mama.mimi
07.04.05, 17:26
Wiecie bardzo mi źle z tym, że ludzie, znajomi, rodzina, wszyscy którzy
wiedzieli że byłam wciąży MILCZĄ. Jeżeli już, to ktoś nieświadomie zada
pytanie mężowi, jak ja się czuję będąc wciąży. Po odpowiedzi że nie udało się
ten ktoś wystraszony przeprasza ze pyta.
Mam wrażenie że dla wszystkich wkoło jest to sprawa zamknięta, jakby nic się
nie stało. Nie warto pytać jak ona się czuje, po co budzić emocje.
Nie interesuje ich to? Pewnie boją się zapytać o cokolwiek, a mnie
najbardziej boli ich milczenie.
Pewnie myślą że lepiej mi tego nie przypominać?? A to dobre
Dzisiaj nie miałam wyjścia i przez kilka minut byłam w hurtowni razem z
kobietą w jakimś 6 miesiącu ciąży. Podobnie jak ja, kiedy urodziłam. Była
taka dumna!!!! Trafiło mnie, nie potrafiłam nie patrzeć na jej brzuch.
Odkąd urodziłam muszę dość często jeździć do miasta w którym urodziłam i
gdzie jest grób mojego dziecka. Zawsze kiedy już siedzę w autobusie, padam,po
prostu rozklejam sie,płaczę. Może już troszkę mniej???
Czasem idę na Jego grób, wypłaczę się i wracam odrętwiała, wypompowana
spowrotem do Swojego miasta, synka, męża, pracy.
Słyszę nieraz od męża, zobaczysz, będziemy mieli jeszcze jedno dziecko!! A co
to zmieni? Będe mniej tęskniła za Szymonem, który został gdzieś daleko stąd?
Wcale mnie to nie pociesza. Na razie jestem przerażona że mogłabym zajść
wciążę. Może kiedyś będę miała siłę??
Nawet straciłam najbliższą mi przyjaciółkę. Próbowała mi pomóc, naprawdę
starała się, kiedy byłam w szpitalu i była dla mnie nadzieja, kiedy
urodziłam, zamilkła. Po miesiącu wyjaśniła mi dlaczego tak postąpiła, ok. I
kiedy znowu kompletnie rozkleiłam się ona znowu zamilkła. Czy to jest
przyjaźń?????? Chyba nie zdałyśmy egzaminu, bardzo tego żałuję.
Oprócz Was nie mam nikogo ktoby chciał tego ciągle słuchać.
Dziękuję Wam, kobietki.