Dodaj do ulubionych

Maz,a ponowne starania.

03.01.05, 10:44
Hej!
Dwa miesiące temu straciłam dzidzie. Obumarcie w 8tc. Bardzo to z mezem
przezyliśmy. Wczoraj rozmawiałam z nim o następnych staraniach,ale jestem
zaskoczona efektem tej rozmowy. Męzulek przyznał się,że bardzo boi się
ponownie zaryzykować. Że przeraża go myśl,że znowu może się nie udać,a on nie
chce tego ponownie przeżywać i nie wie czy odważy się na kolejne dziecko. I
co ja mam z nim zrobić? Przekonuje,że badania które robie są właśnie po
to,żeby sie nie powtórzyło,ale pewności nie bedzei nigdy... Ja się boje,a
teraz jeszcze muszę walczyć z jego strachem...
A jak wasi mężowie przeżyli strate dzidzi? Jak podeszli do następnych starań?
Poradzcie,albo choć pocieszcie.
Obserwuj wątek
    • agata2000 Re: Maz,a ponowne starania. 03.01.05, 16:08
      ja rozumie Twojego meza, sama sie boje, bo juz raz poronilam, i strach jest
      silniejszy ode mnie! ale trzeba probowac, nie ma innego wyjscia! zobaczysz,
      minie troche czasu i maz zmieni zdanie! zycze powodzenia i pozdrawiam
    • iwcia125 Re: Maz,a ponowne starania. 03.01.05, 16:44
      Moj widzac w szpitalu jak cierpie fizycznie i psychicznie oswiadczyl ze on nie
      chce miec dzieci. Zalezy mu tylko na zdrowej zonie.To bylo 2 mc temu.Teraz
      odlicza dni mojego cyklu i tak jak ja czeka na 2 kreski, ponownie. Bedzie
      dobrze! I.
    • gosiaczek55 Potrzeba czasu 04.01.05, 00:47
      Moze jeszcze on sam nie jest gotowy? Moze potrzebuje wiecej czasu? Mysle, ze
      zakonczenie badan i upewnienie sie, ze zrobiliscie wszystko, co w Waszej mocy,
      zeby bylo dobrze, doda mu sil i nadziei. Pozdrawiam, trzymam kciuki i powtarzam
      za poprzedniczkami: na pewno bedzie dobrze!!!
    • maria70 Re: Maz,a ponowne starania. 04.01.05, 08:12
      ja 2 grudnia miałam zabieg, teraz czekam na wizyte u lekarza, ew badania i do
      dzieła. Mąż chyba nie bardzo chce tak szybko zacząć starania - boi się, ja też,
      ale wierzymy ,że będzie dobrze
    • zaisa Re: Maz,a ponowne starania. 04.01.05, 12:02
      Najpierw o moim bracie - pierwszego synka stracili 9 dni po urodzeniu, potem
      była ciąża, która obumarła w 6tyg. Brat bardzo się bał kolejnej - pragnął
      dziecka, ale bał się, że wszystko się powtórzy. Nie mówił tego, ale
      racjonalizował swoje strachy, odsuwając starania - że jest podziębiony, teraz
      coś się dzieje i nie powinno się itd, itp. Zmobilizowała go wreszcie... zmiana
      przepisów prawnych skracająca urlop macierzyński! No i wyrobili się przed
      zmianąsmile) Teraz mój bratanek ma ponad dwa lata i jest zdrowy i wygadanysmile
      Jak będzie u nas - nie wiem. Pierwszy raz (ciąża obumarła) nasza psychika jakoś
      dość dobrze zniosła. Tym razem mąż widzał Maluszka na usg, jak rozrabia w
      brzuchu i jak na koniec, wypina się na nas wszystkich (Malutka, gdy lekarz
      chciał ją "namówić" na przekręcenie się przodem do nas, a raczej głowicy usg,
      owszem przekręciła się, ale wystawiając tyłeczek i pleckismile. Niby jest w
      porządku, ale jak powiedziałam raz, że takie od ręki mówienie przez lekarza -
      nie znającego jeszcze w ogóle naszego przypadku, że przez pół roku nie wolno nam
      mieć dziecka, jest bez sensu, to się spłoszył. A jak dodałam, że nawet jeśli pół
      roku, to prawie dwa miesiące z tego już minęły, to zdecydowanie nie wyglądał na
      szczęśliwego... Pewnie po tym pół roku, będzie zdania, że już można, bo on
      raczej wierzy specjalistom, ale wcześniej, nawet jeśli ja będą super się czuć,
      to pewnie byłyby kłopoty...
      Jedno jest dobre w Waszej sytuacji - Twój mąż nie boi się mówić o swoim strachu
      i myślę, że to już bardzo dużo. A może, mówiąc o strachu, w jakiś sposób go się
      pozbywa?
      Życzę odwagi, wiary i ufności - Wam i nam wszystkim - bo bardzo ich potrzebujemy.
    • re_haj Re: Maz,a ponowne starania. 04.01.05, 12:21
      myślę, że dwa miesiące to jeszcze za krótko dla twojego męża na poradzenie
      sobie z tą sytuacją. Wydaje mi się, że my - kobiety reagujemy trochę inaczej -
      po poronieniu miałam ogromne poczucie pustki i wielką potrzebę jej zapełnienia,
      a mój mąż był zbyt przygnębiony tym co się stało by myśleć o następnym razie.
      Ponieważ mieliśmy zalecone 6 m-cy karencji, to był to taki czas, że każde z nas
      pozbierało się i próbowaliśmy dalej, jednak my byliśmy na 100% zdecydowani, że
      będziemy próbować - w pierwszą ciążę udało mi się zajść po 3 latach starań.
      Ostatecznie udało się nam rok po poronieniu i jest zdrowy dzidziuś, ale np.
      moja koleżanka zaszła w dziążę 3 m-ce po poronieniu i też urodziła zdrową
      córeczkę (teraz to nawet ma już dwie!)Rozmawiaj z mężem, na spokojnie i daj mu
      troszkę czasu, gwarancji, że nic złego się nie wydarzy to mieć nie będziedzie
      ale nie warto się poddawać.
    • basia_31 Re: Maz,a ponowne starania. 04.01.05, 21:50
      Mój mąż po drugim poronieniu też spasował. Nie chciał więcej próbować. Wtedy
      zaczęłam szukać informacji o rodzinach zastępczych i adopcjach. Skontaktowam
      się z Ośrodkiem Opiekuńczo-Adopcyjnym, byłam na rozmowie, zaczęłam kompletować
      dokumenty niejako podejmując decyzję za nas oboje i stawiając go przed faktem
      dokonanym. I wiesz co? Bardziej się tego wystraszył. To on zaproponował
      podjęcie kolejnej próby poczęcia własnego Maleństwa.
      ... Jestem już po czterech niepowodzeniach. Za kilka miesięcy spróbujemy już
      raczej po raz ostatni. Psycha mi siada. Od wczoraj krążę wokół tematu adopcji.
      Ależ ten czas się wlecze...
      Pozdrawiam cieplutko
      Basia
      • romkaforever Re: Maz,a ponowne starania. 05.01.05, 11:45
        Basiu - Ja jestem po pierwszym poronieniu (2 tyg. temu)i nie wyobrazam sobie
        jak można przeżyc ich więcej, ale są osoby ktorym udało się za 9-tym razem!
        Wiem że to brzmi bardziej załamująco niz pocieszająco ale przynajmniej z tego
        wynika że jednak warto. Mój mąż dużo mówi że nam sie uda i na pewno będzie
        dobrze i że nie może sie doczekac kiedy bedziemy mogli znowu spróbowac,
        poczekamy zobaczymy . Jedno co mamy po tej tragrdii to wiara i nadzieja (i
        wielki strach). Pozdrawiam
      • iwomol Re: Maz,a ponowne starania. 22.02.05, 19:19
        Basiu mój mąż również spasował po drugiej niedanej ciąży. Najgorsze jest to,że
        nawet nie chce na ten temat ze mną rozmawiać. Jego argumenty to to,że lekarze
        sami się nie znają i dlatego nie chce podejmować już leczenia. Ja natomiast mam
        już 29 lat i słyszę coraz głośniej jak mi bije zegar biologiczny co wpędza mnie
        w depresję. Szukałam jakiegoś sensownego rozwiązania z tej sytuacji i wydaje mi
        się,że Twój pomysł skutecznie zmobilizuje również mojego męża. Dzięki za podpowiedź.
    • marzekal Re: Maz,a ponowne starania. 22.02.05, 20:02
      Mój też był przeciwny, stwierdzając, że boi się powtórki. Twierdził, że nie
      chce więcej patrzeć na moje cierpienia. Ale czy to pomoże? Nie! Bo dopóki nie
      wypełnimy pustki nic się nie zmieni. Ja zawsze będę pamiętać o moim Synku,
      który jest w niebie ale mam w sobie jeszcze tyle miłości, że muszę ją komuś
      przekazać. Minęło już 7 miesięcy i razem planujemy przyjście naszego następnego
      Dzieciątka. Mam nadzieję, że nam wsztskim wreszcie się to uda.
      • margonik Re: Maz,a ponowne starania. 24.02.05, 02:13
        Mój mąż z góry nastawił sie na to, że jak tylko miną trzy przepisowe miesiące
        to od razu się staramy, chyba w ogóle nie dopuszcza innej myśli.
        Tymczasem moje nastawienie się zmieniło. Bardzo chciałam to dziecko, bardzo
        żałowałam, gdy je straciłam i początkowo także twierdziłam - po 3 miesiącach
        kolejna próba. Ale teraz coś sie we mnie zmienia. Nie jestem już do ciąży
        nastawiona z euforią, obawiam się jej, boję trochę przyszłości z dzieckiem i
        coraz częściej myślę nie o dziecku, lecz pracy.

