aksamitka27
14.06.05, 14:20
Poroniłam 9 maja, adokładnie tego dnia miałam zabieg (to było poronienie
zatrzymane 11tc, ale dzidzia obumarła juz wczesniej-około 7-9tyg).To było dla
mnie straszne przeżycie kiedy w niedziele podczas USG dowiedziałam się ze
plodu nie ma!tym bardziej ze ja nic nie zauważyłam(do szpitala zgłosiłam się
z powodu niewielkiego plamienia w sobotę, całą niedziele lezałam, podali mi
leki na podtrzymanie)We wtorek (poprzedzający tą feralną niedziele) byłam u
ginekologa który powiedział ze wszystko jest OK!czułam się dobrze więc
niczego nie podejrzewałam(A DZIDZIA JUZ NIE ŻYŁA!!!)w PONIEDZIAŁEK ZROBILI MI
2 USG, LEKARZ TYM RAZEM ZNALAZŁ MALENKI PLODZIK i skierowana zostałam na
zabieg. Od tamtej pory minęły 4 tyg a ja nadal nie moge dojsc do siebie.
Trudno mi się z tym pogodzic tym bardziej ze bardzo pragnelismy tej dzidzi i
staralismy sie o nią 8 m-cy.Wczesniej porobilam badania (tokso, cytomegalia,
usg macicy i janików )wszystko było ok.Staram się yśleć rozsądnie (z
biologicznego punktu widzenia, gdyz jestem biologiem)ale nie potrafie. Mój
mąż nie rozumie dlaczego tłumie placz na widok kobiety w cdiąży czy
maleństwa, wspiera mnie ale On już sie z tą stratą pogodził.Czytając Wasze
posty uświadomiłam się jak wiele nasz jest, jak wiele kobiet musi porzeżywać
tą strate!Czyżby miała to być konsekwencja/cena naszego rozwoju
cywilizacyjnego?Wiem ze musimy byc silne, wiec staram się ale...wychodzi mi
nie bardzo.Nie moge się doczekac momentu kiedy znow bedziemy się mogli
starac.Mój obecny lekarz zaleca 6m-cy a to dla mnie wieczność!!Wynik
histopat. mam ok. kazał powtórzyc tokso i cyto i zregenerowac siły.Mowi ze
następnym razem bedzie ok, ze prawdopodobieństwo ponownego poronienia jest
jak prawdopodobieństwo trafienia 6 w totka-JA NIE CHCE TRAFIC!!!!!!!