beata1976
22.09.05, 11:38
Chciałabym się podzielić z wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi GYNEMED-u w
Łodzi.
Z opowiadań i z tego co wyczytałam na forum, a także z szumnej
nazwy „przychodnia ginekologiczno - położnicza” spodziewałam się tam zastać
ośrodek przygotowany do przyjęcia kobiet z problemami niepłodności.
Spodziewałam się ciepłej atmosfery, kilku lekarzy, może nawet dodatkowo
psychologa – ponieważ uważam że jest niezbędny w takich sytuacjach. Skoro
przyjeżdżają kobiety z całej Polski (podobno) to może również jakiś kiosk z
kanapką i herbatą.
Okazało się że jest to po prostu przerobione mieszkanko w bloku w którym
niepodzielnie króluje A. Malinowski. Jest to po prostu jego prywatny gabinet
lekarski a nie żadna przychodnia.
Pierwsze spostrzeżenie – kilkanaście kobiet czekających grzecznie na
krzesełkach – bo „nie, nie zapisujemy na konkretną godzinę, proszę przyjechać
i poczekać”. No i efekt był taki, że po spędzeniu trzech godzin w samochodzie
musiałam jeszcze czekać ponad 1,5 h na krzesełku. No ale to nic, pomyślałam,
takiej wizyty nie da się załatwić w 10 min, to poczekam. O ironio, przyjął w
ciągu tej półtorej godziny 8 !! pacjentek – to ile wychodzi na jedną – łatwo
policzyć.
No nic, weszłam. Miałam przy sobie badania: morfologia i OB, transaminazy
ASPAT i ALAT, p.ciała antykardiolipinowe IGG i IGM, Różyczka IGG, toxo IGG,
hormony: PRL, LH, FSH, E2, progesteron, oprócz tego jeszcze glukozę bez
obciążenia. Miałam, ponieważ panie przez telefon powiedziała żebym wzięła
badania, które już robiłam, bo na pewno się przydadzą. (!? komu?!)
Dodatkowo zabrałam USG stwierdzające obumarłą ciążę i wynik histopatologii po
zabiegu oraz USG stwierdzające prawidłową budowę macicy. Nawet na te badania
nie spojrzał tylko powiedział, że to nie było potrzebne bo on i tak zaleca
inne – bardziej specjalistyczne. Na moje pytanie po co mam jeszcze raz robić
p.ciała antykardiolipinowe, skoro wyniki mam dobre (-) usłyszałam – że „to
nie te badania, trzeba zrobić inne”. No OK., inne. Ale po jaką cholerę
zalecił mi jeszcze raz morfologie, skoro na wyniki nawet nie zerknął, a mam
wzorcowe. Zapytałam też, czy mogę zrobić te badania w CZMP powiedział, że
nie, bo tylko on je robi, a na pytanie gdzie w W-wie: „warszawa robi u mnie”.
Dobrze, że istnieje ten Malinowski, bo bez „jego” badań całe CZMP by nie mało
racji bytu. Biedaków nie stać na dobrze wyposażone laboratorium to chociaż
Malinowski ich wesprze.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie zrobił kompletnie żadnego
wywiadu , nie zapytał czy miałam jakieś operacje ginekologiczne (miałam), jak
wyglądają cykle i miesiączki, czy palę, jaką mam pracę, czy ciąża (ta
ukończona) przebiegała prawidłowo, czy nie. Nic go nie interesowało.
Dodatkowo nie zbadał mnie ginekologicznie – a do tej pory nie spotkałam się z
takim ginekologiem, choć mam ich kilku za sobą. W pośpiechu tylko zapisał
badania jakie mam zrobić i już otwierał mi drzwi, mimo, że wypytywałam go
jeszcze o sprawy, które mnie nurtowały, a nie mogłam nigdzie znaleźć
odpowiedzi. Aha. Po pospiesznym zapisaniu badań a jeszcze przed pospiesznym
otwarciem drzwi skasował 200 zł. W sumie wizyta trwała ok. 10 min. – chyba
moja najkrótsza wizyta u gina i zarazem najdroższa.
W „recepcji” spytałam o koszt tych badań – razem ok. 1500: Ocena przeciwciał
przeciw antygenom łożyska APA – 160; p.ciała antykardiolipinowe – 200 (miałam
wyniki przy sobie!); Test CBA – 400; Mutacja Leiden – 250, mutacja genu dla
protrombiny – 250, antykoagulant tocznia – 250. Nie musze dodawać, że na
zapytanie go o wyjaśnienie celu tych badań usłyszałam, że są konieczne.
Z tym, że dowiedziałam się (nie tam), że pewne badania robi się dopiero po
stwierdzeniu w wywiadzie w rodzinie pacjentki chorób zakrzepowych, zawałów,
zatorów. W mojej rodzinie co prawda takich przypadków nie było, no ale on i
tak o tym nie wiedział, bo nie zapytał.
Wczoraj byłam za bardzo zmęczona, żeby to wszystko przemyśleć, ale dzisiaj
mnie szlag trafia. Nie wątpię w jego wiedzę, ale nieodparte wrażenie, że
liczy się tylko kasa skutecznie mnie odrzuciło od tego człowieka i tego
miejsca. Poza tym jako ginekolog powinien być chyba trochę bardziej uprzejmy
i ciepły.
To wszystko co napisałam to nie po to, żeby oceniać, po prostu przeszłam taką
wizytę i chciałam się z wami podzielić.