        Pewnie zabrzmi to strasznie na tym forum, gdzie wszystkie tak bardzo chcą mieć
        dziecko. Nie wiem, czy to kwestia hormonów czy strachu (skojarzenie ciąży z
        łyżeczkowaniem), ale budzi się we mnie jakaś "karierowiczka" z klapkami na
        oczach, zapatrzona w swoją pracę. A naprawdę przez te trzy miesiące ciąży było
        zupełnie inaczej.
        • aniatje Re: Maz,a ponowne starania. 24.02.05, 12:50
          Hej!

          Ja chyba mam podobnie... Teoretycznie mam zielone swiatelko, bardzo chce miec
          dziecko, ale nie jestem pewna czy jestem gotowa do ciazy... Strasznie sie boje,
          ze znowu poronie. Na razie prawie zdecydowalam, ze przeczekam jeszcze ten cykl
          (zaczal sie w piatek). Jako powod wymyslilam sobie zblizajacy sie lot
          samolotem. Boje sie, ze potem znajde sobie cos innego.

          Moj maz tez sie obawia zarowno o mnie, jak i o zdrowie naszej przyszlej
          kruszynki. Sporo romawiamy i to pomaga, ale nigdy juz chyba nie bede nastawiona
          do ciazy jak za pierwszym razem, ani on niestety...

          Sciskam Cie mocno!

          Ania
    • rendziak Re: Maz,a ponowne starania. 24.02.05, 10:08

      mój mąż nie przyznawał ze sie boi - poprostu co rusz wymyslał kolejne historie
      dlaczego jest nieodpowiedni moment na dziecko - trzeba odłożyć trochę kasy,
      trzeba zmienić samochód, trzeba wykończyć dom etc - poprostu głupoty
      w końcu po niespełna trzech latach zaszłam w ciąże - dodam że bez specjalnego
      planowania - tzn żebyśmy sie rozumiały - ja planowałamsmile a on niesmile
      i dla otuchy - urodziłam zdrowego synka - pierwsza ciąża natomiast zakończyła
      sie porodem przedwczesnym w 24 tc
      pozdr
      aga
    • dosias Re: Maz,a ponowne starania. 16.11.05, 22:09
      Jak decyzja? Ja jestem na początku drogi, od 2 dni nie ma ze mna mojego Skarbu.
      Wydaje mi się, że to koniec mojego życia, a z drugiej strony już jutro
      chciałabym być w ciaży. Jakie badania należy wykonać przed kolejna próbą?
    • dragica Re: Maz,a ponowne starania. 17.11.05, 09:50
      ja stracilam Synka w 35tc.minelo niecalych 5 miesiecy.maz na poczatku bal sie,
      dopoki nie dowiedzielismy sie dlaczego stracilismy Aniolka.Ja , jeszcze w
      szpitalu, obiecywalam sama sobie, ze wiecej nie..., ze nie przezyje wiecej
      straty dziecka...balam sie. i boje sie. ale -postanowilismy sprobowac.musi mina
      troche czasu.powodzenia
    • wiekowa1 Re: Maz,a ponowne starania. 17.11.05, 14:33
      Straciłam córkę w 32 tc (przyczyną śmierci była bakteria). Po czym udałam się
      do lekarza genetyka, żeby zrobić badania - tak na wszelki wypadek. A on mnie
      wyprosił za drzwi - powiedział, że do niego przychodzą kobiety które straciły
      4, 5, 6-cioro dzieci i więcej, a ja tu się wygłupiam.... A ja wiem, że w
      przypadku tych kobiet po prostu bym UMARŁA.

      A z moim mężem jest IDENTYCZNIE jak z Twoim. Najpierw chciał (a właściwie nie
      chciał) a ja właściwie chciałam (a podświadomie nie chciałam). Niedawno,
      ponieważ staraliśmy się 4 lata umówiliśmy się (a właściwie to on się umówił z
      ulgą w głosie), że ze względu na naszą psychikę i na nasz wiek przestajemy się
      starać.

      No, a teraz jestem w ciąży. A po moim mężu nie za bardzo widać żeby się
      cieszył - wręcz odwrotnie. Tak więc nie przejmuj się - to zdaje się norma, od
      której czasem trafiają się wyjątkismile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka