gerka
26.09.05, 13:56
Dwie godziny temu wróciłam ze szpitala do domu,poroniłam w 8 tygodniu ciąży.
leżałam na szitalnym łóżku od środy z plamieniem i diagnozą abortus
imminens /zagrożenie poronieniem/, w sobotę wszystko się uspokoiło, więc
odzyskałam wiarę w to że dzidziuś jest zdrowy i rośnie. około północy poszłam
do toalety i coś ze mnie wypadło zaczęłam krwawić...poszłam do pielęgniarki
zażądałam aby zbadał mnie lekarz, a ona na to, że mam nie panikować tylko
położyć się do łóżka i spać, wcisnęła mi relanium i poszła. dopiero na
porannym obchodzie lekarz zdecydował o usg, najpierw brzuszne potem
dopochwowe. Leżałam zakrwawiona na fotelu i jedyne słowa jaki usłyszałam
to "tam już nic nie ma, trzeba oczyścić z resztek.
CHCE MI SIĘ WYĆ Z BÓLU, ŻALU I NIEMOCY.
nikomu nie życzę takich przeżyć.