Dodaj do ulubionych

Moje dwa Aniołki

20.09.11, 18:45
Witajcie, jestem tutaj poraz pierwszy. Miałam nadzieję nigdy tu nie trafić, ale zapewne każda z nas miała.
O drugie dziecko staraliśmy się z mężem równo rok. Był to czas stresujący (głównie dla mnie), bo od początku przeczuwałam, że już tak łatwo nie pójdzie (z córką zaciążyłam od razu). Badania wykazały brak owulacji. Zaczęłam leczenie. Dokładnie rok po rozpoczeęciu starań zobaczyłam na teście II kreski. Radość była ogromna, choć coś ją zaczęło wyciszać. Nie potrafiłam się do końca cieszyć. Na pierwszym USG potwierdzającym zobaczyłam 2,7mm pęcherzyk. Na kolejne bylam umówiona po 3 tygodniach, ale po tygodniu trafiłam do szpitala z plamieniem. Po tym, co usłyszałam po USG moja radość legła w gruzach. Ciąża bliźniacza, jednojajowa, jednoowodniowa z jednym zarodkiem martwym. Lekarze nie dawali szans drugiemu, chociaż mój lekarz był innego zdania.
Po tygodniu wyszłam do domu. Na wizycie u swojego lekarza dowiedziałam się, że drugi maluch jednak żyje, ale ma jest wadliwy. Miał jakąś przetokę, w której była krew. Lekarz powiedział, że do końca I trymestru (to byl 8 tc) powinien obumrzeć i się wchłonąć nie zagrażając drugiemu.
Niestety...po dwóch tygodniach dowiedziałam się, że nie żyją oba. Umarły w 9tc4d mając zaledwie po 25 i 27 mm sad
Jestem prawie tydzień po zabiegu, moja rozpacz jest ogromna. Myślałam, że lżej ją przejdę, mając u boku 4 letnią córeczkę.
Czuję się źle, nie lubię siebie, obrzydza mnie moje ciało. Boję się dotknąć mojego pustego brzucha.
Mam wielkie oparcie w mężu i koleżance, która też kiedyś straciła swoje dzieciątko.

Chciałabym i się boję kolejnej ciąży. Możemy się starać po 3-4 m-cach, ale kolejnej straty bym nie zniosła.
Obserwuj wątek
    • kahakasurdo Re: Moje dwa Aniołki 20.09.11, 19:32
      Witaj, przykro mi, że do nas dołączasz...
      Poczytaj forum - są tu dziewczyny nawet po kilku stratach i walczą! Nie wolno się poddawać. Trzeba wierzyć, że następnym razem się uda i zrobić wszystko, aby tak było. Odetchnij trochę i weź się za badania, wierzę, że znajdziesz siłę do kolejnej walki.
      Niestety ciąża po poronieniu nigdy nie jest w pełni radosna - każdy dzień to stres i strach o dziecko, ale warto spróbować.
      Pisz co Ci leży na sercu, dziewczyny są tu świetne i na pewno pomogą.
      Ściskam.
      • 1_ania_79 Re: Moje dwa Aniołki 20.09.11, 20:03
        zgadzam się z Kahą, ciąża po poronieniu już nie jest beztroska ale warto walczyć, Ty to chyba wiesz najlepiej patrząc na córeczkę. pisz o czym tylko chcesz. ściskam mocno (*) (*)
        • dibson28 Re: Moje dwa Aniołki 20.09.11, 20:24
          Bardzo mi przykrosad Powiem Ci jednak,że czas leczy rany z czasem nasz ból staje się mniejszy. Ja jestem po 4 poronieniach i nie wiem skąd biorę siłę na dalszą walkę.
          • 333a13 Re: Moje dwa Aniołki 21.09.11, 09:32
            Z przykrością witam Cię na forum i bardzo mi przykro, że musisz przeżywać to co my. Nie ma żadnych słów pocieszenia na to co się wydarzyło. Jeśli to Cię choć trochę uspokoi to wiedz, że problemy z akceptacją samej siebie, swojego ciała i seksualności ma większość z nas po stracie. Ja miałam nawet problem z tym, by jeść rzeczy, które jadłam w ciąży jako "zachcianki" czy "dla dobra Maluszka" itd... niby absurdalne sprawy... a dla nas mega ważne... Jestem już prawie pół roku po stracie i większość z tych początkowych uczuć typu odraza do siebie, złość na cały świat i męża, brak prawa do radości i śmiechu itd już minęła... Miłość do męża, akceptacja swojego ciała i kobiecości jest dużo większa niż przed ciążą... Ale ból po stracie maleństwa i tęsknota za małą osóbką nie mija... Zmieniają formę i częstotliwość... Przytulam Cię mocno...
            • martyna1985 Re: Moje dwa Aniołki 21.09.11, 20:40
              Dziękuję Wam za wsparcie.
              Czuję się ciut lepiej, zaczynam wszystko sobie układać w głowie.
              Czytając Was mam wrażenie, że jako jedna z chyba niewielu nie zadbałam o to, żeby pochować moje dzieci, ale po I nikt mi nie zaproponował, nie dał żadnych dokumentów, II myślę, że tego już bym nie zniosła.
              Chciałam spalić zdjęcia z USG, ale mąż je schował, kartę ciąży zostawiłam u lekarza, powiedział, że ją zatrzyma w mojej karcie.
              • kahakasurdo Re: Moje dwa Aniołki 22.09.11, 07:02
                Coś Ty, mnie się z kolei wydaje, że niewiele dziewczyn pochowało swoje dzieci, to wyjątki moim zdaniem. Ja też nie pochowałam.
                Nie zadręczaj się tym, co do zdjęć z usg zrób tak jak czujesz.
                • martyna1985 Re: Moje dwa Aniołki 22.09.11, 09:39
                  Jak Wy sie czulyscie fizycznie po zabiegu? U mnie dzisiaj mija tydzień i czuję się fatalnie. Krwawienia prawie już nie ma, ale ból brzucha, żołądka jest okropny. Co zjem, to zaraz wszystko leci dołem, dzisiaj to już przegięcie. Nie mogę się wyprostować, boli mnie dosłownie wszystko od żołądka po sam dół. Do tego mam chyba zap.pęcherza (dzisiaj zrobiłam wyniki).
                  • elunia29 Re: Moje dwa Aniołki 22.09.11, 17:28
                    W środę 14.09 urodziłam w 16tym tygodniu moje nieżyjące już maleństwo, mam już dwóch synów, Kamil miał być trzeci, nie dane nam było się do siebie przytulić. Jedyne co mogłam zrobić to go urodzić, ta cisza po urodzeniu i pustka w sercu męczą mnie cały czas, ale nie mam zamiaru się poddać, marzyliśmy o trójce dzieci i chcę to marzenie zrealizować czy się uda, czas pokarze. Fizycznie czuję się dobrze, trochę pobolewa mnie głowa, ale to pewnie od myślenia. Pozwoliłam sobie na mega płacz dwa dni temu i muszę powiedzieć, że to nam z mężem pomogło. Też nie zdecydowaliśmy się na pogrzeb, ale w Gdańsku (gdzie rodziłam)w takiej sytuacji robi to MOPS i jest zbiorowa mogiła, więc mam gdzie odwiedzić malucha.
                    • 333a13 Re: Moje dwa Aniołki 23.09.11, 18:40
                      Straciłam Maleństwo w 10tc, nie pochowałam go z tego powodu, że poronienie odbyło się w nocy w szpitalnej łazience sad podczas łyżeczkowania nie stwierdzono komórek płodu. Okropne to wszystko... Chciałam po terminie "porodu" uporządkować grobek zmarłych dzieci mojej babci i traktować go jako "swój". Nie miałam jednak odwagi by pójść na cmentarz czy kupić znicz... Po zabiegu fizycznie czułam się w miarę dobrze... lekkie krwawienie, ból w dole brzucha raczej do wytrzymania, miałam poczucie jakbym miała "piekącą dziurę" w brzuchu i obrzęk w środku. Apetyt prawie zerowy i tylko lekkostrawne potrawy. Jeśli chodzi o psychę, to przez ok. 2 tyg leżałam w łóżku mając kontakt tylko z mężem. Nie miałam siły nawet porozmawiać przez tel. z własną rodziną... Po ok. 2 tyg. odważyłam się wejść na forum, gdzie dowiedziałam się że mam prawo do 2 m-cy macierzyńskiego pod warunkiem, że zarejestruję maleństwo w USC. Mimo oporów szpitala do wydania zaświadczenia o urodzeniu martwego dziecka udało mi się wszystko załatwić. W sumie to przeprawa przez te procedury pozwoliła mi powoli wyjść z otępienia i poczuć że jednak mam na coś wpływ, odnaleźć się w zaistniałej sytuacji itd. Wprawdzie wróciłam do pracy dosyć szybko, bo nie mogłam sobie poradzić sama ze sobą w domu, ale to już inna historia... Nie rób nic na siłę, przeżywaj ten czas po swojemu i nie zastanawiaj się co "powinnaś" itd.
                      • martyna1985 Re: Moje dwa Aniołki 26.09.11, 18:54
                        Dziękuję Wam za słowa otuchy. Są dla mnie nieocenione.
                        Czuję się już trochę lepiej, zaczynam wychodzić do ludzi i co najważniejsze, pozytywnie patrzę na przyszłosć. Wierzę, że moja córa doczeka się rodzenstwa, o które tak usilnie prosi.
                        Przez kilka dni miałam już tylko plamienie, że wkładka wystarczała, a dzisiaj po południu znowu mnie zalało, tak jakbym dostała miesiączkę.
                        Miałam nadzieję, że będę mogła w tym tygodniu zacząć chodzić na fitness, ale chyba jeszcze nie.
                        • 333a13 Re: Moje dwa Aniołki 27.09.11, 10:42
                          Fitness to chyba nie najlepszy pomysł... organizm po ciąży i zabiegu musi wrócić do równowagi i pełni sił. Na Twoim miejscu ie planowałabym żadnego większego wysiłku fizycznego przez najbliższy miesiąc... Dbaj o siebie i nie staraj się powrócić do nawyków sprzed ciąży w jakimś złudnym pędzie do normalności... Ja też bardzo szybko wróciłam do pracy mimo macierzyńskiego... Właściwie to uciekłam w pracę... siedziałam od rana do wieczora tylko po to by nie "myśleć" i wyprzeć oczywiste fakty... Trwało to kilka miesięcy... Nie dałam sobie czasu na żałobę, odpoczynek, co później odbiło się na mnie a żałoba pojawiła się z podwójną siłą, kiedy to już nie miałam szans w pracy na jakieś dłuższe wolne itd.... Sciskam
                          • martyna1985 Re: Moje dwa Aniołki 03.10.11, 20:40
                            Dziś mój lekarz odebrał moje wyniki histo-pat. i nic nie wykazały. Nie wiem, czy to pocieszające, czy nie...
                            Idę na kontrolę 12.10. to się dowiem.
                            • elunia29 Re: Moje dwa Aniołki 05.10.11, 12:41
                              Podobno wynik hist. pat. nic nie daje jeśli chodzi o ustalenie przyczyny. Jak czytam mój to wydaje mi się, że jest to opis tego co się działo ze mną a nie z dzieckiem, a cała moja 'patologia' związana była ze śmiercią dziecka.
                              Do lekarza idę 10.10., ale z chęcią już bym coś robiła.
                              • martyna1985 Re: Moje dwa Aniołki 05.10.11, 14:50
                                Ja idę 12.10.
                                W związku z tym, ze zabieg miałam późnym wieczorem, wcześniej byłam w takiej traumie, że nic się nie wypytałam lekarza żyję normalnie w sensie fizycznym, współżyję z mężem normalnie (po ponad tygodniu od zabiegu), nie zabezpieczamy się. Zostawiam wszystko w rękach losu.
                                Na wizycie chcę na pewno zrobić czystość pochwy, cytologię, no i standardowo USG.
                                • elunia29 Re: Moje dwa Aniołki 06.10.11, 12:12
                                  My postanowiliśmy poczekać do okresu i wtedy rozpocząć starania. Ciekawe co na to mój lekarz bo byłam w 16 tygodniu, no i nie wiem czy organizm się tak szybko zregenerował, ale mam już 35 lat i nie bardzo chciałabym dłużej czekać.
                                  • martyna1985 Re: Moje dwa Aniołki 08.10.11, 08:26
                                    Elunia, trzymam za Was kciuki. Tak jak za każdą z nas.

                                    Ja dziś dostałam chyba pierwszą miesiączkę (24 dni po zabiegu). Piszę chyba, bo wczoraj juz miałam plamienie i dzisiaj też, brzuch boli jak zwykle przed.
                                    Czytałam, że miesiączka występuje 4-6 tyg po zabiegu, więc mi jakoś szybko.

                                    Do tego znów jestem chora...od 3 tyg w zasadzie non stop. Zapalenie oskrzeli, 2x pęcherza, teraz od początku katar, kaszel...sypię się wink
                                    • elunia29 Re: Moje dwa Aniołki 10.10.11, 21:52
                                      Po wizycie u lekarza jestem trochę mądrzejsza, winne za śmierć maluszka było łożysko (niewydolność) lub mój organizm, który potraktował ciążę jak intruza. Dostałam zielone światło mam trzy pęcherzyki, będę robiła testy owulacyjne i do dzieła. Zdecydowałam się też na stymulację ze względu na wiek. Trochę się martwię bo lekarz odkrył u mnie żylaki macicy, ale kazał działać.
                                      Myślę, że te choroby to przez spadek formy psychicznej, ja też co chwilę coś łapię, teraz np. mam usta pełne aft.
                                      • martyna1985 Re: Moje dwa Aniołki 11.10.11, 08:17
                                        Działajcie! Życzę powodzenia.
                                        Mi ze względu na @ opóźni się wizyta u lekarza i pójdę dopiero 28.10. ;/
                                        Dzisiaj mam zjazd formy. Uświadomiłam sobie, że moje uodziny w kwietniu będą najsmutniejsze. Dzieci miały przyjść na świat 3 dni po nich.
                                        • martyna1985 Re: Moje dwa Aniołki 29.10.11, 09:38
                                          Jestem po I wizycie, która wróciła wszystkie wspomnienia z ostatniej wizyty. Na szczęście lekarza mam świetnego i przez 15 min jak wyłam pocieszał mnie. Nie jest lekko.
                                          Oczywiście standardowo wyhodowałam już ponad 5cm torbiel...2 m-ce będę zablokowana antykoncepcją i jak się nie wchłonie to pod nóż...czyli historia lubi się powtarzać. Tylko wtedy zawsze udawało się torbiele zlikwidować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka