Dodaj do ulubionych

Dołączam tu i witam się

13.12.11, 12:16
Niestety i ja się witam się z Wami Dziewczyny. Niestety – bo to przecież nie tak miało być.
Miałam się witać na Lipcówkach, bo choć Forum Gazety poczytuje już od 2009, kiedy byłam w pierwszej ciąży, to dopiero teraz się zdecydowałam też pisać.
Ale nie zdążyłam, plamienie zaczęło się wieczorem dzień przed usg które miało pokazać już serduszko (2 tygodnie wcześniej w 5 tyg. licząc od OM był tylko pęcherzyk). Rano do przychodni, pani doktor zrobiła usg, na którym był duży pęcherzyk z maleńkim jasnym nieregularnym śladem (ciężko go było wypatrzeć). Nie powiedziała ani że to pusty pęcherzyk lub z obumarłym zarodkiem, ani że jest zarodek, raczej mnie zbyła, że coś tam jest, ale nie wie co i wysłała na dalsze badania do szpitala.
W szpitalu usg było w konserwacji (!!!), wiec tylko leki, leżenie i czekanie, a usg miało być następnego dnia rano.
W międzyczasie plamienie przeszło w krwawienie ze skrzepami, nazajutrz rano w toalecie usłyszałam „chlup” , nawet nie poczułam, że coś ze mnie wypada. Brzuch bolał tylko lekko, nie bardziej niż w pierwszej ciąży na początku, mniej niż podczas miesiączki. Na usg pani doktor tylko stwierdziła, że ona „tu żadnej ciąży nie widzi”….. Dalej zabieg, chyba tylko na wszelki wypadek, bo skoro już nic nie było widać…. na szczęście pod narkozą, więc nic nie pamiętam. To był koniec 7 tc/początek 8 tc. Nie wiem więc czy to było puste jajo, zatrzymanie rozwoju zarodka czy co…. Nie wiem co dalej, czy będę jeszcze chciała próbować, czy za bardzo będę się bać. Mam skończone 36 lat, 2-letniego synka.
Minęło półtora tygodnia, za kilka dni wyniki histopatologiczne, wizyta kontrolna.
To suche fakty….. bo psychika, emocje jakoś mi zamarły, działam trochę jak robot – zajmowanie się domem, przygotowania do Świąt etc. Wróciłam już do pracy choć mam jeszcze zwolnienie niby, ale robot przecież pracuje…. Nawet nie płakałam, może trochę na początku plamienia. Ale czuję, że pod pokrywką żal , emocje buzują tylko nie chcą, nie potrafią się wydostać.
Między innymi dlatego tu piszę, bo czuję tu przyjazne wibracje, zrozumienie, bo wiecie jak to jest, a ja nie mam z kim pogadać, bo choć bliscy, mąż zareagowali bardzo delikatnie, to jednak ani oni, ani ja „na żywo” nie umiem o tym mówić.
To tyle, dziękuję za możliwość wygadania się.
Pozdrawiam Was serdecznie
Obserwuj wątek
    • asiaimaja Re: Dołączam tu i witam się 13.12.11, 12:56
      bardzo mi przykro,że akurat tu do nas dołączas. Sciskam Cie mocno.
      to normalne, ze działasz jak robot, bo jakos trzeba zyć i dla synka Twojego stanc na wyskosci zadania i starac się byc taką jak zwykle.
      ale trzeba tez się wyryczeć , wypłakać, pogadac z mężem, bo on może nie daje Ci o tym znac ,ale na pewno tez cierpi.nie duście w sobie emocji, bo "nie przepracowane poronienie" czyni potem szkody w związku, trzeba to przegadac, wiem,że na głos trudno jest coś powiedzieć,ale próbujcie-Ty już zaczęłas tutaj.
      u mnie minęły prawie 2 m-ce od mojego drugiego poronienia i nadal czasem rycze, nie potrafię powiedziec komuś o tym głosno,ale gadałam duzo z mezem, przez mail z przyjaciólką i to mi pomogło,a z mężem ta nasza miłośc jakaś większa taka.

      Polecam tez baaardzo książke "o dziecku które odwróciło się na pięcie"- bardzo fajna do radzenia sobie z problemem.

      popłacz sobie, pogadaj z męzem, pobaw się z synkiem dużo,bądź dzielna.
      sciskam,Asia
    • migotka.s Re: Dołączam tu i witam się 13.12.11, 14:53
      Bardzo wspołczuję Ci Twojej Straty sad sad ja mam za sobą juz dwie i powiem Ci, ze nie warto sie zamykac na swoje moecje. Mnie pomogło wygadanie się i płacz w ramionach męża, mamy, przyjaciółki .... nie da się tych emocji "zapracować".
      Zamiatanie pod dywane nie ukoi bólu
      Sciskam Cie mocno

      ps: a masz wydruki tych USG ? mysle ze dobry lekarz oceni co i jak
    • asia_1_2 Re: Dołączam tu i witam się 13.12.11, 19:14
      Ściskam Cię i ja... I też dołączam do Was.. Też byłabym mamą lipcową, ale niestety się nie udało. Przedwczoraj właśnie minął tydzień, taki to prezent smutny na Mikołaja dostałam.. U mnie wszystko odbyło się samo, nie musiałam mieć zabiegu, ale w międzyczasie miałam 3 razy robione USG i na ostatnim już nic nie było widać. Wtedy niby się już tego spodziewałam, ale i tak jest strasznie przykro, tak się oboje z mężem cieszyliśmy z tej ciąży...
      Teraz już się trochę pozbierałam, chodzę do pracy i staram się funkcjonować normalnie, ale i tak nie ma takiej chwili, żebym o tym nie myślała. Nie wiem czy doczekamy tych 3 miesięcy, żeby starać się znowu, zwłaszcza, że oboje nie jesteśmy już najmłodsi. Wybieram się na wizytę kontrolną za jakieś 3 tygodnie i chyba będziemy niedługo próbować drugi raz... Mam nadzieję, że następnym razem się uda, czego życzę sobie i wszystkim Wam Dziewczyny.
      • 333a13 Re: Dołączam tu i witam się 13.12.11, 21:14
        Ściskam Cię mocno, tak jak mocno ściska mnie za serce gdy pomyślę że musisz przechodzić przez to co my... Tak jak poprzedniczki doradzam "wypłakanie się", zwolnienie tempa, pozwolenie sobie na żałobę, bo niestety im dłużej będzie trwało twoje "zamrożenie" emocji i pozory "normalnego" życia tym gorzej dla Ciebie i Twojej rodziny... Nie będę się za dużo rozpisywać, bo każdy ma inny sposób radzenia sobie z traumą i sytuacjami granicznymi... Ja też uciekłam w pracę... mimo 2 miesięcznego urlopu macierzyńskiego wróciłam do pracy po ok. 2-3 tyg., gdy poczułam się fizycznie w miarę ok... Z perspektywy czasu uważam, że to był błąd... Chciałam wierzyć, że potrafię normalnie funkcjonować i zagłuszę swoje emocje codziennością... Gdyby ktoś "na początku" powiedział mi, że lepiej żebym została w domu, nie słuchałabym nikogo i parła do przodu tak jak ja wtedy... Dlatego też rób tak jak uważasz, nie przejmuj się otoczeniem i kieruj się własnym potrzebami. Daj sobie czas na żałobę, na płacz, stagnację, może i smutne święta... Nie piszę żebyś była twarda... bądź miękka i płacz... bo umarło Ci/nam dziecko...
    • andzik06 Dołączam tu i witam się 13.12.11, 21:28
      Witam,
      Wczoraj się dowiedziałam, że w 11 tygodniu serduszko mojego maleństwa przestało bić. Dziś kolejne badanie i niestety diagnoza sie potwierdzila. To moja pierwsza ciaza, czekalismy z mezem rok i sorobowalismy udalo sie, ale ta wiadomosc mnie zalamala. Dzieki mojemu mezowi jakos sie trzymam, ale dostalam tabletki i mam je polknac by doszlo do poronienia. Boje sie dzisiejszej nocy bo to bedzie koniec. Ale myse ze wszystkie musimy byc silne i aczac myslec pozytywnie. To nie nasza wina widzocznie cos musialo sie zle rozwijac moja nadzieja jest ze nastepnym razem sie uda. Pozdrawiam Ania.
      • princessdaisy andzik06 14.12.11, 01:47
        Droga Aniu, bardzo mi przykro.... mocno Cię ściskam i tej bezsennej nocy myślami jestem przy Tobie.
    • kinga_owca Re: Dołączam tu i witam się 13.12.11, 23:48
      niestety wszystkie tutaj trafiamy bo "nie tak miało być"
      od mojego pierwszego poronienia minęło kilka dni temu 7 lat, a ja wciąz pamiętam tamten grudzień i tamte smutne święta
      dużo sił dla Was Dziewczyny
    • princessdaisy Dziękuję Wam Dziewczyny 14.12.11, 01:39
      Dziękuję Dziewczyny Wam wszystkim za ciepłe słowa i wsparcie.
      Asiu (asiaimaja), wiem, że mój mąż ciężko przeżył całą sytuację, w sumie jego "rozklejenie się" w szpitalu spowodowało trochę moje opanowanie na zewnątrz, bo ja z tych, co to biorą odpowiedzialność za uczucia innych. Ale dziś wieczorem z nim trochę rozmawiałam, w sumie przeszedł nad sytuacją do porządku dziennego, w sensie, że trzeba się pogodzić z tym, na co nie mamy wpływu i żyć dalej. On ma fenomenalne podejście do życia i śmierci, choć oczywiście również przeżywa i pozwala sobie na łzy.
      Migotko.s, niestety nie mam wydruków usg, wtedy o tym nie pomyślałam, a moja lekarka jakoś mnie zbyła. jestem na etapie szukania innego lekarza, bo do tej trochę straciłam zaufanie, choć prowadziła moją pierwszą ciążę. No ale tamta była idealna i książkowa.
      Droga 333a13, mam takie wewnętrzne przeczucie, że powinnam sobie pozwolić na zatrzymanie się i "przeżycie" swoich uczuć, ale ten tydzień zwolnienia w domu spędziłam jakoś w zawieszeniu i tylko odliczając dni do powrotu do normalności. W sumie sama jestem zaskoczona swoim zablokowaniem emocji, bo zwykle śmierci bliskich - a było ich niemało - przeżywałam "wylewnie" a tym samym oczyszczająco.
      Jeszcze raz dziękuję za Wasze słowa. Kinga-owca, masz rację, że wszystkie tu trafiamy, bo nie tak miało być, ale Wasze ciepłe słowa i zrozumienie bardzo pomagają mi oswoić się z sytuacją, a nie tylko trzymać fason. Wiecie, chyba trochę tak działa wspólnota przeżyć. Mnie chyba więcej dało uściskanie się z dziewczyną, która leżała ze mną na sali z kolejna ciążą pozamaciczną, po badaniach potwierdzających nam obu smutną diagnozę, niż przytulenie przez mamę….
      Asia_1_2, szkoda, że nie udało nam się spotkać na mamach lipcowych.... ja jeszcze nie wiem czy i kiedy zdecyduję się na starania o dziecko (choć dla mnie czas też się liczy ze względu na wiek), ale jeśli tak - to kto wie, może się jeszcze spotkamy i na radośniejszym forum...
      • migotka.s Re: Dziękuję Wam Dziewczyny 14.12.11, 11:04
        a skad jestes? moze na forum ktos poleci dobrego lekarza?
        • andzik06 Re: Dziękuję Wam Dziewczyny 14.12.11, 11:36
          Dziewczyny, może ktoras z was wie połknęłam te tabletki w nocy ale dalej nic najgorsze to czekanie ile to moze trwac?
        • princessdaisy Re: Dziękuję Wam Dziewczyny 14.12.11, 19:08
          Migotko, jestem z Łodzi. Jest jeden lekarz, do którego się "przymierzam", przyjmuje w przychodni w której mam ubezpieczenie (LIM) i w szpitalu, jednak zniechęca mnie długi okres oczekiwania na wizytę, nawet w LIMie ponad miesiąc (przynajmniej jak dzwoniłam w połowie listopada, termin był na połowę grudnia). A czułabym się bezpieczniej, jeśli lekarz byłby nie tylko dobry, ale i dostępny. Niestety chyba ci dobrzy i polecani są oblegani. Planuję po dostaniu okresu, zapisać się do niego i zobaczymy jak to będzie wyglądać z jego dostępnością, i tak jakiekolwiek ewentualne próby najwcześniej kwiecień - maj.
          A swoją drogą, lekarz w szpitalu mówił, żebym poczekała z pół roku, że najlepiej koniec kwietnia, maj się starać jak jest wiosna i ciepłosmile może coś w tym jest....
          Ale jeśli któraś z dziewczyn na forum mogłaby mi polecić lekarza z Łodzi, będę bardzo wdzięcznasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka