Dodaj do ulubionych

ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :(

05.01.10, 20:14
jakiś pechowy miesiąc?

wiatry nie te uncertain ?
czy na innych forach dzieciowych tak samo na poczatku?

bo z marcówek 2006 nie pamiętam aby był taki nawał sad
Obserwuj wątek
    • grochalcia Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 05.01.10, 20:23
      na innych tez tak jest..wypadlo nas sporo z marcowek 2008, potem z czerwcówek
      2008...ale powiem Ci na poszenie cos-marcowki hurtem rodzily w 2009 rokusmile więc
      znow spotykamuy sie na innych forach rówiesniczych.
      bedzie dobrze dziewczyny, troszke później, ale bedzie!
    • martabg Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 05.01.10, 20:40
      To złudzenie, ja miałam być czerwcówką, styczniówką, teraz lipcówką.
      Chociaż może kto wie... Może ten grypowy czas nieco "dołożył"...
      • gosia_gd Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 05.01.10, 21:49
        Ja miałam być czerwcówką 2010, ale dzięki Bogu chyba niewiele z nas się tu
        znalazło...
    • agnieszka_z-d Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 05.01.10, 22:32
      Ehhh... Takie same wrażenia miałam co do marca 2010. Tez jakoś nas dużo
      mi się wyadawalo.
      • agus7 Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 06.01.10, 09:24
        Ja jestem niedoszla lipcowka 2009 i niedoszla marcowka 2010 sad
        ale nie trace wiary!
        Pozdrawiam Was Dziewczyny...
        • lipcowka2010 Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 06.01.10, 16:21
          no wlasnie, cos z tymi lipcowkami nie tak . mnie lekarzcos napomknal o grypie,
          ktora szlala-nawet bezobjawowo. lekarz ktory stwierdzil smierc julci powiedzial,
          ze z jego pacjentek jestem w grudniu 12 czy 13. a to mowil 15 grudniasad. to bylo
          ogolenie o poronieniach i ciazach martwych, ale to wg mnie b duzo jak na jednego
          lekarza. a jeszce bardziej zdziwilam sie w szpitalu, gdy dowiedzialam sie ze
          bylam 99 w grudniu na lyzeczkowaniu po ciazysad. przerazajacesad
          • kahakasurdo Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 06.01.10, 18:16
            mnie moja ginekolog też powiedziała, że w listopadzie, grudniu miała serię
            poronień i ciąż pozamacicznych - ona pracuje w szpitalu, więc trochę się
            naoglądała, i że to właśnie ostatnio taki "wysyp".
        • agnieszka135792 Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 14.01.10, 13:56
          witam.ja miałam byc lipcówką.niestety los chciał,że sie nieudało.straciłam swojego aniołka 09.01.10.
    • kwiecienka1 Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 07.01.10, 01:48
      moze te poznojesienno-zimowe ciaze sa slabsze?
      przeziebienia? ogolne oslabiebie organizmu?

      z wrzesniowek 2008 tez sporo odeszlo sad wlasnie w styczniu/lutym...

      pozdrawiam
      Kwiecienka Wspominajac
    • 098qwerty Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 07.01.10, 08:52
      Niestety ja też muszę dołączyć do grona niedoszłych lipcówek 2010 sad
      dla mnie pechowy był początek grudnia. W pracy mam koleżankę która w
      tym tygodniu też miała zabieg z powodu obumarłej ciąży, mam nadzieję
      że niedługo uda nam się i będziemy tuliły swoje dzieciaczki.
      • lipcowka2010 Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 07.01.10, 09:55
        sciskam i przytulam mocnosad
        chyba cos faktycznie bylo w powietrzu, bo nas tu jest coraz wiecejsad
        • 098qwerty Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 07.01.10, 14:26
          Jest nadzieja że po 3 m-cach znów zaświeci słońce, tym razem na
          dłużej. U mnie minął już 1 m-c od zabiegu, jeszcze 2 m-ce mam na
          zrobienie badań i albo leczenie czegoś co wyjdzie nie tak z badań
          albo ponowne próby.
          • monika.j.76 Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 07.01.10, 14:54
            Ja odpuszczam...nie mam odwagi...na myśl o kolejnym
            niepowodzeniu,paraliżuje mnie i mam jakąś arytmię serca,wali
            bardziej niż na egzaminach...nie dam rady...co z tego,że zajdę w
            ciążę? ile tygodni tym razem będzie to trwało? co z tego ,że zobaczę
            tak wyczekiwane serce,sloro za dwa tygodnie już nie będzie biło? a
            nawet jak będzie biło,to może na połówkym dowiem się jeszcze czegoś
            gorszego? a jak będzie dobrze,a udusi się pępowiną w 38 tyg,albo
            urodzi się martwe...2000 dzieci rocznie rodzi się martwe,mówię o
            zdrowej ciąży(prawidłowych badaniach i usg)!!!
            skapitulowałam,wywieszam białą flagę,poddaję się,nie mam odwagi...
            ps.Trzymam kciuki za Was.
            --
            ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
            • marioleczka34 Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 07.01.10, 15:13
              monika, nie poddawaj sie !! to trudne dla nas wszystkich ale warto
              wierzyc! trzeba!! jest ciezko, wiem, sama przez to przechodzilam i
              poniekąd cały czas przechodze ale wierze bo co innego mi zostało !!
              moje słonko za 13 dni przyszłoby na swiat, serce mi chyba peknie
              tego dnia ale wiem ze musze byc silna... mnie trzyma przy zyciu
              nadzieja, daje mi sile by nie zwariowac... naucz sie zyc z nadzieją,
              to pomaga, uwierz mi, potrzeba Ci czasu i spokojnego spojrzenia w
              przyszłosc,a przede wszystkim uporania sie z wlasną tragedią, nie
              jestes sama, jestesmy z Tobą ! trzymaj sie mocniutko
              • monika.j.76 Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 07.01.10, 15:33
                Wiem,że nie jestem sama,wiem...ale nie dam rady,wiary nie
                mam,nadzieja gdzieś sobie poszła i nie wraca,miłe słowa i czyny
                kopnęłam w kosmos,uciekłam do drugiej sypialni od męża,do pracy nie
                chce mi się wracać,długi rosną...miałam nadzieję,że się z narkozy
                nie obudzę...ale stało się nie po mojej myśli...łez już nie mam,a
                tak chce mi się płakać,ból nie mija...jest tylko gorzej...nie mam
                siły...
                Zazroszczę Wam tej wiary w jutrzejsze słońce...
                --
                ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
                • marioleczka34 Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 08.01.10, 08:50
                  monika, poszukaj specjalisty, pomoze Ci z pewnością, 4 lata temu po
                  smierci mojej mamy przeszlam silną depresje, skorzystalam z
                  psychoterapii, pomoglo, nawet nie wiem kiedy, czasem sami nie
                  jestesmy w stanie sobie pomóc, sprobuj, zobaczysz ze skutkuje
                  • monika.j.76 mariola... 08.01.10, 18:01
                    Chyba masz rację...myślałam,że dam sobie radę jak poprzednie trzy
                    razy...ale jednak nie,nie jest lepiej,jest gorzej każdego
                    dnia...Odbiję się od dna finansowego i poszukam kogoś.
                    Dziękuję Ci za troskę i ciepłe słowa! I Wam wszystkim dziewczyny!!!
                    --
                    ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
            • mamula_to_ja Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 07.01.10, 15:30
              Nie wiem co Ci powiedzieć sad
              Ja mam za sobą jedną stratę a dokładnie zacytowałas moje obawy sad
              Trzymaj się!
              Wierzę że Ci się uda!
              • agang monika 07.01.10, 17:14
                trzymaj się jakoś!
                proszę!
                • lipcowka2010 Re: monika 07.01.10, 17:39
                  wiem, przez co przechodzisz monisiasad. ja lezac na lozku po zabiegu przysiegalam
                  sie na wszystko, ze juz nigdy nie zajde w ciaze, tylko zaadoptuje dziecko. ale
                  mysle, ze wszystko sie u ciebie pouklada i sprobujesz i to bedzie ten sczcesliwy
                  raz-czego z calego serca ci zyczesmile.
                  • monika.j.76 Re: monika 07.01.10, 18:08
                    ...adopcja...myślałam o tym,ale po wielu szczerych rozmowach z
                    mężem,stwierdzilśmy,że nie umielibyśmy kochać całym sercem nie
                    naszego dziecka...wiem,penie część z Was uzna,że mamnierówno pod
                    sufitem,ale tak jest...umieliśmy powiedzieć to na głos i przyznać
                    się do tego...cudzedzieci mnie drażnią,jak krzyczą,jak chcą być w
                    centrum zainteresowania itd. Jak widzę mamy,które tego nie widzą i
                    nie słyszą(krzyków),to wiem,że to tylko doswojego dziecka ma się
                    taką cierliwość. To jest miłość bezwarunkowa,którą się ma w sercu od
                    momentu zajścia w ciążę. Wiem,że tylko własne dziecko bym kochała
                    całą sobą. Z natury jestemnerwowa,niecierpliwa,szybko się denerwuję
                    i ludzka głupota i bezmyślność doprowadzają mnie do obłędu...Niechcę
                    się wyżywać na Bogu ducha winnym dziecku,tylko dlatego,że go nie
                    urodziłam. Jeżeli mam być mamą na pół gwizdka,bo tak trzeba,bo
                    zdecydowałam się na adopcję...to myślę,że dla takiego dziecka lepiej
                    byłoby,abym go nie adoptowała. Mam dwie koleżanki,które adoptowały,i
                    powiem Wam,że żałują,bo...nie kochają, myślały,że będzie inaczej,że
                    chęć posiadania dziecka coś w nich uruchomi "wyższego"...tak się nie
                    stało... Nie chcę popełnić takiego błędu,bo to nie dotyczy tylko
                    mnie,ale tago najważniejszego...DZIECKA.
                    ps. A czy u mnie się poukłada...kto to wie? Tylko Najwyższy...
                    --
                    ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
                    • lipcowka2010 Re: monika 07.01.10, 18:21
                      nie wiem czy tu watek ku takim przemysleniom, ale napiosze. monika, napisalas ze
                      nie wiesz, czy pokochalabys obce dziecko. wiuem ze to napewno trudne. ja siebie
                      tez nie jestem pewna, czy by mi sie napewno udalo.
                      ale do czego zmierzam... przyklad: moj narzeczony. zanim zaczelismy byc ze soba
                      on nie wyobrazal sobie jak mozna traktowac dziecko swojej partnerki jak wlasne.
                      jak postanowilismy byc razem, to caly czas mi brzeczalo wglowie.... i co sie
                      okazalo? teraz jest dla mojego synka jak prawdziwy tatus:przezywa kazda chorobe,
                      biega na wywiadowki, przytula, caluje, kupuje prezenty, pomaga w lekcjach, uczyl
                      go jezdzic na dwoch kolkach na rowerze i bardzo przezywal jak go nauczylsmile. moge
                      tu wymieniac bez koncasmile
                      wiec widzisz monika, ze zycie czasem plata figle. nawet narzeczony sie smieje,
                      ze wczesniej sobie nie wyobrazal ze sie tak przywiaze do malego. a teraz mowi,
                      skoczylby za nim w ogien, a ja mu wierze, bo juz nieraz dal potwierdzeniesmile
                      • monika.j.76 Re: monika 07.01.10, 18:29
                        Napisałaś wcześniej; "ja lezac na lozku po zabiegu przysiegalam
                        sie na wszystko, ze juz nigdy nie zajde w ciaze, tylko zaadoptuje
                        dziecko."
                        dlatego napisałam o przemyśleniach adopcyjnych,zapewne to nie ten
                        wątek...
                        ps. Masz cudownego narzeczonego.
                        --
                        ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
                        • lipcowka2010 Re: monika 07.01.10, 18:33
                          monika, nie bierz tego do siebie, ja tylko chcialam ci pokazac, ze jednak mozna
                          pokochac i cudze dzieckosmile. a tobie zycze oczywiscie wlasnego dzidziusia-takiego
                          z twojej krwi i koscismile
                      • lipcowka2010 Re: monika 07.01.10, 18:35
                        tzn nie wiem czy sie dobrze wyrazilam-mnie chodzilo o moje przemyslenia z moim
                        narzeczonymsmile
                        • monika.j.76 Re: monika 07.01.10, 19:02
                          na szczęście nie mam problemu ze zrozumieniem tekstu,hehe...wiem o
                          co Ci chodziło:o)
                          --
                          ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
                          • martabg Re: monika 07.01.10, 19:15
                            Kazdy musi patrzeć po sobie.
                            Ja mam jeszcze siłę, po 3 stratach, w tym jednej w 7 miesiącu.
                            Myślałam, że się nie pozbieram, a jednak chcę mieć dziecko. I to
                            swoje (nasze).
                            Czas naprawdę pomaga. A mnie następna strata uodporniła niejako.
                            Ja mam wiarę, i będę dalej próbować.
                          • ankups Re: monika 07.01.10, 23:40
                            Moniko, nie wiesz, czy nie masz siły, mam nadzieję, ze się myslisz
                            pisząć, ze jej Ci brak
                            po każdej stracie byłam pewna, ze kolenej juz bym nie zniosła,
                            pamiętam, jak po stracie Tośki była szczesliwa,ze mam zapalenie
                            macicy, jak ty - liczyłam na to, ze umrę...
                            Kochasz Męża?...
                            Wiesz, pamiętam jak mój zareagował, kiedy powiedziałam, ze chcę
                            umrzeć: a dla mnie nie warto zyć?
                            Nie trać nadziei, proszę!
                            • monika.j.76 Re: monika 08.01.10, 17:17
                              Kocham męża,gdyby tak nie było,miałabym odwagę odejść...i dać mu
                              szansę z inną...Nie zapomniałam też co przyrzekałam przed ołtarzem,
                              na dobre i złe,w szczęściu i chorobie...

                              --
                              ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
            • 098qwerty Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 07.01.10, 21:04
              Moniko, nie poddawaj się. Może nie trafiłaś jeszcze na lekarza, który znalazłby
              przyczynę twych niepowodzeń. Walcz tak jak każda z nas, walcz żeby w przyszłości
              nie obwiniać siebie że się poddałaś.Każda z nas ma nadzieję że kiedyś się uda,
              każda też boi się że to się powtórzy.
    • marbus Re: ale tu nas dużo -niedoszłych lipcówek :( 07.01.10, 21:03
      ja miałam byc wrzesniowka 2009.MOja ciaza skonczyła sie w 10tc
      zabiegiem(luty).I tez na było wtedy duzo sadsad
      • monika3411 marbus 08.01.10, 08:39
        Pamiętam Cię z forum wrześniowego.
        Masz rację - dużo Was od nas odeszło. Kilka nicków widuję tutaj.
        Strasznie było czytać czasami kilka razy dziennie "żegnam się" sad
        Płakałam po wszystkich Dzieciach.
        Widzę jednak, że znów jesteś w ciąży smile
        Całkiem już zaawansowanej smile
        Trzymaj się kochana ciepło i dbaj o Was. Ściskam.
        • marbus Re: marbus 08.01.10, 09:17
          dziekue Monika smile
          Ciaza nie bez problemow,ale cały czas do przodu i to jest wazne.
          A tamto Dziecko zawsze bedzie w moim sercu.
          ROwniez pozdrawiam cieplutko smile
        • marbus Re: marbus 08.01.10, 09:18
          aaa i gartuluje slicznej Gwaizdeczki smile
          • monika3411 Re: marbus 08.01.10, 09:52
            Dziękuję smile
            Przestałam drżeć 15 września kiedy trzymałam Anię w ramionach. Ty
            też niedługo przestaniesz drżeć.
            Aniołki są w naszych sercach. Zawsze. Jak wszystkie nasze dzieci.
            • yadrall Monika 10.01.10, 17:32
              Po 4 stracie bylam na etapie,ze szukalam odpwiednio wysokiego mostu
              coby z niego skoczyc... Nie obylo sie bez pomocy fachowca-dlugo
              dochodzilam do siebie...
              Tez mialam takie mysli,ze krzywdze meza,bo nie moge mu dac
              dziecka,ze jestem felerna jako kobieta itp. W sumie ponad 4 lata
              walczylam o dziecko...

              Bylo upiornie ciezko,ciaza byla dramatyczna-pelna obaw-bralam mase
              lekow,przyczyna okazala sie byc cukrzyca-to wszystko powodowalo,ze
              caly czas martwilam sie o zdrowie maluszka...
              Dzis moj synek spi sobie spokojnie i dzis wiem,ze ta cala wlka miala
              sens. Jedyne co to nie moge pojac dlaczego musialam to wszystko
              przezyc,zeby miec cos tak powrzechnego jak DZIECKO... Jednak wiem,ze
              moj synek to CUD smile

              A wiesz co spowodowalo,ze wygralam??? Calkowicie zaufalam intuicj-
              wsluchalam sie w siebie i wszystko postawilam na jedna karte. Dzieki
              temu trafilam na trop z cukrzyca i dzieki temu rodzilam przez CC-za
              kazdym razem ratujac zycie mojemu synkowi. I mialam b. duzo
              szczescia-trafilam na lekarzy,ktorzy mnie sluchali...
              • monika.j.76 Re: Monika 10.01.10, 21:54
                Wiesz,jak tak sobie o tym wszystkim myślę...
                Obstawiałam tarczycę,a tu zonk,wyniki TSH,FT3,FT4,CRP ok. Mąż musi
                powtórzyć badanie nasienia za parę dni,ale też myślę,że to nie
                to,nie mamy problemu z zajściem w ciążę(przynajmniej do tej pory,kto
                wie co będzie po 3 łyżeczkowaniach?). Raz zawiniła CMV. Boleriozy
                nie mam,toxo i chlamydii też. Myślę też o listeriozie,teraz powinnam
                dostać skierowanie,a jak nie to zrobię na własną rękę.

                W każdej ciąży miałam opryszczkę na ustach,w trzech pierwszych
                ciążach,jak tylko się pojawiła,to dzień dwa,i było po ciąży. Teraz
                miałam też,smarowałam Hascovirem,po paru dniach poszłam na usg i
                serce biło. Ale po dwóch tygodniach już nie biło...kiedy przestało?
                nie wiem...w sumie jak się dowiedziałam,że nie bije,to jeszcze 10
                dni nosiłam martwe dziecko i zaczęłam plamić,a po trzech dniach
                część poroniłam,a reszta podczas zabiegu...

                Ale może to nie żadna z chorób? Może to moja psychika? Zawsze bałam
                się ciąży,a na myśl o porodzie,paraliżowało mnie.Moja mama o mały
                włos przy moim porodzie nie zmarła,kleszczami mnie wyciągali,lekarz
                stwierdził,że jak przeżyję to będzie cud,ale na jak przeżyję to z
                głową nie będzie dobrze...ale przeżyłam i byłam zdrowa,ku
                zaskoczeniu lekarzy. Może to gdzieś siedzi w tej mojej głowie? A jak
                do tego dojdzie strach przed nie zarabianiem,przy kredycie i na
                własnej działalności... Może problem z ciążmi siedzi w mojej
                głowie???

                Porobię resztę badań,zrobiłam listę co zrobione,co jeszcze
                zostało,ale i tak czuję,że nic mi nie jest...na koniec zajmę się
                głową,muszę zarobić trochę kasy,odbić się od dna finansowego...

                Cieszę się,że Tobie i pozostałym się udało!
                --
                ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
                • yadrall Re: Monika 11.01.10, 12:51
                  Wiesz ja w przyczyne tkwiaca w glowie to nie wierze-za duzo kobiet
                  rodzi w dzieci pomimo,ze wcale ich nie chce i wszystkie swoej mysli
                  kieruje przeciwko dziecku... Nie to nie to...

                  Co do lyzeczowan-ja mialam 6 razy (4 poronienia i 2 razy
                  powtarzali,bo resztki byly) i ku mojemu zdziwieniu i lekarzy zaszlam
                  w ciaze bez wiekszego klopotu,ba szyjka cala ciaze byla dluga i
                  zamknieta-nic sie nie dzialo...

                  Jezeli chodzi o porod-coz ja tez nie mialam ochoty na ryzyko porodu
                  naturalnego-wiec na zyczenie mialam CC. Poprostu lekarz wyjasnil mi
                  wszystko,ale za ja nadal chcialam CC to stwierdzil,ze 4 poronienia
                  sa powodem do wykonania ciecia i mialam cesarke na 2 tygodnie przed
                  terminem-tyle,ze skurcze wzbudzili przez oxy (znaczy probowali,bo
                  slabo poszlo...). Bardzo sobie chwale ten sposob porodu i dzieki
                  temu moja psychika nie byla obarczona lekiem przed powiklaniami SN.

                  Co do badan-ja bym zbadala te opryszczek-kurcze cos podejrzanie to
                  wyglada... Moze ten wirus jest nie tylko na ustach??? Listeriozy i
                  boleriozy nie podjerzewam-to b. rzadakie przyczyny-mysle,ze to nie
                  tedy droga... A sprawdzcie jeszcze czy nie ma jakis bakteri w
                  wymazie z szyjki i w nasieniu-moze tu jest przyczyna? Piszesz,ze raz
                  byla CMV-ale z tego co wiem to calkowite wytepienie tego paskudztwa
                  jest b. trudne-moze on sie odnawia w ciazy i tylko w ciazy?

                  No i jakie leki bralas-ja ostatnia ciaze obstawilam czym moglam...
                  Moze warto postawic wszystko na jedna karte i wziac wszystko co moze
                  pomoc???
                  • monika.j.76 Re: Monika 11.01.10, 17:28
                    Brałam Luteinę dowcipną i Nospę Forte 3 r.dz. oraz Feminatal 800.

                    Myślisz,że opryszczkę mam w całym organiźmie? Ja myślałam,że można
                    mieć tylko na wargach górnych i tych dolnych;o)

                    Boleriozę też wykluczam. Listerioza choć rzadka,ale ja tyle się
                    najadłam serów pleśniowych,polędwic dojrzewających i ryb surowych
                    czy wędzonych...To sprwadzę,dla świętego spokoju.

                    CMV miałam robione przed samą ciążą,ujemne. Chlamydia ujemna. Jak
                    coś to jeszcze urea- i mykoplazmę zarobię. Teraz jaktarczyca
                    zdrowa,to dostaniemy skierowanie do kliniki hematologii w Warszawie.
                    No i trzeba faktycznie sprawdzić czy nie ma jakiś bakterii w
                    nasieniu. No i jeszcze zapytam się o tę przegrodę w macicy,może
                    wysępię skierowanie.

                    Dziękuję za chęć pomocy i okazaną troskę!


                    --
                    ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
                    • kwiecienka1 Re: Monika 11.01.10, 18:45
                      sa dwa rodzaje opryszczki - wargowa i narzadow plciowych

                      dla dziecka grozniejsza jest ten druga, no i przede wszystkim
                      pierwsze zachorowanie w ciazy

                      jesli juz wczesniej mialas opryszczke wargowa (przed ciaza), to
                      znaczy, ze pierwsze zachorowanie masz juz za soba i w ciazy ona nie
                      jest/nie bedzie grozna

                      ale raczej swiadczy o tym, ze organizm zaliczyl spadek odpornosci sad
                      a to nigdy nie jest dobre dla ciazy sad

                      pozdrawiam
                      Kwiecienka o Opryszczce


                      pe.es linki:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,1144,102828361,102964416,Re_opryszczka_po_raz_pierwszy_w_zyciu_co_dalej.html

                      forum.gazeta.pl/forum/w,1144,100622435,100670146,Re_opryszczka_w_10_tygodniu.html
                      • mag1982 Re: Monika 14.01.10, 14:49
                        Witam,
                        Ostatni link "opryszczka w 10 tygodniu" jest odpowiedzią na pytanie które ja
                        zadałam. Tzn madzia_wu to ja. Dwa dni po napisaniu tego zapytania miałam
                        łyżeczkowanie bo okazało się, że ciąża obumarła. Podziękowanie za pomoc pisałam
                        ze łzami w oczach bo już wiedziałam że moje Dziecko nie żyje. I też się
                        zastanawiałam nad tym czy mimo wszystko to nie miało związku z obumarciem ciąży.
                        Pieczenie na ustach czułam od kilku dni a 23.09 akurat wyskoczyła opryszczka.
                        Dziecko umarło ok. tydzień wcześniej tak że sama nie wiem...
                    • yadrall Re: Monika 11.01.10, 18:53
                      Skarbie to Ty w zasadzie nie bralas lekow!!! Klinika hematologi
                      jaknajbardziej wskazana,bo rozumiem,ze w kierunku zespolu
                      antyfosfolipidowego tez nie bylo badan??? Uj, no to dosc dluga droga
                      przed Toba...
                      To badanie o ktorym piszesz (przegroda macicy) to histeroskopia-
                      wiem,ze w zeszlym roku robili to na NFZ w Invikcie w Warszawie-
                      dobrze i szybko. Wystarczylo skierowanie od lekarza pierwszego
                      kontaktu. Nie wiem czy robilas genetyke? Coz,zwykle wynik jest
                      dobry,ale sie to badanie robi w celu wykluczenia genetyki jako
                      przyczyny. Tez mozna zrobic na NFZ-musisz miec skierowanie i Ty i
                      Twoj chlop.
                      Posiew z szyjki macicy i owszem,ale na bakcyle czyli ginekolog
                      pobiera material na posiew i w labie sprawdzaja czy sa jakies
                      bakterie.
                      A opryszczek sprawdz-nie wiem w tej chwili na pewno,ale ten wirus
                      chyba jest nieco podobny do CMV i mysle,ze warto sprawdzic-tez sie
                      robi badanie z krwi.

                      Co do lekow to ja w ostatniej ciazy postawilam wszystko na jedna
                      karte i bralam kw.foliowy 5 mg (na wypadek wysokiej homocysteiny-nie
                      badalam,bo kw. foliowy tanszy,a to jedyna metoda), Clexan
                      (heparyna), Acard, Encorton (steryd), Bromocorn (na wysoka
                      prolaktyne), oraz Metformine,a potem Insuline na cukier (w ciazy juz
                      sie okazalo,ze mam cukrzyce i od 6tc bralam insuline w zastrzykach).
                      Wiele z tych lekow bralam bez wskazan i na wlasne ryzyko,ale dla
                      mnie to byla ostatnia proba. I sie udalo smile Warto bylo, naprawde.
                      • monika.j.76 Re: Monika 11.01.10, 19:47
                        P/c antykardiolipidowe i d-dimery robione miałam i genetyczne
                        też ,wszystko ok. Prolaktyna,testosteron ok. Metforminę miałam
                        przepisaną,ale po jednej tabletce całą noc przesiedziałam na kibelku
                        i schudłam 1,5kg! Nakaz odstawienia...wykonany.Cukier 82 na czczo od
                        zawsze. Opryszczka tylko na ustach i od małego,wystarczy,że
                        zmarznę,że wiatr powieje lub w nogi mi zimno i już następnego dnia
                        rano mam.
                        Lekarka powiedziała,że w następnej ciąży włączy heparynę i acard,ale
                        skoro p/c antylipidowe i d-dimery też,to po co? Ja nie zaszkodzi
                        mogę brać. Oby zdrowo donosić.
                        A badanie histeroskopii robi sie w narkozie? Bo wyczytałam,że w
                        znieczuleniu,ale nie wiem czy w narkozie?

                        --
                        ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
                        • marbus Re: Monika 11.01.10, 22:43
                          ja jesli moge to sie wtrace tylko odnosnie cukru.Ja tez mam cały
                          czas cukier na czczo ok,a jednak cukrzyca jest.Pewnie
                          dziewczyny,ktore sie na tym znaja lepiej doradza,czy w takiej syt
                          mimo wszytko warto drazyc ta cukrzyce(test diagnost)czy sobie
                          odpuscic.
                          • monika.j.76 Re: Monika 12.01.10, 10:22
                            Tak,ale jeżeli "ten" typ cukrzycy występuje tylko w ciąży,to muszę
                            być w ciąży,że by ją stwierdzić? Dobrze rozumiem?
                            --
                            ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
                            • yadrall Re: Monika 12.01.10, 18:01
                              Odnosnie cukrzycy-tak dobrze rozumiesz-badanie mozna zrobic przed
                              ciaza i jezeli wynik wskazuje na cukrzyce to w ciazy bedzie tylko
                              gorzej. Jezeli jednak wynik bez ciazy jest dobry to wcale nie
                              oznacza,ze w ciazy tez wszystko bedzie ok-najlepiej badanie
                              powtorzyc juz na poczatku ciazy. Wtedy wynik jest miarodajny do
                              okolo 28tc,kiedy to znowu moga byc problemy z cukrem,ale to badanie
                              juz jest standardowo robione w ciazy.

                              Co do heparyny-lekarz mi to tlumaczyl w ten sposob,ze sa czynniki
                              ktorych jeszcze nie znamy lub nie badamy,a ktore moga powodowac
                              obumarcia czy poronienia. Jednak z racji,ze akurat heparyna jest
                              bardzo dobrze zbadana jako lek do stosowania w ciazy poprostu sie ja
                              podaje pacjentka jako wybor mniejszego zla. Na zasadzie-nie
                              zaszkodzi,a moze pomoze.

                              Co do metforminy-to zupelnie normalne,ze po pierwszej tabletce
                              mialas biegunke-wiekszosc osob odczowa ten skutek uboczny-nie
                              powinno sie rezygnowac z tego leku,bo po kilku dniach wszystko wraca
                              do normy.
                              • majka-1980 Re: Monika 14.01.10, 16:54
                                Dziewczyny, wtrace sie w dyskusje nt opryszczki. Monika pisalas, ze
                                mialas w kazdej ciazy, a to moze byc przyczyna poronienia jak
                                najbardziej. Ja rówwniez mam wirus i przy kazdej waznej chwili
                                mojego zycia towarzyszy mi to zalosne zimno. Tak dla przykladu
                                studniowka, pierwszy dzien na uczelni, wszystkie urodziny, egzaminy
                                itp. Zawsze, kiedy towarzyszyl mi stres, juz o randkach nie
                                wspomnesmile Jak chorowalam to oczywiscie tez. Ale to rzeczy. Przed
                                slubem postanowilam cos z tym zrobic, bo wiadomo... Lekarz przepisal
                                mi heviran profilaktycznie. Bralam 3 razy dziennie przez 3 mce i
                                udalo sie, slub sie odbyl bez opryszczkismile Mysle, ze przed ciaza
                                warto tez by bylo sie uodpornic, co o tym myslisz? moze pogadaj ze
                                swoim lekarzem? Ja biore, oczywiscie z chwila, kiedy bede
                                podejrzewala, ze jestem w ciazy odstawie, choc podobno to jest
                                bezpieczne dla kobiet w ciazy (na ulotce jest napisane inaczej, wiec
                                dlatego wole nie brac). Po tej kuracji mialam spokoj 1,5 rokusmile
                                Pomysl o tym, mysle, ze warto, pozdrawiam cie bardzo serdecznie smile
                                • monika.j.76 Re: Monika 14.01.10, 20:19
                                  Brałam Heviran przed ciążami i pomagało,ale w ciąży mimo to miałam:o(
                                  ps. Dzisiaj byłam na wizycie i okazało się,że to cud, że zaszliśmy w
                                  ciążę. Mój mąż nie ma plemników w ruchu szybikm,zero! Ma ich
                                  87mln,ale wszystkie wolne lub jakieś tam. mam dość,nie badam się
                                  dalej,nie mam siły latać po lekarzach,z każdą wizytą,z każdym
                                  wynikiem większy stres. Podobno przy jego wynikach,mogliśmy zajść
                                  jedynie dzięki inseminacji lub invitro! A my 4 razy bez większego
                                  problemu sami...O co k...a chodzi???
                                  --
                                  ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
                                  • agang Re: Monika 14.01.10, 21:02
                                    Monika moze pomyłka? nie wasz wynik?

                                    a opryszczke w tej ciązy ja tez miałam uncertain
                                    • monika.j.76 Re: Monika 14.01.10, 21:14
                                      Nasz wynik...Tydzień temu mąż robił badanie i powtarzał wczoraj,bo
                                      miał 15mln plemników,a minimum 20mln. Teraz ma 87mln,ale tych
                                      szybkich plemników nie ma,tak jak w tamtym badaniu!!! Takim oto
                                      sposobem zaszliśmy 4 razy w ciążę,której nie powinno być,hahahhah
                                      --
                                      ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka