powodzenia
                  • ylime do Magdy i innych cd. 11.06.02, 20:40
                    W sumie troche mnie pocieszyły te wszystkie wypowiedzi. Myslę, że najwazniejsze
                    to iśc do dobrego lekarza - ginekologa, gdy dzieje się cokolwiek co nas
                    niepokoi. Ale jakoś mi raźniej (przepraszam...) że nie jestem taka odosobniona
                    w moim doświadczeniu. Ja też mam cały czas silny ból i krwawienie za kazdym
                    razem, a ostatni raz skończył się tak jak pisałam. Jeśli trzeba to pozwole
                    sobie na zabieg usunięcia błony (jeśli cokolwiek ma zagrażać zdrowiu), ale
                    myślę ze będziemy próbować. Ale dokładnie dopytam o to lekarza, no i przede
                    wszystkim skad to pękniecie (w szpitalu oczywiście nic nie wyjaśnili). Może to
                    właśnie ja tylko mam budowe taką że powinnam uważać, a Wy macie inny problem
                    (chociaz lekarka która mnie zszywała powiedziała potem że tak czasem bywa). A
                    może to jest to samo. Ja też mam wrażenie, że błona tam jeszcze jest i ze
                    będzie krwawic przy kolejnych razach. Ale i ból jest taki że to bez sensu, po
                    prostu wyję...
                    Ale przy okazji dzięki, sam fakt ze moge o tym pogadać trochę pomaga.
                    Wiesz Magda ja też mam chwile że mysle że to moja wina, ale takie myslenie
                    prowadzi donikad. Przecież naprawde boli i naprawde nie da się wytrzymać...jak
                    w tym wina? Co do wspólnego pokonywania trudnosci to racja, choc pewnie granica
                    jest zdrowie, przyjąc fakt że się musi usunąc błonę to też wspólne pokonanie
                    drogi...
                    pa :-)
                    • misialski Re: do Magdy i innych cd. 12.06.02, 08:57
                      ylime napisał(a):

                      > W sumie troche mnie pocieszyły te wszystkie wypowiedzi. Myslę, że najwazniejsze
                      >
                      > to iśc do dobrego lekarza - ginekologa, gdy dzieje się cokolwiek co nas
                      > niepokoi. Ale jakoś mi raźniej (przepraszam...) że nie jestem taka odosobniona
                      > w moim doświadczeniu. Ja też mam cały czas silny ból i krwawienie za kazdym
                      > razem, a ostatni raz skończył się tak jak pisałam. Jeśli trzeba to pozwole
                      > sobie na zabieg usunięcia błony (jeśli cokolwiek ma zagrażać zdrowiu), ale
                      > myślę ze będziemy próbować. Ale dokładnie dopytam o to lekarza, no i przede
                      > wszystkim skad to pękniecie (w szpitalu oczywiście nic nie wyjaśnili). Może to
                      > właśnie ja tylko mam budowe taką że powinnam uważać, a Wy macie inny problem
                      > (chociaz lekarka która mnie zszywała powiedziała potem że tak czasem bywa). A
                      > może to jest to samo. Ja też mam wrażenie, że błona tam jeszcze jest i ze
                      > będzie krwawic przy kolejnych razach. Ale i ból jest taki że to bez sensu, po
                      > prostu wyję...
                      > Ale przy okazji dzięki, sam fakt ze moge o tym pogadać trochę pomaga.
                      > Wiesz Magda ja też mam chwile że mysle że to moja wina, ale takie myslenie
                      > prowadzi donikad. Przecież naprawde boli i naprawde nie da się wytrzymać...jak
                      > w tym wina? Co do wspólnego pokonywania trudnosci to racja, choc pewnie granica
                      >
                      > jest zdrowie, przyjąc fakt że się musi usunąc błonę to też wspólne pokonanie
                      > drogi...
                      > pa :-)

                      Kochasz się z chłopakiem , mimo iż jak to stwierdziłaś wyjesz z bólu? Przecież to
                      bez sensu, żadna z tego przyjemność. Ciekawa jestem jak reaguje na to Twój
                      chłopak kiedy wie że sprawia Ci tak silny ból. Napewno nie jest to dla niego
                      miłe. Dziwię sie że On w ogóle mając perspektywę kolejnego bolesnego dla Ciebie
                      stosunku w ogóle potrafi się podniecić.
                      Wiem że nie ma się wyboru i trzeba próbować ale to chyba nie ma dobrego wpływu na
                      związek i odczucia - bo robi się coś nieprzyjemnego. Podziwiam Cię i podziwiam
                      Twoją postawę oczywiście w sensie pozytywnym. Jak widać kobieta potrafi wiele
                      znieść.
                      napisz cos jeszcze.
                      pa
                      Magda

                      • ylime Re: do Magdy i innych cd. 12.06.02, 12:27
                        misialski napisał(a):

                        > Kochasz się z chłopakiem , mimo iż jak to stwierdziłaś wyjesz z bólu? Przecież
                        > to
                        > bez sensu, żadna z tego przyjemność. Ciekawa jestem jak reaguje na to Twój
                        > chłopak kiedy wie że sprawia Ci tak silny ból. Napewno nie jest to dla niego
                        > miłe. Dziwię sie że On w ogóle mając perspektywę kolejnego bolesnego dla Ciebie
                        >
                        > stosunku w ogóle potrafi się podniecić.
                        > Wiem że nie ma się wyboru i trzeba próbować ale to chyba nie ma dobrego wpływu
                        > na
                        > związek i odczucia - bo robi się coś nieprzyjemnego. Podziwiam Cię i podziwiam
                        > Twoją postawę oczywiście w sensie pozytywnym. Jak widać kobieta potrafi wiele
                        > znieść.
                        > napisz cos jeszcze.
                        > pa
                        > Magda
                        >
                        Robimy wiele pomysłowych i miłych rzeczy bez prób odbycia stosunku. Tak też jest
                        cudownie. Nie ma problemu z podnieceniem bo nie myslimy: dzis musimy to pokonać!
                        Chcemy byc blisko to jesteśmy i robimy to tak jak sie da w danym momencie.
                        Smyk napisał(a) o porodzie. Wiele kiedys myślalam o tym (o tym jak może być
                        podczas porodu)i o tym bólu który odczuwam. Ból jest do pokonania, tylko trzeba
                        wiedzieć jak. Gdyby nie ten wypadek który mi sie przydarzył zabierałabym sie do
                        tego odwazniej. Po wizycie u lekarza zobaczymy...po prostu na razie nie mam
                        pewności o co chodzi.
                        Za kazdym razem kiedy próbowalismy miałam taka sytuacje że przeszkadzało mi ze
                        nie moge głosno krzyczeć (przez ściany mieszkania wszystko słychać, np. jak inna
                        para kocha się na innym piętrze...). Myslę ze gdybym miała odwagę zachowac się do
                        końca swobodnie w tym sensie to próbowałabym jakoś inaczej myslec o tym bólu.
                        Myślałam też kiedys że mój opór jest też może oporem przed ciąża (zawsze jest
                        ryzyko moim zdaniem), a Ty Magda jak sobie radzisz z tym?
                        Wiem tez ze ból jest tak naprawde w umysle (to znaczy nie wiem czy dobrze się
                        wyraziłam), chodzi mi o swiadomość-umysł. Czasem potegujemy zjawisko bólu lękiem
                        przed bólem. Ja tak właśnie robię, boje się bólu. I dlatego staram się nie mysleć
                        o tych próbach jako czymś absolutnie koniecznym. Staram się nie doprowadzic w
                        sobie do niepotrzebnej blokady na partnera, seks. Nie chce dołozyc sobie
                        psychicznego problemu do fizycznego...
                        pozdrawiam

                  • misialski Re: Naturalna i skuteczna metoda! 12.06.02, 09:04
                    mela1 napisał(a):

                    > Powiedz mi jaka satysfakcje ma dziewczyna z ogromnego bolu? Moim zdaniem
                    > wystarczajaco sie nacierpiala.
                    > Magdo,
                    > powinnas szybko zmienic lekarza, a nie dluzej sie meczyc, bo naprawde zrazisz
                    > sie do seksu. Nie wiem skad jestes, ale jesli z Warszawy, moge Ci polecic moja
                    > lekarke (kobieta, a delikatna - wyjatek?). Co prawda nie mialam takiego
                    > zabiegu, ale bardzo balam sie pierwszej wizytu u ginekologa, a pani okazala sie
                    >
                    > tak mila i swobodna, ze od razu ja polubilam. Dobrala mi dobrze pigulki
                    > antykoncepcyjne.
                    > Co do Twoich problemow, to mialam troszke inne. Za pierwszym razem zadnego
                    > bolu, krwawienia, nic. Uznalam, ze blona jest roziagliwa i wiecej sie nie
                    > przejmowalam. Po jakis 3 miesiacach przy probie stosunku poczulam niesamowity
                    > bol, moj chlopak sie wystraszyl, bo odskoczylam od niego jak oparzona i
                    > zbladlam. Potem bylo troche lepiej, ale mialam krwawienie - blona jednak pekla.
                    >
                    > Najgorsze, ze zdarzylo mi sie to juz 3 razy, bo beka kawaleczek, nie do konca,
                    > a nawet jesli tego dnai nie peka, to jednak bardzo boli przy wprowadzaniu
                    > czlonka. Probowalam pytac roznych internetowych lekarzy i wszystcy mowia mi ze
                    > to niemozliwe, a ja chyba lepiej wiem co mnie boli, gdzie mam blone dziewicza i
                    >
                    > jestem w stanie rozpoznac skad pochodzi krwawienie i zauwazyc pekniecie. Chyba
                    > tez wybiore sie do mojej pani doktor, ale troche sie zrazilam tymi
                    > komentarzami - NIEMOZLIWE. Wiec dlaczego 3 miesiace NIC nie bolalo, a teraz,
                    > pomimo ze nic sie nie zmienilo - boli.
                    > Pozdrawiwam i zycze powodzenia

                    Dziękuję za ofiarowaną pomoc, ale mam już dobrego lekarza w swoim mieście. Muszę
                    tylko się do niego wybrać. Mój chłopak koniecznie chce iść ze mną, ale nie wiem
                    czy nie będzie mnie krępowała jego obecność. Nie chodzi o badanie ale o to że
                    będę musiała powiedzieć o moim problemie. Moze mi doradzisz czy mam mu pozwolić
                    aby mi towarzyszył?

                    • mela1 Re: Naturalna i skuteczna metoda! 12.06.02, 11:49
                      To juz zalezy od Ciebie, czy jak masz zalatwic cos trudnego lubisz byc
                      wspierana i trzymana za reke, czy czyjas obecnosc jeszcze bardziej Cie
                      denerwuje. Ja jestem drugim typem. Moj chlopak tez nalegal, ze pojdzie ze mna
                      do ginekologa, bo widzial jak bardzo sie balam, ale nie pozwolilam mu nawet
                      siedziec pod gabinetem. Taka juz jestem, ze pewne sprawy zalatwiam sama i zadne
                      wsparcie mi nie pomaga. Denerwowaloby mnie to, ze ja sie boje, mnie to czeka, a
                      on sie denerwuje, skoro i tak to ja musze przez to przejsc. Seks to jedno,
                      lekarz to drugie. Wiec sama zdecyduj jak wolisz, nie ma reguly.
                      Pozdrawiam
      • ylime Re: Dziewczyny co jest z Wami ! 12.06.02, 12:05
        smyk1 napisał(a):

        > Tak bardzo boicie sie defloracji a co będzie jak będziecie musiały urodzić
        > dzidziusia ?
        > smyk
        Wiesz Smyku, ja nie boję sie defloracji, tylko nie lubię jedździc karetka w nocy
        do szpitala. A tak mi sie zdarzyło. Przy porodzie wiesz że czeka Cię szpital i
        czekasz na ten moment. W zasadzie wszystko co tego dotyczy jest naturalne,
        chociaz trzeba się do tego dobrze przygotować, inaczej tylko sie przeszkadza a
        nie pomaga dziecku i jeszcze obecnośc lekarzy jest tu normalna. Ja osobiscie boję
        się tylko jakiegos spomplikowania sytucji. Miałam kilkugodzinny krwotok, który
        zakończył sie zabiegiem. Trudno żebym odbywała stosunki pod okiem lekarza :-).
        Swoja drogą tak jak do porodu mogliby czasem dawać jakieś wskazówki jak uporac
        się z takim problemem jak nasz. Pan Depko coś niecos o tym pisał, ale wolałabym
        uwagi doświadczonych kobiet...

        • smyk1 Re: Ylime ! 12.06.02, 12:26
          ylime napisał(a):

          > smyk1 napisał(a):
          >
          > > Tak bardzo boicie sie defloracji a co będzie jak będziecie musiały urodzić
          >
          > > dzidziusia ?
          > > smyk
          > Wiesz Smyku, ja nie boję sie defloracji, tylko nie lubię jedździc karetka w noc
          > y
          > do szpitala. A tak mi sie zdarzyło. Przy porodzie wiesz że czeka Cię szpital i
          > czekasz na ten moment. W zasadzie wszystko co tego dotyczy jest naturalne,
          > chociaz trzeba się do tego dobrze przygotować, inaczej tylko sie przeszkadza a
          > nie pomaga dziecku i jeszcze obecnośc lekarzy jest tu normalna. Ja osobiscie bo
          > ję
          > się tylko jakiegos spomplikowania sytucji. Miałam kilkugodzinny krwotok, który
          > zakończył sie zabiegiem. Trudno żebym odbywała stosunki pod okiem lekarza :-).
          > Swoja drogą tak jak do porodu mogliby czasem dawać jakieś wskazówki jak uporac
          > się z takim problemem jak nasz. Pan Depko coś niecos o tym pisał, ale wolałabym
          >
          > uwagi doświadczonych kobiet...
          >


          Ylime !

          Taka noc zdarzyła się Tobie raz i już nigdy powtórzy.
          Maśle, ze było warto to zrobić z osobą do której coś się czuje.
          Przecież to nie chłodny ginekolog ze skalpelem w ręku.
          pozdr smyk.

          Ps Tyczy się to również Magdy i reszty.
      • fala9 Re: Dziewczyny co jest z Wami ! 12.06.02, 12:16
        smyk1 napisał(a):

        > Tak bardzo boicie sie defloracji a co będzie jak będziecie musiały urodzić
        > dzidziusia ?
        > smyk

        To zupełnie co innego. Ból porodowy jest akceptowany przez większość kobiet bo
        daje życie. Ból defloracyjny jest tylko powodem stresu i frustracji u obydwojga.
        Czasem nawet szoku i początków rozwoju pochwicy u kobiety po trudnej i bolesnej
        defloracji. To nie moja opinia tylko seksuologa.

        • smyk1 Re: Fala to nie jest tak ! 12.06.02, 12:57
          fala9 napisał(a):

          > smyk1 napisał(a):
          >
          > > Tak bardzo boicie sie defloracji a co będzie jak będziecie musiały urodzić
          >
          > > dzidziusia ?
          > > smyk
          >
          > To zupełnie co innego. Ból porodowy jest akceptowany przez większość kobiet bo
          > daje życie. Ból defloracyjny jest tylko powodem stresu i frustracji u obydwojga
          > .
          > Czasem nawet szoku i początków rozwoju pochwicy u kobiety po trudnej i bolesnej
          >
          > defloracji. To nie moja opinia tylko seksuologa.

          Fala !!!

          Seks też daje życie, żeby do niego doszło musi się zerwać ja to nazywam plombę.
          A nie ma nic piękniejszego jak zrobi to osoba kochana, dochodzi do tego jeszcze
          pozytywna aspekt - był "pierwszy" a w przyszłości zero wymówek.
          pozdr.
          smyk




        • donf Re: Dziewczyny co jest z Wami ! 13.06.02, 15:02
          > Ból defloracyjny jest tylko powodem stresu i frustracji u obydwojga.
          > Czasem nawet szoku i początków rozwoju pochwicy u kobiety po trudnej i bolesnej
          > defloracji. To nie moja opinia tylko seksuologa.

          Miliardy kobiet przez tysiaclecia przeszly przez to i nie tylko nic im nie bylo,
          ale jeszcze niektore rozwinely Ars Amandi.

          Mi sie wydaje, ze jezeli kobieta nie pragnie mezczyzny do tego stopnia, zeby
          zapomniec o "Ból defloracyjny " (jak Ty to nazwalas)
          to moze lepiej zeby nie byli ze soba?
          Niech poczeka na ksiecia z bajki i odda mu sie, jak na kobiete przystalo!

          • ylime Re: Dziewczyny co jest z Wami ! 14.06.02, 10:01
            donf napisał(a):

            > Miliardy kobiet przez tysiaclecia przeszly przez to i nie tylko nic im nie bylo
            > ,
            > ale jeszcze niektore rozwinely Ars Amandi.
            >
            > Mi sie wydaje, ze jezeli kobieta nie pragnie mezczyzny do tego stopnia, zeby
            > zapomniec o "Ból defloracyjny " (jak Ty to nazwalas)
            > to moze lepiej zeby nie byli ze soba?
            > Niech poczeka na ksiecia z bajki i odda mu sie, jak na kobiete przystalo!
            >

            Zawsze zastanawiam sie skad ta lekkość w mówieniu o cudzym bólu...
            szkoda że nie mogę Ci go troche odstąpić...na pewno radośnie i w podskokach
            rozwijajac swoje Ars Amandi zapomniałbyś (ałabyś) o bólu....
            pozdr.
            • donf Re: Dziewczyny co jest z Wami ! 14.06.02, 17:36
              Ekstra: odstap mi swoj bol,
              razem z byciem mama,
              faktem, ze kobiety sie przepuszcza bez kolejki,
              faktem, ze jest sie oczkiem w glowie tatusia
              i zyje sie 10 lat dluzej i nie trzeba tez sluzyc w wojsku.

              I jeszcze jedno: kobieta moze sie wypowiadac zupelnie nie powaznie,
              i nikt nie bedzie mial jej tego za zle!

              Moze podyskutujemy o wadach i zaletach bycia kobieta/mezczyzna
              abstrahujac od faktu, ze kazdy z nas juz kims jest i nie potrzebuje sie
              zastanawiac nad zmiana??

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka