Dodaj do ulubionych

a ja nie mogę się pozbierać :-(((

25.04.10, 01:00
Minął już prawie miesiąc, @ była już nawet (po 25 dniach-tak jak
ostatnio),niby jest wszystko ok, nie płaczę od początku prawie wcale, po 14
dniach wróciłam do pracy, uśmiecham się do klientów, współpracownicy nie
wiedzieli o ciąży więc i nie wiedzą,że serduszko znowu się zatrzymało...

a ja nie mogę się pozbierać!!!

wszystko się we mnie trzęsie w środku!

ale nawet nie o to chodzi...

główny problem to to,że straciłam nadzieję!
po 1 poronieniu robiłam na siłę wszystkie badania i każde wyszło ok, lekarz
postawił diagnozę "nieszczęśliwy przypadek"

wierząc w to a mając w garści wyniki:

-wszystkich hormonów,
-przeciwciał antykardiolipinowych,
-tarczycy,
-homocysteiny,
-tocznia,
-toxoplazmozy,
-cytomegalii,
... i szeregu innych ...
-monitoringu cyklu,
-Luteiny od 16dc (2 tbl. podjęzykowo)

i zapewnienia lekarza o na pewno szczęśliwej kolejnej ciąży - spróbowałam
jeszcze raz!

kolejne 2 kreski, kolejna ogromna radość, kolejne bety
28/170/2500/7000/15000/22000/26000... 28000..., widząc serduszko mojego
dziecka bijące 102uderzenia,mając dobrą morf i progesteron i świetne
optymistyczne podejście,że teraz już MUSI być dobrze...
skończyłam tak samo!!!

na dodatek teraz mam oczywiście czerwone światło do czasu zdiagnozowania
przyczyny obumierania moich dzieci...

ale skąd mam wiedzieć,dlaczego umierają???

do zdiagnozowania pozostała już jedynie immunologia(choć już i toczeń i
p-ciwciała antykardiolipinowe wykluczone)...

a ja mam 1 zdrowe dziecko z ciąży bezproblemowej!
z takiej gdzie nie zdążyłam kwasu foliowego kupić a już w ciąży byłam!

a teraz dzieje się coś złego! a ja nie wiem co? lekarze nie wiedzą co?

każdego dnia tej ciąży modliłam się,żeby dobry Bóg nie zabierał mi tego
dzieciątka!!! zabrał...

przecież to nie jest przypadek! coś się złego dzieje w moim organiźmie! coś co
nie pozwala moim dzieciom żyć... ale co????

jestem w martwym punkcie, nie mogę się starać, nie mam podstaw do nadziei i z
każdym dniem zamiast lepiej-jest coraz gorzej!

niech ktoś napisze mi co jest przyczyną zatrzymywania się serduszka w 10tc i
8tc,przepisze jakieś tabletki i pozwoli się starać bo zwariuję!!!

tak strasznie tęsknię za moimi Aniołkami...
Obserwuj wątek
    • maja.the.bee Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 25.04.10, 08:34
      mikusiu, przeczytaj prosze moj post ktory wlasnie przed chwila
      napisalam na nieplodnosci
      forum.gazeta.pl/forum/w,191,109599578,110531510,Re_problemy_z_zagniezdzeniem_poronienia_nawyko.html

      pozdrawiam
      maja
      • spoti Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 25.04.10, 13:37
        nie jesteś sama. też nie mogę się pozbierać. straciłam córkę...
        wymarzoną. powinno być lepiej a jest coraz gorzejsad

        Mikołaj

        Aniołek-Marta marzec 2010
        • smoru1 Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 25.04.10, 14:47
          Nawet nie wiesz jak ci współczuję. Sama nie mogę się pozbierać. Mam Jedno
          dziecko a jedno poroniłam i też dostaję do głowy. Nie wyobrażam sobie straty
          kolejnych dzieci. Ja znam przyczynę. Niedoczynność tarczycy. Tak bardzo
          chciałabym ci powiedzieć że będzie dobrze...
    • margo-222 Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 25.04.10, 22:18
      Jakbym czytała swoją historię..

      Też mam dziecko z bezproblemowej ciąży, po 2 obumarciach. Przyczyna strat- nieznana.

      W 4 ciąży lekarz włączył heparynę, choć wskazań medycznych nie było. Z tej ciąży urodziłam zdrowe dziecko. Pomogła heparyna??? Nie mam pojęcia. Ważne, że niemożliwe stało się możliwe.

      Mówią, że nadzieja umiera ostatnia. Z całego serca życzę abyś kiedyś mogła dopisać się do wątku "zostałam mamą po poronieniu".
      Pozdrawiam

    • fruzielka27 Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 28.04.10, 00:24
      Ja też najpierw miałam starszą córkę, ciąża prawie bez problemów,
      znaczy się wtedy one były (m.in. krwiak na początku, podejrzenie
      przodującego łożyska, za mało wód płodowych - ale wszystko zaraz się
      dobrze kończyło).
      Też poroniłam: raz - zrobiłam wszystkie hormony, cytologię, toxo i
      cytomegalię, bo i tak każdy lekarz mówił, że po pierwszym razie nic
      więcej się nie robi; potem drugi raz - do tego doszły przeciwciała
      antykardio..., homocysteina, kariotyp, jakieś posiewy, badanie
      nasienie itd...
      Jedna strata w 9 tc, druga w 1- tc. Przyczyną jednego obumarcia był
      krwiak, który sie rozlał i odciął przepływy... W drugim przypadku?
      Nic, zero podpowiedzi, pomysłów, wszystkie badnia w porządku, nie
      było się do czego przyczepić, poza moją krzepliwością, ale to też
      było czepianie się troszkę na siłę.

      Po pierwszym poronieniu miałam "ciśnienie i parcie" na szybkie
      zajście w ciażę, biegiem, już teraz, zaraz chciałam.
      Po drugim ostudziłam się, obraziłam na los czy cokolwiek innego i
      zeszło mi 9 miesięcy.

      WIęc przyczyny możesz absolutnie nie znaleźć, ja miałam tę
      krzepliwość na granicy normy, ale tego się nie leczy. I też
      trzymałam się myśli, że coś znajdą dostanę tabletkę i będzie cudnie.
      Ale niestety, tak się nie stało.

      Ale stał się cud wink Moja córka ma skończone 8 miesięcy, była to
      ciąża strachu, szaleństwa, odchorowana psychicznie strasznie. I
      jesteśmy dowodem na to, że można poronić 2 razy, nie znaleźć
      przyczyny, a potem jeszcze mieć dziecko!
      • aagata4 Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 28.04.10, 23:57
        bardzo mi przykro ...
        niestety czasem tak jest , że tracimy dzieci choc wszyskie badania wychodzą dobrze...

        to co na swoim przykładzie moge powiedzieć, to u mnie okazało się że wyniki badań hormonów tarczycowych mieściły się w normie a okazało się iż nie są dobre... i druga sprawa ... włączone miałam w trzeciej ciązy ( tej udanej po poronieniach) leki przeciwzakrzepowe i encorton

        w zasadzie mialam wynik podwyższonych p-ciał antyfosfolipidowych, ale nie był to wiarygodny wynik i na tej podstawie dostalam leki p zakrzepowe.

        ne wiem jak to teraz wygląda ale te 5 lat temu, kiedy temat mnei dotyczyl to było w Polsce kilku lekarzy, któzy prowadzili ciąże tym zestawemleków tylko na podstawie dwóch poronień w wywiadzie i wykluczeniu wszyskich znanych medycynie przyczyn poprzez prawidłowe wyniki badań... choc wiem że jakis czastemu była nagonka na tych lekarzy, to moze teraz jeszcze tacy są ...

        wg mnie tu widzę nadzieję dla Ciebie


        Generalnie 5 lat temu widzialam gdzieś artykuł na jakimś portalu medycznycm opisujący fakt iż kobietom mającym za soba trzy poronienia (kwalifikujące sie do poronień nawykowych)oraz wykonane wszystkie badania, które wyszły dobrze a więc przyczyna poronien nieznana. W tym artykule były opisane badania, w których wynikało iz podanie leków przeciwzakrzepowych kobietom w kolejnej czwartej ciązy bardzo podniosły wskaźnik udanych ciąż

        nie pamiętam dokladnie liczb, w każdym razie ok 80% kobiet biorących leki na heparynie oraz aspirynie donosilo ciążę, natomiast znacznie mniejtakie co brały tylko heparyne i jeszcze mniej tylko aspirynę...

        bardzo niski procent kobiet donosiło czwartą ciąże bez tych leków...

        niestety swojego czasu szukalam bardzo dlugo tego artykułu w internecie,ale nie mogłam go znaleźć... bardzo żałują ze nie zapisałam go sobie ... tak więc nie jestem w stanie podać źródła

        tyle zapamiętałam z tego artykułu, bo własnie dlatego w drugiej ciązy, kiedy juz mialam djagnoze ze się przestała rozwijać i żaden lekarz nie chciał mi napisać ze obumarła, to zrobiłam badanie na p-ciala antykardiolipinowe, które mi wyszly podwyższone.
        Własnie ten artykul sprawił iż zrobilam badania na zespół i planowałam, ze jak mi wyjda dobrze to poszukam, którego przekonam do takiego działania... na szczęście badania mi wykazały podwyższone p-ciala wiec miałam dużo łątwiej ze znalezieniem lekarza, który poprowadził mi ciąże na lekach przeciwzakrzepowych


        Ponieważ moje dzieci były badane pod kątem zespołu po urodzeniu i badania usg nic nei wykazały to przypuszczam ze te p- ciala były podwyższone nie dlatego iz mam ten zespół ale dlatego iż organizm walczyl juz z martwa ciążą ... podobno to też jest możliwe...


        decydując sie na tak prowadzona ciążę warto wiedzieć iż nie wolno odstawiac clexanu(nie wiem jak to wyglada z zamiennikami) pod żadnym pozorem. Lekarze często robią ten błąd jak lądujemy z krwawieniem w pierwszym trymestrzei w ten sposób włąsnie powoduja poronienie ciąży która byc moze dałoby sie jeszcze uratować.Podobno odstawienie acardu nie powoduje utraty ciązy... generalnie jezeli chodzi o ten clexan to spotkałam się z odstawieniem go w drugiej połowie ciąży i wtedy nie koniecznie powodował stratę ciąży, o tyle z rozmów z koleżankami nie spotkałam się z sytuacją iż odstawienie tego leku w pierwszym trymestrze ciąży(najczesciej z powodu krwawien)przyczynilo się do udanej ciązy. Wszystkie te kolezanki z którymi o tym rozmawiałam traciły ciążę... to że nie wolno odstawiać clexanu to wiem z rozmów z koleżankami w podobnej do mojej sytuacji .. nie przypominam sobie abym otym czytała na jakimś portalu medycznym

        zawsze jak tak sie tak dzielę swoją wiedzą, to się zastanawiam, czy dobrze robię... czy piszac tytaj nie oczekujecie tylko zrozumienia a nie takich treści... czasem mam wrażenie, że wyskakuję przed szereg, tym bardziej iż minęło troche czasu ... i zastanawiam się czyWas nie ranię dlatego iż zapomniałam jak sie czułam będąc w waszej sytuacji .. mam nadzieję że Was tym nie ranię ... życzę abyście się jak najszybciej pozbierały po tym wszystkim, i wróciły do normalnego życia, abyście odzyskały radość


        pozdrawiam

        Agata
        • mikusia_k Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 29.04.10, 07:15
          bardzo Ci aagata4 dziękuję!
          i wszystkim Wam!

          ja szukam drogi,porady... pewnie,że też i otuchy i nadziei...

          ale właśnie głównie drogi na przyszłość!
          obecnie jestem na etapie immunologii-hematolog ma 2 teorie odnośnie
          nas,przepisał zestaw badań - będziemy dalej szukać...

          wreszcie spotkałam na swojej drodze i hematologa i ginekologa,którzy nie
          stawiają mi diagnozy "przypadek"!!!

          a wręcz przeciwnie-szukają do skutku!

          a ja jestem człowiekiem czynu-muszę coś robić,żeby nie zwariować i wiedzieć,że
          każdy kroczek zbliża mnie do upragnionego celu...

          i na kolejną ciążę zdecyduję się TYLKO z zestawem leków(jeśli nie znajdziemy
          przyczyny to nawet zapobiegawczo!)
    • marbus Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 01.05.10, 22:49
      Mikusiu kochana-serce sie kroi jak sie to czyta i łzy same sie
      cisna...Mysle o Tobie caly czas.Sciskam.
      • smrodeksz Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 03.05.10, 19:37
        ja tesz to pszeszłam jednego dnia na badaniach było wszystko dobrze a na drugi
        dzień mojej kruszynki jusz niema to boli bardzo boli lekarze traktują cię jak
        kolejny numer a ty cierpisz sama bo kto tego nie przeszedł nie zrozumie. Ja
        straciłam dwie kruszynki i za karzdym razem to boli
        • smoru1 Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 04.05.10, 14:21
          Kiedy to minie?
          Dzisiaj minęły 3 tygodnie od poronienia. A ja dalej mam dołek psychiczny, na
          wszystkich warczę, wszyscy i wszystko mi przeszkadza, nic mi się nie chce,
          wszystko straciło dla mnie sens. Jedyne o czym potrafię myśleć to o tym, że znów
          jestem w ciąży.
          • ladybarque Re: a ja nie mogę się pozbierać :-((( 05.05.10, 00:23
            smoru, kochana, bedziemy w ciazy i to niebawem, zobaczysz! Kiedy masz zzielone
            swiatlo na starania? Ja pewnie zaczynam szalec juz po 1 @, a niech mnie diabli
            wezma, ale wierze w to ze sie uda
            • smoru1 Re: do ladybarque 05.05.10, 06:27
              Mnie gin. kazał czekać 6 miesięcy, ale zamierzam doczekać tylko momentu kiedy
              wyniki z TSH będą poprawne. Myślę, że jak wszystko pójdzie dobrze to ok. 3, 4
              miesięcy. To dla mnie i tak stanowczo za dłuuuugo. Czuję, że stoję w kropce.
              Dobija mnie to.
              Trzymam za ciebie kciuki wink
              musi się udać!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka