Dodaj do ulubionych

przed decyzja

12.06.10, 14:45
Witam,

Jestem w ciąży zamierzam usunąć ciąże w czwartek tj 17... Czemu chyba
dlatego że nie podołam wychowaniu dziecka, zreszta nie wiem co o tym
myśli ojciec dziecka mój partner... tzn dowiedział się poweidziałam mu
że usunę ciążę bo nie widzę innego rozwiązania i od tej pory mniej ze
sobą rozmawiamy... dłużej pracuje... powinnam się go zapytać o zdanie
??
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: przed decyzja 12.06.10, 16:51
      a skąd wiesz,że nie podołasz wychowaniu?i skoro masz kontakt z ojcem dziecka,to
      znaczy,że nie jesteś sama,a on ma prawo się co do przyszłości tego dziecka
      wypowiedzieć.
      usiądźcie spokojnie i porozmawiajcie,jak chcesz,to napisz nam wiecej,tu się
      wiele problemów da rozwiązać.poczytaj sobie posty dziewczyn,które są po
      aborcji.nie szkoda ci samej siebie?nie niszcz sobie życia(nie niszcz tego życia
      w sobie...).
      aborcja to nie jest dobra rozwiązanie problemu,a często od niej zaczyna się
      lawina nieszczęść.
      dawaj znać,d.
    • incognito.x Re: przed decyzja 12.06.10, 21:59

      A wiesz, czy podołasz temu, co się będzie działo później? Nie
      podejmuj decyzji pochopnie, porozmawiaj z ojcem dziecka, poczytaj,
      co tu piszą dziewczyny po. Wszystkie chcą cofnąć czas. Ty jeszcze
      możesz tego nie zrobić. Spokojnie. Po usunięciu nie ma dziecka, ale
      nigdy nie będzie tak, jak by go w ogóle nie było. Usunięcie nie
      usuwa problemu, ale tworzy nowy. Naprawdę. Weź to też pod uwagę. Do
      czwartku jeszcze dużo czasu, odzywaj się!
    • 11.jula Re: przed decyzja 13.06.10, 10:18
      Wszystkie, z tych, co zdecydowały sie urodzić, jakoś dają sobie
      radę. I mimo, ze sytuacja wydawała się im beznadziejna, teraz dają
      radę. Natomiast nie wszystkie z tych, co usunęły zdołały z tym
      normalnie żyć. Część stanęła na nogi po wielu latach, część wydaje
      ogromną kasę na terapię (większą aniżeli kosztuje utrzymanie
      dziecka), część żyje w próżni, bo nie może sobie dać rady z tym, co
      zrobiły.
      • zmeczona.0 Re: przed decyzja 13.06.10, 20:00
        Pisz tu jak najwięcej. Przed aborcją wydawało mi się, że jest dużo powodów, żeby
        usunąć, teraz każdy z nich wydaje mi się bzdurą. Po ponad roku, pomimo ciężkiej
        terapii nadal nie jest ze mną dobrze. Nie jest tak, że wpędzam się w poczucie
        winy (jak pewnie powiedzieliby Ci co uważają, ze syndrom to wymysł nawiedzonych
        dewot)ale czuje ogromny żal, ze tego dziecka nie ma na świecie. Zaskoczenie
        ciążą wywołuje strach, łatwo wtedy o błąd. Sama piszesz, ze zastanawiasz się nad
        aborcją bo myślisz, że sobie nie poradzisz. Dlaczego masz sobie nie poradzić?Nie
        warto fundować sobie takiej traumy.
        • mamaanieli Re: przed decyzja 13.06.10, 20:13
          uspokoj sie. daj sobie czas - bo jestes przerazona. z przerazenia to
          nic dobrego nie pochodzi.
          dziecko to nie koniec swiata tylko początek.
          zabicie dziecka to najgłupsze co mozesz zrobic.
          nie ma tak zlej sytuacji, której nie da sie zmienic lub która zmieni
          sie za rok, czy dwa na lepszą.
          masz rece, nogi i glowe. to sporo. zwykle ludzie z takimi atrybutami
          umieją sobie z zyciem radzic. wiec pracuj i mysl. a nie rób czegos,
          czego bedziesz żalowac do konca zycia.
    • julka1988 Re: przed decyzja 14.06.10, 11:58
      Witaj."Nie dam sobie rady, nie poradze, to jeszcze nie ten czas na dziecko" to najczęstsza wymówka,a najgorszym rozwiązaniem jest aborcja.Aborcja nie rozwiąże problemu a zacznijmy od tego ze ciąża nie jest problemem.Dopiero po aborcji zaczyna się koszmar.A pamiętaj ze czasu się cofnąć nie da.Porozmawiaj z ojcem dziecka i pisz tutaj jak najwięcej.
    • incognito.x worldbeme, co u Ciebie? n/t 15.06.10, 14:35
      • worldbeme Re: worldbeme, co u Ciebie? n/t 15.06.10, 16:59
        witajcie to z nowu ja.. mam kontakt z ojcem dziecka ale chyba on tez
        nie chce dziecka ciężko jest mi o tym z nim porozmawiać ale wiecie
        ostatnio przez przypadek pomyliłam iphony bo chciałam sprawdzić
        pocztę i otworzyłam jego przegladarkę internetową i zobaczyłam
        portal randkowy a włąściwie erotyczny... sprawdziłam to przegląda
        profile dziewczyn nie wiem czy chce mnie zdradzić ale może ???
        Zresztą zaczął je przeglądać w dzień kiedy poprosiłam go aby mnie
        zabrał do ginekologa bo zepsoł mi się w tedy samochód a on nie
        zdążył powiedział mi że dalej pracuje owszem był w firmie ale raczej
        nie pracował z tego co sprawdziłam... nie wiem czy to dlaetego że
        nie radzi sobie z sytuacją czy dlatego że już mnie nie chce ??
        • mama.rozy Re: worldbeme 15.06.10, 17:54
          to chyba czas na kilka wyborów w Twoim życiu,wybieraj tak,żeby potem nie żałować.
          wydaje mi się,że czas porozmawiać z tym gościem,w jakim kierunku idziecie,czy to
          jest jeszcze związek wart Twojego zainteresowania.sama zobacz-chcesz sie tak dac
          traktować?ten facet wydaje mi się kompletnie niedojrzałym typkiem,ale to Ty
          znasz najlepiej jego charakter.
          kolejna sprawa-nie piszesz nic,jak wygląda Twoje życie zawodowe,czy
          pracujesz,czy masz oparcie w rodzinie.to dużo daje,chociaż czasami się wydaje,że
          sytuacja jest nie do rozwiązania.poczytaj niedawne posty dziewczyn,które nagle
          zostały same,a sobie radzą.
          czasem łatwiej wychowywać dziecko samotnie,niż pchać się w związek kompletnie
          bez sensu.
          pisz co się u Ciebie dzieje i zaufaj temu,co piszą dziewczyny po
          aborcji.pozdrawiam,d.
          • worldbeme Re: worldbeme 15.06.10, 18:36
            Widzicie pracuje na razie zamuje sie menagerka zespolu hip-hopowego, a
            od sierpnia mam pracować dla tv... jak będę w tej ciąży to raczej mnie
            zwolnią.. mam oparcie w rodzinie tyle tylko ze raczej nie pomogą mi
            finansowo... ech ciężko jest dziś pogadam z moim facetem problem w tym
            że naprawdę go kocham i może jakby mnie poprosił albo cokolwiek
            powiedział nie robiłabym tego ale on nic... tylko szuka nowej kobiety
            ech to potworne poprostu ... mieszkamy razem zawsze wszystko było
            cudownie teraz już nie jest...
            • zmeczona.0 Re: worldbeme 15.06.10, 20:27
              Teraz wiem,że dałabym radę wychowywać dziecko nawet sama. Z tym co się dzieje po
              aborcji ze mną nie daje sobie rady. Najpierw pomyśl dobrze jak Ty sama czujesz,
              bo tak fatwo można się dać wmanipulować w decyzje, których tak naprawdę się nie
              chce.
              • mamaanieli Re: worldbeme 15.06.10, 21:17
                dziewczyno, nie obraź się, ale troszkę zimnej wody nie zaszkodzi.
                czy praca w tv jest taką samą wartością jak życie własnego dziecka?
                czy w facecie idiocie (sorki ale to wynika z twojego opisu) będziesz
                zakochana całe życie?
                Ty jesteś wartością i wartością jest Twoje dziecko. POnad to, nie ma
                nic. Jeśli jesteś menadżerką to znaczy, ze masz głowę na karku. po
                urodzeniu dziecka ta głowa ci nie spadnie.
                Pracuję zawodowo (stanowisko poważne, dobrze płatne), jestem
                wykształconą tzw. kobietą sukcesu. I mam czworo dzieci. pozdrawiam.
                ps. tak - mam tez męża. ale on takich szopek jak twój wybranek nie
                robi. gdyby robił - nie byłabym z nim ani chwili. zakochanie
                zakochaniem, a rozum - rozumem.
            • iktoto Re: worldbeme 15.06.10, 22:15
              nie będę nowatorska w tym co napiszę: podstawą jest szczera rozmowa
              z partnerem, to nie tlyko Twoje dziecko. Odpowiedzialność ponosicie
              za Nie Obydwoje!!!!! to nie jest tak, że problem zaraz zniknie, sama
              jestem po aborcji i wiele lat zajęła mi walka z tą głupotą, ktorej
              się wtedy poddałam, to bywa naprawdę ciężka walka. jest tutaj
              julcia, poczytaj Jej wątek.

              monika
              • zmeczona.0 Re: worldbeme 15.06.10, 23:10
                Mogę sobie tylko wyobrażać ile energii do działania daje dziecko, jak człowiek
                jest się w stanie zmobilizować. Ile energii zabiera aborcja niestety się
                przekonałam. Nie bardzo wiem co mam ze sobą teraz zrobić pomimo naprawdę
                ciężkiej pracy nad sobą. A facet z tego co piszesz o nim kopnie Cie jak się
                rozsypiesz i będziesz oczekiwała wsparcia.
                Masz coś cudownego, nie daj sobie tego odebrać i wmówić, ze nie dasz sobie rady.
                Nie warto.
            • incognito.x Re: worldbeme 16.06.10, 09:23

              Wiesz co, z tego, co piszesz, to wydaje mi się, że na tego faceta w
              ogóle się nie oglądaj, ani nie licz. Bo będzie tak, że dla rzekomego
              ratowania tego związku zabijesz dziecko, a on i tak za chwilę kopnie
              Cię w d... Tak mi to niestety wygląda. Ratuj się póki możesz i
              zwiewaj. Masz się gdzie wyprowadzić? Facet nie jest wart funta
              kłaków i nie wierzę w żadne gadki o tym, że jest zszokowany sytuacją
              i nie może się odnaleźć. Łajza nie facet.

              W sumie to się ciesz, że takie coś wyszło z niego przed ewentualnym
              ślubem. I nie zabij dziecka dla palanta.

              Trzymaj się i odzywaj!
              • wiesia140 Re: worldbeme 16.06.10, 09:58
                Być może jego to przerasta, daj mu trochę czau na oswojenie się z
                sytuacją, nie podejmuj decyzji pochopnie, bo ani praca , ani on nie są
                ważniejsi od dziecka.
    • nati1011 Re: przed decyzja 17.06.10, 08:44
      Nie znam zadnej dziewczyny, której aborcja uratowała związek.
      Kończyło sie albo rozstaniem - facet nie mógł znieść bólu dziewczyny
      po aborcji, albo dziewczyna obwiniała go o to co sie stało i
      odchodziła, trzeci - najtragiczniejszy chyba wariant, to po aborcji
      facet mówił: wiesz, liczyłem, że tego jednak nie zrobisz. W sumie to
      chciałem tego dziecka. Kobieta, ma wtedy ochotę z okna skoczyć.
      Jeżeli uda im sie zostać razem, to i tak mają wiele trudnych tematów
      do przepracowania.

      Nawet statystycznie decyzja o urodzeniu dziecka lepiej rokuje.
      Większość facetów na wieść o ciaży jest zaszokowanych. Gadają
      głupoty, i potrzebują troche czasu by zaakceptować ten stan. Kobiety
      też nie zawsze wpadają w euforię na wieść o ciaży - nawet jeżeli
      była chciana, to na poczatek przychodzi strach, przerażenie, chęć
      ucieczki.... to naturalne. Tego doswiadcza wiekszość kobiet. Dlatego
      trzeba dać sobie czas na osowojenie. Na podjecie - przemyślanej -
      decyzji. Decyzje podejmowane w pośpiechu, pod wpływem iracjonalnego
      strachu zawsze są złe.
      Daj sobie czas. 2-3 tygodnie. Ochłoń. Zastanów się, czy potrafisz
      normalnie żyć "po". Tej decyzji nie da sie nigdy cofnąć. Zostanie z
      toba na całe zycie. Jesteś gotowa? W 100% pewna? Daj sobie czas. Jak
      nie zmienisz decyzji, to jeszcze zodążysz sie tego dziecka pozbyć.
      Ale później nie będzie juz odwrotu.
      • incognito.x dziś czwartek 17.06.10, 09:21
        Odezwij się, powiedz nam co myślisz...
        • worldbeme Re: dziś czwartek 18.06.10, 17:54
          Zrobiłam to już po... całkiem pusta chyba miałyście racje stracilam
          jedyną osobę kto?a moglą mnie pokochać bezgranicznie ..... głupia
          jestem trudno... wiece chyba nie dacie rady uchronić kobiet przed
          decyzją... szkoda że nikt was nie posluchał...
          • mama.rozy Re: worldbeme 18.06.10, 21:25
            tyle ci mogę napisać-masz w niebie małego aniołka,westchnij czasem do niego...
            i pewnie dziewczyny cię wezmą na bliznę,takie forum,gdzie będziesz mogła więcej
            napisać...
            szkoda.nie znikaj teraz.
          • twoj_aniol_stroz Re: dziś czwartek 19.06.10, 18:07
            Czasem dziewczyna posłucha rady, czasem nie... Niestety decyzja o aborcji jest jedną z tych, że nie da się spróbować, nie można być w ciąży na próbę i nie da się dokonać aborcji na próbę. Decyzja, jakakolwiek, jest decyzją ostateczną. Ty podjęłaś decyzję taką a nie inną i odwrotu już nie ma. Teraz jest czas poradzenia sobie z tą pustką. Nie będzie to łatwy czas, ale da się go przetrwać. Jeśli chcesz, wyślij zgłoszenie na Bliznę, tam dziewczyny pomogą Ci przejść te trudne chwile. To co najważniejsze to nie zamrozić się w środku, pozwolić bólowi boleć, pozwolić smutkowi na łzy i powoli wybaczyć sobie to co się stało.
            • mamaanieli Re: dziś czwartek 19.06.10, 19:26
              gdyby nas nikt nie słuchał, większośći z nas by tu nie bylo. na
              szczescie wiele slucha.
          • wiesia140 Re: dziś czwartek 23.06.10, 09:15
            Czemu milczysz?
          • iktoto Re: dziś czwartek 24.06.10, 10:35
            my nie damy rady ochronić rzadnej już kobiety? nie wierzę w to!!!!

            • wiesia140 Re: dziś czwartek 26.06.10, 11:08
              my nie damy rady ochronić żadnej już kobiety? nie wierzę w to!!!!

              i oby tak dalej Monika, uchronić choćby jedną to tak jakby uratować świat.
              • worldbeme Re: dziś czwartek 28.06.10, 14:15
                Cześć dziewczyny wróciłam, zrobiłam największą głupotę swojego
                życia... nie porozmawiałam ze sobą ani z moim partnerem na poważnie,
                w głebi siebei chciałam żeby mnie zatrzymał przed decyzją, nie
                zatrzymał szanował moje od zawsze wygłaszane poglądy na temat ciąży
                i aborcji i prawa kobiety do decyzji o jej ciele. Myslałam że nasz
                związek się rozpada tylko to nie była prawda, widzicie stało się
                jeszcze dużo rzeczy o których nie wiedziałam bo nie chciał mnie
                martwić przed zabiegiem, ktoś a właściwie jego byla powiedziała mu
                że go zdradzam co oczywiście nie było prawdą. Nie byłam pewna czy on
                mnei kocha ale jak pytał się mnie czemu go okłamuje widziałam tylko
                bardzo zranionego faceta, cierpiącego.. wyjaśniliśmy sobie wszystko
                potem przyszedł czas rozmowy o aborcji której dokonałam trzymałam
                się długo aż w końcu nie dałam rady i zaczełam płakać, powiedziałam
                mu że nie umiem sobie z tym poradzić że boje się tego kogo starciłam
                kogo sama zniszczyłam, rozmawialiśmy długo najważniejszym zdaniem
                jakie usłyszałam było to że on się nie bał, że byłam pierwszą
                kobietą z którą chciałby mieć dziecko mimo tego że ma już 35 lat,
                chce mieć ze mną dziecko. Nie teraz bo dla mnie jest zbyt wcześnie
                po zabiegu ale nie wykluczam tego w przyszłości, nie wykluczam
                naszej miłości którą możemy jeszcze komuś ofiarować.
                Widzicie piszę to bo chcę uświadomić chociaż jednej kobiecie jak
                ważna jest rozmowa z samą sobą i z partnerem. gdybym ja wiedziała że
                on myśli że go oszukuje i gdyby on wiedział że chce tego dziecka
                wszystko potoczyłoby się inaczej... Tak więc kobiety rozmawiajcie !!
                • mama.rozy Re: worldbeme 29.06.10, 20:25
                  to bądź tu na forum,zaglądaj czasem,niestety-możesz się teraz dzielić
                  doświadczeniem...może komuś pomożesz?
                  i dobrze,że sobie pewne rzeczy wyjaśniliście,życzę Wam szczęściasmile
    • mamaanieli tylko ja 08.07.10, 22:03
      poczytaj sobie jak "to usunięcie" się skonczyło. nie tylko dla
      biednego dziecka.
      • worldbeme Re: tylko ja 09.07.10, 11:59
        Zdaję sobie z tego sprawę chodzi mi tylko o to że zamiast zamartwiać
        się można się zmienić, poprawić, sprawić że będzie się lepszym
        człowiekiem pomóc komuś, tylko tak można choć w części naprawić swój
        błąd. To chciałam powiedzieć wszystkim. Aborcja rani, zmienia osobę
        ale postrajmy się aby ta zmiana pomogła komuś, postarajmy się być
        lepszym człowiekiem, uważam że daję to większą wartość niż
        zamartwianie się i bezgraniczna wiara w boga tak jest łatwiej dla
        was dziewczyny, bóg pomaga bóg wybacza, super ! ale to coś zmienia,
        że wyspowiadacie się, uważacie że to jest odkupienie winy kilka
        zdrowasiek ? Nie dziewczyny, zamykacie się w swoim cierpieniu i tyle
        jedyne co robicie to kilka postów pisząc dziewczyną nie róbcie tego
        będziecie żałować, to morderstwo etc. A może zamiast rozpisywać się
        jak wam źle sprawicie że ktoś przez was się uśmiechnie ? może
        zrobicie kilka dobrych uczynków. Na tym forum brak jest empatii
        udajecie altruistki a tak naprawdę zamykając się w swoim cierpieniu
        stajecie się tak samo egoistyczne jak w trakcie aborcji. Wiem że
        mnie znienawidzice ale przeczytałam wiele waszych postów i wiecie co
        ? nie pomagacie zawsze piszecie to samo, te same nic nie warte
        frazesy o bogu, cierpieniu o bliźnie. Blizna jest mam ją na sercu to
        prawda, cierpię to też prawda, żałuję ale nie zamknęłam się w klatce
        przed światem, bo to moja wina, jedyne co mogę zrobić to stać się
        lepszym człowiekiem, pomóc komuś, ja infantylnie wierzę że pomoc
        innym pomoże mi samej uporać się z bólem i żalem. . .
        • wiesia140 Re: tylko ja 10.07.10, 18:35
          . Na tym forum brak jest empatii
          udajecie altruistki a tak naprawdę zamykając się w swoim cierpieniu
          stajecie się tak samo egoistyczne jak w trakcie aborcji.
          empatia to w ogóle coś , co niestety zanika

          ale to coś zmienia,
          > że wyspowiadacie się, uważacie że to jest odkupienie winy kilka
          > zdrowasiek ? Nie dziewczyny, zamykacie się w swoim cierpieniu i tyle
          > jedyne co robicie to kilka postów pisząc dziewczyną nie róbcie tego
          > będziecie żałować, to morderstwo etc.

          skąd wiesz, co robią w życiu, może nie poprzestają na tym , wiem , że kilka
          wspiera domy samotnej matki

          > zamartwianie się i bezgraniczna wiara w boga tak jest łatwiej dla
          > was dziewczyny, bóg pomaga bóg wybacza, super

          sądzisz,że uwierzyć w to jest łatwo i prosto ..
          • mamaanieli Re: tylko ja 10.07.10, 19:31
            wiesia, chyba szkoda słów. dziewczyna nie wie co pisze. dawno takich
            bzdetów pseudopsychologicznych nie czytalam. dojrzeje zapewne za jakiś
            czas. jaaaaaakiś. sadząc ze sposobu rozumowania.
        • 11.jula Re: tylko ja 10.07.10, 21:17
          > A może zamiast rozpisywać się
          > jak wam źle sprawicie że ktoś przez was się uśmiechnie ? może
          > zrobicie kilka dobrych uczynków.

          Ok, to w takim razie jakie masz propozycje, chętnie się dołączę.
          Zdaję sobie sprawę, że moja pomoc może być mizerna, ale nie jestem w
          stanie wymyślić coś mądergo. Jeśli masz pomysł, to podziel się, jak
          twoim zdaniem ta pomoc powinna wyglądać.
    • wiesia140 Re: przed decyzja 10.07.10, 19:37
      może przechodzi taki etap , dobrze ,ze się nie poddaje całkowicie rozpaczy.
      • mamaanieli Re: przed decyzja 10.07.10, 19:52
        profesjonalny psycholog pewnie nazwałby to "wyparciem".
        • wiesia140 Re: przed decyzja 10.07.10, 20:24
          nie wiem , może nie wypiera, tylko próbuje się po tym wszystkim
          pozbierać, żeby normalnie funkcjonować, życzę jej jak najlepiej.
          • 8margarita8 Re: przed decyzja 10.07.10, 22:09
            tez sie tak trzymalam twardo,do czasu az dotarlo do mnie za bez
            terapii sobie nie poradze,
            • 8margarita8 Re: przed decyzja 10.07.10, 22:12
              ma racje owszem w tym co pisze,ze mozna stac sie innym
              czlowiekiem,ale to nie nastapi poki sie nie przerobi problemu,nie
              zrozumie przyczyn wlasnego zachowania i nie pogodzi z tym co sie
              zrobilo
              • wiesia140 Re: przed decyzja 10.07.10, 23:49
                z tym ma rację ,zgadza się
    • marlena1647 Re: przed decyzja 10.07.10, 23:48
      Kobieto posluchaj uważnie ego co ci teraz właśnie chcę przekazać.
      Mam 22 lata i od 20 tygodni jestem w ciąży. O moim stanie
      dowiedziałam się bardzo wcześnie i nie ukrywałam tego przed swom
      partnerem. Niestety Łukasz nie zaakceptował tego oczywistego fatu i
      newet się nie pojawił do podjęcia dla mnie trudnej decyzji.
      Wiedziałam, że on nie chce dzieci przynajmniej nie teraz no ale co
      zrobić. w 6 tygodniu ciąży wylądowałam w szpitalu na podtrzymaniu
      ciąży ponieważ zaczęłam plamić a wytworzyły się krwiaki. W tym
      miejscu uświadomiłam sobie jak bardzo nie chcę aborcji. Na sali,
      gdzie leżałam zawsze z dwoma kobietami, które usilnie pragnęły mieć
      dziecko ale niestety nie było im to dane. Płakałam razem z nimi. Nie
      wiesz nawet jak się czułam kiedy serce naszego maleństwa biło a
      ich........ Każda inaczej znosiła ten straszny zabieg. Jednego dnia
      przyszła nawet kobieta, która nie ma szans na to, że kiedykolwiek
      przytuli córeczkę. Każda ciąża będzie się kończyła poronieniem takie
      są wyniki testów genetycznych. Kobiety które poroniły w 5 7 czy
      nawet wcześniejszych miesiącach zawsze potrzebowały opieki
      psychologa. 18- latka, której dziecko było z licznymi wadami
      genetycznymi samo wybrało - śmierć. Przeżywała to bardzo boleśnie.
      Wiesz co ja czułam kiedy przez 2 tygodnie mój były mnie nawet nie
      odwiedził?? A wydzwaniał i mówił, że mnie kocha ale nie ma teraz
      czasu na dziecko?? Powiedziałam wtedy sobie, że nawet gdyby się
      paliło i waliło moje dziecko przyjdzie na świat, a Łukasz niestety
      będzie słono za to płacił. Rodzice nadal nie chcą bym była samotną
      matką ale co zrobić?? Zapytałam kiedyś co miałam zrobić?? Usunąć??
      Ojciec dziecka zaproponował mi aborcję w 12 tygodniu i wiesz co mu
      powiedziałam "TAK" ale dałam mu tylko czas 3 godz na załatwienie. na
      szczęście nie jestem taka nierozsądna. Szybciej poszłam sobie z
      zajęć. Przez kolejne dni nie odbierałam tel. A tylko po to by
      sprawdzić jak bardzo kocham moje maleństwo. Nie obchodzi mnie to, że
      zwolniłam się z pracy miesiąc przed poczęciem i teraz nie pracuje.
      Nie obchodzi mnie to, że pomimo mojej trudnej sytuacji nie otrzymam
      pomocy z żadnej rządowej instytucji bo moi rodzice za dużo
      zarabiają. Oj 3 lub 4 tygodni czuję ruchy dziecka i naprawdę cieszę
      się, że pomimo tego wszystkiego co zostało mi powiedziane przez
      Łukasza i wielu moich bliskich KOCHAM to dziecko i nie wybaczyłabym
      sobie gdyby mu się coś stało. Wiem, że nawet jeżeli nie będzie
      chciał płacić alimentów bo coś ja niestety mam zbyt dużo młości do
      tego malucha bym mogła się cofnąć przed jego szczęściem. Będę robiła
      mu wszystko na przekór. Jak nie będzie chciał mieć praw będzie miał
      je pełne itp. Jeszcze raz powtażam STOP ABORCJI. Pokochasz malucha i
      zobaczysz wszysko się ułoży.Pozdrawiam i mam nadzieję, że postąpisz
      tak jak jasmile
    • wiesia140 Re: przed decyzja 11.07.10, 00:21
      twoja jest bardzo cenna zostań tu z nami, tyle,że worldbeme akurat jest już po
      zabiegu.
      • wiesia140 Re: przed decyzja 11.07.10, 22:18
        miało być historia i było do Marleny
        • worldbeme Re: przed decyzja 13.07.10, 15:26
          Dziewczyny, wyparcie,pseudo- psychologia, chciałam wam pokazać inny
          aspekt, inny wybór, nie ukrywam i nie wypieram że źle zrobiłam bo
          tak właśnie czuję, nie twierdzę że teraz jest mi łatwiej, zgadzam
          się że to jest rana na całe życie, jest tylko inny sposób na
          poradzenie sobie z krzywdą którą same sobie wyrządziłyśmy, może to
          jest błędem ale uważam i będę tak infantylnie trwać w moim
          przekonaniu że nie da się naprawić błędów, nie warto roztrząsać
          tylko postarać się żeby jutro było lepsze...
          Jestem ateistką od 10 lat nie był to młodzieńczy bunt tylko rzetelne
          sprawdzenie na temat większości religii mam bardzo duże pojęcie i
          takie wyszły wnioski z tej mojej nauki.

          Bardzo łatwo jest uwierzyć bo mamy to wpojone GENETYCZNIE, każdy z
          nas jest uwarunkowany do wierzenia, po części praktykowania religii
          tak samo jak kultury. Tylko religia się zmieniała tyle dlatego
          uważam że łatwiej jest wierzyć i stwierdzić ok zabiłam dziecko teraz
          żałuje cudowny bóg mi wybaczy i będzie ok teraz stane się
          miłosierna, będe chodzić do kościółka i już będzie dobrze no może
          jeszcze psycholog żebym sie lepiej poczuła zapomniała co zrobiłam i
          już wróce do życia ,a i jeszcze żeby "pomóc" będę wszystkim
          dziewczyną mówić że to grzech ta aborcja że ich dusze będą
          bezpowrotnie stracone... Gratuluje, proponuje również udzielać się
          na temat in -vitro bo to jest już zabawa w boga więc grzech nad
          grzechami może spróbujesz swoich sił w polityce wprowadzisz
          więzienia dla ludzi którzy stosują in vitro ??? w końcu to też
          zbrodnia co nie ??
          • twoj_aniol_stroz Re: przed decyzja 13.07.10, 16:41
            To nie jest tak jak piszesz... Ateiście trudno zrozumieć głęboką wiarę i relację
            osobową z Bogiem... Natomiast z aborcją nie jest wcale tak prosto jak Ty
            napisałaś. Gdyby tak było, nie byłoby kobiet spowiadających się latami z tego
            grzechu, nie byłoby problemu z przystępowaniem do Komunii Św itd...
            Masz bardzo dziecinne spojrzenie na wiarę, przyznaję, że moja dwunastoletnia
            córka ma głębsze refleksje...
            Aborcja jest grzechem, ale to nie grzech powoduje, że jest ona zła. Odwróciłaś
            pojęcia, to zło aborcji powoduje, że jest ona grzechem. Grzechem jest wszystko
            to co człowiek czyni by siebie lub innych zranić, aborcja rani kobietę przede
            wszystkim.
          • 11.jula Re: przed decyzja 13.07.10, 18:14
            worldbeme ponawiam swoje pytanie, jak twoim zdaniem możemy w inny
            sposób pomóc, zarzucasz, że robimy to źle, to daj jakieś propozycje.
            Bardzo chętnie skorzystam.
          • wiesia140 Re: przed decyzja 13.07.10, 21:42
            Słuchaj nikt ci nie nakazuje wierzyć

            Uwierz mi wiara też nie jest prosta, ja po urodzeniu niepełnosprawnych
            dzieci , śmierci ojca , wypadku męża , praktycznie straciłam wiarę ,
            miałam ogromne pretensje do Boga, powrót mnie dużo kosztował, musiałam
            sobie pewne kwestie poukładać i na odnowić relację z Bogiem ( jak
            cisnęłam ze złością krzyżem wtedy przyszło olśnienie, żeby wrócić do
            tego). Ja nie popełniłam aborcji , ale w drugiej ciąży było blisko,
            powiem nawet bardzo blisko

            a i jeszcze żeby "pomóc" będę wszystkim
            dziewczyną mówić że to grzech ta aborcja że ich dusze będą
            bezpowrotnie stracone...

            pojęcie o chrześcijaństwie to Ty masz małe , jeśli twierdzisz
            aborcja owszem jest grzechem , ale nikt nie twierdzi ,że potem jesteś
            już bezpowrotnie stracona , zawsze jest szansa nawrócenia, a spowiedź to
            dopiero malutki kroczek na tej drodze ( słyszałaś o zadośćuczynieniu)za
            tym musi iść przemiana całego swojego życia

            będzie ok teraz stanę się
            > miłosierna

            bardzo dobry krok , spróbuj swoich sił
            miłosierdzie to potężna siła człowieka

            > Bardzo łatwo jest uwierzyć bo mamy to wpojone GENETYCZNIE,
            ciekawe , co powiesz na ludzi , którzy są od pokoleń niewierzący ... są
            wybrakowani genetycznie , czy jak

            A tak poza tym dlaczego ukazując inny musisz krytykować innych i ich punkt
            widzenia, co ci przeszkadzają ludzie wierzący, nie znasz tych dziewczyn,
            więc nie wiesz czy ich wiara opiera się tylko na kościółku i zdrowaśkach,
            za tym muszą iść uczynki
            • wiesia140 Re: przed decyzja 13.07.10, 23:42
              przepraszam za błędy , ale mam nadzieję ,że zrozumiesz o co mi chodzi
          • iktoto Re: przed decyzja 14.07.10, 23:21
            worldbeme napisała:

            > Dziewczyny, wyparcie,pseudo- psychologia, chciałam wam pokazać
            inny
            > aspekt, inny wybór, nie ukrywam i nie wypieram że źle zrobiłam bo
            > tak właśnie czuję, nie twierdzę że teraz jest mi łatwiej, zgadzam
            > się że to jest rana na całe życie, jest tylko inny sposób na
            > poradzenie sobie z krzywdą którą same sobie wyrządziłyśmy, może to
            > jest błędem ale uważam i będę tak infantylnie trwać w moim
            > przekonaniu że nie da się naprawić błędów, nie warto roztrząsać
            > tylko postarać się żeby jutro było lepsze...

            nie śledzę Twojego wątku
            ja też jestem po aborcji, niestety.
            chyba jesteś wściekła? nie wiem czy wyłącznie na dziewczyny tutaj
            piszące czy na siebie?

            Nie należy przesadnie roztrząsać przeszłości. Przeszłam przez bardzo
            wiele doświadczeń i teraz widzę, że jesli nie odreagujemy
            wścieklości, bólu, niemocy, bezradności itp to nie pójdziemy dalej.
            Można zepchnąć głęboko ten ból, ale on da o sobie znać, jeśli nie
            jest uzdrowiony. Może dać o sobie znać w przeróżny sposób, dlatego
            ja wychodzę z założenia, że trzeba wyrzucić z siebie te emocje, że
            trzeba przepłakać stratę dziecka. Ucieczka przed bólem powoduje, że
            on nas coraz szybciej goni. Np wsciekamy sie na bliskich, nie możemy
            patrzeć na siebie, na innych nie uświadamiając sobie, że powodem
            jest to czy tamto. Ja widzialam u siebie typowe przekierowania
            uczuć, wściekałam się na dzieci zamiast dojść do prawdy o sobie. Na
            daną chwilę łatwiej zepchnąć w niepamięć np to trudne doświadczenie,
            ale ono nie zniknie.Jesli dokonałaś aborcji to ją przepracuj,
            wścieknij się na siebie, wykrzycz np w aucie, wykrzycz tę złość z
            siebie ale nie na bliskich, ja wrzeszczalam w aucie podczas jazdy,
            jednak nazwij tę wscieklość, musisz wiedzieć na co się wsciekasz, co
            jest źródłem złości, wtedy zblednie.

            monika
    • wiesia140 Re: przed decyzja 13.07.10, 23:20
      A tak poza tym ,jeśli uważasz ,że mamy to genetycznie wpisane , to powiedz
      , kto według ciebie nam to wpisał?
    • wiesia140 Re: przed decyzja 14.07.10, 10:44
      A tak poza tym przychylam się do prośby juli, przyłącz się do pomagania
      tutaj . Mam pomysł zorganizowania jakieś forumowej zbiórki rzeczy na dom
      samotnej matki . Znam jeden jest biedny jak mysz kościelna . Przyłączysz
      się do organizacji i do samej pomocy ?
      • worldbeme Re: przed decyzja 14.07.10, 12:58
        Wiesiu140,

        Co do pomocy dla domu samotnej matki, piszcie tylko kiedy i co
        potrzeba smile
        Co do wiary piszesz że was obrażam a niestety Ty również obrażasz
        mnei mówiąc mi że mam dziecinniejsze refleksje niż twoja 12 letnia
        córka.

        Co do genetyki to podrzucę Ci link do kilku artykułów jeśli je
        znajdę na internecie, naprawdę zbyt duża rozprawka aby to napisać
        zbyt wiele wątków. Nie chodzi tu o to kto nam to wpoił ale dlaczgo
        tak jest i tu akurat jest już wiele dowodów że GENETYCZNE
        uwarunkowania skłoniły nas do utworzenia języka kultury oraz
        religii, religia zmieniała się z biegiem lat najpierw bazowała na
        strachu przed Bogiem poczym to co mam dziś na poczuciu winy, nie
        chcę przekonywać Cię że moja wiara-nie -wiara jest lepsza żyjemy w
        jako tako autonomicznym państwie więc posiadamy swoją religijno -
        kulturową wolną wolę.

        Co do aborcji dziewczyny ostatnio bardzo dużo się zagłębiłam w jej
        problem, czytałam dziewczyny cierpiące ale również dziewczyny które
        cierpiały bo nie usunęły dziecka, dziewczyny które nie potrafiły się
        w tym znaleźć. Nagle zauważyłam dwie strony medalu poprostu...
        • wiesia140 Re: przed decyzja 14.07.10, 13:23
          to powiedział ci anioł stróż, ja mam tylko jeden nick
          • wiesia140 Re: przed decyzja 14.07.10, 13:28
            owszem mam córkę , ale ośmioletnią i ona nie zgłębia tajników, wiary
            bo jej rozwój jest niestety zaburzony
        • kick_kick worldbeme 14.07.10, 14:19
          Po pierwsze - dziewczyny z forum potrafia dzialac,niewazne czy sa
          wierzace czy nie,potrafia pomagac. Dzieki dziewczynom i ich slowom
          dzis moje dziecko zyje. I uwierz mi, ze takich jak ja i uratowanych
          dzieci jest wiecej. Jestem im za to bardzo wdzieczna. Co do wiary-
          owszem,slyszalam o genie bozym. O genie odpowiedzialnym za wiare. A
          masz gwarancje Worldbeme, ze to prawda? Naukowcy lubia cos tam sobie
          zrobic, byle osiagnac jakis status. Ile jest z tego prawda, a ile
          falszem? Wierzysz slepo nauce? Nauke mozna zawsze obalic. Ale
          zalozmy, ze taki gen istnieje. W takim wypadku, dziewczyny z forum
          spowodowaly aktywacje mojego( bo srednio wierzacy byl ze mnie
          czlowiek), dzieki wierze(bardzo dla mnie trudnej) balam sie zrobic
          to, co uwazalam wtedy za sluszne, to przez co wiele dziewczyn tak
          bardzo teraz cierpi tu na forum. Z mojego punktu widzenia, ten gen
          mozna by zaszczepic wielu, wielu osobom...A moze w ten sposob,
          kolejny maluch bylby uratowany.I kolejna osoba, bylaby tak
          szczesliwa jak ja.
          • iktoto Re: worldbeme 14.07.10, 23:24
            w naukowców to ja jakoś nie wierzę i w ich nieomylność. co jakiś
            czas coś wymyślą, poterm ktoś to obali i tak w kólko, zależy kto
            jest sponsorem
            • wiesia140 Re: worldbeme 15.07.10, 00:15
              no i na czyje potrzeby jest to robione
        • wiesia140 Re: przed decyzja 14.07.10, 16:24
          religia zmieniała się z biegiem lat najpierw bazowała na
          strachu przed Bogiem po czym to co mam dziś na poczuciu winy, nie
          chcę przekonywać Cię że moja wiara-nie -wiara jest lepsza żyjemy w
          jako tako autonomicznym państwie więc posiadamy swoją religijno -
          kulturową wolną wolę

          Chrześcijaństwo się zmieniało , bo wszystko wokół niego się zmieniało, ale
          szkielet pozostał ten sam , teraz mamy lepsze narzędzia poznawcze, by ten
          szkielet analizować. nie masz zamiaru przekonywać , ale napisałaś, że to
          jest łatwe i proste , a tak nie jest.

          Nie chodzi tu o to kto nam to wpoił ale dlaczgo
          > tak jest i tu akurat jest już wiele dowodów że GENETYCZNE

          to jest ważne , bo jeśli wierzyć twojej teorii , to to pytanie jest
          bardzo istotne, on sam się tam nie znalazł 9 jeszcze jeden dowód na
          istnienie Boga dla wierzących)

          > Co do wiary piszesz że was obrażam a niestety Ty również obrażasz
          > mnei mówiąc mi że mam dziecinniejsze refleksje niż twoja 12 letnia
          > córka.

          nie mam dwunastoletniej córki , to napisała ci twój anioł stróż , którą
          szanuję, bo dużo osobom tu pomogła

          Co do aborcji dziewczyny ostatnio bardzo dużo się zagłębiłam w jej
          > problem, czytałam dziewczyny cierpiące ale również dziewczyny które
          > cierpiały bo nie usunęły dziecka, dziewczyny które nie potrafiły się
          > w tym znaleźć. Nagle zauważyłam dwie strony medalu poprostu...
          tak tylko czemu ma za to płacić dziecko, przecież z samo się na świat nie prosiło
    • wiesia140 Re: przed decyzja 14.07.10, 13:42
      A artykuł chętnie przeczytam, bo również interesuję się genetyką i
      ciekawi mnie , który gen za to odpowiada. Mam tylko jedno pytanie, czy
      jeśli prawie straciłam wiarę na okres dwóch lat , to gen stał się
      nieaktywny , potem nagle odpalił, ciekawe, co nim tak posterowało. Ja
      rozumiem ,ze eugenika się rozwija , ale wątpię , czy ja bym była w
      stanie sama tak sobie posterować genem. niech mi to ktoś objaśni , bo
      skoro tym genem (albo genami) można tak posterować sobie samemu, to
      dlaczego nie innym. To samo u człowieka , który był niewierzący , nagle
      pod wpływem jakiejś sytuacji życiowej staje się wierzący tzn : co
      genetyka mu się zmieniła, gen się uaktywnił. Myślę ,że to sprawa nie
      tylko genetyki.
      • wiesia140 Re: W poniedziałek 14.07.10, 23:46
        Idę się zorientować , czego konkretnie tam potrzebują, dam znać , co i jak
        • mamaanieli Re: W poniedziałek 15.07.10, 08:17
          wiesia, bedziesz w chyliczkach?
          • wiesia140 Re: W poniedziałek 15.07.10, 13:06
            Nie w Knurowie
    • wiesia140 Re: przed decyzja 15.07.10, 18:51
      A co chcesz ,możemy napisać do tych w
      Chyliczkach.
      • worldbeme Re: przed decyzja 16.07.10, 17:42
        Dziekuję za troskę Wiesiu smile żyję, tylko ostatnio niestety więcej
        pracy co za tym idzie mniej czasu na życie po za smile Wybacz że jeszcze
        nie znalazłam artykułów ale obiecuje że znajdę przez weekend na razie
        nie miałam czasu.
        • wiesia140 Re: przed decyzja 19.07.10, 12:35
          To dr Hamer tak uważa , tak?
          • wiesia140 Re: przed decyzja 19.07.10, 13:31
            Masz link do jego pracy badawczej na ten temat?
            • wiesia140 Re: przed decyzja 19.07.10, 15:55
              bo to co znalazłam , to na razie jego niczym nie podparte hipotezy
              • wiesia140 Re: przed decyzja 19.07.10, 18:24
                Coś czuję ,ze chcesz napisać , tylko za bardzo nie wiesz jak. Odezwij się
                • worldbeme Re: przed decyzja 19.07.10, 23:45
                  www.alternatywa.com/modules.php?
                  name=News&file=article&sid=569 tu masz pierwszy artykuł, jeszcze
                  mało poparty faktami, napiszę CI na priv. maila bo to dość długa
                  rozprawka, wybacz że to tak długo trwa ale jestem zawalona niestety
                  pracą smile
                  homo-sapiens sapiens ma zdloności do tworzenia języka i kultury,
                  proste, zdolności te są zakodowane genetycznie dowód :
                  W afryce a dokładniej w kongo, byla osada gdzie tzymali dzieci
                  niewidome i niesłyszące, były pozostawione same sobie tzn nikt
                  niczego ich nie uczył, dostawały jedynie jakiś tam pokarm, kiedy
                  dotarli tam lekarze i pierwsi naukowcy spostrzegli że tak
                  odseparowane dzieci od świata wytworzyły własny język, dodatkowo
                  uczyły młodsze dzieci "ich głucho-niewidomego" języka, ponadtto
                  wprowadziły kult religijny, nie było tu wpływu żadnego kapłana ani
                  nikogo, do dzieci nei docierało nic poza jedzeniem, stworzyły własną
                  religię, która tłumaczyła dziwne dla nich zjawiska smile
                  To taki krótki opis obiecuję że jak będę miała więcej czasu napiszę
                  więcej faktów i przykładów
                  • wiesia140 Re: przed decyzja 20.07.10, 10:53
                    strona nie istnieje, a przynajmniej nie che się otworzyć
                  • wiesia140 Re: przed decyzja 20.07.10, 10:55
                    poza tym portal lewicy jest tendencyjne podaj jakieś obiektywne źródło naukowe
                    • wiesia140 Re: przed decyzja 20.07.10, 11:36
                      A to co cytujesz to socjologia, jeśli chcesz poprzeć tezę zacytuj fragment ,
                      gdzie piszą o genach z numerem i sekwencją tego podejrzanego o to genu. Jeśli
                      ten gen się znajdzie to będziemy , mieli potwierdzenie ,że naprawdę Bóg
                      istnieje, w końcu ktoś musiał ten gen stworzyć i nam go dać.
                      " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
                      pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
                      • wiesia140 Re: przed decyzja 22.07.10, 14:17
                        Odezwij się . Co u ciebie? Żyjesz?
                        • wiesia140 Re: pomoc dla najuboższych - wyprawki szkolne 24.07.10, 02:44
                          wiadomości odnośnie domu Samotnej matki będę miała w poniedziałek, jak ktoś jest chętny do pomocy dzieciom z ubogich rodzin to podaję link ( pomocne emamy prowadzą zbiórkę) forum.gazeta.pl/forum/w,28038,114511406,114511406,Pomoc_dla_najubozszych_wyprawka_szkolna_.html
                          • worldbeme Re: pomoc dla najuboższych - wyprawki szkolne 05.08.10, 01:17
                            hej smile ten link dot. pomocy nie chce się otworzyć tzn nie mogę bo nie
                            jestem zalogowana na forum polozne i pielęgniarki uncertain nie wiem o co
                            chodzi ale niestety a chętnie się przyłącze. Dodatkowo chciałabym się
                            zaoferować jestem ze śląska a właściwie z katowic jeśli jakaś mama lub
                            przyszła mama będzie miała problemy chętnie pomogę w miarę moich
                            potrzeb, czy to fizyczne czy materialnie smile pozdrawiam
                            • wiesia140 Re: pomoc dla najuboższych - wyprawki szkolne 05.08.10, 01:30
                              już ci podaję poprawnie z oryginalnego forum forum.gazeta.pl/forum/w,615,114410494,114410494,Akcja_Wyprawki_2010.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka