Dodaj do ulubionych

pare miesiecy pozniej

25.04.06, 22:33
I minelo juz pare miesiecy... Od kilku tygodni przesladuje mnie, to, ze gdyby
wszytsko sie inaczej potoczylo, to na dniach bylby porod i Dziecko byloby na
swiecie. I plaknie mi sie czasami... hm... A myslalam, ze sie pozbieralam,
ale tak gdzies na spodzie serca, czuje, ze wcale nie... CZy wy tez tak macie?
Obserwuj wątek
    • mimoooza Re: pare miesiecy pozniej 25.04.06, 22:59
      Kochana, mam tak samo...
      Zbliża się termin planowanego porodu, po długim okresie jakiegoś wyciszenia,
      spokojnego smutku, znów tego smutku więcej...
      Często chodzę na spacery, wszędzie pełno ludzi z małymi dziećmi i nie mogę
      odsunąć od siebie tej myśli, że ta wiosna miała wyglądać zupełnie inaczej, że
      też mieliśmy jeździć z naszym dzieckiem na spacery... Choć pogodziłam się ze
      stratą, czasem jest mi tak smutno, że myślę, iż serce pęknie mi drugi raz...

      Mimo wszystko wierzę, że przyjdą dla nas radośniejsze dni, i że mimo przeżyć,
      chowanej w sercu pamięci o naszych Aniołkach, będzie niejedna wiosna, gdy
      będziemy bardzo, bardzo szczęśliwe.
      Pozdrawiam cieplutko
      • wordshop Re: pare miesiecy pozniej 26.04.06, 08:08
        pozwólcie, że się dopiszę, bo to bliski mi temat. dokładnie dziś przypada termin
        mojego porodu. zastanawiam się, czy to była dziewczynka czy chłopczyk, do kogo
        maluszek byłby podobny, co by lubił, jakie miał marzenia. mam w sercu mojego
        małego Aniołka, a pod sercem małego synka, który urodzi się w lipcu. on mi
        pomógł zagłuszyć ból, ale na szczęście nie zniwelował go zupełnie. na szczęście,
        bo chcę zawsze pamiętać o moim Aniołku i obiecuję mu, że zawsze będzie częścią
        mojego życia. brakuje mi mojej kochanej kruszynki, choć była ze mną tylko parę
        tygodni. kocham Cię, dzieciaczku.
        • frezja80 Re: pare miesiecy pozniej 26.04.06, 20:53
          Mój maluszek miał się urodzić na początku lipca. Na początku wydawało mi się,
          że nawet dobrze zniosłam poronienie, aż byłam tym zdziwiona, ale pomyślałam że
          to nawet lepiej niż gdybym miała to przeżywać tygodniami. Najgorszy był
          pierwszy tydzień potem jakoś poszło, ale po kilku tygodniach wrócił żal za tym
          co straciłam, a teraz po kilku miesiącach kiedy staramy się o drugie dziecko,
          znowu wracają łzy i ból gdzieś tam w środku, że mój Aniołek nie urodzi się za
          kilka tygodni. Wydaje mi się, że z każdej strony otaczają mnie kobiety w ciąży
          i z małymi dziećmi, najgorzej jest kiedy stoję w kościele i trafię na mszę z
          chrztem. Łzy jakoś tak same napływają mi do oczu i tak strasznie coś mnie dławi
          w środku. Mam nadzieję, ze Bóg przygotował dla mnie jeszcze jednego dzidziusia
          i niedługo we mnie zamieszka, bo nie wiem jak długo jeszcze dam radę udawać, ze
          wszystko jest w porządku.
          • annullka Re: pare miesiecy pozniej 27.04.06, 07:53
            A ja płączę co noc, myślałam, że już rany się zagiły, ale (pisałam to już kilka
            razy) mieszkam ze szfagierką która jest w ciąży, widujemy się codziennie, widzę
            jak jej dziecko rośnie a u mnie płasku brzuch. Nasze dzieci byłyby prawie z
            tego samego miesiąca, ale niestety.
            Moja sytuacja jest tak skomplikowana, mieszkam na wsi, wprowadziłam się do męża
            i tak jak on pokochałam to miejsce, tą wieś. Teraz coraz częściej myśle o
            wyprowadzce, i liczę się z tym, żę będę sama, bo mąż mnie kocha, ale nie jestem
            pena czy pójdzie za mną (smutne). Zreszą mi też jest ciężko o tym myśleć, teraz
            nie mam miejsca na ziemi, nie wiem co mam robić.
            Czasami są dobre dni, ale jak pomyślę sobie o tym, że dzidziuś szfagierki
            będzie płakał a mój nie....
            Poza tym ona też ma się wyprowadzić, jej mąż stawia dom, wiem, żę postawieni
            domu wymaga czasu, ale widać gołym okiem, że mu się nie spieszy do zabrania
            rodziny, bo teraz to jest małżństwo weekendowe, z dwutatkiem i kolejnym
            dzieckiemw drodze. Po co ma się spieszyć jak teraz nie ma praktycznie żadnych
            obowiązków.
            Rozpisałam się, ale niestey nie mam z kim o tym pogadać, mama daleko, siostra
            daleko. Na nic nie mam odwagi, nie mam odwagi wyjść z pokoju i siedze sama, nie
            mam odwagi się wyprowadzić. A może jakas terapia by pomogła uporać się z tym
            bólem i sytuacją.
            Staramy się z mężem juz po raz trzeci i mam nadzieję, że w końcu nam się uda.
    • madda4 Re: pare miesiecy pozniej 27.04.06, 19:15
      mam tak, samo. sa dni kiedy wszystko wydaje mi sie pozytywne i kiedy wierze ze
      sie ulozy ale sa i takie, że wpadam w dolek, ze nie chce mi sie dalej zyc bo
      tak czekalismy na dziecko. nie moge chodzic na msze w kościele ze chrztami-
      ostatnio zaczełam płakac wbrew sobie. nie moglam nic na to poradzic. Po
      pierwszych staraniach, gdy sie nie udalo- okres byl okropnym czasem- 4 dni
      otepienia, smutek i placz. a dziś czekam z pozytywnym nastawieniem na
      zblizająca sie owulację. Nie da sie chyba inaczej.
    • saeri Re: pare miesiecy pozniej 03.05.06, 19:21
      u mnie mineło 5 miesięcy.......codziennie wchodze na forum, niby wzystko ok, bo
      płacze żadko, ale jednak jestem tu codziennie. Nie wracaja koszmar szpitala, sam
      zabieg, tylko to, że powinnam mieć teraz wielki, piękny brzuch, a jest - nic.
      Najgorsze jest to, że wszyscy myślą, że się pozbierała, że jestem na tyle silną
      osobą, że zniosłabym wszystko, ale nie wiedzą, że jest inaczej. Nie wiem czemu,
      uzależniłam się od tego forum. Pragnę dziecka, mój aniołek nie był planowany,
      ale kochany od pierwszej chwili kiedy sie dowiedziałam. Chcę zajść w ciąże, ale
      nie wiem czemu przekładam tą chwilę z dnia na dzień, boję się strasznie. Chcę
      być już mamą. Zrobiłam część badań, wyszły jakieś bakterie, do tego konfilkt rh
      i grup krwi. POMÓŻCIE, mój mąż siedzi w obok w pokoju, nawt nie wie co ja czuje,
      udaję, że wszystko ok. Pragnę mieć dziecko,strasznie..., te upragnione
      • as2008 Re: pare miesiecy pozniej 03.05.06, 20:17
        na koniec kwietnia mialam rodzic
        wyjechalismy z domu na urlop
        chcialam zmienic otoczenie na ten czas
        zmienilam prace
        i koniec na razie z probami zajscia
        idac ulica gapie sie na wozki gapie sie na brzuchy
        zazdroszcze
        tez tak mialam miec
        wydaje mi sie ze przez te pol roku od zabiegu jakos sie poukladalam


    • wuch Re: pare miesiecy pozniej 03.05.06, 22:51
      Dziewczyny

      No bo to tak jest... Czytam Wasze posty i mysle, ze to normalne, czeste...
      Swiat nam wmawia, ze poronienie to taka "gorsza, mniejsza" strata. Wchodzimy w
      ten uklad i jestesmy dzielne, maska na twarz, "swietnie sobie radze". Czasami to
      dobrze... ale wazne, zeby wiedziec, co naprawde w srodku nam gra.
      Kilka miesiecy to nadal niewiele czasu na "dojscie do siebie".
      Bardzo szybko po poronieniu (w ciagu kilku tygodni) przychodzi taki moment, ze
      potrafimy sie usmiechnac, oddychac bez bolu itd. - "ooo, juz jest dobrze",
      myslimy. A za jakis czas wszystko wraca... bol, zal, tesknota. Takim trudnym
      dniem jest wlasnie PDP, mysli, ze nie tak miala wygladac "ta" wiosna, "ten" maj.
      Czasami to jest moment, a czasami powala na dluzej.
      Czasami wystarczy widok kogos w ciazy, z malym dzieckiem. I samo sie placze.
      Czasami bez lez, tak do srodka, w milczeniu, w samotnosci... bo nikt nie zrozumie.

      Psychologowie mowia, ze zaloba trwa mniej wiecej rok, w trudniejszych
      przypadkach moze przedluzyc sie do trzech lat, niektorych w lagodnej postaci nie
      opuszcza do konca zycia.

      Warto dac sobie czas. Duzo czasu.
      Wiedziec, ze pare miesiecy pozniej nadal moze byc smutno... i ze to tez jest
      normalne. Otoczenie moze widziec nas usmiechniete, moze myslec "juz doszla do
      siebie", "szybko sie pozbierala" itd. Jak jest prawda? Na dnie serca kazda z nas
      ma swoja wlasna odpowiedz.

      Duzo sil. Kiedys zostanie tylko tesknota. I kiedys spotkamy wszystkie nasze
      Dzieciaczki.

      Monika (wuchowa)
    • m-jak-magi Re: pare miesiecy pozniej 05.05.06, 20:00
      no ja bylabym obecnie baaardzo "wybrzuszona" i prawdopodobnie objadalbym sie
      jak najeta smilea tak siedze sama w domu, maz wolal wyjsc bo jak mnie
      napada........ to lepeij zebym byla sama ze soba. poplacze, powsciekam sie,
      powydzieram a potem znowu chowam to na dnie duszy ....... do nastepnego razu.
      pozdrawiam cie mocno.
    • gerka Re: pare miesiecy pozniej 05.05.06, 21:23
      Witajcie,
      bardzo długo tutaj nie byłam...
      gdyby wszystko potoczyło się tak jak było zaplanowane to w niedzielę 7 maja
      urodziłabym Maluszka,
      Ale niestety nie zawsze w życiu układa się tak jak byśmy tego chciały...
      Od momentu kiedy Maluszek przeistoczył się w Aniołka minęło ponad 7 miesięcy i
      normalnie żyję, cieszę się i złoszczę, ale nadal mam w sobie tamte przezycia,
      tamtą sobotnio-niedzielną noc. I nadal każdego dnia myślę o moim Aniołku i...
      zawsze już tak będzie.
      Ale mam też swoją radość - małą kilkunastocentymetrową osóbkę, która każdego
      dnia kopniaczkami, jak dotknięcia motylich skrzydełek, daje mi poczucie
      szczęścia i powraca przekonanie, że życie potrafi być piękne.
      Kochane dziewczyny życzę Wam wszystkim, aby obok tego smutku na dnie serca
      zagościło w Was także poczucie szczęścia.
      Bo przecież po burzy zawsze wychodzi słońce...
      Paulina
      • lorunia Re: pare miesiecy pozniej 06.05.06, 22:24
        I ja sie tutaj dopisze. Wiem co czujecie, bo w tamtym roku mialam zostac mama w
        lipcu. Niestety nia nie zostalam, Bóg postanowił inaczej i kazal mi czekac rok.
        Najgorszy byl lipiec, kiedy mialo urodzic sie moje sloneczko. Termin mialam na
        18 lipca 2005 roku, a 27 lipca byla moja ostatni miesiaczka. Teraz po
        problemach zostalam mama. Moje dzieciatko urodzilo sie w 36 tygodniu i ma sie
        dobrze. Nie traccie nadzieji.
        • meme13 Re: pare miesiecy pozniej 08.05.06, 16:01
          oj boli boli, napady bólu przychodzą co jakiś czas... niby już jest ok a tu bum
          i znów dół. znów miałam atak stanu depresyjnego. W maju mielismy sie już starać
          bo to 4 miesiac po poronieniu a tu buuum i znów oprycha na ustach.Lekarz
          zabronił. teraz mam iść do zakaźnika, żeby stwierdził czy wirus krąży u mnie w
          krwi czy siedzi tylko w zwojach głowowych.
          Najgorszy był weekend. gdzie nie spojrzałąm - małe dzieciątka, kobietki z
          brzuszkami... nie mogę ciągle chce mi sie płakać
    • ankala4 Re: pare miesiecy pozniej 08.05.06, 20:22
      Cześc kochane furowiczki. Jestem pierwszy raz na forum
      Obiecywałam sobie,że napiszę dopiero gdy urodzę dzidziusia. Napiszę- po to by
      powiedzieć -to jest możlwe, uadało mi się. Nawet jak drugi raz poroniłam,
      postanowiłam, że napiszę dopiero wtedy gdy urodzę. Niestety opusciła mnie
      wszelka wiara we wszystko.
      Jestem 2 miesiące po zabiegu i teraz dopadło mnie. Zal i smutek. Wiedziałam, że
      druga ciąża może może skończyć się podobnie jak pierwsza, i byłam nawet na to
      przygotowana. W momencie gdy dowiedzałam,że znowu poroniłam załamał się mój
      cały świat. I już wydawało się, że jest dobrze, przecież liczyłam się z
      tym , ..../ Teraz mineły dwa miesiące, i zaczełam umierać psychicznie. Czuję,że
      straciłam sens życia, nic mnie nie cieszy, a na domiar złego pojawiło się
      ogromne poczucie winy. Nawet nie zdązyłam pokochać tego dzidzusia. Została
      jedynie wielka dziura w moim sercu,w której nie ma nic!!!.
      Czasem myślę ,że to Bóg każe nas kobiety za zabijanie nienarodzonych dzieci.
      Nie wiem gdzie szukać odpowiedzi. Nigdy w życiu na nic nie chorowałam, a teraz.
      Po ostatniej ciąży co chwilę mam jakąś infekcję. Lekarze zamiast pomóc i okazać
      choć cień zainteresownia traktują mnie jako normalny przypadek, bo tak już jest
      i kropka. Mało, każdy wystawia inną diagnozę. Wiem,że muszę zrobić badania. Ale
      od czasu zabiegu mam ciągłe problemy kobiece.
      Przepraszam, bo zamiast dać wam siłę to się rozkleiłam .
      • shalu Re: pare miesiecy pozniej 08.05.06, 20:44
        Tez chcialam wrocic na to forum z nadzieja dla innych, niestety w lutym drugi
        raz poronilam i obecnie czuje sie zawieszona miedzy tym wszystkim. zbieram
        sily, robie kolejne badania, ale tak bardzo brakuje mi wiary,ze bedzie kiedys i
        u nas szczescie
        • ankala4 Re: pare miesiecy pozniej 08.05.06, 21:04
          Pisząc ostatni post trochę się uspokoiłam. Właściwie poprzedni powinnam wysłać
          dużo wcześniej, ale musiałam wyjść z psem i wysłałam go dopiero po godzinie.
          Potem przeczytałam wszystkie wcześniejsze posty i poczułam się trochę głupio.
          Widząc wasze wypowiedzi wnioskuję,że każda przeżyła po jednej stracie. a tu
          moje głupie żale.
          Tracąc pierwszą ciążę lekarz powiedział mi, proszę odczekać 3 miesiące i zacząć
          się starać. Tak też zrobiłam. Ale im bardziej czekałam na kolejną ciążę, im
          bardziej się starałam -nic nie wychodziło. Dopiero, gdy nie planowałam udało
          się.
          Czasem myślę ile właściwie należy zaczekać i kiedy zacząć. Ale na to chyba nie
          ma odpowiedzi. Mi udało się zajśc w kolejną ciążę właściwie gdy o niej
          przestałam myśleć. Dość dziwne.
          Nawet nie miałam czasu myśleć o tym, że moje dzieciątko miało się właśnie
          urodzić, bo już byłam w ciąży.
          Matko moja, ja wiem,że jak coś się bardzo chce to wcześniej czy później to się
          udaje. Przykro mi jednak, że w tym wypadku musi to być okupione tak wielkim
          cierpieniem. Myśle,że dobrze, że takie forum jest , że można z siebie wszystko
          wyrzucić, wyżalić się, wykrzyczeć.
          • shalu Re: pare miesiecy pozniej 08.05.06, 21:43
            ja odczekalam 7 miesiecy...czasami wyrzucam sobie,ze moze za wczesnie, moze
            zima to nie najlepsza pora, moze...zaszlismy od razu.sama nie wiem co mam
            myslec, wczoraj minal rok od pierwszej starty. staram sie zyc
            terazniejszoscia,bez planow,bo one przeciez tak bardzo sie zmieniaja
    • jol34 Re: pare miesiecy pozniej 11.05.06, 20:15
      Witam,
      Jestem po dwoch poronieniach, grudzien 2003 i maj 2004. Minelo wiec juz sporo czasu...Pierwsze poronienie bardzo przezylam, bo bylo dla mnie zupelnym zaskoczeniem. Wiele nocy i dni przeplakalam, zamknelam sie w sobie, nie chcialam nigdzie wychodzic i z nikim rozmawiac. Jakby tego bylo malo miesiac pozniej zmarla moja mama. Chcialam jak najszybciej znow byc w ciazy. Udalo sie po 3 miesiacach, niestety tylko na 13 tygodni. Znow bol, placz, obwinianie siebie, natlok mysli,pytania dlaczego znow ja, do tego zblizal sie termin porodu mojego pierwszego dziecka. A drugiego tez juz nie bylo...Balam sie kolejnej proby, trwalo to ponad pol roku, nie bylam gotowa zmierzyc sie z tym. Poza tym postanowilam sprobowac znalezc przyczyne, zrobilam mnostwo badan, ktore w zasadzie nic nie wykazaly. Przez te pol roku uspokoilam sie, wyciszylam, chyba pogodzialam z losem, choc co jakis czas wszystko wracalo i krzyczalo: chce moje dzieci z powrotem! I nadszedl grudzien, termin porodu mojego drugiego dziecka, znow zaczelismy starania. Pierwsze 3 miesiace prob - mierzenie temperatury, testy owulacyjne i inne cuda, ktore wymyslalam, nie przyniosly efektu. Rzucilam to wszystko i zdalam sie na los, minely kolejne 3 miesiace. Zaszlam w ciaze w czasie, gdy o tym nie myslalam i tak bardzo nie chcialam, pogodzilam sie, mysle, ze mialam jakas blokade psychiczna. Kazdego dnia, odkad zobaczylam na tescie dwie kreski, balam sie, czy mi sie uda tym razem donosic ciaze. Najtrudniejsze byly pierwsze 3 miesiace, bo wtedy mialam poprzednie poronienia. Kiedy w 13 tygodniu zobaczylam na USG bijace wciaz serduszko, raczki, nozki,po raz pierwszy pojawila sie mysl, ze musi byc dobrze. W 22 tygodniu krwawienie, znow strach, podejrzenie lozyska przodujacego, tydzien plackiem w lozku, na szczescie z dzieckiem wszystko bylo dobrze. W 24 tygodniu dowiedzielismy sie, ze bedziemy mieli synka i ze jest zdrowy. Bylam szczesliwa ale jednoczesnie wiedzialam, ze jeszcze daleka droga przede mna. Ostatnie dwa miesiace spedzilam w szpitalu, mialam skrocona szyjke, skurcze przedwczesne, nadcisnienie, cukrzyce ciazowa, hypotrofie plodu, cholestaze. Synka urodzilam przez cc w 38 tc. Teraz ma 2,5 miesiaca i straszny z niego lobuz, ale jestem szczesliwa ze go wreszcie mam. Ale zawsze bede pamietac tamte dzieciatka,tamte chwile siedza ukryte gdzies gleboko we mnie, juz nie bola. Kiedy moj synek odchyla glowke, patrzy w sufit i smieje sie, mysle sobie, ze nasze Aniolki sa gdzies tu blisko... i zawsze z nami beda.
      To tak ku pokrzepieniu. Zycze Wam, zeby dla Was tez zaswiecilo slonko a wasze Aniolki usmiechaly sie do Was ustami Waszych dzieci.Pozdrowienia.

      Jola
      • ankala4 Re: pare miesiecy pozniej 11.05.06, 21:20
        Dziewczyno czy wiesz, że takie jak Ty dają nam siłę do walki. Jak tylko mogę
        czytam o kobietach, którym się udało i wtedy wraca mi wiara MI TEŻ SIĘ UDA.
        Dziękuje, bo w chwilach największego smutku pomyślę sobie ja, My wszystkie w
        końcu urodzimy nasze upragnione dzieciątka, i wtedy mam siłę.
        • jol34 Re: pare miesiecy pozniej 11.05.06, 23:32
          Życze Wam wszystkim tej sily. Mysle, ze bardzo wazna jest tutaj psychika. Dlatego dobrze jest czasem poczekac z kolejna ciaza, wyciszyc sie, uwierzyc. W wiekszosci przypadkow nie da sie znalezc jednoznacznej przyczyny poronienia, ale czasem mozna, dlatego powinno sie zrobic przynajmniej te podstawowe badania.Wazne jest takze znalezc dobrego lekarza. Moj lekarz w czasie drugiej ciazy na kazdej wizycie powtarzal mi, ze jestem bardzo chora (leczylam sie na nadcisnienie) i straszyl mnie powaznymi komplikacjami. A tymczasem to nadcisnienie okazalo sie najmniejszym problemem w trzeciej ciazy, wystarczyly tabletki i bylo w normie. Zmienilam lekarza, ktory na pierwszej wizycie powiedzial mi, ze zamierza doprowadzic mnie do porodu i dotrzymal slowa smile. To mi dalo jakas sile i pozytywna energie. Poza tym naczytalam sie troche o ciazy, badaniach, normach i idac do lekarza mialam pewna wiedze i moglam swiadomie pytac, a nie tylko przyjmowac bez zastrzezen to co lekarz mi powie. Jesli byscie mialy jakies pytania lub watpliwosci, chetnie odpowiem, jesli tylko bede umiala.
          Zycze spokoju i wiary.
      • mimoooza Do Jol34 11.05.06, 21:24
        Wielkie dzięki za Twoje słowa smile
        Niech Synus rośnie zdrowo, dla Ciebie jak najwięcej radości smile)
    • makowka Re: pare miesiecy pozniej 12.05.06, 08:35
      I niestety tęsknota za utraconymi dziećmi pozostaje z nami na zawsze, ja
      poroniłam dwa razy, w kwietniu 2003 ciążę bliźniaczą i w październiku 2003
      ciążę pojedynczą... a lutym 2005 w końcu zostałam szczęśliwą mamą a teraz
      jestem w 4 miesiącu ciąży oczekując kolejnego cudu... Szczęśliwe urodzenie
      dziecka pozwoliło mi odnaleźć radość życia, jego sens, ale do dziś jak
      wspominam moje maleństwa, których nie było mi dane urodzić to popłakuję sobie,
      te dzieci gdzieś w nas są... zawsze 1 listopada palę dla nich znicze pod
      krzyżem, ostatnio robiłam to już z moim Antosiem, a w tym roku mam nadzieję, że
      zrobimy to juz również z najmłodszą naszą kruszynką, to już nasze piąte
      dzieciątko...
      • agulka1001 Re: pare miesiecy pozniej 12.05.06, 09:51
        modle sie co dzien do Boga,zeby mnie nie przekreslil...zeby dal mi jeszcze
        szanse,zebym urodzila moje Cudo...wiem,ze bol do konca zycia zostanie,ale beda
        mogla z tym zyc,wiedzac,ze mam Cudo...na razie jestem 2 dni po
        zabiegu...fizycznie nie jest zle...psychicznie roznie-chwilami jestem
        pogodzona,a potem placze przez kilka godz...och zycie!!!
        • makowka Re: pare miesiecy pozniej 12.05.06, 10:40
          Ja wierzę, za Ciebie i za siebie, bo już raz doświadczyłam cudu narodzin
          dziecka... A teraz... masz parwo przeżyć swój ból i smutek, i nie bój się łez,
          one naprawdę pomagają i przyjdą pewnie jeszcze nie raz, ale też ja wierzę, że
          spotka Cię wielkie szczęście bycia mamą nie tylko aniołków...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka