Dodaj do ulubionych

Poronienie

14.06.05, 14:20
Poroniłam 9 maja, adokładnie tego dnia miałam zabieg (to było poronienie
zatrzymane 11tc, ale dzidzia obumarła juz wczesniej-około 7-9tyg).To było dla
mnie straszne przeżycie kiedy w niedziele podczas USG dowiedziałam się ze
plodu nie ma!tym bardziej ze ja nic nie zauważyłam(do szpitala zgłosiłam się
z powodu niewielkiego plamienia w sobotę, całą niedziele lezałam, podali mi
leki na podtrzymanie)We wtorek (poprzedzający tą feralną niedziele) byłam u
ginekologa który powiedział ze wszystko jest OK!czułam się dobrze więc
niczego nie podejrzewałam(A DZIDZIA JUZ NIE ŻYŁA!!!)w PONIEDZIAŁEK ZROBILI MI
2 USG, LEKARZ TYM RAZEM ZNALAZŁ MALENKI PLODZIK i skierowana zostałam na
zabieg. Od tamtej pory minęły 4 tyg a ja nadal nie moge dojsc do siebie.
Trudno mi się z tym pogodzic tym bardziej ze bardzo pragnelismy tej dzidzi i
staralismy sie o nią 8 m-cy.Wczesniej porobilam badania (tokso, cytomegalia,
usg macicy i janików )wszystko było ok.Staram się yśleć rozsądnie (z
biologicznego punktu widzenia, gdyz jestem biologiem)ale nie potrafie. Mój
mąż nie rozumie dlaczego tłumie placz na widok kobiety w cdiąży czy
maleństwa, wspiera mnie ale On już sie z tą stratą pogodził.Czytając Wasze
posty uświadomiłam się jak wiele nasz jest, jak wiele kobiet musi porzeżywać
tą strate!Czyżby miała to być konsekwencja/cena naszego rozwoju
cywilizacyjnego?Wiem ze musimy byc silne, wiec staram się ale...wychodzi mi
nie bardzo.Nie moge się doczekac momentu kiedy znow bedziemy się mogli
starac.Mój obecny lekarz zaleca 6m-cy a to dla mnie wieczność!!Wynik
histopat. mam ok. kazał powtórzyc tokso i cyto i zregenerowac siły.Mowi ze
następnym razem bedzie ok, ze prawdopodobieństwo ponownego poronienia jest
jak prawdopodobieństwo trafienia 6 w totka-JA NIE CHCE TRAFIC!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • jaga211 Re: Poronienie 14.06.05, 16:04
      Strasznie mi przykro, wiem dokładnie co przeżywasz.
      Ja poroniłam 2 razy też w tym samym tygodniu ciąży co Ty.
      Pierwszy raz w maju zeszłym roku, a drugi 4.03.2005., ale nie zrobili mi
      histopatologiczmego badania (nie wiem dlaczego.
      Za pierwszym razem robiłam (toxo itd.) wszystko ok,
      Drugi raz wyszło z z bad. hist. zapalenie, i kazano zrobić bd. nasienia, które
      wykazało b. dużą ilość bakteri i na 99% to była przyczyna.
      Gdyby powiedziano nam o tym badaniu za pierwszym razem to byłabym w 6mc.
      Mam straszna złość na lekarzy o to.

      Zróbcie tez te badanie mimo że gin. nie kazała.
      Trzymaj się mocno, wszystko będzie dobrze.
      • aksamitka27 Re: Poronienie 15.06.05, 07:28
        Dzięki za słowa otuchysmile, bardzo mi przykro,że teżCię to spotkało i to aż 2
        razy!Dziwi mnie to,że nie robili Ci histo za 1 razem ( ztego co wiem to
        rutynowe badanie) mój mąż robił badania nasienia w czasie kiedy staraliśmy się
        o dzidziusia, bo ja chciałam mieć pewność ze z nami wszystko ok (staralismy się
        juz 6m-cy)a najłatwiej zacząć od mężczyzny (u nich mniej badan). Kiedy
        zaczynacie kolejne starania?Trzymaj się !Pozdrawiam gorąco!

        Anka
    • madasia Re: Poronienie 14.06.05, 16:31
      Aksamitko, ten post jest rowniez skierowany do twojego meza, zeby on zrozumial,
      zety potrzebujesz jego olbrzymiego wsparcia. Jesli nawet do konca niezrozumie,
      ze mozna tak dlugo rozpaczac, to powinien miec otwarte dserce, zeby byc caly
      czas przy Tobie i Cie wspierac.I tulic, tulic, tulic, zebys mogla sie wyzalic
      na caly swiat ( "czemu to wlasnie nas spotkalo?")i plakac w jego ramionach. Ja
      poronilam w 22 tyg. ciazy i tez myslalam, ze po 2 tygodniach przejdzie mi
      rozpacz. Maz po miesiacu nie wiedzial, czemu ja tak ciagle placze.Ja z
      perspektywu 2 miesiecy widze, ze kobieta i mezczyna przezywaja inaczej te
      tragedie. Medycznie kobieta podlega jeszcze zaburzeniom hormonalnym, ktore
      przeciez przygptpwywaly ja do innej roli...., a tu musi sobie radzic z rozpacza
      po kims, kogo nie bedzie.Maz nie okazywal,( jak to mezczyzna), nawet mi, ze
      bardzo rozpacza. I teraz po 2 miesiacach, kiedy ja po wielu przemysleniach,
      rozpaczy, dochodze do siebie, musze sie zajac nim, bo on dopiero teraz sie
      oblokowal i wychodzi z niego to, co hamowal przedtem.Najwazniejsze,ze ja to
      rozumiem i tak jak na poczatku on byl mi ostoja i oparciem tak teraz ja staram
      sie mu pomoc, by nie zwatpil w caly ten swiat.w wielu ksiazkach napisali, ze
      takie tragedie jak strata dziecka tak oddzialywuja na psychike, ze malzenstwo
      sie rozpada.mimo, ze przeciez cierpia z tej samej przyczyny!Ale najwazniejsze w
      tym jest, zeby sie nie zamykac w sobie, moze pasc wiele bolesnych slow, ale
      warto to z siebie wykrzyczec, bo to naprawde pomaga! I rozmawiac, plakac,
      rozmawiac....i jeszcze jedno, wiem, Aksamitko, ze jest teraz w Tobie silna
      potrzeba zapelnienia miejsca po stracie dziecka.Ale jesli to mozliwe, kieruj
      sie zasada, ze nie mozna myslec o nastepnym dziecku,jesli nie oplakalo sie
      poprzedniego. Ile to bedzie trwalo w Waszym przypadku - nie wiem, moze to trwac
      miesiac, albo i pol roku.Lekarze w takich przypadkach zalecaja pol roku, ale to
      jest podejscie medyczne, ja mysle, ze wazna role tu odgrywa tez psychika, ktora
      sama podpowiada kiedy bedziecie gotowi....Z perspektywy doswiadczenia, jakim
      jest poronienie, dla mnie jest to kolejne potwierdzenie faktu, ze wyszlam za
      maz za odpowiedniego czlowieka i mozemy na siebie liczyc w najgorszych
      chwilach. A zycie toczy sie dalej, i tylko my czujemy sie ciezsi o bagaz
      doswiadczen.Takie forum jak te powinny byc polecane przez psychologow jako
      doskonala terapia.....
      • aksamitka27 Re: Poronienie 15.06.05, 07:47
        Dzięki Madasia te słowa. Bardzo Ci współczuje i gorąco pozdrawiam! Wczoraj
        rozmawiałam z meżem o tym jak mi ciężko i że potrzebuje jego wsparcia,On
        usiłuje mnie wspierac ale nie wie jak, jego zdaniem mówienie ze wszystko bedzie
        ok nie jest dobre, wię jak placze oN mnie przytula, nie mówi nic.Wiem,że także
        przeżył śmierć naszej kruszynki, opłakał ją ,ale jak sama piszesz, mężczyzna
        nie przeżywa burzy hormonalnej w czasie ciąży i po, także może dlatego jest im
        łatwiej.
        Chciałabym sprostować:to iż pragnę znów strać się o dziecko nie wynika z chęci
        zastąpienia Mojego Aniołka-wiem że to nie jest możliwe!Poprostu nasza obecna
        sytuacja sprzyja ciąży i potem okrewsowi macieżyństwa.Może dziwne to co pisze
        ale w dzisiejszych, chorych!czsasach musimy uwzględniać naszą sytuacje
        materialną (nie chodzi mi tylko o pieniądzre, ale o możliwość spokojnego
        przejścia przez ciąże i okres wczesnego macieżynstwa). Wiem jednak,że nic na
        siłę.
        Ja także bardzo kocham Mojego Mężusia i często go podziwiam za to ze ze mna
        wytrzymuję, często jestem okropna.Nie mam łatwego charakteru i mam tego
        świadomość! Już w czasie kiedy się staraliśmy przeżywałam chwilę załamania
        (potwornie bałam sięze nie możemy mieć dzieci, a kiedy jeszcze okazało sie ze z
        moim mezem jest wszystko ok, przerażał mnie czas który trzeba poświęcić na
        badania w kierunku bezpłodności u kobiety.Kiedu już miałam się udać do
        ginekologa, zobaczyłam 2 upragnione kreski...ale radość nie trwała długo.

        Pozdrawiam Ciebie i Twego mężusia!smile

        Anka
    • lidek0 Re: Poronienie 15.06.05, 07:34
      Z badan to trochę mało Ci zlecił. Na górze forum jest link do listy.
      Następnym razem na pewno sie uda.
      życzepowodzenia.
      • aksamitka27 Re: Poronienie 15.06.05, 07:53
        Wiem ,że mało, ale stwierdził, iż skoro wynik histopatologii wyszedł ok (nie
        było śladu infekcji itd) to oznacza ,że przyczyną śmierci dzidzi były
        nieprawidłowe podziały zygoty i że nie należy szukać dziury w całym (ja
        widziałam tą listę badań). Powiedział tylko,że ze względu na nieregularność
        cykli miesiączkowych 3 miesiące przed rozpoczęciem starania przepisze mi
        hormony (celem wzmocnienia 2 fazy cyklu) wtedy też zrobimy badania w kierunku
        chlamydi.
        Mam nadzieję,że ma racje, tymbardziej,że jego żona i On sam też przeżywali taką
        tragedię a cieszą się 2 dzieci
        Pozdrawiam

        Anka
        • lidek0 Re: Poronienie 15.06.05, 16:10
          Rozumiem, że komuś musisz zaufać, ale z własnego doświadczenia i innych kobiet
          po poronieniach powiem Ci, ze histopatologa często nic nie wykazuję a za pomocą
          innych badań można się lepiej przygotować i znaleźć przyczynę. To, że jego żona
          miała podobne problemy i teraz 2 dzieci /widząc jego podejście do waszych
          kolejnych starań/ moim zdaniem nie jest powodem do naśladowania
    • balbina76 Re: Poronienie 15.06.05, 17:48
      hej
      juz cieszylam sie ze jestem w 10 tygodniu ciazy. myslalam, ze juz nic zlego nie
      moze sie zdarzyc. swiat przewrocil sie do gory nogami, kiedy po powrocie z
      wakacji, 21 maja poszlam na usg i powiedziano mi, ze plodl obumarl. 4 lata temu
      przydazylo sie to samo, chociaz wtedy nie planowalismy dziecka, ale cieszylismy
      sie mimo wszystko na jego przyjscie. jestem zalamana i mam mieszane uczucia
      kiedy planowac nastepne, moj lekarz mowi, ze juz po pierwszym cyklu mozna
      zaczac probowac, ale w wielu artykulach czytam, zeby sie wstrzymac przez nawet
      6 mieisecy. tak bardzo chcialabym byc w ciazy, codziennie na internecie
      sprawdzam strony na ten temat, dalej co tydzien przychodzi do mnie e-mail z
      tematem "ciaza w ... tygodniu". moj maz nie porusza tematu naszego zmarlego
      dziecka, tylko wlacza sie w rozmowe kiedy ja cos wspomne, ostatnio nawet spytal
      sie, jak ktos inny sie czul po tym jak sie dowiedzial o moim poronieniu,
      zabolala to strasznie, bo dlaczego w tym momencie obchodziloby mnie jak ktos
      sie martwi, co ze mna??? przeciez ja jeszcze nie doszlam do sioebie, chociaz
      nakladam na twarz maske kazdego dnia. nie jest latwo
      • aksamitka27 Re: Poronienie 16.06.05, 08:03
        Bradzo mi przykro!Uwierz,że rozumiem co czujesz!U mne w pracy wszyscy wiedzieli
        o mojeje ciąży (cieszyłam się nia strasznie i nie umiałam skkrywac tego do 4
        miesiąca jak to robiły koleżanki), także bardzo bałam się powrotu do pracy i
        pytań.Nie bałam się pytan o samo poronienie, ale obawiałam sie ze ktośnie
        bedzie wiedział o tym ze juz nie ma dzidzi w mym brzuchu i zapyta:"jak się
        czujecie?"Dlatego moja przyjaciółka powiedziała wszystkim w czasie jak byłam
        na zwolnieniu. Z tego co wiem reakcje były różne:byli tacy którzy współczulu i
        tacy którzy uwarzali,że nic się nie stało, a nawet ze dobrze (cytuje)ze natura
        sama pozbywa się słabych i chorych osobników, moj szef np. jest przeciwnikiem
        dzieci i macieżyństwa więc wieść na wieść o tym skwitował:po co Wy się
        pakujecie w te dzieci, to same kłopoty, ktoś inny jeszcze skwitował, ze na tym
        etapie nie można mówic o dziecku, wiec w czym problemTakże ja osobiscie staram
        się miec gdzies co inni myśla,ale nie ukrywam, iż niektóre opinie bardzo mnie
        zraniły.
        Mężczyźni nigdy nie beda przeżywać starty Kruszynki tak jak my-matki gdyż oni
        nie chodzą w ciąży, oni nie mają maleństwa pod swoim łonem, dla nich to
        abstrakcja. Ja po poronieniu nie mogłam patrzyc na mój płaski i pusty brzuch.
        Mój mąz też stara się nie wracac do tego tematu (ja mam wrażenie,że też sprawia
        mu to ból, ale nie chce się do tego przyznać), jak ja znów zaczynam płakać On
        czasami udaje ze nie wie dlaczego, przecież jest piękny słoneczny dzień, a ja
        znów nie mam nastroju, mówi ,ze nie potrafi mi pomóc, każe się wypłakać.W sumie
        nie wiem co bym robiła bedąć na ich miejscu.Wiesz, Oni martwią się także o nas,
        mók mąż mówi że bardzo nie chce mnie stracić, boi się,że się załamie, wpadne w
        depresje itd. Powiedział mi (chyba jeszcze w szpitalu)ze najbardziej zależy mu
        na mnie, ze woli nie miec dziecka, ale mieć zdrową żonę. Oni się boją nie tylko
        o dziecko ale i o nas! My o sobie zapominamy, dla nas najważniejsza jest
        dzidzia...Ja także nie mogę się doczekac dzidzi, chce próbować!I nie mogę się
        doczekac kiedy znów bedziemy mogli się o nią starac.Wciąż przegladam gazety o
        ciąży (które kupiłam wcześniej), ze łzami w oczach patrze na wystawę sklepu z
        odzieżą ciążową,już nie mogłam się doczekać, kiedy bedzie już widac.Nie mogłąm
        siedoczekac 12 tygodnia, i wejścia w 2 trymestr, kiedy to ryzyko poronienia
        spada o kilkadziesiąt %,byłyśmy tuz tuż...
        Czy lekarz zalecił Ci jakieś badania przed kolejną ciążą?czy robiłaś już jakies
        wcześniej?
        Trzymaj się i bądz dzielna!Wierzę ,że musi sie nam udac!!!!!

        Pozdrawiam

        Anka
        • madasia Re: Poronienie 16.06.05, 10:27
          aniu, widze ,ze powoli dochodzisz do siebie, duzo piszesz ( mysle, ze przynosi
          to Tobie ulge) i zaczynasz patrzec na swiat nie tylko w czarnych kolorach.Ja
          mimo, e od straty minely dwa miesiace, nie wrocilam do pracy. moja psycholog
          powiedziala, ze w tym czasie nie widzi mnie jako wydajnego pracownika, ten czas
          mam na to, by sie pozbierac wewnetrznie. a praca powala zapomniec o tej
          tragedii,ale pozniej to kiedys wyjdzie, ze sie tego nie przezylo tak doglebnie.
          taka podobno jest moja natura i teraz zgadzam sie z tym.Zachowanie Twojego meza
          przypomina po trochu zachowanie mojego, bo mimo, ze my, kobiety ponosimy
          olbrzymie ryzyko, decydujac sie na ciaze ( w stosunku do mezczyzn), to po
          stracie dziecka oni sie bardziej boja o nas, ze nam sie cos stanie.Moj maz tez
          ma olbrzymi lek przed nastepna proba i to ze wzgledu na mnie. Ja mimo, ze wiem,
          ze kazda kolejna ciaza jest ryzkiem, jestem bardziej na to zdecydowana, niz on.
          Moze to hormony...Najwazniejsze, ze nawzajem oboje sie wspieracie. Ja jestem
          teraz na takim etapie rozmyslan, ze kazde cierpienie ma sens, tylko trzeba
          sobie umiec z nim poradzic....Na tym polega moja sila, ze jest mi ciezko, ale
          potrafie docenic, to co mnie stalo, bo mam nadzieje, ze wzmocni mnie to na
          przyszlosc.Moj maz nie ma takiego podejscia i wszystko widzi w czarnych
          kolorach.teraz byle niepowodzenie jest argumentem, ze w zyciu sie nic nie
          udaje.I rozmawiamy w nieskonczonosc, o tym co moze bedzie( kazdy ma prawo zyc
          marzeniami) i jak kiedys dobrze bylo ( moj maz- nie bedzie tak dobrze, a ja-
          bedzie jeszcze lepiej).Tak samo po poczatkowym okresie nie spotykania sie ze
          znajomymi, zgadzam sie na wizyty tylko wybranych osob, co do ktorych mam
          zauanie iwiem, ze moge z nimi wyplakac sie, a one mnie pociesza. Nie jestem
          osoba, ktora na prawo i lewo opowiada o tym co sie stalo, ( nawet rodzice i
          tesciowie nie andaja sie na powiernikow), ale potrzeba opowiadania, przezywania
          o tym, co sie stalo jest bardzo silna.I mysle, ze lepiej nie dzielic sie z tym
          z osobami, ktore przypadkowo znalazly sie w tym momencie w naszym zyciu.stad na
          razie dokonalam selekcji i nawiazalam kontak tylko z kilkoma znajomymi.Jesli
          ta, z ktora sie nie skontaktowala, obrazi sie o to, to mowie sobie trudno. bo
          takie zdarzenia naprawde weryfikuja naszych znajomych i moze byc ich teraz o
          wiele,wlele mniej...Ale naprawde nie mam ochoty robic tego na sile, to nie ma
          sensu.Mimo, ze wydaje mi sie,ze potrafie rozmawiac o tym,co sie zdarzylo, wciaz
          zdarzaja sie sytuacje, kiedy nie moge opanowac placzu, bo ktos sie spyta, co
          dalej itp.A ja nie potrafie odpowiedziec, ze nie bede na ten temat rozmawiac,
          tylko od razu lzy w oczach...Na szczesciej jest coraz wiecej lepszych chwil i
          nie mam wyrzutow sumienia,ze sie smieje, ze ogladam dobra komedie...I doceniam,
          ze idzie lato, ze mozna wyjsc na spacer i patrzec na caly ten swiat...Pozdrawiam
          • aksamitka27 Re: Poronienie 17.06.05, 07:43
            Witam w ten słoneczny poranek!
            Wszystko wskazuje na to,że weekend będzie ładny...więc cieszmy się nim.Ja
            zamierzam wraz z mężem, teściami i moim psem pojechać gdzieś nad wodę,dotlenić
            się, pogrillować i nacieszyć oczy pięknem przyrody. Musimy cieszyc się życiem i
            dostrzegać jego dobre strony, choć muszę przyznać ze nie łatwo mi to
            przychodzi.Ja podobniue jak mój mąż nie jestem optymistką, przyszłość widzę
            raczej w szarych kolorach. Czasami myślę,że życie jest bardzo niesprawiedliwe i
            dla niektórych okrutne;jedni mają wszystko, czasem bez większego wysiłku, inni
            muszą pracować, pracować i....mają wielkie nic.Ja nie mogłam sobie pozwolić na
            zwolnienie, wprawdzie nie pracuje (jestem doktorantką)ale mój szef jeszcze
            wczasie mojego 14 dniowego zwolnienia prosił abym przyszła do pracy. Muszę
            jednak przyznać, że praca pomaga mi, otaczaja mnie fajni, radośni ludzie i
            wśród nich łatwiej mi nie myśleć. JJa jestem osobą otwartą, z łatwością mówie o
            tym co czuje, dla mnie nie ma tematów tabu (to mi pomaga).Jestem szczera
            (czasami do bólusmile).Pisanie na forum także bardzo mi pomaga, na początku nie
            byłam do tego przekonana ale widzę ,że sprawdza się warto.Kiedy po tej stracie
            wróciłam do pracy, wiele osób zaczęło mówić o tym problemie, wraz z koleżankami
            ( i nie tylko) uświadomiliśmy jak wielki to jest obecnie problem, jak wiele
            kobiet doświadcza tej straty!Niemal każdy ma w swym otoczeniu znajomą,siostre,
            matkę...która przezyła taką tragedię (moja teściowa także straciła 1 dziecko,
            potem miała 2 synów-jeden z nich to mój mążsmile)>To starszne co zrobiliśmy z
            naszym środowiskiem. Myślę, że tak duża ilość poronień jest także wynikiem
            stresu, którego doświadczamy każdego dnia, ta niepewność jutra...TAK NIE
            POWINNO BYĆ!
            My jednak musimy byc dzielnesmile, postaram się myśleć podobnie jak Ty-w bardziej
            jasnych kolorachsmileTakże życze Ci udanego weekendusmilespędz więcej czasu z mężem i
            spróbuj cieszyć się światemsmile
            Ja dzis ide do tego nieszczęsnego ginekologa, który mówił ze wszystko ok, chce
            aby dał mi skierowanie na państwowe badania.Wprawdzie prowadzi mnie obecnie
            inny gin. (znajomy i kompetentny, prywatnir)ale niestety On nie może mi
            daćskierowania.Więc myślę ,że nalęży mi się od tamtego chociaż to. Mam
            swiadomość,że tamten gin. niewiele by zmienił, ale jego błedna diagnoza mogła
            mieć straszne konsekwencje-powikłania.
            Napiszę Ci co z tago wynikło w poniedziałek (gdyż nie mam netu w domu)
            Pozdrawiem cie gorąco!!

            Anka


            Ps. Wierzę,że w przyszłym roku będziemy cieszyć się macierzyństwemsmile
          • aksamitka27 Re: Poronienie 20.06.05, 12:44
            Cześć!
            Co tam U ciebie?Ja w piątej byłam u ginekologa (tegó który prowadził mnie w
            czasie ciąży, a który nie zauważył,że ciąża obumarła)i jak się moglam
            spodziewac nic nie załatwiłam:badań jego zdniem nie trzeba robić, a jak chce to
            musze je robic na własny koszt.
            Także więcej do niego nie pójde.Dzis zrobiłam badania natokso i cytomegalię
            (97zł) i teraz bede czekała na wynik.
            Samopoczucie dzis u mnie nawet nie jest złe.

            Pozdrawiam

            Anka
    • plomyk Re: Poronienie 16.06.05, 14:23
      Aniu,
      ja w pazdzierniku 2004 w standardowym badaniu usg w 11tc dowiedzialam sie, ze
      dziecko umarlo - tego dnia albo 2,3 dni wczesniej. Tez nei mialam zadnych
      objawow. Poronienei bylo wywolywane. Nie rozumielismy sie z partnerem, ktory o
      wszystkim jak dla mnei szybko zapomnial. Nie mialam nawet ochoty zajmowac sie
      ani spedzac czasu ze swoim 2-letnim synkiem.
      Zrobilam wszystkie mozliwe badania. Oczywiscie nei znalazlam przyczyny. Byc
      moze powodem byla wada plodu a moze niedomoga hormonalna. Nie dowiem sie tego
      nigdy.
      W 3 cyklu po stracie dziecka okazalo sie, ze jestem w ciazy. Nie planowalismy
      jej zupelnie i byla totalnym zaskoczeniem. Teraz mieszka we mnei Jas, ktory
      daje smialo znac o sobie.
      Zycze powodzenia!
      Ania
      • balbina76 Re: Poronienie 16.06.05, 17:17
        moj lekarz stwierdzil, ze jesli chce porobic badania, co bylo przyczyna
        poronienie to moge to zrobic, co zajmie nie wiecej niz 1-2 miesiaca, ale
        powiedzial, ze raczej nie znajduje sie przyczyn, ze kobiety szukaja, traca czas
        i pieniadze, a do niczego nie dochodza. na samym poczatku myslalam, ze porobie
        te badania, bo chgce znac przyczyne. ale czy jest sens, teraz sie wacham, ide
        za tydzien na wizyte (mijaja 4 tygodnie od lyzeczkowania) i coraz bardziej
        jestem przekonana na nie, nie chce marnowac nawet jednego miesiaca.
        moj maz tez to bardzo przezywa, wczoraj mialam z nim rozmowe na temat, ze jego
        to nic nie obchodzi, bardziej martwi sie o innych niz o mnie, a on na to ze nie
        chcial mnie pytac po 2 tygodniach jak sie czuje, bop zaraz sie obrusze ze jak
        mam sie czuc, a ze chce wiedziec jak ludzie reaguja na moja niemila wiadomosc,
        aby sie dowiedziec co ja czulam. wiem, skomplikowane, ale moj maz jest
        skomplikowany, nigdy nie wali od razu z grubej beczki. wiem, ze on sie o mnie
        martwi, mezczyzni sie o nas martwia, kochaja nas, ale kazdy okazuje to na swoj
        sposob.
        • lidek0 Re: Poronienie 17.06.05, 07:43
          Czas poświęcony na badania to w żadnym razie czas zmarnowany. Twój lekarz po
          prostu nie zleca badań i mówi pacjentkom, że przyczyna nieznana, ponieważ wiele
          kobiet tak słyszy powstała teoria, że badania i tak nic nie wnoszą i nie warto
          ich robić. Owszem czasami kobieta się przebada nic nie znajdzie, ale
          przynajmniej jest spokojniejsza, że zrobiła co mogła, żeby zwiększyć szanse na
          powodzenie kolejnej ciąży. W przypadku jakichkolwiek problemów z kolejną ciążą
          nie będziesz mieć do siebie pretensji, że coś zaniedbałaś. Mnie też kiedyś gin
          powiedział, żeby badań na tokso i cytomegalię nie robić bo bez sensu /zleca je
          już w ciąży/ ja się uparłam, zrobiłam i posżłam do niego w wynikami. To była
          moja ostatnia wizyta u niego bo własnie przez cytomegalię /do tego bakterie w
          nasieniu i niedomoge lutealną/ mam aniołka. Przykre, że lekarze zajmują sie
          kobietami dopiero po drugim czy trzecim poronieniu.
          • aksamitka27 Re: Poronienie 17.06.05, 07:54
            Ja robiła badania na tokso i cytomegalię przed 1 ciążą, zanim jeszcze
            zaczęliśmy się starac. Byłam także 2x na USG, celem stwerdzenia czy jajeczkuje
            i czy budowa macicy i janików jest ok-i tak było. Lekarze nie widzieli
            przeszkód, aby się starać i urodzic zdrowe dzieciątko. Potem było 6 m-cy
            niepowodzen, więc zadecydowaliśmy ze przebada się mój mąż-wszystko wyszło ok.
            Postanowiłam więc, iż po następnej @ ja ide do gina i na badania hormonów:nie
            poszłam gdyż na teście zobaczyłam 2 upragnione kreski.Ale cieszyłam się nie
            zbyt długo...także ja nie moge miec pretensji do siebie. W ciąży dbałam o
            siebie jak nigdy...ale widać to zamało.Obecnie planuje powtórzyć badania na
            tokso i cyto i zrobic hormony, dzis ide do gina. Pozdrawiam


            Anka
            • lidek0 Re: Poronienie 17.06.05, 10:42
              Oczywiście nie możesz i nie masz podstaw mieć pretensji do siebie. Jedną osobą,
              która zawiniła był lekarz. Skoro przed pierwszą ciążą nie zlecił Ci badania
              hormonów co wydaje się być badaniem podstawowym to nie wiesz czy to one nie
              zawiniły. Dlatego pomimo tego co teraz mówi powinnaś zrobić badania.
              • aksamitka27 Re: Poronienie 21.06.05, 08:40
                Cześć!
                W piatek byłam u tego ginekologa, który prowadził mnie w czasie ciąży, chciałam
                aby dał mi sierowania na badania a ten na to ,że ni am potrzeby (co za ....!)
                Powiedział ze chce zrobić tokso czy cyto -to na własny koszt.Kiedy powiedziałam
                że chce zrobić hormony:to on że to nie ma sensu (bo w czasie ciąży za poziom
                hormonów odpowiada pęcherzyk żółtkowy),więc poziom hormonów podczas normalnego
                cyklu nie ma znacznia!Jedyne co mi zalecił:to zabezpieczać się i czekac z
                kolejną ciążą 6 m-cy!Ja nie mam juz siły do tych lekarzy!Nie mam pojęcia jak
                znaleźć dobrego gina we Wrocku!

                Pozdrawiam

                Anka


          • balbina76 Re: Poronienie 21.06.05, 20:54
            badania na tokso, rozyczke i jakies inne choroby mialam robione w pierwszych
            tygodniach ciazy, na tokso i rozyczke mam antyciala, bo juz przechodzilam, wiec
            nie ma sensu powtarzac. jedyne co jest nie tak, czego dowiedzialam sie kiedy
            juz bylam okolo 2 tygodni w ciazy, to to ze mam niedoczynnosc tarczycy. odrazu
            po tym zaczelam brac hormony, wiec lekarze uwazaja, ze nie powinna
            niedoczynnosc w moim wypadku byc powodem poronienia, jesli juz to cud ze wogole
            zaszlam w ciazy nie biorac jeszcze hormonow. jakie pozostalyby mi badania to
            genetyczne, jesli chce sie w nie pchac. a jeszcze dodam, ze mieszkam w stanach,
            wiec tutaj tez inaczej lekarze podchodza do wszystkiego. w czwartek mam wizyte,
            wiec zobacze co mi powie, jakie byly wyniki badania plodu, itd.
        • aksamitka27 Re: Poronienie 17.06.05, 08:03
          Cześć Balbinko!

          Widzę,że każda z nas ma inne podejście do badań (ja mam mieszane uczucia)moj
          obecny gin podobnie jak Twój kazał nie szukać dziury w całym, kazał zrobic
          tylko tokso i cytomegalie i tyle. Ja zastanawiam się jeszcze nad hormonami.Dziś
          ide do gina pogadam.
          Mój mąż nie pyta jak się czuje,bo chyba to widzi.Mam duże wahania nastroju, nie
          jestem sobą.Wiesz pytania o to jak się czujemy są chyba bezsensu (mój ojciec
          pyta i wkurza mnie to, bo co ma odpowowiedziec?super?strasznie?Mówie więc,że
          fizycznie jest ok, a psychicznie...na pierwszy rzut ok też (wieć nie
          wyprowadzam go z błędu, po co ma się jeszcze On martwić).
          Musimy więc pamiętać,że mężowie bardzo nas kochją i troszćżą się o nas, tylko
          nie zawsze potrafią to okazać!Pamiętać musimy,że Oni też starcili dziecko!i że
          boją się,że stracą nas.
          Pozdarawiam

          Anka

          Ps.
          Bedzie dobrze!smile
      • aksamitka27 Re: Poronienie 17.06.05, 07:46
        Cześć Płomyczku ( i Jasiusmile)

        Także życzę Wam powodzenia!

        Mam nadzieje,że niedługo we mnie zamieszka Kruszynkasmile
    • gogo2 Re: Poronienie 20.06.05, 11:25
      Bardzo ci współczuję.Sama poroniłam dwa razy. Po pierwszym razie (10tydzień)
      nie robiłam badań. Po drugim poronieniu mój lekarz zalecił zrobić toxo,
      cytomegalię, HSG, badanie nasienia męża. Wyszły ok.Chciałam porobić jeszcze
      badania immunologii, ale mój lekarz powiedział, że zajmuje to dużo czasu i
      pieniędzy i tak naprawdę badania są nie do końca sprawdzone.Powiedziała, ze
      jestem zdrowa, najważniejsze,że mogę zajść w ciąże. I w tym przykrym zdarzeniu
      dobrze, że ciąże zakończyły sie na wczesnym etapie 10 i 6tc. Dostałam hormon
      podtrzymujacy. Lekarka powiedziała: Zajdziesz w ciąże i będziemy jej pilnować,
      tak naprawde wszystko w rękach Boga.I zaszłam a na początku jak wchodziłam
      zmartwiona ze strachu do gabinetu ona na to: Co masz taką minę przecież jesteś
      w ciąży, nikt ci nie umarł, zobacz, ze jest wszystko dobrze, wyniki,USG....I
      tak nastroiła mnie pozytywnie,że dziś mam wspaniałego, zdrowego 8 miesięcznego
      synka.Ciąża przebiegała prawidłowo,pracowałam do 36tc
      • aksamitka27 Re: Poronienie 20.06.05, 12:38
        Dzięki za słowa otuchy, mam nadzieje,że mi także się udasmile. lekarz kazał
        odczekac 6 m-cy...zostało mi jeszcze 5
        Pozdarawiam

        Anka
        • gogo2 Re: Poronienie 21.06.05, 08:42
          wszystko będzie ok
          na 100%%%%%%%%%%%%%
          • aksamitka27 Re: Poronienie 21.06.05, 08:55
            ile miesięcy po poronieniu zaczęliście się starac?Jak zalecał Wam lekarz?

            Pozdrawiam i dziękuje za słowa otuchysmileBuziaczki dla Dzidzismile
            • gogo2 Re: Poronienie 21.06.05, 10:40
              po pierwszym poronieniu odczekałam pół roku. Zaszłam w ciąże się po 9
              miesiącach od 1poronienia. Po drugim poronieniu odczekane 3 m-ce, 3ciąża była 8
              m-cy po drugim poronieniu. Jak coś to pytaj. Ja po drugim poronieniu znalazłam
              koleżankę na forum, która była po 2 poronieniach,a wtedy była w ciąży i dużo
              rozmawiałyśmy. Do dziś jestem jej wdzięczna. Obie mamy dzieciaczki z 2004roku.
              Ona ze córeczkę stycznia ja syna z październia
              • aksamitka27 Re: Poronienie 22.06.05, 09:50
                HeJ!Fajnie usłyszć takie optymistyczne wieścismile.Mam takie pytanko:jakie badania
                robiłaś po poronieniach?i czy wszybo Twój organizm doszedł do normy tz,
                zaczęłaś normalnie miesiączkować?Mi tydzień temy skonczyła się 1@ po
                poronieniu, ale przez ostatnie 3 dni zaczęłam plamić,. Nie wiem czy to normalne
                (zastanawiam się czy nie jest to konsekwencją współżycia).

                Pozdrawiam

                Anka
            • lidek0 Re: Poronienie 21.06.05, 11:23
              Pytanie o to ile trzeba czekać do kolejnych starań czy porównywanie miesięcy
              jest bez sensu. Po poronieniu kobieta musi dojść do siebie psychicznie a tu
              nie ma reguły czy trwa to miesiąc czy dłużej, to sprawa bardzo indywidualna.
              Poza tym stan fizyczny jest bardzo ważny. Jednym już w 2 cykle po poronieniu
              lekarz zleca badania, które można zrobić w 1 cyklu i już w kolejnym o ile
              wyniki są ok. rozpocząć starania. Jeżeli wyniki są złe i potrzebne jest
              leczenie to też oznacza czas. Poza tym nie każdy lekarz od razu faszeruje
              pacjentki tabletkami, czasami czeka np. 2 cykle bo być może organizm sam się
              wyreguluje.
            • misia_7 Re: Poronienie 21.06.05, 21:23
              hej Aksamitko27
              mi lekarz także zalecił odczekać 6 miesięcy, a jak do tej pory minęło 2,5
              miesiąca , ale ciąża jest tematem nr 1 w mojej głowie juz od wielu miesięcy.
              Właśnie zaczęłam kolejny cykl, nazywam go odpoczynkowym, bo po nim zaczynamy
              się starać jak wyniki badań będą w porządku.
              • aksamitka27 Re: Poronienie 22.06.05, 09:46
                Hej!

                Mam pytanko:jakie badania robiłaś?Ja także chciałabym zacżąć starania po 3@
                czyli we wrześniu, ale to się jeszcze okaże.Ja obecnie czekam na wynik toso i
                cytomeg.
                Pozdrrawiam i życzę owocnych starań
                • misia_7 Re: Poronienie 22.06.05, 15:08
                  oprócz tych co piszesz jeszcze wymaz z szyjki i posiew , męża żołnierzy chcę
                  zbadać pod kątem bakterii. Różyczke mam w porządku i tarczycę, krew też.
                  Wybieram się na kontrolne USG. Dodam, że lekarz wręcz nie zalecal mi
                  jakichkolwiek badań, dowiedziałam się o nich na forum i zapłacę za wszystkie z
                  własnej kieszeni. Ale nie mogłabym inaczej, byłabym drętwa ze strachu w razie
                  ew. ciąży.
                  Pozdrawiam
                  • aksamitka27 Re: Poronienie 22.06.05, 15:59
                    Mi lekarz też nie zalecił zadnych badań, mowił,mówił,że to zbędne,że szkoda
                    czasu. Mój mąż żołnierzyki już badał, tarczycę mam ok bo badałam (staraliśmy
                    się o dzidzię 8m-cy więc miałam obawy że coś z nami nie tak i zaczęłam nas
                    badać)wcześniej. Zastanawiam sie nad robieniem poziomu hormonów?Najgorsze w tym
                    wszystkim jest to,że te badania są tak cholernie drogie!
                    pozdrawiam

                    Anka
                    • lidek0 Re: Poronienie 23.06.05, 07:16
                      Przecież samo poronienie to nalepszy dowód, ze coś poszło nie tak, że organizm
                      na ciaże nie był gotowy. Mogły zaszfankowac hormony, chorba odzwierzęca. Ach ci
                      elkarze, szkoda słów na nich. NIby powinni kobiete na ciążę przygotować zrobić
                      w miarę możliwości wszystko, zebyś była spokjna przy kolejenj ciąży a tu nic,
                      nawet nie pokusi się o poszukanie przyczyny. Może warto żebyś skonsultowała się
                      z kimś innym lub sama zrobiła badania. Normalnie nóż mi się w kieszeni otwiera
                      jak słysze, ze dopiero po 3 poronieniu są badnia, a ile kobieta musi się
                      nacierpieć kiedy tak wiele można zrobić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka