Dodaj do ulubionych

łyżeczekowanie w Dzień Dziecka ;(

30.05.04, 20:29
Hej dziewczyny, bylam w piatek u lekarza i niestety dowiedzialam sie w 9
tygodniu ze musze isc na zabieg...... Straszne - i chyba pojde we wtorek ale
jakos tak w Dzień Dziecka - az mi sie ryczec chce...
Ciagle placze i nie wiem co robic - jak sie przygotowac na taki zabieg - i
czy dostane zwolnienie z pracy - bo czuje ze bede ryczec jak bubr i w ogole
juz teraz nie mam ochoty na kontakt z ludzmi crying
powiedzcie co i jak z tym zabiegiem ...
Obserwuj wątek
    • kasiaba1 Re: łyżeczekowanie w Dzień Dziecka ;( 30.05.04, 21:15
      Kochanie, a dlaczego musisz iśc na zabieg? Może warto poradzić się innego
      lekarza, jeśli ten twierdzi że to jest konieczne. Ja też miałam mieć zabieg-
      "puste jajo płodowe" w 9 tygodniu, dziś mój synek już ma ponad
      roczek...Kiedyś też przeżyłam stratę dzidzi, wiem jak to boli...
      • atka27 Re: łyżeczekowanie w Dzień Dziecka ;( 31.05.04, 05:25
        Hej KASIU, wiesz bylamu dwoch lekarzy i ten ostatni naprawde byl cudowny mimo
        zlej diagnozy... wszystko wytlumaczyl-tzn to o co sie zapytalam.
        Jak widac nie moge spac - obudzilam sie o 4 troszke myslalam o wszystkim - czy
        nie poczekac na samoistne poronienie ale to za ciezkie, chce jak najszybciej
        pomyslec o drugim dziecku.
        A poza tym, no coz, trwaja przygotowania do wesela, ktore mam w lipcu (troszke
        daje mi to poczucie szczescia mimo zlych dni)
        Przyszly maz stanal na wysokosci zadania i po badaniach mocno mnie przytulil i
        szyciutko rozsmieszyl i powiedzial ze wszystko bedzie dobrze - jest kochany smile
    • iwka901 Re: łyżeczekowanie w Dzień Dziecka ;( 30.05.04, 21:19
      Witaj,
      Bardzo Ci współczuję i rozumiem.
      Ja także niestety przeszłam ten zabieg. Jest on wykonywany w znieczuleniu, więc
      nie wolno nic jeść kilka godzin przed. Mimo znieczulenia niestety boli. Ja nie
      korzystałam ze zwolnienia, w sumie na drugi dzień fizycznie czułam się
      normalnie, było tylko lekkie krwawienie przez kilka dni.
      Wiem , że nic teraz nie jest w stanie Cię pocieszyć, ale trzymaj się !
      • anioryca Re: łyżeczekowanie w Dzień Dziecka ;( 30.05.04, 21:43
        Witaj!
        Bardzo mi przykro wiem co teraz przeżywarz, ja miałam zabieg 15 marca leżałam
        przez trzy dni w szpitalu, zabieg miałam robiony przez narkozę nic nie czułam
        spałam. Trzymaj się mocno jestem z Tobą buziaki papapa
        Ania
    • anuteczek Re: łyżeczekowanie w Dzień Dziecka ;( 30.05.04, 22:04
      Kochana,
      To strasznie przykre przez co przechodzisz. Szczerze mówiąc im szybciej to
      załatwisz tym lepiej. Pamiętam, że czekanie i bezradność były najgorsze.
      Kochana, nie musisz wstydzić się łez, masz do nich prawo. W końcu straciłaś
      swoje maleństwo.
      Mogę doradzić Ci jakiś łagodny środek na uspokojenie, trochę pomaga przetrwać
      najgorsze.
      Sam zabieg to sprawa czysto techniczna - powinnaś być na czczo, pamiętaj, że
      masz prawo domagać się znieczulenia ogólnego. Po wybudzeniu będziesz ospała,
      może Ci się chcieć wymiotować, będziesz czuła ból w dole brzucha. Masz prawo do
      środków przeciwbólowych, poproś męża, by zadbał, żebyś dostała receptę na nie.
      W niektórych szpitalach podaje się oksytocynę, żeby macica się obkurczyła.
      Oksytocyna sprawia, że krwawi się mocniej, ale krócej. Być może dostaniesz
      receptę na antybiotyk. Powinnaś wziąć go do końca, aby zapobiec infekcji. Kilka
      dni po łyżeczkowaniu warto zrobić USG w dobrym gabinecie, aby przekonać się,
      czy wszystko w porządku. Krwawienie i plamienie są rzeczą normalną.
      Niepokojący jest brak lub nagłe pojawienie się żywoczerwonej krwi albo bardzo
      brzydki ich zapach.
      Zwolnienie, zazwyczaj dwa tygodnie.
      Kochana, będę o Tobie myśleć. Odezwij się, jak będziesz już po. Wtedy postaramy
      się postawić Cię na nogi smile i pomóc w powrocie do świata
      ściskam Cię bardzo, bardzo mocno
      andzia
    • zojda Re: łyżeczekowanie w Dzień Dziecka ;( 31.05.04, 07:38
      witaj
      ja miałam zabieg robiony w znieczuleniu ogólnym. po prostu sobie spałam. I
      chyba takiego znieczulenia domagałabym się. Na poronienie samoistne nie
      czekałabym, bo czasami natura nie chce się pozbyć martwego płodu. Ja
      przechodziłam tak trzy tygodnie, zanim stwierdzili, że płód jest martwy. A w
      szpitalu w sumie leżałam pięć dni, ale to dlatego, że od razu zabiegu mi nie
      zrobili. Po narkozie nie było mi nic, ale to chyba zależy od organizmu. I
      jeszcze raz doradzę- zabieg w ogólnym! To bardzo boli, po co lekarz ma się
      śpieszyć widząc, że nie dajesz już rady wytrzymać z bólu.
    • atka27 Trzymajcie kciuki 31.05.04, 11:55
      Dzwonilam do szpitala i kazali sie zglosic juz dzis - siedze w pracy i zaraz
      sie zrywam bo trzeba sie przygotowac troszke, kupic cos do czytania by szybciej
      czas minal..
      Bede w Szpitalu Sw. Zofii w Wawie - mam nadzieje ze dobrze wybralam winki ze
      wszystko pojdzie gladko, oczywiscie mam wielkiego stracha - bo ja tchorz jestem
      i szpitali nie lubie - i zawsze mi tam sie w glowce koluje - nawet jak jestem w
      odwiedzinach hi hi...
      Pozdrawiam WAS i trzymajcie kciuki odezwe sie jak juz bede po ...
      • kasiaba1 Re: Trzymajcie kciuki 31.05.04, 12:43
        Będzie dobrze, to dobry szpital, a poza tym nie będziesz tam długo, myślę o
        Tobie...
    • madzioreczek Re: łyżeczekowanie w Dzień Dziecka ;( 31.05.04, 14:16
      Ja przeszłam indukcję poronienia i łyżeczkowanie tydzień temu w 9 tygodniu
      ciąży-puste jajo płodowe. Indukcja była bardzo bolesna, podali mi żel do szyjki
      macicy a poroniłam dopiero po dobrych 7 godzinach, potem był zabieg w narkozie
      (czyżby jeszcze gdziekolwiek wykonywali go w zwykłym znieczuleniu?!) po zabiegu
      duża ulga, lekarz stanął na wysokości zadania i tak ładnie mi oczyścił macicę,
      że leki przeciwbólowe na drugi dzień nie były potrzebne, jeszcze utrzymuje mi
      się lekkie krwawienie, dostałam też osłonowo antybiotyk i zwolnienie na
      tydzień, a i tak po 4 dniach w domu wróciłam do pracy. Teraz dochodzę do siebie
      psychicznie, po 3 latach starń taka strata trochę mnie rozbiła, ale mimo
      wszystko spoglądam z nadzieją w przyszłość, bo do tej pory nigdy w ciąży nie
      byłam.
      • atka27 Re: łyżeczekowanie w Dzień Dziecka ;( 31.05.04, 14:42
        Rzeczywiscie moze nie ma sie czego bac, tylko zjem obiadek i pojade do
        szpitala - troszke sie boje tego poronienia - ale mam nadzieje ze bede mogla
        troszke poczytac - czytajac nie mysle - umiem sie wylaczyc ...
        no chyba ze juz dzis ksiazke przeczytam i jutro nie bedzie co... ale mam
        problem no nie - ale poprostu staram sie myslec o glupotach a nie o tym ze
        strace dzidzie w jej swieto ...
        Buziaczki i dziekuje za list - dozobaczenia za dwa dni wink papa
        • daaisy1 Atko! 31.05.04, 19:53
          Pewnie już jesteś w szpitalu, ale chcę abyś wiedziała, że ja też jestem z Tobą,
          wiem co czujesz...sama straciłam dziecko w 24 tyg ciązy...Trzymaj się i
          pamiętaj, że PO BURZY ZAWSZE WYCHODZI SŁONECZKO - i ja już swoje słoneczko
          mamsmile ma już 10 miesięcysmile
          Ściskam mocno,
          Edytka
          • izu7 Re: Atko! 31.05.04, 23:26
            HEJ ! Ja też straciłam dzidzię ( 8 tc), 28 marca. Bardzo ale to baaaaaardzo
            bałam sie szpitala, bo leżałam tam pierwszy raz w życiu.Przyjechałam 2 dni po
            krwawieniu i bólach ( myslałam, ze tak musi być i , że macica się oczyszcza).
            Oczywiście wcześniej kontaktowałam się z lekarzem,ale on nie odbierał komórki,
            bo był weekend. Kiedy dopadły mnie bardzo silne bóle pojechałam z mężem do
            szpitala.Tam zobaczyłam... pusty ekran na usg (dwa dni wczesniej widziałam jak
            bije serce mojemu maleństwu).Mojej rozpaczy nie było końca, nie mogłam się
            opamiętać. Bardzo bałam sie zabiegu ( na widok igły przy pobraniu krwi prawie
            umieram). Nie było najgorzej, znieczulenie ogólne, krzyczałam tylko ,że chcę
            juz umrzeć i.... juz nic nie pamiętałam, obudziłam się na łóżku. Potem tylko
            doxycyclina dożylnie i następnego dnia do domku- oczywiście z antybiotykiem !
            Bardzo chciałam dwa tygodnie zwolnienia, ale Pani doktor powiedziała, ze nie
            widzi takiej potrzeby i w sumie dostałam 3 dni, bo tyle zostało do końca
            tygodnia.Udało mi się jednak w przychodni dostać jeszcze jeden tydzień,
            nadchodziły święta wielkanocne, wokół świąteczne porządki, przyjazd gości- a ja
            nic- leżałam i ryczałam , patrząc w sufit. Bardzo bałam się rekacji ludzi z
            pracy- wszyscy pytali, co mi jest. O ciąży wiedziały tylko najbliższe koleżanki
            z biura. W szpitalu prosiłam o nie wpisywaniu kodu choroby, który jest
            odpowiednikiem poronienia ( szef ma żonę lekarkę , więc szybko by pojął, co się
            stało). Na razie dochodze do siebie i chyba jest całkiem nieźle skoro zaczęłam
            już nowe starania ( własnie zaczął się 3 cykl), pojutrze odbieram wyniki z toxo
            i cyto i zobaczymy jak będzie. Póki co, trzymam za Ciebie kciuki. Pamiętaj, że
            nie jesteś sama. Czas jest najlepszym lekarstwem. Pozdrawiam serdecznie....
            • aniao3 Re: Atko! 31.05.04, 23:31
              Atus!
              dziewczyny juz ci wszystko co trzeba napisaly.
              potem - jest takie okropne uczucie pustki w ciele i w sercu.
              Ale wierze, ze wyjdziesz z tego, ze jeszcze bedzie dobrze.
              trzymaj sie kochana
              sciskam
              anka
              • atka27 Re: Atko! 02.06.04, 11:36
                hejka Ania,
                wlasnie dzis wyszlam ze szpitala, rzeczywiscie nie bylo az tak zle, tzn.
                czekalam na zabieg zamiast 7 godzin to prawie 20 i strasznie sie denerwowalam
                bo wiesz czekasz w napieciu na "godzine zero" a tu doktorek mowi ze za jakis
                czas przyjdzie (tak powiedzial kolo 18) no wiec czekalam, o 22 stwierdzilam ze
                wszystkich mam gdzies i ide spac - nie moglam juz zniesc stresu no i nerwy mi
                zaczely puszczac. Jak tylko usnelam - to mnie obudzili o polnocy i taka zaspana
                poszlam do zabiegowego - gdzie po jakis srodkach odplynelam z sina dal.
                Wiec samego zabiegu nie pamietam - teraz mnie boli jak przy @ .

                Ale rzadnego antybiotyku nie dostalam - ciekawe moze dali mi na sali dozylnie??
                Lekarz powiedzial ze nic nie bedzie potrzebne... no zobaczymy.

                Jedno mnie martwi - odnosnie mojej psyche - jakos za dobrze wszystko znosze,
                czuje jakis zawod, w nocy pystke, ale w ciagu dnia jakos wracam do siebie - tak
                jakby nic nie bylo. A przeciez zawsze marzylam o dziecku i w ogole - moze ja
                jestem jakas wyrodna ? Oczywiscie jak najszybciej chce miec dzidziusia i to
                nawet juz (wiem ze musze poczekac), ale czemu tak szybko doszlam do siebie -

                CZY NIE UWAZACIE ZE ZE MNA JEST COS NIE TAK??
                • ewal-m Re: Atko! 02.06.04, 13:09
                  A mi się wydaje, że jeszcze jestes w "lekkim szoku" ja miałam podobnie.
                  Prawdziwe przygnebienie po tym co się stało dopadło mnie po paru dniach, a
                  teraz choć dziś mija dokładnie 28 dni od zabiegu czuje się strasznie. Czasem
                  mam wrażenie że wariuje.
                  Napewno nie jesteś wyrodna, trzymaj się dzielnie i nie myśl za dużo o tym co
                  się stało, bo wpędzisz się w taką nerwicę jak ja.
                • golo25 Re: Atko! 02.06.04, 14:40
                  Kochana Atko!
                  Tak strasznie mi przykro, że to wszystko przeżyłaś...Mi tez sie wydaje, że
                  jeszcze do siebie nie doszłaś. Myślę, że najcięższe chwile przychodzą później.
                  I wcale Ci ich nie życzę. To okropne widzieć wokół same ciężarne i czekać,
                  czekac,czekać, aż znowu będziesz mogła być w ciąży. A mi też czas leci
                  potwornie powoli!!! Teraz najwazniejsze jest, żebyś doszła do siebie, później
                  zrób sobie wyniki i dbaj mocno o siebie. Wiesz, mi po poronieniu, kiedy czułam
                  się okropnie i nic mi się nie chciało, mąż powiedział "to, co się stało, nie
                  jest powodem do tego, żeby przestać dbać o siebie, przeciwnie, teraz zacznij
                  dbać o siebie podwójnie". I powoli szykujemy się do następnej ciąży, świadomej.
                  Mi bardzo pomogło to forum. Mąź jest kochany, też to przeżył, ale nie mogę z
                  nim o tym rozmawiać wciąż i wciąż. A tu mogę być codziennie, poczytać, pożalić
                  się i wypłakać. I dowiedziedziałam się o masie rzeczy, o których wcześniej nie
                  miałam zielonego pojęcia. Dziewczyny tutaj są kochane, bo przeżyły to co my. I
                  tylko takie osoby zrozumieją Cię w pełni.
                  Trzymaj się mocno. Pozdrawiam. Gosia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka