witajcie

w środę wieczorem z bólem trafiłam do szpitala, szybka diagnoza usg: ciążą
obumarła ok. 2tyg temu (jestem na przełomie 11/12t.) z nieznanych
przyczyn,kazali się zglosic w czwartek rano na zabieg usuniecia , po
przeryczanej nocy zglosilam sie, postanowili jednak nie robic zabiegu - to
moja 1 ciąża, aby nie naruszać szyjki macicy. Kazali czekać na poronienie
samoistne, zrobili bada. beta hcg - wynik b.niski, kolejny dla potweirdzenia
w poniedzialek ma byc, oszczedze wam i sobie szczegolow podejscia lekarzy,
powiem tylko ze po prsotu mieli mnie gdzies mialam tylko lezec i czekac az
poronię

ale nic sie nie dzialo, fizycznie czulam sie OK, psychicznie no
comment. Siłą i kłótnią wycięgnęłąm od lekarz informacje o tym co moze sie
stać i na wlasne zadanie opuscilam pare godzintemu szpital, dzis w poludnie
zaczelam krwawic ale nie intensywnie - czuje sie jakbym miala okres, jesli
cos sie niepokojacego stanie pojade do szpitala, inaczej zglosze siew pon. na
powtorne badanie, ew. 2 usg jesli mi łaskaawie zrobią by sprawdzic czy macica
juz sie oczyscila . Czy ktos ma podobne doswiadczenia - tzn. obumacie z
oponionym poronieniem ale z zaleceniem nie robienia zabiegu tylko czekanie na
samoistne poronienie
--
mój aniołek mnie opuścił ;-(