Dodaj do ulubionych

Ronię :-(

20.10.06, 19:31
witajcie sad
w środę wieczorem z bólem trafiłam do szpitala, szybka diagnoza usg: ciążą
obumarła ok. 2tyg temu (jestem na przełomie 11/12t.) z nieznanych
przyczyn,kazali się zglosic w czwartek rano na zabieg usuniecia , po
przeryczanej nocy zglosilam sie, postanowili jednak nie robic zabiegu - to
moja 1 ciąża, aby nie naruszać szyjki macicy. Kazali czekać na poronienie
samoistne, zrobili bada. beta hcg - wynik b.niski, kolejny dla potweirdzenia
w poniedzialek ma byc, oszczedze wam i sobie szczegolow podejscia lekarzy,
powiem tylko ze po prsotu mieli mnie gdzies mialam tylko lezec i czekac az
poronięsad ale nic sie nie dzialo, fizycznie czulam sie OK, psychicznie no
comment. Siłą i kłótnią wycięgnęłąm od lekarz informacje o tym co moze sie
stać i na wlasne zadanie opuscilam pare godzintemu szpital, dzis w poludnie
zaczelam krwawic ale nie intensywnie - czuje sie jakbym miala okres, jesli
cos sie niepokojacego stanie pojade do szpitala, inaczej zglosze siew pon. na
powtorne badanie, ew. 2 usg jesli mi łaskaawie zrobią by sprawdzic czy macica
juz sie oczyscila . Czy ktos ma podobne doswiadczenia - tzn. obumacie z
oponionym poronieniem ale z zaleceniem nie robienia zabiegu tylko czekanie na
samoistne poronienie
--
mój aniołek mnie opuścił ;-(
Obserwuj wątek
    • napy Re: Ronię :-( 20.10.06, 19:55
      verka77 jestem po 2 poronieniach, pierwsze zakończone zabiegiem w 6 tc, drugie
      samoistne w 7 tc, też miałam takie objawy jak bym dostala silniejszy okres,
      byłam pod kontrolą lekarza non stop usg (tzn co dzień lub 2)...Pierwszą ciąże
      poprostu nie wiedzialam że mogę sama poronic , w szpitalu w którym byłam
      zabiegi robi się taśmowo, za drugim raze w innym szpitalu lekarz zadecydował o
      poronieniu samoistnym...Po zabiegu długo dochodzilam do siebie ok 2
      miesięcy!!!!!
    • madda4 Re: Ronię :-( 20.10.06, 20:04
      verka 77, strasznie mi przykro. nie wiem jak cie pocieszyc bo i wiem ze sie nie
      da. ja bylam w identycznej sytuacji za pierwszym poronieniem, tez kazali
      poczekac. nie wiem czy juz poprostu przyszedl czas czy ze strasznie silnego
      stresu poronilam po dwoch dniach jak zaczelam plamic. niestety musialam miec
      zabieg doczyszczania. drugim razem jak zaczelam plamic podali mi cytotec i
      poronilam po 4 godzinach, na szczescie tym razem obylo sie bez zabiegu. samego
      zabiegu sie nie boj- podadza ci na pewno najpierw srodek na otwarcie szyjki
      zeby jej nie naruszyc. nie jest szkodliwy a czasem zapobiega zrostom. bede sie
      dzis za ciebie modlic zebys jak najmniej ciertpiala. strasznie mi przykro.
      przytulam cie mocno.
      • verka77 Re: Ronię :-( 20.10.06, 20:15
        zabiegu powiedzieli ze nie zrobią dla mojego dobra, ew. jesli nie bedzie
        ronienia przez dluzej niz 4 dni wowczas tabletki na pzyspieszenie, ale chyba
        sie juz zaczelo - krwawie dosc mocnojak DUZY OKRES..nie wiem ile to
        portwa,poczekamdo niedzieli ew. zglosze sie do szpitala,
        co znaczy 2 miesiace dochodzenia do siebie ? fizycznego ?
        • lidek0 Re: Ronię :-( 20.10.06, 20:27
          Nie iwme, czy nie byłoby dobrze gdyby lekarze wzięli fasoklę do badania
          histopatologicznego. Jak jesteś w domu to raczej niemożliwe, a takie badanie
          warto zrobić.
          • verka77 Re: Ronię :-( 20.10.06, 20:37
            chyba nie,pytałam jakie sa ich plany,sylszalam tylkotzrebapoczekac na
            poronienie, zadnych dodatkowych info, jakspytalam czym sie rozni poronienie w
            domu od w szpitalu czy beda cos mi robic, odpiwedizeli ze nic, poprostu mnie
            obserowac ( czyli mowic dzien dobry na porannym obchodzie dowiedzienia na
            wieczornymi mierzyc ra zdziennie temperature :9 - tak bylo przez 2 doby ktore
            tam spedzilam , to trudne dla mnie, wole byc w domu z mezem
          • eligie Re: Ronię :-( 20.10.06, 20:41
            Bardzo, bardzo mi przykro. Przytulam mocno. Ja jestem półtora miesiąca po
            stracie, Maleństwo umarło, czekałam dwa dni i trzeciego dnia lekarz kazał
            zgłosić się do szpitala, miałam do wyboru - albo od razu zabieg, albo podanie
            tabletek na wywołanie poronienia i potem zabieg. Wybrałam tą drugą opcję, bo
            nie rodziłam jeszcze i lepiej było wg lekarzy żeby nie otwierać szyjki "na
            siłę". Gdy się zaczęło poronienie, to właśnie było takie jak duuuuuży okres +
            skurcze. Potem miałam zabieg. A po wyjściu ze szpitala, po 2 tygodniach
            dostałam wyniki badania hist-pat. Faktycznie, one mogą być ważne, może nie
            wyjaśniają wiele, ale przynajmniej pozwalają to i owo wykluczyć.
            ŚCISKAM MOCNO MOCNO MOCNO!!!!!!!!!!!!!!!1
            • agulka1001 Re: Ronię :-( 20.10.06, 21:12
              brak mi slow na to,ze znowu jakas kobieta musi cierpiec...dlaczego nasz jest
              tak wiele???przykro mi bardzo...
              jestem po 2poronieniach...z zabiegami roznie bywa!pierwsze poronienie 7tc,mimo
              ze zarodek wylecial,to reszte musieli doczyscic...nie dawali lekow,tylko
              zrobili zabieg...drugie poronienie w 7tc-niestety nie chcialo sie samo
              poronic...leki artrotec,czekanie,beta rosla,krwotoki (w zyciu nie widzialam
              tyle krwi!!!)...i niestety skonczylo sie 3zabiegami oczyszczającymi!
              co do badania histo-patol to chcialabym,zeby u nas w Polsce badali zarodek!
              niestet,jest to drogie badanie i nie robią tego !
    • deszczu_kropelka Re: Ronię :-( 20.10.06, 22:19
      Verka, ja poroniłam samoistnie w domu, miesiąc temu.

      Po tym, jak mój gin prowadzący stwierdził martwą ciążę, zgłosiłam się do
      szpitala - ale lekarz, który mnie przyjął, powiedział, że lada dzień zacznie sie
      samoistne poronienie, i że dla przyszłych ciąż lepiej będzie, jeśli poronię
      samoistnie (to samo zresztą sugerował mój gin prowadzący). Razem podjęliśmy
      decyzję, że wracam do domu. Czekałam jednak az półtora tygodnia - najpierw
      plamiłam, potem zaczeło się niewielkie krwawienie - myślałam, że zeświruje od
      tego czekania, możesz przeczytać, jak tutaj pytałam, co robić:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=49060571
      Na szczęście kochane dziewczyny dodały otuchy i po dwóch dniach wreszcie się
      zaczęło. Za kolejne dwa dni byłam u gina prowadzącego, który stwierdził, że
      macica sie oczyściła, jednak kazał mi brać artrotec, żebym się szybko wykrwawiła
      do końca. Za następne trzy dni znowu wizyta i USG - i potwierdzenie, że jest w
      porządku.

      U mnie poronienie to był dzień mocniejszego krwawienia, ale - dziwne - było
      mniej obfite od mojego typowego okresu, i mniej bolesne.

      Kochana Verko - lekarze, z którymi miałam do czynienia, byli zgodni, że
      samoistne poronienie jest lepsze od wywoływanego i od zabiegu. Jeśli w tym
      szpitalu trafiłaś na tak niemiłych ludzi, radziłabym Ci się zgłosić na kontrolę
      prywatnie do dobrego lekarza, który robi USG - jeśli masz taką możliwość? Gorąco
      Ci życzę, żeby to jak najszybciej rozwiązało się samo, zeby ominął Cię zabieg i
      w ogóle kontakt ze szpitalem.

      Po wszystkim być może dostaniesz artrotec, tak jak ja; niektórzy lekarze
      przepisuja równiez osłonowo antybiotyk, na wszelki wypadek. Uwaga - jeśli masz
      grupe krwi Rh- , a Twój mężczyzna Rh+ , powinnaś w ciągu 72 godzin po poronieniu
      przyjąć immunoglobulinę anty-D (po to niestety trzeba sie zgłosić do szpitala).

      Bardzo bardzo ciepło Cię pozdrawiam, i bardzo mocno Ci współczuję - przeszłam to
      samo...
      • verka77 Re: Ronię :-( 20.10.06, 22:44
        dziękuję Wam za wsparcie , utwierdziłam się,że intuicja jet najlepszym
        doradcą,tez mysle ze w tym mieli lekarze racje, ze lepiej samoistnie poronic,
        tylko szkoda ze wprost nie powiedzieli od razu, ze na to mam czekac i dokladnie
        jak to ma przebiegac, u mnie juz sie zaczelo krwawie mocno i intensywnie jak
        duzy okres tylko sie boje ze samo sie wszystko nie wyczysci i bedzie konieczny
        i tak zabieg na doczyszczenie - tak wyczytałam w intenecie przynajmniej bo
        lekarze nic nie bąknęli sad wiecie cos na ten teamt, spac nie moge i jak mawia
        moj kolega w poszukiwaniu widzey docieram na koneic internetu..
        • mentafolia Re: Ronię :-( 20.10.06, 22:54
          Verko
          Kropelka bardzo fachowo Ci wszystko opisała.Za kilka dni idź na usg do jakiegos
          dobrego fachowca.
          Trzymaj się kochana.
          • verka77 Re: Ronię :-( 21.10.06, 00:19
            dzieki KROPELKO przeczytałam Twoje wszystkie posty na FORUM i jest mi znacznei
            lepiej mimo ze ronienie jest w trakcie..tyko jeszcze dodam że leakrze nie
            chcieli mnie wypuścić ze szpitala, choc sami nic mi nie oferowali z pomocy czy
            nawet rady sad pokłocilam sie z lekarzem ktory syknął bezczelnie do mnie :"
            czego ty chcesz "( per TY !!) uznał że histeryzuję i wówczas mu nadałam
            trochę..podsunął mi papier do podpisu ze wychodze na wlasne zadanie ze zostalam
            poinformowana o grozacych komplikacjach, zatrymalam reke nada papierem i mowei
            ze NIE ZOSTALAM POINFORMOWANA ! , na to burknął moze PAni bardzo krwawic,
            podpisalam, odrzekł : TERAZ JUZ Z PANIA NIE MUSZE ROZMAWIAC BO OD TEJ PORY NIE
            JEST PANI PACJENTKA SZPITALA !!! wiem ze to już nie wnosi nic do wątku, ale
            chciałam się Wam wyżalić , potem chiwle pogadal;am z pielegniarką, wyjasniajac
            ze nie odmawiam wspolpracy, przeciwnie to lekarze mnie zostawili na pastwę losu
            i bez wsparciasad i że skoro dziecko mi umarło, i mam czekac na poronienie to
            chce to przezyc po swojemu, w domu z mezem, a nie na samotnie na szpitaklnym
            łóżku sad
            • mentafolia Re: Ronię :-( 21.10.06, 10:35
              Wcale sie nie dziwię,że wyszłaś ze szpitala na własne żądanie,imo bardzo dobrze
              zrobiłaś.A lekarz zachował sie jak niedojrzały gnojek....Nigdy nie zrozumiem
              dlaczego niektórzy tak sie zachowują...jaki to problem powiedzieć kilka ciepłych
              słów,okazać odrobinę współczucia..boli ich to? A może pensje im za to obniżają?

              Ja gdybym wiedziała,że mam taką alternatywę nie przekroczyłabym progu
              szpitala.Niestety byłam w takim szoku,ze do głowy mi nie wpadło zapytać gina o
              inne mozliwości...




              • nitka_kitka Re: Ronię :-( 21.10.06, 13:48
                Strasznie mi przykro, tym bardziej, że ja 21 dni temu tez się dowiedziałam, że
                ciąża obumarła. Byłam w 13tc, a podobno od dwóch dzidziusiowi serduszko nie
                biło. Ja dostałam 6 tabletek na wywołanie poronienia. Męczyłam się cały dzień
                ze skurczami. Zabieg miałam późnym wieczorem na doczyszczenie macicy. Tuż przed
                zabiegiem dużo krwawiłam, na drugi dzień już tylko plamienia były. I tak
                zostało przez ponad tydzień. Po 18 dniach miałam wizytę kontrolną - wszystko
                dobrze. Po zabiegu brałam antybiotyk przez 10 dni. Nic więcej nie dostałam. A z
                wyniku histopatologicznego niczego się nie dowiedziałam.
                To straszne, że aż tyle kiobiet los doświadcza takimi nieszczęściami.
    • miska881 Re: Ronię :-( 21.10.06, 18:13
      Witaj. Bardzo mi przykro, że Cię to spotkało, wiem jak to boli- najbardziej
      psychicznie. Ja poroniłam pod koniec sierpnia i byłam dokładnie w takiej
      sytuacji jak ty. To znaczy na USG okazało się że ciąża jest martwa od ok. 2
      tygodni, a byłąm w 10 tygodniu. Dostałam plamień, i lekarz powiedział żebym
      poczekała na samoistne poronienie.( to była moja I ciąża). Czekałam 2 dni,
      zaczęły się skurcze, parcie, mocne krwawienie, bardzo mocne, trwało jakieś 2
      dni, potem wszystko się zatrzymało -myślałam że skończyło. Niesety kolejnego
      dnia silny ból -żadne leki nie działały, okazało się że utworzył się jakiś czop
      w szyjce macicy - co okazało się już na USG w szpitalu. Musiałam zostać w
      szpitalu i mieć zabieg oczyszzcenia macicy(trwało to 10 minut-pod narkozą). Z
      tego co wiem -lepiej poronić bez aplikowania leków, trwa to dłuzej , ale podobno
      z punktu medycznego tak jest lepiej. Trzymaj się ciepło i bądź silna. Ja byłam
      twarda przez ten czas- kiedy to się wszystko działo, ale serce boli mnie do
      dziś. Współczuje że masz takich lekarzysad Pozdrawiam i życzę siły.
      • agulka1001 Re: Ronię :-( 21.10.06, 21:29
        chodzilam do najlepszych lekarzy,tak mowią pacjentki,i zaden nie proponowal
        ronic w domu!
        pierwszym razem bylam na wizycie po 3dniach krwawienia,i powiedzial,ze
        koniecznie musze na drugi dzien rano zglosci sie w szpitalu,ze osobiscie zrobi
        mi zabieg,ze to lepiej dla mnie,dla mojej kolejnej ciązy...
        drugie poronienie-ciąza zatrzymala sie w rozwoju,zadnych objawow
        poronnych,krwawien,nic!i kazal jechac szybkko na zabieg (tzn po 2tyg
        czekania,czy cos sie zmieni)!
        mmoze wszystko tak sie dzieje dlatego,ze kazdy przypadek jest inny!mnie
        czyscili 2razy a i tak kawalek byl tak mocno przymocowany,ze tylko po
        histeroskopii byla mozliwosc "wyciągniecia" tego!
    • verka77 Re: Ronię :-( 23.10.06, 21:57
      kochane dziewczyny!
      ponieważ sama jak juz napisałam w innym poście poroniłam on-line chciałabym
      dokończyć historię,mnie pomogly Wasze posty więc może i mój będzie dla kogoś
      oparciem..mozemy liczyć bardziej na siebie niż na lekarzy, przynajmniej w
      kwestiach teorytycznych..w piątek wieczór zaczełam ronic w domu ( po wyjsciu na
      zadanie ze szpitala) , krwawinie non stop i bóle - jak DUŻY okres, sobota to
      samo tylko ciagle mocniej, w sumie 2 doby non stop BÓL i Krwawienie, niedziela
      do południa bóle przerodzily się w skurcze , nie wytrzymywałam z bólu ( to
      macica się rozwierała, jak do porodu..)wzięłam 2 tabletki IBUPROMU, ból nie
      ustępował, niemogłam już siedieć, leżeć wyginałam się w każda stronę, klęczałam
      kucałam syczałam z bólu, w końcu zasłabłam, szybko mąż odwiózł mnie do szpitala
      ( chciał wcześniej ale protestowałam..) po dordze w aucie myślałam że zemdleję
      całkiem, to było 30 minut takiego zasłabnięcia, nie moglammówić iść, NIC nie
      mogłam sad w szpitalu szybko kroplówka na wzzmocnienia ( 1 litr płynu)
      diagnoza ; ostatnia faza ronienia, po godzinie ból ustal całkowicie,
      wykrwawiłam się, kroplówka wróciła mi siły, wieczorem wykoanno mi zaieg na
      oczysczczenie z resztek (dopiero wtedy dowiedziałam się, że teazr zabieg nie
      jest gro xny, bo szyjka się już sama otwarła) ,zabieg pod narkozą, nie wiem ile
      trwal, od wjechania na stół operacyjny do wybudzenia minęło 40 minut, nic nie
      czułam , zero bólu, po operacji również, jeszze przespalam noc ( ostatnia
      kroplówka i do d odmu
      • agulka1001 Re: Ronię :-( 24.10.06, 19:25
        dobrze verka,ze juz jestes po,i jestes w domu...teraz tylko szybkiego powrotu
        do zdrowia...oczywiscie zawsze juz bedziemy o tym myslec,wspominac,a i plakac w
        poduszke,jak nikt nie bedzie widziela...ale wazne,abysmy mogly fizycznie
        funcjonowac!duzo zdrowia,dzielna z Ciebie dziewuszka!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka